Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Strój a okazja

    06.06.11, 09:13
    Naszła mnie dziś taka myśl, że ciagle gadamy tutaj na forum o wyborze sukienek na wesela, czy komunie, studniówkę, a chyba zapominamy (oczywiscie nie wsyztskie) o tym, że stosownosć stroju przynależna jest także innym okazjom.
    Tak mnie naszło po sobotnim wieczorze panieńskim, w którym brałam udział. Dziewczyny wszystkie ok.30 lat, najpierw domówka, potem wyjście do klubu z salsą, Warszawa, ok. 30 stopniowy upał. 12 dziewczyn i tylko ja w sukience. Reszta postawiła na dżinsy, bojówki, rybaczki, wielowarstwowe topy i tuniki. Smutno, bezpiecznie, całkowicie niewidocznie. A ja w mojej zielonej, dość eleganckiej sukience (ale bez przesady, bawełna) czułam się dziwnie i jakby przebrana. Kurcze, no nie umawiałyśmy się co do stroju, fakt, ale wydawało mi się oczywiste, że wszystkie będziemy wygladać odrobinę kobieco, letnio, stosownie do okazji...Tymczasem wygladałyśmy jak z weekendu na działce.
    Czy dziewczynom brakuje odwagi, że kryją się za takimi zwykłymi rzeczami? Bo w ignorancję nie wierzę, to za fajne kobitki :) Każda mówiła: bo nie wiedziałam co inne założą. Więc lepoiej się nie nie wyróżniać, niż ubrać się tak jak czujemy?
    Obserwuj wątek
      • kasiaba1 Re: Strój a okazja 06.06.11, 12:58
        Wydaje mi się że kobiety ogólnie maja jakiś "sukienkowy" problem teraz. Ja generalnie noszę sukienki bardzo często, a gdzie nie pójdę przeważnie jestem osamotniona, ba, nawet spódnice są rzadkie. Noszę sukienki codzienne, zwyczajne, najczęściej z dzianiny, do prania w pralce, więc nie czuję się jakaś nadmiernie wystrojona np. odprowadzając dziecko do przedszkola, czy na zakupach. A jednak większość kobiet jest w spodniach.
        Z drugiej strony- naprawdę ciężko fajną, codzienną, kształtną i niezbyt krótką kieckę dostać, ten temat również na forum często się przewija. Producenci fundują nam całe sklepy takich potworków że chyba żadna kobieta z oczami tego nie kupi ;P
        Babki chyba jednak za sukienkami tęsknią i mają poczucie że one w jakiś sposób dodają kobiecości- patrz wzdychania w prawie każdym programie o metamorfozach "chciałabym nosić, ale nie wiem jaką, źle się w niej czuję, nie tak wyglądam..." itd.
        • coralin Re: Strój a okazja 06.06.11, 13:45
          Ja tez uwielbiam sukienki i nie mam większego kłopotu z zakupem tych wizytowych(choć w tym przypadku jest przewaga tych z odkrytymi ramionami czyli na dość oficjalne okazje nie bardzo) natomiast na tym forum założyłam już dwa watki o sukienkach na co dzień. Nie mam w zwyczaju chodzić po ulicy (nawet osiedlowej) w sukience na ramiączkach, z gołymi plecami, a 95% letnich sukienek to właśnie takie. Druga opcja to styl pań po 60 czyli rękaw do łokcia, nieforemny fason . Dzinsy uwielbiam (ale nie latem), ale innych spodni nie toleruję i nikt nie przekona mnie, że nawet najlżejsze są wygodniejsze latem niz lekka sukienka. Kobiety jednak spodnie uwielbiają (ich sprawa) i to przekłada się na ofertę w sklepach niestety. Nie raz zdarzyło mi się kupić piękną, ale codzienną spódnicę, ale potem były czasochłonne poszukiwania bluzki, bo większość to tunikopodobne (czyli do spodni). W przypadku zwykłych codziennych sukienek jak już znajdę taką "może być" (ale niekoniecznie w fajnych kolorach) to kupuję , bo wiem, że to unikat.
          • black_magic_women Re: Strój a okazja 06.06.11, 14:24
            Oj nie noszą,nie noszą:(Ale z drugiej strony ja mogę się na tym bezsukienkowym tle wyróżnić i Mój M nazywa mnie sukienkową królową:)
          • fangora Re: Strój a okazja 06.06.11, 14:35
            Właśnie mi się wydawało, że koło 30 urodzin kobiecość bardziej jest widoczna :) I że sukienka to nie jest jakieś halo :) Dlatego zastanawiałam się, czy ja jestem dziwna, ze nie umiem się dopsować do ogółu, czy raczej one, że ukrywają się na imprezach za tymi okropnymi warstwowymi topami i dżinsami? :)
            • coralin Re: Strój a okazja 06.06.11, 14:58
              Ale część kobiet po 30 uważa, że warto wyeksponować figurę i kobiecość w ubiorze traktują na zasadzie: "patrzcie- nie utyłam i wyglądam jak nastolatka". Sukienki kojarzą im się z weselami i ciotkami, generalnie z ubiorem postarzającym. Niestety sporo sukienek okazjonalnych to pozbawione wdzięku uniformy. Do tego większość zakłada jakieś narzutki/żakiety.
      • hermina5 Re: Strój a okazja 06.06.11, 14:41
        Mam głównie sukienki, a obecnie mam problem, bo od kilku miesiecy wszedzie jeżdze na rowerze , a rower + kiecka = nieporozumienie. Tutaj zdecydowanie lepiej ma się tunika i legginsy + trampki.

        Chetnie kupiłabym sobie jakąś bawełniana, fajną kieckę, najlepiej w jakims brudnoniebieskim kolorze, bo mam na taką ochotę - takie lejące się, dostosowujące do sylwetki, ale ni cholery nic takiego w sklepach nie ma - albo sztywne warianty princesek, jakoś tak robione, ze talia zawsze za wysoko, albo jakieś takie wyfikowane, dyskotekowe cholera wie co... Nie widze nigdzie bwałenianych , lekkich sukienek w sklepach.
        • hermina5 Re: Strój a okazja 06.06.11, 14:44
          I podpisuję sie pod czyjaś opinię - chciałabym zeby ta sukienka nie była wiazana na szyi, ale miała plecy !!! Ja nienawidzę opalać się latem w takich kieckach, bo cała jestem czerwona!
      • kaga9 Re: Strój a okazja 06.06.11, 18:31
        Ja prawie nie noszę sukienek, ponieważ, abstrahując od tego, czy mi się w ogóle podobają:
        a) w 95% nie mieści mi się biust,
        b) obcieram sobie uda.
        Czy lubię się wyróżniać? Niekoniecznie. Taki typ. Nie uważam tego za szczególną wadę, mam większe;)

        Poza tym w sukience/ spódnicy zwyczajnie się męczę, trudno mi objaśnić ten stan, ale spodni na sobie "nie czuję", a wkładając spódnicę, ciągle pamiętam, że ją mam na sobie. Ponadto uważam, że w spodniach wyglądam zgrabniej.
        • aleska Re: Strój a okazja 06.06.11, 20:40
          O, a ja mam inaczej :) Właśnie spodnie mi przeszkadzają, a w sukienkach i spódnicach jest mi wygodniej.
          Podpisuję się pod tym, że jest problem z normalnymi codziennymi sukienkami. Można kupić plażowe, imprezowe, formalne, ale z takich na co dzień strasznie ciężko znaleźć. Jak są princeski, to są one z fatalnego materiału, sztywne, gniecące się, z przewagą obleśnego poliestru i jakieś takie... gryzące :/
          Ja mam jeszcze taki problem, że jak dolna część sukienki leży dobrze, to w biuście jest za duża. Jak biust ładnie się mieści, to z kolei za bardzo opina biodra i brzuch. Nie każdemu chce się przerabiać.
          • bobralus Re: Strój a okazja 06.06.11, 22:04
            a ja właśnie w kieckach na rowerze smigam jak złoto, nic sie w koła nie wkręca, jest miły przewiew i na swojej damce zdobywam miasto:) Uwielbiam dzianinowe sukienki w okresie jesien do wczesnej wiosny i mam ich naprawdę pokaźną kolekcję, a z letnimi jest kłopot - często wychodzą drogo, można kupić tanie ładne spodnice (gł. na przecenach) do tego stosik t-shirtów z bawełny, kupienie takiej samej ilości sukienek to wydatek 2xwiększy myślę. No i długość... ładne lniane princeski np. z mango kończą mi się w połowie uda (co ciekawe spodnie stamtąd są zawsze 10cm za długie, wiec nie wiem, jak krótka ma być sukienka dla "mango girl" typowej...), więc np. do pracy ich nie założę, po mieście też są niekomfortowe, bo gdy siądę, to ledwo zakrywają mi pupę, a siedzenie w taki sposób w komunikacji miejskiej czy na ławce brrr.... Niemniej jednak kupuję, noszę i stoję, bo uwielbiam.
            Co do wygody... luźne lniane spodnie są bardzo wygodne, nie odparzają się uda o siebie, chronią przed słońcem, ale ładnie skrojona sukienka, pod którą normalnie można założyć stanik (tak żeby nie wystawał), majtki i ma się już kompletny strój jest czymś cudownym!
            Co do wieczoru panieńskiego to też ubolewam nad tym stanem rzeczy, ale ja w sukience w towarzystwie bojówek i jeansow czułabym się jeszcze bardziej kobieco i cieszyłabym się, że daję dobry przykład (też miałam w sobo wyjście ze znajomymi - kolacja w ogródku restauracyjnym, klub nad Wisłą, wiadomy upał) - wszystkie koleżanki były w jeansach, trampkach i t-shirtach, na to swetry lub kurtki jeansowe później, tylko jedna miała śliczne espadryle i ciekawe lniane spodnie, a ja się czułam świetnie w granatowej sukience i szmaragdowych koralach, chociaż też musiałam do tego dorosnąć.
            • bobralus Re: Strój a okazja 06.06.11, 22:05
              hm natomiast właśnie w zimowych kolekcjach stosunek cen jest odwrotny - dużo taniej wychodzi dzianinowa sukienka niż zakup spódnicy + jakaś góra.
              • musam Re: Strój a okazja 07.06.11, 07:56
                Ja rowniez uwielbiam sukienki, nosze je w 90%.
                Czuje sie o wiele wygodniej w sukience niz w spodniach.
                nie uwazam zeby bylo trudno kupic fajne sukienki.
                Dopre spodnie pasujace do figury to tez sztuk adobrac, czasami az smiac mi sie chce , jak widze panny o kiepskiej figurze(otyle) na sile wkladajace spodnie, baardzo niekorzystnie do figury i uwydaczniajace otylosc. Nie kazdej pasuja spodnie...
            • hermina5 Re: Strój a okazja 07.06.11, 08:47


              >a ja właśnie w kieckach na rowerze smigam jak złoto, nic sie w koła nie wkręca, jest miły >przewiew i na swojej damce zdobywam miasto:)

              A ja nie mam damki;/ Mam dwa , meskie górale . Jasne, jeżdziłam juz na nich w kiecce, ale niewygodnie jak diabli. Jezdze po prostu szybko i to chyba też o to chodzi. Poza tym, niestety, ale na rowerze trzeba mieć plecak - torebka to nieporozumienie.
              • bobralus Re: Strój a okazja 07.06.11, 21:46
                ja też jeżdżę dość szybko (zawsze powyżej 20km/h jak wskazuje moj licznik, kiedy nie zawadzają światła, pasy itd.), sukienka tuż przed kolano, do kolana w niczym nie przeszkadza, oczywiście w damce. Ja się zaopatrzyłam w neutralną wizualnie sakwę, która jest pojemniejsza niż najpojemniejsza torebka, wrzucam ją w pracy pod biurko albo zostawiam przyczepioną do roweru na miescie, a ze srodka wyjmuję "wyjściówkę". Wygodniej mi się poruszać po mieście niż komunikacją - nie muszę nic dźwigać, bez problemu zapakuję nawet większe obiadowe zakupy + wodę, nie tłoczę się w metrze czy autobusie, szybko pokonuje krótsze dystanse, bo nie muszę człapać z domu na przystanek, potem z przystanku gdzieś jeszcze itd., nie muszę myśleć, czy brać kurtkę/płaszcz/sweter/parasol/książkę, czy mi ręka nie odpadnie, nawet ostatnio koc wszędzie ze sobą wożę lekki polarowy i jestem gotowa na każdą okazję:D

                Taki offtop, ale naprawdę śmieję się, jak mnie ktoś w pracy pyta: no ale dziś chyba nie jesteś rowerem?, patrząc na mój strój (sukienkę, dłuższą tunikę z rajstopami wiosną, spódnicę czy płaszcz), bo to tacy niedzielni sportowcy, zaopatrzeni w tonę koszulek z yntelygentnego materiału i system oświetleń jak na rajd cross-country, którzy pewnie od przez cały sezon robią z 50km i są z siebie dumni:D Dobrych górali zazdraszczam, chociaż moja trekkingowa dameczka po miecie daje rade!
            • black_magic_women Re: Strój a okazja 07.06.11, 10:28
              bobralus napisała:
              czułam świetnie w granatowej sukience i szmaragdowych koralach, chociaż t
              > eż musiałam do tego dorosnąć.

              Może to jest klucz do sprawy?Kiedy mialam 20pare lat,też nie specjalnie nosiłam sukienki,zwłaszcza na imprezy,zmieniło sie to tuz przed 30tką.
      • sofitell Re: Strój a okazja 07.06.11, 10:00
        Zdarzyło mi się być na uroczystej kolacji, gdzie królowały u nie najmłodszych pań nieśmiertelne dżinsy połączone z rozciągniętą podkoszulką i rozdeptanymi butami. Rozumiem, że dżinsy są wygodne i młodzieńcze, do wszystkiego pasują, ale na litość jakaś odmiana w życiu też jest potrzebna, bo o szacunku do gospodarza imprezy nie wspomnę. Nawet na pogrzeby niektórzy osobnicy przychodzą w piżamowych jasnych spodniach, czy dżinsach zestawionych z koszlulą w kratę, ewentualnie w tandetnch sukniach balowych, jak już czarna sukienka, to do gołych nóg bez pończoszki. Rozumiem, że ktoś nie ma gustu, ale jakieś kanony mody z grubsza obowiązują, jest klasyka łatwa do zestawienia, bezpieczna, pasujacą na każdą większą okazję.
        Świetny wątek:)
        • fangora Re: Strój a okazja 07.06.11, 10:57
          >Rozumiem, że dżinsy są wygodne i młodzieńcze, do wszystkiego pasują, ale na litość jakaś >odmiana w życiu też jest potrzebna, bo o szacunku do gospodarza imprezy nie wspomnę.

          No właśnie, chyba to mnie najbardziej rozczarowało na tym wieczorze panieńskim, że nie uszanowały osoby, na której cześć była impreza. Treaz czekam wesela, żeby zobaczyć w co te dziewczyny się ubiorą. Nie żebym miała jakiś żal :), ale zgadzam, się, że teraz co raz częściej ludzie nie potrafią się zachować. Osobiscie, kiedy robię nawet domówkę, to zanim przyjdą goscie lubię wskoczyć w coś fajnego, bardziej sexy. Dla własnego samopoczucia i nie tylko.
          • sumire Re: Strój a okazja 07.06.11, 13:47
            mimo, że siedzę właśnie w sukience - nie popadajmy w przesadę w sprawie 'dżinsy a szacunek lub jego brak'. dżinsy można nosić na rozmaite sposoby, w tym i bardziej eleganckie. osobiście nie widzę powodu, dla którego ktoś na imprezę (nie mam tu oczywiście na myśli ślubu, pogrzebu czy premiery w operze) powinien zakładać ubranie, w którym źle się czuje - tylko po to, by nie nie urazić czyichś uczuć.
      • torio.claven Re: Strój a okazja 07.06.11, 14:37
        ja nosze sukienki na codzien, od zeszlego roku dopiero, bo tez mi sie "wydawalo" ze na codzien to jedynie jeansy... ;)
        teraz mam kilkanascie takich codziennych: z rekawkiem lub na szerokich ramiaczkach, przed kolano, bawelniane lub wiskozowe... i zdarza mi sie slyszec "cos sie tak wystroila?"
        no fakt, moge prosto z pracy isc na impreze, ale wystrojona sie nie czuje...
      • nothing.at.all Re: Strój a okazja 08.06.11, 08:25
        Ja też czasami jestem sama na spotkaniu z koleżankami w sukience i się tym nie przejmuję. Może i odstaję od nich, znaczy stroju ich w danym moemencie, ale jakie to ma znaczenie? Każdy ubiera się chce.
        Zgadzam się jednak z Tobą, że czasami ludzie nie potrafią dobrać stoju do okazji.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka