Dodaj do ulubionych

18 maja 2001- Kazimierz Papiński Ś.P.

31.03.07, 18:06
Rocznica śmierci Kazimierza Papińskiego Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.
Czy można przypomnieć działalność i artykuły które napisał?. Wszystkie prace
Kazimierza Papińskiego w jednym tomie to nie tylko hołd człowiekowi, ale
także pamięć o miejscach w Płocku których nie ma. Sam chętnie przeczytałbtm
jego artykuły pisane do lokalnej prasy pod nazwą Pamietaj aby żyć

Ja dodam od siebie - Żyjesz by pamietać

W dniu wczorajszym premier Kaczyński oraz minister kultury Ujazdowski
zaprezentowali program który ma chronić, bronić, promować Miejsca Pamięci
Narodowej.

Ksiązka z artykułami Kazimierza Papińskiego wpisałaby się w ten PIS-owski
program Edukacji Historycznej i Patriotycznej Płocka.

Najpierw nauczmy się i zapamiętajmy naszą lokalna historię.

Płock ma 1000 lat Ten rok jest szczególny. 770 lat temu została podpisana
lokacja Płocka. 770 lat temu Płock został miastem.

Warto sprawić miastu na urodziny pamiątkę o człowieku który pamiętał gdy żył
o jego przeszłości.

Czy teraz Miasto będzie pamiętało o Nim?

galeria.plock24.pl/displayimage.php?pos=-9918
Obserwuj wątek
    • Gość: Zenon Dylewski Re: 18 maja 2001- Kazimierz Papiński Ś.P. IP: *.plock.mm.pl 31.03.07, 19:01
      Dziękuję. Galeria rozrasta sie umieściła wspomnienie o Kazimierzu Papińskim.
      Prowadził doskonale Komisje Historyczna Miejskiego Komitetu Ochrony pamięci Walk
      i Męczeństwa. Jego działaniem była współpraca ze szkołami , które były
      opiekunami MPNarodowej. Prowadził ozywiona korespndencje za całym światem.
      Doprowadził do zakończenia dramatu historii wojennej w której Bohaterem była
      siostra generała W.Sikorskiego.Przez dziesiątki lat 2 siostry z poszukiwały
      grobu Eugenii Dąbrowskiej, która została postrzelona przez snajpera w Gąbinie z
      wiezy kościoła ewangelickiego. Siostry dożyły chwili , kiedy wreszcie mogły
      pomodlić na grobie tej z której pośrednio przyczyny zginęła . Młodzież z ZSZB,
      ufundowali piękny prosty nagrobek . Sfilmowałem spotkanie z Sióstr z młodzieżą i
      na grobie. Ja tylko doszedłem do tej sprawy . Wszystko zainicjował i wykonał
      KAzimierz PApiński , odznaczony Złotym medalem OPMPNarodowej. GAzeta Mazowsze
      dokładnie wszystko opisała . Szukajcie w Archiwum. Ale Archiwum KP, nie powinno
      byc w szafie.
      • kwisniewski Opiekun Miejsc Pamięci 31.03.07, 23:30
        2002-12-20,
        16 grudnia 1999 r. pożegnaliśmy naszego Przyjaciela Henryka Biedrzyckiego,
        opiekuna miejsc pamięci narodowej. Był członkiem Miejskiego Komitetu Ochrony
        Pamięci Walk i Męczeństwa.

        Przez długie lata był Strażnikiem mogił na cmentarzu parafialnym przy ulicy
        Kobylińskiego. Odkrył wiele mogił powstańców z 1863 r., które dzięki Jego
        staraniom zostały oznaczone znakami miejsc pamięci narodowej. Zabiegał o
        naukowe udokumentowanie zabytkowych pomników na grobach znaczących w historii
        miasta płocczan. Walczył o fizyczne zachowanie grobów, które znikały na naszych
        oczach. Ożywiona działalność sędziwego Opiekuna doprowadziła nawet do skazania
        Go przez sąd na zapłacenie grzywny.

        Był cichy i niepokorny. Prowadził ożywioną korespondencję z naczelnymi
        władzami, dążąc do zachowania kultury materialnej naszych przodków. Odszedł
        niepostrzeżenie. Gdy trzy lata temu zobaczyłem klepsydrę z Jego nazwiskiem,
        przeszył mnie dreszcz i zdjąłem czapkę przed Człowiekiem, który życie poświęcił
        dla ocalenia pamięci tych, którzy mówić już nie mogli.
        Tekst Zenon Dylewski w GW

        Czy tylko przy okazji Wszystkich Świętych 1 liatopada przypomina się tych
        którzy odeszli?

        Żeby nie te święto zapomnielibyśmy o wszystkich.
        • Gość: do Kwiśniewskiego Re: Opiekun Miejsc Pamięci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.07, 23:34
          Rocznica uwolnienia się Płocka od upierdliwego oszołoma
          • kwisniewski Re: Opiekun Miejsc Pamięci 31.03.07, 23:38
            Świadkowie zapomnianej historii - artykuł ukazał się w GW

            aw 2004-06-16


            Żołnierz AK, zwiadowca z Kedywu Tadeusz Wichrowski na własne oczy widział
            egzekucję w zoo. Zmarł dwa lata temu. Zdążył o wszystkim opowiedzieć Zenonowi
            Dylewskiemu. Jego nagrana na taśmę relacja to jeden z niewielu dowodów
            zapomnianej tragedii.

            "Musiałem emigrować z terenów wschodnich. Wróciłem do Płocka w 1944 r. Musiałem
            gdzieś się ukryć, żeby zarazem być pożytecznym i nie stracić własnej skóry.
            Ulokowałem się w ogrodzie Miączyńskich. I tam jako zakamuflowany pracownik,
            mogłem obserwować most i transporty idące na front. Widziałem, jak przywieziono
            ciężarowym, zakrytym samochodem - w asyście dwóch innych wojskowych aut -
            żołnierzy niemieckich skutych, z powiązanymi do tyłu rękami. To byli
            dezerterzy, przeciwnicy ustroju i jego wyczynów. Byli w mundurach. Wysypywano
            ich jak zwierzęta, odprowadzono kilkadziesiąt metrów do parowu, gdzie dziś jest
            pawilon żubrów. Zostali rozstrzelani na stojąco, pod ścianą ziemi. Zakopali ich
            żołnierze. Posterunki pilnowały, żeby nikt tego nie widział. Plutonem kierowało
            dwóch oficerów. Gdybym wtedy się pokazał, spocząłbym razem z nimi. Potem nie
            wolno było tam chodzić. O dalszym losie żołnierzy po wojnie nikt nie pytał".

            Inny z płocczan słyszał od swojego wujka historię o kilku egzekucjach, m.in. na
            terenie zoo. Był wtedy małym chłopcem, ale do dziś nie może zapomnieć: - Wujek
            powtarzał mi: byli różni Niemcy, różni żołnierze. Frontowi strzelali, zabijali.
            Ale byli też tacy, którzy nosili mundury, ale nie chcieli zabijać. Dlatego
            zginęli z rąk swoich kolegów. Pamiętał, że jeden z rozstrzelanych tuż przed
            śmiercią zaczął śpiewać, ale nie hymn czy wojskową pieśń, on śpiewał tak
            pięknie jak w operze - opowiadał wczoraj w Domu Darmstadt.

            Relacji jest więcej. I choć nie układają się w spójną całość, a raczej w
            labirynt, mają ze sobą wiele wspólnego. Teraz szaradę musi rozwiązać Hartmut
            Mehnert.

            Swój fragment układanki ma też były dyrektor zoo Tadeusz Taworski. Wielu ludzi
            przestrzegało go przed kopaniem w jarze, bo tam mogą być ludzkie kości.

            - Opowiadał mi jeden z pracowników zoo, że jego ojciec był grabarzem na
            cmentarzu garnizonowym i tuż przed wejściem do Płocka bolszewików widział
            egzekucję Niemców uznanych za dezerterów. Jeden jeszcze żył, kiedy wrzucono go
            do wspólnej mogiły. Ale jego zdaniem ciała przeniesiono na cmentarz. Słyszał
            też o ogrodniku, który robił zdjęcia z rozstrzelania - opowiadał Taworski.

            inny świadek

            Ja także widziałem, jak rozstrzeliwano dezerterów na terenie obecnego zoo a
            dawniej tym ogrodnikiem był Drajkowski ,do którego należał ten teren. Ja miałem
            wtedy około 20 lat. Teraz mam 80 lat. Od 15 r. ż. byłem wodniakiem a następnie
            kapitanem statku na obiekcie pływającym.
            Wiadomo mi , że istnieje także zbiorowa mogiła dezerterów przy cmentarzu
            wojskowym przy ul. Norbertańskiej/w Płocku/-przy torach/między torami a
            cmentarzem wojskowym/.Wraz z kolegą i jednym z synów Drajkowskiego widzieliśmy
            egzekucje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka