vulgaris
12.08.07, 10:05
Oglądałem występ teatru KTO z Krakowa pod tytułem Quixotage. Nie
było to moje pierwsze spotkanie z teatrem ulicznym. Tak, owszem
pozwoliłem im połechtać moje elementerne instynkty i pobiegłem za
światłem, muzyką i darmową sensacją w tą duszną, sobotnią noc. I
chociaż kuglarskie wyczyny rynkowych akrobatów nie zachwyciły mnie i
tym razem, chętnie przyglądałem się ferii świateł, dymów i dzwięków
i udanej próbie wszczepienia nierzeczywistego życia w nasze rynkowe
serce miasta. Pod tym względem było to udane przedsięwzięcie,
chociaż ja nie potrafię patrzeć na nie inaczej niż przez pryzmat
samozwańczych artystów, brukowych akrobatów, karłów i innych
wynaturzeń ludzkich, które przez wieki przetaczały się z muzyką i
krzykiem przez wszystkie jarmarki Europy.
Myślę że mój osobisty stosunek do tego rodzaju sztuki byłby bardziej
przychylny gdyby nie kradł słowa teatr teatrowi.
A co Wy myślicie o tym? Oglądaliście inne przedstawienia?
PS. Wielki plus dla Agi Zaryan i jej koncertu.