Ambroziewicz Urszula

IP: *.hsd1.il.comcast.net 03.09.05, 08:44
Szkoda wielkiej uczciwej patryjotki ktora kochala wolnosc,zyla prawda,coz
czlowiek zniesie wszystko,ale najbardziej ciezko mu zniesc strate
przyjaciela.Widzisz Ula zylas po to by innym pomoc zyc lepiej warto bylo gdyz
wartosc wyrazona w szacunku do drugiego czlowieka,owocuje gdyz przynajmniej
garstka ludzi staje sie lepsza bogatsza o prawde ktora nie balas sie
glosic,za ktora tyle cierpialas i za to bedziemy Ci wdzieczni.
    • Gość: ona Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.06, 21:12
      była wspaniała
      • Gość: Historykii Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 06:37
        Tylko słyszałem o Niej, a to starcza by przyłączyć się do tych , którzy
        pamietają o tym, ze była płocczanką.
    • Gość: mm Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 07:46
      Co Ona robiła? Nie słyszałem, może to wstyd?
      • Gość: A Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.c243.petrotel.pl 03.05.06, 10:48
        Z Panią Ulą los zetknął mnie trzykrotnie. Najpierw w szkole podstawowej, gdzie
        uczyła j. polskiego. Nie była moją nauczycielką, ale nawet jako dzieci
        odczuwaliśmy, że jest inna. Jakaś ważniejsza, mądrzejsza, budziła respekt.
        Oczywiście zajmowała się recytatorami, zawdzięczam jej pierwsze miejsce w konkursie.
        Potem epizod z czasów Małachowianki: o rok starszy kolega powiedział, że jest
        przy WDK grupa teatralna, można chodzić na zajęcia. Pani Uli zawdzięczam
        umiejętność właściwego oddychania, akcentowania, dobrą dykcję, od niej
        dowiedziałam się, że etiuda to nie tylko utwór muzyczny, ale i ćwiczenie
        aktorskie. Stworzyła fajną gromadkę, wspaniałą atmosferę, coś zupełnie innego
        niż indoktrynowana szkoła czy nasączane coraz większym tępym agitatorstwem rodem
        z KW PZPR drużyny harcerskie. Najwyższym wyróżnieniem było przejść z nią na Ty,
        mimo że odbywało się to zupełnie naturalnie.
        Pierwsza praca w Ważnej Instytucji Kulturalnej. Rządzili nią Mądry Dyrektor i
        Bardzo Mało Mądra Wice. Wice miała za sobą zaplecze w KW, Mądry Dyrektor zmarł
        na zawał, bo miał dość głupoty i pozwolił sobie na nieostrożność - emocjonalnie
        odniósł się do "gó..arskich" działań i pomysłów Tych Na Górze. Pracowała tam
        też Pani Ula. Wybuchła Solidarność, Pani Ula była pierwszą, która do niej
        przystąpiła. Nie bardzo umiała i chciała ukrywać niechęć do otoczenia, które
        pracę uważało za źródło niewyczerpanych korzyści (np. nie jeździło się w
        delegacje służbowe, tylko wysyłało druki delegacji do podstemplowania pocztą, a
        potem rozliczało. Albo jechało się służbowym samochodem w teren... ale po
        uprzednim umówieniu się, że u celu podróży służbowej będzie czekało pół
        świniaka, zresztą zwykle traktowanego jako "podarunek"). Potem stan wojenny i
        można się było odegrać na Pani Uli. Szykana była prosta: ma przychodzić do
        pracy, ale nie wolno jej nic robić, a już na pewno nie prowadzić zajęć z
        młodzieżą. Nieraz mi mówiła: - Wiesz, to bezczynne siedzenie dobija mnie, to jet
        tortura. Ale oni o tym nie wiedzą, zobacz, jak ich drażnię, to jest piękne...
        Pani Ula PIĘKNIE NIC NIE ROBIŁA. Przychodziła rano, zasiadała w swoim kącie przy
        biurku i wyciągała z torby wielki, tandetny budzik. Nakręcała go i stawiała
        przed sobą. Mało było osób, które z nią rozmawiały i z którymi ona miała ochotę
        rozmawiać. Przy innych nawet do mnie się nie odzywała, po prostu bierny opór.
        Kiedy wchodziła do pokoju Paskudna Wice, Pani Ula z kpiącym uśmiechem wpatrywała
        się w swój Big Ben. Bez słowa. O ile pamiętam, miała tam pół etatu, więc tak w
        połowie dnia pracy Budzik zaczynał z ogromnym blaszanym jazgotem wydzwaniać
        koniec jej "roboty". Wtedy podnosiła się z krzesła, pakowała zegar do torby i
        bez słowa wychodziła. Byłam zachwycona, że doprowadzała tym niemal wszystkich do
        dzikiej furii... :-)
        Żałuję, że jakoś nie doszło do naszej współpracy w tygodniku "Solidarność", choć
        mi to proponowała.
        Po Jej śmierci miałam jeszcze jedno wzruszające spotkanie z Panią Ulą. Ktoś
        podarował mi Jej tomik "Papierowe miasteczko". Mam go do dziś.
        • Gość: Jrzysztof Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 15:38
          Kiedy tak siedzisz
          cały zamieniony w nasłuch
          i własne kłamstwa
          nawet nie potrafię Cuę znienawidzieć
          bo ni ma we mnie uczucia zemsty
          na slepych i głuchych z własnego wyboru
          Jest we mnie tylko wielki ból i smutek
          że w moim kraju nad Wisła
          trwa stan wojenny
          i jest we mnie spokój i wiara
          w tych co polegli
          wiara w zapalone wieczorem w oknach
          świece
          Urszula Ambroziewicz 1938 - 1993

          www.plock24.pl
          • Gość: menel Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.06, 16:19
            Moje spotkanie z Panią Ulą przypadło na okres I-szej Solidarności.Nie potrafię
            właściwie oddać Jej wyjątkowości, mądrości i wielkości. Wsółpraca z Nią z
            pewnością uczyniła mnie trochę innym, z pewnością lepszym człowiekiem.
            Jej wrażliwość i otwartość na ludzi oraz umiejętność kierowania nimi została
            wtedy zauważona - powierzono jej prowadzenie I-szego Regionalnego Zjazdu NSZZ
            Solidarność, jaki odbył się w styczniu 1981 w Domu Technika w Płocku.
            Jej kandydarurę zaproponował Wojciech Wiścicki. Wywiązała się z tego niełatwego
            zadania doskonale panując swoim cichym sokojnym głosem nad kilkoma setkami
            zrewoltowanych delegatów zwiąkowych. Wspominam Ją z zadumą i szacunkiem.
            Jest właściwą osobowością na patrona ulicy lub szkoły w Płocku.
            • Gość: dociekliwy Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 14:46
              Wspaniale pytanie dla prezydenta milewskiego Pan czlowiek opozycji i jeszcze
              nie pomyslal o tym ,chyba ze jest to zacieranie sladow niewygodnej dla
              niektorych osob dzisiejszej wladzy historii najnowszej
        • Gość: andrzej Re: Ambroziewicz Urszula z okazji 13 grudnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 19:35
          przypomnijmy ludzi których juz nie ma
      • Gość: wspominacz Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 20:07
        Nie masz czego żałować i nie wierz w jej wspaniałość Nie lubiła ludzi o
        odmiennych od niej poglądach Byłem jej uczniem Nie miała argumentów dla młodego
        pokolenia Była konserwatywna zakompleksiona stara panna za którą żaden facet
        sie nie obejrzał Może tam, po drugiej stronie zazna trochę szczęścia Zyczę jej
        tego szczerze
    • Gość: adam Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 09:20
      zbiża sie świeto zmarłych, pójdźmy do Uli, ona nas wszystkich kochała
      • Gość: panna s Re: Ambroziewicz Urszula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 11:31
        milewski ?Jaki on opozycjonista ?Kto cokolwiek moze powiedziec o jego
        konspirze ? Bez przesady
Inne wątki na temat:
Pełna wersja