Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kultura stroju

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 10:33
    zastanawiam sie czy dla kogos sa jeszcze wazne konwenanse w ubiorze?chodzi mi
    o to ,czy uwazacie,ze czegos nie wypada wlozyc np do kosciola,czy na
    uczelnie.czy rozrozniacie stroje miejskie,plazowe/nie chodzi tu o bikini;)
    /.poprostu chodzi mi o wyczucie i kulture stroju.prosze o glosy!!!
    Obserwuj wątek
      • facecja Re: kultura stroju 25.06.04, 10:39
        Gość portalu: marta napisał(a):

        > zastanawiam sie czy dla kogos sa jeszcze wazne konwenanse w ubiorze?chodzi mi
        > o to ,czy uwazacie,ze czegos nie wypada wlozyc np do kosciola,czy na
        > uczelnie.czy rozrozniacie stroje miejskie,plazowe/nie chodzi tu o bikini;)
        > /.poprostu chodzi mi o wyczucie i kulture stroju.prosze o glosy!!!

        konwenansów jako takich nie lubię - np. wałkowane to sto razy czarne stroje na
        wesele sa jak dla mnie w porządku

        z drugiej strony - do Kościoła nie ubiorę topu na ramiączkach, na uczelnię nie
        poszłabym w spodenkach - tyle, że to nie dlatego, że "tak trzeba", ale dlatego,
        że tak czuję.
        • Gość: marta Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 10:44
          jasne,ze tak czuje ,a nie tak musze!!!problem tylko w "braku uczuc"jestem malo
          tolerancyjna,choc pracuje nad soba,i porusza mnie nasza"moda"np
          "bozocielna",majtki w centrum miasta,plazowe bluzki/nic z tylu z przodu
          wstazka/na uczelni,mini+ramiaczka do koscola...
          • blinski Re: kultura stroju 25.06.04, 10:48
            no to pracuj nad tolerancją, pracuj;)




      • j_u Re: kultura stroju 25.06.04, 10:47
        Sa wazne. Wiecej nawet, w jakis sposob odczuwam mocno niestosowniosc ubioru
        innych, np. dosc ciezko znosze gole meskie klaty w autobusach.
      • mankalita Re: kultura stroju 25.06.04, 10:50
        Staram się raczej zwalczać tzw. konwenanse niż się ich trzymać. Nie mniej na
        ulicę nie wyjdę w bikini, bynamniej nie dlatego, że tak nie wypada i "co ludzie
        powiedzą", tylko dlatego, iż nie widze sensu w bieganiu po mieście w bikini,
        czułabym się idiotycznie. Aczkolwiek byłoby ciekawie wyjść tak ubraną i
        sprawdzić reakcje ludzi.

        Natomiast prawda jest taka, że nawet jeśli zaprzeczamy temu, iż ulegamy jakimś
        konwenansom w rzeczywistości i tak jesteśmy pod ich wpływem. Są to sprawy
        nieuświadamialne i nigdy do końca nie można zdać sobie sprawy, np. czemu tak
        naprawdę nie wyjdę w bikini na ulicę, czemu faceccja nie pojdzie do kościoła w
        bluzce na ramiączkach?
        • mankalita Re: kultura stroju 25.06.04, 10:52
          Wybacz za przekręcenie nicku. Miało być facecja, nie faceccja:)
          • tralalumpek Re: kultura stroju 25.06.04, 10:57
            mankalita napisała:

            > Wybacz za przekręcenie nicku. Miało być facecja, nie faceccja:)



            wybacza ale wybacza sie cos a nie wybacza sie za
            jednak milo ze przepraszasz kogos za to
            chyle czolo
          • facecja Re: kultura stroju 25.06.04, 11:28
            :) nie ma za co

            a wracając do konwenansów: może dzielą się na takie, którym sie poddajemy i na
            takie, które chcemy zwalczać?

            w przypadku kościoła to pojawia się kwestia uszanowania Domu Bożego - ale to
            już jest indywidualne - np. mój tato mówił, że nie wypada iść do kościoła w
            adidasach, z czym ja się nie godziłam

            natomiast jeśli chodzi o wyjscie na ulicę - to już tak naprawdę nie wiadomo
            wobec kogo ma się zachować szacunek, tzn. jeśli mysli się o wszystkich, to tak
            naprawdę nie myśli się o nikim. Stąd większy luz na ulicach.
        • balbinia ale tu nie chodzi o konweanse 26.06.04, 20:24
          Ale o uszanowanie pewnych miejsc, ludzi. Z szacunku do moich profesorow nie
          ubiore sie jak na plaze, wstydzilabym sie.. Do Kosciola, z szacunku dla
          obecnych tam ludzi, nie ubiore sie jak na disco. Na pogrzeb nie ubiore
          weselnych szat aby uszanowac smutek rodziny zmarlego. Wiadomo, nikt nas za
          niestosowny stroj nie zlinczuje, to nasza dobra wola i swiadectwo naszej
          kultury, nic wiecej.
          • Gość: Richelieu* Re: ale tu nie chodzi o konweanse IP: 217.98.107.* 27.06.04, 14:04
            skąd wiesz, że rodzina zmarłego przeżywa smutek? Może najpierw się dowiedz czy
            ten smutek jest, a dopiero potem ubierz stosownie
      • tralalumpek dla mnie sa 25.06.04, 10:54
        uwazam ze obraza jest dla pary mlodych pojsc na ich slub w krotkich jeansowych
        spodenkach podobnie jak na pgrzeb w sukience na ramiaczkach z dekoltemj do pepka
      • Gość: ToeToe Re: kultura stroju IP: 194.223.152.* 25.06.04, 10:59
        Sa, sa. Straszna konserwa jestem jezeli chodzi o ubior, maniery i zwykle
        prosze, dziekuje..
        • Gość: marta Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 11:22
          niedawno w "3"byla dyskusja na temat manier....ja podobnie jak ToeToe
          zaczelabym od prosze ,przepraszam itp.co ciekawe nie tylko mlodzi tym nie grzesza!
          • b_bb Re: kultura stroju 25.06.04, 11:36
            Bardzo fajny wątek.
            Moim zdaniem strój adekwatny do okoliczności świadczy o dobrym smaku i klasie.
            Swoim ubiorem wyrażam szacunek dla ludzi, z którymi przebywam, dlatego nie
            ubiorę się np. do pracy w suknię z odkrytymi plecami, choć mogę w niej wyglądać
            pięknie.
            Szanuję ludzi starszych, dlatego ubierając się na rodzinną uroczystość, gdzie
            będą babcie i ciocie, nie założę czegoś, przez co one mogłyby się czuć urażone
            lub zdegustowane. W gronie przyjaciół, którzy znają mnie na wylot, mogę nosić,
            co mi się tylko podoba, nie zwracam na to uwagi.
      • Gość: inezja Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 11:32
        Gość portalu: marta napisał(a):

        > zastanawiam sie czy dla kogos sa jeszcze wazne konwenanse w ubiorze?chodzi mi
        > o to ,czy uwazacie,ze czegos nie wypada wlozyc np do kosciola,czy na
        > uczelnie.czy rozrozniacie stroje miejskie,plazowe/nie chodzi tu o bikini;)
        > /.poprostu chodzi mi o wyczucie i kulture stroju.prosze o glosy!!!

        Ja na przykład nie chodzę na uczelnię w adidaskach (a niektórzy/niektóre tak),
        bo uważam że to nie pasuje-no ale to jest moje zdanie. Poza tym w ogóle staram
        sie unikac ubrań tzw. sportowych poza wakacjami i weekendem. Nigdy w życiu nie
        poszłabym do Filharmonii lub teatru w dżinsach. Nie chodzę również po centrum
        miasta w szortach - ale to ze względu na kretyńskie komentarze meneli i
        dlatego, że dużo czasu zajmuje mi opalenie się i nie chce nikogo straszyć:)
        Ale bluzka odsłaniająca plecy-czemu nie? mam okazje żeby zaprezentować
        muskulaturę pleców:)


      • r.richelieu Re: kultura stroju 25.06.04, 17:27
        czyli generalnie rzecz biorąc ten wątek jest rozszerzeniem dyskusji czy wypada
        chodzić do szkoły w mini. W jednej ze szkół zabroniono i dzieci podniosły
        larum. Tutejsi forumowicze również.
        • j_u Re: kultura stroju 25.06.04, 18:47
          Ja znam jedna szkole, w ktorej jest to zakazane (i bylo duzo wczesniej, zanim
          podano informacje o tyej innej szkole w internetowych wiadomosciach), i w
          zasadzie pochwalam. Szkola to szkola, moim zdaniem ani na lekcje, ani na
          wyklady nie wypada przychodzic w zbyt kusych spodniczkach, z golymi brzuchami i
          odslonietymi ramionami.
          • blinski Re: kultura stroju 25.06.04, 18:52
            mi się w głowie nie mieści, żeby być przeciwko czemuś takiemu; ale odpuszczę
            sobie te gadki, już kiedyś za dużo energii na to straciłem:)
            • Gość: Richelieu* Re: kultura stroju IP: 217.98.107.* 26.06.04, 11:08
              wiem bliński, Ty i do teatru poszedłbyś w dżinsach i do kościoła w szortach,
              wolność przede wszystkim, demokracja dla głupców i git
            • j_u Re: kultura stroju 26.06.04, 11:50
              Ubior swiadczy o klasie czlowieka, tak jest od wiekow. Kiedys ograniczane
              nakazami (mieszczanom nie wolno bylo ubierac sie jak szlachta), uwolnieni od
              tych ograniczen ludzie okazali sie jednak w glebi duszy do prezentowania
              swojego poziomu(materialnego i intelektualnego) bardzo przywiazani.
              Mlodziez zazwyczaj jest w duzo wiekszym stopniu ponad podzialami doroslych i
              nie widzi czy nie rozumie prawidlowosci, ktore kieruja doroslymi. Nie chodzi tu
              jednak o to, aby podzialy miedzy mlodzieza w wieku szkolnym podkreslac, ale
              raczej wrecz przeciwnie, ograniczac. Ja jestem za mundurkami w szkolach. W
              Wielkiej Brytanii i Irlandii kazda szanujaca sie szkola ma mundurki. Szkola nie
              jest miejscem rewii mody i prezentowania rozbuchanej seksem modnej sylwetki,
              tylko miejscem nauki.
              • blinski Re: kultura stroju 26.06.04, 12:35
                dobra, nie będę się drugi raz wdawał w tą samą dyskusję.
                po prostu - z założenia szkoła służy nauce; a przy okazji temu, tamtemu i
                owemu. na głowie możesz stawać i nic na to nie poradzisz.
                i dobrze - co to za szkoła, gdzie nic nie robisz tylko się uczysz?
                kiedy czytam te wszystkie wypowiedzi popierające mundurki, to flaki mi się
                przewracają - mam wtedy wrażenie, że w szkole byłyście biednymi, zahukanymi
                sierotami sterczącymi całe dnie w szarych sweterkach w kącie, z zeszytem pod
                pachą wkuwające kolejne formułki, gorszące się na widok trochę luźniej ubranej
                koleżanki:).
                co, nie było tak jednak:)? w każdym razie zdaje się że tak powinien wyglądać
                ideał uczennicy w xxi wieku wg. szanownych forumowiczek. a co, ordnung must
                sein;))
                • r.richelieu Re: kultura stroju 26.06.04, 13:06
                  no dobra, wredna będę, uwaga
                  dorośniemy zobaczymy
                  i czarno-białego widzenia też się pozbędziemy

                  cycek na wierzchu niedawno charkakteryzował tirówkę, dziś uczennicę?
                  ale oczywiście cacy, bo ja jestem młody, sam lubię chodzić modnie ubrany a może
                  i pop[atrzeć też se lubię, wolność, równość, braterstwo, wolna miłość i cycek
                  na wierchu. To jakiś fetysz, jak madonna z wielkim cycem van klompa z Allo Allo

                  a może
                  sam bym jeszcze pomolestował panią od stosunków kulturowych, bardziej mi do
                  piaskownicy niż do deski grobowej to mi wolno, a co. Dzieciom się wybacza bo są
                  takie słodkie. A jeśli jakiś brzydki dorosły uzna mój cycek czy moją piękną
                  zarośniętą klatę za nieprzyzwoitość to jego problem, dewianta jednego, po co
                  się patrzy, zboki. Nam wolno, oto idzie młodość, cyc na wierzchu, społeczna
                  wrażliwość w dupie. A niech nas tylko spróbują upupić, pogłaskać po głowie. My
                  nie jesteśmy do głaskania, my jesteśmy do towarzyszenia przy browcu. Co ci
                  starzy mogą wiedzieć. Idioci, krzywią się gdy obmacuję się z moją lubą na
                  przystanku autobusowym jakby było to nie wiadomo co. Zazdroszczą. Napewno.
                  Idioci, krzywią się gy moja luba idzie w mini na egzamin. A w czym ma iść, ma
                  najładniejsze nogi pod słońcem, a jeśli jakegoś starego idioty to drażni to
                  niech zamnknie oczy.
                  • blinski Re: kultura stroju 26.06.04, 15:33
                    hm?
                  • raszefka Re: kultura stroju 26.06.04, 20:20
                    Richelieu, stajesz się powoli moją idolką :)
                • j_u Re: kultura stroju 27.06.04, 12:20
                  Szkola jest miejscem nauki tak jak biuro czy szpital sa miejscami pracy.
                  Wszedzie powinny obowiazywac stroje odpowiednie do rodzaju wykonywanej pracy.
                  To, ze ludzie w pracy (czy szkole) nie tylko pracuja, ale takze rozmawiaja,
                  zartuja, zyja towarzysko, kochaja sie w sobie etc. nie zmienia postaci rzeczy.
                  • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 13:02
                    ok, nodobra, dla was wszystkich szkoła to miejsce pracy podobne do wszystkich
                    innych, gdzie też należy nosić swój uniform, a dla mnie szkoła to coś zupełnie
                    innego. dlaczego szkoła tylko z tego powodu, że trzeba do niej chodzić ma się w
                    ogóle nie starać, by umilać życie swoim uczniom? bo szkoła jest od nauki a nie
                    od przyjemności? zlitujcie się nad młodzieżą, proszę. i nie dawajcie mi
                    kolejnych idiotycznych przykładów jak kiedyś kochanica - z pubami w szkołach -
                    bo mówię tylko o wyglądzie. już zaczyna mnie to drażnić, w kółko czytam to
                    samo - 'nie należy, nie należy'. pieprzenie - wszystko się zmienia i idzie do
                    przodu, a ja mam głęboko w nosie nikomu nie potrzebne i utrudniające życie
                    tradycje, utrzymywane tylko po to, by tradycjonalistom było lżej na sercu.
                    przestańmy już o tym rozmawiać, bo wszyscy będziemy w kółko powtarzać to samo.
                    • tralalumpek Re: kultura stroju 27.06.04, 13:18
                      blinski, ja chodzilam do szkoly podstawowej kiedy obowiazywaly mundurki i
                      chwale to sobie, do liceum, w ktorym tez obowiazywaly mundurki, takie dlugie
                      granatowe za kolano, z bialym kolnierzykiem
                      mozesz mi powiedziec, ze to dla ciebie prehistoria (bo to poczatek lat 80)
                      z mojej klasy licealnej NIKT nie znalazl sie "na bruku", mielismy dyscypline i
                      mundurki i na 24 osoby, ktore zdaly mature tylko 3 nie skonczyly studiow!,
                      kazda pracuje, nie ma przypadkow socjalnych.
                      szkola nie jest dla zabawy i nigdy nie byla, i nie ma to NIC! wspolnego z
                      tradycjonalizmem
                      • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 13:33
                        to były inne czasy i zapewne nikt nie myślał nawet o tym, że to może wyglądać
                        lepiej. a poza tym nawet w dzisiejszych czasach - jeśli uczniowie godzą się na
                        mundurki i jeszcze je sobie chwalą, to nie mam nic przeciwko temu.
                        • Gość: Richelieu* ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 13:56
                          a nie o mundurki. Chcesz do przodu? Bez Twojego chcenia pójdzie. Ale jak świat
                          światem ani uczennica, ani studentka, ani pracownica nigdy nie wyglądała jak
                          kurewka. A dziś uczennice tak wyglądają

                          a Ty znowu powiesz, że nie wyglądają. Dziś pewnie kurwa przyzwoiciej jest
                          ubrana do pracy niż uczennica liceum.

                          a Tralampka nie mogła podstwówki rozpocząć na początku lat 80., a bo w połowie
                          80. to ja rozpoczęłam;)
                          • tralalumpek Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 14:37
                            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                            .....
                            > a Tralampka nie mogła podstwówki rozpocząć na początku lat 80., a bo w
                            połowie
                            > 80. to ja rozpoczęłam;)



                            nie napisalam ze chodzilam do szkoly podstawowej w latach 8o ale do liceum,
                            mature zdalam w 82
                            nie czytaj z domyslem, czytaj to co napisalam
                            • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 16:41
                              ok ok oki ;)
                          • blinski Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 15:42
                            dobrze, według ciebie nie wiem na jakiej zasadzie niby wyglądają, i masz prawo
                            tak uważać; ale na miłośc boską nie wciskaj takich bzdur innym, i nie podawaj
                            tego jako argumentu - bo można tak wiecznie: ja - nie wyglądają, ty -
                            wyglądają, etc, etc. w porównaniu z młodzieżą np. z niemiec wyglądają
                            konserwatywnie i grzeczniutko, i bez bajek proszę - sam widziałem:).
                            nawet niemki nie noszą cyców na wierzchu - prawdę mówiąc nawet cieszyłbym się
                            gdyby w polsce raz na ruski miesiąc można byłoby to zobaczyć:) - ale nikomu to
                            do głowy na razie nie wpadło. chyba że dla was, obrończyń moralności i
                            porządku, 'cyce na wierzchu' to bluzka z dekoltem w serek.
                            • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 16:40
                              cyce na wierzchu to bluzka z dekoltem takim, że cyc jest widoczny na tyle cało,
                              że aby sam sutek jest zakryty
                              bardziej toto przypomina stanik a nie bluzkę

                              i naprawdę słońca Ty moje, gdybyś zaczął kiedyś uczyś w szkole takie pannce to
                              po pierwszej lekcji nie wytrzymałbyś. Zamiast bluzki zabudowany stanik, zamiast
                              spódnicy pasek

                              zobaczyć cyc raz w miesiącu? po co? lepsza skończona perwersja w 4 ścianach niż
                              rozedrgana fascynacja na codzień w ławce szkolnej. Jak się nie ma
                              czterościennej perwersji to się potem ślini na myśl o cycach wylewających się
                              na matematyce
                              • blinski Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 17:50
                                kurcze, richelieu.. gdzie ty mieszkasz, skoro jesteś narażona na takie widoki?
                                przez całe moje życie (prawda; dosyć krótkie:)) widziałem na ulicy w mieście
                                panny ubrane w opisywany przez ciebie sposób ze 3 razy, i to nadodatek wręcz za
                                stare, by się tak ubierać, nie za młode:)
                                cała rzecz polega właśnie na tym, że nie traktuję twoich argumentów poważnie. a
                                nie mogę, bo opisywane przez ciebie zjawisko jest dla mnie kompletnie obce - a
                                jak sama zauważyłaś liceum skończyłem zaledwie 2 lata temu, więc miałem gdzie
                                się tego ewentualnie naoglądać (dodam, że liceum im. jana III sobieskiego nie
                                jest jakimś wyjątkowym liceum, coby mogły mnie te przyjemności ominąć); tak jak
                                już kiedyś pisałem w zeszłym roku moja siostra skończyła gimnazjum na
                                świętokrzyskiej - samo centrum wawy, i też nie jakieś wyjątkowe - i miałem
                                okazję pooglądać młódź w akcji:)
                                i powiem ci, że byś się ucieszyła - w porównaniu z tym co było u mnie (czasem,
                                z rzadka pojawiał się u kogoś głębszy dekolt) tu był zupełny spokój, dominowały
                                raczej sztruksy i koszulki z zespołami, u płci obojga.
                                • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 18:23
                                  no więc właśnie, wystarczy jedna osoba z dekoltem do pępka, która nie będzie
                                  chciała założyć zakrywającego stroju bo niby w regulaminie nie pisze. Nie
                                  mówię, że chodzą wszyscy, chodzi kilka osób, o kilka osób w każdej klasie za
                                  dużo. One potrafią nawet pyskować, że wolność i takie tam. Albo, że dostały
                                  jedynkę za mini.
                                  Zakaz dotyczący mini dotknie więc tylko chodzące w mini. Nie wiem dlaczego się
                                  oburzasz, przecież ten zakaz nie dotyczy Ciebie.

                                  pełna wolność zaś przeszkadza mi w:
                                  1. paleniu w miejscach publicznych, jak Tralampka zauważyła
                                  2. słuchaniu głośno muzyki, zwłaszcza rąbanki zwanej "techno" i polegającej na
                                  jednostajnym rytmie wybijanym z pominięciem wszelkich taktów. Ale przeszkadza
                                  mi każda głośna muzyka, po to są słuchawki i dyskoteki i filharmonie
                                  3. głośne rozmowy na dworzu w godzinach 12-5 w nocy
                                  4. pijacy zawsze, łącznie z pijanymi chłopaczkami, bo niektórym może się
                                  wydawać, że to tylko stare dziadygi są pijakami
                                  5. chichrające na całe gardło małolaty jeśli zawodzą dłużej niż 15 minut,
                                  zwłaszcza w środkach masowej komunikacji. Jednak z małolatami obu płci jakoś
                                  wytrzymać można ;)
                                  6. roznegliżowanie w miejscach nieplażowych
                                  7. załatwianie, cwaniactwo, kolesiostwo, protekcja
                                  8. zaraz nap[ewno coś się wynajdzie i ósmego

                                  i wydać zakaz na to
                                  może powiesz, że ww. rzeczy też Ci nie przeszkadzają i w imię wolności
                                  ppzwoliłbyś na nie?
                                  • blinski Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 19:01
                                    hahah, tylko tyle rzeczy przychodzi ci od razu na myśl:)?
                                    też wiele rzeczy mi przeszkadza i drażni.


                                    > Zakaz dotyczący mini dotknie więc tylko chodzące w mini. Nie wiem dlaczego
                                    się
                                    > oburzasz, przecież ten zakaz nie dotyczy Ciebie.
                                    >

                                    no i takie myślenie mi się strasznie nie podoba: nie dotyczy mnie, to co mnie
                                    to obchodzi. nienawidzę wręcz takiego myślenia! pomyśl, jak wyglądałoby prawo
                                    (obojętnie jakie, kodeks karny czy szkolny) gdyby ustalająca je osoba myślała
                                    tylko o czubku własnego nosa. nienawidzę takiego myślenia - 'mi przeszkadza, to
                                    zakazać', w dupę bym wszyskich tych 'zakazicieli' kopnął (jak widać łącznie z
                                    tobą;))
                                    co do tych rzeczy które wymieniłaś - chichot obok korupcji:)?
                                    a szczegółowo:
                                    1. o paleniu już kiedyś coś powiedziałem, i kicham na to że niepalący uważają
                                    się za mądrzejszych i przez zakazy chcieliby edukować 'głupszych'. w takich
                                    miejscach jak kawiarnie czy restauracje - 2 strefy, palący/niepalący. w takich
                                    miejscach jak puby czy miejsca za małe by je podzielić - wedle uznania
                                    właściciela. na świerzym powietrzu: niech sobie ludzie nawet skręty z łajna
                                    palą, komu przeszkadza, niech się przesunie, a nie się pluje. oczywiście w
                                    takich miejscach gdzie nie możemy sobie pójść wystarczająco daleko, typu
                                    przystanki - powinno być zabronione.
                                    2. co do słuchania muzyki - nie może być prawnego podziału na muzykę lepszą i
                                    gorszą, więc nie istotne techno, hip-hop czy metal - po prostu za głośne
                                    słuchanie (mierzone jakimś tam wihajstrem decybele) powinno być karane. można
                                    to podciągnąć pod zakłócanie porządku, i jest już jakieś tam prawo dotyczące
                                    tego, tylko sama wiesz jak jest ze skutecznością, mierzoną karalnością.
                                    3. głośne rozmowy - to samo.
                                    4. pijacy - jeśli rozrabiają, można ich zgarnąć; a to że piją..? mi też to
                                    przeszkadza i nawet wk..a, no i co - ich życie, niech się marnują.
                                    5. a jakbyś chciała uskuteczniać ten zakaz:)? jedyne co jest realnie możliwe,
                                    to zwrócenie uwagi (na własną odpowiedzialność).
                                    6. jeśli nie obnażają narządów rodnych, to niech sobie chodzą jak chcą.
                                    7. oficjalny zakaz jest, no i co? ja też zgrzytam zębami, kiedy czytam o
                                    kolejnych aferach czy choćby i aferkach. by zwiększyć wykrywalność i karalność
                                    potrzebne są środki, sprawny system sądowniczy, dobre prawo, a przede wszystkim
                                    chęci. zakazam nic nie wskórasz.

                                    nie możesz do wora z napisem 'wolność' wrzucać co popadnie, podobnie jak nie
                                    można bezrefleksyjnie niczego z tego wora wyrzucać.
                                    • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 19:14
                                      przekategoryzowałeś pojęcie czubka własnego nosa.
                                      Zakaz noszenia mini w szkole dotnie nosicielki mini i ich poczucie wolności. Z
                                      poczuciem wolności niechodzących w mini nic się nie stanie. "Poszkodowane" będą
                                      więc tylko te, które chodzą ubrane nieprzywoicie z punktu widzenia szkoły.
                                      Punkt widzenia pannic usankcjonować, jak Ty to propagujesz, to pozwolić na
                                      mini, dekolty, picie browców na lekcji itd. Podfruwajki i ich męskie
                                      odpowiendiki nie wiedzą co jest właściwe z punktu widzenia ogółu, wiedzą za to
                                      co jest właściwe z punktu ich czubka nosa. To oni są egoistami.

                                      w dupę bym Cię nie kopnęła, bo uznano by to za molestowanie. Podobnie jak
                                      zwrócenie uwagi pannicy że cyc jej widać

                                      zakazy, czym większe przywolenie na chamstwo, czym większe przekonanie, że nic
                                      się nie da z tym zrobić tym większe będą dopuszczalne normy zachowań, kurde

                                      a pijacy sobie szkodzą właśnie najmniej, to nie jest ich życie tylko życie
                                      całego otoczenia, kore znosić musi ich pijaństwo. Rodziny znoszą pijaństwo
                                      ojca, matki pijaństwo syna, a Ty gadasz, że to ich życie.
                                    • b_bb Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 19:15
                                      blinski napisał:
                                      > na świerzym powietrzu: niech sobie ludzie nawet skręty z łajna
                                      > palą, komu przeszkadza, niech się przesunie, a nie się pluje.

                                      Swieżym, blinski ;)

                                      > 4. pijacy - jeśli rozrabiają, można ich zgarnąć; a to że piją..? mi też to
                                      > przeszkadza i nawet wk..a, no i co - ich życie, niech się marnują.

                                      Znieczulica, zobojętnienie, bezrefleksyjność to nie to samo, co wolność i
                                      tolerancja. Oni nie marnują tylko swojego życia, lecz życie swoich bliskich,
                                      czasem zaczepaiają niewinnych przechodniów, a jeśli nie wiesz, jak szybko
                                      dojedzie na interwencję policja, to obyś nie musiał nigdy się dowiedzieć.

                                      Reszta już była, więc nie będę komentować.
                                      • blinski Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 19:56
                                        nauczcie się wszyscy czytać dokładnie! napisałem 'jak nie rozrabiają', czyli za
                                        samo picie w kącie bym ich nie karał (a tak to zrozumiałem z postu richelieu);
                                        a jasne jest chyba że nie odwracałbym głowy jeśłi cierpi przez to
                                        rodzina/znajomi/przypadkowi przechodnie, ale dla mnie to właśnie oznacza
                                        rozrabiać (rozrabianie - bardzo szeroka kategoria:)).
                                        dochodzi do tego że poszczególne słowa muszę objaśniać:)
                                        a z tym 'świerzym' to nie wiem co mam - jakos 'rz' mi tu bardziej pasuje:)
                                        • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 27.06.04, 20:32
                                          znaczy co? zabroniłbyś pijakowi rozrabiać czy pić jeśli wiadomo, że po piciu
                                          rozrabia. Znaczy po fakcie zainterweniowałbyś, najpeirw wszystkim nerwy zszarga
                                          i oczy podbije to dopiero to jest pretekst do interwencji i zakazu? Zresztą
                                          nawet jak się napije i tylko ględzi to również jest męczące.

                                          samo picie w kącie to jest patrzenie na czubek własnego nosa Bliński, w końcu
                                          wyjdzie kiedyś z tego kąta i pójdzie obrzydzać życie komuś tam. Interweniować,
                                          ba, zakazy wydawać trzeba zanim a nie po fakcie. Być moźże gdy zaleje się w
                                          trupa to zostanie w tym kącie do wytrzeźwienia i to było by wskazane nawet gdy
                                          20 stopni mrozu, wtedy zamarznie na śmierć i jednego pijaka mniej. Ale
                                          najczęściej wracają.

                                          Samo picie, jeśli prowadzi do upicia, powinno być karane. Osoby regularnie
                                          upijające się powinny mieć zakaz kupowania alkoholu, a świadomość kolegów też
                                          powinna być na tyle wykształcona by delikwenta nie częstować.

                                          Jasne jest chyba że nie odwracałbyś głowy? A co zrobiłbyś? Doprowadził
                                          delikwenta na izbę wytrzeźwień? Delikwenta, który odprowadzić się nie da?
                                          Zadzwonił po fachowców. A jeśli delikwent nie ma 350 zł za noc w IW to co, kto
                                          będzie płacił? Kasa chorych? z moich pieniędzy?
                                          Pijaków w ogóle ubezwłasnowolnić

                                          tak jak niepełnoprawnymi obywatelami są wyrośnięte dzieci
                                          zakaz uderza tylko w niestosującego się do zakazu, reszta z reguły odczuje
                                          ulgę. Bo cyc na wierzchu jest tym dla normalnie ubrznych uczniów czym papieros
                                          w gronie niepalących i pijany w gronie trzeźwych.
                                          Zanim a nie po. Po jest już za późno.
                                        • b_bb Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 27.06.04, 20:36
                                          blinski napisał:
                                          > nauczcie się wszyscy czytać dokładnie! napisałem 'jak nie rozrabiają', czyli za
                                          >
                                          > samo picie w kącie bym ich nie karał
                                          > a jasne jest chyba że nie odwracałbym głowy jeśłi cierpi przez to
                                          > rodzina/znajomi/przypadkowi przechodnie, ale dla mnie to właśnie oznacza
                                          > rozrabiać (rozrabianie - bardzo szeroka kategoria:)).

                                          i wcześniej:

                                          > 4. pijacy - jeśli rozrabiają, można ich zgarnąć; a to że piją..? mi też to
                                          > przeszkadza i nawet wk..a, no i co - ich życie, niech się marnują.

                                          Blinski, taki pijak najpierw siedzi w kącie i pije, a zaczyna rozrabiać, gdy
                                          jest niedopity lub zbyt upojony. Reagowanie zanim zacznie rozrabiać jest chyba
                                          słuszne. Widać, że nigdy nie musiałeś zmagać się w takim przypadku z policją.
                                          Jeśli myślisz, że przyjadą natychmiast po Twoim telefonie, to żyjesz w świecie
                                          fantazji. Prawda jest taka, że pijaczek może poważnie skrzywdzić niewinnego
                                          przechodnia (kobietę, dziecko), którym mało pomoże to, że potem zostanie za to
                                          zwinięty.
                                          A czytać ze zrozumieniem potrafię. Napisałes wyraźnie, że jest to ich życie i
                                          niech je marnują. I tu widać, że nie masz pojęcia o tym, jak duży jest to
                                          problem społeczny, choć studiujesz podobno socjologię.

                                          Dobra, ten wywód nie ma już nic wspólnego z tematem wątku, trochę za daleko
                                          odeszliśmy. Pozdrawiam, bo mimo, że nie zawsze się zgadzam z Twoimi argumentami,
                                          podoba mi się Twój sposób prowadzenia dyskusji. :)

                                          • blinski Re: ale chodzi o cyce na wierzchu 28.06.04, 00:51
                                            miło mi:)
                                            a odnośnie waszych wypowiedzi - niestety, sprawa takego pijaka prostą sprawą
                                            jak widać nie jest. bo kto w jaki sposób niby chcecie zapobiec stoczeniu się
                                            człowieka (w zasadzie każdego, bo jak richelieu napisała, pijakowi powinny
                                            zostać odebrane pewne prawa) w pijaństwo? jak sprawdzić, ilu akurat w danym
                                            miesiącu z normalnych dotąd ludzi 'wyszli' pijacy? jak sprawdzić KAŻDEGO (bo
                                            rozumiem że richelieu życzyłaby sobie sprawiedliwości) pijącego w ogóle
                                            alkohol, czy przypadkiem nie jest już pijakiem - po to, by jako potencjalnemu
                                            gościowi IW odebrać prawa o których mówiła richelieu?
                                            to do richelieu - twój post potraktuję jako żart, inaczej się nie da.
                                            rozumiem - zawsze prewencja jest lepsza od walczenia ze skutkami; ale prewencja
                                            WYKONALNA. nie da się praktycznie sprawdzać wszystich obywateli naraz, czy aby
                                            na pewno nie są już pijakami, narkomanami, czy kut wie czym jeszcze innym. po
                                            pierwsze - koszta byłyby nieporównywalnie większe od tych, które ponosisz gdy
                                            część płaconych przez ciebie podatków trafia na IW. po drugie - chciałybyście
                                            się obudzić w jakimś pieprzonym big brotherze:)?
                                            nie ma rady - na pijaków pozostają jedynie telefony na policję. mimo wszystko
                                            dużo łatwiej chyba byłoby usprawnić system reagowania, sądowniczy, etc. niż
                                            wprowadzać pokręcony system richelieu.
                                            a jak duży to jest problem społeczny wiem (na szczęście z roku na rok ten
                                            problem w polsce zmniejsza się; na rzecz problemu narkomanii, który się
                                            zwiększa), ale takimi pomysłami nic na to nie zaradzicie - na dodatek w żadnym
                                            cywilizowanym kraju by nie przeszły.
                                            • Gość: Richelieu* Re: ale chodzi o cyce na wierzchu IP: 217.98.107.* 28.06.04, 18:21
                                              okazywać dowód przy każdorazowym kupnie alkoholu. Alkoholik czy pijak
                                              recydywista miliby pieczątkę by im nie sprzedawać. Tak jak nie sprzedajhe się,
                                              czy nie powinno soę sprzedawać alkoholu osobom poniżej 18rż.
                                              IW to akurat małe piwo, że a`propos się wyraże, czynniki okołopijaczne są na
                                              tyle duże, że w pewnym momencie nie można już przmykać oczu na wstawienie.
                                              Zwłaszcza, że niektórym nawet wstawienie działa źle. Ba, niektórzy od samego
                                              patrzenia na etykietkę się upijają ;)

                                              i to było by najskuteczniejsze. Żadna żona nie zadzwoni na policję gdy chłop
                                              przyjdzie do domu pijany, bo jej zagrozi, że ją zabije gdy zadzwoni. I chyba w
                                              tym punkcie się rozmijamy. Bo ja wiem co będzie po, Ty zaledwie widzisz co
                                              jest przed. Zadzwonić na policję można, tylko kiedy? Gdy pijany dziad będzie
                                              cię zaczepiał? Na zaczepianie nie przyjeźdżają. Ja się zwykle w takich
                                              sytuacjach drę na całe gardło i wyzywam od skurwysynów, choć trzęsę się jak
                                              osika. Jednak niektórzy usiłują zadzwonić na pilicję co kończy się tym, że
                                              dziad kradnie telefon, ciebie zaciąga w bramę i gwałci. Tyle będziesz miał.

                                              Nie mówiąc już o alkoholiźmie domowym gdzie w pewnyc kręgach nie sposób
                                              zazwonić nie będąc zastraszonym, przerażonym i obeznanym z faktycznymi
                                              możliwościami alkoholika po pijanemu.

                                              i preawa naturalnie odebrać, zachowują się jak nienormalni to traktować jak
                                              neinormalnych. Leczyć? Dziś się alkoholizm leczy, znowu za moje pieniądze.
                                              Kurde.
                        • j_u Re: kultura stroju 27.06.04, 15:12
                          Lepiej? Dzis wyglada to lepiej twoim zdaniem? Powtarzam: stroj swiadczy o
                          czlowieku. Jest uczniem - ma byc to po nim widac. Chce nie byc uczniem, tylko
                          kurewka albo pacyfista - niech rzuci szkole, idzie na ulice albo pod mostem pali
                          trawe, wtedy moze sobie korzystac z wolnosci. Zycie nie jest wolnoscia
                          absolutna, tylko wolnoscia wyboru. Szkola absolutnie nie powinna byc miejscem do
                          prezentowania najnowszych trendow mody, ani tez manifestowania pogladow za
                          pomoca czuba na glowie i lancuchow.
                          • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 15:46
                            do anarchizmu mi daleko - ale uważam że szkoła owszem, nie 'powinna' być
                            miejscem do prezentowania ttego i owego, tylko powinna dawać taką możliwość.
                            kurcze, dałybyście już spokój, czuję się jakbym rozmawiał ze swoją babcią
                            (babcią symboliczną, bo prawdziwa też raczej nie ma nic przeciwko tak
                            rozumianej wolności).
                            • tralalumpek Re: kultura stroju 27.06.04, 16:04
                              blinski napisał:

                              > do anarchizmu mi daleko - ale uważam że szkoła owszem, nie 'powinna' być
                              > miejscem do prezentowania ttego i owego, tylko powinna dawać taką możliwość.


                              ***** blinski! ty sie kurcze zastanow czego ty chcesz
                              albo, albo ...."nie powinna byc miejscem tylko dawac taka mozliwosc!!!!
                              oj potwierdza sie moje zdanie ze "kregoslup ci sie rozmywa"



                              > kurcze, dałybyście już spokój, czuję się jakbym rozmawiał ze swoją babcią
                              > (babcią symboliczną, bo prawdziwa też raczej nie ma nic przeciwko tak
                              > rozumianej wolności).
                              >
                              >
                              >
                              >

                              ****** a ja czuje sie jakbym rozmawiala z nieuksztaltowana galareta
                              • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 16:25
                                zawsze powtarzasz swoje mądrości o nieukształtowaniu, kiedy się z tobą nie
                                zgadzam i ani widzi mi się miać radykalnych poglądów.
                                a czego ja chce? przecież opisywałem to chyba 100 razy. nie rozumiesz treści?
                                • tralalumpek Re: kultura stroju 27.06.04, 16:32
                                  blinski napisał:

                                  > zawsze powtarzasz swoje mądrości o nieukształtowaniu, kiedy się z tobą nie
                                  > zgadzam i ani widzi mi się miać radykalnych poglądów.
                                  > a czego ja chce? przecież opisywałem to chyba 100 razy. nie rozumiesz treści?
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  >
                                  ja rozmiem tresc czytajac tekst ale co do ciebie mam watpliwosci
                                  przeczytaj uwaznie jeszcze raz moj ostatni wpis, a szczegolnie temat "albo
                                  albo", skup sie, pomysl, podumaj i odpisz ale z sensem prosze i bez osobistych
                                  wycieczek do mijego intelektu bo obawiam sie ze tutaj mozemy sie niekoniecznie
                                  zgadzac
                                  • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 17:58
                                    tralalumpku, nie śmiałbym nic złego napomknąć o twym intelekcie - każdy
                                    przecież wie, żeś najmądrzejsza na świecie;).
                                    i z tego to powodu nie mam nawet po co dumać nad twoimi wpisami - na ogół
                                    jesteś jedyną osobą która wie o co chodzi.
                                    ale cóż, taki los inteligentnych ludzi:).
                            • j_u Re: kultura stroju 27.06.04, 18:51
                              W moim przypadku rozmawiasz z osoba o 4 lata starsza. Ja tez mialam w swoim
                              zyciu etap postulowania "wolnosci" w szkole, jak tez w ogole, ale wyroslam,
                              kiedy tylko pojelam pare rzeczy. A pojelam je troche wczesniej niz ty ;P
                              • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 19:09
                                więc wyjaśnij mi łaskawie, cóż za wspaniałe korzyści uzyskamy z ograniczania
                                wolności uczniów co do ubioru, oraz cóż za nieodżałowane straty poniesiemy tą
                                wolność zostawiając. oczywiście zakładam, że czytałaś moje posty, wiesz o czym
                                mówię, i nie będę się po raz kolejny irytował, bo ktoś znowu coś przeinaczył;).
                                • b_bb Re: kultura stroju 27.06.04, 19:24
                                  Widzisz, blinski, młodzież wywodząca się z tzw normalnych domów przyjdzie do
                                  szkoły ubrana stosownie, bo matka czy ojciec zareagują zawczasu i nie zezwolą
                                  latorośli na niestosowny do miejsca i okoliczności ubiór. Problem w tym, że
                                  opisywane powyżej "cyce na wierzchu" dotyczą młodych pannic z patologicznych
                                  rodzin, które braki w innych dziedzinach próbują nadrabiać seksapilem, często
                                  ocierając się o strój rynsztokowy. Szkoła ma za zadanie kształcić i wychowywać,
                                  więc w tym przypadku powinna pouczyć dziewczę, że jej wyzywający ubiór nadaje
                                  się jedynie na dyskotekę lub randkę. Dyskutowane powyżej mundurki szkolne
                                  upraszczają tę sprawę. Likwidują wizualnie różnice w zamożności poszczególnych
                                  uczniów, sprawiają, że ci biedniejsi moga się poczuć lepiej, kiedy nie mogą
                                  zabłysnąć modną marką. A miejsce na indywidualność znajdzie się zawsze.
                                  • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 20:13
                                    mundurkom, uniformizacji, i tym podobnym mówię stanowcze 'nie'. i argumenty
                                    typu 'a bo tym będzie smutno i źle' zupełnie do mnie nie trafiają. może jeszcze
                                    zamiast identyfikatora z imieniem i nazwiskiem jedynie numerek? numerki też są
                                    neutralne, nikogo nie urażą i nikt ne będzie miał złych skojażeń.
                                    a co do tych strojów rynsztokowych, i co z tym robić - napisałem gdzieś
                                    indziej.
                                    • Gość: Richelieu* Re: kultura stroju IP: 217.98.107.* 27.06.04, 20:36
                                      więc pozwolić pannicom cycastym na wolność, zabierając tym samym wolność szkoły
                                      porządnej normalnie ubranym
                                      następny czubek własnego nosa
                                      • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 01:00
                                        tak tak tak, zabieramy wolnośc 'porządnym obywatelom' którzy mdleją z
                                        oburzeniana widok dekoltu.
                                        rozumiem więc że popierasz babiny wspinające się na drabiny by zakleić
                                        billboardy z 'cycami', bo naturalnie ogranicza to ich wolność, przecież akurat
                                        nie patrzeć na to to rzecz niewykonalna.
                                        zapewne popierasz też sprzeciw szanownego lecha k. wobec parady równości
                                        odbywającej się już od paru lat w warszawie, bo to też ogranicza wolność
                                        postronnych ludzi, a jakże - na siakiś gejów muszą patrzeć, zamiast na protest
                                        normalnych ludzi, np. rozwścieczonych górników.
                                        czy może źle cię zrozumiałem?
                                    • b_bb Re: kultura stroju 27.06.04, 20:44
                                      blinski napisał:
                                      > i argumenty
                                      > typu 'a bo tym będzie smutno i źle' zupełnie do mnie nie trafiają.

                                      A, to szkoda. O znieczulicy pisałam wcześniej.

                                      > neutralne, nikogo nie urażą i nikt ne będzie miał złych skojażeń.

                                      skojarzeń ;)) Wybacz tę drobną złośliwość ;)
                                      • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 01:03
                                        ok, za takie złośliwości nawet podziękuję;) coś mi się ta ortografia psuje
                                        ostatnio..
                                        znieczulica wobec biednych dzieci skazanych na oglądanie kolegów w modnych
                                        ciuszkach, na które ich samych nie stać... dooobre:)) do monty pythona jeszcze
                                        a słabe, ale w bennym hillu by przeszło;)
                                • j_u Re: kultura stroju 27.06.04, 19:52
                                  Powtarzam: sam dorosniesz do tego, aby swierdzic, ze stroj swiadczy o poziomie i
                                  kulturze czlowieka. Moim zdaniem nawet wiecej, bo takze o inteligencji, nad czym
                                  dyskutowalam z forumowiczkami mniej wiecej tak, jak teraz ty o wolnosci ubioru w
                                  szkolach. Mlodziez licealna tego jeszcze nie rozumie, natomiast szkola, oprocz
                                  wbijania wiedzy do glow, ma spelniac takze funkcje wychowawcze, czyli miedzy
                                  innymi wytlumaczyc stadu zbaranialych od burzy hormonow nastolatkow, ze ich
                                  ubior swiadczy o tych wszystkich wyzej wymienionych rzeczach. Ja - w
                                  przeciwienstwie do tralalumpka - chodzilam do szkoly, w ktorej dowolnosc ubioru
                                  byla niemal nieograniczona, i nie zauwazylam, zeby cokolwiek to dobrego
                                  przynioslo uczniom, czesto natomiast widzialam (i odczulam na wlasnej skorze)
                                  skutki negatywne. Jest np. stadko mlodziezy ubierajacej sie "grunge" (ciekawe,
                                  czy jeszcze ktos pamieta, co to jest), ktore pali trawe na kazdej przerwie w
                                  kiblu. Niewinne dziecko, ktoremu spodoba sie psychodeliczny rock, zacznie
                                  najpierw nasladowac starszych kumpli w stroju, a chwile potem w obyczajach. Moim
                                  zdaniem twarde zasady i konsekwencja w szkolach to mozliwosc przepchniecia
                                  nieszczesnych nastolatkow przez trudny i buntowniczy wiek w miare nieszkodliwie
                                  i bez straconego dla nich czasu - co potem, bedac doroslymi juz, potrafia docenic.
                                  • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 20:17
                                    chyba pamiętają, co to grunge, bo po mojej siostrze widzę że to chyba powraca:)
                                    a poza tym zaczynasz zdrowo przeginać i niemiłosiernie głupocić:)
                                    • j_u Re: kultura stroju 27.06.04, 23:55
                                      Musze przyznac, ze kiedy dyskutant zamiast przedstawiac argumenty, zabiera sie
                                      do rzucania inwektywami, trace ochote na dyskusje, poniewaz uwazam ja za
                                      niemozliwa na tym poziomie.
                                      • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 01:12
                                        sory, naprawdę, ale zaczyna mnie to nudzić i nie chce mi się już odpisywać
                                        paruakapitowymi wypocinami. chciałbym już skończyć ten temat, bo was jest
                                        kilka, a ja jestem jeden i na wszystko muszę odpisywać.
                                        szczególnie że wasze arumenty naprawdę robią się coraz głupsze.. na początku
                                        myślałem sobie: 'ok, jak na konserwatystów normalne myślenie, tyle że się z nim
                                        nie zgadzam - jak to zazwyczaj z konserwatystami'. ale teraz zaczynacie
                                        przeginać i prawie za każdym razem spadam z fotela jak was czytam. chyba
                                        chcecie mnie wziąć podstępem;)) już zacząłem z tego wszystkiego jakieś
                                        beznadziejne byki stawiać - piszę tego wszystkiego za dużo i za szybko, na
                                        dodatek paru osobom po kilka razy to samo.
                                        prosiłem, nie rozdrapujmy tego znowu, już mam dość:)..
                                        • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 01:18
                                          Dobra rada starej konserwatywnej ciotki: jak cie nudzi, zarzuc prowadzenie
                                          dyskusji i grzecznie o tym poinformuj, a bedzie to duzo milej widziane niz wyzej
                                          skomentowana przeze mnie uwaga (niesluszna zreszta;) ). Jezeli oczywiscie ci
                                          zalezy na tym, zeby twoje wypowiedzi byly mile widziane.
                                          • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 01:29
                                            no więc informuję, że mnie to nudzi:)
                                            jeśłi ktoś nadal będzie do mnie kierował posty na ten temat - trudno, jakoś tam
                                            odpiszę (z łachy:)).
                                            dobra rada dla strej konserwtywnej ciotki - za dużo lukru może przyprawić o
                                            mdłości;)
                                            • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 10:48
                                              Stara ciotka jest konserwa i uznaje dyskusje z obcymi sobie ludzmi tylko
                                              wowczas, gdy w kazdym calu jest poprawna politycznie. Co innego z przyjaciolmi
                                              podczas alkoholizowania sie ;) Wtedy tylko mozna powiedziec: ale ty pierd...! ;)))
                                              • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 11:04
                                                poprawnośc polityczna, ta.. to jest właśnie to, co kocham najbardziej:))
                                                • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 15:13
                                                  Moge jedynie zaskakiwac niektorych swoim rozumieniem poprawnosci politycznej -
                                                  pojmuje ja jako koniecznosc kuturalnego odnoszenia sie do rozmowcy, chocby
                                                  pieprzyl najgorsze glupoty, nie zas koniecznosc uznawania prawa
                                                  do "wolnosci", "innosci", etc. Moja tolerancja na wiele spraw jest bardzo
                                                  umiarkowana.
                                                  • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 16:06
                                                    hm.. no a ja właśnie skłaniałbym się ku temu drugiemu rozumieniu, czyli
                                                    tolerancji, wolności, inności (ale nie głupotom w stylu 'jak powinniśmy mówić
                                                    na murzyna') - właśnie nie grzeczności i kulturalnego zachowania. na grzeczność
                                                    nie zawsze mam ochotę, przyznaję - i brakiem grzeczności mogę co najwyżej kogoś
                                                    urazić. natomiast brak tolerancji i zrozumienia jest dużo groźniejszy - masowy
                                                    może doprowadzić np. do państwa wyznaniowego, lub jednolitego kulturowo,
                                                    rasowo; gdzie każda odmienność jest odrzucana.
                                                    no ale co będę banały prawił.
                • jolunia01 Re: kultura stroju 11.07.04, 11:35
                  blinski napisał:

                  > dobra, nie będę się drugi raz wdawał w tą samą dyskusję. po prostu - z
                  założenia szkoła służy nauce; a przy okazji temu, tamtemu i owemu. na głowie
                  możesz stawać i nic na to nie poradzisz. i dobrze - co to za szkoła, gdzie nic
                  nie robisz tylko się uczysz? kiedy czytam te wszystkie wypowiedzi popierające
                  mundurki, to flaki mi się przewracają - mam wtedy wrażenie, że w szkole
                  byłyście biednymi, zahukanymi sierotami sterczącymi całe dnie w szarych
                  sweterkach w kącie, z zeszytem pod pachą wkuwające kolejne formułki, gorszące
                  się na widok trochę luźniej ubranej koleżanki:). co, nie było tak jednak:)? w
                  każdym razie zdaje się że tak powinien wyglądać ideał uczennicy w xxi wieku wg.
                  szanownych forumowiczek. a co, ordnung must sein;))
                  >
                  blinski, masz chyba kompleksy. No i nie masz gustu. Szkoła to nie rewia mody
                  (zresztą najczęściej bezguścia), tylko miejsce przeznaczone do zdobywania
                  wiedzy. Również tej o bon tonie - jeśli oczywiście rozumiesz co to znaczy. Ty
                  rzeczywiście udajesz homo sapiens. Nie pozdrawiam. I nie oczekuję odpowiedzi.
      • Gość: BUKA Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 17:36
        Ja nie chodze w ogóle w krótkich spódniczkach, szorty mam jedynie na palżę, nie
        znosze koszulek na ramiączkach. Dlaczego? Bynajmniej nie dlatego, że wyrażam
        przez swój strój szacunek do kogokolwiek (no, może w szkole lub w kościele
        można to uznać za pewien wyraz szacunku), tylko dlatego, że nie znoszę czuć
        się "nago" - w krótkie spódnicy cały czas bym sprawdzała, czy mi tyłka nie
        wodac, w szortach i skąpych koszulkach nie chodzę, bo nie znosze, jak ktoś
        niepowołany patrzy na moje ciało. za to ubieram się oryginalnie - na ubrania
        moga patrzeć wszyscy :)
      • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 18:56
        sa miesjca gdzie trza sie ubrac, chocby nie wiem co :) znaczy porzadnie ubrac-
        egzamin, teatr, wyjscie do eleganckiej restauracji, imieniny bardzo
        konserwatywnej babci :)
        w miejsca typu szkola, uczelnia raczej stroje a la saint tropez nie pasuja.
        • miska_malcova Re: kultura stroju 25.06.04, 20:07
          taka mnie teraz naszła refleksja... Czy ktoś jeszcze wie jak sie ubrać do
          teatru lub filharmonii? Ostatnio byłąm w teatrze i byłam nieco zażenowana.
          Podkoszulki, dżinsy. hm...
          • blinski Re: kultura stroju 25.06.04, 20:19
            heheh.. za 20 lat garniak w teatrze będzie pewnie pretensjonalny:)
            nawet bym się cieszył:))
          • Gość: tea Re: kultura stroju IP: *.dsl.pipex.com 25.06.04, 20:57
            miska_malcova napisała:

            > taka mnie teraz naszła refleksja... Czy ktoś jeszcze wie jak sie ubrać do
            > teatru lub filharmonii? Ostatnio byłąm w teatrze i byłam nieco zażenowana.
            > Podkoszulki, dżinsy. hm...


            A ja czulam sie jakbym to ja nie pasowala do sytuacji, wszyscy na luzie oprocz
            mnie.
            • Gość: ekler Re: kultura stroju IP: *.kim.pl / 195.150.102.* 26.06.04, 09:29
              a mnie zawsze dziwilo,ze akurat odsloniete ramiona sa czasem uwazane za
              nieprzyzwoite..w mojej szkole np trzeba bylo miec krotki rekaw (przynajmniej
              teoretycznie;)).i tak jak rozumiem,ze moga razic zbyt krotkie
              spodnice,spodenki,duze dekolty czy goly brzuch,to kompletnie nie rozumiem,co
              jest nie tak z odslonietym ramieniem (nie chodzi mi juz nawet o bluzki na
              ramiaczkach,ale nawet zwykle t-shirty tyle ze bez rekawow..)
          • tralalumpek Re: kultura stroju 26.06.04, 09:34
            miska_malcova napisała:

            > taka mnie teraz naszła refleksja... Czy ktoś jeszcze wie jak sie ubrać do
            > teatru lub filharmonii? Ostatnio byłąm w teatrze i byłam nieco zażenowana.
            > Podkoszulki, dżinsy. hm...




            teatry powedrowaly pod strzechy a pegeery i fabryki do teatrow
            • b_bb Re: kultura stroju 26.06.04, 11:39
              tralalumpek napisała:

              > teatry powedrowaly pod strzechy a pegeery i fabryki do teatrow

              To nie pracownicy fabryk czy pegeerów (które już nie istnieją, tak na
              marginesie) pokazują się w teatrach w dżinsach i podkoszulkach. Prości ludzie
              bardzo poważnie traktują wizytę w przybytku kultury i ubierają się niekiedy aż
              nadto elegancko (patrz: wątek o weselach).
              Zauważyłam, że wśród awangardowej młodzieży panuje moda na abnegacki wygląd,
              niedbały strój, przy czym mam wrażenie, że jest to zabieg celowy, przemyślany.
              • j_u Re: kultura stroju 26.06.04, 11:55
                Nie chadzam do teatrow, bo nie ma w nich nic moim zdaniem dobrego. Bywam w
                filharmonii. Rzeczywiscie mozna tam zaobserwowac 2 kategorie elegancko ubranych
                ludzi: kulturalnych amatorow muzyki, przywiazanych do tradycji wytwornego
                ubioru oraz jakies dziwne stworzenia w garniturach, zazwyczaj drzemiace.
              • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 13:22
                to nie jest awangarda :) wiem, bo znam takowych- to sa ludzie, ktorzy sie
                uwazaja za awangarde- uwazaja ze ich przymioty umyslowe zrekompensuja stroj...
                niestety- na dluzsza mete jest to smutne i meczace...
          • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 09:47
            masz racje :( to jest strasznie straszne :( ciesze sie, ze moi znajomi
            przynajmniej wiedza, co i jak i nie musze sie za nich wstydzic ;)
      • mankalita Re: kultura stroju 26.06.04, 15:45
        Do teatru czy filharmoni chodzi się po to by posłuchać dobrej muzyki, obejrzeć
        ciekawy spektakl a nie zabyłysnąć kreacją. Czy jeżeli założę garsonkę albo
        garniutur będzie mi się lepiej oglądało albo słuchało a mój kontakt ze sztuka
        będzie pełniejszy? Nie mam pojęcia czemu utarło się, że do takich miejsc trzeba
        iść elegancko ubranym. Do kina ludzie chodzą ubrani normalnie, a przecież film,
        to taka sama i tak samo wartościowa forma sztuki co teatr czy muzyka.
        • Gość: inezja Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.04, 16:01
          Z tego samego powodu dla ktorego w teatrze i w filharmonii sie nie je podczas
          akcji-to przeszkadza wystepujacym. w kinie film jest juz nakrecony i nie mozna
          przeszkodzic mu w niczym. A poza tym utarlo sie i juz.
        • facecja Re: kultura stroju 26.06.04, 16:19
          kwestia stopniowania

          zauważ, że w kreacjach, w jakich niektóre aktorki pojawiają się na premierach
          filmów, nigdy nie wystąpiłaby na scenie np. skrzypaczka czy fortepianistka

          albo inny przykłąd: na próbnej maturze inaczej się wygląda niż na klasówce -
          nawet najważniejszej w roku, mimo ,ze ta próbna matura nie ma wcale wiekszego
          znaczenia od klasówki
        • mankalita Re: kultura stroju 26.06.04, 16:40
          Rozumiem, ze jedząc się przeszkadza (chrupanie, ruchy ręką - mogą rozpraszać
          artystów), ale w jaki sposób mój strój rozprasza występujących? Przecież
          światło jest przyciemnione, więc i tak mnie nie widać. Pozatym wszyscy powinni
          oglądać spektakl a nie rozglądać się na boki patrząc w co kto jest ubrany.

          U mnie na maturę próbną nikt się nie ubierał "lepiej" niż na codzień, bo niby
          czemu? Może już taką liberalną szkołę miałam:P

          Nadal nie rozumiem czemu w kinie obowiązuje dowolność stroju, a do teatru
          należy się porządnie ubrać?
          • Gość: ToeToe Re: kultura stroju IP: 194.223.152.* 26.06.04, 17:26
            A w moim liceum trzeba bylo miec PRZYSZYTA tarcze, inaczej nie wpuszczano na
            zajecia (oczywiscie kolory szkolne), za delikatny naszyjnik, buty na obcasie
            pani od matematyki urzadzala posmiewisko na forum calej klasy (klasztor, tak
            wszyscy potocznie nazywaja nadal to miejsce)..
            A ja sobie odbije na swoich dzieciach, poszukam dla nich czegos jeszcze
            bardziej restrykcyjnego;))
            • miska_malcova Re: kultura stroju 26.06.04, 18:30
              to chodzi o szacunek dla wystepujących aktorów. Teatr jest ostoją kultury, wiec
              idąc do niego należy się odpowiednio ubrać.
          • Gość: inezja Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 12:58
            Uwierz mi, jestem muzykiem i wiele setek razy wystepowalam na scenie-rozne
            rzeczy moga czlowieka rozpraszac a jeszcze dochodzi trema i to wszystko moze
            zepsuc wystep-mowie wiec z punktu widzenia wystepujacych ktory jest mi dobrze
            znany.
            • Gość: inezja Re: kultura stroju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 12:59
              p.s. to bylo do mankalita.
            • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 13:31
              ok ok, ułatwianie ułatwianiem; ale jak to w końcu jest - aktorzy dla
              publiczności czy publiczność dla aktorów?
              • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 19:22
                jedno bez drugiego nie ma racji bytu :/
              • blinski Re: kultura stroju 27.06.04, 20:20
                no chyba:)
                tyle że jak aktorzy zaczną smędzić, że niepodoba im się publika w dżinsach, to
                mało kto się w teatrach ostanie.
        • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 13:24
          to oznacza szacunek do aktorow, do tworcow- teatr to tzw "kultura wysoka"- kino-
          jednak nie.
      • balbinia Re: kultura stroju 26.06.04, 20:09
        Gość portalu: marta napisał(a):

        > zastanawiam sie czy dla kogos sa jeszcze wazne konwenanse w ubiorze?chodzi mi
        > o to ,czy uwazacie,ze czegos nie wypada wlozyc np do kosciola,czy na
        > uczelnie.czy rozrozniacie stroje miejskie,plazowe/nie chodzi tu o bikini;)
        > /.poprostu chodzi mi o wyczucie i kulture stroju.prosze o glosy!!!

        Oczywiscie. Jak najbardziej. Dla mnie to podstawa wogole w doborze ubioru. Na
        uczelnie chodze schludnie - zadne dekoldy, zadne mini, zadne wystajace stringi
        (ok, stringow nie nosze i tak, przyznaje) zas jakies szpilki, obcisly top etc..
        z reguly tylko na wieczorne eskapady. Glownie chodze w plaskich sportowych
        butach, ale sa to buty tzw. miejskie, czyli nie calkiem sportowe. Chyba wiecie
        o co mi chodzi. ;) Kurcze, "podziwiam" panny, ktore w mini i wysokich szpilkach
        przedzieraja sie przez nierowne chodniki miasta z siatkami czy torbami. :)
        • magdusia1963 Re: kultura stroju 27.06.04, 19:44
          Bylam wczoraj na imprezie w ogrodzie. A wlasciwie zaknietym festynie
          organizowanym przez firme mojej przyjaciolki. Grill, piwko. Bardzo luzna
          atmosfera, muzyka, ludzie poprzychodzili calymi rodzinkami z dzieciakami, bylo
          bardzo wesolo.
          Jak ubieracie sie na takie imprezy? Panie roznie bardzo ubrane, od krotkich
          spodni po dlugie suknie.
          Mi wydawalo sie, ze jestem bardzo tolerancyjna, ale dluga suknia na taka
          impreze to dla mnie po prostu smieszne. Krotkie spodnie to z kolei zbyt luzno,
          bo upalu nie bylo, a to w koncu impreza firmowa.
          Poza tym niektore panie bez smokrytyki uparcie wkladaja ciuchy "blisko ciala"
          gdy wylewa im sie z kazdej strony naprawde duzo za duzo. Bialy obcisly
          podkoszulek z ogromnymi ciemnymi napisami (przyciagal wzrok akurat na oponki),
          biale spodnie 3/4 (kobieta niewysoka, wiec nogi automatycznie krotkie) i
          kompletnie niedobrana fryzura - przezylam szok, co kobieta potrafi z soba
          zrobic gdy wyraznie usiluje byc obsesyjnie modna.
          Czy kultura stroju obowiazuje tylko w teatrze?
          Zdecydowanie uwazam, ze ubior powinno sie dostosowywac nie tylko do miejsca,
          ale i fason stroju - do wlasnego wygladu. Chyba przestane byc tolerancyjna!
          • miska_malcova Re: kultura stroju 27.06.04, 20:41
            na grilla w ogrodzie, to raczej wygodny strój. Ja mogę bardzo dużo powiedzieć o
            stroju naszych rodakach na wysokości koło 2000 metrów n.p.m czyli w tatrach
            ;-))) klapki u kobiet to normalny widok
            • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 21:32
              hehee, albo buciki na obcasiku ;)

              tez jestem zdania, ze ubranie koniecznie powinno byc dopasowane do warunkow
              zewnetrznych..
      • Gość: heleniarz Re: kultura stroju IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.04, 21:11
        Wydaje mi się że oczywiście nie wszedzie można chodzic dowolnie ubranym. Na
        pogrzeb czy wesele kultura stroju obowiazuje, ponieważ daje to możliwość w
        sposob nie werbalny okazania swoich uczuć odnośnie tej uroczystości. Żałoba
        oznacza smutek etc.
        Jednak myślę, że dyskutujące osoby zapominają jak wielka jest kultura
        ubierania się. Mamy zasady, że do kościoła trzeba być ubranym porządnie. Bardzo
        dobrze jednak dlaczego ma nas razić, że ktoś jest ubrany mniej porzadnie, że ma
        dziewczyna odsłonięte plecy, czy top na ramiączkach. Jej indywidualna sprawa i
        już. Nasz szacunek dla Domu Bożego jest naszym szacunkiem, a jej szacunek jest
        jej i już. Możemy się dąsać i mówić, że to nieprzystoi, ale takie dąsanie nie
        świadczy źle o nas...
        Człowiek na wieczór w teatrze się ubiera odpowiednio. Czasem chcę się dodać
        pewnej wartości niektórym wydarzeniom i to jest to. Stąd marynarki, garnitury u
        panów w teatrze, a u kobiet wszystko co choć trochę ponad przeciętny ubiór się
        kwalfikuje. Jednak jeśli komuś przeszkadza ubranie swobodne to pisanie, że to
        trzeba okazać szcunek aktorom właśnie ubraniem dla mnie jest bzdurą. Aktora
        powinno guzik obchodzić czy mam jeansy czy spodnie od garituru. Jego powinno
        obchodzić czy mi się jego praca podoba czy nie. Na tym polega relacja aktor
        widz. A nie na jakimś zakichanym ubiorze. Przeszkadza wam swobodne ubranie to
        nie dlatego, że to niewypada, tylko dlatego, że macie takie poczucie estetyki.
        Zaskakując jest dla mnie wymiana opinii o ubieraniu w szkole. Jeśli jest
        golizna w szkole to jasne, że to jest niedobre. Bo dziewczynki już starają się
        posługiwać jedną z mocniejszych broni jaki posiadają w relacjach między
        mężczyzną, a kobietą. Będzie to frustrowało chłopców którzy zaczynają myśleć
        już tylko o jednym. Jednak bez przesady. Wprowadzenie mundurków nikogo ani nie
        wychowa, ani nie sprawi, że mu przybędzie intelgencji. Zakaz ubierania się
        prowokującego jest już rozwiązaniem bardziej normalnym. Choć też problem jest
        jakiś niepoważny.
        Zjawiskiem dosć ciekawym jest strojenie sie ludzi na zakupy. Na prawdę, czasem
        mi sie wydaje, że ludzie idąc do jakiegoś centrum handlowego zapominają, że tak
        między bogiem a prawdą idą na normalne zakupy.
        Po za uroczystościami w których ubranie ma coś wyrażać to uważam, że konwenase
        nie powinny obowiązywać. Jednak o dziwo jestem chyba w mniejszości.
        • Gość: sinsemilia Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 21:35
          alez w teatrze wlasnie wyraza! i to nie jest konwenans, ale wyczucie sytaucji-
          szacunek nie tylko dla aktorow, ale i dla Kultury, ktora teatr reprezentuje. to
          oczywiscie Twoja sprawa jak sie ubierzesz, to zawsze jest Twoja sprawa.
          chcialabys, zeby do Ciebie na przyjecie urodzinowe ludzie przyszli w dresach?
          teoretczynie nie powinno Ci to przeszkadzac, wazne, ze przyszli, prawda? a
          jednak...
        • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 00:02
          > Po za uroczystościami w których ubranie ma coś wyrażać to uważam, że konwenase
          >
          > nie powinny obowiązywać. Jednak o dziwo jestem chyba w mniejszości.

          Konwenanse sa wynikiem umowy spolecznej, ktora ma na celu ulatwienie
          definiowania cech i zasad funkcjonowania danego otoczenia. Czyli po prostu
          ulatwiaja wspolzycie w spoleczenstwie. Mysle, ze supernowoczesna nagonka na
          konwenanse pozostaje glownie w gestii ludzi bardzo mlodych, u ktorych w
          przewazajacej wiekszosci to sie z czasem zmienia. Mowie tu o zdrowych,
          "pozytecznych" (w sposob wyzej opisany) konwenansach, a nie o bzdurach, ktore
          wymyslaja sobie nadwrazliwe kobietki (ze nie wypada dalekiej cioci nie zaprosic
          na slub).
          • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 01:25
            j_u, nie opieranie się konwenasom wciska cię w miejsce w którym stoisz i nie
            pozwala iść do przodu. przecież konwenanse też zmieniają się z czasem - a
            ruszają je ludzie którzy mają je w kieszeni. w jakim świecie żylibyśmy, gdyby
            np. w latach dwudziestych kobiety nie łamały konwenansów i nie strzygły się na
            krótko lub nie zaczęły nosić spodni? lub gdyby kobiety w latach '60 z kolei nie
            wypowiedziały prawie całkowitego posłuszeństwa mężczyznom?
            mówisz 'konwenanse zdrowe, pożyteczne' - żadne konwenanse na dłuższą metę nie
            są zdrowe. świat i tak pójdzie do przodu, nawet jeśli będziemy wbijać pazury z
            ziemię; a życie w konserwatywnym świecie pełnym społecznych reguł jest dla
            nonkonformistów strasznie niewygodne. i właśnie to powtrzane tu po
            tysiąckroć 'nie wypada' od zawsze hamowało postęp.
            • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 10:52
              Bardzo popularne i nieprawdziwe myslenie ;) Na przestrzeni wiekow zmienia sie
              charakter konwenansow, ale nie ulegaja one unicestwieniu, poniewaz sa
              spoleczemstwu potrzebne, spelniaja te "pozyteczna" funkcje wspomagania
              identyfikacji otoczenia i definiowania sytuacji. Tak jak zwierzatka przyjmujemy
              konkretne pozy, przywdziewamy kolory, wykonujemy gesty majace swiadczyc o naszym
              umiejscowieniu w okolicznosciach. Twoj "postep" jest po prostu zmiana charakteru
              obowiazujacych konwenansow, spowodowana postepem technicznym i wszystkimi jego
              spolecznymi konsekwencjami.
              • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 11:10
                nie, no pewnie. tylko te konwenanse w jakiś sposób chyba muszą się zmieniać z
                upływem lat, nie? same z siebie się nie zmienią, w końcu są konwenansami - a
                pomagają im w tym ludzie, którzy 'nie do końca' się ich trzymają.
                osobiście ja mam większośc konwenansów gdzieś. i naprawdę niewiele mnie
                obchodzi to, że komuś to przeszkadza - robię tak, jak mi wygodnie. dopiero
                kiedy zobaczę że ponoszę jakieś znaczące straty, to zaczynam się nad tym
                zastanawiać.
                • j_u Re: kultura stroju 28.06.04, 15:18
                  dopiero
                  > kiedy zobaczę że ponoszę jakieś znaczące straty, to zaczynam się nad tym
                  > zastanawiać.

                  A! No widzisz. Z wiekiem przybywa takich sytuacji, w ktorych "zobacza sie", ze
                  ponosi sie straty przez nietrzymanie sie konwenansow. Z naszych wypowiedzi
                  mozna wyluskac jedna prawde: przelamywanie konwenansow jest jak swiat swiatem i
                  towarzyszy im samym (to jest konwenansom), no i nalezy przede wszystkim do
                  ludzi mlodych. Starsi zazwyczaj ukladaja sie wygodnie w swiecie jednoznacznie
                  definiowanym przez zachowania, wyglad, obyczaje, nawet jesli za mlodu byli
                  buntownikami i "nonkonformistami".
                  BTW, zapewniam cie, ze mozna jednoczesnie przestrzegac konwenansow i byc
                  nonkonformista. To sie wzajemnie nie wyklucza.
                  • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 15:59
                    nie, nie wyklucza się - przecież nie każdy konserwatysta musi być konformistą.
                    ehh, to jest temat do do piwka, a nie na forum moda:)
                    • b_bb Re: kultura stroju 28.06.04, 17:31
                      Czy przestrzeganie konwenansów w ubiorze i zachowaniu jest równe
                      konserwatyzmowi? Jest to zapewne jakaś forma konformizmu, ale uważam, że
                      konformizm tak rozumiany jest jak najbardziej słuszny.
                      • blinski Re: kultura stroju 28.06.04, 20:21
                        konwenanse i tradycja jako wyznaczniki w stylu życia to, mówiąc ultra-krótko,
                        konserwatyzm. oczywiście jasnym chyba jest, że wygląd nie musi podlegać tym
                        samym zasadom co zachowanie (inaczej moglibyśmy ferować wyroki o ludziach tylko
                        na podstawie wyglądu), a więc teoretycznie można ubierać się klasycznie - czyli
                        zgodnie z konwenansami - a mieć otwarty na nowości (mam na myśli głównie trendy
                        myślowe) umysł; można też przeszarżować z szokującym strojem, a być poczciwym
                        tradycjonalistą:) - na ogół jednak mimo wszystko wygląd wiąże się z zachowaniem.
                        znowu klepię banały, o których każdy wie;)
                        a jeśli chodzi o mnie, to osobiście cenię sobie umiar - nie cierpię ani
                        hamującego rozwój (proszę mi tu nie wciskać że nie:)) tradycjonalizmu-
                        konserwatyzmu, ani buntu przeciw wszystkim i wszystkiemu co nas otacza wyrażane
                        zarówno przez strój jak i styl bycia, ani bezrefleksyjnego ultraliberalizmu
                        zezwalającego prawnie np. na praktykowanie kultu polegającego na paleniu co
                        jakiś czas ofiary z małego dziecka na stosie usypanym na środku salonu
                        (autentyczna sprawa ze szwecji - na szczęście kult zdelegalizowano).
                        nie oznacza to jednak, że nienawidzę wszystkich myślących w dany sposób i nie
                        mogę z nimi pogadać.
                        :)
                        • j_u Re: kultura stroju 29.06.04, 01:11
                          Ladnie, blinski, dobrze sie zapowiadasz ;)
      • Gość: wiedźminka Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 15:57
        Ja również uważam, że ludziom brakuje czasami samokrytycyzmu i dobrego smaku.
        Tu nawet nie chodzi o konwenanse, bo je można łamać;-) Ale nie wyszłabym z domu
        ubrana w coś, w czym czułabym się śmiesznie. To, że mogę sobie pozwolić na
        mini, nie oznacza, że będę w niej paradować do pracy, bynajmniej nie dlatego,
        że tak nakazuje powszechna opinia, ale dlatego, że czułabym się troszkę nie na
        miejscu. Spódniczka z plaży nie nadaje się na ulicę. ...No chyba, że ktoś lubi
        niewybredne męskie komentarze. Ale to już zależy na kim chce się zrobić
        wrażenie... Nie wspomnę o tych "uroczych" wałeczkach wypływających z biodrówek.
        Dziewczyny /kobiety - to jest niesmaczne!!!
      • Gość: Jolka Re: kultura stroju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 11:27
        Gość portalu: marta napisał(a):

        > zastanawiam sie czy dla kogos sa jeszcze wazne konwenanse w ubiorze?chodzi mi
        > o to ,czy uwazacie,ze czegos nie wypada wlozyc np do kosciola,czy na
        > uczelnie.czy rozrozniacie stroje miejskie,plazowe/nie chodzi tu o bikini;)
        > /.poprostu chodzi mi o wyczucie i kulture stroju.prosze o glosy!!!

        Owszem, są. Jeśli nie widzisz, że w stroju dobrym na zakupy, na plażę, na wypad
        do lasu czy inne tego typu okazje nie wypada pójśc np. dokoscioła to bardzo ci
        współczuję. To nie jest kwestia konwenansów, tylko szacunku dla innych.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka