gandharwa
23.06.09, 00:08
Sprawa jezior turawskich ( mam na myśli Jezioro Duże ) jest oczywiście związana ze stanem skanalizowania gmin w dorzeczu, jednak z danych, jakie zebrało do tej pory nasze stowarzyszenie ( przygotowujemy się do prezentacji problematyki limnologicznej tego zbiornika ) wynika, że Turawa jest skazana na eutrofizację jeżeli nie poczyni się pewnych działań ekotechnologicznych w samym zbiorniku.
Od razu wyjaśnię, że eutrofizacja nie oznacza niczego złego, to jezioro zawsze było eutroficzne z tym że teraz jest hypertroficzne, czyli wartość fosforu w wodzie przekroczyła 5-6 razy wartości, które wystarczyłyby do regularnego zakwitu sinic.
Skanalizowanie gmin w dorzeczu ( zakładam, że chodzi jedynie o gminy wiejskie a nie np Kolonowskie czy Ozimek ) nie musi wpłynąć znacząco na zmniejszenie się ilości fosforu, gdyż część szamb jest jednak wywożonych zgodnie z prawem do oczyszczalni nie lezących w zlewni a tzw "sławojki" nie produkują biogenów do rzeki, gdyż przysłowiowa "kupa" zostaje w ziemi tam gdzie ta sławojka stoi. Problemem może być rolnictwo oraz erozja z nim związana, oraz stan i gospodarka rowami odwadniającymi łąki i pola.
Na koniec dodajmy brak zbiornika wstępnego, który powoduje że gwałtowne przybory małej panwi powodują zmącenie wody jeziora aż po tamę i ok metr zalegającego sapropelu i jest cały obraz sytuacji.
Te szamba przyjeziorne z domków letniskowych czy ośrodków spowodowały jedynie, że w samej strefie przybrzeżnej nie kwitną zielenice a toksyczne sinice. Tylko one potrafią dać sobie radę z brakiem jonów amonowych w wodzie na wskutek nadmiaru fosforu i amoniaku przy wysokiej fotosyntezie.
Obojętnie, jaki program naprawczy się wymyśli jedno będzie pewne: w przeciągu 10-15 lat nie ma szans na kąpiele w Turawie.
Po prostu trochę to trwa, zanim rozchwiana natura znajdzie swoją nową równowagę. Dlatego nasza propozycja, tyle mogę zdradzić, będzie szła w takim kierunku:
Czy zamiast metodami chemicznymi czy mechanicznymi na siłę oczyszczać jezioro za ogromne pieniądze nie lepiej będzie zrobić kilka inwestycji hydrologicznych dla samego jeziora i postawić na inwestycję turystyczne?
mam tutaj na myśli
-odbudowę zbiornika wstępnego
-budowę drugiego zbiornika z tamą podwodną
-deregulację Małej Panwi (spowolnienie przepływu, oczka wodne, meandry, żeremia bobrze etc.)
oraz:
-budowę porządnego aquaparku przy promenadzie z wodą pozyskiwaną spoza jeziora, czynnego cały rok,
-stworzenia w pałacu w Turawie porządnego centrum konferencyjnego z basenami, restauracją i innymi atrakcjami.
-rewitalizacja domków przy promenadzie i samej promenady, prysznice wzdłuż plaży, infrastruktura sportowa.
-uporządkowanie "bud" z zapiekankami, stworzenie warunków dla porządniejszych inwestycji gastronomicznych.
-droga rowerowo-rolkowa dookoła całego jeziora dużego plus trasa przez las na ZWM.
- budowa mariny dla żaglówek
Plan ten przewiduje, że w pierwszym etapie rewitalizacji jeziora sam zbiornik zostałby pozostawiony sportom wodnym i wędkarzom a dopiero po kilkunastu latach można byłoby otworzyć możliwość kąpieli w samym jeziorze.
Pozostawałyby prysznice, aquaparki i baseny przyplażowe oraz jezioro srebrne i średnie.
Różnica między dotychczasowymi planami a naszym jest zasadnicza: do tej pory najpierw były wołania o czystą wodę w jeziorze a potem "turystyka sama się nakręci" a my proponujemy odwrotnie: najpierw zbudujmy porządną infrastrukturę turystyczną...a w tym czasie róbmy powoli swoje z kanalizacją i restauracją samego zbiornika.
Proszę zauważyć, że w jeziorach nyskim czy otmuchowskim można się kąpać, ale poprzez niedoinwestowanie jeziora te nie są miejscem, mogącym wygenerować pokaźne wpływy z turystyki czy stać się wizytówką regionu. Czysta woda to naprawdę nie wszystko.