mam "angielski" problem

08.09.08, 19:41
otórz zyje w czasach, w których rózne czynniki wymuszają znajomosć
angielskiego.....język ten stał sie moim koszmarem i przesladowcą. Kiedys
nawet lubiłam sie go uczyc zczasem przeszło...tylko ze zaczął mnie
prześladowac; znajomi wmawiaja ze "wszyscy przeciez mówią po angielsku", ze do
pracy wszyscy patrza czy sie zna czy nie,itp.
a ja mam juz dosc, męcze sie 11 rok i zwyczajnie nie mam talentu a chęci dawno
mi przeszły; próbowałam 'korków', szkoł językowych ale na nic-nie jestem w
stanie sie nauczyc,zwłaszcza ze teraz podchodze do niego z
nienawiscia,obrzydzeniem i jak go słysze to na ogół zmieniam miejsce. Kiedys
niedawno kolezanka zasugerowała ze do niczego nie dojde i wogóle przykrosc mi
sprawiła ze jestem beznadziejna bo nie znam języków,zwłaszcza jak byłysmy w
irlandii i chciałam aby pomogła mi w sklepie a ona "radź sobie sama"...

nie myśle o karierze zawodowej bo to mnie nie kreci,do pracy na zachód tez nie
chce jechac i zwyczajnie mam juz dość tego przymusu i wmawiania "ze
wszyscy..." ;oprócz studiów(medycyna), pracuje dorywczo, mam mały handel wiec
nie uwazam sie za durnia, i mam dosc ze obie kolezanki tak mi dokuczają....
    • basiczek21 Re: mam "angielski" problem 08.09.08, 19:45
      co sadzicie?
      • claratrueba Re: mam "angielski" problem 09.09.08, 07:30
        Jestem tłumaczem, oprócz tego 22 lata uczę angielskiego jako prywatny
        nauczyciel, nie ma ludzi niebędących w stanie się nauczyć, są tylko tacy, którzy
        tak uważają. Być może miałaś pecha i trafiłaś na kiepskie zajęcia. Lekcje
        szkolne są rzeczywiście zniechęcające na ogół. Grupy deprymują tych mniej
        uzdolnionych, zdarzają się lektorzy wyzłośliwiający sie nad nimi. Nie każdy
        korepetytor jest dobry. Ale naprawdę nie ma ludzi, którzy nie są w stanie
        nauczyć się najprostszego języka na świecie. Choć czasami wymaga to wiele
        cierpliwości tak od ucznia, jak od nauczyciela. Masz wielki uraz do uczenia się
        języka- jak wielu ludzi, którzy do mnie trafiają. Jedynym rozwiązaniem są dobre
        prywatne lekcje z osoba poleconą przez kogoś- doświadczoną i skuteczną. Ważne
        jest Twoje nastawienie (najważniejsze) bo jesli jesteś nieutalentowana językowo
        początki będą trudne i zniechęcające. Ale wiedzy przybywa zawsze w tempie
        geometrycznym, szczególnie jeśli zajęcia są ciekawe a nauczyciel sympatyczny.
        Tylko, że jednemu wystarczy rok (b. rzadko) a drugiemu cztery. Właśnie dzisiaj
        mam zajęcia z dziewczyną, która 3 lata temu mówiła to co Ty a teraz planuje
        filologie angielską i ma duże szanse.
        • braat1 Re: mam "angielski" problem 09.09.08, 09:16
          Ja dodam od siebie, ze zaden, nawet najwspanialszy lektror nie
          nauczy cie angielksiego jestli sama nie bedziesz posiwecala temu
          czasu. I jesli salobo ci idzie musisz poswiecac duuuuzo czasu. A tak
          w ogole to dobrze wspomagac sie angielksimi ksiazkami, filmami,
          programami. I w miare mozliwosci wyjechac na jakis czas do angli,
          ale w takie miejsce, gdfzie bedziesz musiala przez caly czas mowic
          po angielksu.
        • basiczek21 Re: mam "angielski" problem 09.09.08, 09:35
          dzieki za odp. masz racje....tylko ze jak jestem tak juz zniechecona ze jak
          słysze na ulicy to prawie uciekam.... przymus chodzenia na lekcje w szkole,
          milion poprawek kazdej kartkówki, warunkowe zaliczenia i ten ciągły odgórny
          przymus, ze wszyscy,ze nikt itp. .... ja mam juz jakąs fobie....jak słysze ze
          ktos (anglojezyczny)przyjezdza do współlokatorki to ja zwyczajnie uciekam by
          nikt mnie nie zmuszał nawet do przedstawienia sie....
          • claratrueba Re: mam "angielski" problem 09.09.08, 10:39
            Masz ciężki uraz- rozumiem. Ale na to tylko jeden sposób- byka za rogi. Co roku
            słyszę "niemożliwe, ja sie nie nauczę". A niemożliwe to jest hełm na lewa stronę
            założyć i drzwiami obrotowymi trzasnąć. Reszta jest co najwyżej trudna i
            czasochłonna.
            • ilkaana Re: mam "angielski" problem 09.09.08, 23:12
              A ja Ci powiem tak, olej koleżanki, odpuść sobie, bo jeśli nie potrzebujesz
              języka na co dzień, to możesz poświęcić jego nauce jeszcze kolejne 11 lat. Tak
              do tego podejdź. Z luzem. Tymczasem zacznij oglądać angielską telewizję, jak
              usłyszysz angielski obok siebie to nie uciekaj-tylko podsłuchuj:) Jeśli tak do
              tego podejdziesz, jak do czegoś, co możesz, ale nie MUSISZ, co zależy od Twojego
              widzi-mi-się, może przestaniesz nienawidzić angielski, polubisz go, a może nawet
              się go nauczysz:) Powodzenia:)
              • tomek4495 Re: mam "angielski" problem 16.11.08, 20:58
                A ja trochę doła zapodam... a co tam! Otóż podobno naukowcy już udowodnili że 5%
                ludzi nie jest w stanie opanować języka obcego...niestety.
Pełna wersja