kasiasiod
11.06.09, 21:11
bylam z chlopakiem X kilka lat, wielka milosc, a jego pierwsza, on moj.nie
widzielismy swiata poza soba. cale studia przeszly.brak planow na przyszlosc,
on zawsze sie bał...mial rodzicow rozwiedzionych i straszny strach przed
nazeczenstwem.czekalam cierpliwie.lata mijały, znajomi zakladali rodziny.mowil
o dzieciach, o malzenstwie nie potrafil. rodziny sie polubily. pojawil sie
inny mezczyzna Y,traktowalam go jak kolege,zaczal mnie adorowac.wyznal
milosc.zerwalam kontakt.wyjechal.a ja dalej czekalam na mojego X...przyszedl
taki dzien, postanowilam odejsc.wrocil Y.odeszlam od X, bez krzykow,
tlumaczen, bolalo jak cholera.wszyscy uwazali ze zle robie.poszlam do lozka z
Y (wczesniej jedynym facetem był X) i wtedy juz wiedzialam, ze nigdy nie wroce
do X. minelo juz wiele lat kocham Y, ale dalej nie moge zapomniec o X. od
rozstania nie widzialam sie z X - przez 6 lat.miesiac temu na ulicy spotkalam
X, ulica prawie pusta,wiedzialam, ze mnie zobaczyl,stchorzyłam i odwrocilam
sie zaczelam prawie uciekac.dogonil mnie zlapal za reke i zapytal sie czy go
nie poznaje?poszlismy na kawe.nikogo nie mial od tamtego czasu.kocha mnie.ja
go tez,ale oczywiscie ja mu tego nie powiedzialam.facet zaluje tego co sie
stalo.czuje, ze sie zmienil.tyle razy wyobrazalam sobie, jak wracam do
niego.kiedy moglo do tego dojsc, kiedy to mialam,ja powiedzialam,ze dla mnie
jest najwieksza ciota na swiecie i w zyciu nie chcialabym juz z nim
byc.wykrzyczalam to w miejscu publicznym.najgorsze,ze go kocham,ale to co
powiedzialam nie zaluje tego, bo tak uwazam.zmienil sie,ale ja nie potrafie mu
wybaczyc tego wczesnijeszego strachu.do domu wrocilam do Y, ktorego kocham na
swoj sposob i wiem, ze chce z nim byc.
chcialam tylko powiedziec z swojego doswidczenia, ze lepiej ryzykowac i
pozniej zalowac niz byc tchorzem i ciagle sie asekurowac.