Gość: beniusia79
IP: *.adsl.alicedsl.de
03.04.08, 15:06
moi dziadkowie wybudowali przeszlo 70 lat temu dom. dziadek przed
smiercia nie spisal testamentu i dom po jego smierci przeszedl na
babcie (polowa domu), druga polowa poszla na 6 dzieci.w domu
mieszkala jednak tylko babcia, moi rodzice, ja i rodzenstwo. babcia
przepisala swoja polowe ojcu. w tym momencie, po smierci babci i
ojca dom ma 16 wlascicieli (rodzenstwo ojca poumieralo w
miedzyczasie wiec odziedziczona przez nich czes przeszla na
kuzynostwo). ojciec przed smiercia probowal zalatwic sprawy
spadkowe, ale nie udalo mu sie poniewaz kila osob z rodziny nie
chcialo zrzec sie praw do swojej czesci. teraz dom ma okolo 20
wlascicieli ( w tym wieksza czesc nalezy do mamy, rodzenistwa i
mnie). mama mieszka w tym domu i placi podatki. chcielismy zaczac
na nowo zalatwiac sprawy spadkowe ale okazalo sie, ze sprawa
zostala zamknieta 5 lat temu i trzeba byloby zalatwiac wszystko od
nowa. zastanawiamy sie czy jest sens walczyc dalej? czy koszta
sadowe nie beda wieksze od wartosci domu? jak wybrnac z tego? co z
robic z tym fantem po smierci mamy? zadne z nas nie bedzie chcialo
tam mieszkac bo dom wymaga remontu a nie mamy zamiaru remontowac
czegos, co nie jest do konca nasza wlasnoscia....moze ktos byl w
podobnej sytuacji?