ginger_beer
03.02.03, 01:32
Niedawno do mojej matki zadzwoniła koleżanka. Dzwoniła z pracy, a pracuje w Orlenie. I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że rozmowa trwała 1,5 godziny. Wiem, że prywatne korzystanie z telefonu w pracy to u nas normalka, ale takie długie rozmowy to chyba jednak przegięcie. Rozumiem też, że na nocnej zmianie człowiek się nudzi. Ale chyba ma jednak coś do roboty, skoro każą mu na tę zmianę przychodzić. A może jest tak, że Orlen jest w tak genialnej kondycji, że może płacić ludziom za pracę na trzecią zmianę, czyli najbardziej kosztowną i do tego jeszcze nie muszą oni na tej zmianie nic robić, bo jak człowiek ma coś do zrobienia, to nie wisi zazwyczaj na telefonie prze 1,5 godziny. Pogratulować zatem wypada i życzyć, żeby po wejściu na rynek konkurencji nie okazało się, że nasza największa firma padnie, bo ma dużo większe koszty niż konkurencja. Ale na razie może się chwalić komfortem pracy swoich pracowników