motocylkiści

IP: *.c242.petrotel.pl 05.08.06, 18:32
Koniec z pobłażaniem!
Cała Polska nadal żyje historią zastrzelonego przez policję motocyklisty. W
tak dużym stopniu przywykliśmy do nieudolności naszych umundurowanych stróżów
prawa, że gdy wreszcie zrobią coś takiego, co nie dziwi u ich zagranicznych
kolegów, wpadamy w stan osłupienia.
Piotr R. Frankowski, frankowski-sideways.blog.onet.pl/ 2006-08-04 12:14
OK, i ja mam mieszane uczucia w tej sprawie. Jednak wydaje mi się, że warto na
to wydarzenie spojrzeć chłodno i bez emocji.

Od lat obserwuję u nas dwa gatunki motocyklistów. Pierwszy z nich to ludzie
rozsądni, którzy nawet w największe upały nie wsiadają na motocykl bez
wszystkich elementów ochronnego stroju. Wiedzą bowiem, że w ich przypadku
strefa kontrolowanego zgniotu to całe ich ciało. Jeżdżą szybko, nawet bardzo
szybko, ale z dumą zdobywają coraz większe umiejętności. Do tej grupy zaliczę
też właścicieli chopperów, którzy przez cały tydzień noszą w pracy krawat i
wcale nie głupieją, wsiadając na jednoślad. I na pewno nie potrzebują napadać
na sklepy czy stacje benzynowe.

I jest grupa druga. Często na motocyklach, których nie powinno się, ze
względów bezpieczeństwa, przerabiać nawet na kosiarki do trawy, w szortach,
klapkach i bez rękawiczek. Frakcja ludzi, na których nie działa fizyka, którzy
są pewni, że po dramatycznym "dzwonie" ożyją, niczym bohater gry komputerowej.
Podginają tylne tablice rejestracyjne, żyją w przeświadczeniu całkowitej
bezkarności. To znaczy żyli tak do teraz. Dziwne, że nie myślą choć przez
chwilę o kierowcach samochodów, którzy już wiedzą, że źle kończy się sytuacja,
w której nie zatrzymują się na żądanie umundurowanego policjanta, stojącego
przy oznakowanym radiowozie. Blokada, kolczatka, strzały, trup.

Motocykliści, podobnie zresztą jak wielu polskich przestępców (UWAGA! nie
mówię wcale, że wszyscy motocykliści to przestępcy!), uważają, że policję
można kompletnie zlekceważyć. Fotoradary są dla samochodziarzy, kontrole
drogowe też, a pościgi za motocyklistami często kończą się źle dla gliniarzy,
których radiowozy nie mają ubezpieczenia auto casco. Taka sytuacja nie może
trwać w nieskończoność, bo stróże prawa nie mogą demonstrować własnej
bezsilności całemu społeczeństwu. Polska policja jest daleka od ideału, ale
nie może wypowiadać komunikatu: "wsiądź na motocykl, a nigdy cię nie
złapiemy", bo to dla sił pilnujących porządku prawnego po prostu samobójstwo.
Więc będą strzelać, mam nadzieję, że nie tylko do motocyklistów, za to coraz
częściej do uciekających złodziei i bandziorów. Motocyklista z prowincji
popełnił błąd, był pewien, że będzie "jak zawsze". Dlaczego nie zatrzymał się
na policyjnej blokadzie? Nie wiadomo. Przypomnijcie sobie jednak sytuację z
Nowego Jorku z czasów burmistrza Giulianiego: zero tolerancji. Grozisz
policjantowi bronią - jesteś trupem, to twoja decyzja. Uciekasz autem przed
policjantami - mogą cię zastrzelić. Wybieraj. Owszem, zginęło na początku
kilka niewinnych osób, ale później N.Y. stał się bezpiecznym miastem. Ludzie
uwierzyli, że policja nie zrezygnuje z egzekwowania prawa wszystkimi
dostępnymi sposobami.

Nie chcielibyście, żeby tak było u nas? Fakt jest taki, że gość UCIEKAŁ i
żaden świetlany życiorys tego nie zmieni. Stało się. Następni może przez
chwilę pomyślą, nim zrobią coś równie durnego. Żarty się skończyły, policjanci
BĘDĄ strzelać. I gdy pomyślimy logicznie, to nie jest do końca takie złe.
I co wy na to?
    • Gość: RoughBoy Re: motocylkiści IP: *.c157.petrotel.pl 07.08.06, 09:38
      Zgadzam się w 100%.
Pełna wersja