ag64
07.11.07, 19:54
Znalezione w internecie:
"Właściwie nie miałem zamiaru pisać o przypadku Michała Boni. W
końcu to tylko kolejny z długiej listy wydobytych na światło dzienne
agentów. Jednak to co się wyprawia w mediach zmusza do zabrania
głosu. Okazuje się, że ważny członek opozycji, uczestnik Okrągłego
Stołu, członek rządu Mazowieckiego,minister w rządzie Krzysztofa
Bieleckiego był człowiekiem Służby bezpieczeństwa, z którą zresztą
współpracował do 6 lutego 1989 roku czyli do dnia rozpoczęcia obrad
Okrągłego Stołu. Wiem, że Boni umniejsza swoją rolę ale przecież
robi to każdy zdekonspirowany po latach agent. Żadna to nowość.
Faktem jest, że bardzo ważny członek opozycji był agentem służby
bezpieczeństwa.
Powraca pytanie ilu agentów Kiszczak miał po stronie społecznej
podczas twardych negocjacji Okrągłego Stołu. I czy przypadkiem nie
mieliśmy do czynienia z teatrzykiem dla gawiedzi. Kiedy już
podliczymy ilu agentów było przy Okrągłym Stole, warto zająć się
rządem Mazowieckiego. To potwierdziłoby lub zaprzeczyło tezie o
kontrolowanym, a w istocie pozornym charakterze zmian ustrojowych po
89 roku. Taka rzetelna lustracja dałaby nam wiedzę o klasie elit.
Przypadek Boniego, to że prawda o nim nie dotarła do opinii
publicznej , to także dowód nieskuteczności wszelkich
dotychczasowych metod lustracji. Przez dwadzieścia lat Michał Bonii
gwałtownie zaprzeczał prawdzie o swojej przeszłości. Co ważniejsze,
zorganizowało się wokół niego środowisko najważniejszych wówczas
autorytetów politycznych i moralnych. Może przyczyną tak gwałtownej
obrony Boniego był paniczny strach przed poznaniem prawdy? Może
Kuroń, Frasyniuk, Mazowiecki, Geremek bronią Boniego wiedząc, że za
chwilę mógł/może spotkać ich podobny los? "