Dodaj do ulubionych

Boją się księża, boją się wierni. Seria napadów...

24.09.10, 21:46
tak ochraniajmy plebanie a dostaniemy w zamian Bog zaplac...
kosciol stac, niech wynajmie ochrone dla plebani... alarm i przyjazd ochrony w czasie np. 10-15 minut...
Obserwuj wątek
    • kosa1703 Boją się księża, boją się wierni. Seria napadów... 24.09.10, 22:42
      Ahahah bardzo dobrze!!! Widocznie bawią się w robina i zabierają bogatym aby dać biednym!!!
      Lać czarną zarazę, lać!!!!
      • Gość: straszne Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: 89.108.208.* 26.09.10, 12:28
        proponuję Ci odłączyć się od internetu, a wcześniej zasięgnąć opinii psychiatry :(
    • Gość: antychryst Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.076.c79.petrotel.pl 24.09.10, 22:57
      Może przy okazji afery klerykalnej Płock odzyska budynek Muzeum Mazowieckiego bezprawnie zawłaszczonego przy udziale b. esbeka współpracującego finansowo z kurią
    • monster_truck Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad 25.09.10, 08:10
      I czym się tu przejmować, to tylko złodzieje okradają złodziei. No big deal.
      • Gość: menel Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.10, 09:28
        Ci złodzieje to całkiem rozgarnięci faceci - idą tam gdzie jest doskonale wiedzą, że zgromadzono lupy z wcześniejszej grabieży. Jak Janosik i Robin Hood oraz Wilhelm Tel upominają się o krzywdę ludu i cieszą się sympatią tego ludu. Do czego to przyszło - powrót Janosika i Robin Hooda.
        Ja ich rozumiem i nie potępiam tak całkiem do końca.
        • Gość: Clitoris Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.105.c90.petrotel.pl 25.09.10, 19:47
          Złodzieje nie odą w ciemno... Kasa pewna jak w banku :) Wielebni też tego nie zapracowali. A jak zbrakło w Catitasie kilka MILIONÓW,to co to było? Nie kradzież?
          • Gość: de Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 19:50
            Ale czerwony ten Płock i antyklerykalny.
            • Gość: Adam Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 20:44
              Ale degeneraci pożej się wypowiedzieli !!!
            • Gość: anty- kiecuch Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.10, 21:07
              niestety, Płock nie załużył na komplement ANTYKLERYKALNY, a szkoda, bo bardzo bym chciał by to nastąpiło możliwie szybko
    • roman_j Dlaczego księża się boją? 25.09.10, 21:10
      Czego się boją? Przecież jeden włos im nie może spaść z głowy bez woli boga. Jeśli boją się bólu i cierpienia, którego mogą doświadczyć w czasie napadu, to niech go ofiarują bogu, jak sami radzą wiernym. Jeśli boją się stracić pieniądze, to przecież jako ubodzy będą szli drogą, którą wskazał sam Jezus. A jeśli boją się śmierci, to czyż nie obiecano im po niej życia lepszego niż to na ziemskim padole? Czemu więc się boją? Czyżby byli ludźmi małej wiary...?
      • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 26.09.10, 09:54
        >Czego sie boją

        ot i wspiął się lokalny mundrek na szczyty głupoty a nawet więcej, wyznaczył jej nowe granice. Przykład intelignecji. Szpagatowej.
        • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 26.09.10, 11:02
          Zirytowało? To dobrze. Szkoda tylko, że nie zmusiło do myślenia, czego dowiódłTwój wpis. :-))
          • Gość:   Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.10, 11:12
            liczyles na myslenie u przyswajacza kleszej papki ?
            hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
          • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 26.09.10, 20:13
            Nie zirytowało. Raczej zażenowało, bowiem od przedstawiciela zawodu, jakby nie było zaufania publicznego oczekiwałbym bardziej wyważonych opinii w dyskusji. No ale to za wiele jak widzę.
            • Gość:   Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.10, 20:25
              roman ladnie wypunktowal kilka z nieprzebranej ilosci glupot tej wiary i widze ze zabolalo, dosc mocno jak widac po kolejnym wpisie
              wierzysz ? twoja prywatna sprawa i twoj problem, i nie oczekuj ze nikt ci nie napisze co o tej glupocie mysli
            • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 27.09.10, 08:19
              Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

              > Nie zirytowało. Raczej zażenowało,

              Zażenowanie nie sprowokowałoby Cię do takiego wpisu, jaki wcześniej popełniłeś na forum.

              > bowiem od przedstawiciela zawodu, jakby nie było zaufania publicznego oczekiwałbym
              > bardziej wyważonych opinii w dyskusji.

              Gdybym wypowiadał się jako przedstawiciel swojej profesji, zapewne w ogóle bym tego tematu nie podjął, bo nie jest to problem leżący w zakresie moich zawodowych zainteresowań. :-))
              • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 27.09.10, 18:40
                >Gdybym wypowiadał się jako przedstawiciel swojej profesji, zapewne w ogóle bym
                > tego tematu nie podjął, bo nie jest to problem leżący w zakresie moich zawodowy
                > ch zainteresowań.
                Niestety nie da się oderwać tak łatwo, jak by Pan tego chciał, Pańskiej pozycji zawodowej od tego co określa się odpowiedzialnością za słowo. Otóż zakres Pana zainteresowań zawodowych i nie zawodowych nie ma z tym nic wspólnego. Tu chodzi o szczególną kulturę i wrażliwość, której oczekuje się powszechnie a przynajmniej kiedyś się oczekiwało, od osób jak mówiłem wykonujących zawody lub też pełniących funkcje zaufania publicznego. A tak mamy "elyty" zamiast elit, które z czynów niegodnych i których ofiarą padają przecież konkretni ludzie, urządzają sobie festiwal sarkazmu, tylko dlatego bo kpiarz ma taki a nie inny światopogląd. Nie ma tu różnicy pomiędzy prostackimi określeniami typu "dobrze tym klechom, sekciarzom" a bardziej wysublimowanymi wywodami typu "a czego się oni boją" Wymowa jest taka sama, tylko forma bardziej zawoalowana. I takie "elyty" kształtują podobnych sobie - może i sprawnych inżynierów, ale ludzi okaleczonych mentalnie i społecznie niewrażliwych, mających za nic imponderabilia i ich wpływ na kształtowanie społecznej przestrzeni. Nadal jestem zażenowany Pańskim wpisem popełnionym na tym forum. Chociaż popełnić można głupstwo, co sugeruje jednorazowość tego postępku, w Pańskim przypadku zaś odnoszę przekonanie, że mamy nieprzyjemność ze stanem permanentnej głupoty z ideologicznym kontekstem.
                • Gość: menel Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.10, 19:19
                  Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                  to zdanie:
                  > A tak mamy "elyty" zamiast elit, które z czynów niegodnych i których ofiarą padają przecież > konkretni ludzie, urządzają sobie festiwal sarkazmu ......

                  i całą masę dość składnego, ale mimo wszystko świątobliwego bełkotu, który można skwitować tylko sarkazemem i kpiną - są one tutaj absolutnie na miejscu.
                  A odnosząc się nieco bardziej szczegółowo, choć równie merytorycznie, powiem że dobrze byłoby sobie uzmysłowić i przyjąć za obiektywny fakt, że wrazliwości społeczne bywają różne i różne też są wyobrażenia o pożadanych treści i kształcie współczesnej przestrzeni społecznej powszechnej, terści i kształcie uchodzących za normę w dzisiejszej Europie i nie tylko.
                  Dla jednych imponderabilia, dla innych zboczenia nawiedzonych - dobrze żeby pierwsi nie nawracali i uszczęśliwiali na siłę drugich i starali się ustawić wszystkich pod jeden strychulec.
                  • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 27.09.10, 21:07
                    Do gościa portalu: menela
                    Rozumiem, że to miał być bełkot prześmiewczy. Ja jednak uczynię tę nieroztropność i zamiast zamilczenia tej wypowiedzi potraktuję ją poważnie ze względu na kindersztubę i szacunek dla rozmówcy.



                    > dobrze byłoby sobie uzmysłowić i przyjąć za obiektywny fakt, że wrazliwości sp
                    > ołeczne bywają różne i różne też są wyobrażenia o pożadanych treści i kształcie
                    > współczesnej przestrzeni społecznej powszechnej, terści i kształcie uchodzącyc
                    > h za normę w dzisiejszej Europie i nie tylko.
                    Prawda, przy czym w kręgu kulturowym, europejskim, nie akceptuje się przemocy i nie ma znaczenia czy dotyka ona księży, lub dajmy na to mniejszości seksualne, czy kogokolwiek w ogóle. Przemoc jest niepożądana i zła. I to chyba to jest jasne, jeśli chodzi o obowiązujące normy w dzisiejszej Europie. Idąc tym tokiem myślenia, wszelkie żarty z przemocy, prostackie czy właśnie zawoalowane też powinny pozostać na marginesie. Idealnie aby nie pojawiały się, ale to ideał którego nigdy nie osiągniemy, co nie znaczy, żeby do niego nie dążyć. I nie wytykać.

                    > i całą masę dość składnego, ale mimo wszystko świątobliwego bełkotu,

                    Skąd ten atak a raczej rechot godny menela o świątobliwym bełkocie? Doprawdy skąd? W którym to mianowicie miejscu wypowiedziałem się w kontekście obrony chrześcijaństwa lub też innej wiary. Gdyby kontekst rozmowy był o atakach na budowlańców to otrzymałbym zarzut o bełkocie i języku rodem z budowy? Mój głos w dyskursie dotyczył niestosowności pewnych komentarzy o przemocy padających ze strony przedstawiciela środowiska, które chce czy nie chce, poprzez codzienne obcowanie z młodzieżą kształtuje jej wrażliwość społeczną. Nie twierdzę, że wprost akceptuje i zachęca do przemocy ale naigrywając się z niej, choćby na forum, zmiękcza tym samym normy społeczne, które jak chyba się zgadzamy, przemocy w dzisiejszej Europie i nie tylko nie dopuszczają. To są właśnie imponderabilia
                    Co do bełkotu. Przepraszam jeśli uraziłem prostotę postrzegania świata i zmusiłem do wysiłku czytania obszernego wpisu. Jednakże dobrze "byłoby sobie uzmysłowić i przyjąć za obiektywny fakt" że jedni wysławiają się prosto inni właśnie imponderabilia obierają jako punkt wyjścia do rozmowy, co czynić może wypowiedzi trochę bardziej złożone. A że nie są one(imponderabilia) jednakie dla wszystkich. No cóż, też to akceptuję, tyle że z pobłażliwością dla tych, co za wszelką cenę pragną nie być pod jeden strychulec. Nawet kosztem naruszenia wartości ogólnie przyjętych w danym kręgu cywilizacyjnym i kulturowym, a prościej tu i teraz gdzie żyją.

                    A teraz prostym językiem – zażenowany byłem tym, że ktoś kto ma znaczenie w wychowywaniu młodych ludzi dość inteligentnie ale jednak przewrotnie pokpiwa sobie z przemocy, dlatego tylko, że dotyka osób z których środowiskiem nie jest mu po drodze. Tylko tyle i aż tyle.
                    Co do wypowiedzi zawartych w wielu innych postach na tym forum, dotyczących kwestii pisowni nazw „ bóstw” „bożków”, urażania tym samym uczuć religijnych nie wypowiedziałem się nawet jednym zdaniem, więc skąd ten zarzut o świątobliwość. Zaznaczam jednak, że milczenie w tej kwestii nie oznacza mojej obojętności w tym obszarze. Ale to tak na marginesie dyskusji.

                • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 27.09.10, 21:47
                  Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                  > Niestety nie da się oderwać tak łatwo, jak by Pan tego chciał,

                  A Panu nie uda się zamknąć mi ust w taki sposób, jak Pan sobie umyślił. :-))

                  > Pańskiej pozycji zawodowej od tego co określa się odpowiedzialnością za słowo.

                  Pan najwyraźniej nie rozumie określenia "pozycja zawodowa".

                  > Otóż zakres Pana zainteresowań zawodowych i nie zawodowych nie ma z tym nic
                  > wspólnego.

                  Ależ ma bardzo wiele wspólnego. Próbuje mi Pan zamknąć usta powołując się na mój zawód, więc daję Panu wyraźnie do zrozumienia, że nie tędy droga.

                  > Tu chodzi o szczególną kulturę i wrażliwość, której oczekuje się powszechnie a
                  > przynajmniej kiedyś się oczekiwało, od osób jak mówiłem wykonujących zawody lub
                  > też pełniących funkcje zaufania publicznego.

                  Może Pan oczywiście pisać na forum o swoich oczekiwaniach wobec osób wykonujących zawody zaufania publicznego, które to określenie jest zresztą bardzo płynne i umowne, ale nie może Pan sobie na podstawie tych oczekiwań rościć sobie prawa do stawiania mi określonych wymagań. Zwłaszcza, że, powołując się na tak pojemne pojęcie jak "kultura", sam hołduje Pan dziwnej kulturze wypowiedzi, w której jedna strona wie z kim rozmawia, ale sama ukrywa się za nic nie mówiącym nickiem.

                  > A tak mamy "elyty" zamiast elit, które z czynów niegodnych i których ofiarą padają
                  > przecież konkretni ludzie, urządzają sobie festiwal sarkazmu,

                  Rozumiem, że "festiwalem sarkazmu" nazywa Pan przytoczenie przeze mnie zasady, które przedstawiciele Kościoła Katolickiego od 2000 lat uznają za swoje i do których przestrzegania wzajemnie się nawołują? A może w tej sytuacji powinniśmy raczej wspomnieć o "festiwalu hipokryzji" z Pana strony? Tak chyba należałoby nazwać to, co Pan pisze broniąc katolickich kaznodziei przed stawianiem im wymagań, jakie sami przed innymi stawiają?

                  > tylko dlatego bo kpiarz ma taki a nie inny światopogląd. Nie ma tu różnicy pomiędzy
                  > prostackimi określeniami typu "dobrze tym klechom, sekciarzom" a bardziej
                  > wysublimowanymi wywodami typu "a czego się oni boją"

                  Różnica jest zasadnicza i można ją dostrzec, jeśli się oczywiście chce, co najmniej na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze wszystko, o czym ja napisałem, znaleźć można albo w Ewangelii albo w popisach retorycznych duchownych katolickich. Po drugie, ja nawet słowem nie pozwoliłem sobie na ocenę tego, co się dzieje, w kategoriach: czy im się należy, czy nie należy, czy to dobrze, czy źle, że się tak dzieje, etc? Zastanawiałem się, jakiej próby jest ich wiara, skoro odczuwają tak dojmujący strach? Zupełnie jakby zapomnieli, że są ponoć wszyscy w rękach swojego miłosiernego boga, bez woli, którego krzywda im się stać nie może. A jeśli taka będzie jego wola, to należy przyjąć ją z ufnością i pokorą. Czyż nie takie przesłanie głosi Kościół Katolicki? Zaprzeczy Pan?

                  > Wymowa jest taka sama, tylko forma bardziej zawoalowana.

                  Tu się nie zgodzimy, bo Pan najwyraźniej próbuje mi coś wmówić. Nie jako jedyny zresztą w tym wątku, chyba że w obu przypadkach dyskutuję z tą samą osobą.

                  > I takie "elyty" kształtują podobnych sobie - może i sprawnych inżynierów, ale ludzi
                  > okaleczonych mentalnie i społecznie niewrażliwych, mających za nic imponderabilia i ich
                  > wpływ na kształtowanie społecznej przestrzeni.

                  Przecenia Pan mój wpływ na kształtowanie młodych ludzi. I dlatego, że mam na kształt ich światopoglądu wpływ znikomy i dlatego, że na tym etapie, na jakim ich edukuję, są już oni na dość zaawansowanym etapie kształtowania tego światopoglądu. Jestem przekonany, że nie zmienią go diametralnie po zajęciach ze mną. Zwłaszcza, że studia techniczne nie dają wielu okazji do dyskusji o sprawach światopoglądowych, a jeśli już takie dyskusje się odbywają, to nie na moich zajęciach, bo nie mam na to czasu, a poza tym nie za to jestem wynagradzany. Tak więc bez obaw.

                  > Nadal jestem zażenowany Pańskim wpisem popełnionym na tym forum.

                  I będzie Pan musiał z tym żyć. Dobrze, że przynajmniej z irytacji Pan już ochłonął. :-))

                  > Chociaż popełnić można głupstwo, co sugeruje jednorazowość tego postępku, w Pańskim
                  > przypadku zaś odnoszę przekonanie, że mamy nieprzyjemność ze stanem permanentnej
                  > głupoty z ideologicznym kontekstem.

                  Teraz błysnął Pan kulturą. Ale najwyraźniej jest to zgodnie z wpojonymi Panu imponderabiliami, które ludzi mających czelność głosić poglądy sprzeczne z tymi, które Pan uważa za jedynie słuszne, pozwalają nazywać głupcami. :-))
                  • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 28.09.10, 16:38
                    Cz. I
                    >A Panu nie uda się zamknąć mi ust w taki sposób, jak Pan sobie umyślił. :-))

                    Skąd wiedza Pana co sobie umyśliłem. Oczywiście każdy ma prawo głosić swoje poglądy jakie mu się rzewnie podobają. Każdy też ma prawo wskazywać na niezręczność takowych, jeśli wygłaszane są z ust osoby zaufania publicznego jak wykładowca akademicki. Ust panu nie zamknę bo i ambicji takich nie mam. Ale mogę wyartykułować głos inny niż Pan prezentuje. :-))

                    >Pan najwyraźniej nie rozumie określenia "pozycja zawodowa".

                    Czepia się Pan słów. Jestem pewien, że jednak rozumie o co mi chodzi gdy mówię o „pozycji zawodowej” ;-))

                    >Ależ ma bardzo wiele wspólnego. Próbuje mi Pan zamknąć usta powołując się na mój zawód, więc daję Panu wyraźnie do zrozumienia, że nie tędy droga.

                    Kolejny raz podkreślam, że ust Panu nie mam zamiaru zamknąć. Co się Pan tak uparł na to i szufladkuje mnie jak jakiego satrapę? Rozumiem, że szufladkując jako „zamykacza ust” sytuuje mnie Pan po na pozycji kogoś, kto jest nietolerancyjny. A więc In minus. Tak ma być zaprogramowany odbiór mojej postawy? Nic nie znaczącą figura retoryczna. Wskazuję tylko na negatywne lub pozytywne skutki Pańskiego wpływu na kształtowanie opinii osób, które z Panem obcują – studentów. Zawód wykładowcy akademickiego, czy Pan tego chce czy nie chce, takie skutki rodzi. Jest Pan przez nich czytany, przynajmniej niektórych co rodzi określone już wnioski u tychże osób.

                    >Może Pan oczywiście pisać na forum o swoich oczekiwaniach wobec osób wykonujących zawody zaufania publicznego, które to określenie jest zresztą bardzo płynne i umowne, ale nie może Pan sobie na podstawie tych oczekiwań rościć sobie prawa do stawiania mi określonych wymagań.

                    Takie oczekiwania są jasno definiowane w przestrzeni społecznej wobec wielu zawodów. I nikt rozsądny tych definicji nie podważa. W Pańskim przypadku, w tym co określa się etosem nauczycielskim. Wobec tego nie ja stawiam wymagania. Wymagania stawia przed Panem ogół norm, które do Pańskiej profesji przynależą. Na pewno nie mieszczą się w nim sarkastyczne w tonie wypowiedzi w kontekście artykułu mówiącego o zwykłym bandytyzmie, w tym przypadku wobec księży. Rozumem, że nie da się tego zmierzyć i wyliczyć odtąd – dotąd, co może w przypadku umysłu obcującego z naukami ścisłymi być trudno przyswajalne. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że istnieje coś takiego jak szczególna odpowiedzialność za słowo. Nikt Panu nie zabrania dyskutować o tym czy Bóg jest czy też pozostaje wytworem fantazji. Nie mniej prześmiewczy w tonie Pański wywód o bojaźni księży w kontekście bandyckich napadów na nich jest co najmniej niezręcznością. Trudno przy tym nie dostrzegać Pańskiej ideologii ( która jest mi obojętna w gruncie rzeczy) wobec KK. Właściwie wywód Pański był nią podyktowany.

                    >Zwłaszcza, że, powołując się na tak pojemne pojęcie jak "kultura", sam hołduje Pan dziwnej kulturze wypowiedzi, w której jedna strona wie z kim rozmawia, ale sama ukrywa się za nic nie mówiącym nickiem.

                    Powyższe forum daje możliwości wypowiedzi pod nickiem lub w formie jaką Pan obrał. Skorzystałem z formy nic nie znaczącego nicku, bo taką mam możliwość. Wygodniej mi po prostu – oszczędzam sobie czasu poświęcanego na rejestrowanie. Stwierdza Pan, że nie wie z kim rozmawia. Czy w przypadku gdybym był operatorem koparki lub lekarzem moje opinie o odpowiedzialności za słowo miały by inny wydźwięk? I łatwiej byłoby dać Panu im odpór? Poza tym Pan będąc moderatorem, tudzież udzielając wypowiedzi do Gazety o sobie (była taka o bieganiu z kijkami w lesie itp.) upublicznił się tym samym. Ja takiej potrzeby nie czuję, co nie znaczy, że nie mam prawa wygłaszać swoich opinii. Dziwi się Pan, że przed wykładowcą akademickim poprzeczka wisi wyżej?


                    >Rozumiem, że "festiwalem sarkazmu" nazywa Pan przytoczenie przeze mnie zasady, które przedstawiciele Kościoła Katolickiego od 2000 lat uznają za swoje i do których przestrzegania wzajemnie się nawołują? A może w tej sytuacji powinniśmy raczej wspomnieć o "festiwalu hipokryzji" z Pana strony? Tak chyba należałoby nazwać to, co Pan pisze broniąc katolickich kaznodziei przed stawianiem im wymagań, jakie sami przed innymi stawiają?

                    Bardzo sprawna figura retoryczna. Tyle, że też nie wobec każdego skuteczna. Jest Pan osobą inteligentną i sprawnie posługuje się słowami w tzw „odwracaniu kota ogonem” Jedna tylko uwaga, Pan chyba nie docenia przynajmniej części swoich czytelników. Polityka liczenia na idiotyzm poznawczy nie zawsze odnosi skutek. Kontekst Pańskiej wypowiedzi o bojaźni księży o życie przed bandytami był aż nazbyt oczywisty i wielu czytelników, co widać po wpisach na forum go dostrzegło - protestując następnie. Pan wie co chciał powiedzieć i powiedział to bardzo skutecznie. Był to czysty sarkazm, tak jak Pan sarkastycznie pyta teraz co jest złego w przytaczaniu przez Pana zasad, do których nawołują przedstawiciele ( śmiało - dlaczego nie funkcjonariusze?) Kościoła Katolickiego. I gdzie u diaska broniłem katolickich kaznodziei przed stawianiem im wymagań? Czyż hipokryzją jest protestowanie przeciw sarkastycznym komentarzom pod adresem osób duchownych i ich strachu przed bandytami? Podkreślam – strachu przed prymitywnym bandytyzmem. Zapewniam Pana, że podobne zdanie o Pańskim komentarzu miałbym, gdyby był wygłoszony w podobnym tonie wobec np. hodowców drobiu lub bydła parzystokopytnego. Chciał Pan dowalić Kościołowi i zrobił to Pan.

                    >Różnica jest zasadnicza i można ją dostrzec, jeśli się oczywiście chce, co najmniej na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze wszystko, o czym ja napisałem, znaleźć można albo w Ewangelii albo w popisach retorycznych duchownych katolickich. Po drugie, ja nawet słowem nie pozwoliłem sobie na ocenę tego, co się dzieje, w kategoriach: czy im się należy, czy nie należy, czy to dobrze, czy źle, że się tak dzieje, etc? Zastanawiałem się, jakiej próby jest ich wiara, skoro odczuwają tak dojmujący strach? Zupełnie jakby zapomnieli, że są ponoć wszyscy w rękach swojego miłosiernego boga, bez woli, którego krzywda im się stać nie może. A jeśli taka będzie jego wola, to należy przyjąć ją z ufnością i pokorą. Czyż nie takie przesłanie głosi Kościół Katolicki? Zaprzeczy Pan?

                    Festiwalu sarkazmu ciąg dalszy, edycja druga. Nie odbieram Panu prawa do krytykowania duchowieństwa czy podważania sensu wiary jako takiej. To mieści się w kanonach dyskursu publicznego trwającego od wieków. Zwracam tylko uwagę na kontekst Pana pierwszej wypowiedzi. A kontekstem były bandyckie napady na osoby duchowne. Pańskiej wypowiedzi umiejscowionej w takim kontekście nie da się z kolei odseparować od Pańskiego stanowiska wobec spraw wiary. Kpiłeś Pan a ja to obnażyłem.

                    >Tu się nie zgodzimy, bo Pan najwyraźniej próbuje mi coś wmówić. Nie jako jedyny zresztą w tym wątku, chyba że w obu przypadkach dyskutuję z tą samą osobą.

                    Nic Panu nie wmawiam i nic czynię ponad obnażanie intencji, które Panem kierowały. Te intencje nie tylko ja spostrzegłem. Świadczą o tym wpisy na forum. Niektóre kierowane wprost do Pana. Jak na razie pisze Pan tylko z jedną osobą spod nicku „wykład z sarkazmu” Pozostałe głosy pochodzą od innych forumowiczów.
                    • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 30.09.10, 22:56
                      Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                      > >A Panu nie uda się zamknąć mi ust w taki sposób, jak Pan sobie umyślił. :-))
                      >
                      > Skąd wiedza Pana co sobie umyśliłem.

                      Nie wiedza. Spekulacja. Mocno uprawdopodobniona brakiem innych sensownych uzasadnień.

                      > Oczywiście każdy ma prawo głosić swoje poglądy jakie mu się rzewnie podobają. Każdy
                      > też ma prawo wskazywać na niezręczność takowych, jeśli wygłaszane są z ust osoby
                      > zaufania publicznego jak wykładowca akademicki.

                      Zeszliśmy już na poziom "niezręczności". Cieszę się, że powoli zbliża się Pan do właściwych proporcji w ocenie. No i miło mi, że akurat w Pana ocenie wykładowca akademicki jest osobą zaufania publicznego. Choć przyjemność tę psuje mi Pan tym, że określenia tego używa Pan wyłącznie po to, żeby użyć go jaką młotka, którym chce mi Pan dać po łapach. :-))

                      > Ust panu nie zamknę bo i ambicji takich nie mam.

                      Raczej realnie ocenia Pan swoje szanse na to. To cenne.

                      > Ale mogę wyartykułować głos inny niż Pan prezentuje. :-))

                      Gdyby jeszcze nie towarzyszyły temu próby negowania mojego prawa do głoszenia moich poglądów...

                      > Kolejny raz podkreślam, że ust Panu nie mam zamiaru zamknąć. Co się Pan tak uparł na to i
                      > szufladkuje mnie jak jakiego satrapę?

                      Dał Pan mi do tego dość powodów. A z tym "satrapą", to Pan znów popłynął. Usta na tym forum zwykle próbują mi zamykać głupcy, a nie tyrani.

                      > Rozumiem, że szufladkując jako „zamykacza ust” sytuuje mnie Pan po na pozycji kogoś, kto
                      > jest nietolerancyjny. A więc In minus. Tak ma być zaprogramowany odbiór mojej postawy?

                      Nietolerancyjny Pan jest. A czy to jest wada czy zaleta, to zależy. Dla mnie wada, ale dla innych może być zaletą.

                      > Zawód wykładowcy akademickiego,

                      Nie ma takiego zawodu. :-))

                      > czy Pan tego chce czy nie chce, takie skutki rodzi. Jest Pan przez nich czytany,
                      > przynajmniej niektórych co rodzi określone już wnioski u tychże osób.

                      Nie docenia Pan moich studentów zakładając, że brak im zdolności do samodzielnego myślenia, wyciągania oryginalnych wniosków i posiadania własnych poglądów. Ja jestem tylko ich nauczycielem, a nie guru, bo to nie jest ta relacja.

                      > Takie oczekiwania są jasno definiowane w przestrzeni społecznej wobec wielu zawodów.

                      Bardzo pięknie Pan to napisał. Ale to Pana opinia nie oparta na niczym poza pańskim przekonaniem i przekonaniami grupy osób o podobnym światopoglądzie.

                      > I nikt rozsądny tych definicji nie podważa.

                      Kolejny chwyt retoryczny: jeśli ktoś podważa, to ex definitine jest nierozsądny. Na szczęście tylko w Pana ocenie, więc z tym da się żyć. ;-))

                      > W Pańskim przypadku, w tym co określa się etosem nauczycielskim. Wobec tego nie ja
                      > stawiam wymagania. Wymagania stawia przed Panem ogół norm, które do Pańskiej
                      > profesji przynależą.

                      Gdzie są one spisane? Chętnie się z nimi zapoznam, bo nie chciałbym się opierać wyłącznie na Panu jako na źródle wiedzy w tym zakresie. :-))

                      > Na pewno nie mieszczą się w nim sarkastyczne w tonie wypowiedzi w kontekście artykułu
                      > mówiącego o zwykłym bandytyzmie, w tym przypadku wobec księży.

                      Skoro znalazł Pan tam sarkazm, to widocznie go Pan tam szukał. Ciekawe, dlaczego?

                      > Rozumem, że nie da się tego zmierzyć i wyliczyć odtąd – dotąd, co może w przypadku
                      > umysłu obcującego z naukami ścisłymi być trudno przyswajalne.

                      Uważa Pan, że ateizm jest domeną umysłów ścisłych? Jest Pan zatem w wielkim błędzie.

                      > Nikt Panu nie zabrania dyskutować o tym czy Bóg jest czy też pozostaje wytworem fantazji.

                      Nie o tym był mój pierwszy wpis. Był on o tym, czy jego wyznawcy wierzą w jego słowa i jak poważnie je traktują w swoim codziennym życiu. Odszedł Pan dość daleko od tego zagadnienia. Celowo?

                      > Nie mniej prześmiewczy w tonie Pański wywód o bojaźni księży w kontekście bandyckich
                      > napadów na nich jest co najmniej niezręcznością.

                      Czy zatem Ewangelia jest dziełem niepoważnym, skoro zacytowanie jej treści, co prawda niedosłowne, w komentarzu do otaczającej nas rzeczywistości sprawia, że komentarz ten staje się prześmiewczy? Ciekawa teoria u człowieka, jak sądzę, wierzącego.

                      > Powyższe forum daje możliwości wypowiedzi pod nickiem lub w formie jaką Pan obrał.
                      > Skorzystałem z formy nic nie znaczącego nicku, bo taką mam możliwość. Wygodniej mi po
                      > prostu – oszczędzam sobie czasu poświęcanego na rejestrowanie. Stwierdza Pan, że nie
                      > wie z kim rozmawia. Czy w przypadku gdybym był operatorem koparki lub lekarzem moje
                      > opinie o odpowiedzialności za słowo miały by inny wydźwięk? I łatwiej byłoby dać Panu im
                      > odpór?

                      Szczerze? Uważam, że brak Panu po prostu cywilnej odwagi. Ale może Pan to nadrobić bez rejestracji w portalu i innych celebracji.

                      > Poza tym Pan będąc moderatorem, tudzież udzielając wypowiedzi do Gazety o sobie (była
                      > taka o bieganiu z kijkami w lesie itp.) upublicznił się tym samym. Ja takiej potrzeby nie
                      > czuję, co nie znaczy, że nie mam prawa wygłaszać swoich opinii.

                      Może Pan pozostać anonimowy, ale dla mnie jest to przejaw tchórzostwa z Pana strony. Zwłaszcza, że nie głosi Pan chyba poglądów, które uważane są za kontrowersyjne i które mogłyby Panu zaszkodzić w Pana środowisku.

                      > Bardzo sprawna figura retoryczna. Tyle, że też nie wobec każdego skuteczna. Jest Pan
                      > osobą inteligentną i sprawnie posługuje się słowami w tzw „odwracaniu kota ogonem”

                      Skoro Pan tak uważa, co też jest swoistą figurą retoryczną mającą obniżyć moją wiarygodność, to napiszę, że nie dorównuję Panu w tej dziedzinie. Co zresztą konstatuję z satysfakcją. :-))

                      > Kontekst Pańskiej wypowiedzi o bojaźni księży o życie przed bandytami był aż nazbyt
                      > oczywisty i wielu czytelników, co widać po wpisach na forum go dostrzegło - protestując
                      > następnie.

                      To, co czytelnicy dostrzegli w mojej wypowiedzi, bardzo dobrze definiuje ich, nie mnie.

                      > Pan wie co chciał powiedzieć i powiedział to bardzo skutecznie. Był to czysty sarkazm, tak
                      > jak Pan sarkastycznie pyta teraz co jest złego w przytaczaniu przez Pana zasad, do których
                      > nawołują przedstawiciele ( śmiało - dlaczego nie funkcjonariusze?) Kościoła Katolickiego.

                      Nie odpowiedział Pan na to pytanie. Za to do znudzenia używa Pan słowa "sarkazm". Czy to Pana ulubione "przyprawa" w dyskusji?

                      > I gdzie u diaska broniłem katolickich kaznodziei przed stawianiem im wymagań?

                      A napisałem, że Pan ich bronił?

                      > Czyż hipokryzją jest protestowanie przeciw sarkastycznym komentarzom pod adresem osób
                      > duchownych i ich strachu przed bandytami?

                      Nie. W którym miejscu dopuścił się Pan hipokryzji, to napisałem wcześniej. Może Pan wrócić do tego fragmentu mojej wypowiedzi.

                      > Podkreślam – strachu przed prymitywnym bandytyzmem.

                      Proszę sobie odpuścić te nic nie wnoszące retoryczne ozdobniki. Strach jest zawsze strachem. Niezależnie od tego, czego się człowiek boi.

                      > Zapewniam Pana, że podobne zdanie o Pańskim komentarzu miałbym, gdyby był
                      > wygłoszony w podobnym tonie wobec np. hodowców drobiu lub bydła parzystokopytnego.

                      Tu się Panu nie udał zabieg retoryczny. Hodowcy drobiu nie głoszą zawodowo Ewangelii i nie mają tego szczególnego powodu, żeby żyć nią na co dzień i swoim życiem dawać jej świadectwo, jaki mają osoby duchowne. Oni, jako pasterze, mają wobec swojej trzódki szczególne zobowiązania i mają szczególną pozycję. Jeśli oni się boją nie pokładając ufności w bogu, jakiż dają swojej trzódce przykład?
                    • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 30.09.10, 23:04
                      Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                      > Chciał Pan dowalić Kościołowi i zrobił to Pan.

                      A niedawno to Pan dziwił się, że ja wiem, jakie intencje Panu przyświecały. Okazuje się, że przyganiał kocioł garnkowi... :-))

                      > Festiwalu sarkazmu ciąg dalszy, edycja druga.

                      Rozumiem, że tym stwierdzeniem robi Pan unik przed udzieleniem odpowiedzi na moje pytania?

                      > Zwracam tylko uwagę na kontekst Pana pierwszej wypowiedzi. A kontekstem były
                      > bandyckie napady na osoby duchowne. Pańskiej wypowiedzi umiejscowionej w takim
                      > kontekście nie da się z kolei odseparować od Pańskiego stanowiska wobec spraw wiary.
                      > Kpiłeś Pan a ja to obnażyłem.

                      Jak na razie nic się Panu nie udało obnażyć poza, tu i ówdzie: słabością własnej argumentacji, brakiem cywilnej odwagi, obawą przed podjęciem dyskusji na temat, który jest sednem. Rozwadnia Pan temat do granic możliwości, a kiedy ja Pana przyciskam, wali mi Pan w oczy "sarkazmem", "kpiarstwem", etc, a potem rejteruje Pan mając nadzieję, że ten odwrót będzie wyglądał godnie wbrew jego charakterowi. :-))

                      > Nic Panu nie wmawiam i nic czynię ponad obnażanie intencji, które Panem kierowały.

                      Czyli znów Pan twierdzi, że je zna wcześniej odmawiając mi samemu prawa do wiedzy na temat Pana intencji...

                      --
                    • roman_j Jeszcze w kwestii "dowalania" 02.10.10, 08:30
                      Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                      > Chciał Pan dowalić Kościołowi i zrobił to Pan.

                      Nie zgadzam się z tym zarzutem, ale już po napisaniu poprzedniej odpowiedzi uznałem, że warto wskazać, że formułując go jest Pan w błędzie. Jeśli komuś moją pierwszą wypowiedzią "dowaliłem" (nie podoba mi się ta poetyka, ale niech zostanie), to jedynie tym, którzy rzeczony strach odczuwają. Są bowiem ludźmi małej wiary, a mają przecież szczególny obowiązek być przykładem dla wiernych. Nikogo personalnie nie wskazałem i kwestię przynależności do tej grupy pozostawiam sumieniu zainteresowanych. Nie wiem i nie próbuję nawet zgadywać, czy jest ich kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu. Rykoszetem dostało się też personalnie jednemu biskupowi, który ten wspomniany wielokrotnie tutaj strach wyartykułował publicznie. Nawet to jedna nie zmienia faktu, że na tle całego Kościoła Katolickiego chodzi o ułamek ułamka jego członków. Dlatego teza, że "dowalam" KK da się obronić tylko przy założeniu, że wskazanie słabości choćby jednego członka jest atakiem na całą organizację. Tylko, że z tego wynika, iż ujawnianie czy potępianie czegokolwiek, co się złego w tej organizacji dzieje, jest "dowalaniem" jej, czyli w domyśle postępowaniem karygodnym. Kościół Katolicki aspirowałby w takim przypadku do pozycji przysłowiowej "świętej krowy", ja natomiast takiego jego statusu nie zamierzam uznawać. Jeśli mimo tych wyjaśnień uważa Pan nadal, że "dowaliłem" Kościołowi Katolickiemu, to pozostaje mi przyjąć do wiadomości Pana stanowisko i liczyć na inteligencję pozostałych czytelników, którzy niech sami rozstrzygają, które stanowisko uznają za bliższe rzeczywistości. :-))
                      Tym razem wyjaśniłem już chyba wszystko, co uważałem za warte wyjaśnienia na tym etapie.

                      --
                  • Gość: wykład z sarkazmu Re: Dlaczego księża się boją? IP: *.plock.mm.pl 28.09.10, 16:40
                    Cz. II
                    >Przecenia Pan mój wpływ na kształtowanie młodych ludzi. I dlatego, że mam na kształt ich światopoglądu wpływ znikomy i dlatego, że na tym etapie, na jakim ich edukuję, są już oni na dość zaawansowanym etapie kształtowania tego światopoglądu. Jestem przekonany, że nie zmienią go diametralnie po zajęciach ze mną.

                    To Pan nie docenia tego wpływu. Mogą być dwie przyczyny o czym później. Tak się składa, że podczas wielu rozmów w trakcie studiów, czy też po studiach spotkałem się z opiniami moich rozmówców o wpływie na nich wywieranych przez nauczycieli. Głównie chodziło o nauczycieli akademickich, prawie nikt nie stwierdzał, że szczególny wpływ wywarła na nich pani od biologii czy polskiego z podstawówki, liceum czy technikum. Ten wpływ realnie istnieje. Ci co stwierdzali, że ukształtowani zostali ostatecznie przez swoich wykładowców byli większością, niż ci którzy takich wzorców w ogóle nie mieli. Pan albo świadomie podąża na skróty i odrzuca fakt, że ma wpływ na postawy, także społeczne swoich studentów, albo takiej świadomości nigdy nie miał. Nie wiem co gorsze? Byłby to dowód na moje słowa o „elytach” kształtujących podobnych sobie - może i sprawnych inżynierów, ale ludzi okaleczonych mentalnie i społecznie niewrażliwych, mających za nic imponderabilia i ich wpływ na kształtowanie społecznej przestrzeni”

                    >Zwłaszcza, że studia techniczne nie dają wielu okazji do dyskusji o sprawach światopoglądowych, a jeśli już takie dyskusje się odbywają, to nie na moich zajęciach, bo nie mam na to czasu, a poza tym nie za to jestem wynagradzany. Tak więc bez obaw.

                    Zawęża Pan problem jedynie do postaw światopoglądowych, co rozumiem jest dla Pana wygodne i bezpieczne Taka droga zejścia z meritum dyskusji. Za brak wiary nie atakuje Pana jednak. Tu chodzi o Pańską postawę etyczną. A za kształtowanie postaw etycznych Pan już dostaje wynagrodzenie jako wykładowca akademicki.

                    >I będzie Pan musiał z tym żyć. Dobrze, że przynajmniej z irytacji Pan już ochłonął. :-))

                    Co Pan tak w koło z tą irytacją? Z kolei ja Panu zarzucę, że Pan wmawiasz mi emocje, których nie doświadczyłem.

                    >Teraz błysnął Pan kulturą. Ale najwyraźniej jest to zgodnie z wpojonymi Panu imponderabiliami, które ludzi mających czelność głosić poglądy sprzeczne z tymi, które Pan uważa za jedynie słuszne, pozwalają nazywać głupcami. :-))

                    A jednak zakładasz Pan istnienie procesu wpajania postaw. Czy Pan zawęża go tylko do procesu wychowawczego w domu rodzinnym, czy też dopuszcza istnienie procesu wpajania norm przez szkoły w tym uczelnie wyższe? Co do głupców, pozwoli Pan, że zaczerpnę z Pańskiej wypowiedzi do innego forumowicza "Ale proszę sobie nie robić wielkich nadziei, że te poglądy zmienią się tak, jak Pan prawdopodobnie zakłada. Ja ten etap mam już za sobą i nie sądzę, żeby był do tego powrót, bo to oznaczałoby umysłowy i psychiczny regres. Oczywiście nie można tego wykluczyć jako skutku chorób degeneracyjnych mózgu, demencji czy innych podobnych czynników”
                    Co tu komentować? Moje słowa o permanentnej głupocie są niczym przy tym barwnym korowodzie. Może Pan głosić poglądy jakie chce, ale też musi się Pan liczyć z tym, że czasem ktoś ustosunkuje się do ich formy i kontekstu w jakim są głoszone.

                    Reasumując: kagańca pętającego swobodę głoszenia poglądów na tematy wiary Panu nie zakładam i zamiaru takiego nie miałem jak Pan mi wmawia. Gadać Panu można to, co ślina na język przyniesie, nawet artykułować głosy kontrowersyjne w odbiorze przez innych. Ubolewam jednak nad tym, że wykładowca akademicki głosi sarkastyczne komentarze, pod fałszywą nutką troski o stan duchowy księży, w kontekście (podkreślam po raz enty ten kontekst) artykułu informującego o powtarzających się brutalnych napadach bandyckich na tychże duchownych. Gdy weźmie się dodatkowo pod uwagę stosunek Pana do spraw wiary ( jak pisałem już, całkiem mi obojętny) taka troska staje się już głosem perfidnym i fałszywym. A to już nie przystoi.
                    Proszę już nie odpisywać. Wyłożyłem swoje stanowisko i jak sądzę Pan nie zmieni swojego. Dyskusja stałaby się już tylko czysto akademicka i absorbowałaby nam zbyt wiele cennego czasu.
                    • roman_j Re: Dlaczego księża się boją? 30.09.10, 23:23
                      Gość portalu: wykład z sarkazmu napisał(a):

                      > Tak się składa, że podczas wielu rozmów w trakcie studiów, czy też po studiach spotkałem
                      > się z opiniami moich rozmówców o wpływie na nich wywieranych przez nauczycieli.
                      > Głównie chodziło o nauczycieli akademickich,

                      Jeśli spotka Pan moich studentów i jeśli oni zwierzą się Panu, że wywarłem wpływ na ich światopogląd w kwestii ich stosunku do religii, proszę dać znać. Dopóki Pan nie udokumentuje przynajmniej kilku, kilkunastu takich przypadków, proszę nie posługiwać się uogólnieniami, bo te nie mają tutaj zastosowania.

                      > Pan albo świadomie podąża na skróty i odrzuca fakt, że ma wpływ na postawy, także
                      > społeczne swoich studentów, albo takiej świadomości nigdy nie miał. Nie wiem co gorsze?

                      Ani jedno, ani drugie. Jestem realistą. A poza tym ja piszę z autopsji, a Pan używa tylko górnolotnych uogólnień, które w wymiarze statystycznym obejmującym całe środowisko akademickie zapewne są pewną regułą, ale w tym konkretnym przypadku, z wielu powodów, których już nie będę przytaczał, nijak się mają do rzeczywistości. I przyznam, że do pewnego stopnia nawet nad tym ubolewam.

                      > A za kształtowanie postaw etycznych Pan już dostaje wynagrodzenie jako wykładowca
                      > akademicki.

                      Skoro Pan tak twierdzi, to proszę podać, jak wymiernie ocenić, czy absolwent uczelni wychodzi z niej z ukształtowaną postawą etyczną?
                      I jeszcze jedna ważna kwestia, która Pan chyba pominął. Nie ma jednej etyki, więc wedle której powinienem kształtować postawy studentów? Chrześcijańskiej, jako najbardziej rozpowszechnionej? Autorstwa Kanta, jako wyprowadzonej z rozumu? Buddyjskiej uważającej dobro i zło za równoważne, równo cenne i niezbędne składniki świata? Nie mam tego napisanego w angażu, a i przy zatrudnianiu mnie nikt mnie w tej sprawie nie poinstruował.

                      Zmęczony już jestem trochę tym odbijaniem piłeczki od muru twierdzy Pana światopoglądu. I chcąc już ten mecz ping-ponga światopoglądowego zakończyć dalszej części Pańskiej wypowiedzi nie przeczytam i nie skomentuję. Niech z niej skorzystają inni czytelnicy.
                      Za pozwolę sobie na koniec na pewną przenośnie dotyczącą Pana spojrzenia na etykę. Jak ja je widzę. Otóż jawi mi się Pan jako człowiek, który spotkawszy w Polsce człowieka mówiącego po czesku, robi mu zarzut, że jego polszczyzna jest wyjątkowo kiepska. Mam nadzieję, że zrozumiał Pan przesłanie, bo nie zamierzam go tu wyłuskiwać. :-))
      • Gość: Patriot Roman = Uczeń Jerzego U. IP: 91.212.223.* 27.09.10, 14:13
        Panie Romanie - pana komentarz jest poniżej pasa - jeśli tak się dzieje, że bezkarnie dokonuje się napaści połączonych z rabunkiem (a może znów z zabójstwami) na niewinnych obywateli, to niedługo przyjdą do pana matki i/lub ojca mieszkających sobie gdzieś na wsi i ich obrabują, a może i zamordują! Co pan piszesz??? Przecież takie komentarze to namawianie i promowanie napadów na obywateli RP ! Pan się nadajesz pod określony paragraf i zrobię co w mej mocy, aby do tego doszło.
        • roman_j Re: Roman = Uczeń Jerzego U. 27.09.10, 16:29
          Gość portalu: Patriot napisał(a):

          > Panie Romanie - pana komentarz jest poniżej pasa

          Nie udało się Panu tego udowodnić poniżej, za to już na wstępie, w samym tytule, próbuje mnie Pan obrazić. Bezskutecznie. :-))

          > - jeśli tak się dzieje, że bezkarnie dokonuje się napaści połączonych z rabunkiem (a może
          > znów z zabójstwami) na niewinnych obywateli, to niedługo przyjdą do pana matki i/lub ojca
          > mieszkających sobie gdzieś na wsi i ich obrabują, a może i zamordują!

          Ojcu mojemu to nie grozi, bo już nie żyje. A matka na wsi nie mieszka. Poza tym to, co Pan pisze na temat moich rodziców nie ma żadnego związku z moją wypowiedzią w tej sprawie. :-))

          > Co pan piszesz??? Przecież takie komentarze to namawianie i promowanie napadów na
          > obywateli RP!

          Co ja piszę, to ja wiem, ale co Pan w nich wyczytuje, od tego się dopiero włos jeży na głowie. Na pewno czytał Pan mój wpis, a nie jakiś inny? Gdzie tam padło chociaż jedno słowo namowy czy też promocji przestępstw?
          Możliwości są dwie: albo Pan nie umie czytać ze zrozumieniem, albo świadomie Pan manipuluje czytelnikami forum podsuwając im całkowicie błędną interpretację, która celowo stawia mnie w bardzo złym świetle przypisując mi niecne intencje. Po krótkim namyśle stawiam zdecydowanie na to drugie, bo, sądząc po Pana wypowiedzi, głupcem Pan nie jest. Tym gorzej, bo głupca można przynajmniej wytłumaczyć głupotą.

          > Pan się nadajesz pod określony paragraf i zrobię co w mej mocy, aby do tego doszło.

          Obawiam się, że tylko z racji kultury osobistej osoba, do której Pan zwróciłby się w tej sprawie, nie wyśmieje Pana. Może forumowicze się nabiorą, ale wymiar sprawiedliwości wymaga już faktów, a nie Pana wydumanych opinii.
          Natomiast proszę nie prowokować mnie, żebym sprawdził, czy przypadkiem Pan nie wypełnia znamion jakichś czynów zabronionych swoimi insynuacjami dotyczącymi tego, do czego to ja rzekomo innych namawiam. Nie jestem do tego wyrywny, ale jak trzeba, to się do tego potrafię zmobilizować, o czym się już jeden pan z forum przekonał dwa razy.
          • Gość: gosc Re: Roman = Uczeń Jerzego U. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 21:31
            pan roman doktor? Niemożliwe. po wypowiedziach sadzić by można , że zwyczajny... szkoda słów.
            Podżeganie do przestepczych zachowań nie godzi sie człowiekowi wykształconemu.
            pan roman tego nie rozumie?
            myślę, że z tym panem doktorem nie warto dyskutowac, bo raczej po swoich wypowiedziach pełnych nienawisci do ludzi innego światopoglądu niz on sam, dał sobie złe świadectwo.
            I jeszcze jedno panie doktorze romanie. To jak to jest z ta tolerancją? Toleramcja tak,ale tylko wtedy jeśli dotyczy mojej osoby?
            A moze ma pan cos na sumieniu i tak zajadle atakuje pan ludzi wierzących!
            • roman_j Re: Roman = Uczeń Jerzego U. 27.09.10, 22:06
              Po pierwsze, widzę że pierwsze prawo propagandy jest w użyciu: jak się kłamstwo powtórzy tysiąc razy, to stanie się prawdą. Przytocz, przyjacielu, w których słowach zachęciłem do zachowań przestępczych.
              Po drugie proponuję szybko wycofać się z tego zarzutu o braku tolerancji, bo to właśnie brak tolerancji jest jedną z cnót religijnych. Tolerancja jest dla większości współczesnych religii, śmiertelnym zagrożeniem (dowiódł tego choćby nasz lokalny ordynariusz nie zgadzając się, żeby na płycie ku czci druha Wacława Milkego znalazło się stwierdzenie, że był krzewicielem tolerancji). Nie można być jednocześnie dobrym chrześcijaninem i człowiekiem tolerancyjnym. Kto próbuje obu tym paniom (to znaczy religii i tolerancji) służyć, zawsze się którejś z nich sprzeniewierzy. A samemu nie będąc tolerancyjnym nie można komuś zarzutu nietolerancji stawiać, bo to jest czystej wody hipokryzja. :-))
    • Gość:   boją się wierni ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.10, 21:15
      nikt na wiernych nie napada, nie maja czego sie bac :)
      • Gość: Clitoris Re: Do Romana... IP: *.003.c71.petrotel.pl 26.09.10, 07:26
        Genialnie to ująłeś! Dzięki! Dodam,że nie napadli jecyś ohydni muzułmanie,tylko Katolicy,jak się okaże.Wychodzą z założenia,że skoro pan Bóg kazał się dzielic' , a wielebni tego nie robią,to ktoś dzieli się sam:) żeby tym pasibrzuchom ułatwic' drogę do królestwa niebieskiego :) Gdy ktoś nie lubi tej czarnej zarazy,to pojawiają się idioci co piszą że Płock jest czerwony.Co to ma wspólnego??? :)
        • Gość: gosc Re: Do Romana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 07:42
          To ma tyle wspónego, że każda przemoc, rozbój kradzież jest złem. Znęcanie się nad człowiekiem jest okrucieństwem. Kim wy ludzie jesteście, że takie rzeczy wypisujecie?
          Założę się, ze nigdy nie daliście tym " wstrętnym" księżom złamanego grosza. Najwięcej niestety krzyczą ci, co nie dali pieniędzy na Kościół.
          Trzeba być draniem, zeby wspierać badytyzm. Ludzie ogarnijcie się trochę.
          Popierając takie działania, jakie macie gwarancje, że któregoś dnia czy nocy, nie przyjdzie komuś do głowy wejść do waszych domów. Takie reakcje jak wasze rozzuchwalają bandytów. Tak pisząc jak wy to robicie przyczyniacie się do rozwijania bandytyzmu. Brak wyobraźni. To nie jest godne zdrowo myślącego człowieka..
          P.S. Do Romana
          Słowo " Bóg" pisze się z szacunkiem. Nie trzeba być wierzącym żeby uszanować uczucia innych.
          • Gość: Clitoris Re: Do Romana... IP: *.003.c71.petrotel.pl 26.09.10, 07:51
            Ależ kolego,tu nikt nie popiera bandytyzmu! Jeżeli uderzą w prawy policzek ,nadstaw lewy...Ps przecież żyjemy w szczęśliwym kraju ludzi wierzących-nic nam nie grozi... A to że czarni gwałcą i molestują dzieci,to nie bandytyzm???
            • Gość: RABIN Re: Do Romana... IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 09:39
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > To ma tyle wspónego, że każda przemoc, rozbój kradzież jest złem.

              Ale istnieje też tzw mniejsze zło i czasem jest to całkiem dobre rozwiąanie. Biorąc pod uwagę, że cel uświęca środki, a tu celem jest odebranie czarnej mafii choć część dobra materialnego zdibytego podstępnie i zwykłe ograbienie uprzednio otumanionych prostych i ufnych ludzi.

              > Znęcanie się nad człowiekiem jest okrucieństwem. Kim wy ludzie jesteście, że takie rzeczy wypisujecie?

              To jest tylko dydaktyczna demonstracja już teraz na ziemi tego, co czeka czarno-sukienowych grzeszników w piekle po śmierci - jak klechy to przerobią w praktyce na własnej skórze, to łatwiej sami uwierzą w to, co głoszą w ramach swoich obłudnych nauk.

              > Założę się, ze nigdy nie daliście tym " wstrętnym" księżom złamanego grosza.

              I tu zakład wygrałbyś niechybnie, gdyby do takiego doszło. Ale coraz mniej nie jest ani takich głupich żeby się tak zakładać ani tym bardziej, że trwonić pieniądze i majątek na napychanie kieszeni czrarnej mafii i paść ich grube kałduny.

              > Najwięcej niestety krzyczą ci, co nie dali pieniędzy na Kościół.

              po co jeszcze dawać, skoro w swojej pazerności niezmierzonej już i tak się wystarczająco obłowili a darowizny natychmiast sprzedają z zyskiem - vide grubo ponad 24 mld zł w ostanicch latach przestępczo wyłudzone od biednego Państwa i co najmniej tyle od biednego społeczęństwa. Kościół grabieżą stoi od zawsze - vide krucjaty, konkwista, misje chrystianizacyjne jako krok pierwszy kolonizacji, renesansowe wojny i zbudowane z łupów pełne pzrepychu kościoły, katedry, bazyliki, czego najlepszym przykładem bazylika św. Piotra w Watykanie - inne pominę bo musiałbym co najmniej przez godzinę wymieniać je.

              > Trzeba być draniem, zeby wspierać badytyzm.

              no właśnie - draniem i durniem żeby wspierać czarną mafię i być śllepym na jej grabieże i badytyzm - zwracasz się do siebie samego i podobnych sobie.

              > Ludzie ogarnijcie się trochę - ludzie się zaczęli ogarniać, sam się obudź i ogarnij

              >Popierając takie działania, jakie macie gwarancje, że któregoś dnia czy nocy, nie przyjdzie >komuś do głowy wejść do waszych domów.

              czarna mafia nie czeka nocy, stała się już tak bezczelna, pewna siebie i tak się rozpanoszyła, że nie czeka nocy - grabi 24 godziny na dobę przez cały rok w całym kraju na skalę dotąd niespotykaną

              >Takie reakcje jak wasze rozzuchwalają >bandytów. Tak pisząc jak wy to robicie >przyczyniacie się do rozwijania bandytyzmu. Brak wyobraźni. To nie jest godne zdrowo
              > myślącego człowieka..

              zaczynasz dobrze kombinować - tylko właściwie adresuj to wezwanie; do siebie i sobie podobnych

              >P.S. Do Romana
              >Słowo " Bóg" pisze się z szacunkiem. Nie trzeba być wierzącym żeby uszanować uczucia >innych.

              jest tyle bogów i bożków ile religii i schizm, każda z pretensją, że jest jedyna prawdziwa - jak to wszystko ogarnąć i szanować, to niemożliwe i nawet prawem nie wymagane w normalnych, nieporąbanych demokracjach europejskich i światowych.



            • Gość: gosc Re: Do Romana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 09:47
              Prymitywizmem jest wrzucać wszystkich do jednego worka. W cywilizowanych warunkach człowiek który łamie prawo powinien ponieść adekwatne do popełnionego czynu konsekwencje ( jezeli jest to ksiadz to takze prawo go dotyczy). Rozciąganie nienawiści na wszystkich jest po prostu kolokwialnie mówiąc , głupie.
              Co do nadstawiania policzka: tak, chrześcijaństwo jest religią miłości, a nie odwetu i nienawiści ( co też nie oznacza przyzwolenia na włamywanie się do czyichś domów i ich okradanie)
              Z całą pewnościa wielu księzy nie zachowuje się zgodnie ze swoim powołaniem, trzeba o tym mówić, napiętnować, ale odwołując się do konkretów, a nie powielanych stereotypów. Nienawiścia niczego nie osiagniemy. Jezeli macie KONKRETNE przykłady, KONKRETNĄ OSOBĘ DUCHOWNEGO, ze okrada wiernych, że gwałci dzieci ( jakies konkretne) to trzeba złożyć dopniesienie do prokuratury, na konkretną osobę.
              Ja tez mogę powiedzieć, że ty i inni tu ziejący w prymitywny sposób nienawiścią jesteście czerwoną zarazą i co to da? Długo tak tę prymitywną dyskusję możemy ciągnąc? KONKRETY, FAKTY!
              • Gość: menel Re: Do Romana... IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 10:32
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > W cywilizowanych warunkach człowiek który łamie prawo powinien ponieść adekwatne do
                > popełnionego czynu konsekwencje ( jezeli jest to ksiadz to takze prawo go dotyczy).

                I tu się zgadzamy, ale tylko z tym zdaniem ideolgicznie neutralnym. Na szczególną uwagę i podkreślenie zasługują słowa > w cywilizowanych warunkach< , które nie mają zastosowania do pozycji KK w Polsce i korzystania z niej przez KK.

                > KONKRETY, FAKTY!

                dla zwięzlości ograniczę się tylko do tych najbardziej znanych:
                komisja majątkowa i wyniki jej pracy przez ostanie lata
                świątynia opatrzności i dotacje pństwowe na tą fanaberię
                coroczne dotacje budzetowe na instytucje KK
                zbiórka Rydzyka rzekomo na ratowanie stoczni i zagrabienie sprych pieniędzy na swoją rzecz
                łamanie warunków koncesji i prawa przez radio Rydzyka - działalnośc komercyjna (reklamy)
                opłacanie parcowników frontu ideologicznego KK zajmujących się indoktrynacją najmłodszych
                w Płocku natychmiastowa sprzedarz z zyskiem przyzanego majątku
                w Płocku wyciąganie ręki po teren i nieszczenie zabytków po tylko aby tłuc szaml
          • roman_j Re: Do Romana... 26.09.10, 09:55
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > P.S. Do Romana
            > Słowo " Bóg" pisze się z szacunkiem. Nie trzeba być wierzącym żeby uszanować uczucia
            > innych.

            Gdybym miał na myśli Zeusa albo Amora, to też miałbym pisać o nim per Bóg? :-))
            Poza tym to nie jest żaden argument, że słowo bóg, pisane w ten sposób, rani Twoje uczucia.
            • Gość: gość Re: Do Romana... IP: *.class147.petrotel.pl 27.09.10, 07:11
              Szanowny Panie Romanie

              Inteligentnych ludzi poznaje się po tym, że szanują poglądy innych a przede wszystkim potrafią poprawnie się wypowiadać i pisać. Niestety tego Panu brakuje pisząc słowo "Bóg" z małej litery.
              Ciekawe czy też takie "byki" robi Pan na uczelni "ucząc" innych.
              Zastanawiam się jednego czy ludzie którzy dali Panu tytuł "dr" przed nazwiskiem dali by go jeszcze raz widząc to co Pan wyprawia na forum - moim zdaniem wątpie w to ponieważ pewne rzeczy zobowiązują.
              Po prostu współczyję Panu Panie Romanie i zapewne nie tylko ja. Może kiedyś znajdzie Pan kogoś kto zmieni Pana poglądy na życie i cały świat.
              • ainipoajom2 Re: Do Romana... 27.09.10, 07:28
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > Może kiedyś zna
                > jdzie Pan kogoś kto zmieni Pana poglądy na życie i cały świat.

                moze spotka boga
                rotfl
              • roman_j Re: Do Romana... 27.09.10, 08:38
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > Szanowny Panie Romanie
                >
                > Inteligentnych ludzi poznaje się po tym, że szanują poglądy innych

                To znaczy, że nie powinienem znaleźć żadnego z nich wśród wyznawców chrześcijaństwa, jako że religia ta nakazuje nawracać innowierców najwyraźniej nie szanując ich poglądów religijnych. Ciekawe jest natomiast, że kiedy ktoś krytycznie wypowie się na temat poglądów religijnych chrześcijan, spotyka się z oburzenie i odsądzaniem od inteligencji, czci, człowieczeństwa i co tam jeszcze zacietrzewionym miłośnikom bliźnich przyjdzie do głowy. :-))

                > a przede wszystkim potrafią poprawnie się wypowiadać i pisać. Niestety tego Panu brakuje
                > pisząc słowo "Bóg" z małej litery.

                Na szczęście moja inteligencja nie zależy od Pana opinii na ten temat. Słowo bóg jest rzeczownikiem pospolitym i oznacza nie tylko Jahwe, ale też Allaha, Zeusa, Erosa, Siwę, Światowida i całą plejadę podobnych wytworów wyobraźni wymyślanych przez ludzi na przestrzeni wieków. Jeśli darzy Pan te wszystkie twory szacunkiem, to proszę pisać o nich używając wielkiej litery. Tak ja piszę do Pana i do innych moich dyskutantów. Oni przynajmniej istnieją i jest to ich spora przewaga nad wszelkimi bóstwami. Jeśli zaś jakiś bóg czuje się urażony tym, że piszę o nim z małej litery, niech sam się ze mną skontaktuje. Proszę go nie wyręczać, bo nie wiadomo, czy sobie tego w ogóle życzy. ;-))

                > Ciekawe czy też takie "byki" robi Pan na uczelni "ucząc" innych.

                Pyta Pan, czy ucząc studentów piszę słowo "bóg" z małej litery? Nie, bo w przedmiotach, których uczę, nie ma miejsca na żadne bóstwa, więc w ogóle tego słowa nie używam.

                > Zastanawiam się jednego czy ludzie którzy dali Panu tytuł "dr" przed nazwiskiem
                > dali by go jeszcze raz widząc to co Pan wyprawia na forum - moim zdaniem wątpie w to
                > ponieważ pewne rzeczy zobowiązują.

                Na szczęście stopień, nie tytuł, doktora, może za wyjątkiem doktora teologii, nie jest w tym kraju przyznawany w zależności od religijności kandydata. Głęboko wierzę (sic!), że to się nie zmieni i stopnie oraz tytuł naukowy będą nadal nadawane wyłącznie w oparciu o dorobek naukowy, a nie za światopogląd. Jest to jednym z większych osiągnięć i filarów autonomii środowiska akademickiego, dlatego zakładam, że nikt nie dokona na tę zasadę zamachu nawet w Polsce. :-))

                > Po prostu współczyję Panu Panie Romanie i zapewne nie tylko ja.

                Nie mogę tego Panu zabronić, jeśli sprawia to, że czuje się Pan lepiej. Szkoda tylko, że Pana współczucia nie mogę uznać za uczucie szczere w świetle tego, co Pan napisał powyżej. :-))

                > Może kiedyś znajdzie Pan kogoś kto zmieni Pana poglądy na życie i cały świat.

                Niewykluczone, niewykluczone. Ale proszę sobie nie robić wielkich nadziei, że te poglądy zmienią się tak, jak Pan prawdopodobnie zakłada. Ja ten etap mam już za sobą i nie sądzę, żeby był do tego powrót, bo to oznaczałoby umysłowy i psychiczny regres. Oczywiście nie można tego wykluczyć jako skutku chorób degeneracyjnych mózgu, demencji czy innych podobnych czynników. Shit happens, jak mawiają starzy Indianie. ;-))
                • Gość: de Re: Do Romana... IP: *.035.c92.petrotel.pl 29.09.10, 10:46
                  jak ja lubie czytac takie odpiski pod kazdym zdaniem i uddawac ALe i Omeg hehe
                • jestem-happy Re: Do Romana... 29.09.10, 12:53
                  roman_j napisał:
                  "Niewykluczone, niewykluczone. Ale proszę sobie nie robić wielkich nadziei, że te poglądy zmienią się tak, jak Pan prawdopodobnie zakłada. Ja ten etap mam już za sobą i nie sądzę, żeby był do tego powrót, bo to oznaczałoby umysłowy i psychiczny regres. Oczywiście nie można tego wykluczyć jako skutku chorób degeneracyjnych mózgu, demencji czy innych podobnych czynników. Shit happens, jak mawiają starzy Indianie. ;-))"
                  Ja bynajmniej tego Panu nie życzę, Panie Romanie. Z przyjemnością czytam Pańskie wypowiedzi w tym wątku i w całej rozciągłości z nimi zgadzam się. Trudno natomiast zgodzić się z ich interpretacją przez adwersarzy. Ale w tym przypadku, nie o zrozumienie raczej chodzi, a o obronę czegoś, co dla nich wartość ma bezdyskusyjną.
    • Gość: szok Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.111.c87.petrotel.pl 27.09.10, 09:42
      Mnie tylko martwi, że jak złapią tych złodziei to dadzą im najwyższe możliwe wyroki, a prawdziwi bandyci dalej będą się migać...:(
      • Gość: kiecuchofob Re: Boją się księża, boją się wierni. Seria napad IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.10, 10:12
        Kiecuchów strach ogarnął, ale nie do tego stopnia, że przestać łupić ciemny lud i grabić ile się tylko da - proceder czarnej mafii nadal trwa w najlepsze!!!!!
    • Gość: Ludzie myślimy Kościół IP: *.024.c75.petrotel.pl 27.09.10, 14:22
      Dokładnie kościół ma wiele pieniędzy, ochrona 24/7 i dziękujemy..
      Kościół to jedna wielka SEKTA
      Religi nie powinno być to jest moje zdanie!
      Trzymajmy sie ludzie którzy myślą co robią i nie dają sobie nic narzucic ;)
      • Gość: a ja Re: Kościół IP: *.plock.mm.pl 30.09.10, 21:30
        A ja dziś o mało zawału nie dostałem .
        Przeczytałem w gazecie (nie tabloidzie) , ze przez ostatnie 20 lat , codziennie (średnio oczywiście) oddawaniom dziennie powtarzam, mienie wartości 3 MILIONY złotych.
        Gdyby więc sprzedać to mienie to nie byłoby żadnej dziury budżetowej , a i ci co potrzebują też by coś dostali .
        Szlag mnie trafia jak o tym pomyśle widząc w jakich warunkach mieszkaja niektórzy ludzie.
        Z czarnym pozdrowieniem.
        • Gość: Sprawiedliwy Re: Kościół IP: *.244.c86.petrotel.pl 02.10.10, 20:40
          nie okradają tylko odbierają to co kościół bezprawnie zagarnął, Panie Biskupie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka