kochanica-francuza
18.07.07, 19:14
Dziś około 17. byłam w sklepie Retro Vintage (Warszawa, podwórze za KFC).
Szef sklepu, młody trendniś, któremu "k...a" wystarcza za połowę słownika,
rozmawiał po angielsku z dwojgiem znajomych (tym razem za połowę słownika
wystarczało mu "f...ed").
Kiedy weszłam do przymierzalni, zaczął mnie obmawiać. Dwukrotnie powtórzył "I
don`t like this girl" oraz powiedział, że jestem bardzo drętwa.
Nie dziwi mnie, że tak uważa, tego mogłam się domyślać. Zwróciłam bowiem
kiedyś biedaczkowi uwagę, żeby nie klął na cały głos przy klientach.
Natomiast obmawianie potencjalnej klientki, gdy ta dwa metry dalej przymierza
ciuchy i może przysporzyć mu zysku - takiego chamstwa jeszcze nie spotkałam.