k1234561
14.04.07, 08:38
Witam
Mój problem jest dość nietypowy, ale do rzeczy.Mieszkam w bloku,naprzeciwko
którego stoi 2-poziomowy pawilon handlowy ze sklepami ,pocztą itd.Od jakiegoś
czasu na piętrze kilka sklepów splajtowało i zaprzestało działalnośći.W
związku z tym spółdzielnia mieszkaniowa wydzierżawiła te pomieszczenia na
klub muzyczny w którym w każdą noc i wieczór z piątku na sobotę i z soboty na
niedzielę odbywają się dyskoteki.Hałas jest nie do wytrzymania.Nie możemy
spać z tego powodu.Do tego dochodzą jeszcze bijatyki urządzane przeż bandę z
dyskoteki i wrzaski o 5-6 rano,bo bydło skończyło się bawić.Nie muszę wam
chyba wyjaśniać jak to miło jest jeśli jakimś cudem człowiekowi uda się
zasnąć w tym hałasie między 2-4 w nocy a o 5 jakiś debil ryczy i roztrzaskuje
butelki lub gazuje samochodem pod oknami.
Jestem zrozpaczona.Cały tydzień ciężko pracuję,chciałabym chociaż w weekend
sobie odpocząć,ale nie mogę bo 2 noce mam zarwane, w dzień nie mogę się
położyć ,bo dziecko i inne sprawy na mojej głowie.Już nie wiem co robić.W
poniedziałek rano wyglądam i czuję się jak zombie.
Gdy moje dziecko było noworodkiem byłam bardziej wyspana niż teraz.
Próbowałam dzwonić na policję i zgłaszać akty wandalizmu i hałas ale oni
specjalnie po pół godzinie przyjeżdżają kiedy sprawcy zdąża już zniszczyć co
się da i uciec.Odległość ode mnie z domu na komisariat 5 min.piechotą,to oni
radiowozem przy pustych ulicach w jakieś 2-3 minuty powinni być.Spółdzielnia
Mieszkaniowa nie widzi problemu również.
Może ktoś z Was miał podobną sytuację i może mi poradzić czy coś sie da z tym
zrobić,bo wyprowadzenie się z domu w moim przypadku nie wchodzi w grę.
Jestem poprostu załamana.
Zostaje mi pisanie anonimów do Urzędu miasta lub Spółdzielni
Mieszkaniowej.Tylko nie wiem czy anonimy są czytane i rozpatrywane.Niestety
inna forma korespondencji nie wchodzi w grę poniewaz miasto w którym mieszkam
jest bardzo małe,wszyscy się znają,do tej dyskoteki przychodzą napakowani
kolesie w dresach,których policja i mieszkańcy się boją.W dodatku gdyby
jakimś cudem udało się wezwac właściciela dyskoteki do urzędu z powodu
wpłynięcia skarg to te listy na pewno by mu pokazano.A już on by się postarał
aby ich autorzy zostali skutecznie zniechęceni do dalszych interwencji.
Jeżeli widzicie jakieś rozwiązanie tego problemu to bardzo proszę podzielcie
się tym ze mną.Może wiecie też jak traktowane są tego typu anonimy w urzędach.
Pozdrawiam
Anika