basiczek21
08.09.08, 19:41
otórz zyje w czasach, w których rózne czynniki wymuszają znajomosć
angielskiego.....język ten stał sie moim koszmarem i przesladowcą. Kiedys
nawet lubiłam sie go uczyc zczasem przeszło...tylko ze zaczął mnie
prześladowac; znajomi wmawiaja ze "wszyscy przeciez mówią po angielsku", ze do
pracy wszyscy patrza czy sie zna czy nie,itp.
a ja mam juz dosc, męcze sie 11 rok i zwyczajnie nie mam talentu a chęci dawno
mi przeszły; próbowałam 'korków', szkoł językowych ale na nic-nie jestem w
stanie sie nauczyc,zwłaszcza ze teraz podchodze do niego z
nienawiscia,obrzydzeniem i jak go słysze to na ogół zmieniam miejsce. Kiedys
niedawno kolezanka zasugerowała ze do niczego nie dojde i wogóle przykrosc mi
sprawiła ze jestem beznadziejna bo nie znam języków,zwłaszcza jak byłysmy w
irlandii i chciałam aby pomogła mi w sklepie a ona "radź sobie sama"...
nie myśle o karierze zawodowej bo to mnie nie kreci,do pracy na zachód tez nie
chce jechac i zwyczajnie mam juz dość tego przymusu i wmawiania "ze
wszyscy..." ;oprócz studiów(medycyna), pracuje dorywczo, mam mały handel wiec
nie uwazam sie za durnia, i mam dosc ze obie kolezanki tak mi dokuczają....