starawyjadaczka
30.03.06, 13:16
Nie warto kupowac w polskich sklepach. Mamy wtedy gwarancje, że reklamacji
nie uwzględnią nam.
Zareklamowałam kurtke. Raz wyprana, odbarwiła się na ramieniu. W sklepie
próbowano mi wmówic, że suszyłam ja na słońcu (czarną kurtkę??), że źle
prałam ( i odbarwił się tylko fragment na ramieniu??), że zostawiałam „na
słońcu” w samochodzie (nie jeżdząc samochodem??) i że reklamuje kurtke
zakupiona w kwietniu 2005 roku, a przecież nosiłam ją cały rok. Cały
rok....letnią cieniutka kurteczkę podszyta wiatrem nosiłam wg sprzedawcy
polskiego w 30 stopiowe mrozy.....
Sugerowano, że nie mogą nic zrobić, bo producent kurtki reklamacji nie uznał,
a zapomniano chyba, że ostateczna decyzja należy do sprzedawcy, z którym to
zawarłam umowę kupując kurtkę, a nie z jej producentem. Zapomniano, że to
sprzedawca ponosi odpowiedzialnośc przed klientem za sprzedawane rzeczy, a
nie producent.
Najlepsza jednak była opinia pożal się boże rzeczoznawcy. Rzeczoznawca bowiem
napisał, że na kurtce zidentyfikował lepkie plamy obcego pochodzenia (??)
oraz, że kurtka była wielokrotnie prana, bo.......wskazuje na to data zakupu.
Rzeczoznawca ocenił materiał kurtki na podstawie daty zakupu. Rewelacja.
Gdzie my do Europy z takim podejściem do klienta. W sklepie powiedziano mi,
że mogę złożyc wniosek w sądzie konsumenckim, ale i tak nie wygram. To jest
podejście do klienta, szacunek i dbałośc o wizerunek firmy. Bezczelnie
sugeruje mi się oddanie sprawy do sądu polubownego, wiedząc z góry, iż
odrzucanie monitów z SK nie doprowadzi do żadnej sprawy.
Na koniec dowiedziałam się, że mam nauczkę, JA mam nauczkę i że więcej nie
mam kupowac rzeczy z firmy (napisac nazwę?), bo sprzedają buble.
Czyli twierdzi Pani, że firma X sprzedaje buble?-spytałam właścicielki
sklepu.
Tak-odpowiedziała.
Przyznaje więc pani, że sprzadała mi pani bubel. I nie chce mi Pani uznać
reklamacji?? –Pani opadła szczęka, a ja wyszłam. Pani zapędziła się w kozi
róg, ale to ja bujam się ze szmatą.
Sprawę założyłam od razu w sądzie grodzkim. Licze na sprawiedliwość.
Pieniądze nakażę wpłacic na Dom Dziecka. Może się facetowi wstyd zrobi...?
Eeee....
Ps. w innej firmie zareklamowałam dzinsy, w których po kilku zalożeniach
wyrwał się guzik (nap). Oddano mi spodnie ZACEROWANE. Tak stałam się
właścicielką spodni nowych, a zacerowanych artystycznie. Podobno zatrudniają
sztab cerowaczek do tych celów.
Może tak zrobimy czarna listę sklepów i firm, w których nie warto kupować, bo
nie szanuja klienta?