Dodaj do ulubionych

List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobelnego

IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 05:39
List otwarty do Pana Ryszarda Grobelnego, Prezydenta Miasta Poznania

Szanowny Panie Prezydencie,

Uprzejmie proszę o zamianę zadłużenia w kwocie 6.747,49 zł na karę więzienia, przejmując
w całości na siebie obciążenia, które dotyczą w 50% mojej żony, jako współwłaściciela Bąk?Studio.
Jako emeryci, mający na utrzymaniu syna?studenta, nie pobierającego świadczeń stypendialnych, nie
jesteśmy w stanie spłacić takiej kwoty nawet w ratach.

Swoją prośbę uzasadniam także tym, iż prowadząc od 2002 roku korespondencję w sprawie
powstałego zadłużenia, nigdy nie otrzymałem uczciwej odpowiedz na stawiane pytania:

1. dlaczego nastąpił przydział wynajmowanego przez nas od Miasta lokalu kolejnemu podnajemcy
przed jego oficjalnym odbiorem w dniu 28 lutego 2001, a tym samym zapoznaniem się z aktualnym
stanem technicznym pomieszczeń

2. dlaczego z odbiorem czekano do uprawomocnienia decyzji nowego przydziału, nie odpowiadając
na złożone w dniu 17 stycznia 2002 r. nasze pismo, (przez 42 dni!), określające oczekiwana
rekompensaty za zmianę standardu lokalu, dającą Miastu prawo do uzyskiwania wyższych czynszów

3. dlaczego odpowiedź na powyższe pismo otrzymaliśmy po przeszło 15. miesiącach, i to dopiero
po dodatkowej korespondencji, wywołanej otrzymanym po 8. miesiącach, formularzem wzywającym
do potwierdzenia salda, któremu nie towarzyszyło pismo przewodnie.

Panie Prezydencie,

w piśmie z dnia 22.11.2004 stwierdza Pan, że: ?Aktualnie obowiązujące przepisy gospodarowania
komu-nalnym zasobem użytkowym gminy również przewidują możliwość najmu lokalu użytkowego
w trybie bez-przetargowym, pod warunkiem, że w lokalu tym prowadzona będzie działalność
z zakresu pomocy społecznej, oświaty, kultury, charytatywna, polityczna, itp.?
Jest to dla mnie zrozumiałe, że prawo wspiera organizacje spłeczne. Sam też działam społecznie od
50 lat, i właśnie na tej niwie nastąpiło moje spotkanie z obecnym najemcą lokalu ? NSZZ Solidar-
ność Wielkopolska. To dla ruchu społecznego Solidarność, Niezależna Kultura, Duszpasterstwo
Środowisk Twórczych, w stanie wojennym drukowaliśmy w zespole rodzinnym, w ?zapachach?
rozpuszczalników nitro, tysiące druków podtrzymujących Nadzieję na lepsze jutro.

To my także społecznie współuczestniczyliśmy w stworzeniu koncepcji i opracowaniu projektów
promujących w Poznaniu i Wielkopolsce NSZZ Solidarność w wyborach do Sejmu i Senatu w czerwcu
1989 oraz poszerzoną o Komitety Obywatelskie, w wyborach samorządowych w 1990 r. Mógłbym
wymieniać wiele działań o tym charakterze, chociażby trwające wiele lat prace nad formą aktualnego
Herbu Miasta Poznania, bo otrzymany ekwiwalent finansowy nie pokrył kosztów prowadzonych prac
studialnych, a prawa autorskie do obrazu zawartego w tarczy herbu stanowiły darowiznę na rzecz
mieszkańców Miasta Poznania.

Panie Prezydencie,

nie prowadzilibyśmy tej korespondencji przez lata, gdyby podległe Panu służby miejskie
postępowały zgodnie z Kodeksem Prawa Administracyjnego. Bo gdybym dowiedział się, że nasze
roszczenia dotyczące zmiany lokalu magazynowego, bez ogrzewania, w komfortowy lokal biurowy,
z wymianą wszystkich mediów, w trakcie przeprowadzonego z kredytów bankowych,
oprocentowanych na 50%, remontu kapitalnego, nie mogą być uznane, to szukałbym uczciwego
następcy, który by nie tylko, za wyłączność informacji o zwalnianym lokalu przy Starym Rynku 83,
obiecał przejąć zadłużenie, jak to zrobił Pan Górny, Wice Przewodniczący NSZZ Solidarność
Wielkopolska, przy wiedzy Pana Przewodniczącego Klepasa, ale by się uczciwie z podjętego
zobowiązania, wywiązał.

Mam jeszcze prośbę. Proszę o takie pokierowanie sprawą, żeby odsiadywanie wyroku nastąpiło w
terminie pozwalającym spełnić obywatelski obowiązek wyborczy.
Odpowiadałby mi termin poprzedzający uroczyste obchody 25. lecia Sierpnia 1980. W miejscu
odosobnienia uniknąłbym konieczności wysłuchiwania wielu wzniosłych, okolicznościowych
wystąpień.

Z poważaniem, Jerzy Bąk, Poznań 2 marca 2005 r.

Obserwuj wątek
    • pan.nikt Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe 02.03.05, 11:22
      Przepraszam, a o co chodzi.
      Chciałbym to wiedziec, że by na własny użytek ocenić czy mam do czynienia z
      Pana pieniactwem, czy z idiotyzmem władzy???
      • Gość: george Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.icpnet.pl 02.03.05, 11:37
        Dołączam się do pytania.
      • Gość: max Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.crowley.pl 06.03.05, 23:14
        Pieniactwo? Czy ty w ogole wiesz co to jest? Z reguly pisze sie tak o ludziach
        ktorzy przesadzaja itp. Ale wystarczy postawic sie w sytuacji tej osoby aby
        zrozumiec ja i jej zachowanie. A tego brakuje wiekszosci ludzi - zrozumienia.
        Jakis czas temu na forum pojawil sie pan.nikt i czasami czytajac jego
        wypowiedzi zastanawiam sie co to za gowniarz? Jakis 13 latek? Ale pozniej
        okazuje sie ze to chyba jakis starszy czlowiek ktory ma jakis problem z soba.
        Czasami cos tam napisze innym razem kogos obrazi innym razem w ogole nie idzie
        go zrozumiec.
        • pan.nikt Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe 06.03.05, 23:38
          Gość portalu: max napisał(a):

          > Pieniactwo? Czy ty w ogole wiesz co to jest?


          TAK, TY PIENISZ SIĘ W TYM POŚCIE, NIE CZYTAJĄC DALEJ WĄTKU.

          Ja już mniej więcej wiem, w czym problem. Podobnie, jak każdy, kto przeczytał
          posty tego wątku. Swoją opinię, oczywiście subiektywna i po wysłuchaniu tylko
          jednej strony napisałem dalej.
          A Ty?? Co wiesz o sprawie??



          Ale pozniej
          > okazuje sie ze to chyba jakis starszy czlowiek ktory ma jakis problem z soba.
          > Czasami cos tam napisze innym razem kogos obrazi innym razem w ogole nie
          idzie
          > go zrozumiec.
          Szanowny Kolego.
          TO TY MASZ PROBLEM
          UCZULENIE, NA PANA NIKT, UCZULENIE NA ROZSĄDEK.
          PROPONUJĘ WAPNO. Na lekkie uczulenie dobre.
          Z wiekszym uczuleniem należy udać się do lekarza.

          Pozdrawiam
    • pan.nikt Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe 03.03.05, 11:12
      I co??
      Pieniacz?
      Napisał list i nie chce wyjaśnić??

      Czy nie jest przy kompie??
      • Gość: Jerzy Bąk Poznań Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.icpnet.pl 03.03.05, 19:25
        co tu jeszcze wyjaśniać? Publikować dziesiątki pism? Kompletem dysponuje Pan Prezydent i Komisja
        Rewizyjna Rady Miasta. Jeżeli kogoś interesują jakieś szczegóły, to jestem gotów podać, tylko co?
        Podziękowanie za zainteresowanie.

        • pan.nikt Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe 03.03.05, 23:14
          Co wyjaśniać??
          No tak w krótkich żołnierskich słowach, o co chodzi, bez tego pseudoprawniczego
          slangu i odwołan do nikomu nie znanej historii. Nikomu, poza Panem i
          urzędnikami.
          A przecież to list otwarty, po którym oczekuje Pan jakiś ocen społecznych.

          Zwyczajnie po ludzku, powinien Pan opisac historię, o którą chodzi w liście.
          • Gość: Jerzy Bąk Poznań Re: List otwarty do Pana Prezydenta Ryszarda Grobe IP: *.icpnet.pl 04.03.05, 03:35
            Historia jest prosta. Zarząd NSZZ Solidarność Wielkopolska, obiecał pokryć zadłużenie studia
            projektowego w zamian za nieupublicznienie zamiaru opuszczenia lokalu. Pozwoliło to uzyskać
            przydział ww. lokalu poza przetargiem, bez konieczności rywalizacji z konkurencją. Powstrzymywano
            mnie z oficjalnym zgłoszeniem zdania lokalu do chwili załatwienia sprawy przydziału. Było to w
            listopadzie 2001 r.

            Studio zostało wymeldowane w Urzędzie Skarbowym z dniem 31.12.2001. Pan Górny zwodził z
            podaniem terminu otrzymania lokalu. Gdy w dniu 17 stycznia 2002 jego zeznania były mętne,
            zrozumiałem, że coś kręcą i że będę obciążony czynszem za kolejny miesiąc, dokonałem oficjalnego
            zgłoszenia w ZKZL rezygnacji z dniem 18 stycznia 2002.

            W dniu 23 stycznia otrzymałem pismo z ZKZL zawiadomienie, że z powodu niewywiązania się z
            uiszczenia zaległych opłat, umowa najmu uległa rozwiązaniu w dniu 28 grudnia 2001. i wezwanie do
            opuszczenia lokalu, protokolarnego zdania lokalu i zapłaty 5.348,39 zł.

            Odbiór lokalu wyznaczono na dzień 28 lutego 2002. W tym czasie nie rozpatrzono mojego wniosku o
            zaliczenie poniesionych nakładów na poczet zadłużenia. /Miasto otrzymało lokal o innym standardzie
            niż mnie wynajęło, po kapitalnym remoncie, dzięki czemu mogło uzyskać inną cenę od nowego
            najemcy, a remont był wykonany za zgodą i przy nadzorze Konserwatora Miejskiego./

            W dniu 28 lutego 2002 podczas Komisyjnego odbioru /5 osób/ Pan Górny oświadczył, że Zarząd nie
            ma zamiaru przejąć zadłużenia. Na oświadczenie członków Komisji, że poprzedni najemca ma prawo
            pozostawić 1 żarówkę na środku pomieszczenia, zamiast stropu z oświetleniem i wentylacją, a także
            wymontować drzwi z szafościan, zabrać wykładziny, zlewozmywak, ogrzewacz wody, bo zrobione nowe
            centralne ogrzewanie, okno, drzwi antywłamaniowe, instalacje elektryczności, wodne, zbudowanie wc,
            to wszystko, czego nie było, w 5 ciemnych i zimnych pomieszczeniach magazynowych, za wyjątkiem
            jednego stanowiącego biuro /9m2/ było wyposażeniem stałym. Na to Komisja usłyszała, że wtedy NSZZ
            Solidarność będzie żądało przywrócenia stanu im znanego.

            Komisja wpisała do protokółu, iż moje pisma z dnia 17 stycznia wraz z dokumentacją poniesionych
            nakładów /47szt/ stanowią załącznik do protokółu i rozliczenia dokona REB 8 a ZKZL zweryfikuje
            rozliczenie końcowe REBu.

            Po ośmiu miesiącach milczenia otrzymałem saldo i wezwanie do zapłaty kwoty 6.747,49 zł., bez
            jakiejkolwiek odpowiedzi na pismo złożone w dniu 17.01. a także ustalenia zapisane w protokole
            odbioru lokalu. Prowadzona dalsza korespondencja z REB 8, ZKZL, MPGM, a wreszcie z
            Przewodniczącym Rady Miasta Panem Alexandrowiczem, spowodowała odpowiedź Pana Zastępcy
            Prezydenta Mista T. Kaysera w dniu 11 kwietnia 2003. Wynika z niej, że wydano w 1992 r. zgodę na
            wykonanie remontu i adaptację lokalu, a najemca zobowiązał się przeznaczyć 40 mil. zł. /4.000 zł/.
            >Wykonane prace nie zostały potwierdzone przez administratora protokołem odbioru, w którym winny
            być zawarte informacje o wykonanym zakresie robót.?Znajdujący się w aktach sprawy protokół
            zdawczo odbiorczy lokalu z dnia 28.02.2002, na który powołuje się Pan J. Bąk nie zawiera
            dodatkowych ustaleń w sprawie wzajemnych rozliczeń, które mogły by obciążyć właściciela lokalu.<
            Pomijając ewidentną nieprawdę dotyczącą zapisu w protokole odbioru z dnia 28.02.2002, to nikt mnie
            nie poinformował, że po dokonaniu remontu, administracja dokona odbioru, a tym samym
            dopuszczenia do użytkowania lokalu po dokonaniu tak dalece idących zmian, z wyburzeniami ścianek
            działowych, doprowadzeniem nowego zasilania energii elektrycznej, pionów wod.kan., co.

            Wtedy udałem się po poradę prawną do prawnika ?w Zarządzie NSZZ Solidarność, usiłując tym
            kanałem dać znać o swoich kłopotach. Nie uzyskalem jednak pomocy.

            W ponownym piśmie do Pana Przewodniczącego Rady Miasta z dnia 11 marca 2003 wyjaśniłem, że
            wg dokumentów stan prawny jest odmienny od przedstawionego przez Pana Kaysera.

            Po kolejnej wymianie pism z Panem Prezydentem Grobelnym, Panem Kayserem i moją odpowiedzią w
            dniu 28 sierpnia 2003, wykazującą, iż różnica w standardzie lokalu przekracza wielokrotnie poniesione
            przez Miasto straty, jeżeli zaliczyć tylko 40 mil. zł zapisane w umowie najmu, bo to w roku 1993 było
            więcej niż 4.00 zł w roku 2002, a dokumenty wykazywały koszt robót zaliczanych do remontu
            kapitalnego kwotę 225 milionów zł, na który była odręczna zgoda Administracji w roku 1992, kiedy
            były inne procedury, nastąpiła cisza. Miałem nadzieję, że argumenty przemówiły.

            Po 14 miesiącach sprawa powróciła ostatecznym przedsądowym wezwaniem do zapłaty w dniu 24
            września 2004 r. Tym razem napisałem do Przewodniczącej Komisji Rewizyjnej Rady Miasta Poznania,
            dając do wiadomości pismo do Przewodniczącego Rady. Ponadto wysłałem pisma e-mail do członków
            Komisji Rewizyjnej, którzy takowe adresy mieli na stronie Urzędu./ Piszę mieli, bo teraz nie mają./
            Na moje pismo z dnia 13 października 2003 otrzymałem informację o przekazaniu wiadomości przez
            Pana Przewodniczącego Rady Panu Prezydentowi, który dnia 22 listopada poinformował mnie o
            podtrzymaniu decyzji z dnia 16 września 2003, i jednoczesnym zawiadomieniem, że w wypadku
            nieuiszczenia należności ZKZL wystąpi do sądu o zapłatę. A aktualne przepisy zezwalają na wynajm
            lokalu w trybie bezprzetargowym na cele społeczne, oświaty, kultury, charytatywne, polityczne itp.

            Osoba pracująca w Zarządzie Okręgu NSZZ Solidarność Wielkopolska zapytała mnie czy miałem
            przyrzeczenie przejęcia zadłużenia na piśmie. Nie miałem, bo taksamo nic nie brałem na piśmie od
            ludzi Solidarności, gdy w stanie wojennym wykonywałem na ich życzenia tysiące druków. Nie miałem na
            piśmie opracowanie zleconej kampanii wyborczej dla AWS Wielkopolska w roku 1998, gdzie zamiast
            15.000 zł wstępnie ustalonych, otrzymałem brutto 5.000, co nie pokryło kosztów półtoramiesięcznej
            pracy studia. Ale co się nie robi dla sprawy, dla której ofiarowało się wiele sił i nakładu pracy, chociażby
            opracowując koncepcję treści i formy dla kampanii wyborczej Solidarności i Komitetów Obywatelskich
            w 1989 i 1990. Nie mówiąc o ratowaniu ich indolencji organizacyjnej przy projektowaniu i decyzjach
            organizacyjno wykonawczych związanych z organizacją miejsca spotkania z Janem Pawłem II w dniu 4
            czerwca 1997 r. na Placu Mickiewicza w Poznaniu. To jest osobne opowiadanie, tak jak historia z
            herbem Miasta, Województwa, kluczami Miasta, stanowiącymi nagrodę dla Honorowego Obywatela,
            i wieloma realizacjami i wydarzeniami, jakie przez 50 lat pracy zawodowej zrealizowałe, lub w których
            uczestniczyłem.

            Dziś trudno konkurować z młodymi i prężnymi twórcami. Stąd taka decyzja.
            Przepraszam, miało być krótko.
            Jerzy Bąk






            • pan.nikt Re: List otwarty do Pana Prezydenta Ryszarda Grob 04.03.05, 09:43
              Uf Pobieżnie przeczytałem.
              Jeszcze chba wrócę.
              Generalnie uderza Pana naiwność (mówię na podstawie Pana opisu).
              Brak dokumentów, typu odbiór robót, umowy o zwrocie nakładów, poniesionych
              przez najemcę (Pana) na polepszenie stanu lokalu itd.


              ALE NAJWIĘKSZYM PANA PROBLEMEM, JEST NIE URZĄD, A NASZA KOCHANA "SOLIDARNOSC".
              "SOLIDARNOŚĆ", KTÓRA JUŻ DAWNO ODESZŁA OD SWOJGO ETOSU, a prawdopodobnie (wg
              Pana opisu) od elementarnej uczciwości.

              Oczywiście walczy Pan z urzędem, ale nagłośnić powinien PAN NIEUCZCIWOŚĆ LUDZI
              Z SOLIDARNOŚCI.

              Pozdrawiam.

              PS Nie jestem prawnikiem, ale jeżeli ma Pan przynajmniej zgodę urzędu na
              adaptację i wiarygodnych świadków stanu lokalu, przed i po remoncie, to chyba
              ma Pan szansę wygrać w sądzie.
              • Gość: Jezy Bąk Poznań >B.Klepas Z przyjemością informuję, że został Pan IP: *.icpnet.pl 06.03.05, 08:42
                uhonorowany odznaką Zasłużony Działacz Kultury przyznaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa
                Narodowego za upowszechnianie wolnego słowa w ramach drugiego obiegu. Odznakę wręczy Panu
                Minister Kultury Andrzej Sylwester Zielińskina uroczystości, która odbędzie się 14 września br. o godz.
                11.00 w Sali Marmurowej Ratusza Poznańskiego. Serdecznie zapraszam.
                Bogdan Klepas Przewodniczący Zarządu Regionu Wielkopolska NSZZ Solidarność
                Poznań, dnia 6 września 2001 r.<

                Jerzy Bąk, Poznań, 14 września 2001 r.
                Pan Przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ Solidarność
                Bogdan Klepas
                fax:8530 866

                Panie Przewodniczący,
                Rok temu Lech Wałęsa przypomniał sobie o drukarzach stanu wojennego i złożył publiczne
                podziękowanie. No cóż, pomyślałem, lepiej późno niż wcale. Dziś widzę, że inni też pamiętają.
                Etos Solidarności, jaki powodował naszymi poczynaniami w roku 1980 i latach następnych,
                po roku 1990 pozostawał coraz wyraźniej tylko pięknym wspomnieniem. Do głosu doszli ludzie bez
                wyobraźni. Zaczęto marnować cenną wartość entuzjazm, solidarność międzyludzka zmieniła się
                w przymierze interesów, a działania odbierały wiarygodność.

                Wspomnę tylko parę przykładów, w których osobiście uczestniczyłem jako projektant:
                * Wielki koncert Artyści dla Rzeczypospolitej, pod patronatem T. Mazowieckiego, rok 1990, z uwagi na
                brak kompetencji i nieodpowiedzialność organizatorów (Zarząd Regionu NSZZ Splidarność
                Wielkopolska) odbywa się przy prawie pustej Auli UAM, zrażając Srodowisko kultury.
                * Kolejne wybory samorządowe, zwłaszcza w 1998, mimo przesunięcia terminów z czerwca na
                październik, robione na kolanie, bo wszystkim działaczom należały się wakacje, a założenia
                programowe powstały po terminie koniecznym do opracowania całościowej koncepcji i wydrukowania
                plakatów wyborczych. Niesubordynacja kanapowych parti wchodzących w skład AWS, których jedyną
                działalnością programową było negocjowanie pozycji na listach wyborczych, nie może tego
                usprawiedliwiać.
                * Organizacja Mmiejsca Spotkania z Ojcem Święty Janem Pawłem II, w czerwcu 1997 r. to popis braku
                wyobraźni, niekompetencji organizatorów, także Zarządu Regionu, arogancji urzędników miejskich
                podległych władzom samorządowym.

                Z brak wyobraźni wypływa nieporadność w pełnieniu służby na rzecz społeczeństwa. Codzienna
                obserwacja i uczestnictwo w życiu miasta i regionu przygniatają przykładami. Przykładowo z jednej
                strony Wizje Expo a z drugiej półroczne zmagania z remontem jednej ulicy, chciejstwo i rzeczywistość.
                Wielkie słowa o wychowaniu młodzieży i obrzydliwe wulgaryzmy od wielu miesięcy wypisane w
                podziemnym przejściu w centrum miasta. A jaki program dla Miasta Poznania, między wielomilio-
                nowym Berlinem a niewiele mniejszą aglomeracją warszawsko łódzką po przystąpieniu do Unii?

                W prymitywnych warunkach stanu wojennego, bez środków, ambicją moją było by to wszystko co
                zawierało symbol Solidarności miało również poziom artystyczny by PIĘKNO IDEI WYRAŻANE BYŁO W
                ODPOWIEDNIEJ FORMIE. Dziś wprowadza się prymitywne symbole z okazji 750. lecia lokacji Miasta
                Poznania, inicjuje nędzne akcje bilbordowej promocji, sięgajc szeroką ręką do środków wypracowanych
                przez podatników, bez konsultacji ze środowiskiem kultury, bez dyskusji w Komisji Kultury. Urzędnicy
                nie potrzebują fachowców, Towarzystwo Miłośników Miasta Poznania zajęte jest własną adoracją, a
                bezradni radni, którzy w imieniu wyborców sprawują nadzór nad nad Urzędem, zajęci są kolejnymi
                przymiarkami do list wyborczych.

                Uroczyste wręczanie odznaki Zasłużonego Działacza Kultury, na tydzień przed wyborami, ma niczym
                listek figowy przysłonić brak wyobraźni, brak kultury, nieporadność działań czy najzwyklejszą głupotę
                w warunkach pełnienia władzy. A wszelkie próby zainicjowania publicznej dyskusji wyrażane w listach
                do >w pełni demokratycznych środków masowego przekazu< są odpowiednio regulowane.

                Co pozostaje zaangażowanemu od dziesiątków lat w działalność twórczą i społeczną, wolnemu nie
                tylko z racji wolnego zawodu artysty plastyka, architekta wnętrz, wystawiennika, autora plakatów,
                herbów, medali, atakże wolnego duchem? Po prostu podziękować i powiedzieć:
                NIE JESTEM I NIE BYŁEM LISTKIEM FIGOWYM. ODMAWIAM PRZYJĘCIA ODZNAKI.
                • Gość: Jerzy Bąk Poznań korespondencja z P.Prezyd. R. Grobelnym 28.08.2003 IP: *.icpnet.pl 06.03.05, 09:49
                  Prezydent Miasta Poznania
                  Pan Ryszard Grobelny

                  Szanowny Panie Prezydencie,
                  W dniu 22 sierpnia 2003 otrzymałem pismo podpisane przez Zastępcę Prezydenta Miasta
                  Pana Tomasza Kaysera, data stempla 20 sierpnia, będące zapowiadaną przez Pana w liście z dnia 24
                  czerwca ostateczną odpowiedzią, której wyznaczony przez Pana termin minął w dniu 21 lipca.

                  Ta rekapitulacja dat jest istotna, ponieważ po raz kolejny w mojej sprawie zostały przekroczone
                  terminy KPA, skutkujące jak dowiodła sprawa ZAPISU STOŁECZNOŚCI MIASTA POZNANIA W STATUCIE
                  MIASTA, załatwieniem sprawy po myśli wnioskującego.

                  Podpisane przez Pana T. Kaysera po raz kolejny nie oddaje w pełni faktów, gdyż cytowany zapis w
                  protokole odbioru lokalu, dokonany z udziałem >niewyposażonych w pełnomocnictwa przedstawicieli
                  służb miejskich< nie była wniesieniem sprawy roszczeń. Zostały one wniesione, potwierdzonym datow-
                  nikiem, pismem z dnia 17 stycznia 2002, skierowanym na ręce Dyrektora ZKZL Pani A. Koniecznej.

                  Do dnia 28 lutego 2002, czyli dnia odbycia się Komisyjnego odbioru lokalu minęło zatem 42 dni bez
                  najmniejszej reakcji. Nie otrzymawszy odpowiedzi informującego o przyczynach nierozstrzygnięcia
                  sprawy w terminie 30 dni potraktowałem posiedzenie Komisji odbioru jako miejsce złożenia dodatkowo
                  wyjaśnień. Był to akt dobrej woli, bo już wtedy mogłem zająć stanowisko analogiczne do tego, które
                  zajął Zarząd Miasta w sporze z Prezesem Rady Ministrów o tytuł Stołeczności Miasta Poznania, nie
                  uznanej przez Premiera, a zadekretowanej po upływie terminu odpowiedzi zgodnym z KPA.

                  Nie uzyskawszy odpowiedzi do dnia 22 sierpnia 2003 na moje pismo z dnia 17 stycznia 2002 z ZKZL,
                  ani na uwagi zapisane w protokole z dnia 28 lutego 2002, podczas odbioru lokalu przez Komisję, która
                  dysponowała ww. dokumentem, miałem prawo sdzić, że sprawa została załatwiona zgodnie z moim
                  oczekiwaniem. I tak to traktuję.

                  Z wtrazami szacunku Jerzy Bąk, Poznań, 28.08.2003

                  P.S.
                  Przeprowadzony przeze mnie remont przyspożył Miastu lokal, na którym Miasto zarabia uzyskując
                  prawo do wyższych stawek nie ponosząc nakładów, niż za lokal jaki ja wynająłem.
                  Nieprzestrzeganie terminów było działaniem celowym. Pozwoliło przyznać w dniu 31 stycznia 2002
                  lokal na rzecz NSZZ Solidarność, która posiadała już w tym budynku lokal wyremontowany przez MIasto
                  dla Wydawnictwa Miejskiego, wykorzystująć przy tym przeprowadzone przeze mnie piony kanalizacyjne
                  do wprowadzenia wc z klatki schodowej do lokalu, a wyznaczając odbiór na 28 lutego doprowadzono
                  do uprawomocnienia się przydziału.

                  Nie mogę omówić sobie kilku słów komentarza postawy Pana Klepasa i Górnego, którzy znali moją
                  sytuację finansową, przez lata korzystali z działań projektowych i realizacyjnych na rzecz Solidarności
                  wykonywanych po kosztach lub w formie darowizny, nie mówiąc o 9. latach drukowania w
                  >podziemiu<, którzy obiecywali przejąć zadłużenie uznając standard lokalu. Lokal był im bardzo
                  potrzebny z uwagi na prowadzony remont siedziby Regionu i brak sali do odbywania zebrań
                  plenarnych. Prowadząc z nimi rozmowy od listopada, zawiadomiłem ich w grudniu o zamknięciu
                  działalności z dniem 31.12.2001. Prosiłem o informację o stanie pertraktacji z Miastem, z uwagi na
                  rosnące koszty czynszu, na które nie mam środków. Obiecywali że wszystko załatwimy, żeby nie
                  opuszczać lokalu do czasu jak oni dostaną przydział.

                  W komisyjnego odbiorze lokalu miał uczestniczyć na moją prośbę Pan Górny. Gdy Komisja przybyła, a
                  Pana Wice Przewodniczącego Regionu nie było, wysłałem po niego kolegę S.G., który przypadkowo się
                  pojawił. Pan Górny przybywszy oświadczył,ż Solidarność nie przejmuje zadłużenia, wzbudzając nie
                  tylko moje zdziwienie ale i Komisji. Słysząc słowa współczucia z jej strony i obietnicę zreferowania w
                  ZKZL, sądziłem, że brak jakiejkolwiek wiadomości przez wiele miesięcy, oznacza pozytywne załatwienie
                  sprawy.

                  J.B.

                  Do wiadomości:
                  Pan Przemysław Alexandrowicz
                  Przewodniczący Rady Miasta Poznania
                • pan.nikt Re: >B.Klepas Z przyjemością informuję, że zo 06.03.05, 09:49
                  Depczesz na odciski "działaczy" i chcesz sprawiedliwości??
                  Urażasz "dumę" lokalnych władz "S" i urzędników i chcesz sprawiedliwości??

                  To wiara w dobro, czy naiwność??

                  Coś mi się wydaje, że jednak naiwność i wiara w "S".
                  Pamiętam jeden z postulatów "S" w moim zakładzie "Zwolić sekretarkę I
                  sekretarza POP". To było w 1980. A później po 1989 POP-y zlikwidowali, a "S"
                  obrosła w piórka, obrosła w sekretarki i etatowych krzykaczy. A później
                  działacze tej nowej niby "Solidarności", podali sobie ręce z sekretarzami, a
                  olali naród.
                  Doprowadzili do 22%, a tak naprawdę ponad 40%, jeżeli policzyc wczesnych
                  emerytów, bzdurne rentki, sklepikarzy i usługodawców, którym zostaje na życie
                  1000 zł, rolników na 2 ha, którzy kiedyś pracowali w przemysle, a te 2 ha, to
                  były działki przydomowe, a dzis są podstawą odmowy jako bezrobotnych, mimo iż
                  nie zapewnaiją nawet podstaw egzystencji, itd. Tak, tak pamiętam o słynnej
                  szarej strefie, ale nie wolno jej demonizować. W dodatku ta szara strefa, to
                  efekt nieudolności rządu.

                  I TY ATAKUJĄC ICH NA ICH CIEPŁYCH POSADKACH MARZYSZ O PRZYCHYLNOŚCI??

                  Podejrzewam, że zostałeś uznany za "PIENIACZA" (może mają trochę racji),
                  którego trzeba wszelkimi (nawet nieuczciwymi metodami) ZNEUTRALIZOWAĆ.

                  I jak widzę, chyba się im udało.


                  POZDRAWIAM.
    • Gość: M. Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.echostar.pl 06.03.05, 11:49
      Nie wiem o co chodzi, ale nie wierzę p. Grobelnemu. Wiem, że zwykle swoją
      prywatę przedkłada ponad dobro spoleczne i sprawy "zwyklaych ludzi". Oby jak
      najszybciej przestał być prezydentem, może p. Kulczyk nam w tym pomoże? Może
      obu panów przygniotą afery korupcyjne, których są kreatorami? Tego szczerze
      życzę nam, Poznaniakom.
      • Gość: LukasK Grobelny :-) IP: 217.153.71.* 09.03.05, 11:42
        > Nie wiem o co chodzi, ale nie wierzę p. Grobelnemu. Wiem, że zwykle swoją
        > prywatę przedkłada ponad dobro spoleczne i sprawy "zwyklaych ludzi". Oby jak
        > najszybciej przestał być prezydentem

        Coś tak czuję, że pan Grobelny powróci jak Anioł w "Alternatywy 4".
    • Gość: m-nocny Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.icpnet.pl 06.03.05, 12:42
      Nieco trudno sie w tym połapać. Ma wrażenie, że byłby sens przedstawić tę
      sprawę krótko i rzeczowo w dodatku lokalnym. Bo dziwnie często wymaga się
      zaległych decyzji, rożnych "podkładek" z przeszłości zeby usankcjonować
      nieetyczne i nieuczciwe postępowanie, tych którym wydaje się żedziś mogą
      wszystko. Podobnie było chyba w opisywanej przez was sprawie dziewczyny z
      Gniezna, ktorej dopiero dziennikarze dali szansę optymistyczniej spojrzeć na
      życie.

      Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Bąk Poznań Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe IP: *.icpnet.pl 07.03.05, 03:15
        Decyzja o napisaniu Listu otwartego i wysłaniu do radia, tv, prasy, kilku posłów,
        senatorów, radnych oraz zamieszczeniu go na forum stanowi próbę, w sposób jawny, pospisując
        własnym imieniem i nazwiskiem, podjęcia problemu odpowiedzialności za dane słowo. Można moją
        postawę nazwać naiwną. działaczce podziemnej Solidarności, z którą współpracowałem w stanie
        wojennym, na jej pytanie: Czy miałe na piśmie przyrzeczenie przejęcia zadłużenia? odpowiedziałem, że
        przez 9 lat drukowania, nigdy nie spisywaliśmy na piśmie żadnych porozumień.

        To nie ja poszedłem do Zarządu Regionu, to Pan Klepas przyszedł z zapytaniem, czy to prawda, że
        opuszczam lokal, a za chwilę przyprowadził Pana Górnego. Z racji nienajlepszych układów, od czasu
        fatalnej współpracy przy organizacji miejsca spotakania Jana Pawła II z młodzieżą w czerwcu 1997 r. w
        Poznaniu, które go organizacją musiałem się zająć zamiast Zarządu Regionu, nie poszedłbym do nich.
        Miałem zamiar rozmawiać z Ruch-em, którego kiosk z wejściem od Starego Rynku graniczył ścianką
        działową z?drzwiami łączącymi oba lokale, bo kiedyś oba należały do Ruchu. Myślę, żę bardzo by im
        na powiększeniu sklepu zależało.

        Będąc społecznikiem rozumiałem potrzeby organizacji, która remontowała swoją siedzibę i nie miała
        gdzie odbywać zebrań plenarnych. Racjonalne wydawało się też poszerzenie stanu posiadania w
        budynku, w którym Region posiadał już lokal na I. piętrze. A był to czas, gdy Pan Klepas szykował się
        do startu na przewodniczącego Związku, po Krzaklewskim, a Poznań miał stać się centrum działań
        ogólnopolskich. Na to szykowano siedzibę przy Zamkowej 1/2.

        Człowiek to brzmi dumnie.
        • pan.nikt Re: List otwarty do Pana PrezydentaRyszarda Grobe 07.03.05, 09:39
          >podjęcia problemu odpowiedzialności za dane słow
          > o. Można moją
          > postawę nazwać naiwną


          NO WŁAŚNIE, NIESTETY MOŻNA NAZWAĆ NAIWNĄ.
          Rozumiem, że jest Pan jednym z dziesiatków, czy tysięcy zaangażowanych ideowców
          ijednym z milionów, niezaangażowanych, którzy uwierzyli w
          hasła "Solidarnościowej rewolucji".
          Niestety, okazało się, że "S" po 1989 roku, to juz nie ta sama solidarność. Jak
          to zwykle bywa na wierzch wypłynęło chamstwo, prywata, koniunkcjonalizm, a
          ludzie ideowi "DOSTALI PO DUPIE".

          I cóż można na to powiedzieć??
          Życzę powodzenia w walce o prawdę.
          Udało się ostatnio Pani Walentynowicz, może uda się i Panu.
          Mówię, o pojedyńczej sprawie.
          Na naprawę zła, które wyrządziła "S" po okragłym stole, przyjdzie jeszcze długo
          poczekać, a być może to zło, nie zostanie naprawione, już nigdy.
          • Gość: Jerzy Bąk Poznań >Jeden drugiemu brzemiona noście< JPII 1987 Gdańsk IP: *.icpnet.pl 07.03.05, 11:19
            Jakże naiwnie, w rozumieniu potocznie prezentowanej zaradności życiowej, brzmi apel wygłoszony w
            Gdańsku podczas pamiętnej pielgrzymki Ojca Świętego:

            ?Jeden drugiego brzemiona noście? ? to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej
            i społecznej solidarności. Solidarność ? to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione
            razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy ?brzemię?
            dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od
            solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności.?

            Można powiedzieć, że wszystko wymaga czasu i warunków. Od tego dnia minie niedługo 18. lat, a
            warunki same się nie pojawiły. Trzeba być naiwnym, żeby wykraczać poza doraźne problemy, które
            stale niesie życie. Nie zgadzasz się z regułami panującymi nie masz pracy. Jeżeli nie jesteś na posadzie
            państwowej lub w spółce, która uwłaszczając się na majątku narodowym, zapewnia pracownikom
            stabilność pracy i jej pierwszeństwo dla rodzin pracowników, a prowadzisz grę na wolnym rynku i nie
            masz za sobą grupy nacisku, to jesteś skazany na klęskę? Na mafijne układy grup interesów z władzą?

            W rozdziale >Piąta faza demokracji< /erwin.org.pl/usa/sites/PIĘĆ LEKCJI DEMOKRACJI można
            przeczytać:
            3. Sprzeczności między jeszcze istniejącą starą mentalnością a zapoczątkowaną "słodką" wolnością tak
            olbrzymie, że doprowadzają do wstrząsów i sytuacji kryzysowych w społeczeństwie, gospodarce i
            polityce /korupcja, afery itd./
            4. Sama wolność jest pod znakiem zapytania: "Czy taka miała być?" "Dziękujemy nie chcemy". Nowe
            wstrząsy, kryzysy i poszukiwania nowej drogi ku wolności.
            5. Jeśli uda znaleźć łagodną drogę do zrównoważonej a nie anarchistycznej wolności, to nadejdzie
            ostatnia faza demokratyzacji DEMOKRACJA.<

            Jak wskazują wszystkie znaki na firmamencie naszej codzienności, znajdujemy się w tej fazie kryzysu i
            stawiania pytań. Wspólna przestrzeń społeczna składa sie z milionów doświadczeń jednostkowych.
            I nie chodzi o załatwienie jednostkowej sprawy, choć jest ona pretekstem do toczenia dyskusji, a
            przywoływanie nazwiska Pani Walentynowicz jest moim zdaniem niepotrzebne, bo sprawa
            nieporównywalna.

            Pytanie zasadnicze brzmi: jaką mentalność reprezentują przywódcy wspólnot zawodowych,
            samorządowych, partyjnych. Czy traktują wyniesienie na piedestał jako służbę, czy >niosą brzemiona
            drugich<?





            • pan.nikt Re: >Jeden drugiemu brzemiona noście< JPI 07.03.05, 12:03
              Generalnie, zgoda.

              Panią Walentynowicz, choc jak Pan napisał, sprawy to nieporównywalnej wagi,
              przywołałem, jako swego rodzaju symbol wyłomu. Małego kamyczka odłupanego od
              imperium pychy, niektórych bylych działaczy "S".
              Takie jest moje zdanie.
              Część działaczy "S" znalazła sobie miejsce w społeczeństwie. Miejsce wygodne,
              choć niezgodne z głoszonymi hasłami. Koniunkturalizm, prywata, pycha, a może
              zwykła głupota wzięły górę.

              Jeszcze raz życzę powodzenia w walce.

              I przyznam szczerze, chętnie poznałbym argumenty drugiej strony sporu.
              Tym chetniej, że znam niektóre oficjalne, ogólnikowe wypowiedzi tamtej strony.
              Interesuje mnie jak niektórzy z tych Państwa dopasowują swoje teorie do życia.
              Do konkretnego przypadku.
              Pięknie mówić, to nie sztuka. Sztuką jest zastosować piekne idee w realnym
              życiu.

              Pozdrawiam
              • Gość: 007 średnia płaca w KK Solidarność 6.000zł +5% co roku IP: *.icpnet.pl 11.05.05, 22:29
                ?Średnia płaca osoby zatrudnionej w KK wynosi już ok. 6 tys. złotych brutto. Pracuje tam około 110
                osób. Wynagrodzenia obliczane są na podstawie średniej płacy krajowej mnożonej przez indywidualny
                wskaźnik. Gdy średnia rośnie, rosną płace związkowców. Do tego dochodzi dodatek za wysługę lat. W
                ten sposób pensje rosną średnio o 5 procent rocznie.?

                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62206,2543795.html
                • Gość: kllo Re: średnia płaca w KK Solidarność 6.000zł +5% co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 23:06
                  kocham ewe
                • pan.nikt Re: średnia płaca w KK Solidarność 6.000zł +5% co 12.05.05, 00:48
                  O KURCZE!!
                  • Gość: 007/mmi Wrocław "Solidarność, która teraz grzebie w śmietnikach... IP: *.icpnet.pl 18.05.05, 03:13
                    Gazeta.pl > Wrocław > Aktualności

                    Środa, 18 maja 2005
                    Ostre słowa legendy dolnośląskiej "Solidarności"

                    mmi 16-05-2005 , ostatnia aktualizacja 16-05-2005 20:22

                    - W 25-lecie związku zajmijmy się tą "Solidarnością", która teraz grzebie w śmietnikach - po takim
                    apelu Piotra Bednarza podczas otwarcia wystawy plakatów poświęconych "S" zebrani byli wyraźnie
                    skonfundowani.

                    Wystawę 185 plakatów z dużą pompą otwarto w poniedziałek w południe w siedzibie związku na pl.
                    Solidarności. Po części oficjalnej, podczas której przemawiali zaproszeni oficjele, m.in. eurodeputowany
                    Józef Pinior, wojewoda Stanisław Łopatowski oraz szef dolnośląskiej "S" Janusz Łaznowski, ten ostatni
                    wśród zebranych dostrzegł Piotra Bednarza. Od lat będący na uboczu polityki legendarny działacz
                    związku (po wprowadzeniu stanu wojennego wraz z Piniorem i Władysławem Frasyniukiem ukryli 80
                    związkowych milionów złotych) spóźnił się na otwarcie kilkanaście minut.
                    Stał wśród uczestników uroczystości. Po krótkich namowach Łaznowskiego wygłosił jednak krótkie
                    przemówienie.

                    - Przepraszam, że się spóźniłem, ale przyjechałem tu rowerem. Bo teraz "Solidarność" jeździ rowerami
                    mówił. - Zastanawiam się, gdzie dziś są te zakłady pracy, które tworzyły związek. I te 10 milionów
                    ludzi, którzy w nim byli? Wy wszyscy - zwrócił się do zebranych - pracujecie - dla rządu, samorządu, w
                    firmach. A ja, jeżdżąc rowerem, widzę tamtą starą "Solidarność" grzebiącą po śmietnikach. W 25.
                    rocznicę taką "Solidarnością" powinniśmy się zająć - podkreślił.

                    Gdy skończył, zapadła cisza. Po chwili rozległy się oklaski, a gdy Bednarza obstąpili dziennikarze,
                    oficjele udali się na lampkę wina.

                    Janusz Łaznowski, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk
                    Święto świętem, a nastroje jakie są, widać. To oczywiste, że jest grupa ludzi, która nie potrafi się
                    odnaleźć w tym systemie. To ogromny problem społeczny. Walczyliśmy, nadstawialiśmy karku i teraz
                    nic z tego nie mamy. A przecież nie chodziło nam o to, żeby mieć po mercedesie i wczasy na
                    Seszelach, tylko żeby godnie żyć. Walczymy o tych ludzi i raz nam się udaje, a raz nie. Ale takie są
                    prawa demokracji.

                    Józef Pinior dawny działacz "Solidarności", eurodeputowany SdPL
                    Odczytuję tę wypowiedź jako pewną prawdę ostatnich 15 lat. Jest wiele osób, które wówczas walczyły i
                    straciły społecznie - nie mają pracy, pozycji. Z drugiej strony traktuję to jako wyzwanie dla całej Polski,
                    także "Solidarności". Nie zgadzam się, że są to ludzie skazani na trudną egzystencję. Zawsze można
                    coś naprawić i nie warto dociekać czy np. likwidacja PGR-ów miała sens. Bardziej powinniśmy skupić
                    się na budowaniu gospodarki społecznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka