Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Niegrzeczna obsługa w Venezii

    04.12.08, 14:32
    Ale się wkurzyłam:
    Wczoraj kupiłam dla męża w ramach prezentu mikołajowego buty w
    sklepie Venezia w Starym Browarz w Poznaniu.
    Po powrocie do domu pomyslałam, że mimo, iż znam jego numerację i
    kupiłam zgodnie z nią, to moze jednak lepiej, żeby przymierzył
    prezent. Rzeczywiście, ten model okazał się o numer za duży.
    W związku z tym dzisiaj poszlismy do sklepu oboje, żeby na miejscu
    sprawdził który numer najbardziej mu pasuje, pasował numer mniejszy.
    Ok, podchodzimy oboje do kasy z kupionymi wczoraj butami, które
    tylko raz przymierzył w domu i mówimy pani sprzedawczyni, że
    chcielibyśmy wymienić na mniejszy numer zakupione wczoraj obuwie.
    Na to panienka odwraca buty podeszwą do góry, zerka na posedzwy i
    cedzi - bez żadnych wstępów - "ale te buty były noszone! całe
    podeszwy są zjechane! - o tu i tu i w środku widać, ze były noszone!
    Nic nie wymienię, bo znoszonych butów potem nie sprzedam na sklepie!"
    Normalnie zatkało mnie, jeszcze nigdy nikt mnie (i męża) tak z
    marszu nie oskarżył o oszustwo. Buty zostały wczoraj po południu
    zakupione, przewiezione w pudełku do domu, w domu mąż raz tylko
    zmierzył i odłożył do pudełka. I oczywiście nigdzie w nich nie
    chodził, nawet do sąsiedniego pokoju, nie mówiąc o wyjsciu na
    zewnątrz.
    Nic mnie tak nie rozwściecza jak bezpodstawne posądzenie o czyn,
    którego nie popełniłam.
    Panienka nie raczyła sprawdzić w innym modelu, ze w tym konkretnym
    przypadku podeszwy maja fabrycznie zrobione otarcia, prawdopodobnie
    po to, żeby się nie ślizgały - w modelu wystawowym do którego
    porównała nasze buty przetarc było mniej, ale już w innych "nówkach"
    przyniesionych z zaplecza przetarcia były takie jak u nas.
    Oczywiscie w końcy wymieniła nam dziunia jedna na mniejszy rozmiar,
    ale najbardziej boli to, że żadna buzi nie otworzyła, zeby
    powiedzieć "przepraszam", a ta która najgłosniej krzyczała, ze "ona
    noszonych butów nie przyjmie" zamiast skulić ogon pod siebie,
    jeszcze dorzuciła "bo ja tu jestem kierowniczką w tym sklepie i
    muszę wiedziec co mi potem zejdzie a co nie!".
    Czyli, ze ważny jest tylko nastepny klient, a ten łoś (czyli my),
    który już zapłacił moze iść w cholerę i już nie trzeba byc
    grzecznym, no bo przeciez jest się KEROWNIKEM.
    Obserwuj wątek
      • danima Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 14:46
        Przypomniał mi się tekst z filmu "Poszukiwany, poszukiwana" gdy pani
        Dobrowolska z nosem na suficie rzekła "..mój mąż z zawodu
        jest ..DYREKTOREM" :)
        • pusia.online Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 15:13
          głupotą dla mnie jest iść kupować buty bez samego zainteresowanego,
          przecież od dawna wiadomo że rozmiar rozmiarowi nie równy, a fasony
          też są różne.
          • kamahi Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 15:35
            Hej, nie szafuj tak lekko słowem 'głupota'. W przeszłości mąż
            kupował kilka razy buty w Venezii, zawsze ten sam numer, a ponieważ
            miał to być prezent to niby dlaczego miałam go ciągać do sklepu -
            czy rzeczywiście niedorzeczne było założenie, ze skoro zawsze nosi
            numer x to z duża dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, ze jak
            kupię mu x to będzie pasować?
            Okazało się inaczej i jest to sytuacja z gatunku standardowych,
            tyle, ze w innym sklepie, inna "kerowniczka" po prostu dokonałaby
            prostej wymiany (zauważ, że w ogóle nie było mowy o oddawaniu butów,
            odzyskiwaniu pieniędzy, itepe) i po sprawie. Ale tutaj znalazła sie
            niewychowana dziunia, która nawet buraków nie powinna na rynku
            sprzedawać, bo ma jak w banku, że nigdy do jej sklepu już nie
            wrócimy, skoro ona nas jako klientów nie tylko nie szanuje, ale
            publicznie obraża.
          • jane-bond007 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 21:45
            a ja wczoraj oddawalam, dzien wczesniej zakupiony, sweter w Diversie
            (oczywiscie bez problemu)- wlasnie dlatego ze zawsze L bylo ok a tym
            razem bylo ciut za duze ;) powinnam wszedzie chodzic z mezem aby nie
            oddawac?
            • wioslarka Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 09:30
              To mąż nie umie sobie sam kupić? :) Chyba, że to był prezent :)
              • jane-bond007 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 20:47
                mial byc ale cos mnie podkusilo zeby przymierzyl, wiec nici z
                niespodzianki - i dobrze, a poza tym to ma awersje do sklepow, no
                chyba ze to sklepy typowo meskie (stosy koszul i krawatow) lub z
                elektronika ;)
      • bgoralska1972 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 15:50
        MNie kiedyś doradzono aby zastrzegac sobie na odwrocie paragonu mozliwość
        wymiany z pieczątką sklepu. łatwiej w tedy dochodzić swoich praw.
      • eny79 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 15:59
        Od kilku lat nie kupuje NICZEGO w sklepach Venezia i Prima Moda, ze względu na
        niegrzeczna obsługę i uporczywe odrzucanie ewidentnie uzasadnionych reklamacji.
      • paulinaa Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 16:31
        są wyższe instancje niż kierownik sklepu, ja bym napisała skargę
        • jane-bond007 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 21:48
          popieram, napisz list z "podziekowaniem i dodatkowa premia
          przedswiateczna" dla Pani KIEROWNICZKI :D

          jak ktos nie lubi swojej pracy to niech ja zmieni a nie psuje krew
          innym, mnie osobiscie rozwala jedna taka pani w CCC no ale dam jej
          jeszcze jedna szanse ;) taka przedswiateczna :D
      • pensyonarka Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 17:08
        Ja bym od razu wyprostowała taką niunię, prosi się o nazwisko, dokładną nazwę
        stanowiska, najlepiej wizytówkę sklepu i skarga do centrali. Nawet jak jej nie
        zwolnią to zawsze ma skargę od klienta na koncie. A jeśli przedsiębiorstwo jest
        na tyle durne żeby nie wyciągnąć konsekwencji wobec takiej delikwentki to zawsze
        masz satysfakcję jak zobaczysz jej minę kiedy prosisz o dane:)
        Ja ostatnio zrobiłam taki numer w znanej wszystkim pralni gdzie pani pracująca
        była obrażona, że musi cokolwiek robić. Ja jestem osobą z natury miłą i
        łatwowierną(niestety niektórzy postrzegają to jako moją słabość), oddawałam do
        prania moje rzeczy i poprosiłam o zniżkę, która przysługuje mi jako pracownikowi
        (mój pracodawca ma umowę z pralnią na rzeczy pracowników), a szanowna pani
        wyskoczyła do mnie tekstem prl-owskiej sprzedawczyni, że takiej zniżki nie ma i
        nigdy nie było i ona nic o tym nie wie. To ja dalej grzecznie, że przepraszam,
        ale wiem, że taka zniżka jest i że nigdy nie ma problemu z jej otrzymaniem.
        Znowu beton. Tak się zdenerwowałam, powiedziałam jej, że jestem klientem i nie
        życzę sobie takiego traktowania i poproszę o nazwisko. Nagle zrobiła się potulna
        jak baranek. Zapytała po co mi jej nazwisko, a ja odpowiedziałam, że chcę
        wiedzieć kto mnie tak doskonale obsłużył. A do tej pralni więcej nie pójdę i
        tyle. Na szczęście jest ich jeszcze kilka:)
      • sabriel Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 20:21
        Pani w sklepie powinna najpierw sprawdzić inne buty,a potem was oskarżać.
        Druga sprawa,że warto pomyśleć, zanim kupi się buty w ciemno,zwłaszcza dla kogoś
        na prezent.Rozmiar rozmiarowi niestety nierówny.
      • haela_gielvert Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 04.12.08, 22:24
        Niestety w Venezii paniusie średnio uprzejme a i obuwie nie
        najwyższych lotów.W przeszłości zdarzyło mi się kupić kilka par i
        jedną musiałam reklamować. Panienka poczatkowo była niezbyt miła,
        ale po podaniu jej adresu mailowego zmieniła ton i była milusia.
        UWażam że to idiotyzm, ale adres mailowy jednej z niepublicznych
        telewizji o ogólnopolskim zasięgu okazał się "hasłem wytrychem".I
        zazwyczaj działa natychmiast w większości sklepów. Dostałam
        odpowiedż na drugi dzień i reklamacja rozpatrzona pozytywnie.
        Śmieszne, bo taką samą "końcówkę" adresu mailowego ma nawet portier
        więc w zasadzie nie wiadomo kto jest kim;-) NIemniej jednak polecam
        skargę w Federacji Praw Konsumenta lub Inspekcji Handlowej. Skoro
        niunia twierdzi, że obuwie było używane to JEJ zadaniem jest to
        udowodnić= przedstawić niepodważalne dowody. Nie Twoim.
        • kamahi Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 08:22
          Dzięki dziewczyny za odzew - do FPK i Inspekcji Handlowej nie będę
          pisać, bo po bardzo przykrej wymianie zdań, ale jednak dziamdzia
          wymieniła te buty.
          Jednak mój list lub mejl do kierownictwa całej sieci sklepów Venezia
          w Polsce ma panienka jak w banku. Nie oczekuję żadnej rekompensaty
          za bezpodtsawne publiczne oskarzenia, ale o to, żeby przełożeni
          wystawiajac jej ocenę roczną wiedzieli o tym incydencie dopilnuję na
          pewno. Dla zasady.
      • js-z druga strona medalu :( 05.12.08, 10:31
        Mnie tez do szewskiej pasji doprowadzają takie dziunie w sklepie, wiec rozumiem,
        ale też jest druga strona medalu...mojej znajomej mama ma sklep z odzieżą, nie
        jakąś sieciówkę, ale zwykły sklepik. I rzeczą nagminną jest przynoszenie
        ewidentnie używanych ciuchów w celach oddania i zwrotu kasy (śmierdzących
        papierosami, potem) :( raz miała taki przypadek, że pani która kilka dni
        wcześniej zakupiła sukienkę, przyszła z tą sukienka, z wielkim krzykiem, że chce
        ją oddać. Mama koleżanki patrzy, a na tej sukience wielka czerwona plama na
        brzuchu (chyba od wina), a klientka w krzyk, że chce ją oddać, bo kupując nie
        zauważyła plamy!! Mierząc tą sukienkę podczas zakupu nie zauważyła wielkiej,
        czerwonej plamy na brzuchu na kremowej sukience :-/...i się zapierała rękami i
        nogami, że ona o istnieniu tej plamy nie miała pojęcia, że to pewnie
        sprzedawczyni specjalnie jak pakowała sukienkę to ją czymś ubrudziła. Mama
        koleżanki suma sumarum po jakiś potyczkach wymieniła tą sukienkę, bo baba miała
        wyraźnie zwichrowaną psychikę, a w końcu klient nasz pan tak? no ale cóż...
        • kamahi Re: druga strona medalu :( 05.12.08, 11:21
          Jasne, zgadzam się z Tobą, rozumiem, że to się zdarza, nawet tydzień
          temu w "Londyńczykach" był zdaje sie motyw, że pan kupił pani
          sukienkę za 1000 funciaków w eleganckim butiku i ona "miała uważać
          na bankiecie, bo potem się kieckę odda do sklepu" - słyszałam o
          takich akcjach, ale sama naprawdę nigdy tak nie zrobiłam i dlatego
          tak bardzo zabolało mnie to oskarżenie o nieuczciwość i próbę
          naciągactwa.
          Ale na miejscu mamy koleżanki - czyli tej drugiej strony medalu -
          też bym się wkurzyła, bo jej klientka to była ewidentna naciągaczka.
      • niedzwiedzica_sousie Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 11:31
        to, że była nieuprzejma to jedno i tak być nie powinno.
        ale druga sprawa to taka, że zwrotu butów i bielizny sklep ma prawo
        nie przyjąć.
        • cola2008 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 13:04
          Niedzwiedzica a dlaczego sklep ma prawo nie przyjac zwrotow np butów?

          Autorka na szczescie nie zwrocila butów tylko wymienila
          • niedzwiedzica_sousie Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 13:11
            takie jest w Polsce prawo. Zresztą tak naprawdę sklep nie ma
            obowiązku przyjęcia czegokolwiek. Ale buty i bielizna szczególnie.
            To jest dobra wola poszczególnych sklepów, że zgadzają się
            przyjmować/wymieniać.
            Wymiana butów polega na tym, że jedną parę zwracasz.
            prawakonsumenta.wieszjak.pl/prawa-konsumenta/84067/Zwrot-towaru,1,Zwrot-towaru-2.html
        • panna_marianna23 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 13:14
          Przepraszam bardzo, ale z tego co wiem, w Venezii nie ma zwrotów?
          Upubliczniona jest chyba taka karteczka na ladzie nawet? Kupując coś
          na prezent zawsze pytam, czy w razie niepasującego rozmiaru istnieje
          możliwość zwrotu, jak istnieje, to biorę, jak nie to odkładam i
          cześć. A wszystko po to, by uniknąć tego typu nieporozumień.

          Nie pracuję w sklepie, ale mam bezpośredni kontakt z klientami
          innego typu - to, co wyrabiają i wymyslają ludzie przechodzi ludzkie
          pojęcie - jednemu czy drugiemu się należy i koniec, jednego dnia
          podpisuje umowę, zawiera poważne transakcje a następnego ten sam
          dumny biznesmen czy ta sama wyfiokowana paniusia przychodzi
          zrezygnować z umowy ... jak tłumaczę, że umowa jest WIĄŻĄCA to
          wielki wrzask - no doprawdy cyrk! Nie jesteś pewna w 100 procentach
          bądz nie dowiedziałaś się o ewentualne możliwości wymiany/ zwrotu -
          nie kupuj ! Idz do domu, przemyśl, zmierz stopę i wtedy dokonaj
          transakcji!

          Zupełnie zaś na marginesie - bardzo nie podoba mi się sposób, w jaki
          piszesz o tej kobiecie z obsługi - dziunia, dziamdzia, kierowniczka
          w cudzysłowie - niestety - brak szacunku, po prostu brak szacunku do
          drugiego człowieka i jego pracy. Skąd wiesz, jakie mają wymogi w
          danym salonie, może faktycznie są rozliczani za sprzedaż i
          przyjmowanie zwrotów przez kogoś z góry??

          Jestem zniesmaczona!
          • kamahi do: panna_marianna23 05.12.08, 13:53
            Otóż takim prawem piszę o dziuni dziamdzia, że PRAWDZIWA
            SPRZEDAWCZYNI, która zna swój fach zapytałaby się mnie i męża w
            sposób grzeczny i cichy, czy przypadkiem wymienianie przez nas buty
            nie były używane, zamiast bez wstępów, głosno, przy innych klientach
            i na cały sklep krzyczeć, że "te buty są używane! nie wymienię ich!
            o tu i tu i tu widać, że były używane!" I to w sytuacji, kiedy buty
            NIE BYŁY UŻYWANE.
            PRAWDZIWA SPRZEDAWCZYNI przyniosłaby najpierw z zaplecza inną parę
            tego modelu obuwia i sprawdziła, że w tym modelu podeszwy są
            fabrycznie ścierane i że we wszystkich takie przetarcia są obecne.

            Wreszcie, PRAWDZIWA SPRZEDAWCZYNI zorientowawszy się, że obraziła
            klienta krzycząc na niego i publicznie oskarżając o próbę oszustwa
            powiedziąłaby cichutko chociaż "przepraszam".

            Niestety dziumdzia, dziunia i kerowniczka nie zrobiła żadnej z
            powyższych rzeczy i dlatego nie zasługuje moim zdaniem na miano
            prawdziwej sprzedawczyni.
            Cóż - byćmoże dla ciebie opisane przeze mnei zachowanie pań
            sklepowych jest standardem (albo powinno nim być) - życzę szczęscia
            i zadowolenia z udanych zakupów w przemiłej atmosferze chamstwa
            sklepowego.
            • niedzwiedzica_sousie Re: do: panna_marianna23 05.12.08, 14:14
              a ja uważam, że prawdziwa "sprzedawczyni" powiedziała by ci
              asertywnie: "przykro mi, polskie prawo nie przewiduje zwrotów
              zakupionego obuwia. czy jeszcze w czymś mogę pomóc? nie? do
              widzenia."
              • kamahi Re: do: panna_marianna23 05.12.08, 14:25
                OK, mogłaby tak powiedzieć - to rzeczowe i grzeczne zdanie. Uwierz,
                że nie robiłabym wtedy larum na forum, a dla butów znaleźlibysmy
                jakie inne rozwiazanie (np. prezent dla taty, który ma wiekszą
                stopę, a dla męża zakup innego prezentu).
                Ja rozumiem zasadę dura lex sed lex, ale zauważ, że kerowniczka w
                ogóle nie powołała się na literę prawa, tylko wyjechała z krzykiem a
                jej argumentem było, ze "jej używany but nie zejdzie na sklepie".
                A tak w ogóle to widzę, że w ogólnej dyskusji zagubił się moja
                pierwotna myśl, że żadna sprzedawczyni w żadnym sklepie nie ma prawa
                tak sie wydrzeć na klienta. Ja nie kwestionuję cytowanych przez
                forumki przepisów prawa konsumenckiego mówiących o tym które towary
                można zwracać, a które nie, ja kwestionuję FORMĘ zachowania
                sprzedawczyni, która nie zasługuje na inne miano jak "niegrzeczna"
                albo nawet"chamska".
                • pensyonarka Re: do: panna_marianna23 05.12.08, 14:36
                  Dokładnie, ja też mam kontakt z klientami codziennie i to w dużo trudniejszych
                  sytuacjach i wiem co ludzie potrafią wyprawiać. Niestety jeśli decyduję się na
                  pracę z ludźmi to muszę brać pod uwagę, że różne sytuacje się zdarzają. Przede
                  wszystkim należy grzecznie wszystko wyjaśniać, bo niestety, ale niektórzy
                  pracujący w usługach zapominają o zasadzie "klient nasz pan". To nie relacja
                  urzędnik-petent i każdy czy pracuje w sklepie, w siłowni, w pralni czy
                  gdziekolwiek z bezpośrednim kontaktem z klientami powinien o tym pamiętać!
                • niedzwiedzica_sousie Re: do: panna_marianna23 05.12.08, 14:56
                  A to prawda, drzeć się nie powinien nikt na nikogo :)
          • malinoweciacho Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 15:02
            panna_marianna23 napisała:
            bardzo nie podoba mi się sposób, w jaki
            > piszesz o tej kobiecie z obsługi - dziunia, dziamdzia,
            kierowniczka
            > w cudzysłowie - niestety - brak szacunku, po prostu brak szacunku
            do
            > drugiego człowieka

            >a następnego ten sam
            > dumny biznesmen czy ta sama wyfiokowana paniusia przychodzi
            > zrezygnować z umowy ...

            Wydaje mi sie, ze komentarz jest zbedny :D
            • princessofbabylon Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 23:03


              hehehehhe, dobre....
      • vergissmeinnicht Miła obsługa w Venezii 05.12.08, 14:28
        Zgadzan się z uwagą jednej z poprzedniczek, że Twoje określenia
        dotyczące pani z obsługi sklepu są wyjątkowo aroganckie i nie
        usprawiedliwia Cię fakt niechęci załatwienia sprawy przez tą panią...

        Poza tym co do stwierdzenia, że obsługa w Venezii jest niegrzeczna,
        bo nie potraktowano Cię zgodnie z Twoimi oczekiwaniami też nie jest
        zasadne.

        Akurat kupuję wiele butów w Kazarze i Venezii i nigdy, powtarzam
        nigdy nie zdarzyło mi się, żeby mi odmówiono wymiany, bądź przyjęcia
        zwrotu (w Kazarze do 5 dni można w wyjątkowej sytuacji oddać - ja
        przyniosłam buty po miesiącu! i przyjęli). W Venezii dwukrotnie
        kupiłam buty trochę za małe i zawsze mi wymieniano - co więcej - nie
        mieli już tego rozmiaru w sklepie, to ściągnęli mi z innego miasta,
        a za drugim razem moja przyjaciółka odebrała mi buty na drugim końcu
        Polski.

        Innym razem kupiłam eleganckie buty z obcasem ze "srebrnej" skóry i
        od razu pytałam, czy w razie otarć mogę przynieść, żeby mi
        wymienili. I oczywiście pani powiedziała, że nie będzie gwarancji,
        że zrobią mi identyczny obcas, ale na pewno coś zaradzą. Buty były
        tak wygodne, że chodziłam w nich bardzo często, a obcas nie był
        nawet zarysowany. Ale zanim kupiłam pytałam, na co mogę ewentualnie
        liczyć...

        Wydaje mi się, że Ty reprezentujesz typ wyjątkowo roszczeniowy, a
        pani ze sklepu nie czuła się zobowiązana do usługiwania
        rozkapryszonych "dam" i doszło do spięcia.

        A swoją drogą, jak to z tym prezentem NA MIKOŁAJA niby było...? -
        kupić z mężem w sklepie nie mogłaś, ale już w domu pokazać nie było
        problemu?
        • pensyonarka Re: Miła obsługa w Venezii 05.12.08, 14:42
          Nie do końca się z Tobą zgadzam. Być może faktycznie autorka wątku od razu
          podeszła roszczeniowo do sprzedawczyni, ale jednak nie możesz również napisać,
          że "> pani ze sklepu nie czuła się zobowiązana do usługiwania rozkapryszonych
          "dam" i doszło do spięcia.", bo niestety jeśli pracuje w sklepie i do tego jest
          kierowniczką (zakładamy, że ma już kilkuletnie doświadczenie w pracy z
          klientami) to musi być przygotowana do załatwiania spraw również z trudnymi
          klientami tak, aby nie ucierpiał wizerunek marki, którą reprezentuje. Niestety
          nie może nie mieć ochoty na obsługę, a zły humor powinna zostawić przed wejściem
          do pracy. Na tym polega dobra obsługa klienta. Nawet jeśli np. nastąpi odmowa
          przyjęcia towaru to klient powinien czuć, że jesteś po jego stronie, starasz się
          dla niego, jest dla ciebie ważny i tyle.
        • kamahi Re: Miła obsługa w Venezii 05.12.08, 14:46
          Tak, tak, ja jestem klientem typu wyjątkowo roszczeniowego i w ogóle
          to buty mąż nosił już trzy miesiące ale jednak pomyslałam, że
          wyciągnę kaskę od biednej pani sprzedawczyni, która przecież została
          wbrew swojej woli zaciągnięta na stanowisko handlowca no i
          ptrzyniosłam brudne używane buty i krzyknęłam do biednej
          kierowniczki - "oddawaj kasę głupia babo"! Tak, tak właśnie było...
          I w ogóle jestem rozkapryszoną damą i bidule w sklepach muszą mi
          tylko usługiwać a ja nimi pomiatam jak tymi ścierkami na lewo i
          prawo.
          A jak było z prezentem na Mikołaja, droga vergissmeinnicht, czy mąż
          mógł pójść ze mną do sklepu czy nie - wybacz, ale to już zupełnie
          nie twoja sprawa.
          Tobie również życzę udanych zakupów u takich miłych pań jak panienka
          z Venezii - na pewno uśmiech nie zejdzie ci z twarzy przez tydzień.
          • claratrueba Re: Miła obsługa w Venezii 05.12.08, 15:26
            Kamahi, klient jest dla sklepu święty. Ma prawo marudzić, być niezadowolony,
            wymieniac towar. To na Boga sklep i to drogi a nie turecki bazar czy buda na
            stadionie. Jestem uciążliwą klientką bo kupuję dla męża (on albo nie ma czasu
            albo kichę jakąś kupi- chyba ma lekki daltonizm). Nie mam żadnych problemów z
            wymianami. Raz tylko spotkałam sie z sytuacją podobna do Twojej- kupiłam na
            prezent b. drogi sweter, nie sprawdziłam w sklepie suwaka (mój błąd- przyznaję,
            ale nie przyszło mi do głowy, że w tak ekskluzywnym sklepie może byc towar z
            wadą). Okazało sie z tydzień pózniej, kiedy mąż chciał rozpiąć suwak, że sie po
            prostu nie rozpina do końca. Odniosłam żeby wymienić, nie przyjęto i panienka
            stwierdziła cyt. "sama pani zepsuła na pewno". Szlag mnie trafił, wyjęłam
            komórkę i zadzwoniłam do firmy (telefon był na papierowej metce). Powiedziałam o
            co chodzi, połączyli mnie z właściwym działem. Przedstawiłam sprawę, poprosili o
            rozmowę ze sprzedawcą. Się działo! Pół sklepu słyszało chyba jak się centrala
            darła na panienke. Aż mi jej żal było. Sweter wymieniono. Nie odpuszczaj, wyslij
            maila czy list. Dla zasady.
        • princessofbabylon Re: Miła obsługa w Venezii 06.12.08, 23:06

          vergissmeinnicht napisała:

          > Zgadzan się z uwagą jednej z poprzedniczek, że Twoje określenia
          > dotyczące pani z obsługi sklepu są wyjątkowo aroganckie


          Za to zachowanie sprzedawczyni było wzorcowe. NAgel wszystkie jakie
          szlachetne. Wcale się nie dziwię autorce wątku, że się zezłościła i
          tak się wypowiada o tej dziewczynie. Nic mnie tak nie wkurza jak
          niemiła obsługa.
      • foamclene Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 15:24
        rozumiem co czujesz
        nie wszedzie ale sa miejsca gdzie naprawde sa nieodpowiedni ludzie :)
        na stanowiskach na ktore sie nie nadaja
        ludzie pracujacy w hndlu powinni chatrakteryzowac sie uprzejmoscia
        nie wspomne juz o jakims usmiechu i odrobinie sympatii dla klientow
        udawanej czy szczerej
        nie wiem dlaczego ludzie bywaja tak nabzdyczeni
        wscielki nieuprzejmi w pracy gdzie reprezentuja firme a nie wlasne
        interesy
        mysle, ze powinnas opisac cla sytuacje z dokladnymi datami i godzina
        wizyty i wyslac do przedstawiciela glownego
        niech wiedz co sie dzieje w salonach
        • sacz1 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 05.12.08, 17:02
          Klient nasz pan! - choc cham :-(
          • dagusia333 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 10:06
            Nie dziwię się sprzedawczyni, ocenia po tym co widzi.Nie ma obowiązku bawić się
            w detektywa i porównywać kilka par butów czy są mniej, czy bardzie poprzecierane
            na podeszwach i czy w ogóle tak mają.Mogły być noszone i ma prawo o to
            podejrzewać klienta, a inna rzecz, że dopóki nie wydamy swoich pieniędzy to nas
            obskakują, a po fakcie dla potencjalnego sprzedawcy jesteśmy prawie
            powietrzem.Cel bowiem został osiągnięty, taka jest idea społeczeństwa gdzie
            liczy się tylko konsumpcja, a niestety cały świat tylko do tego zmierza.
            • hain Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 08.12.08, 23:49
              >Nie dziwię się sprzedawczyni, ocenia po tym co widzi.Nie ma >obowiązku bawić się w detektywa i porównywać kilka par butów czy >są mniej, czy bardzie poprzecierane

              A ja się dziwię. Bo ta pani tam nie ma nic lepszego do roboty niż obsłużyć klienta. A wymiana towaru czy reklamacja to też obsługa (nie wnikając w zawiłości prawa, w jej zasadność i w to czy ostatecznie do niej dojdzie).

              >a inna rzecz, że dopóki nie wydamy swoich pieniędzy to nas
              >obskakują, a po fakcie dla potencjalnego sprzedawcy jesteśmy prawie
              >powietrzem.Cel bowiem został osiągnięty, taka jest idea społeczeństwa gdzie
              >liczy się tylko konsumpcja, a niestety cały świat tylko do tego zmierza.

              I tutaj też się nie zgadzam. Butów nie kupuje się raz w życiu, a zadowolony klient wróci i kupi znowu. Ale z tego faktu już nie wszyscy zdają sobie sprawę. Poza tym nie żyjemy w próżni, jak jestem niezadowolona to przede wszystkim opowiadam o tym koleżankom i zapewne każdy tak robi. Więc można sobie mnożyć zadowolonych albo niezadowolonych klientów...

              • tequilkuk Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 17.12.08, 01:56
                Gdzies kiedys czytalam ze jeden niezadowolony klient niweczy efekt 5 dobrze
                obsluzonych.
      • zuzanna.reszka Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 10:52
        Przygotowałam się na prawdziwą wojnę, kiedy szłam składać reklamację
        (panienki w Venezii zazwyczaj nie zachwycają uprzejmością,
        zwłaszcza, kiedy ktoś nie wygląda na milion dolarów), do sklepu na
        parterze warszawskich Złotych Tarasów. Wparowałam do tego sklepu
        niczym przedstawicielka sanepidu do kartonowego baru z chińskim
        żarciem. Pokazałam torbę, którą kupiłam tydzień wcześniej z
        podszewką wyglądającą, jakbym tam wpuściła małego kotka-porwana
        zupełnie. Pani ekspedientka bez cienia zdziwienia/oporu załatwiła
        formalności, przejęła torebkę i doradziła jeszcze ws. dochodzenia
        swoich praw. Byłam pozytywnie zaskoczona, ale wydaje mi isę że to
        był wyjątek. Unikam Venezii-ze względu na wątpliwą jakość produktów
        i na obsługe, która jednak w większości przypadków była zblazowana i
        nieprzyjemna.
        • kinky5 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 16:09
          Mysle ze tez bym sie zdenerwowala w takiej sytuacji.
          Wydaje mi sie ze sprzedawczyni nie zachowala sie kulturalnie i
          rozumiem Twoja flustracje.

          Szkoda ze tak niewiele osob pracujacych w polskich sklepach rozumie
          fakt ze na odbior sklepu wplywa nie tylko mila obsluga przed
          wyciagnieciem portfela, ale takze po zaplaceniu.
      • jill5 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 06.12.08, 15:48
        Nie rozumiem czemu forumowiczki sie czepiaja tego nazywania sprzedawczyni
        dziunia - to nie forum poprawnosci politycznej tylko zwykle pogaduchy wiec i
        mozna sie wyrazic troche mniej cenzuralnie. Nie dziwie sie, ze autorka postu sie
        uniosla, tez mnie wkurza takie zachowanie. Do tego pracowalam kiedys w sklepie i
        wiem, ze nawet nieuczciwych klientow (ktorzy przynosz do wymiany Bog jeden wie
        jak dawno kupiony sweter) trzeba traktowac uprzejmie. Zasada z chamami po
        chamsku a z panami po pansku, nie obowiazuje w handlu. Chcesz miec klientow?
        Zawsze badz mily, grzeczny i usmiechniety. Po prostu traktuj ta forme zachowania
        jak stroj roboczy - nie ma zmiluj, musisz nosic i juz.

        Co do Venezi, to nie wiem czy mozna tak generalizowac - we Wroclawiu np. jest
        tam bardzo mila obsluga i to w niejednym sklepie.

        A na przyszlosc Kamahi, po prostu pytaj czy cos mozna wymienic i nie bedzie
        problemow.

        Pozdrawiam:)
      • agaagaaga77 na marginesie 06.12.08, 20:57
        Ukochanej osobie nie kupuje się butów ... bo odejdzie
        • magdal-ena2 Re: na marginesie 06.12.08, 21:46
          pst... mamy XXI wiek i nie wierzymy w takie rzeczy ;-)))
        • foamclene Re: na marginesie 06.12.08, 22:33
          na pewno sa sposoby na odwrocenie tej klatwy ;)
        • haela_gielvert Re: na marginesie 06.12.08, 23:29
          Każdy odejdzie predzej czy póżniej;-) Bez wyjątku. Wiec buty jak
          znalazł, eby szybcjie spadała na drzewo;)
        • tequilkuk Re: na marginesie 07.12.08, 12:37
          Tak, kazda madra kobieta wie ze podstawa udana zwiazku jest nie kupowanie sobie
          butow i zegarkow. I nie suszenie kwiatow.
          Rece opadaja.
      • jeriomina Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 07.12.08, 13:15
        Raz w życiu zdarzyło mi się kupować buty na prezent dla kogoś - ale najpierw
        zapytałam sprzedawczynię, czy jest możliwość wymiany na inny numer na drugi
        dzień. Gdyby nie było takiej możliwości, nie kupiłabym w tym sklepie. To taka
        moja rada na przyszłość. Oczywiście sytuacja nieprzyjemna i sprzedawczyni na
        pewno nie powinna była podnosić głosu. W tej sprawie maila jak najbardziej bym
        napisała. Praca w handlu zobowiązuje. Jednak - ze strony klienta wyłącznie -
        trzeba też starać się przewidywać i unikać takich sytuacji. Pozdrawiam:)
      • heart_of_ice Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 07.12.08, 13:55
        Ja na obsluge narzekac nie bede, bo za kazdym razem byla mila.

        ALE
        W Venecji przy kasie stoi zawsze tabliczka, ze zwrotow nie przyjmuja.
        To jest jawne lamanie prawa, bo - jesli buty maja metki i sa nienoszone - to mam
        prawo je zwrocic w ciagu kilku dni bez podania powodu i juz. Niezaleznie od
        tego, co oni sobie na kartkach wypisuja. Szkoda tylko, ze oszukuja swoje klientki!

        Pauli
        --
        Morze jest w końcu, pod wieloma względami, tylko bardziej mokrą formą powietrza.
        [T.P]
        • kk345 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 07.12.08, 15:51
          Niestety nie, w polskim prawie zwrot towaru w ciągu 10 dni obowiązuje TYLKO w
          sprzedaży wysyłkowej, każdy inny przypadek zależy wyłącznie od dobrej woli
          sprzedawcy... Tak więc nie ma mowy o oszukiwaniu klientek, jak to ostro nazwałaś
          i jak najbardziej maja prawo do postawienia sobie takiej tabliczki... Inna
          sprawa, ze większość dużych sklepów zwroty przyjmuje, ale to-jak już pisałam-
          tylko ich dobra wola, nie obowiązek.
          • heart_of_ice Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 07.12.08, 21:11
            Hmm, jesli jest tak, jak mowisz, to wycofuje, co powiedzialam:)

            Bylam przekonana, ze prawo do zwrotu mam zawsze, w ciagu 5 czy 7 dni. Nawet
            gdzies ktos ostatnio w jakiejs telewizji doradzal klientom przekonujac, ze
            zawsze maja prawo do zwrotu.
            Ale nie sprawdzalam w przepisach, wiec bardzo mozliwe, ze nie mam racji...

            Pauli
            --
            Morze jest w końcu, pod wieloma względami, tylko bardziej mokrą formą powietrza.
            [T.P]
      • lillyth Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 08.12.08, 23:17
        bardzo podobają mi się buty z venezi, ale sprzedawczynie - właśnie w
        poznańskim browarze - doprowadzają mnie do szału. ostatnio mierzyłam
        tam kozaki i spytałam się sprzedawczyni, czy mają takie same lub
        podobne, ale czarne. na to panienka, z miną znudzonego mopsa
        stwierdziła, że ma teraz taki tłok w sklepie, że nie będzie dla mnie
        szukać butów i żebym sama sobie sprawdziła. no comments.
      • kachna29 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 15.12.08, 22:06
        ..powiem tylko tyle...byłam na sklepie,mierzyłam buty.....słyszałam
        rozmowę..powiem tak....pierwszą osobą która podniosła głos-to była
        Pani.....sprzedawczyni oceniła buty porownując je z inną
        parą...zadała pytanie o treści plus-minus-dlaczego pani na mnie
        krzyczy?padło coś ..ja panią nie oskarżam tylko oceniam fakty...że
        ona musi ocenić czy te buty ktos potem kupi....stojac obok i słysząć
        to -pomyślałam..przyszła klientka robi aferę i sama SIEBIE NIE
        SŁYSZY...nie wiem jak cała sytuacja się skończyła bo wychodzilismy
        ze sklepu....ale wiem jedno....niegrzeczną osobą była Pani,a
        sprzedawczyni to nie dziunia i panienka -mimo tego czy jest młoda
        czy stara czy miła czy nie-szacunek nalezy się wszystkim...nie
        wszystko załatwi pani krzykiem.....i taka rada dla wszystkich....nie
        osądzajcie innych jesli nie znacie sytuacji....kiedyś taka"premia na
        święta" może trafić do Pani...WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA ŚWIĘTA...
      • leeloo2002 Re: Niegrzeczna obsługa w Venezii 17.12.08, 16:28
        ja Bym na Twoim miejscu więcej w tej sieci zakupów nie zrobiła
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka