Dodaj do ulubionych

podjazd i taras

IP: 89.108.206.* 29.09.09, 11:53
witam, mam dwa pytania. niedlugo przyjdzie do mnie komisja z nadzoru
budowlanego. oczywiscie sasiad wezwal. mam podjazd, ktory
wybudowalam dwa lata temu i niewiedzac, ze musze zawiadomic organ o
tym, go postawialm. co najlepiej teraz zrobic. dodam, ze nie
zalewam, podjazd ma 12m/4 jest z kostki. nie wjezdza sie nim
donikad, bo dalej jest ogrod. zima, bo nie mamy na wsi chodnika,
wyjezdzalam tam z dzicmi wozkiem i po to bym zrobiony. czy moge cos
na swoja obrone powiedziec?
i druga sprawa- dom kupilam w st surowym zamknietym. bylo wyjscie na
taras i dziura. to postawilam tam taras. budowe odebral mi
inspektorat bez zadnych zastrzezen. teraz sasiad podal, ze maja spr,
czy taras powinien stac. mialam kierownika budowy, ale zadnego planu
tarasu mi nie pokazywal- wybudowali i tyle. co teraz najlepiej
zrobic?
pzrepraszam, ze takie dlugie, ale bylam w gminie a tam mi bardzo
pomogli- niech sie pani nie martwi, nikt zgody nie ma, niema sie co
przejmowac (no super po prostu). a jak zadzwonilam do inspektoratu
powiatowego to powiedzieli ze jak mam odbior domu to mam siedziec
cicho i oni sie nie spotkali.
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: podjazd i taras 29.09.09, 14:26
      popełniłaś błąd i z tarasem i z podjazdem nie zawiadamiajac urzędu
      ale błąd nieduzy
      jak bedziesz miła, - skończy sie mandatem lub pouczeniem
      to co do procedur
      Natomiast sąsiad w kwestii podjazdu czy tarasu (jesli jest na
      poziomie gruntu) może Cię cmoknąć w pompkę...
      Gorzej - jesli taras jest ponad gruntem i w odległościach mniejszych
      niz 4 m do granicy działki...
      jeep
      • gabi171 Re: podjazd i taras 29.09.09, 15:14
        dziekuje za odpowiedz, mysle, ze odleglosc tarasu jest na styk a
        podjazd nie zalewa go bo od tego sie zaczelo. ale i komisja z
        powiatowego, i z gminy sie nie dopatrzyla zalewania, bo podjazd ma
        spad na moja dzialke i jeszcze jest pod dachem w duzej mierze, wiec
        ten problem odpada. czyli nie bede musiala rozbierac podjazdu? bo na
        legalizacje za 50 tys mnie nie stac. i jeszcze jedno- czy jezeli
        kwestia zalewania zostanie wyjasniona, to sasiad musi uczestniczc w
        pozostalych ogledzinach, tzn. ogladac moje mapki czy pozwolenia. w
        sumie go to nie dotyczy i go nie wpuszczam nawet do siebie na
        dzialke. i nie zamierzam.
        • Gość: sasiadka Re: podjazd i taras IP: 85.192.233.* 29.09.09, 17:25
          mialam podobne odwiedziny z nadzoru budowlanego i sasiada nigdy nie bylo na moim
          podworku ,faktycznie taras to zadne przestepstwo budowlane i nie obawiaj sie
          ,zachowaj spokoj tym bardziej ze nie zalewasz jego posiadlosci ,urzednicy nie sa
          zlosliwi jak sasiedzi i mnie powiedzieli ze nie sa po to zeny utrudniac zycie
          komus zadnej kary nie placilam musialam zalegalizowac postawienie garazy (ale za
          to sasiad mial duzo wiecej legalizacji nielegalnej rozbudowy )a moze i ty cos
          widzisz u sasiada co zrobil nielegalnie moze scieki wypuszcza do rowu moze i on
          zle odprowadza wody opadowe ,stare sztuczki jak widze ale dzieki temu uczymy sie
          prawa i uczymy zyc z sasiadami ?:) nie obawij si enie bedzie zle i zadnej kary
          za to nie bedzisz placila ale jak ktos juz radzil podejsc nalezy z grzecznoscia
          do urzednikow
          • gabi171 Re: podjazd i taras 29.09.09, 18:58
            kurcze, alez mnie pocieszyliscie, bo ja tu sobie wlosy wyrywam,
            dziekuje BARDZO. bede mila, zreszta ja wspolczuje tym urzedasom, mi
            jest az wstyd za tego sasiada. a co sie tyczy jego przewinien- to
            nie ma zakonczonej budowy domu od chyba 20 lat, w mojej granicy
            stoja jego szopy, szopki i inne cuda lacznie z kominem , ktory dymi
            bardzo czesto. i glownie jak z dzicmi wyjde na ten taras, wiec i tak
            z niego niewiele mam. zasatnawiam sie, czy warto mi zaczynac z nim.
            wojna i tak jest, ale jakos nie mam ochoty chodzic po sadach. o ten
            komin go zaczepie, chociaz czytam, ze musi byc ponad moja wezbe itp.
            ale co z tego, ze moze jest, jak mi leci wszystko centralnie na
            taras a gosciu pali swinstwa?
            • Gość: sasiadka Re: podjazd i taras IP: 85.192.233.* 29.09.09, 21:35
              bo widzisz cos mi sie wydaje ze to ty pierwsza o ten komin zaczelas i wysokiej
              nuty bo tu chyba na forum pytalas chciaz nie wiem czy to ty napewno ?A ze
              sasiadem najlepiej przy kawce i po dobroci zeby cos poprawil itd .A o taras nie
              obawij sie powiedz ze nie wiedzialas ze nalezy zglaszac utwardzenie terenu udaj
              glupia i ze dopelnisz wszelkeij procedury jak sie nalezy :) ja mialam gorzej i
              mi wszstko zalegalizowali a za to sasiad sobie tez porzadek musial zrobic .A
              dzisiaj juz sie dziki zachud konczy i kazde prace nalezy zglaszac do urzedu
              budowlanego ,nawet jak wymieniasz okna czy remontujesz schody tak cos mi sie wydaje
              • gabi171 Re: podjazd i taras 30.09.09, 06:43
                chacha, jakbys zgadla kurcze. na tym forum mnie nie bylo ;), ale
                poszlam do niego dwa lata temu o ten komin. ale jakos pyskaczem nie
                jestem, poprosilam, czy nie mooglby palic rzadziej. a facet chyba
                palil jakies kable bo dym szedl czarny i smierdzial takim ebonitem.
                Ci, co u mnie robili, powieedzieli, ze dymi non stop i ich glowa
                boli i juz nie beda przychodzili. i pewnie palil albo smiecie albo
                cos tak produkowal i pewnie mi sie zebralo. a co Ty mialas za
                historie? i mowisz, ze mam powiedziec, ze dopelnie formalnosci i oni
                sie zgodza ta szanowna komisja?
                • Gość: sasiadka Re: podjazd i taras IP: 85.192.233.* 08.10.09, 12:55
                  Daj znac jak ci poszlo na kontroli ?
                  • gabi171 Re: podjazd i taras 13.10.09, 12:35
                    hej, no okazalo sie ze popzedni wlasciciel mial tam w planach drogi
                    i chodniki, wiec niepotrzebnie sie martwilam. przynajmniej w tej
                    kwestii, bo sasiedzi masakra. 2 godziny trwala dyskusja. Ci
                    kontrolerzy wyrozumiali i chcieli mi pomoc, jakos pertraktowac, ze
                    nie maja tamci racji. w koncu sie wkurzyli i pojechali a siasiedzi
                    protokolu nie odebrali, bo im sie nie podobal. do gminy tez doniesli
                    i nie podpisali kontroli. ale ja rzeczywiscie nie zalewam. no juz
                    nie wiem, co zrobic, chyba ich podam do sadu za nekanie, bo juz mam
                    dosyc tych kontroli. co tu robic? dzwonilam do wojewodzkiego i
                    powiatowego urzedu. oni mowia, ze sasiad ma prawo zglaszac a ja
                    MUSZE ich przyjmowac. ale juz 4 x byli W TEJ SAMEJ SPRAWIE. to ja
                    juz nie wiem, czy musze czy jak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka