Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach?

    30.03.06, 13:16
    Nie warto kupowac w polskich sklepach. Mamy wtedy gwarancje, że reklamacji
    nie uwzględnią nam.
    Zareklamowałam kurtke. Raz wyprana, odbarwiła się na ramieniu. W sklepie
    próbowano mi wmówic, że suszyłam ja na słońcu (czarną kurtkę??), że źle
    prałam ( i odbarwił się tylko fragment na ramieniu??), że zostawiałam „na
    słońcu” w samochodzie (nie jeżdząc samochodem??) i że reklamuje kurtke
    zakupiona w kwietniu 2005 roku, a przecież nosiłam ją cały rok. Cały
    rok....letnią cieniutka kurteczkę podszyta wiatrem nosiłam wg sprzedawcy
    polskiego w 30 stopiowe mrozy.....
    Sugerowano, że nie mogą nic zrobić, bo producent kurtki reklamacji nie uznał,
    a zapomniano chyba, że ostateczna decyzja należy do sprzedawcy, z którym to
    zawarłam umowę kupując kurtkę, a nie z jej producentem. Zapomniano, że to
    sprzedawca ponosi odpowiedzialnośc przed klientem za sprzedawane rzeczy, a
    nie producent.
    Najlepsza jednak była opinia pożal się boże rzeczoznawcy. Rzeczoznawca bowiem
    napisał, że na kurtce zidentyfikował lepkie plamy obcego pochodzenia (??)
    oraz, że kurtka była wielokrotnie prana, bo.......wskazuje na to data zakupu.
    Rzeczoznawca ocenił materiał kurtki na podstawie daty zakupu. Rewelacja.
    Gdzie my do Europy z takim podejściem do klienta. W sklepie powiedziano mi,
    że mogę złożyc wniosek w sądzie konsumenckim, ale i tak nie wygram. To jest
    podejście do klienta, szacunek i dbałośc o wizerunek firmy. Bezczelnie
    sugeruje mi się oddanie sprawy do sądu polubownego, wiedząc z góry, iż
    odrzucanie monitów z SK nie doprowadzi do żadnej sprawy.
    Na koniec dowiedziałam się, że mam nauczkę, JA mam nauczkę i że więcej nie
    mam kupowac rzeczy z firmy (napisac nazwę?), bo sprzedają buble.
    Czyli twierdzi Pani, że firma X sprzedaje buble?-spytałam właścicielki
    sklepu.
    Tak-odpowiedziała.
    Przyznaje więc pani, że sprzadała mi pani bubel. I nie chce mi Pani uznać
    reklamacji?? –Pani opadła szczęka, a ja wyszłam. Pani zapędziła się w kozi
    róg, ale to ja bujam się ze szmatą.
    Sprawę założyłam od razu w sądzie grodzkim. Licze na sprawiedliwość.
    Pieniądze nakażę wpłacic na Dom Dziecka. Może się facetowi wstyd zrobi...?
    Eeee....

    Ps. w innej firmie zareklamowałam dzinsy, w których po kilku zalożeniach
    wyrwał się guzik (nap). Oddano mi spodnie ZACEROWANE. Tak stałam się
    właścicielką spodni nowych, a zacerowanych artystycznie. Podobno zatrudniają
    sztab cerowaczek do tych celów.
    Może tak zrobimy czarna listę sklepów i firm, w których nie warto kupować, bo
    nie szanuja klienta?
    Obserwuj wątek
      • starawyjadaczka dodam jeszcze 30.03.06, 13:29
        że art. 10 ustep 1 mowi: sprzedawca odpowiada z tytułu niezgodności towaru z
        umową przez okres 2 lat, sprzedawca natomiast wyraził głębokie zdziwienie, że
        mówię cos o 2 latach. On najzwyczajniej w świecie sprzedaje nie znając prawa.

        ostatnio kupiłam buty. Pani w sklepie poinformowała mnie, że mam na nie 4
        miesiące gwarancji. smiec sie czy płakać?? Zapomniała najwyraźniej, że osobny
        artykuł gwarantuje mi, iz moja gwarancja (na wszystko 2 lata) nie zostanie
        przez sprzedawce ograniczona. Sprzedawca nie ma takiego prawa, by ograniczac mi
        gwarancję.


        Swoja droga w APII traktuje sie człowieka z szacunkiem. Po około 1,5 roku
        rozkleił mi sie troche but, bez paragonu kazano mi go przynieśc i zaproponowano
        naprawę na swój koszt.
        Można, trzeba tylko chcieć, a nie płakac, że zagraniczna konkurencja nie daje
        żyć polskim sprzedawcom, którzy samo zrażaja do siebie klientów.
        • b_bb Re: dodam jeszcze 30.03.06, 13:46
          Podaj nazwę tej firmy, nie ma powodu, by ich oszczędzać.
          • starawyjadaczka DEEP 30.03.06, 14:02

            • starawyjadaczka Re: DEEP 30.03.06, 14:04
              ale kurtka zakupiona zostala w sklepie nie firmowym, po prostu sprzedajacym
              odziez roznych producentow. Co nie zmienia faktu, ze reklamacje rozpatrywala
              rzekomo firma DEEP, ale tego nie wiem na 100 %, poniewaz mam opinie
              rzeczoznawcy, a ten w pieczatce ma adres izby rzemieslniczej, nic o firmie DEEP
              tam nie ma. Mozliwe, ze firma DEEP nic o tym nie wie. Wcale bym sie nie
              zdziwila.
            • kasia_ia PROMOD do czarnej listy 02.04.06, 23:52
              problemów nie ma w bacie, blanco (ale zniknęło z Galerii MOkotów), Mark and
              Spancer
        • apfel27 Re: dodam jeszcze 30.03.06, 14:30
          rzeczoznawcy... mialam kiedys z jednym do czynienia oddajac spodnie, ktore po
          jedym praniu wygladaly jak szmata. wlasciciel sklepu oddal je rzeczoznawcy, a
          ten stwierdzil ze spodnie zostaly... wygotowane:D wsciekla pognalam do
          rzecznika praw konsumenta i dowiedzialam sie ze: wlasciciel sklepu moze wydac
          opinie zamiast rzeczoznawcy wiec powinnam sie cieszyc ze jednak spodnie
          przekazal dalej. ze prawdopodobnie nie wygram bo opinie rzeczoznawcy jest
          ciezko podwazyc.
          jakies cztery lata temu mialam rownie sympatyczna przygode z butami. kupilam
          kozaki na wysokiej szpilce. nabylam je pod koniec zimy a ze mialam jeszcze
          kilka par innyc butow raczej ich nie nosilam. mialam je na sobie zaledwie dwa
          moze trzy razy. kiedy nastpnej zimy zaczelam je nosic tez na zmiane z kilkoma
          innymi parami okazalo sie ze peka mi wzmocnienie obcasa. bylo to dosc grozne bo
          obcas mial chyba 9 cm i balam sie ze w kazdej chwili moze peknac dzieki czemu
          wybije sobie zeby. oddajac buty do reklamacji w sklepie najpierw uslyszalam ze
          nie zostana przyjete bo prawie rok minal od daty zakupu. grzecznie
          odpowiedzialam, ze w takim razie okres rekojmi jeszcze sie nie skonczyl, poza
          tym buty zostaly kupione pod koniec sezonu a wiosna nie biegam w kozakach tym
          bardziej latem i ze zadnej łaski mi pani nie zrobi przyjmujac te buty.
          wywiazala sie awantura podczas ktorej uslyszalam, ze nie potrafie chodzic w
          takich butach wiec to wszystko moja wina a ona przez takie bezczelne klientki
          pojdzie w koncu z torbami. buty jednak zostaly przyjete i po 2 tyg. zwrocone z
          nowymi obcasami. taka wymiana obcasow moim zdaniem niszczy buty. niewazne. po
          doslownie: czterech wyjsciach historia sie powtorzyla, wiec odnioslam buty do
          sklepu zadajac zwrotu gotowki. kolejna awantura i teksty w stylu ze jak ktos
          nie potrafi chodzic w szpilkach to powieniem w adidasach biegac cale zycie:D po
          tej rozmowie znowu zwrocilam sie do rzecznika praw konsumenta i oto czego sie
          dowiedzialam: producent nie musi uwzgledniac moich zyczen i moze znowu naprawic
          buty, ze mam czekac na decyzje a jesli bede chciala skierowac sprawde do
          polubownego sadu konsumenckiego to wlascicielka sklepu wcale sie na sprawie
          pojawic nie musi. i jesli tego nie zrobi to pozostanie mi tylko sad grodzki:)
          buty zostaly oczywiscie kolejny raz naprawione, oczywiscie po niecalych dwoch
          tygodniach znowu zaczely pekac i tym razem znowu wywiazala sie awantura z
          chamskimi uwagami ze strony wlascicielki sklepu. obcas zostal wymieniony trzeci
          raz wiec powiedzialam, ze nie przyjmuje butow i skieruje sprawe do sadu
          konsumenckiego. zostalam wysmiana:) szanowna pani nie raczyla odebrac wezwania
          na sprawe wiec dalam sobie spokoj. jedyne co mi pozostalo to ropzpowszechnic ta
          historie gdzie sie dalo o czym nie omieszkalam poinformowac tej chamki w
          sklepie. nie wiem czy byla to moja zasluga i tego, ze przestrzegalam przed
          zakupami u babsztyla kogo sie dalo, niemniej sklep po jakis 10 latach
          funkcjonowania kilka miesiecy pozniej zniknal z krajobrazu. teraz jest tam
          jakis bar:)
          • starawyjadaczka Re: dodam jeszcze 30.03.06, 14:38
            hmmm..ale dlaczego wycofalas sie ze sprawy w sadzie grodzkim?? przeciez to juz
            nie jest sąd polubowny, do ktorego mozna nie przyjsc na sprawę. za niestawienie
            sie w sadzie grodzkim sa sankcje karne. ja nie podaruję, nie chodzi mi o
            pieniądze, ale o sam fakt, o to, jak traktuje sie klientow. Jak chcesz kupic-to
            sa mili, ale reklamacji juz uznac nie chca.
            No i mam wrazenie niestety, ze Polska jest 100 lat za Europą... Tu nie szanuje
            sie konsumentow, nawet prawo jest sztuczne, takie ot...dym puszcza...
            Moja kolezanka mieszka w Niemczech. Kiedy ułamał sie jej obcas w kozakach-dano
            jej niowe kozaki. Nie bylo mowy o jakiejs naprawie. Kiedy zmechaciła sie kurtka
            (po ponad roku!!) oddano nowa kurtkę. A my tak ciagle w nieskonczonosc albo
            naprawy (w najlepszym wypadku) a najczesciej to pocałowanie klamki. I po co te
            wszystkie ustawy, przepisy??
            • apfel27 Re: dodam jeszcze 30.03.06, 18:33
              >hmmm..ale dlaczego wycofalas sie ze sprawy w sadzie grodzkim?? przeciez to juz
              >nie jest sąd polubowny, do ktorego mozna nie przyjsc na sprawę.

              prawde mowiac mialam dosc calej tej sprawy i nie mialam czasu ani ochoty dluzej
              sie z tym szarpac. pewnie powinnam byla zrobic to co ty i oddac sprawe do sadu
              grodzkiego. podejrzewam, ze mialabym sznase na zwrot pieniedzy tym bardziej, ze
              buty tanie nie byly. kosztowaly ok. 500 zł. za taka cene nie powinnam byla
              dostac bubla. niestety zabraklo mi checi do dalszego uzerania sie. tobie jednak
              zycze wytrwalosci i powodzenia.
          • starawyjadaczka co do reklamacji kozakow 30.03.06, 14:43
            bylam w podobnej sytuacji. Kozaki byly krzywe jak diabli, przycisnelas do
            podlogi obcas-caly przod sterczal do gory, docisnelas przód-obcas nie dotykal
            ziemii. Kilka razy zdzierali (rzekomo, bo ja zmian zadnych nie widzialam)
            podeszwe i robili buty od nowa, w rezultacie nic to nie dalo, a ja skutecznie
            pokazywalam pani ze sklepu, jak buty sa nadal krzywe. Pani byla na mnie
            wsciekla, wsciekla, ze sprzedala mi krzywe buty, a to dobre. ja bylam winna
            zaistnienia calej sytuacji, nie producent. W koncu oddala mi pieniadze, ale
            dowiedzialam sie, ze mam nogi krzywe....
          • doda1983 Moja "przygoda" - LUPOline.... 30.03.06, 14:53
            We wrześniu zeszłego roku kupiłam w sklepie z bielizną stanik firmy LUPO za
            około 50zł. Gładki, usztywniany gąbką, chciałam taki zupełnie bez ozdób i szwów
            pod obcisłe bluzki. Po pierwszym praniu ręcznym (nie w pralce!)miseczka
            powyginała się w taki sposób, że nie da się go już ubrać, bo wszystko widać
            spod odzieży.
            Napisałam reklamację bezpośrednio do firmy Lupo, bo liczyłam się z tym, że w
            sklepie mi jej nie przyjmą. Kobieta z działu obsługi Lupo odpisała:

            "W nawiązaniu do Pani maila z reklamacją modelu 324 chciałabym oznajmic,
            że nie możemy przyjąć tej reklamacji ze względu, że jest to produkt
            kupiony w sklepie, a reklamacje przyjmujemy tylko i wyłącznie od sklepów
            i klientów detalicznych, którzy zakupują bieliznę w naszym sklepie
            internetowym. Chciałabym także oznajmić, że model 324 musiał być źle
            wyprany, gdyż każdy produkt jest przez nas testowany i w pralce i w
            praniu ręcznym. Możlwiość zdeformowania miseczek w tym modelu istnieje
            tylko i wyłącznie przy praniu w pralce."

            Po pierwsze: są producentem tego produktu, więc mają obowiązek przyjęcia mojej
            reklamacji,
            Po drugie: Biustonosz jest podobno testowany do prania w pralce, a w drugim
            zdaniu sama sobie zaprzecza pisząc, że nie można go prać w pralce bo się
            zniszczy (o czym ani na opakowaniu, ani na metce nie ma ani słowa!). Ja
            wyprałam go ręcznie i się zdeformował.

            Wkurzona skontaktowałam się z Federacją Konsumentów, zasięgnęłam informacji, i
            napisałam drugiego maila. odpisano mi że bym przysłała do nich biustonosz. Po 2
            tygodniach dostałam go spowrotem, raze z odręcznie napisanym świstkiem w
            pudełku, że zniszczył się bo musiał byćpralce, i mi reklamacji nie uwzględnią.

            O tej pory jak tylko widze gdzies bieliznę tej firmy, to mam wysypkę na
            skórze :/// wszędzie gdzie tylko mogę i jak tylko mogę odradzam zakup
            szmatławych produktów tej firmy. Mniej by ich kosztowała ta durna reklamacja,
            niż koszty czarnej reklamy którą im robię i robić będę!
            • starawyjadaczka Re: Moja "przygoda" - LUPOline.... 30.03.06, 15:00
              oczywiscie, to znane metody polskich sklepow i rzeczoznawcow, napisac, ze cos
              bylo albo zle noszone, albo zle prane. Ile razy cos reklamowalam, zawsze to ja
              bylam winna. Moj maz zareklamowal kurtke skorzana ktora wytarla sie w jednym
              miejscu, to powiedziano, ze ma plecy krzywe, mi ze mam krzywe nogi, innym razem
              odrzucono reklamacje bo nie mailam paragonu, choc ekspedientka mnie pamietala i
              reklamacje spisala!!
              Podarowalam sobie ostatnio reklamacje DVD JVC (zakupionego w prywatnym sklepiku
              polskiego wlasciciela), poniewaz wmowiono mi, iz uzywalam dvd czesciej, niz
              deklarowalam to na pismie. Zenada, po prostu ZENADA.
          • winifred inna historia... 31.03.06, 21:36
            a to przypadek mojej kumpeli:
            laska kupiła sobie spodnie w Morganie. materiał czarny z dodatkiem lycry.
            eleganckie. załozyła ze trzy razy (i to chyba na imprezki jakies, więc długo
            ich nie miała na sobie, nawet w nich nie siedziała za duzo, bo to
            były "tańczone" imprezy). laska nosi rozmiar XS/S. chyda jak nie wiem co! po
            tych kilku załozeniach na pionowym szwie na pupie powychodziły te lyrowe nitki,
            w dodatku jakies takie białawe, więc je było bardzo widać. szew wyglądał jakby
            wyrósł na nim irokez. ręce mojej kumpeli opadły bo cena spodni, jak to w
            Morganie, wielka jak krowa.
            poszła złozyc reklamacje, pani w sklepie przyjeła choć niechętnie, bąknęła coś
            tylko o "wciskaniu na siłę". Rzeczoznawca podobnie do pani ze sklepu stwierdził
            ze ""kupiła sobie za mały rozmiar to sie rozeszły..."" czyli to zapewne oznacza
            ze ktos kto nosi rozmiar XS/S ma za duzą pupę. chyba tylko na Morgana.
            reklamacja nieuznana. a spodnie juz nie na impreze, tylko do sprzątania w domu,
            bo nawet przy gościach tez kicha w nich chodzić.
            o dziwo, moja kumpela ciągle tam kupuje w tym sklepie. ja tam az drżę na myśl,
            ze mogłabym wydać 300 na spódniczkę... brrrrr ale jak to mówią, jak sie pracuje
            to sie ma!
            pozdrawiam i współczuje wszystkim poszkodowanym
          • wypasiona_foczka rzeczoznawcy... 11.04.06, 19:17
            swego czasu pracowałam w "markowym" sklepie z jeansami (tak tak, Levi`s), sama zanosiłam takie reklamowane spodnie do rzeczoznawców i wiem, ze ich jedynym zadaniem jest wynalezienie za wszelką cene powodu dla którego reklamacja nie moze byc uwzgledniona.
            W większości przypadków wada produktu była ewidentna ale poniewaz, jak ktoś juz napisał, rzeczoznawcy są niejako "na usługach" sklepów wydaja opinię negatywną. A uzasadnienie odmowy jest czesto tak żenujące ze aż wstyd mówic o tym klientom. Wmawianie im, ze "spodnie były niewłaściwie noszone" (hm... jak sie "właściwie" nosi spodnie tak w ogóle?, na głowie?), ze były źle prane, że zostały zakupione w innym miejscu (podczas gdy człowiek jest stałym klientem)i inne bzdury.
            To prawda, ze w Polsce klientów sie po prostu nie szanuje, nawet tych z grubszymi potrfelami, którzy znacznie zwiekszaja obroty sklepów. I mówię to patrząc z punktu widzenia byłego sprzedawcy. W 99% przypadków wpycha sie towar, byle tylko go sprzedac ale jeśli pojawia sie reklamacja - nawet juz na pierwszy rzut oka uzasadniona robi sie WSZYSTKO byle tylko jej nie przyjąc i nie zwracac pieniedzy.
            Wielokrotnie zwyczajnie oszukuje sie klientów wmawiając im, że nie maja prawa do zwrotu pieniędzy; ze nie mogą ot tak oddac zakupionego, nieuzywanego towaru do sklepu (a przecież mogą!); ze niewłaściwie użytkują dany towar; ze nie do nich należy decyzja o tym czy towar zostanie wymieniony na nowy, wolny od wad czy dostana zwrot pieniedzy; że reklamacje mozna złozyc w czasie do 2 miesiecy od daty zakupu itp. Polscy sprzedawcy sa straszliwie krótkowzroczni, nie interesuje ich polityka "przywiązywania" do siebie zadowolonych klientów, nie patrza na fakt, ze zawiedziony i zwyczajnie oszukany klient więcej do sklepu nie wróci a ponadto nie przyjdzie tu jego rodzina, przyjaciele i znajomi którym swą "przygodę" ze sklepem opowie. Chodzi tylko o to by towar szybko opchnąc a później niech sie dzieje co chce.
            Mamy XXI wiek, nowoczesny system prawny, niby swiadome społeczeństwo ale coś mi sie w srodku przewraca gdy wchodze do odzieżowego i widzę przy kasie jaskrawą tabliczkę z napisem: "REKLAMACJI NIE UWZGLĘDNIA SIĘ".
        • kasiahej Re: dodam jeszcze 09.04.06, 14:33
          Oklaski dla tych wytrwałych co walczą w sądach o swoje i nas wszystkich prawa !
      • momas Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 14:41
        Dużo w tym wszystkim racji.
        Ale są też sklepy polskie szanujące swoich klientów. Są to stare sklepy takie,
        co przetrwały dzielnie zmiany ustrojowe. Jednym z takich jest Moda i Styl.
        Zaznaczam, że tam raczej dominuje klasyka. Ale czasami potrzebne jest coś
        klasycznego.
        • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 14:47
          momas napisała:

          > Dużo w tym wszystkim racji.
          > Ale są też sklepy polskie szanujące swoich klientów. Są to stare sklepy
          takie,
          > co przetrwały dzielnie zmiany ustrojowe. Jednym z takich jest Moda i Styl.
          > Zaznaczam, że tam raczej dominuje klasyka. Ale czasami potrzebne jest coś
          > klasycznego.


          Na pewno, proponuje zrobic liste biala i czarna polskich sklepow, albo sklepow
          w ogole. Byla taka lista fryzjerow na FU.
          Ktos tu kiedys pisal o reklamacji w Rylko, tez podobno szanuja klienta.
          Ja osobiscie moge polecic tylko Apie, nigdzie indziej nie spotkałam sie z tak
          miłym i normalnym podejsciem do klienta.

          A w calym poscie chodzi mi glownie o to, ze tyle slyszy sie o stekaniu polskich
          sprzedawcow, ze konkurencja zagraniczna ich wykancza, ze to, ze pstro. A co w
          tym dziwnego, że ludzie wolą kupowac np w sieciowkach? W H&M reklamacje sie
          uwzględnia, tak samo jak w podobnych tego typu sieciach, w Geancie mozna do 5
          dni oddac towar bez przymusu tlumaczenia sie z tego, ktory polski sklep robi
          takie rzeczy? sami na siebie bat kęcą. Nie mowie juz o cenach.
      • aire1 Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:03
        To prawda stara jak świat że rzeczoznawcy są na usługach sklepów i ich jedyna
        rolą jest wymyślanie powdów odrzucenia reklamacji. Nigdy jeszcze nie
        reklamowałam, ale wkurza mnie że wiele sklepów nie wymienia towaru np. na inny
        rozmiar, nie bardzo rozumiem dlaczego bo w innych można zwrócić towar jeśli
        jest paragon i nikt o nic nie pyta. Bez łaski!
        • edavenpo Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:18

          W odpowiedzi na pytanie starejwyjadaczki odpowiadam 'Nie i jeszcze raz nie'
          Dlatego tez nie kupuje nic jak jestem w Plsce na wakacjach bo wiem ze gdyby bylo
          cos nie tak to nie mialabym jak i nie chcialabym sie uzerac i w ogole
          nastawienie z cyklu 'reklamacji nie przyjmujemy/ zwrotow nie uznajemy)

          I faktem jest ze na zachodzie polityka jest zupelnie inna i 'klient nasz pan' to
          haslo odzwierciedlajace rzeczywistosc a nie pobozne zyczenie. Przyklad ktory
          jest kontrastowy do przytoczonych powyyzej:

          1. kilka lat temu kupilam kurtke puchowa Diesla w ich sklepie firmowym. PO kilku
          miesiacach od zakupu odpadla mi spraczka od zamka. Ide do sklepu, pani wymienia
          mi kurtke na nowa z usmiechem i przeprosinami na nowa. Nie chciala nawet
          zobaczyc paragonu - wiedziala ze kurtka jest z nowej kolekcji, wiedziala ze
          spraczka nie powinna sie zepsuc, nie bylo dyskusji.

          2. Kupilam pare butow w sklepie Office na plaskim obcasie z Irregular Choice z
          bardzo nietypowym wycieciem wokol palcow. PO noszeniu ich przez jeden dzien
          stwierdzilam ze spadaja mi ze stopy bo ten fason po prostu mi sie stopy nie
          trzyma. Oddalam je w sklepie jako 'zle zaprojektowane'. Ze wzgledu na nietypowa
          reklamacje oddali je do rzeczoznawcy.W ciagu tygodnia dostalam list ze z butami
          nie bylo nic nie tak i ze prawdobodobnie fason nie pasowal mojej stopie (swieta
          prawda) ale ze jako gest dobrej woli wysylaja mi kupon na rownowartosc. Za kupon
          wybralam sobie na drugi dzien nowe buty. I wilk syty i owca cala. I tak powinno byc.
          • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:30
            tja, a potem sie rozni dziwia, dlaczego ludzie z Polski uciekają. Nikt nie chce
            pracowac za 600 zł i byc traktowanym jak natretna mucha przez sprzedawców. Co
            nam dało wstapienia do UE?? Nic. Pozbywamy sie tylko kasy na składki, a
            samowolka i wiocha jaka była-taka jest i każdy normalny człowiek to widzi.
            Ostatnio prosto z basenu pojechałam do kina, przed kinem weszłam do sklepu z
            butami. Wypindrzone panienki patrzyly na mnie z oburzeniem, ze jakas dresiara w
            adidasach oglada eleganckie buty. Byl to dziwnym trafem (teraz sobie to
            uzmyslowilam) sklepik polskiego wlasciciela, nie sieciówka, natomiast w Ryłko
            sprzedawczynie były bardzo miłe i proponowały mi rózne buty, bez względu na to,
            jak wyglądałam ( z drugiej strony dres to chyba nie worek po kartoflach
            wyciągnięty ze smieci?)
            Swego czasu szukałam garnituru na ważny egzamin, miałam w kieszeni 2 tys zł
            przeznaczone na ewentualny zakup, ale ubrałam sie w kurtke puchową, dzinsy,
            zero makijażu, włosy w kitka. Nie dośc, że właścicielka sklepu mówiła do mnie
            per TY, to jeszcze wyzwała mnie, że oglądam , a nie kupuje (pokazywałam
            mizupełnie co innego, niz chciałam) a pokazywała to jednoczesnie łypiąc na mnie
            krzywym okiem, bo najwidoczniej nie wyglądałam na taka, co ma pieniądze przy
            sobie, tylko dupe zawraca.
            Moja kolezanka natomiast weszla do takiego sklepiku bo spodobala sie jej bluzka
            na wystawie. panienka odburknela, że ta bluzka kosztuje AZ 80 zł. Kaśka poczuła
            sie jak kretynka, do dzis nie wiemy, co panienka miała na myśli. AŻ 80 zł, toz
            to zawrotna kwota...
            Inna sprawa, jak oceniła kasię, która nie wygląda na biedote.
            Zreszta...nieistotne, sama znam ludzi, po których nie widać, że maja kasę. jak
            mozna oceniac kogoś po wyglądzie??
            • alex_koz Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:37
              ja juz wielokrotnie pisalam jak to chodze na zakupy w dzinsach i jestesm
              traktowana jak klient 3 kategorii, bo nie mam tipsow, makijazu jak na wieczor i
              nikogo obok siebie kto mowi glosno by wszyscy slyszeli ze "fajne mam te buty z
              LONDYNU" i podobne takie.

              mam wrazenie tylko, ze w sklepach to do ktorych chodze i w ktorych kupuje mnie
              kojarza i coraz rzadziej mi sie takie sytuacje zdarzaja;)
            • siog Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:56
              dokladnie! dlatego nie kupuje albo przynajmniej staram sie nie kupowac nic w
              Polsce! wlasnie w zeszlym tygodniu rozmawialam o tym z kolezanka.
              wkurzylam sie kupujac buty w zeszlym tyg w venezii. buty strasznie mi sie
              podobaly juz od dawna, niestety byly bardzo drogie wiec myslalm ze poczekam na
              przecene. w koncu przecenili wiec poszlam je kupic. sprzedawczyni zapakowala
              buty do pudelka, bez wlozenia silica gel, i reszty dodatkow ktore zazwyczaj
              powinny byc, to jeszcze mine miala taka ze jezeliby nie to ze bardzo chcialam
              je miec, to odwrocilabym sie i wyszlabym stamtad. i chociaz byly na przecenie
              to wcale nie takie tanie. nigdy i nigdzie nie spotkalam sie z takim
              traktowaniem za granica. nie mowie juz o cenach!
              bedac ostatnio w Dublinie poszlam z tesciowa zwrocic szal, ktory z jakichs tam
              powodow jej nie pasowal. ekspedientki usmiechniete, bez pytania byly gotowe
              oddac pieniadze, rowniez zaproponowaly wybor innych rzeczy na wymiane. jak
              opowiedzialam ze co sie tutaj dzieje to nikt nie chcial mi uwierzyc.
            • titta Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 15:41
              A nie przyszlo ci do glowy, ze sprzedawcy za 600 zl. nie chca sie urzerac z
              niemilymi klijentami? Jeszcze jesli wlasciciel potraca im z pensji reklamacje?

              Ps. Rylko jest tez polska firma.
              • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 16:53
                titta napisała:

                > A nie przyszlo ci do glowy, ze sprzedawcy za 600 zl. nie chca sie urzerac z
                > niemilymi klijentami? Jeszcze jesli wlasciciel potraca im z pensji reklamacje?
                >
                > Ps. Rylko jest tez polska firma.

                1. A nie przyszło Ci do głowy, że gó.. mnie obchodzi, ile zarabia sprzedawca?
                ja nie mam ochoty kupowac jednorazowych kurtek. Twoim zdaniem powinnam
                zrezygnowac z reklamacji ze wzgledu na wysokość pensji sprzedawcy?? Hahahaha a
                to dobre :DD
                2. Rozmawiałam z włascicielami sklepu, a nie z pracownikiem. I nie byłam
                niemiła :) A powinnam, bo oni byli niemili i do tego bezczelni :)
                3. A napisałam, że Ryłko nie jest polska firmą? To ...ciekawe... ;)
                • wypasiona_foczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 11.04.06, 19:26
                  co prawda to prawda... Sprzedawca nie przyjmie reklamacji bo mało zarabia, kierowca autobusu nie bedzie sie zatrzymywał na przystankach bo mało zarabia a kelner nie przyniesie Ci obiadu bo mało zarabia. Co za brednie! OBOWIĄZKIEM sprzedawcy jest reklamacje ZAWSZE przyjąc i oddac do rozpatrzenia a jego widzimisię oraz wysokośc pensji nie ma tu nic do rzeczy. Na stanowisku sprzedawcy tez nikt go nie trzyma siłą i za małe pieniadze pracowac nie musi jesli zadowolony nie jest, a swoje obowiazki ma wykonywac i już, bo od tego właśnie jest! Starawyjadaczka ma rację, nikt o zdrowych zmysłach nie zrezygnuje z reklamacji bo sprzedawca mało zarabia! w takiej sytuacji jego zarobki mnie także g.... obchodzą. I zeby było jasne: ja takze jako sprzedawca w odzieżowym swego czasu na studiach pracowałam więc wiem jak jest!
          • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:45
            edavenpo napisała:

            >
            > W odpowiedzi na pytanie starejwyjadaczki odpowiadam 'Nie i jeszcze raz nie'
            > Dlatego tez nie kupuje nic jak jestem w Plsce na wakacjach bo wiem ze gdyby
            byl
            > o
            > cos nie tak to nie mialabym jak i nie chcialabym sie uzerac i w ogole
            > nastawienie z cyklu 'reklamacji nie przyjmujemy/ zwrotow nie uznajemy)
            >
            > I faktem jest ze na zachodzie polityka jest zupelnie inna i 'klient nasz pan'
            t
            > o
            > haslo odzwierciedlajace rzeczywistosc a nie pobozne zyczenie.


            A dlaczego tam jest inaczej?? Bo mają SPRAWNY system prawny, takie sprawy w
            sądach tam sie wygrywa i one kosztuja nierzetelnych sprzedawców. A u nas?
            Smiech na sali, wszyscy sobie jaja z prawa robia. Polak potrafi, to prawda,
            zakombinować i oszukać.
          • starawyjadaczka aha 30.03.06, 15:46
            ja facetowi podawalam przyklady analogiczne do Twoich, a on do mnie: nie wiem,
            w jakim kraju pani zyje, ale tu....bla bla bla...
            Riposta bardzo celna, nieprawdaz??
        • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:19
          aire1 napisała:

          > To prawda stara jak świat że rzeczoznawcy są na usługach sklepów i ich jedyna
          > rolą jest wymyślanie powdów odrzucenia reklamacji. Nigdy jeszcze nie
          > reklamowałam, ale wkurza mnie że wiele sklepów nie wymienia towaru np. na
          inny
          > rozmiar, nie bardzo rozumiem dlaczego bo w innych można zwrócić towar jeśli
          > jest paragon i nikt o nic nie pyta. Bez łaski!


          jezeli chodzo o zwrot towaru, to nie ma zadnych regulacji prawnych, ktore
          zobowiazywalyby sklepy do takich czynnosci. To tylko i wylacznie dobra wola
          sklepu/sprzedawcy.
          Zgadzam sie z opinia, ze rzeczoznawcy sa na uslugach sklepow, innego
          wyjasnienia nie widze, skoro z braku argumentow pisze mi taki, ze kurtka byla
          prana wielokrotnie, bo data na paragonie na to wskazuje, to rownie dobrze ja
          moge byc takim rzeczoznawca i pisac, ze reklamacji nie uwzglednia sie, bo:
          slonce swiecilo o 3 minuty dluzej niz ostatnio, kurtka ma kolor zielony,
          dlatego jest wytarta, nici ktorymi byla szyta sa koloru odmiennego niz material
          z ktorego zostala uszyta bo krawcowa byla niedowidzaca, itd...
          • aire1 Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:57
            Ja wiem że nie ma takich regulacji ale pytam dlaczego kierownictwo sklepu nie
            wykazuje tej dobrej woli żeby pozostawić klientkę zadowoloną?
            • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 16:01
              aire1 napisała:

              > Ja wiem że nie ma takich regulacji ale pytam dlaczego kierownictwo sklepu nie
              > wykazuje tej dobrej woli żeby pozostawić klientkę zadowoloną?


              Bo sa burakami, polaczkami, ktorzy patrza tylko, jak okraść, oszukac i
              zakombimnować cudzym kosztem. nawet o 100 zł.
              • xrene Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:01
                sama jesteś polaczka....aż żal to czytać....
              • xrene Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:04
                aha i pewnie jeździj ubierać się poza granice Polski...na pewno ci się
                opłaci.Wiesz kiedys rozmawiałam z pewnym facetem z Niemiec...kupował w sklepie
                buty i kobieta daje mu paragon.A on po co mi to/?A Pani no w razie reklamacji.
                A facet,co to reklamacja?U nas w Niemczech nie ma czegos takiego...Kupuje ,
                znoszę i do smietnika!!! Nas stać na zakupy sezonowe....itd.
                • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:05
                  xrene napisała:

                  > aha i pewnie jeździj ubierać się poza granice Polski...na pewno ci się
                  > opłaci.Wiesz kiedys rozmawiałam z pewnym facetem z Niemiec...kupował w
                  sklepie
                  > buty i kobieta daje mu paragon.A on po co mi to/?A Pani no w razie
                  reklamacji.
                  > A facet,co to reklamacja?U nas w Niemczech nie ma czegos takiego...Kupuje ,
                  > znoszę i do smietnika!!! Nas stać na zakupy sezonowe....itd.


                  No widzisz? ale fajnie, jaaa...
                  Milego dnia :)
      • alex_koz Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:22
        nienawidze obslugi klienta w polskich sklepach, i w ogole w Polsce!! (choc na
        szczescie sa juz zmiany na plus), z niewiadomych powodow to kupujacy sa
        traktowani jak zlo konieczne, i to ze dzinsy sie rozwalily jest zawsze moja
        wina, ze po to kupilam te dzinsy by je nieodpowieniu wyprac, zle wysuszyc, zle
        nosic, gotowac, slowem moim celem przy kupowaniu tych dzinsow byly takie ich
        potraktowanie by jak najszybciej sie zepsuly i zebym mogla spedzac moj cenny
        czas na uzeraniu sie ze sprzedawca, bo juz nic ciekawszego nie mam do roboty i
        kolejne wizyty w sklepach to moja jedyna rozrywka.

        grrrr
      • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 15:39
        a do tego wszystkiego ta bezczelnosc sprzedawcow, ktorzy jak ten dzis-
        rozkladaja rece. to nie od nich zalezy, to opinia rzeczoznawcy. Noż kurde! jak
        nie od nich, to od kogo? rzeczoznawca ZASUGEROWAL oddalenie reklamacji,
        natomiast do sprzedawcy nalezy ostateczna opinia. Spytalam sie faceta (bo to
        para byla, facet z babka) czy nie wstyd mu o 100 zl psuc sobie opinii? I czy
        nie lepiej uznac reklamacje, ktora ewidentnie jest wyniekiem tego, ze sprzedaja
        buble?
        Normalnie zenada, targują sie o marne 100 zł, a wartosc kurtki zapewne wynosi
        30 zł. Wstyd jak cholera.
        • starawyjadaczka adres @ do DEEP 30.03.06, 15:42
          szukałam w necie, przez google, ale na stronie DEEP nie ma adresu @. Jesli ktos
          ma-prosze o podanie. Jestem ciekawa ich opinii, bo cos mi sie wydaje, ze
          rzeczoznawca byl z innej bajki...
      • starawyjadaczka reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:06

        taki skandal, takie oburzenie, ze przedstawili tam Polakow jako zlodziei. A nie
        jest tak? Gdzie sie nie obrocic tam Polak albo pijany, albo posrednicząc w
        poszukiwaniu pracy orżnął własnego rodaka. A juz opowiesci o tym, jak pozbyc
        sie samochodu jadąc w tym celu do Polski sa historyczne. I wszystko to prawda.
        Stosunek do klienta taki, że obcokrajowcy wierzyc nie chca. Trybunał Praw
        człowieka w Strasburgu aż peka w szfach od skarg polaków, tak "celnie"
        i "rzetelnie" ocenionych przez nasze sądy.

        liść klonowy opada, pokazuje przód, pokazuje tył
        • sabriel Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:17
          No jak mają nas szanować inni jak my sami sie nie szanujemy.
          Rozumiem rozgoryczenie autorki,ale nie popadajmy w przesadę.Tobie może "wsio
          rawno" jak cie przedstawiają jako złodzieja czy pijaka.Mi nie.
          Ja też kupuję w polskich sklepach i jakoś nie narzekam.A takie skrajne
          przypadki wszędzie mogą sie zdarzyć i oczywiście trzeba je piętnować.
          • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:21
            sabriel napisała:

            > No jak mają nas szanować inni jak my sami sie nie szanujemy.
            > Rozumiem rozgoryczenie autorki,ale nie popadajmy w przesadę.Tobie może "wsio
            > rawno" jak cie przedstawiają jako złodzieja czy pijaka.Mi nie.
            > Ja też kupuję w polskich sklepach i jakoś nie narzekam.A takie skrajne
            > przypadki wszędzie mogą sie zdarzyć i oczywiście trzeba je piętnować.



            Skrajne przypadki mówisz?? Widzisz, problem polega na tym, że to nie sa skrajne
            przypadki, ale nagminne. Poczytaj sobie, co dziewczyny tu pisza, to nie jest
            także moja pierwsza "przygoda" z nierzetelnymi polskimi sprzedawcami. A
            argumenty typu: jak inni maja nas szanowac, skoro sami sie nie szanujemy" sa
            smieszne :)
            Ja sie szanuję i szanuje UCZCIWYCH ludzi. Pijaków, złodziei i kombinatorów
            NIE!! I jestem na tyle obiektywna, zeby nie udawac tylko dlatego ze jestem
            polka-ze polacy nie chleja na umór, nie kradna i nie kombibnuja.
          • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:22
            Powiedz mi jeszcze, w jakim CYWLIZOWANYM kraju europejskim kradna na taka skalę
            jak u nas samochody? Gdzie w taki sposób jak u nas traktuje sie konsumentów??
            Niektorzy sa chyba slepi i glusi.
            • sabriel Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:35
              Ja nie kradnę więc sobie nie zyczę mówienia o sobie, że jestem złodziejką.
              Złodziestwo/pijactwo/oszustwo to nie tylko domena naszych rodaków.
              Oglądałam kiedyś program w tv o pracy jendego z brytyskich sklepów(selfriges
              czy cuś takiego).W kazdym razie ochrona też miała pełne ręce roboty(złodziejami
              byli miejscowi).
              Ja nie kwestionuje tego co cie spotkało.Ale nie uogólniaj i nie pisz, że tak
              jest w każdym sklepie.
              • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 16:40
                sabriel napisała:

                > Ja nie kradnę więc sobie nie zyczę mówienia o sobie, że jestem złodziejką.
                > Złodziestwo/pijactwo/oszustwo to nie tylko domena naszych rodaków.
                > Oglądałam kiedyś program w tv o pracy jendego z brytyskich sklepów(selfriges
                > czy cuś takiego).W kazdym razie ochrona też miała pełne ręce roboty
                (złodziejami
                >
                > byli miejscowi).
                > Ja nie kwestionuje tego co cie spotkało.Ale nie uogólniaj i nie pisz, że tak
                > jest w każdym sklepie.


                A powiedz mi, GDZIE ja napisałam, że tak jest W KAZDYM sklepie? GDZIE
                napisałam, że jesteś złodziejką? JA tej opinii polakom nie wyrobiłam, dlaczego
                mnie winisz za to, co o nas mysla na świecie?

                ja nie uogólniam, ale TY wybielasz, to smieszne, wbrew powszechnie znanym
                opiniom.
                Wytłumacz mi proszę, dlaczego ja musze się stresować. Stresuje się składając
                reklamacje. Stresuje się odbierając ja jako odrzucona. Stresuje się teraz, po
                złożeniu sprawy do sądu grodzkiego, czy czasem koszty sprawy nie będą tak
                wysokie, że w razie przegranej będę musiała zapłacic więcej, niż mam
                mozliwości? Stresuję się, że może znów trafie na rzeczoznawcę, który stwoerdzi,
                że moja winą jest odbarwienie kurtki, bo stężenie chloru w wodzie pobranej do
                prania było zbyt wysokie. Powiedz mi, dlaczego tak jest w Polsce? Dlaczego
                Polacy sa postrzegani na CAŁYM świecie w taki, a nie inny sposób (vide reklama
                w Niemczech i kawały o samochodach). Uważasz, że to wszystko jest wymysł i
                sporadyczne przypadki? Naprawde jestes w stanie tak slepo bronić swej
                narodowości, bo do niej przynależysz? Sama siebie nie oszukasz. A na taka
                opinie Polacy pracowali latami, nic nie wzieło się znikąd. Sporadyczne
                przypadki byłyby przemilczane, a że te sa nagminne...
                To typowie dla dziecka: zamknąć oczy i myslec, że jak ono nic nie widzi to i
                jego nie widać. Udając, że wszystko jest ok. niczego nie zmienimy.
                Ja już naprawde jestem zmęczona ciągłą walką o swoje prawa. I byłabym w stanie
                to jakoś przeżyc (może) gdyby były one w rezultacie respektowane. A nie są. W
                Polsce nagminne jest, że sprawy ciagna się latami, jest kumoterstwo,
                łapówkarstwo na wielka skale...

                Mysle, że szybko zmienisz zdanie, jak pewnego dnia wyjdziesz z dzieckiem ze
                sklepu, a twojego auta nie bedzie. Taki przykład POJEDYNCZEGO przypadku
                kradziezy w polsce. Albo jak wydasz kase na drogi sprzet, a Ci reklamacji nie
                uwzględnią, bo to bedzie działo sie w POlsce. A sprawy w sądzie nie wygrasz, bo
                sprzedawca nie wyrazi zgody na nia.
                zawsze mnie zadziwiali tacy obroncy za wszelka cene i wbrew rzeczywistej
                sytuacji.
                • sabriel Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:13
                  Cały czas dokonujesz uogólnień i to własnie tego sie czepiam.
                  Napisałaś-"w polskich sklepach nie warto kupować( w domysle, że we wszystkich)"-
                  Ja rozumiem,że zostałaś w konkretnym miejscu źle potraktowana,ale przerzucanie
                  tego na inne polskie sklepy jest chyba nieporozumieniem.
                  Wyobraź sobie,że ja też robię zakupy w sklepach i jak dotąd o dziwo nic złego
                  mnie nie spotkało.Nie twierdzę,że jest zawsze różowo i zawsze jestem
                  zadowolona, ale wiele sie już zmieniło i jeszcze sie wiele zmieni.
                  Polacy są postrzegani tak,a nie inaczej bo daja na to przywolenie,albo wrecz
                  sami o sobie maja złe mniemanie.Tobie jak zauważyłam reklama media markt sie
                  podoba,mi nie.I jestem jak najbardziej za tym aby reagować.Bo ta reklama mnie
                  jako Polkę obraża.

                  Okradziona nigdy nie byłam,ale oszukana tak.I trudno żebym obwiniało o to co
                  mnie spotkało wszystkich dookoła.Obwiniam konkretnie tych co mnie oszukali.
                  • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:22
                    Wiesz co....dyskusja z Toba to strata czasu. Wymyslasz jakies kretyńskie
                    zarzuty wobec mnie, że reklama mi sie podoba, że wyzywam Cie od złodziejek, że
                    obwiniam WSZYSTKICH dookoła....
                    Nie mam zamiaru przekonywać Cię do faktów, chcesz - wierz, nie chcesz - oszukuj
                    się. Twoja sprawa. Swoja droga czekałam na takiego obrońcę honoru polskiego, co
                    to wbrew wszelkim faktom będzie twierdził, ze wszystko to są pojedyncze
                    przypadki.
                    Miłego dnia.

                    Oczy szeroko zamkniete :)
                    • xrene Re: piszesz jak nawiedzona... 31.03.06, 17:08
                      • starawyjadaczka a wez sie odwal złosliwa babo :DD 31.03.06, 17:10
                        widze, ze masz cos z glowa, juz ci uwage zwracano, ze jestes pełna jadu:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=35904353&a=35944944
                        co prawda, to prawda :))
                        • xrene Re: no tak .... 31.03.06, 17:39
                          na poziomie jesteś, nie powiem...
                  • pianazludzen Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:24
                    oczywiście, mnie też obraża ta reklama, bo jest po prostu chamska.

                    Ale z drugiej strony - powiedz, dlaczzego np. zastanawiając się w Polsce nad
                    ofertą operatora sieci komórkowej szukam jakiegoś "haka", bo "tyle się już
                    słyszało" o jakichś ukrytych króczkach, reklama trąbi "za darmo w weekend dzwoś
                    do swojaków" czy jakoś tak, a w meandrach umów dopiero odkrywasz, ze za usługe
                    musisz co miesiąc zapłacić?

                    Natomiast wybierając operatora w Niemczech ta ostrożność jest zbędna, bo wiem,
                    że będąc niezadowoloną z oferty mam duże szanse na to że mój operator weźmie
                    moje niezadowolenie pod uwagę?

                    Tylko i wyłącznie moja paranoja? Chyba nie do końca
                    • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:29
                      pianazludzen napisała:

                      > oczywiście, mnie też obraża ta reklama, bo jest po prostu chamska.
                      >
                      > Ale z drugiej strony - powiedz, dlaczzego np. zastanawiając się w Polsce nad
                      > ofertą operatora sieci komórkowej szukam jakiegoś "haka", bo "tyle się już
                      > słyszało" o jakichś ukrytych króczkach, reklama trąbi "za darmo w weekend
                      dzwoś
                      >
                      > do swojaków" czy jakoś tak, a w meandrach umów dopiero odkrywasz, ze za
                      usługe
                      > musisz co miesiąc zapłacić?
                      >
                      > Natomiast wybierając operatora w Niemczech ta ostrożność jest zbędna, bo
                      wiem,
                      > że będąc niezadowoloną z oferty mam duże szanse na to że mój operator weźmie
                      > moje niezadowolenie pod uwagę?
                      >
                      > Tylko i wyłącznie moja paranoja? Chyba nie do końca


                      No co Ty, to sa pojedyncze przypadki, nie wiedziałaś?? :P
                    • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:35
                      pianazludzen napisała:

                      > oczywiście, mnie też obraża ta reklama, bo jest po prostu chamska.
                      >
                      wiesz co, kiedy zobaczylam ta reklame zrobilo mi sie wstyd, tak, jest chamska,
                      ale...jaka prawdziwa....Nad tym glownie sie skupilam, nad celnościa i
                      prawdziwościa tej reklamy.
                      • pianazludzen Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:45
                        ja myślę że akurat TEN stereotyp to jakiś relikt propagandy z czasów nsdap.
                        poza tym niemcy za złodziei uważają równiez np. włochów.

                        akurat z nim zawsze walczę. co ciekawe np. juz we francji ludzie nie maja w
                        glowie stereotypu "polak-zlodziej". funkcjonuje za to niestety
                        powiedzenie "pijany jak Polak".

                        nie podam ci linka w tym momencie do tych statystyk ale odsetek samochodów
                        ukradzionych w Niemczech jest większy niż w Polsce.

                        Z chamskimi i krzywdzącymi stereotypami trzeba walczyć. JAk równiez z chamskim
                        łamaniem zasad i prawa przez sprzedawców w stosunku do klientów.
                        • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:48
                          pianazludzen napisała:

                          > ja myślę że akurat TEN stereotyp to jakiś relikt propagandy z czasów nsdap.
                          > poza tym niemcy za złodziei uważają równiez np. włochów.
                          >
                          > akurat z nim zawsze walczę. co ciekawe np. juz we francji ludzie nie maja w
                          > glowie stereotypu "polak-zlodziej". funkcjonuje za to niestety
                          > powiedzenie "pijany jak Polak".
                          >
                          > nie podam ci linka w tym momencie do tych statystyk ale odsetek samochodów
                          > ukradzionych w Niemczech jest większy niż w Polsce.
                          >


                          Bo jezdza na goscinne wystepy....Moj maz jest policjantem, wiem conieco.
                          Logiczne ze kradna w niemczech, w polsce nie ma tylu luksusowych aut.
                          • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:51
                            starawyjadaczka napisała:

                            > pianazludzen napisała:
                            >
                            > > ja myślę że akurat TEN stereotyp to jakiś relikt propagandy z czasów nsda
                            > p.
                            > > poza tym niemcy za złodziei uważają równiez np. włochów.
                            > >
                            No i co? Wierzysz, że Polacy tak od razu sie zmienili? Wraz ze zmiana ustroju?
                            sama pisalas o "zarodku" i nadal panujacej sytuacji na uczelni/w sklepie. Musi
                            umrzec kilka pokolen, zeby to wyplenic.
                            • pianazludzen Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:58
                              nienie, miałam na pyśli to że za czasów nsdap hitler prowadził ostrą propagandę
                              anty-słowiańskim ludom, i jakieś jej pozostałości w umysłach ludzi jeszcze są.
                              z resztą wyjasniłam wszystko w moim kolejnym poście i nie rozmawiajmy już o tym.

                              papa!
                              • kraxa [...] 05.04.06, 11:18
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • starawyjadaczka Re: starawyjadaczka skad ta nagonka na "polaczków 05.04.06, 11:34
                                  kraxa napisała:

                                  > Sama jestes jedna z nich a jeszcze Twój maż to "pała". Jak mozesz mówic, ze
                                  > gó.. cie obchodzi, ze sprzdawca zarabia 600 zł, Twója stary chyba niewiele
                                  > więcej. Jestes sfrustrowana czy co?


                                  kosz.
                                • bree31 do kraxy 05.04.06, 12:58
                                  kraxa napisała:

                                  > Sama jestes jedna z nich a jeszcze Twój maż to "pała". Jak mozesz mówic, ze
                                  > gó.. cie obchodzi, ze sprzdawca zarabia 600 zł, Twója stary chyba niewiele
                                  > więcej. Jestes sfrustrowana czy co?


                                  wiesz co? jestes typowa polaczka, chamska, obrazasz z braku argumentow i to
                                  czlonkow rodziny. Typowe dla chamskiej polaczki, typowe.....
                                  Frustratka polska...
                            • pianazludzen Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 18:02
                              po drugie o jakiej zmianie ustroju mówisz? :) koniec NSDAP to trochę grubsza
                              sprawa niż "zmiana ustroju" ;)

                              Myslę że o wielu rzeczach mamy podobne zdanie. ale powiem ci szczerze że nie
                              wiem jak z tym wszytskim walczyć. Myślę że dopóki żyję w Polsce mogę jedynie
                              dołożyć moją malutką cegiełkę do tego i starać się nie godzić z tą beznadzieją
                              tu panującą, tak jak ty się nie godzisz kierując sprawę do sądu.

                              Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
                              • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 18:04
                                pianazludzen napisała:

                                > po drugie o jakiej zmianie ustroju mówisz? :) koniec NSDAP to trochę grubsza
                                > sprawa niż "zmiana ustroju" ;)
                                >
                                o tym w 1989 roku :)
                                O NSDAP i stereotypach, ktore tak dlugo przetrwaly-nie mysle :)
                              • onion11 polskie sklepy. 05.04.06, 10:58
                                Kupilam sobie koszulke - w polskim sklepie znajdujacym sie na glownej ulicy
                                Gdyni. Byl to moj pierwszy dzien po przyjedzie do Polski, bylam w drodze do
                                lekarza, mialam jakies 15 minut, wiec weszlam szybciutko i zakupilam. W chwili
                                placenia za ta koszulke, zauwazylam na polce inna koszulke, dokladnie taka
                                jakiej szukalam (drozsza, z lepszego materialu) i poprosilam grzecznie
                                sprzedawczynie, aby wymienila mi ta, za ktora wlasnie zaplacilam, na ta ktora
                                wlasnie zauwazylam. Wydawalo mi sie to proste, ale nie, nie, nie - zapomnialam,
                                gdzie jestem - to Polska i kasy fiskalne i nieuprzejme sprzedawczynie. Pani
                                odpowiedziala mi tonem informujaca - lekko obrazonym, ze nie moze skasowac
                                zakupu, bo ma kase fiskalna i pozniej musi ta transakcje (skasowana)wysylac do
                                ksiegowego i drukowac specjaly raport. I nie skasowala, nie chciala wymienic,
                                zaczela sie denerwowac, ja jej powiedzialam, co o tym mysle, bylam i jestem w
                                ciezkim szoku - jak tak mozna? To jest jakas paranoja. Zdarzylo sie to pare
                                miesiecy temu, nie wroce nigdy juz do tego sklepu i rozpowiadam o tym
                                wszystkim.
                          • pianazludzen Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 17:57
                            no to fakt :)
                            przyznaję, dałam się zwieść statystykom.

                            mnie też jest wstyd za tych wszystkich złodziei, i mam do nich żal bo mojej
                            mamie też ostatnio ukradli samochód.

                            ale wiem że mojemu niemieckiemu współlokatorowi któs ukradł np. przypięty
                            dobrze rower, było to daleko na zachodzi niemiec i wątpię czy to akurat polacy
                            po ten rower przyjechali ;) więc złodzieje są wszędzie.

                            ale fakt, że chyba nigdzie w Starej Europie nie odbywa się to na taka skalę,
                            nie wiem czy gdziekolwiek są konduktorzy współpracujacy z kieszonkowcami tak ja
                            np. w Polsce.

                            Eh, można by długo opowiadać...
                            Mój morał z historii o reklamie Media Marktu jest taki, ze mimo że wiem że ten
                            stereotyp nie wziął się z nikąd, nie mam z tego powodu kompleksu niższości, nie
                            pozwalam moim niemieckim kolegom żartować sobie z mojej niby narodowej
                            skłonności do kradziezy, walcze i bedę walczyc z takimi objawami. Tak samo jak
                            ja nie nazywam ich nazistami, tak oni nie maja prawa nazywać mnie złodziejką,
                            nawet w żartach.

                            pozdrawiam ;)
                            • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 30.03.06, 18:01
                              >> Mój morał z historii o reklamie Media Marktu jest taki, ze mimo że wiem że
                              ten
                              stereotyp nie wziął się z nikąd, nie mam z tego powodu kompleksu niższości, nie
                              pozwalam moim niemieckim kolegom żartować sobie z mojej niby narodowej
                              skłonności do kradziezy, walcze i bedę walczyc z takimi objawami. Tak samo jak
                              ja nie nazywam ich nazistami, tak oni nie maja prawa nazywać mnie złodziejką,
                              nawet w żartach.


                              Też nie mam kompleksu niższości, bo niby z jakiej racji? Ukradłam? Nie.
                              Zgadzam się, ze nie powinni z tego zartować w TAKI sposób, ale uważam, że
                              moglibyśmy pochylić sie z pokora nad soba i pomyslec, dlaczego tak nas
                              postrzegaja. A nie udawac, że to wyssane z palca i walczyc ze stereotypem na
                              ktory sami sobie cięzko zapracowalismy. I pisze MY choc ja nie miałam w tym
                              udziału.
              • xrene Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 31.03.06, 17:06
                popieram
                • xrene Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 31.03.06, 17:12
                  cos się pomieszało,chodziło o Sabriel,ze ja popieram
                  • starawyjadaczka Re: reklama sklepu AGD w Niemczech 31.03.06, 17:14
                    xrene napisała:

                    > cos się pomieszało,chodziło o Sabriel,ze ja popieram



                    to widac, ze pomieszało Ci sie...we łbie :DDD
                    popisz sobie jeszcze, wylej troche jadu, ale i tak ci nie ulzy :)
                    Awanturnicom nic nie pomoże.
                    • xrene Re: ty jestes awanturnicą...verte 31.03.06, 17:41
                      Nie rozumiem jednego....staram się być obiektywna. Nie spodobało mi się to w
                      jaki sposób mówisz o nas Polakach. Gdzie tu jad?Gdzie awanturnictwo?
        • aeon.flux Jako Polka wstyd mi jak czytam twoje wypowiedzi. 11.04.06, 00:29
          Wiele podróżuje i jakoś nie widziałam Polaków pijanych , kradnących itp.
          Najbardziej spici to z reguły są Niemcy i to ich zachowanie jest żenujące.
          w|idać,zę chyba niezbyt jesteś obeznana w świecie i powtarzasz obiegowe opinie.
          • pianazludzen Re: Jako Polka wstyd mi jak czytam twoje wypowied 11.04.06, 00:57
            "Jako Polce" a nie "jako Polka"
      • starawyjadaczka jak działa sąd konsumencki, czyli 30.03.06, 16:11
        co "osiągniesz" zakładając tam sprawę nierzetelnemu sprzedawcy.
        WARUNKIEM ROZPOZNANIA SPRAWY PRZED STAŁYMPOLUBOWNYM SĄDEM KONSUMENCKIM JEST
        ZGODA OBU STRON NA ROZSTRZYGNIĘCIE SPORU.

        Oznacza to, że obie strony zarówno przedsiębiorca jak i konsument podpisują
        umowę tzw. Zapis na Stały Polubowny Sąd Konsumencki , godząc się tym samym na
        poddanie sporu pod rozstrzygniecie sądu polubownego. Jeżeli jedna strona ( np.
        właściciel firmy lub sklepu) nie podpisze zapisu, jest to jednoznaczne z odmową
        uczestnictwa w rozprawie i postępowanie jest umarzane.


        >> Najczęściej jednak jest tak, że pozwany nie wyraża zgody na załatwienie
        polubowne sporu i po zawodach.Prawda jest taka, ze sprzedawca, ktory z wlasnej
        woli od razu nie rozpatrzy reklamacji pozytywnie-nie ma zamiaru zmieniac swojej
        decyzji. Po co więc to mydlemnie oczu?


        Zdarza się, że nie wszyscy przedsiębiorcy wyrażają zgodę na rozstrzygniecie
        sporu, co niewątpliwie jest powodem ograniczonej skuteczności sądownictwa
        polubownego. Wówczas konsumentowi nie pozostaje nic innego jak skierowanie
        sprawy z powództwa cywilnego do sądu powszechnego (pomocy w wypełnieniu pozwu
        udzielą federacja konsumentów lub miejski rzecznik konsumentów).


        >> co zalecam wszystkim, ktorym szkoda czasu na sądy polubowne.
        • matahari007 zdarzylo sie dzisiaj... 30.03.06, 16:33
          to i ja dorzuce swoje 3 ...centy;) Akurat jestem w temacie, bo dzis reklamowalam
          kozaki, w Niemczech, w sklepie C&A. Kupilam je dokladnie 28.11.05. Skorzane, na
          obcasie, wygodne i eleganckie - ale puscil szew, na prawym bucie. Najpierw
          zastanawialm sie, czy ich przy nastepnej wizycie nie zabrac do PL, bo rozprute
          byly na "zaledwie" 1 cm, ale naprawa tego w DE kosztowalaby pewnie 3 razy tyle
          co w PL, a przy okazji jakas 1/3 wartosci butow. Znalazlam jednak paragon, i
          postanowilam zaryzykowac wizyte w sklepie. Efekt? Dostalam zwrot naleznosci za
          buty. Bez najmniejszego slowa sprzeciwu... W sumie fajnie - jeden sezon
          przechodzilam, i jeszcze kase mi oddali...
          Kolezanka pracowala w niemieckim C&A - wg niej, firma woli pojsc na reke
          klientowi (zdazaly sie przypadki reklamacji znoszonych, zmechaconych sweterkow
          po 2. (slownie: dwoch) latach od zakupu...), niz zaryzykowac utrate klientow i
          swojego wizerunku w ich oczach.
          Pozdrawiam!
          • starawyjadaczka Re: zdarzylo sie dzisiaj... 30.03.06, 16:36

            zgadza się, ja o tym wiem, tak jest w starych krajach UE. U nas nie bedzie tak
            nigdy. Mentalności nie da sie zmienic.

            liść klonowy opada, pokazuje przód, pokazuje tył
            • titta Re: zdarzylo sie dzisiaj... 31.03.06, 15:57
              A wiesz dlaczego tak nie bedzie? Bo wiele osob rozprowalo by specjalnie. Zeby
              ponosic sobie przez rok za darmo. Dosc nagminne jest kupowanie rzeczy np. w
              piatek, przejscie sie w nich na impreze w sobote i oddanie w poniedzialek
              bo "nie pasuja". I krzyk jak sprzedawca nie chce przyjac "nowej" bluzki z
              wyraznymi sladami noszenia. (przez to dostaje sie tez uczciwym). Ogolne
              cwanactwo jest powszechne i, co gorsza, uwazane za zalete.
              Nie przecze, ze sprzedawcy bywaja chamscy, firmy produkuja rzeczy marnej
              jekosci i oszukuja, czasem zeby przetrwac, czasem z zachlannosci.
              Szkoda tylko ze jest to tak powszechne, ze pieniactwo i "cwaniactwo"
              postrzegane jest jako nasza chcha narodowa.
              • starawyjadaczka Re: zdarzylo sie dzisiaj... 31.03.06, 16:56
                titta napisała:

                > A wiesz dlaczego tak nie bedzie? Bo wiele osob rozprowalo by specjalnie.
                Zeby
                > ponosic sobie przez rok za darmo. Dosc nagminne jest kupowanie rzeczy np. w
                > piatek, przejscie sie w nich na impreze w sobote i oddanie w poniedzialek
                > bo "nie pasuja". I krzyk jak sprzedawca nie chce przyjac "nowej" bluzki z
                > wyraznymi sladami noszenia. (przez to dostaje sie tez uczciwym). Ogolne
                > cwanactwo jest powszechne i, co gorsza, uwazane za zalete.
                > Nie przecze, ze sprzedawcy bywaja chamscy, firmy produkuja rzeczy marnej
                > jekosci i oszukuja, czasem zeby przetrwac, czasem z zachlannosci.
                > Szkoda tylko ze jest to tak powszechne, ze pieniactwo i "cwaniactwo"
                > postrzegane jest jako nasza chcha narodowa.

                A tu sie z Toba zgodze calkowicie. O tym zresztą caly czas piszę. O to własnie
                chodzi, że polak potrafi, ale...zakombinowac i oszukać. Ale od tego sa
                rzeczoznawcy, by stwierdzić, czy wada wynikła z winy konsumenta czy z powodu
                wady ukrytej. I wszystko wskazuje na to, że to sprzedawcy cwano sie ustawili
                płacąc rzeczoznawcom za opinie na niekorzyśc konsumentów.
        • batutka Re: jak działa sąd konsumencki, czyli 30.03.06, 16:35
          szkoda ze takie sklepy w Polsce nie mysla przyszlosciowo - logika przeciez
          podpowiada, ze jak bede dobrze traktowac klienta to jeszcze kiedys do mnie
          przyjdzie a i znajomym poleci - a jak go potraktuje jak smiecia to nigdy wiecej
          sie u mnie nie pokaze i wszystkim znajomym bedzie opowiadal ze nie warto u mnie
          kupowac. LOGIKA!!!
          wola sie klocic i w perspektywie tracic klientow - totalna glupota - daleko, oj
          daleko nam do Europy - nie ma sie co oszukiwac:-(
      • gradowa Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 16:43

        mnie doświadczenie oduczyło generalizowania
        zdażyły się buty znanej solidnej zagranicznej firmy, których reklamacji
        wprawdzie nie odrzucili, ale realizowali ją ponad miesiąc - co tydzień
        dowiadywałam się, że jeszcze nie naprawili
        były buty znanej drogiej firmy, reklamacji nie uwzględniono bo rzeczoznawca
        orzekł złe użytkowanie - wystarczyło odwołanie
        a były też buty no name kupione na hali na stoisku obuwniczym, którego
        właściciel po przyjęciu reklamacji poprosił o numer kontaktowy by poinformować
        mnie gdy buty będą gotowe. Rzeczywiście zadzwonił - po tygodniu
        We wszystkich w/w przypadkach reklamowałam rozklejenie się butów - a jak różne
        podejście do reklamacji i klienta

        Napewno zawsze warto reklamować wadliwy towar a w razie wątpliwości, lub
        problemów skonsultować sprawę z Federacją Konsumentów, która prawdopodobnie
        analogicznych sytuacji przerabiała setki, więc dokładnie wie jakie są szanse,
        argumenty przeciwko sprzedawcy. Można też za ich pośrednictwem złożyć odwołanie
        do sklepu lub sprawę do sądu.

        Na Twoim miejscu nie odpuściłabym i walczyła w sądzie, chyba, że jest jeszcze
        możliwość przedsądowego dochodzenia roszczenia.
        • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 16:49
          gradowa napisała:

          >
          > mnie doświadczenie oduczyło generalizowania
          > zdażyły się buty znanej solidnej zagranicznej firmy, których reklamacji
          > wprawdzie nie odrzucili, ale realizowali ją ponad miesiąc - co tydzień
          > dowiadywałam się, że jeszcze nie naprawili
          > były buty znanej drogiej firmy, reklamacji nie uwzględniono bo rzeczoznawca
          > orzekł złe użytkowanie - wystarczyło odwołanie
          > a były też buty no name kupione na hali na stoisku obuwniczym, którego
          > właściciel po przyjęciu reklamacji poprosił o numer kontaktowy by
          poinformować
          > mnie gdy buty będą gotowe. Rzeczywiście zadzwonił - po tygodniu
          > We wszystkich w/w przypadkach reklamowałam rozklejenie się butów - a jak
          różne
          > podejście do reklamacji i klienta
          >
          > Napewno zawsze warto reklamować wadliwy towar a w razie wątpliwości, lub
          > problemów skonsultować sprawę z Federacją Konsumentów, która prawdopodobnie
          > analogicznych sytuacji przerabiała setki, więc dokładnie wie jakie są szanse,
          > argumenty przeciwko sprzedawcy. Można też za ich pośrednictwem złożyć
          odwołanie
          >
          > do sklepu lub sprawę do sądu.
          >
          > Na Twoim miejscu nie odpuściłabym i walczyła w sądzie, chyba, że jest jeszcze
          > możliwość przedsądowego dochodzenia roszczenia.


          Boze, do mnie tez zadzwonili ze sklepu i co? Nic.
          I wiesz, mozna by mowic o generalizowaniu, ale to nie jest 1 przypadek
          odrzucenia mojej reklamacji, w sądzie konsumenckim przyznawano mi kilkakrotnie
          racje, a do sprawy nie dochodzilo, bo sprzedawca nie wyrażał na nia zgody! Nie
          odpowiadał na monity, bo doskonale wiedział, że nic mu nie zrobia. Od kilku lat
          stykam sie z arogancja sprzedawców, a moje koleżanki mieszkające za granicą
          otwieraja ze zdziwienia usta, kiedy słysza, jak u nas załatwia sie reklamacje.
      • pianazludzen uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 16:59
        uważajcie!

        w okresie przedswiątecznym mój tato poprosił mnie żebym kupiła wodę toaletową
        na prezent dla babci. Wybrałam wodę, którą, jak się potem okazało, mój tato już
        kiedyś mojej babci darował i teraz wolałby podarować inną.

        Wrociłam po 10 minutach do Galerii, gotowa zamienić wodę na inną, oczywiście w
        razie konieczności za dopłatą.

        Niestety - NIE jest to możliwe. Taka jest polityka firmy. Dodam że woda była
        zafoliowana, a ja w ręce miałam paragon.

        Pracowałam kiedyś w wakacje w UK jako "sales assistant". Ze zwrotami nie było
        najmniejszych problemów. Nie wiem jak wyglądała dokładnie procedura, bo
        formalności dokonywał menedżer, ale cały "zabieg" trwał 5 minut.
        • starawyjadaczka Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:01
          Dopóki nasze sądy będą nieskuteczne jak do tej pory, a prawo tylko na papierze,
          dopóty w Polsce sprzedawcy będa sobie na nas gwizdać.
          • pianazludzen Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:19
            to się już zaczyna w "zarodku". Pewnie zaraz ktoś mi zarzuci że pluję na Polskę
            i Polaków ale...

            symptomatyczne jest taka "zamiana ról". Można to obserwować już na polskich
            uczelniach wyższych. Komus się cos pomyliło i tak samo, jak w Polsce klient
            jest dla sklepu, tak i student jest dla ucelni. Czasem zastanawiam się jak te
            umysły tych kudzi funkcjonyja? Bo sprzedawcy zachowują się tak, jakby
            najbardziej ucieszyłoby ich, gdyby klientów w ogóle nie było, a dla pań w
            dziekanacie i innego dziekaństwa - gdyby na uczelni nie było studentów...

            Najbardziej przeraza mnie nie tyle postawa sprzedawców/dziekaństwa. Straszne
            jest to że zainteresowani ludzie godza się na tę beznadzieję. JAk mówią żeby
            się tak nie gorączkować bo "nie jest najgorzej".

            Myślę że chyba przyczyną tego są dość wąskie horyzonty. Wysłałabym tych ludzi
            na rok w inne miejsce, żeby zobaczyli, że da się jechać czystym pociągiem, da
            się oddać uszkodzony towar do sklepu bez tych wszystkich batalii, a z ust
            sekretarek na uczelni może paść uprzejme: "jak moge pomóc?"
            • starawyjadaczka Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:23
              pianazludzen napisała:

              > to się już zaczyna w "zarodku". Pewnie zaraz ktoś mi zarzuci że pluję na
              Polskę
              >
              > i Polaków ale...
              >

              Oczywiscie, ja juz zostałam zlinczowana i zakwalifikowana jako obwiniająca
              wszystkich dookoła za swoje niepowodzenia :D
              Co zrobisz, niektorzy sa slepi na własne zyczenie.
            • starawyjadaczka Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:28
              pianazludzen napisała:

              >
              > Najbardziej przeraza mnie nie tyle postawa sprzedawców/dziekaństwa. Straszne
              > jest to że zainteresowani ludzie godza się na tę beznadzieję. JAk mówią żeby
              > się tak nie gorączkować bo "nie jest najgorzej".


              Oczywiście, to TY jestes osoba problemową, TY nie jestes przystosowana do zycia
              w NORMALNYM kraju, z TOBA jest cos nie tak, skoro Cie to spotyka, bo takiej
              Sabriel to nie spotyka, więc problemu nie ma , nie istnieje. I dlatego własnie,
              że tacy ludzie godza sie na ta beznadzieje-mamy to, na co sie większośc godzi.
              dzięki takim "optymistom" i obroncom honoru polskiego za wszelka cene mamy to,
              co mamy.
              >
              > Myślę że chyba przyczyną tego są dość wąskie horyzonty. Wysłałabym tych ludzi
              > na rok w inne miejsce, żeby zobaczyli, że da się jechać czystym pociągiem, da
              > się oddać uszkodzony towar do sklepu bez tych wszystkich batalii, a z ust
              > sekretarek na uczelni może paść uprzejme: "jak moge pomóc?"

              Obawiam sie, że by to nic nie dało. Na wąskie horyzonty nie ma rady.
              • pianazludzen Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:34
                > Obawiam sie, że by to nic nie dało. Na wąskie horyzonty nie ma rady.

                A ja chyba jestem optymistką i wierzę że dzięki coraz większej okresowej
                migracji, np do takiej 'UK, ludziom zaczną się otwierać oczy. Będzie to jednak
                długotrwały proces:)

                Aha, ja jeszcze czekam na chwilę, kiedy będę mogła przechodzić przez ulicę bez
                obawy że jakiś buc pędzący centrum miasta 80 km/h mnie nie przejedzie :)

                Kiedy mój chłopak pochodzący z Francji nie będzie się o mnie bał jak teraz, gdy
                widzi, jak w Polsce ludzie jeżdżą. On jest przerażony perspektywą że kiedyś
                będę musiała jeździć samochodem wśrod tych wszystkich dzików na drodze ;)
            • siog Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 30.03.06, 17:38
              100% prawdy!!! nic dodac nic ujac
        • sumire Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 31.03.06, 17:23
          Ech, bym się zapiekliła. Od miesięcy, jeśli nie lat, federacje konsumentów
          trąbią na prawo i lewo, że wszystkie wywieszki w stylu 'zwrotów nie
          przyjmujemy' są guzik warte i niezgodne z prawem.
          • starawyjadaczka Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 31.03.06, 17:30
            sumire napisała:

            > Ech, bym się zapiekliła. Od miesięcy, jeśli nie lat, federacje konsumentów
            > trąbią na prawo i lewo, że wszystkie wywieszki w stylu 'zwrotów nie
            > przyjmujemy' są guzik warte i niezgodne z prawem.

            Dlaczego niezgodne z prawem? Własnie nie ma takiego prawa, które nakazuje
            przyjęcie zwrotu, natomiast samo przyjęcie jest dobra wolą sprzedawcy. Chyba że
            chodzi Ci o "reklamacji po odejściu od kasy nie uwzględnia się". o tym
            faktycznie było głosno, ale o zwroty? Nie ma takiej regulacji prawnej. Dlatego
            właściciele sklepów w tym przypadku działaja zgodnie z prawem.
            • sumire Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 31.03.06, 17:41
              Ee, tak. Nieprecyzyjnie się wyraziłam :)
              • starawyjadaczka Re: uwaga na Galerię Centrum!!! 31.03.06, 17:43
                sumire napisała:

                > Ee, tak. Nieprecyzyjnie się wyraziłam :)

                Tez mi sie to nie podoba. To takie...bezczelne. Jak mozna jawnie pokazywac, ze
                łamie sie prawo - wywieszając takie tabliczki? Dziwi mnie to bardzo.
      • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 17:07
        W sumie na allegro też można napotkać ciekawe przypadki. Koleżanka kupiła dla
        dziecka lornetke, lornetka była uszkodzona. Ile było próśb, awantur, błagań, az
        w końcu „sprzedawczyni” łaskawie wyraziła zgodę na wymiane lornetki, ale odjeła
        sobie jakąs kwote na koszty manipulacyjne hahaha.
        Ja natomiast spotkałam się z aukcja, na której sprzedawane były buty. Zwroty-
        owszem, możliwe, ale...musisz się zgodzic na odjęcie 20% wartości butów, na
        jakieś koszty manipulacyjne. Jakby nie można było pokryć kosztów przesyłki,
        jeszcze 20% wartości obuwia odciągają. Czasem sprzedawcy przechodza samych
        siebie.

        [to oczywiście nie jest oskarzenie rzucone na cale allegro ani zadne
        generalizowanie]
        • i.v.a Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 17:34
          Ja kupiłam kurtkę khaki w Orsayu .Wróciliśmy do domu (z mężem ) ,oderwałam
          metke i postanowiłam go przymierzyć drugi raz . Przy bliższych oględzinach
          okazało się ,ze ma odprutą podszewkę na szwie .Mąż wrócił do
          sklepu ,przedstawił problem i zapytał czy można ja wymienić na inna .Panienka
          na to ,ze wykluczone ,bo metka jest zerwana,ze ta kurtka nie mogła być
          rozerwana itd .On pokazuje jej paragon i mówi - " 20 min temu kupiliśmy tę
          kurtkę ale zona nie zauważyła rozdarcia .To chyba nie jest problem wymienić
          kurtkę na nierozdartą ?"
          A jednak dla nich był to problem . Mąż wezwał kierowniczkę ,która kazała
          panience wymienić ale ... kazała też mojemu mężowi wypełnić jakiś druk z
          podaniem danych osobowych włącznie(!?) ,czego on odmówił bo po jakie licho ma
          zdradzać swoje dane przy wymianie kurtki ! W końcu otrzymał tę kurtkę ,
          rozłożył ją i okazało się ,ze ona też miała rozdartą podszewkę ale już zszytą
          (ktoś w sklepie chyba) i pokazał lasce - "Jak widać wszystkie te kurteczki
          miały taką wadę -co pani na to ? " Laski zdębiały ,przeprosiły go i jedno wiem
          napewno - więcej moja noga tam nie postanie !,chociaż rzadko tam kupowałam i
          tylko wybrane rzeczy ( bo większośc to kiepska masówka ale czasem coś fajnego
          można znależc )
          • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 17:39
            Hmmm..Bo ja chyba zle ujelam w tytule moja mysle. Powinno byc raczej: czy w
            Polsce warto cokolwiek kupować? najczesciej w typowo polskicj sklepach nie
            warto (przerobilam juz kilka reklamacji odrzuconych przez sprzedawce)ale takze
            w sieciach zagr ale...z polskim kierownictwem. Cos na ksztalt przypadku który
            opisała P. o galerii centrum.
        • eirenne Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 30.03.06, 17:44
          Allegro to parodia handlu...
          • xrene Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:32
            Po pierwsze czy mozna uznać za wadę fabryczną, np starte podeszwy czy fleki?Czy
            mozna po ok 2 latach uznać wyblakły kolor na koszulce bawełnianej? za wade
            fabryczną uznaję się wtedy gdy ta wada uwidoczni się w przeciągu 6 miesięcy.
            Nie znaczy moje drogie Panie, ze nosząc buty non stop po okresie np 1,5roku-
            dostaniemy nowe lub zwrot pieniędzy. Trzeba być konsekwentnym. Każda rzecz się
            zużywa bez względu ile kosztowała. Pękajaca skóra? Wyciagnięty dekolt? Buty
            prane w pralce? A cóż to wszystko prawda...ale czy aby to zawsze była wada
            fabryczna, a może zły sposób konserwacji, prania itd.
            Może dodam,że większość sklepów , chocby te znane marki sportowe[np] we własnym
            zakresie ponoszą koszty związane z reklamacją, a nie PRODUCENT. Każdy się
            broni, nie chodzi tu o oszustwa. Klient jest zawsze szczery?? Jeju nigdy nie
            uwierzę. Tam ktos trafnie opisał sytuację"weekendowego stroju".Ktos napisał
            o "źle zaprojektowanych " butach- i to jest tego właśnie przykład...oszustwa.
            Pomyślcie o tych mniejszych sklepikach i małym przychodzie....i o zwrotach i
            wymianach na nowe po okresie do 2 lat....Na ulicach byłaby to rewia mody ,a w
            przeciągu roku wydawałybysmy smieszne sumy na odzież itp.Zawsze byłaby
            ewentualna wymiana-paranoja!!!
            Zagadzam się też,że produkuje sie coraz słabszej jakości odzież.Ceny owszem są
            wysokie....a to za sprawą np monopolisty, podatków...
            • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:41
              Ja nie wiem, ale Ty chyba jestes uposledzona umysłowo, albo czytać nie
              potrafisz. Dlaczego podajesz jakieś idiotyczne przykłady, ktore wiadomo z gory,
              ze są absurdalne, nikt normalny nie bedzie reklamowac startych flekow czy
              splowialej bawelnianej koszulki po 2 latach??
              Tu sie pisze o stanie rzeczy wypranej 1 raz, a nie pietnasty i po 2 latach, o
              rzeczach, ktore okazały sie wadliwe w bardzo krótkim czasie od ich zakupu. I o
              podejsciu sprzedawców w Polsce do konsumentów, a nie o jakims kombinowaniu z
              butami noszonymi 1,5 roku czy rozwalonych butach pranych w pralce. Nie rob z
              nikogo idiotow, bo sama siebie przedstawiasz w takim swietle.
              I jeszcze jakies bzdury w stylu: pomyslcie o malych sklepikach. No jasne! To ja
              w ramach dobroci dla malych sklepikow bede kupowac jednorazowe rzeczy i zamiast
              je prac-wyrzucac po 1 razie. Bo biedaki pieniedzy na reklamacje nie maja hahaha
              a to dobre :)
              • xrene Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:45
                źle mnie zrozumiałaś....nie kwestionowałam ani razu tej feralnej kurtki!!!!!
                Kwestionowałam "złodziejstwo , oszukaństwo"sprzedawców....
                Podałam przykłady , które niestety zdarzają się nagminnie!!!A widzisz? Nawet
                nie przyszło ci do głowy,że ludzie tak kombinują.
                Nie jestem nawiedzona , ani psychiczna.jestes lekarzem czy co? Na codzień tez
                ludzi tak obrażasz? a gdzie ty mieszkasz?Gdzie ty się chowałaś?
                • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 31.03.06, 17:48
                  xrene napisała:

                  > źle mnie zrozumiałaś....nie kwestionowałam ani razu tej feralnej kurtki!!!!!
                  > Kwestionowałam "złodziejstwo , oszukaństwo"sprzedawców....
                  > Podałam przykłady , które niestety zdarzają się nagminnie!!!A widzisz? Nawet
                  > nie przyszło ci do głowy,że ludzie tak kombinują.
                  > Nie jestem nawiedzona , ani psychiczna.jestes lekarzem czy co? Na codzień tez
                  > ludzi tak obrażasz? a gdzie ty mieszkasz?Gdzie ty się chowałaś?



                  No nic, pozostaje mi jeszcze raz zyczyc Ci milego dnia i liczyc, ze to
                  poskutkuje :)
                  Miłego dnia :)
              • xrene Re: wiesz co? 31.03.06, 17:46
                obraziłaś mnie na maxa....Twój Nick jest okropny i mam wrażenie ,że się z nim
                utożsamiasz.Miło Ci?
                • starawyjadaczka Re: wiesz co? 31.03.06, 17:50
                  xrene napisała:

                  > obraziłaś mnie na maxa....Twój Nick jest okropny i mam wrażenie ,że się z nim
                  > utożsamiasz.Miło Ci?



                  A dlaczego nie miałoby mi byc miło?? :DD
                  ten nick to na cześc staregowyjadacza, zreszta zupelnie przypadkowy ale co
                  najciekawsze..bardzo trafny. Moge smialo powiedziec, ze z niejednego pieca
                  chleb jadlam, wiec jestem starą wyjadaczką. Nie wiem, co w nim okropnego?? :DDD
                  Łyknij meliske, nie wiem....Powtorze za kims: wyluzuj kobieto :)
                  • xrene Re: wiesz co? 31.03.06, 17:53
                    wyjadacze źle mi sie kojarzą. Na marginesie "nie chce mi się z toba gadać",
                    brak ci kultury
                    • starawyjadaczka Re: wiesz co? 31.03.06, 17:59
                      xrene napisała:

                      > wyjadacze źle mi sie kojarzą.


                      A to juz Twoj problem :)

                      >>Na marginesie "nie chce mi się z toba gadać",

                      Wlasnie widze jak zapiekle probujesz mi udowodnic moja rzekoma glupote i
                      chamstwo :)


                      > brak ci kultury


                      Apropos kultury, jak sie do kogoś zwraca to przez dużą literę :)
                • starawyjadaczka ps 31.03.06, 17:53
                  i wiesz co? sama zaczelas do mnie pisac w TEN sposob, np ze pisze jak
                  nawiedzona, lub ze sama jestem polaczka i ze zal ci mnie. Jaka ty jestes dla
                  mnie-taka ja dla Ciebie :)
                  Wiec pretensje mniej do siebie.
                  Pomijam juz fakt, ze kompletnie nie zgadzam sie z tym, co napisalas i co bylo
                  napisane wybitnie w celu wyzłośliwienia sie, ale ...nie ma sensu rozwijac
                  tematu :)
                  • ms.fatbooty Re: ps 31.03.06, 22:14
                    Kupuje rzeczy w polskich sklepach od przynajmniej 8 lat (wczesniej kupowali
                    rodzice) i nigdy nie mialam problemu- ani z rzeczami ktore kupilam, ani z
                    reklamacja. Raz ulamala mi sie zapinka od spinki w H&M i wymienili mi odrazu.
                    Inna rzecz ze od zawsze wiem ze przed przymierzeniem ponownie rzeczy w domu nie
                    zrywa sie metek i nie wyrzuca paragonu, a jak idzie sie cos wymieniac to nie
                    krzyczy sie tylko zachowuje grzecznie, acz stanowczo. Raz jeszcze wymianialam
                    spodnie, bo okazaly sie za duze przy drugim mierzeniu, i tez bez problemu- w
                    Trollu :)
                    Nie zaprzeczam temu ze zdarza sie ze sprzedawca robi problemy, jednak nie
                    demonizowalabym tego. Mam wrazenie ze w Polsce mamy jakis kompleks ze
                    polskie=zle, i to jest z ciuchami, butami, kosmetykami... Za granica wcale nie
                    jest tak latwo wymienic cos co jest "zle" na nowe jak to sie zwyklo sadzic...
      • aniabos Egzotyka :-) 31.03.06, 23:15
        Jak czytam o tych rzeczoznawcach, o sadach grodzkich, to naprawde to jak
        opowiesci z kosmosu.
        W USA jesli przynosi sie do sklepu towar do oddania, rozmowa jest krotka:
        Chcialabym to oddac. - A dlaczego, czy cos jest zlego z tym towarem? - Nie, po
        prostu rozmyslilam sie. - O, przykro mi, moze nastepnym razem lepiej trafimy w
        pani gust. Prosze tutaj podpisac, dziekuje bardzo.
        Oczywiscie jesli jest to ubranie z wyraznymi sladami noszenia, to wtedy trzeba
        miec jakis powod, ale nie musi byc bardzo widoczny: troche wyblaklo w praniu,
        zbieglo sie, rozciagnelo, o tu w rogu zaczyna sie pruc. Koniec dyskusji.
        Ludzie czasem naciagaja sklepy, np. ktos oddaje balowa sukienke po jednym
        wieczorze. Sama widzialam w domu towarowym babke, ktora (w pazdzierniku, he he)
        przyniosla do zwrotu uzywany kostium kapielowy "bo on mnie pije pod pachami".
        Sprzedawcy widza te przekrety, ale sklepy z reguly nie odmawiaja zwrotu
        pieniedzy, a przynajmniej wystawienia kredytu na przyszle zakupy. Male butiki
        czasami nie uznaja zwrotow, zwlaszcza podczas przecen, ale wtedy reguly sa
        wyraznie podane do wiadomosci przy kasie. A jesli towar jest wybrakowany, to
        zawsze mozna oddac.
      • 1modnisia Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 03.04.06, 18:59
        Może lepiej kupować w super lumpexach? Ja po kilku zakupach stwierdzam, że przy
        takich cenach, to mogę wymieniać garderobę co sezon.
        • jonowo Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 11:25
          Z własnego doświadczenia wiem że często firma /producent/ nic o reklamacji nie
          wie, a ten "rzeczoznawca" przychodzi do sklepu raz na dwa tygodnie, pisze
          opinie jak leci, wszystkie negatywne dla klienta... w moim przypadku wystarczył
          meil do firmy i wysyłka poczta do siedziby na ich koszt, po chwili dostałam
          nowy towar... handelek to u nas jeszcze jak za komuny niestety i często ten
          tępy sprzedawca niszczy wizerunek firmy, która nigdy by w ten sposób klienta
          nie potraktowała...
      • kohinor Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 11:41
        Mam dwie pary wranglerow, kroj podobny.
        Jedne kupione w Polsce - rozlatuja sie po 5 miesiacach
        Drugie z USA - od roku, wygladaja duzo lepiej, niz to gowno w sklepach
        hm.... zastanawiajace :)
        • jonowo Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 11:46
          Tak jak ze słodyczami i proszkami do prania, dla zachłyśnietych kapitalizmem
          Polaczków można dać hłam niższego gatunku!!! Kiedy my sie obudzimy i zaczniemy
          stawiać na nasze Polskie produkty!
          • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 11:50
            jonowo napisała:

            > Tak jak ze słodyczami i proszkami do prania, dla zachłyśnietych kapitalizmem
            > Polaczków można dać hłam niższego gatunku!!! Kiedy my sie obudzimy i
            zaczniemy
            > stawiać na nasze Polskie produkty!

            uwazaj, bo Ci prymitywna kraxa za polaczkow meza albo Ciebie od pał wyzwie :))
            kiedy sie obudzimy? nigdy, mentalnosci polaczka nie da sie wyplenic u
            wiekszosci. (nie mylic z Polakiem)
            • jonowo Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 12:14
              Oczywiście nie mylić z Polakiem :)))
          • miang Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 12:24
            wtedy kiedy te polskie produkty przestaną być chłamem?
            • jonowo Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 05.04.06, 12:46
              Cudze chwalicie na swoje nawet nie patrzycie, przy porównywalnych cenach jakość
              wypada dużo lepiej.... ale mam dość tej jałowej dyskusji z Polaczkowymi
              kompleksami i snobizmem....
              • natka369 Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 06.04.06, 16:02
                zgadzam sie z jonowo - niektore polskie produkty sa duzo lepszej jakosci niz
                sciagane do Europy zachodniej masowe produkcje made in china - tansze, bardziej
                kolorowe ale kiepskiej jakosci - pozatym mieszkajac za granica (UK) nigdy nie
                spotkalam sie z gwarancja na ewentualne usterki - mozna oddac wszystko w ciagu
                28 dni od daty zakupu ale musi byc nieuzywane - o gwarancji na buty - mozna
                zapomniec - ale tu nikt nie chodzi 2 lata w jednych butach...to inna sprawa :(
                • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 06.04.06, 19:05
                  natka369 napisała:


                  > 28 dni od daty zakupu ale musi byc nieuzywane - o gwarancji na buty - mozna
                  > zapomniec - ale tu nikt nie chodzi 2 lata w jednych butach...to inna sprawa :(



                  chyba cos Ci sie pomylilo, w Polsce tez nie ma 2 letnich gwarancji na buty, sa
                  2 lata odpowiedzialnosci sprzedawcy w zwiazku niezgodnosci towaru z umową. I
                  nie ma to nic wspolnego z gwarancją.
                  • keti8 Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 06.04.06, 20:44
                    moim skromnym zdaniem 2 letnia odpowiedzialność sprzedawcy odnośnie niezgodności
                    towaru z usługą to paranoja. w cywilizowanych krajach nie nosi się tak długo
                    obuwia. jestem przekonana, że wynikiem takiej sytuacji jest brak pieniędzy (nie
                    czarujmy się zakup za 20 złotych jest warty 20 złotych).

                    nigdy nie miałam problemów w sprawie reklamacji jeśli chodzi o polskie produkty,
                    natomiast parę razy (wyroby Bagatt, zwłaszcza torebki w centrum handlowym
                    Janki)pozostawiają wiele do życzenia.
                    • alex_koz Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 06.04.06, 20:47
                      keti8 napisała:

                      > moim skromnym zdaniem 2 letnia odpowiedzialność sprzedawcy odnośnie
                      niezgodnośc
                      > i
                      > towaru z usługą to paranoja. w cywilizowanych krajach nie nosi się tak długo
                      > obuwia

                      co to dla Ciebie cywilizowany kraj?? buty nosi sie tak dlugo jak sie ma ochote,
                      pasuje i sa modne, i paradoskalnie dluzej sluza buty wlascicielkom bogatych
                      (pewnie to masz na mysli piszac cywilizowany) krajow bo maja wiecej par, i
                      przez zamienne noszenie wolniej sie niszcza.
                      • starawyjadaczka Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 06.04.06, 22:18
                        hmmm...wychodzi na to, ze cywilizowany kraj to taki, w ktorym kupuje sie jedne
                        buty i chodzi w nich codziennie az do ich zdarcia-wtedy się je po ok pół roku
                        wyrzuca i kupuje nastepne. Nie wchodzi w gre kupowanie wiekszej ilosci par
                        butow rocznie, a juz bron boze kolekcjonowanie ich jak to niektorzy lubią.
                        To jest dopiero paranoja....
      • leenamar Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 08.04.06, 10:59
        Opowiem inną historię:
        to juz było jakiś czas temu, więc nie pamiętam szczegółów w rodzaju marka itp. ale fakty pozostają. Matka kupiła mojej siostrze buty, z których po mniej więcej 2 tygodniach odpadł z przodu kawałek podeszwy! Ponieważ buty miały grubą podeszwe wyglądało to tak, jakby z przodu jakieś dziecko dosłownie odgryzło kawałek tej podeszwy (mniej więcej taki kawałek odpadł - na "ugryzienie dziecka"). I co stwierdził szanowny Pan Rzeczoznawca?? Otóż reklamacja nie mogła zostać uwzględniona, bo to wina użytkownika, który najpewniej uderzył butem o krawężnik!! Pomijam już, że moja siostra nie przypominała sobie takiej sytuacji...
        Tym bardziej więc biada tym, którym zdarza się potknąć, a but się rozleci - jak wiadomo buty są do patrzenia, a nie do noszenia...
        • ona2006 Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 09.04.06, 17:52
          Kupiłam córce bluzeczkę z naszytym na przodzie misiem w jednej z sieci
          sprzdajacych ubrania dzieciece. Przy pierwszym założeniu zauważyłam, że
          aplikacja, wszyta ozdobnym szwem maszynowym, pruje się. Zanioslam do reklamacji.
          Wczoraj zgłaszam sie po odbiór i... ekspedientka oddaje mi bluzkę z
          przyfastrygowaną naszywką. Super! Nie przyjęłam bluzki. Tak, a nawet lepiej,
          przyszyłabym sama i zajęłoby mi to krócej niż 2 tygodnia. Żenada, jakość naprawy
          jakby zrobiło to dziecko w podstawówce na pracach ręcznych. Czekam jak to się
          skończy
        • deczko Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 09.04.06, 21:55
          Siostra kupila buty. Po przyjsciu do domu, okazalo sie ze w normalnym
          oswietleniu (sklep z obuwiem byl w centrum handlowym) jeden but jest o odcien
          jasniejszy niz drugi. Siostra chciala buty zwrocic, to chyba bylo jeszcze przed
          ta ustawa, o zwrotach. Sklep butow nie przyjal, rzeczoznawca nie stwierdzil winy
          sklepu, siostra nawet poszla do biura ochrony praw konsumenta, a tam masa ludzi,
          czekala kilka godzin i tez jej nikt w niczym nie pomogl. Siostra tak sie
          wkurzyla, ze tych butow wiecej nie zalozyla, a buty do tanich nie nalezaly,
          niestety...

          Ja nigdy, ale to nigdy nie kupie butow w bacie. Kupilam letnie sandalki,
          podeszwa na obcasie zdarla sie w dwa miesiace. Oddalam do reklamacji, to te
          balwany, zalataly podeszwe, ale z takim skutkiem, ze po kolejnych dwoch
          miesiacach, znow mialam lysy obcas. Zenada i jeszcze raz zenada!!!
      • przemkowa.b Re: czy warto kupowac ubrania w polskich sklepach 09.04.06, 23:08
        Oliver - buty, Kraków, ulica Stradom.:)
        Mój tata kupił lata temu buty skórzane, sznurowane, wiecie takie "na deszcz",
        jesienno-wiosenne:) Pastował je sumiennie, zgodnie ze wskazówką:)
        Oczywiście buty przemokły i rozlazły się na pierwszym deszczu wkrótce po
        kupieniu. Kiedy je reklamował, usłyszał "Buty trzeba pastować, pastować i
        jeszcze raz pastować". Nie wiem, co sugerował ten sprzedawca, że trzeba je
        pastować 24 godziny na dobę? No i absolutnie nikt tacie reklamacji uwzglednić
        nie chciał, więc bojkotuje Olivera jak może:)
        ps. nie dam głowy czy to oliver czy olivier, jest w Krakowie na Stradomiu i
        Szewskiej i nie wiem czy gdzieś jeszcze.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka