Gość: jolka k
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.05.05, 10:18
9 maja, na uroczystości 60. rocznicy Dnia Zwycięstwa, na osobiste zaproszenie
Putina, przyjechał do Moskwy Wojciech Jaruzelski. Odznaczony na Kremlu,
rozchwytywany przez Rosjan, udzielał wielu wywiadów w prasie i telewizji.
Podobną też do Putina prezentował interpretację historii i ocenę obecnych
stosunków polsko-rosyjskich.
Wypowiedzi Putina i Jaruzelskiego były i są nadal szeroko komentowane w
Polsce. W komentarzach przeważa oburzenie wobec przemilczenia przez Putina
udziału Polski w II wojnie światowej, na niepotrzebny wyjazd Jaruzelskiego do
Moskwy, na treść jego wypowiedzi itd.
Rozumiejąc głosy oburzenia, zapytam jednak, czy można się było spodziewać
prawdy od dwóch komunistów, ludzi czynnie zaangażowanych w budowę najbardziej
zakłamanego i zbrodniczego w dziejach systemu komunistycznego? Według Czarnej
księgi komunizmu (Stephane'a Courtis i jego 10 współpracowników, w tym
Andrzeja Paczkowskiego – autora Europa pod rządami komunizmu), liczba ofiar
komunizmu w świecie w latach 1917-1989 to około 100 milionów. Liczby te
szokują szczególnie w zestawieniu z liczbą ofiar, jakie miał na swoim
sumieniu faszyzm – 25 milionów ofiar. Autor Czarnej księgi, nie widzi różnicy
między "ludobójstwem na tle klasowym" a "ludobójstwem na tle rasowym" i oba
klasyfikuje jako "zbrodnie przeciw ludzkości". Reżimy komunistyczne nie
popełniały kryminalnych czynów tylko od czasu do czasu, ale były z natury
swojej organizacjami kryminalnymi. Z zasady wszystkie rządziły okrutnie,
bezprawnie i bez szacunku dla ludzkiego życia, posługując się brutalną
przemocą. Masowe gwałty wynikały z rozmyślnej polityki komunizmu, którego
nieludzkość w kilka dekad zdołała przyćmić wszystkie zbrodnie
dotychczasowych "nacjonalizmów".
Czy można było w Moskwie usłyszeć prawdę, gdy upadek komunizmu w byłym bloku
sowieckim nie przyniósł ze sobą odpowiednika procesów norymberskich ani
dekomunizacji? Status "byłego komunisty" nie niesie za sobą żadnych
negatywnych konsekwencji, a karalny był i jest każdy, nawet nieznaczny,
kontakt z faszyzmem. Np. w Austrii, Kurt Waldheim, jej były prezydent, został
okryty światową niesławą, kiedy tylko wyszły na jaw jego związki z nazizmem.
Czy można było spodziewać się od Putina uznania zbrodni katyńskiej za
ludobójstwo, kiedy to w Parlamencie Europejskim nasi sojusznicy w UE odmówili
takiej oceny? Może dziennikarze nie powinni tak bardzo oburzać się na to, że
Jaruzelski pojechał do Moskwy, ale wyjaśnić polskiemu społeczeństwu, dlaczego
generał, odpowiedzialny za wiele zbrodni, nie siedzi w więzieniu! Dlaczego
pojechał do Moskwy i na Syberię, a nie mógł dojechać na rozprawę sądową w
sprawie zbrodni grudnia 1970!
Należy się także ludziom wyjaśnienie, dlaczego żaden z komunistycznych
notabli biorących udział w Okrągłym Stole nie został ukarany za to, co zrobił
w czasach PRL? W opinii publicznej wywołuje to przypuszczenie, że chroni ich
jakaś tajna umowa, zawarta przed lub w czasie trwania Okrągłego Stołu. Czy
potwierdzeniem tej opinii jest utworzenie niedawno Partii Demokratycznej
(dawniej UW, ROAD, lewica OKP, część PZPR), z inicjatywy ludzi z dawnej
opozycji, stawiających, co najmniej od czasu Okrągłego Stołu, na stworzenie w
Polsce nowej elity władzy wspólnie z częścią ludzi z PZPR? Świadczyć o tym
mogą wypowiedzi i działania niektórych przedstawicieli dawnej opozycji:
Mazowiecki – I premier RP, w swoim exposé mówił: Nie będę premierem
malowanym. Przeszłość odkreślamy grubą kreską. Nie wspomina nic o
rozliczeniach za popełnione przez komunistów zbrodnie.
Michnik – określa jako "frustratów bez kwalifikacji" posłów solidarnościowych
żądających przejęcia majątku po byłej PZPR oraz odebrania specjalnych
przywilejów emerytalnych prominentom komunistycznych.
Geremek – w wywiadzie dla francuskiego "Figaro", podkreśla zasługi generała i
twierdzi, że: wybór w 1989 roku Jaruzelskiego na prezydenta zapobiegł wojnie
domowej.