bozena90
29.11.06, 12:01
Franio woła o POMOC. Standartowy scenariusz. 3 tygodnie wstecz na trawniku
koło parkingu samochodowego przy ul.Lubeskiej 13 pojawił sie "bury" kot z
pięknymi skośnymi oczami . Siedział cały dzień na kupce liści i czekał. Od
czasu do czasu chował się pod samochodami i znów wychodził i patrzył. Jak mu
zaniosłam jedzonko nie uciekał, ale też ostrożnie podchodził. Nie cofał łepka
na wyciągniętą rekę ale też nie miał ochoty na głaski.I tylko pomiałkiwał
jakby się skarżył na swój koci los.I tak codziennie.Przyszłam do pracy-kot
jest na trawniku , idę do domu On jest , z ciekawości przyszłam wieczorem On
jest. W okolicy ani jednego otwartego okienka a noce zimne. Zresztą on wcale
nie szukał piwnicy cały czas tylko ten trawnik i pod samochody.Zostawiłam
prowizorycznie karton zabezpieczony przed deszczem z wełnianym sweterkiem w
środku i o dziwo kot wszedł do niego i tam spędzał większośc dnia i chyba
nocy. Ale stało się najgorsze.Zaczął kichać i ciężko oddychać.Po kilku
próbach dał się złapać. Weterynarz powiedział ,iż ma początki zapalenia
oskrzeli-antybityk, odrobaczenie i kastracja. Jest na razie w zastępczym
mieszkaniu zamkniety w klatce. Załatwia się w kuwecie. ALE JEST PRZERAŻONY.DA
SOBIE WKŁADAC ANTYBIOTYK DO PYSZCZKA. NIE DRAPIE I NIE GRYZIE.BOI
SIĘ.Potrzebujemy szybko znależć dom tymczasowy( pomogę finansowo w
wyzywieniu) lub docelowy.TAM GDZIE JEST DO TEJ PORY MOŻE BYC TYLKO DO 6
GRUDNIA-WLAŚCICIELE MIESZKANIA WRACAJĄ Z SANATORIUM.Liczę na Państwa pomoc.
Ten kot miał kiedyś właściciela. Nie pozwólmy, żeby znów wrócił na trawnik.
Nie przeżyje tego. Jest za słaby. Proszę o pomoc dla niego( sama mam w domu 4
koty i one nie przyjmą już nikogo nowego - próbowałam). Kontakt tel. 0694 963
033 E-mail: bozenakuzma@wp.pl