Dodaj do ulubionych

Janie Robakiewiczu

04.11.08, 21:11
Janie Robakiewiczu, kierowniku administracji osiedla Tysiąclecia.
Miałeś już od losu ostrzeżenie. Drugi raz ci się nie uda. I oby jak
najprędzej. Będziesz odchodził z tego świata w takich samych
męczarniach, jak wytrute przez ciebie koty podczas kolejnej
dezynsekcji, która rzekomo miała usunąć pchły, a których w piwnicy
mojej klatki schodowej nie ma!
Jest na tej klatce natomiast smród i brud, kał pozostający na
schodach już od dwóch miesięcy, który ani panu, ani pańskiemu
pracownikowi, ani tym bardziej „wrażliwym” na zapachy z piwnicy
zwyrodniałym lokatorom nie przeszkadza, tylko te powyrzucane z domów
zwierzęta, które znudziły się dzieciom.
Likwidujesz koty, a nie ma kto zająć się pijakami przesiadującymi w
piwnicach i urządzających tam libacje, z obszczywaniem ścian
włącznie. Ile miałeś już w tej sprawie interwencji? Zrób z nimi
porządek, to i smród zniknie z piwnic. Za co bierzesz pieniądze? Za
znęcanie się nad zwierzętami? To masz w zakresie obowiązków? Tego
oczekuje od ciebie twój prezes? Dostajesz extra premię za ile
martwych kotów? 10? 50? 100?
Więc życzę ci bestio, byś tak samo cierpiał jak ten zwierzak,
którego przyniosłem z piwnicy, trzymam na rękach i nikt nie jest w
stanie już mu pomóc.
Obserwuj wątek
    • Gość: sasiad Re: Janie Robakiewiczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 21:34
      a moze na Otolińskiej?
      o działalnosci sadysty zawiadom rano prokurature
    • Gość: ANTYKOT Re: Janie Robakiewiczu IP: *.201.c83.petrotel.pl 05.11.08, 11:15
      To weź sobie te wszystkie koty i trzymaj w domu.
      • Gość: Robert Re: Janie Robakiewiczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 16:00
        ja bym takim nakladł po ryju
      • roman_j Re: Janie Robakiewiczu 05.11.08, 18:20
        Nie lubisz kotów? To pewnie lubisz myszy i szczury? No cóż, kwestia gustu. ;-))
    • marysia_pasikonik Re: Janie Robakiewiczu 11.11.08, 22:12
      O tym, że pan kierownik Robakiewicz jest złym zarządcą osiedla
      wiedzą wszyscy, którzy chcieliby, aby ich osiedle było estetyczne,
      schludne i przyjazne środowisku. Póki co, zachowuje się jak
      marionetka w rękach bezmyślnych i zacofanych egoistów. Wystarczy
      przejść się wokół bloku wyróżniającego się wściekle niebiesko-
      fioletowym, zimnym kolorem, by stwierdzić, że mieszkają tam w
      większości jakieś oszołomy, którym widok gołych, pozbawionych gałęzi
      pni drzew koi frustracje i brak spełnienia się w każdej dziedzinie,
      albo jest swoistą formą zemsty za ich pochodzenie, gdzie zieleń i
      zwierzęta kojarzą im się wyłącznie ze znienawidzoną wsią, z której
      uciekli. Uwaga dla paniuś, które płaczą, że drzewa im zabierają
      światło: po pierwsze – podnieście żaluzje i rolety, po drugie: cień
      rzucają wam nie drzewa, ale dziesięciopiętrowce z naprzeciwka. Więc
      jeśli Robakiewicz wytnie na wasz wniosek nawet wszystkie drzewa, to
      i tak to nic nie zmieni. Zostaje wam złożyć petycję o wyburzenie
      sąsiadujących budynków. Lub przenieść się do domku jednorodzinnego,
      gdzie będziecie mogły sobie wszystko wybetonować.
      Dobrze się chyba stało dla naszego osiedla, że nie powstała rada
      mieszkańców, bo weszłyby do niej te same osoby, które tylko osiedlu
      szkodzą. Była przewodnicząca rady osiedlowej, mieszkanka owego blue-
      bloku, zamiast zabiegać o zieleń, o nowe nasadzenia, o wszystko, co
      wiązałoby się z poprawieniem estetyki osiedla, zadbała o to, by
      zarówno drzewa (bo to psiapsiółka tych dam od „ciemność, widzę
      ciemność”), krzewy, trawniki, jak i koty były w krótkim czasie
      zlikwidowane. Dlaczego natomiast nie zadbała o to, by w piwnicy
      chociażby jej klatki schodowej nie było pijaństwa i libacji, podczas
      których dewastowane są ściany, zdzierana izolacja z rur, a ich
      uczestnicy wypróżniają się i wszędzie pozostawiają wymiociny? Potem
      to my musimy ponosić koszty tej dewastacji, dezynsekcji (bo ludzki
      mocz sprzyja rozwojowi pcheł) i po prostu czyjegoś chamstwa. Nie
      rozumiem tylko, jak udaje się wmówić Robakiewiczowi, że w tych
      piwnicach koty wypróżniają się z pełną kulturą, podcierając sobie
      tyłek gazetą, a nawet papierem toaletowym zakupionym w pobliskim
      kiosku lub sikają na wysokość półtora metra i wyżej. I potrafią
      przydźwigać pod osłoną nocy kilkanaście flaszek i zgrzewek piwa. No
      bo że potem potłuką te butelki na drobny mak to, wiadomo, pryszcz
      dla takiej bestii.
      Pan Jan Bez Wizji jak ma wyglądać zarządzane przez niego osiedle,
      słucha tego, kto go zastraszy lub będzie wchodził po paluszku, więc
      wyciął drzewa „z woli ludu”, po protestach nasadził nowe, z tym że
      jak zwykle bezmyślnie, bo zamiast je zabezpieczyć, pozwala na to, by
      parkujące na zdewastowanym trawniku! (kolejny przykład troski o
      osiedle) samochody wjeżdżały na te drzewka. Przecież można je czymś
      ogrodzić, by kolejne pieniądze nie poszły w błoto. No ale cóż, PSML-
      W zdziera z lokatorów tyle kasy, że stać ją będzie na pokrycie
      kolejnych strat, będących efektem bezmyślnych decyzji ludzi
      pozbawionych całkowicie wyobraźni.
      A przecież na tym osiedlu mieszkają też normalni ludzie, czego
      przykładem są bloki przy Hermana i Dąbrówki, gdzie przydomowe
      ogródki kipią zielenią i zachwycają oczy nie tylko ich opiekunów,
      ale i przechodniów, gdzie nie straszone, zadbane koty piwniczne
      spokojnie wylegują się na słońcu*, a widok ten nadaje tej części
      osiedla charakter spokojnej, dostatniej dzielnicy. Czy nie może być
      tak wszędzie? Dlaczego reszta podchodzi do sprawy w tak roszczeniowy
      sposób, nie dając od siebie nic? Dlaczego na przykład osoba
      niepełnosprawna, bo bez nogi, mieszkająca w tym wściekle niebieskim
      bloku, która powinna być szczególnie wyczulona na cierpienie, nie ma
      współczucia dla głodnych i chorych zwierząt? Niedawno ów człowiek
      zabronił swojemu siedmioletniemu sąsiadowi wystawiać mleko
      piwnicznym kotom, ale dziecko okazało się o wiele bardziej dojrzałe
      i odpowiedzialne, niż on, stwierdzając, że będzie nadal kupowało to
      mleko i wystawiało, ponieważ wie, że jeśli są koty, to nie będzie
      szczurów. A przykładem dla niedowiarków niech będzie Wrocław, który
      stracił w czasie powodzi wolnobytujące koty, więc zwrócił się do
      schronisk z innych miast o pomoc i przekazanie tych zwierząt, bo
      nawet wyspecjalizowane firmy deratyzacyjne nie potrafiły poradzić
      sobie z plagą szczurów. Czy nie lepiej zapobiegać problemom, zamiast
      czekać i działać dopiero wtedy, gdy się one pojawią?
      Ludzie, jeśli nie macie w sobie woli pomocy słabszym, nie odczuwacie
      takiej potrzeby (choć to z czasem może obrócić się przeciwko wam),
      to przynajmniej nie znęcajcie się nad zwierzakami (przypominam,
      idzie zima, gdzieś muszą się skryć). Nie przeszkadzajcie i nie
      terroryzujcie tych sąsiadów, którzy starają się być ludźmi również
      za was. Panie Robakiewicz, trochę więc serca i zrozumienia...
      Zresztą, normalna, zdrowa społeczność danego bloku zebrałaby się,
      ustaliła składkę – przy takiej liczbie mieszkańców to grosze, i
      kupiła karmę przynajmniej na zimę. Ale to w naszych warunkach
      mrzonki. U nas się zwierzęta truje, kamienuje, pali żywcem lub
      zamyka w ciasnym słoiku, aż się zadusi.
      Ja już kiedyś o tym mówiłam – stosunek do zwierząt (jak każdej
      słabszej od nas istoty) jest dowodem kondycji i poziomu rozwoju
      zarówno społeczeństwa, jak i każdej jego jednostki. Płock pod tym
      względem jest znacznie poniżej jakiegokolwiek poziomu.
      Szacunek dla tych, którzy wbrew złej woli innych nie poddają się i
      dbają o bezpańskie zwierzęta z własnej kieszeni, podczas gdy jeden z
      drugim przywozi zwierzaka z wioski, a potem wyrzuca - i niech się
      inni martwią.
      Zacytuję słowa ze strony płockiego oddziału Towarzystwa Opieki nad
      Zwierzętami: „zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt koty
      wolnobytujące mają prawo być tam gdzie przebywają, są elementem
      ekosystemu miejskiego i dobrem narodowym”.


      * Wyjaśniam, gdyby pojawił się znów zarzut, że syty kot nie będzie
      łowił myszy. Błąd w rozumowaniu. Kot to łowca, wyłapuje gryzonie
      nawet wtedy, gdy jest najedzony. Kot zdrowy i zadbany jest też
      bardziej wydajny.
    • Gość: marta Re: Janie Robakiewiczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 19:41
      Były koty i myszy, koty padły a co zostało?
    • dezynsekcja1 Re: Janie Robakiewiczu 18.11.15, 09:17
      Deratyzacja, dezynsekcja, usuwanie szkodników, owadów i tępienie gryzoni, niskie ceny, zapraszam:
    • Gość: Jastrząb Re: Janie Robakiewiczu IP: *.dynamic.mm.pl 18.11.15, 10:29
      Popieram -Tepić ! Jak widac i słychac rano na tym osiedlu do czego doprowadziło dokarmianie ptactwa na siłe gdzie po padnie .Po Prostu mamy inwazji ptactwa wodnego/ mewy ,rybitwy /jak w Łebie lub innym miasteczku portowym które ryczy z samego szukajac łatwego żarcie .A ryny i dachi sa non -stop wymienia , bo jeden z drugim beret bawi się w Św.Francisza wali chleb nawet na placach zabaw .
      Ps.Ale to ze ten Pana Kolega Radny K...tak grzebie tak słabo działa w sprawie remontu tego boiska -klepisko za Biedronką na Tysiaclecia - to też robi za jeden wielki karmnik- No to jest denerwujące.
    • Gość: Spotkanie Re: Janie Robakiewiczu IP: *.dynamic.mm.pl 21.11.15, 07:42
      Mieszkancy w/w osiedla Tysiaclecia gdzie rzadzi Pan Jan R . czeka okazja spotkanie z Prezydentem Płocka na terenie osiedla .
      Jestem Ciekawa czy będą poruszane sprawy bardzo ważne czy jak zwykle lobby i miłosnicy od kotków i ptaszków będe pi..o /przerywać / dyskusje swoimi tekstami o złym traktowaniu kotków i ptaszków na których poprawe losu , nasze miasto wydaje bardzo duże kwoty .
      Ps. Może będzie i sam mieszkaniec nr 1 tego osiedla czyli Pan Radny Kras i przedstawi swoje nierealne wizje o budowie podziemnego parkingu między Tysiaclecia a Hermana .
      Ale będzie wesoło -jak zawsze .
    • Gość: Obiecanki .... Re: Janie Robakiewiczu i koledzy IP: *.dynamic.mm.pl 28.11.15, 08:12
      Panowie Pan Jan R. i jego kolega radny Kras oraz Pan prezydent miasta Płock na spotkaniu z mieszkańcami w tym tygodniu -obiecywali poprawie i zwiekszenie bezpieczeństwa na osiedlu Tysiąclecia i likwidacię schroniska dla patologi koło szkoły nr .16 -Czekamy i patrzymy .
      Ps.Panie radny Kras -PAn dział z tym Parkingiem a nie gada Pan o nikom potrzebnych scieżkach rowerowych ,bo chyba jako mieszkaniec tego osiedla widzi Pan jakie sa problemy z parkowaniem na tych wąskich uliczkach osiedlowych .
    • Gość: W miarę możliowści Re: Janie Robakiewiczu i koledzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.15, 12:52
      Ktoś wreszcie pomyślał w Radzie Miasta i UM Płock albo Pan Radny Artur K i radni ..dostał /dostali/- kubeł zimnej wody i wreszcie w miarę możliwości coś się zacznie dziać z tym kukułczym jajem .tzn przebudowo Klepiska za Biedronko miedzy ul.Tysiąclecia -Hermana .
      Zostały na bok odsunięte fantazje w postaci budowy Parkingu Podziemnego a ma być wykonany bardzie realny /mnie kosztowny /projekt budowy boiska z terenem rekreacyjnym .
      Niech żyje zdrowy rozsądek ...
      No starsi ludzie tego Osiedla pożyją dłużej ...Ale stracą służby porządkowe tzn.mnie mandatów za picie .....będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka