Dodaj do ulubionych

SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄBEBIAK

20.10.04, 16:11
RYS SYTUACJI:5 lat temu mój obecny partner wraz z byłą żoną kupil mieszkanie
na kredyt,przy czym ona mieszkała i mieszka w swoim mieszkaniu a nowe mialo
byc dla niego.Zaraz potem wzieli rozwód, ale tak wczesniej uzgodnili.Kredyt
splaca on-bo taka byla miedzy nimi umowa:on mial wyprowadzic sie z domu od
niej pod warunkiem,ze ona wezmie z nim mieszkanie na kredyt(chodziło o
wspólne,większe dochody do banku,zeby mogli udzielic kredytu).Zaufała mu.Zle
na tym nie wyszla,nic ja to nie kosztowało,pozbyla sie niewygodnego męża.Ale
nie o tym chce pisać.
Oczywiscie nowe mieszkanie było dla mnie (ja wtedy nie pracowałam,wiec nie
moglam z nim wziasc tego kredytu i dlatego potrzebna byla ona) i dla
niego.Przez 5 lat splacamy regularnie raty.(kredyt jest w sumie na 20 lat)Do
chwili obecnej nie zalozylismy Ksiegi Wieczystej, bo nie bylo na to kasy i
sprawe odwlekalismy az w koncu bank dobral sie mu do skóry i chce natychmiast
wpis do KW pod grozba wypowiedzenie kredytu.I teraz tak,nie chcemy zakladac
KW gdzie bedzie wpisana jego byla zona z nim,jak to wynika z aktu
notarialnego.Chcemy zmienic kredytobiorcę-ją na mnie, tak zeby kredyt byl na
mnie i mojego partnera.Ona sie na to zgadza i chce zlatwic wszystko
polubownie.On zlozył taki wniosek w banku,ze chce zmienic
wspolkredytobiorce.Bank to najprawdopodobnie rozpatrzy pozytywnie,gdyz ja mam
wieksze dochody od niej i teraz nie wiemy jak dzialac dalej?Czy prawo
wspolwłasnosci do mieszkania przenies z niej na nią u notariusza?Czy np
zalatwic to sprawa o podzial majatku w sadzie?Generlanie chodzi mi o jak
najmniejsze koszty.
Z tego co sie dowiedzialam,to w sadzie to kosztuje 8% wartosci majatku.To
jesli to mieszkanie jest warte 204 000 pln to znaczy ze 16 tys mamy zaplacic?
To chybajakas pomylka.A u notariusza?Chyba podatek 2%?
Proszę Panią o fachowa poradę jak najlepiej to zaltwic i czegoo sie
wystrzegac w tej całej zagmatwanej sytuacji.Dziekuję z góry.
Obserwuj wątek
    • m25 Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 20.10.04, 16:50
      Jeżeli bank domaga się założenia ksiegi wieczystej jak najszybciej to lepiej
      zrobic podział majątku dorobkowego u notariusza bo będzie szybciej. W sądzie
      musielibyście zapłacić wpis - liczony od wartości mieszkania, a później jeszcze
      za wpis do KW. W sądze to będzie bardzo długo trwało.
      • martha26 Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 21.10.04, 09:24
        A nie wiesz ile kosztuje ten podzial majatku dorobkowego u notariusza, tak
        mniej wiecej?Albo w jaki sposób jest liczona oplata?
        Z resztą nie wiem czy jest to dobre wyjscie,bo i tak potem musi zostac spisany
        Akt Notarialny, ze ja zostaje wraz z nim wlascicielem mieszkania i wtedy z
        takim aktem dopiero do sądu, tak zeby w KW byl wpis wlasnosci nasz a nie tylko
        jego...
        Wiec moze wyjscie, ze ona zrzeka sie swojej wlasnosci na mnie, u notariusza?
        Moze tak bedzie taniej.
        Czuje,ze to wszystko bedzie nas sporo kosztowało...
        • bebiak Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 25.10.04, 22:15
          Witaj Martho,
          wszystko tu będzie kosztowne, bo i dla niej i dla niego jesteś osobą obcą.
          Niemniej wydaje mi się, że zawsze u notariusza będzie taniej aniżeli w sądzie,
          przy czym w sądzie można dokonać tylko podziału majątkowego dorobkowego poprzez
          przyznanie jemu całego lokalu, a przecież nie o taki skutek Wam chodzi.
          Jeśli założyć, że tym byście się zadowolili (podział) to u notariusza przy
          kwocie 204.000,-zl koszt (maksymalny) to 1.730,-zł + VAT 22% tj. 380,60,-zł +
          wypisy. Jeśli oni nie są w sporze to doprawdy nie widzę powodu zmierzania do
          sądu.
          Gdybyś Ty nie brała w tym udziału to ja bym to widziała tylko poprzez podział
          majątku dorobkowego (u notariusza) gdzie mamy dwa składniki:
          - jako aktywa: lokal;
          - jako pasywa - dług wobec banku (dług to też składnik majątku dorobkowego!);
          i oba te składniki przyznajemy jemu.
          Oczywiście taksa byłaby wyższa od tej, którą napisałam wyżej, bo przecież
          jeszcze wartość długu.
          Po takiej umowie on ma i lokal i kredyt do spłacania - ona jest wolna.
          Brak mi natomiast takiej sensownej koncepcji co zrobić z Tobą jeśli chciałabyś
          w tym uczestniczyć, bo jak rozumiem problem Twój sprowadza się do takiej rzeczy:
          - faktycznie kredyt spłaca Twój partner co w oznacza pewnie, że środki na to
          idą i z Twoich dochodów (nieoficjalnie pewnie ale tak jest) i w sumie efekt
          jest taki, że wydajesz kasę na spłatę kredytu (tzn. pomagasz go spłacać) a tak
          naprawde nic z tego nie masz (bo nie masz). Czy do tego sprowadza się Twój
          problem?
          Ona jest osobą obcą dla Ciebie stąd jeśli miałaby Ci darować ten swój udział to
          podatek gigantyczny bo sięgający 20% rynkowej wartości. Można by rozpatrzeć
          sprzedaż przez nią na Twoją rzecz jej udziału (za jego zgodą) - wtedy podatek
          od umowy sprzedaży co prawda 2% ale:
          - jeśli do nabycia przez nich nie minęło 5 lat (a nie liczy się roku, w którym
          nastąpiło nabycie) to po jej stronie 10% podatku dochodowego;
          - czy Ty masz takie dochody, które pozwalają Ci nabyć ten udział za 102.000 ,-
          zł (pamiętaj o uprawnieniach urzędu skarbowego).
          Każda z tych czynności jest kosztowna jak widzisz.
          Nie wiem jakie macie plany z partnerem ale gdybyście zamierzali zalegalizować
          Wasz związek to można rozpatrywać taką sytuację: ten podział jak wyżej z była
          zona a następnie on (już jako mąż) darowuje Ci 1/2 część (po ślubie jesteście w
          I-szej grupie i jeśli nie masz swojego mieszkania to taka darowizna bez
          podatku), ale:
          - zależy to od Waszych planów, bo może wcale nie chcecie legalizować związku
          (Wasze prawo);
          - zależy od tego ile macie czasu (a jak piszesz bank już się denerwuje);
          - jeśli partner w wyniku podziału otrzyma ten lokal to wcale nie musi chcieć
          dokonać na Twoją rzecz darowizny (choćby po ślubie) - jego własność i jego
          prawo do decydowania.

          Martho, napisz jak Ty to wszystko rozumiesz i jak to widzisz.
          Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
          • martha26 Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 26.10.04, 17:08
            Kochana Bebiak,
            Przede wszystkim bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i poradę.
            Mam takie watpliwosci co do tego, co przeczytałam:
            1.Jak juz wspominałam,złożyliśmy wniosek do banku o zmianę
            kredytobiorycy.Zamiast niej mam być ja. Także bede współkredytobiorcą kredytu
            razem z nim. On nie moze miec sam tego kredytu, bo jest za cienki finansowo, na
            pewno bank nie zgodzi sie zeby z dwóch kredytobiorców zrobil się jeden.Nie
            pytalam o to banku, ale jestem wiecej niz pewna,ze musi byc drugi
            współkredytobiorca.Tak więc, opcja poprze podział majatku dorobkowego tak,ze on
            ma lokal i kredyt odpada. Bo załóżmy nawet, ze jak załatwią (on i ona)u
            notariusza, ze on bedzie w calosci współwlascicielem, to nie chce takiej
            sytuacji,że ja ma kredyt z nim a nie mam mieszkania,bo on je ma.Chora sytuacja
            ale mysle ze mozliwa, a ja tak nie chce,bo mimo ze kocham go nad zycie, to tak
            naprawdę ludzie sie zmieniają i robia sobie strasznie przykre rzeczy i dlatego
            ufam tylko sobie.Smutne, ale prawdziwe.
            2.Masz rację,ze faktycznie splacamy kredyt razem i ja takze mam w tym wkład, a
            niemały bo ok 800zl miesięcznie(rata ok 1600zł), a dodatkowo kredyt jest w Euro
            wiec w ogóle zyjemy w niepewnosci, czy w danym miesiacu rata przekroczy
            poprzednia czy nie...mniejsza z tym.Mój problem sprowadza sie do tego, że
            chcialabym byc wspolwlascicielem mieszkania, które splacam i chce byc wpisana
            do KW która załozymy.
            3.Kwestia odsprzedania jej udziału mi.Chyba ta opcja wydaje się
            najsensowniejsza z wszystkich?Jesteśmy gotowi zaplacić 4080zł(wezmę kolejny
            kredyt) ale niepokoi mnie te 10% podatku dochodwego po jej stronie (bo
            mieszkanie nabyli w styczniu 2000r, a wiec 5 lat nie mineło), gdyż ona nie
            moze ponieść żadnych kosztów,taka była umowa.Wstapiła do kredytu, robiac mu
            przysługe i ryzykując sporo i teraz chce z niego wyjsc bez szwanku.
            A jaka jest opłata u notariusza przy odsprzedrzy jej udzialu mnie, oprócz
            podatku od umowy sprzedazy 2%?Wiesz może?Noi ile ona faktycznie miałaby poniesc
            kosztów?
            Co do mouch dochodów to jest 2500 netto, wiec jesli bank mi przyzna
            wspolkredytobranie to chyba moge nabyc udział,tak czy nie?Czy ja czegos tu nie
            rozumiem?
            4.Mam już swoje mieszkanie, w którym mieszkają rodzice.Po prostu oni kupując
            nowe mieszkanie dla siebie, wzieli je na mnie, wiec opcja kiedy mąż darowuje mi
            1/2 po slubie, bez podatku-tez odpada.
            5.Chcemy zalegalizowac związek, ale na to potrzeba czasu i pieniedzy....w
            zasadzie te ostatnie są tu najistotniejsze,więc jak teraz zadluzymy sie jeszcze
            na notariusza a za chwile na KW (2700zł-załozenie KW oraz 900zł)-wpis banku, to
            o slubie mozemy jeszcze pomarzyć....
            6.Za chwilę bank pewnie odpowie na nasz wniosek o zmianę kredytobiorcy
            pozytywnie i co dalej?Ide do banku,gdzie ona sie zrzeka kredytu na mnie, ja
            staje się współkredytobuiorcą.I potem co?Tak na dobrą sprawę, po tej akcj
            przejecia kredytu jej sie moze odechciec oddania polowy mieszkania?Moze tak byc?
            Absurdalne ale chyba mozliwe?Jak sie wowczas zabezpieczyc?Czy isc na podpisanie
            kredytu do banku razem z notariuszem?Sporzadzic jakas umowe wczesniejsza?
            Jesuuuu chyba mnie to przerasta....
            Proszę odpisw mairę szybko.Bede ogromnie wdzięczna.Wiem, ze takich jak ja-
            pilnych spraw -masz całe mnóstwo ale moze Ci sie uda jakos znależc chwilkę i mi
            cos sensownego doradzić.
            Pozdrawiam Serdecznie.Marta.
            • martha26 Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 27.10.04, 08:55
              Droga Bebiak,
              Wpadł mi do głowy pomysł, wczoraj wieczorem, ale nie wiem czy jest możliwy do
              zrealizowania? Opcja odsprzedaży jej udziału mi. Piszesz, ze trzeba bedzie
              zpłacić 2% podatku od "wartosci umowy sprzedaży"?A jeśli ona odsprzeda mi swoja
              połowę nie za 102 tys zł a za np. 1000zł? Jeśli ona na to pójdzie (a wiem,że
              pójdzie)to czy nie ma prawa sprzedac mi swojej połowy za tyle ile chce?I czy
              wtedy trzeba by było zapłacić jedynie 2% od tych 1000zł (bo na tyle opiewa
              wartość umowy sprzedży)? Czy taki manewr jest do wykonania legalnie? A jesli
              tak, to czy nie dochrzani sie skarbowy do mnie albo do niej?Proszę odpisz, bo
              normalnie spac w nocy nie mogłam zastanawiając się czy to jest wykonalne...
              Czekam z nadzieją..
              Pozdrawiam serdecznie.Marta
                • bebiak Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 28.10.04, 19:22
                  Witaj Martho,
                  słowo odnośnie Twego ostatniego pomysłu: myślę, że awykonalne i raczej byłoby
                  trudno taka umowę sporządzić i zaraz Ci powiem czym to argumentuję.
                  Owszem, dla podatku od czynności cywilnoprawnych (który pobiera się od rynkowej
                  wartości przedmiotu) można próbować rozgraniczyć cenę i wartość, czyli wartość
                  102.000 (i od tego opłaty) a cena 1.000,-zł. Natomiast myślę, że byłby kłopot z
                  taka konstrukcją z innych przyczyn: dla mnie to prosta droga do tzw. prania
                  brudnych pieniędzy chociażby. To moja opinia i wiele osób może się z nią nie
                  zgadzać.
                  Sama sprzedaż jako taka przez nią Tobie udziału przystaje mi się podobać, bo
                  popatrz w jaką sytuację wchodzisz w rozumieniu swoich pieniędzy - musisz mieć
                  102.000 na zapłacenie jej ceny no bo jeśli sprzedaż to zapłata ceny (jako
                  element umowy sprzedaży), a nadto musisz spłacać kredyt. Ja wiem, że ona tych
                  pieniędzy by od Ciebie nie wzięła ale prawnie to musiałaby wziąć.
                  Przyszedł mi tutaj do głowy taki pomysł, ale czy on jest wykonalny nie wiem -
                  musiałabyś skonsultować to z jakimś adwokatem (ja tu jestem zbyt cienka). Myślę
                  tu o takiej konstrukcji, że ona Ci sprzedaje swój udział a Ty płacisz jej cenę
                  w ten sposób, że przejmujesz za nią dług jaki ona ma w stosunku do banku z
                  tytułu tego kredytu (oczywiście zgoda banku na przejęcie długu). Winno być wg
                  mnie wówczas pismo banku określające wysokość jej zadłużenia a jeśli będzie
                  różnica to tę różnicę pokwituje Ci gotówką.
                  Martho, rzucam Ci pomysł, który koniecznie musisz skonsultować z adwokatem (tak
                  myślę, że najlepiej z adwokatem) - nie wiem czy to jest możliwe ale tak nie
                  wchodząc w temat głęboko nie widzę specjalnych przeszkód. Taka konstrukcja
                  byłaby dla Ciebie chyba dobra. Jej co prawda moim zdaniem nie uchroni to przed
                  10% podatkiem dochodowym (bo jakby nie patrzeć - sprzedaje), ale rozwiązuje Ci
                  inne problemy.
                  Wysyłam Ci to szybciutko a Ty szybko to skonsultuj bo może tędy właśnie droga?
                  Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
                  • martha26 Re: SPRAWA ZAWIŁA ALE PILNA.PROSZĘ O POMOC PANIĄB 29.10.04, 08:54
                    Dziękuję Bebiak za odpowiedź.

                    Pomysł jest chyba OK z tym odsprzedaniem przez nia mi jej połowy, tak ze ja
                    płacę jej cenę przejmując dług. Tak jak juz pisałam, wniosek jest już złożony w
                    banku , o przejęcie długu przez mnie.Bank sie jeszcze wtej kwestii nie
                    wypowiedział....Ja po prostu myslałam, że to jest normalne i
                    jakby "automatyczne"ze skoro przejmuje kredyt jej to i połowę mieszkania
                    również,poprzez wlsanie odsprzedaż?
                    Nic to, dziś idę do notariusza w tej sprawie się poradzić.Mam nadzieję, że da
                    sie to jakoś załatwić.
                    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziekuję.Marta.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka