michal-alfa-1
23.06.08, 13:18
Panie Bereszyński
W artykule Gazety Wyborczej „Rozmowa z agentem Solidarności w SB”
jest napisane:
„Ale do esbeckich teczek, dotyczących kluczborskiej "S", dotarł
współpracujący z "Gazetą" Zbigniew Bereszyński. I potwierdził, że w
teczkach jest to, o czym mówił Gilewicz, broniąc się przed atakami
swych adwersarzy: że chodził na spotkania z SB, ale za wiedzą, a
wręcz namową kolegów z podziemia. Po to, by się wywiedzieć, czym
interesuje się SB.”
Kolejny cytat:
„Potwierdziło to kilku jego dawnych najbliższych współpracowników, w
stanie wojennym przywódców podziemia w Kluczborku.”
Na forum kluczborskim znalazłem tekst podpisany Pańskim nazwiskiem.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26289&w=57291498&a=78103864
Tekst podpisany Pańskim nazwiskiem kończy się stwierdzeniem:
„Nigdy nie zniżałem się do rynsztokowego języka obelg i wyzwisk,
jakimi operują panowie Gilewicz, Głowicki, Gleichowie, Sułkowie i
Pastwiński w pisanych przez siebie oświadczeniach. To oni sami od
początku opluwają i szkalują moją osobę, a na dodatek kłamią
przypisując mi ich własne działania. Ludziom, którzy potrafią tak
kłamać w odniesieniu do spraw bieżących, trudno jest wierzyć, jeżeli
chodzi o sprawy z przeszłości.
Dla mnie ludzie ci nie są i już nigdy nie będą wiarygodni.”
Mam w związku z powyższymi cytatami kilka pytań do Pana.
Czy od napisania tekstu pytań do E. Głowickiego do wydrukowania w
Wyborczej tekstu o W. Gilewiczu zmienił Pan zdanie, i uznał
Gilewicza i jego kolegów wiarygodnym źródłem informacji?
Czy koledzy Gilewicza, którzy rzekomo namówili go do utrzymywania
kontaktów z SB byli - jak to napisała Wyborcza - w stanie wojennym
przywódcami podziemia w Kluczborku?
A jeśli nadal uważa Pan, że Gilewicz i jego koledzy podpisujący
kłamliwe oświadczenia nie będą dla Pana już nigdy wiarygodni,
dlaczego nie poinformował Pan o tym redaktora Wyborczej, Leszka
Frelicha?
Mógłby Pan nawet osobiście ustosunkować się do owego tekstu w
Wyborczej, zaznaczając własne wątpliwości co do wiarygodności
wypowiedzi W. Gilewicza i kolegów, na których się on powołuje? Jest
to o tyle istotne, że Wyborcza powołała się na Pański autorytet
przedstawiający Gilewicza jako zaakceptowanego przez przywódców
podziemia w stanie wojennym w Kluczborku agenta Solidarności w SB.
Eugeniusz Głowicki nie odpowiedział na Pańskie pytania. Mam
nadzieję, że Pan nie będzie milczał i odpowie.
Andrzej Szubert