Gość: wprost
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.02.06, 09:01
Czy ks. Janusz Bielański, jedna z legend krakowskiego Kościoła, to agent SB o
pseudonimie Waga?
Katarzyna Nowicka
Niech przestanie sr.. we własne gniazdo, bo źle skończy - telefony takiej
treści od kilku dni odbierają współpracownicy ks. Tadeusza Isakowicza-
Zaleskiego. Wszystko po tym, jak legendarny kapelan
nowohuckiej "Solidarności" zaapelował, aby Kościół rozliczył się z
przeszłości i ujawnił nazwiska księży, którzy współpracowali ze Służbą
Bezpieczeństwa PRL. Przedstawiciele krakowskiej kurii najpierw nabrali wody w
usta, a potem zapowiedzieli, że powołają komisję, która wyjaśni sprawę. Nic
nie wskazuje jednak na to, by ta komisja - podobnie jak inne wcześniej
powołane - cokolwiek zdziałała. W Krakowie mówi się nawet, że powołano ją nie
po to, by coś ujawnić, ale po to, by "uspokoić" zbyt odważnych księży. Ks.
Isakowicz-Zaleski uspokoić się nie chce. - Trudno. Złamałem zasady
korporacyjne. Nie mogłem jednak milczeć - mówi "Wprost". Podobnie jak on
myśli coraz więcej księży, dlatego ujawniane są kolejne nazwiska. Współpracę
z bezpieką przypisuje się m.in. (w artykule w "Tygodniku Podhalańskim")
współtwórcy i kustoszowi sanktuarium na zakopiańskich Krzeptówkach ks.
Mieczysławowi Drozdkowi. Miał on przekazywać SB m.in. informacje o Karolu
Wojtyle i Stanisławie Dziwiszu. "Wprost" dowiedział się z kolei, że kilku
pokrzywdzonych księży i byłych działaczy podziemia odkryło w dokumentach
otrzymanych z Instytutu Pamięci Narodowej, że agentem bezpieki o pseudonimie
Waga miał być jeden z najbardziej znanych polskich duchownych - ks. Janusz
Bielański.
Agent na Wawelu?
Ks. Janusz Bielański od 1983 r. jest proboszczem Królewskiej Katedry na
Wawelu. Według naszych informacji, w dokumentach IPN znajdują się materiały,
z których wynika, że Bielański był zarejestrowanym współpracownikiem SB. Są
też informacje o tym, że po pewnym czasie ksiądz tę współpracę zerwał.
Wcześniej miał informować funkcjonariuszy m.in. o osobach, które zamawiają na
Wawelu msze za ojczyznę, i tych, które na nie przychodzą. Ks. Bielański nie
chciał z nami rozmawiać o swojej przeszłości.
Ks. Tadeusz Zaleski, który widział już w IPN część dokumentów bezpieki na
swój temat, mówi, że takich księży jak Bielański było więcej. Z jednym z nich
już rozmawiał. - Powiedziałem, że jeśli nie ma sobie nic do zarzucenia, niech
idzie do IPN i wystąpi o swoje teczki. Usłyszałem, że nie ma potrzeby
taplania się w szambie - opowiada ks. Zaleski.
Wyrok na księdza
- Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest jedną z tych osób, które mają największe
prawo domagać się ujawnienia prawdy o agentach - mówi Zbigniew Fijak,
krakowski działacz antykomunistycznej opozycji, obecnie polityk PO,
współpracownik Jana Rokity. Ks. Zaleski, kapelan nowohuckiej "Solidarności",
potem duszpasterz Ormian (jest półkrwi Ormianinem) w konspirację był
zaangażowany od czasów seminarium. Odmówiono mu wydania paszportu, przez co
nie wyjechał na studia do Rzymu. Szybko znalazł się na przygotowanej przez
krakowską SB liście księży niepokornych. Dwukrotnie został napadnięty i
bestialsko pobity. Drugi z incydentów miał prawdopodobnie zakończyć się
śmiercią duchownego. - Przez wizjer zobaczyłem dziewczynę w kitlu.
Powiedziała, że mój proboszcz miał zawał. Otworzyłem drzwi. Do środka wpadło
kilku zbirów. Spętano mnie gumowym kablem. Bili. Potem chcieli wciągnąć mnie
do samochodu. Zacząłem udawać atak padaczki. Wtedy porzucili mnie w ogrodzie -
opowiada ksiądz. Komunistyczne władze tłumaczyły później zajście jako napad
bojówki "Solidarności" lub "innej grupy kryminalnej".
Wstrząsające są zdjęcia nakręcone przez SB podczas wizji lokalnej. - Gdy IPN
pokazał mi tę kasetę, byłem w stanie obejrzeć ją tylko do połowy. Oglądanie
siebie sprzed 20 lat pobitego i przerażonego to coś nie do opisania.
Niektórzy koledzy zwrócili mi uwagę, że pętla z kabla, którą mnie skrępowano,
była założona w identyczny sposób jak u ks. Jerzego Popiełuszki - mówi ks.
Zaleski. Dziś duchowny jest znanym w Krakowie działaczem charytatywnym.
Pomaga osobom upośledzonym umysłowo, prowadząc Fundację im. Brata Alberta i
schronisko w podkrakowskich Radwanowicach.