Dodaj do ulubionych

To juz dziś ...

21.01.02, 16:28
Więc to już dziś mój ślub, hm nasz ślub właściwie ....
Już dziś więc a najprawdopodobniej przez wiele następnych lat, nie będę już tęsknił za widokiem
Marioli, ponieważ ujrzę ją, gdy tylko otworzę oczy. Nie będę już mógł pytać siebie, jaką dziś ma twarz,
albo jak może być ubrana, gdyż jej twarz będę widział już od dzisiaj zawsze blisko mnie i będę widział
jak jest ubrana, może nawet będzie tak, że będzie ubrana tak, jak ja będę chciał, jeśli jej powiem o
tym co mi się podoba.
Od dziś nie będzie już tej niepewności, która przez poprzednie kilkanaście miesięcy wypełniała moje
dni, która sprawiała że te dni chciałem przeżywać najlepiej jak potrafię - w jakimś mglistym
oczekiwaniu, w jakiejś mglistej niewiedzy. Teraz będę wiedział zbyt wiele, będę wiedział o Marioli
więcej niż bym chciał, będę patrzył na to co mnie w niej pociąga i na to co mnie nie interesuje i nie
będę miał wyboru, nawet tego najdrobniejszego, najmniejszego codziennego wyboru, którego sekret
i siła polegała na decyzji : zadzwonić nagle do siebie, umówić się i potem niecierpliwym wzrokiem
szukać się gdzieś przed kinem albo między stolikami jakiejś restauracji, albo nie umawiając się
wcale wybiec nagle z domu i pędzić na nieoczekiwane spotkanie.
Teraz już tego wszystkiego nie będzie. Teraz poznam nie tylko skutek ale też proces, który być może
mnie wcale nie interesuje. Nie wiem, czy chcę widzieć jak się ubiera, albo ile czasu spędza rano pod
prysznicem, czy używa kremów na noc, jaki ma humor gdy się rano budzi i widzi mnie leżącego w tym
samym łóżku.
Nie wiem czy chcę znać dokładnie jej wady, które teraz dojrzę i o których się dowiem. Nie wiem też czy
chcę mówić "my" - my byliśmy, my kupiliśmy, my planujemy, my lubimy .... Może będzie tak, że
będziemy mieć dzieci, choć nie wiem czy chcę. Ale nie będę się opierał ...

Dlaczego więc ten ślub dziś ? Jest tak, że to co czasami zrobimy na chybił trafił i bez większych
początkowo skutków, prowadzi z biegiem czasu (bywa że w całkiem abstrakcyjnej przyszłości) do
nieuniknionej sytuacji, wobec której pytamy się siebie sami zdumieni do granic : "A gdybym tak
wtedy nie wszedł do tego baru ? A gdyby mnie wtedy nie zaprosili na to przyjęcie ? A gdybym tak
wtedy, w tamten wtorek nie odebrał tego telefonu ? A gdybym tamtego poniedziałku nie przyjął tej
pracy ?. Pytamy siebie samych o to naiwnie i wierzymy przez chwilę (ale tylko przez krótką chwilę ), że
wtedy na pewno nie poznalibyśmy Marioli i nie stalibyśmy teraz w obliczu nieuniknionego wydarzenia,
o którym do końca nie wiemy czy go chcemy, czy nie, czy może go się boimy. Ale wciąż znamy Mariolę i
naiwnym jest zadawać sobie takie pytania, ponieważ takie jest życie : to czy się urodzimy zależy od
przypadkowego wzruszenia, od jednego słowa, wypowiedzianego gdzieś na drugim końcu świata, od
czyjegoś zachęcającego uśmiechu, od ręki na ramieniu od wyszeptanej cicho pieszczoty, która mogła
była nie być wyszeptana ...
Każdy nasz krok, każde nasze słowo mają nieobliczalne skutki dla kogoś, kto ani nas zna ani chce
znać, dla kogoś kto jest gdzieś wśród nas i dla kogoś kto się nigdy nie urodzi. Każdy nasz krok, każde
nasze słowo staje się kwestią życia i śmierci ....
Obserwuj wątek
    • iza_dora Re: To juz dziś ... 21.01.02, 22:05
      Wiesz ... powinam Ci chyba pogratulowac i zyczyc wszystkiego najlepszego ale...
      mam wrazenie, ze Ty nie piszesz o przypadku ale o fatum ... ???
      O Marioli piszesz tylko w kontekscie negacji: nie chcesz znac "procesow"...
      A decyzja o slubie byla tylko i wylacznie sumą kolejnych przypadkow.
      A gdzie w tym wszystkim Twoja wola? Na nic nie masz wplywu? Boze, dopomoz
      Marioli...

      Domyslam sie, ze to prowokacja: zyczę Wam wszystkiego najlepszego
      A motto na dzis brzmi: Kazdy jest kowalem wlasnego losu:)))
      Nie daj sie stłamsić codziennosci, raczej ja celebruj.
      To by bylo na tyle, jesli idzie o rady dla mlodej pary:)) Powodzenia.
    • Gość: fan Re: To juz dziś ... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 22.01.02, 18:25
      beo napisał(a):

      > Więc to już dziś mój ślub, hm nasz ślub właściwie ....
      > Już dziś więc a najprawdopodobniej przez wiele następnych lat, nie będę już tę
      > sknił za widokiem
      > Marioli, ponieważ ujrzę ją, gdy tylko otworzę oczy. Nie będę już mógł pytać si
      > ebie, jaką dziś ma twarz,
      > albo jak może być ubrana, gdyż jej twarz będę widział już od dzisiaj zawsze bl
      > isko mnie i będę widział
      > jak jest ubrana, może nawet będzie tak, że będzie ubrana tak, jak ja będę chcia
      > ł, jeśli jej powiem o
      > tym co mi się podoba.
      > Od dziś nie będzie już tej niepewności, która przez poprzednie kilkanaście mie
      > sięcy wypełniała moje
      > dni, która sprawiała że te dni chciałem przeżywać najlepiej jak potrafię - w ja
      > kimś mglistym
      > oczekiwaniu, w jakiejś mglistej niewiedzy. Teraz będę wiedział zbyt wiele, będę
      > wiedział o Marioli
      > więcej niż bym chciał, będę patrzył na to co mnie w niej pociąga i na to co mni
      > e nie interesuje i nie
      > będę miał wyboru, nawet tego najdrobniejszego, najmniejszego codziennego wyboru
      > , którego sekret
      > i siła polegała na decyzji : zadzwonić nagle do siebie, umówić się i potem niec
      > ierpliwym wzrokiem
      > szukać się gdzieś przed kinem albo między stolikami jakiejś restauracji, albo n
      > ie umawiając się
      > wcale wybiec nagle z domu i pędzić na nieoczekiwane spotkanie.
      > Teraz już tego wszystkiego nie będzie. Teraz poznam nie tylko skutek ale też pr
      > oces, który być może
      > mnie wcale nie interesuje. Nie wiem, czy chcę widzieć jak się ubiera, albo ile
      > czasu spędza rano pod
      > prysznicem, czy używa kremów na noc, jaki ma humor gdy się rano budzi i widzi m
      > nie leżącego w tym
      > samym łóżku.
      > Nie wiem czy chcę znać dokładnie jej wady, które teraz dojrzę i o których się d
      > owiem. Nie wiem też czy
      > chcę mówić "my" - my byliśmy, my kupiliśmy, my planujemy, my lubimy .... Może b
      > ędzie tak, że
      > będziemy mieć dzieci, choć nie wiem czy chcę. Ale nie będę się opierał ...
      >
      > Dlaczego więc ten ślub dziś ? Jest tak, że to co czasami zrobimy na chybił t
      > rafił i bez większych
      > początkowo skutków, prowadzi z biegiem czasu (bywa że w całkiem abstrakcyjnej p
      > rzyszłości) do
      > nieuniknionej sytuacji, wobec której pytamy się siebie sami zdumieni do gr
      > anic : "A gdybym tak
      > wtedy nie wszedł do tego baru ? A gdyby mnie wtedy nie zaprosili na to przyjęci
      > e ? A gdybym tak
      > wtedy, w tamten wtorek nie odebrał tego telefonu ? A gdybym tamtego poniedziałk
      > u nie przyjął tej
      > pracy ?. Pytamy siebie samych o to naiwnie i wierzymy przez chwilę (ale tylko p
      > rzez krótką chwilę ), że
      > wtedy na pewno nie poznalibyśmy Marioli i nie stalibyśmy teraz w obliczu nieuni
      > knionego wydarzenia,
      > o którym do końca nie wiemy czy go chcemy, czy nie, czy może go się boimy. Ale
      > wciąż znamy Mariolę i
      > naiwnym jest zadawać sobie takie pytania, ponieważ takie jest życie : to czy si
      > ę urodzimy zależy od
      > przypadkowego wzruszenia, od jednego słowa, wypowiedzianego gdzieś na drugim k
      > ońcu świata, od
      > czyjegoś zachęcającego uśmiechu, od ręki na ramieniu od wyszeptanej cicho piesz
      > czoty, która mogła
      > była nie być wyszeptana ...
      > Każdy nasz krok, każde nasze słowo mają nieobliczalne skutki dla kogoś, kto an
      > i nas zna ani chce
      > znać, dla kogoś kto jest gdzieś wśród nas i dla kogoś kto się nigdy nie urodzi.
      > Każdy nasz krok, każde
      > nasze słowo staje się kwestią życia i śmierci ....

      Bajer i gadane gościu to ty masz. gratuluję.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka