Gość: Maruda IP: *.icpnet.pl 13.11.05, 21:46 Mała rzecz a cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Witek Coś się stało IP: *.icpnet.pl 14.11.05, 08:37 prze pół roku nie korzystałem z komunikacji miejskiej ponieważ aura sprzyjała jeździe na rowerze. Teraz nie poznaję MPK. Prawie każdy tramwaj lub autobus nie jedzie punktualnie a przecież ruch w Poznaniu jest taki sam jak wiosną. trzeba chyba by się przyjżeć co się stało z MPK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arazzz Re: Coś się stało IP: *.ctnet.pl / *.man.poznan.pl 14.11.05, 15:34 Nic sie nie stalo poprstu MPK nie dostalo dotacji z miasta :D tak jak co roku :D wiec tez remontowac itd nie moge co powoduje jakies komplikacje przez co autobusy nie mogasobie pozwolic na za syzbka jazde... i tak w kolko :) Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 A ja dodam 15.11.05, 01:04 Dodam że oprócz stawania w słupki czesto bywa że stają metr od krawężnika i nie zawsze obniżają podwozie, czasem się tłumaczą że "przyklęk" jest zepsuty, ale jeśli tak to jak zepsuty autobus może jeździć na linii i kto na to pozwala?. O przystankach już pisałem i włascwie o podjeźdźaniu też. Największą głupotą uważam że nie wolno cofać autobusom. To jest bzdurny przepis MPK bo w wyjatkowych sytuacjach powinien móc (gdy są roboty drogowe i nie może wymanewrować by blisko do krawężnika podjechać). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: A ja dodam IP: *.icpnet.pl 16.11.05, 00:02 'Instrukcja służbowa dla kierowców autobusowych MPK Poznań Sp. z o.o.' (§ 31 pkt. 5), ściśle określa sposób zatrzymywania pojazdu na przystanku: czoło pojazdu ma znajdować się na równi z oznaczonym miejscem zatrzymania, a w przypadku braku takiego oznaczenia - środek autobusu ma znajdować się na wprost oznaczenia przystanku = słupka.. Nie sądzę, że kierowcy uznają, iż wypowiedź p. Tomasza Łapszewicza dla GW (linia na przystanku ma charakter orientacyjny) ma moc anulowania zapisu dokumentu, z przestrzegania którego są ściśle rozliczani. W nawiązaniu do wypowiedzi "mantisa77" należy wyjaśnić, że w praktyce na miejsce zatrzymania pojazdu na przystanku ma wpływ wiele czynników: wysokość krawężnika, kąt najazdu na przystanek, kształt przystanku (np. na Dworcu Autobusowym Górczyn przystanki są umieszczone w łukach), rozmiary przystanku (jak autobus o długości 18 metrów ma się wpisać w zatokę przystankową o długości 15 metrów?) oraz zachowanie pozostałych uczestników ruchu = zajmowanie przez innych kierujących zatok a także zachowanie się ludzi oczekujących na przystankach (to, w jakiej odległości od krawęznika stoją itp.) W tym ostatnim wypadku kierowcy zatrzymują autobusy metr od krawężnika, ponieważ zgodnie z 'Ustawą Prawo o ruchu drogowym' są zobowiązani do zachowania bezpiecznej odległości od innych uczestników ruchu (pieszych itd.). W nawiązaniu do tzw. przyklęku, mogę dodać tylko tyle... władze miasta i przełożeni kierowców nie są zainteresowani żeby jakość usług rosła, o ile wiąże się to z dodatkowymi nakładami finansowymi: usterki niemające bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo uznawane są za nieistotne. W 80 % autobusów przyklęk działa wadliwie, albo nie działa wcale: przy alternatywie autobus bez "przyklęku" lub stary złom, do którego trzeba się wspinać, wybór jest oczywisty. Powiem jeszcze, że autobusy MPK mogą cofać, o ile manewr ten odbywa się w asyście osoby uprawnionej. Wyobraźmy sobie autobus tamujący ruch na ulicy, bo - aby cofnąć o kilka metrów - trzeba przygotować manewr cofania:) Może po prostu należałoby zamykać taki przystanek? A panu Tomaszowi Łapszewiczowi gratuluję zdolności "spychoterapeutycznych". Jego wypowiedź jasno dowodzi, jakie pojęcie o komunikacji miejskiej mają pracownicy działu Inżynierii Ruchu MPK (którzy - dodajmy - układają owe nierealistyczne rozkłady jazdy). Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 baardzo dziwne 16.11.05, 00:56 >usterki niemające bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo uznawane są za >nieistotne. W 80 % autobusów przyklęk działa wadliwie, albo nie działa wcale: Nie rozumiem tego. Jeśli około 25% pasażerów ma problem z wsiadaniem do takich autobusów to nie wiem skąd bodejście że to nie istotne? (w Poznaniu jest 16% niepłnosprawnych + matki z wózkami + osoby starsze + osoby otyłe). Pytanie numer dwa. Czy rozkładane pochylnie, które są w niektórych autobusach też działają wadliwie? Może mają zepsute zawiasy? Co do cofania to nie bądźmy śmieszni kierowca tira nie ma nikogo do pomocy gdy parkuje na parkingach przy stacjach beznzynowych. W dodatku dobry kierowca zaparkuje na lusterka (mój ojciec był 35 lat kierowcą zawodowym i wielokrotnie komentował negatywnie umiejętności kierowców MPK a sam jeździł na tirach i autobusami). Poza tym wielokrotnie na rondzie rataje cofali podjeżdżając do peronu. Co do stawania o metr wytłumaczenie z pasażerami jest śmieszne. Od czegoś ma przecież klakson. poza tym na przystankach (nowych) jest strefa przy krawędzi na czerwono oznaczona aby nie stawać bo można oberwać lusterkiem. Ludzie raczej podchodzą gdy jest już na miejscu autobus. co do niektórych przystanków mogę się zgodzić (choć zawsze można podjechać aby te jedne drzwi były przy krawęzniku a najwyżej ostatnie były poza zatoką.) na palantów stających w zatokach sam jestem wkurzony i niejednokrotnie ich zjechałem (szczególnie na ulicy grochowskiej przy targowisku przy ulicy świt - linia 82). Co do środka autobusu to pytanie czy na środku są drzwi bo np w przegubowcach chyba jest tam przegub a nie drzwi. Na koniec dodam że kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem, a wiem że niektórzy z kierowców MPK są i mile mnie zaskakują. Niestety to moze być mniej niż 10% kierowców, ale dzięki nim wiem że tak można i że może być OK. Poza tym jeśli chodzi o niepełnosprawnych to zdaje się że w zapisach mpk są paragrafy mówiące o "pomocy niepełnosprawnemu w dostaniu się i wydostaniu z autobusu." To tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: baardzo dziwne IP: *.icpnet.pl 16.11.05, 22:30 "Nie rozumiem tego. Jeśli około 25% pasażerów ma problem z wsiadaniem do takich autobusów to nie wiem skąd bodejście że to nie istotne? (w Poznaniu jest 16% niepłnosprawnych + matki z wózkami + osoby starsze + osoby otyłe)." Widać czynnik ekonomiczny jest istotniejszy od wygody pasażera. Przedmiotem tej polemiki nie jest procentowy udział pasażerów uprawnionych do korzystania z urzadzeń wspomagających wejście. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że autobusami jeździ 25 % osob niepełnosprawnych, oznacza to bowiem, że co czwarty pasażer ma kłopoty z wsiadaniem do autobusu (tj. ma chory narząd ruchu lub ma ze sobą wózek dzieciecy). Oczywiście zgadzam sie, że przyklęk powinnien działać, ale również powinno działac wiele innych urzadzeń w autobusie (pomimo, że nie maja bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo) a z tym bywa różnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autobus opuszczal swoja prawa strone za kazdym razem po otwarciu drzwi (poziomowaniem steruje komputer - należałoby tylko odpowiednio go zaprogramować). "Pytanie numer dwa. Czy rozkładane pochylnie, które są w niektórych autobusach też działają wadliwie? Może mają zepsute zawiasy?" Jesli chodzi o zawiasy to bywały przypadki (i to wcale nie malo), że jazda kończyla się po próbie otwarcia pochylni, która najzwyczajniej odpadała. "Co do cofania to nie bądźmy śmieszni kierowca tira nie ma nikogo do pomocy gdy parkuje na parkingach przy stacjach beznzynowych." Nie ma tez pasażerow pałętajacych się za pojazdem (a jesli tam sa, to na wlasną odpowiedzialność). "W dodatku dobry kierowca zaparkuje na lusterka (mój ojciec był 35 lat kierowcą zawodowym i wielokrotnie komentował negatywnie umiejętności kierowców MPK a sam jeździł na tirach i autobusami)" Nikt nie napisał, ze kierowcy MPK nie umieją cofac na lusterka. Nie oznacza to jednak, ze umiejącemu cofac na lusterka kierowcy wolno łamać obowiazujące przepisy - nawet jeśli w czyimś przekonaniu sa one głupie i nieżyciowe. Jesli mowimy o pańskim ojcu, to mysle, ze nawet on cudotworcą nie jest i nie wpisze się w zatoke majacą 15 metrow osiemnastometrowym pojazdem. No chyba, że posiadł umiejetność kompresji autobusu. Być może pana ojciec był kierowcą 35 lat... a ile lat jeździł autobusem przegubowym??? Mogę powiedzieć, że w mojej kilkudziesiecioletniej karierze kierowcy, kilka dobrych lat spedzilem w MPK i mam tak zla opinie o kierowcach TIR-ów, że nie ośmiele się jej wypowiedzieć na forum publicznym. Wystarczy zobaczyć, jak na Rondzie Rataje kierowcy tirów spychają innych uczestnikow ruchu. Ojciec jeździł autobusami w MPK?? Bo jesli nie, to powolywanie sie na niego w tej dyskusji, jest troszkę nietrafione... inna specyfika pracy. "Poza tym wielokrotnie na rondzie rataje cofali podjeżdżając do peronu." Na stanowiskach manewrowych owszem a na peronach ryzykując potrącenie i odpowiedzialność karną. Poza tym należy dostrzec pewna subtelna roznicę pomiedzy dworcem autobusowym, gdzie pojazdy wykonują przewidywalne manewry, a ulica, gdzie natężenie ruchu jest większe i ma inny charakter . "Co do stawania o metr wytłumaczenie z pasażerami jest śmieszne. Od czegoś ma przecież klakson." I na dźwięk klaksonu zobaczyć wystawiony palec i zero reakcji, albo usłyszeć jakim to się jest delikatnie mowiąc brzydalem. Mam kolegę (do dziś pracującego w MPK), który byl na dywaniku, bo jakiś pasażer napisał skargę, że kierowca: "nerwowo i gwałtownie trąbił". "poza tym na przystankach (nowych) jest strefa przy krawędzi na czerwono oznaczona aby nie stawać bo można oberwać lusterkiem." Tak...na nowych przystankach widziałem to cudo. Ciekawe, dlaczego stojący na przystanku pasażerowie tego czerwonego znaku nie dostrzegają. To jedna sprawa. Druga jest bardzo prosta. To oznaczenie nie ma mocy obowiazującej ponieważ w PoRD (Kodeksie Drogowym) nie zostalo zdefiniowane. Jest natomiast nałożony na kierującego obowiązek zachowania bezpiecznej odleglości od innych użytkownikow. Dla wyjaśnienia: bezpieczna odległość to taka, która zapewni kierującemu możliwość zatrzymania się w sytuacji zagrożenia. I od siebie dodam, ze w jednym wypadku będzie to 10 cm a w innym może być 2 metry. "Ludzie raczej podchodzą gdy jest już na miejscu autobus." Nie jest to reguła. Mam raczej odmienne doświadczenia, szczególnie w godzinach szczytu, w centrum miasta, w okolicach szkół i na przystanakach poczatkowych, gdzie proby otwierania drzwi jeszcze jadacego autobusu, spychanie się z krawężników, przebieganie przed autobusem i inne tego typu zachowania są na porządku dziennym. "co do niektórych przystanków mogę się zgodzić (choć zawsze można podjechać aby te jedne drzwi były przy krawęzniku a najwyżej ostatnie były poza zatoką.)" Przepis jest jednoznaczny. Należy ustawić autobus w taki sposób, żeby mieć widoczność w prawym lusterku na wszystkie drzwi w celu bezpiecznej wymiany pasażerow. Cała odpowiedzialność za ewentualne wypadki bierze obsługa pojazdu. Uważam, że nie powinniśmy sprowadzać tej polemiki do tezy "kierowca jest zlośliwy, bo chce działac zgodnie z prawem a pasażer wredny, bo nawet nie probuje tego zrozumieć." "na palantów stających w zatokach sam jestem wkurzony i niejednokrotnie ich zjechałem" I tu sie zgadzamy. Należaloby zadac pytanie, dlaczego w tym wypadku policja nie egzekwuje przestrzegania prawa. Często jest tak, ze sama policja robi kontrole pojazdów w zatokach przystankowych. "Co do środka autobusu to pytanie czy na środku są drzwi bo np w przegubowcach chyba jest tam przegub a nie drzwi." I słusznie. W małych, średnich i trzyosiowych autobusach drzwi są pośrodku (to ok 85 % taboru autobusowego MPK). Dodam jeszcze, ze gdy w autobusach przegubowych przegub znajdzie się na wysokości słupka w odległosci mniejszej niz 1 metr od niego, przy wjeździe z nieprawidłowo wyprofilowaniej zatoki nadbiegający tył autobusu uderzy w słupek. Może pan zapytać ojca, czy skrecając tirem (przyznam, ze to określenie mnie bawi) w lewo pod ostrym katem zahaczy naczepą kogoś stojącego metr od naczepy ze strony prawej (choc "tir" nie jest zupełnie tożsamy z autobusem pod wzgledem cech konstrukcyjnych). "Na koniec dodam że kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem, a wiem że niektórzy z kierowców MPK są i mile mnie zaskakują." Oczywiscie. Automatu nie obchodziłoby, ze pasażer go obraża, bo nie zechciał otworzyć drzwi pomiędzy przystankami, a z drugiej strony - zamiast zwrocić uwagę pasażerowi łamiacemu przepisy, wezwałby natychmiast organa ścigania. A czy pan dyskutowałby z windą, gdyby ta zatrzymała się o 5 cm nad podlogą? Ostatnio widziałem pasażera na wózku, na lini 71, ktory naubliżal kierowcy za to, że stanął około 15 cm od krawężnika. Kierowca działał tutaj zgodnie z instrukcją służbową, która stanowi, że o ile jest taka możliwość (o czym decyduje obsługa pojazdu = tylko kierowca ma wgląd na całość sytuacji na drodze i to on odpowiada za manewr), kierowca powinien zatrzymać się ok. 20 cm od krawężnika). W opisywanym przeze mnie przypadku kierowca pochylił autobus, ale został zbesztany za to, ze nie dojechał do samego krewężnika. Uważam, że kierowca zwracając uwagę pasażerowi, że ten nie poinformował go przed przystankiem, że chce wysiąść na tym przystanku (na czole napisów nie mamy niestety), postapił słusznie, ale czy zgodnie z przepisami? I czy następnym razem to zrobi? To dyskusyjna sprawa. Bo po którejś obeldze cała życzliwosc ulatuje. Nie należy zapominać, że kierowca nie otrzymuje wynagrodzenia za to, by być besztanym a za to, by zgodnie z przepisami i bezpiecznie przewieźć pasażerów z punktu `A` do punktu `B`, o czym niektórzy zapominają. "Niestety to moze być mniej niż 10% kierowców, ale dzięki nim wiem że tak można i że może być OK." Kierowca jest człowiekiem i dlatego odpowiada przed prawem. Niestety jest ono takie, jakie jest. Żaden pracownik ruchu MPK i pasażer korzystający z jego usług nie jest upr Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Re: baardzo dziwne 17.11.05, 02:22 >Widać czynnik ekonomiczny jest istotniejszy od wygody pasażera. A co na to przepisy drogowe? Może do autobusów warto skierować policję. Przed wakacjami często kontrolują autobusy wycieczkowe. Czyżby "przyklęk" nie dotyczył podwozia i zaiweszenia? Czy nie ma zagrożenia że autobus się zepsuje i stanie nagle gdzieś na ulicy? Nie wiem bo nie jestem mechanikiem ale z tego co się orientuję to autobus jest na poduszkach powietrznych i jeśli ulegną awarii to chyba zdecydowanie autobus "siądzie". Czy nie ma zagrożenia że zablokują się koła (np w skutek tacia o błotniki)? Czuję realne zagrożenie po tym co Pan napisał. >Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że autobusam i jeździ 25 % osob >niepełnosprawnych, oznacza to bowiem, że co czwarty pasażer ma kłopoty z >wsiadaniem do autobusu (tj. ma chory narząd ruchu lub ma ze sobą wózek >dzieciecy). Tu się nie ma co zgadzać fakt jest faktem że jest spore grono ludzi które korzystają z tych udogodnień (ok. może nie 25% ale przynajmniej 15-20 z pewnością) a więc co 5-6 osoba powinna korzystać z tych udogodnień. I tak jest w rzeczywistości. Pominął Pan osoby starsze np kobiety chodzące o laskach czy chorych na serce (zakaz wchodzenia po schodach). No i matki z dziećmi w wózkach, niewidomi i niepełnosprawni na wózkach. Jeżdżę na wózku więc zwracam na to uwagę i wiem że (szczególnie w godzinach szczytu) bardzo dobrze widać te osoby. Byłoby zresztą ich więcej gdyby były pewne że dojadą gdzie chcą niskopodłogowym autobusem a nie że trafią na wysoki przez co rezygnują z wyjścia lub z tej komunikacji. >Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autobus opuszczal swoja prawa strone za >kazdym razem po otwarciu drzwi (poziomowaniem steruje komputer - należałoby >tylko odpowiednio go zaprogramować). Skoro można to dlaczego tak się nie dzieje? Aha i w tym miejscu napiszę co bym dodał od strony MPK. Naklejkę na drzwiach "drzwi otwierają się po obniżeniu podwozia" bądź "Uwaga po otwarciu drzwi następuje obnizanie podwozia." Dlaczego? Wiele razy zdarzyło mi się tłumaczyć zdezorientowanym pasażerom dlaczego drzwi zamknięte na przystanku skoro autobus stoi (Za każdym razem robił przyklęk w tym czasie). Z tego co się orientuję (z informacji od ojca) to autobus ma drzwi otwierane sprężonym powietrzem i tak samo działa poduszka powietrzna obiąca przyklęk. Niestety chyba sprężarka nie jest tak wydajna aby te czynności robić równocześnie więc nalezy robić je pokolei. Spotkałem nie raz pasażerów wyzywających kierowcę i zawsze starałem się im tłumaczyć (w końcu to z uwagi na mnie obniżał podwozie) Niestety ludzie nie rozumieją i nachalnie cisną przyciski i klną. >Jesli chodzi o zawiasy to bywały przypadki (i to wcale nie malo), że jazda > kończyla się po próbie otwarcia pochylni, która najzwyczajniej odpadała. Nie wiem bo w życiu rozłożono mi ją dwa razy. Natomiast wiem że nie trzeba tego robić stale ale np. na przystanku w ławicy (linia 59) przydałoby się bo nie jest wyremontowany przystanek i wysiada się w piach. > Nikt nie napisał, ze kierowcy MPK nie umieją cofac na lusterka. Nie oznacza to > jednak, ze umiejącemu cofac na lusterka kierowcy wolno łamać obowiazujące > przepisy - nawet jeśli w czyimś przekonaniu sa one głupie i nieżyciowe. > Jesli mowimy o pańskim ojcu, to mysle, ze nawet on cudotworcą nie jest i nie > wpisze się w zatoke majacą 15 metrow osiemnastometrowym pojazdem. No chyba, że > posiadł umiejetność kompresji autobusu. > Być może pana ojciec był kierowcą 35 lat... a ile lat jeździł autobusem > przegubowym??? Mogę powiedzieć, że w mojej kilkudziesiecioletniej karierze > kierowcy, kilka dobrych lat spedzilem w MPK i mam tak zla opinie o kierowcach > TIR-ów, że nie ośmiele się jej wypowiedzieć na forum publicznym. Wystarczy > zobaczyć, jak na Rondzie Rataje kierowcy tirów spychają innych uczestnikow > ruchu. Ojciec jeździł autobusami w MPK?? Bo jesli nie, to powolywanie sie na > niego w tej dyskusji, jest troszkę nietrafione... inna specyfika pracy. No więc zacznę że skoro są glupie przepisy wewnątrz MPK to można je chyba zmienić prawda? Po coś są związki zawodowe itp w firmach? Można jakąś petycję od kierowców kierownictwu przedstawić. Co do 15 metrowych zatok. Nocóż sam sobie Pan zaprzecza mówi że nie zmieści się autobus ale że nie wolno stawac tak żeby tył był poza zatoką i żeby widzieć tylne drzwi. To jak wy je (autobusy) mieścicie??? Co do mego ojca to nie całe 35 lat jeździł na TIRach (może inaczej na ciągnikach siodłowych). Jeździł na nich jakieś może 10 lat resztę pracy spędził na dźwigach (także jako operator dużych KRAZów skąd pewnie precyzja potrzebna w obsłudze dźwigów) był kierowcą koparki, spychacza itp. urządzeń. Jeśli chodzi o pasażerskie to począwszy od starych osinobusów po ikarusy skończywszy. Czy jeździł pregubowcem nie wiem ale wiem że zwykłymi jeździł (przez jakiś czas obsługiwał linie transkomu do czerwonaka gdy zaczynali) Tak więc miał rozeznanie w jeździe i takim sprzętem i nie raz zwracał uwagę kierowcy autobusu MPK że mógł podjechać bliżej. Co do kierowców TIRów to ma Pan rację że niektórzy jeżdżą jak byli "królami szos", bywali tacy co płacili aby za nich podjechać pod rampę bo sami nie umieli (autentyczny przypadek z pracy mego ojca). Jak dla mnie był autorytetem. Piszę był bo niestety miesiąc temu zmarł. Dodam że był kierowcą z zamiłowania i powołania a nie z musu (jeździł także na motorach w motoklubie Unia w Poznaniu). Był także przez jakiś czas mechanikiem. Jeśli chodzi o słupki to chyba nie ma w przepisach że ma stawać tak aby nie szło wsiąść do środka. To że Autobus nadchodzi na zakrętach to każdy wie (wystarczy spojrzeć na nalepki z tyłu dokładnie 1,4m) > Ostatnio widziałem pasażera na wózku, na lini 71, ktory naubliżal kierowcy za > to, że stanął około 15 cm od krawężnika. Kierowca działał tutaj zgodnie z > instrukcją służbową, która stanowi, że o ile jest taka możliwość (o czym > decyduje obsługa pojazdu = tylko kierowca ma wgląd na całość sytuacji na drodze > i to on odpowiada za manewr), kierowca powinien zatrzymać się ok. 20 cm od > krawężnika). W opisywanym przeze mnie przypadku kierowca pochylił autobus, ale > został zbesztany za to, ze nie dojechał do samego krewężnika. Uważam, że > kierowca zwracając uwagę pasażerowi, że ten nie poinformował go przed > przystankiem, że chce wysiąść na tym przystanku (na czole napisów nie mamy > niestety), postapił słusznie Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę często na tej linii :-) ). Kierowca powinien za każdym razem podjeżdżać jak najbliżej krawężnika a nie jakieś 20cm od (jeśli taki przepis to powinien być zmieniony i tyle w kwestii przepisów.) A dlaczego moim zdaniem? Otóż 1. Kierowca nie wie kiedy wysiądzie pasażer wię owinien stawać dobrze przy kazdym przystanku. 2. Pasażer nie ma jak poinformować o swoim zamiarze szczególnie w tłoku. 3. Pewnie lampki i przyciski przy miejscach dla niepełnosprawnych też sa drugiej kategorii problemem bo często nie działają. 4. Do owych przycisków w szcycie dostęp blokują pasażerowie. Ponieważ kirowca decyduje o podjeżdżaniu to on jest odpowiedzialny za to. a teraz co powoduje zbyt dalekie stawanie od pojazdu. 1. Wózek może się zaklinować miedzy krawężnikiem a pojazdem (zdażyło mi się tak i musiał kierowca wysiąść bo nie mógł odjechać i zamknąć drzwi) 2. Naraża pasażera na wózku na wywrócenie przy karkołomnym wysiadaniu (Pasażer musi jakość wysiąść) 3. Ludzie "chodzący" mogą wsunąć nogę pod autobus, zahaczyć się i upaść. 4. Pasażerowie o kulach i laskach mogą w powstałą "dziurę" wsadzić kulę czy laskę i się wywrócić. 5. Niewidomi wsiadający do pojazdu mają wywrotkę "jak w banku" Jak widać minusów jest wiele. Nie odpowiedział Pan w poprzedn Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Re: baardzo dziwne ciąg dalszy 17.11.05, 02:23 Jak widać minusów jest wiele. Nie odpowiedział Pan w poprzednim poście na pytanie czy nie ma punktu o "pomocy niepełnosprawnym pasażerom przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu"? Myślę że są ale celowo nie są tutaj prztaczane. Jak pisałem wynika to z życzliwości kierowców a nie z przepisów i są tacy życzliwi ale jest ich zdecydoawnie zbyt mało. Może by należało zdefiniować jakiś system kar i nagród. Zdarzyło mi się że w deszczową pogodę przyjechał ikarus na linii 90 i kierowca widząc że czekam (mimo że już byłem zrezygnowany widząc autobus) zapytał czy czekam na ten i gdy potwierdziłem wysiadł zawołał jednego z pasażerów i mnie wniósł do środka mimo że za 10 minut pewnie by przyjechał niski. Poprostu nie chciał abym mókł na deszczu (przystanek był bez wiaty). I to nie wynikało z przepisów ale jego decyzji. Kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 08:30 ja pier... mantis ale z ciebie nudny maruda <bleh> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 13:26 Post o tresci "> ja pier... mantis ale z ciebie nudny maruda <bleh>" NIE jest mojego autorstwa. Wieczorem odpowiem ostatecznie na podniesione tematy i na tym skoncze te jak widac bezcelowa rozmowe. glaux Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 15:19 no nie jest mój, bo jest mój; cholera cierpie na rozdwojenie jaźni, a było mi wstyd, że ośmieliłem skomentować idiotyczne poglądy innego forumowicza i dlatego teraz się tego wypieram - w wszystko przez wczorajszą popijawę z Ziutkiem sooory glaux Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Hmmm 17.11.05, 15:57 Skoro bez celowe to może szkoda czasu na odpisywanie? Podyskutuję chętnie ale z kimś kompetentnym i kimś co chce coś zmienić lub widzi perspektywy zmian a nie tylko gada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux odpowiedzi ostatniej cz.1 IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 22:28 >A co na to przepisy drogowe? Może do autobusów warto skierować policję. A który autobus maja skontrolować ??? Swoja droga ciekawie by wyglądało miasto bez autobusów, bo te nie miałyby dowodów rejestracyjnych. Drugą sprawą jest fakt, że powołuje się pan na akty normatywne, które wcześniej proponuje pan łamać. >Przed wakacjami często kontrolują autobusy wycieczkowe. Czyżby "przyklęk" nie >dotyczył podwozia i zaiweszenia? NIE i tłumaczyć nie będę dlaczego. System ABS tez nie jest elementem układu hamulcowego. >Czy nie ma zagrożenia że autobus się zepsuje i >stanie nagle gdzieś na ulicy? A co to ma do rzeczy??? >Nie wiem bo nie jestem mechanikiem ale z tego co >się orientuję to autobus jest na poduszkach powietrznych i jeśli ulegną awarii >to chyba zdecydowanie autobus "siądzie". Czy nie ma zagrożenia że zablokują się >koła (np w skutek tarcia o błotniki)? Przedmiotem polemiki, jak sobie przypominam, było pytanie a raczej stwierdzenie, dlaczego autobusy stają metr od krawężnika i z drzwiami na wprost słupka >Czuję realne zagrożenie po tym co Pan >napisał. Słusznie. Też bym się bał. Szczególnie, że ten co siedzi z przodu po lewej stronie pana zdaniem jest zwyczajnie niekompetentny (no może 10 % zasługuje pana zdaniem na miano kompetentnych i co ciekawsze są to Ci, którzy łamią przepisy).:) >Tu się nie ma co zgadzać fakt jest faktem że jest spore grono ludzi które >korzystają z tych udogodnień (ok. może nie 25% ale przynajmniej 15-20 z >pewnością) a więc co 5-6 osoba powinna korzystać z tych udogodnień. I tak jest >w rzeczywistości. Oczywiście, że jest. Według pana co czwarty pasażer to osoba wymagająca przyklęku i pomocy we wsiadaniu. Aby osiągnąć taką statystykę do grupy osób niepełnosprawnych, matek z wózkami etc. należałoby dodać pijaczków i paru innych— oni tez mogą się potknąć. >Pominął Pan osoby starsze np kobiety chodzące o laskach czy >chorych na serce (zakaz wchodzenia po schodach). A gdzie w autobusie niskopodłogowym widzi pan schody (pomijam trzecie drzwi w niektórych, bo przepis stanowi, że autobus niskopodłogowy to taki, który ma więcej niż dwoje drzwi bez stopni? Jak widzę brak argumentów merytorycznych zaczyna wywierać zgubny wpływ na pana rozumowanie.:) >No i matki z dziećmi w >wózkach, niewidomi i niepełnosprawni na wózkach. Zwyczajowo matki z dziećmi w wózkach wsiadają bez opuszczania i nie mają z tym problemów nawet, gdy autobus stoi w regulaminowej odległości od krawężnika. Z niewidomymi jest podobnie a o niepełnosprawnych na wózkach już było. >Jeżdżę na wózku więc zwracam >na to uwagę i wiem że (szczególnie w godzinach szczytu) bardzo dobrze widać te >osoby. Osoba bezcelowo się gapiąca się może ich dobrze widzi, ale ktoś, kto musi omieść wzrokiem pewne pole i nie może nie skupiać się na jednostce, może mieć z tym problem. Stosuje pan zasadę "las płonie a róże trzeba ratować". >Skoro można to dlaczego tak się nie dzieje? Kierowca, to niewłaściwy adresat pytania. >Aha i w tym miejscu napiszę co bym dodał od strony MPK. Naklejkę na drzwiach "drzwi otwierają się po obniżeniu >podwozia" bądź "Uwaga po otwarciu drzwi następuje obnizanie podwozia." J.W. >Dlaczego? Wiele razy zdarzyło mi się tłumaczyć zdezorientowanym pasażerom >dlaczego drzwi zamknięte na przystanku skoro autobus stoi (Za każdym razem >robił przyklęk w tym czasie). >Z tego co się orientuję (z informacji od ojca) to >autobus ma drzwi otwierane sprężonym powietrzem i tak samo działa poduszka >powietrzna robiąca przyklęk. Znowu pytanie o sprawy niezwiązane z polemiką. Jest wiele książek na temat budowy i zasady działania pojazdów mechanicznych, jest również Internet. Proponuje użyć wyobraźni i odnaleźć stosowne informacje w literaturze fachowej. A tak na marginesie - poduszki powietrzne są w samochodach osobowych a nie w autobusach miejskich. >Niestety chyba sprężarka nie jest tak wydajna aby >te czynności robić równocześnie więc należy robić je poklei. Jest wystarczająco wydajna i ma ok. 150 litrów powietrza w zbiornikach. :) Pewnie złośliwy jest — kierowca oczywiście.:) >Spotkałem nie raz pasażerów wyzywających kierowcę i zawsze starałem się im >tłumaczyć (w końcu to z uwagi na mnie obniżał podwozie) Niestety ludzie nie >rozumieją i nachalnie cisną przyciski i klną. Zależy od typu. W MAN-ach trzeba przed a w Neoplanach po. :) >Nie wiem bo w życiu rozłożono mi ją dwa razy. Natomiast wiem że nie trzeba tego >robić stale ale np. na przystanku w ławicy (linia 59) przydałoby się bo nie >jest wyremontowany przystanek i wysiada się w piach. Zapewne to wina kierowcy, bo prosto w piach stanął. >No więc zacznę że skoro są glupie przepisy wewnątrz MPK to można je chyba >zmienić prawda? Głupi, nie głupi ale na pewno obowiązujący (na razie). >Po coś są związki zawodowe itp w firmach? Można jakąś petycję >od kierowców kierownictwu przedstawić. A co mają Związki do praw i obowiązków pasażerów? Związek ma reprezentować pracowników i ich interesów bronić. No, ale odpowiem bo sytuacje znam od podszewki. Największe w MPK Związki Zawodowe zostały poproszone przez prezesa MPK o zapoznanie się z instrukcją służbową kierowców i taką samą dotyczącą motorniczych. Mądrzy ludzie odpowiedzieli wykazując niespójności w obu tych dokumentach. Rozmiar tej odpowiedzi przekraczał swoimi rozmiarami sam dokument. Proszę mi wierzyć: w "Instrukcji" problem ludzi na wózkach to problem naprawdę marginalny. Są tam uchybienia prawne dużo poważniejsze. Opinia Związków nie zmieniła stanowiska zarządu spółki (Związki maja jedynie głos doradczy w tej sprawie). >Co do 15 metrowych zatok. Nocóż sam sobie Pan zaprzecza mówi że nie zmieści się >autobus ale że nie wolno stawac tak żeby tył był poza zatoką i żeby widzieć >tylne drzwi. To jak wy je (autobusy) mieścicie??? Narażając siebie na odpowiedzialność karną i ryzykując zdrowie i życie pasażerów... doprawdy jako wzór ich pokazywać. I nie zaprzeczam, tylko ubolewam, bo już kilku kolegów płaci odszkodowania za działanie wbrew przepisom a kilku ma sprawy w sądzie o to samo. >Jeździł na nich jakieś może 10 lat resztę pracy spędził >na dźwigach (także jako operator dużych KRAZów skąd pewnie precyzja potrzebna w >obsłudze dźwigów) był kierowcą koparki, spychacza itp. urządzeń. I przestrzegał zapewne obowiązujących przepisów. Dlaczego więc oczekuje pan, że inni będą je łamać??? >Czy jeździł pregubowcem nie wiem ale wiem że zwykłymi jeździł (przez jakiś czas >obsługiwał linie transkomu do czerwonaka gdy zaczynali) Jeżeli jeździł w Czerwonaku to nie miał do czynienia z przegubowcami. Jak to jest ze stanem technicznym autobusów w Transkomie – to temat ciekawy. Zmieniłem pracę z uwagi na ten fakt. Na temat specyfiki pracy na liniach Transkomu nie będę się wypowiadał,bo co można powiedzieć o liniach podmiejskich, na których dwa przystanki na trasie 39 km są obciążone a na reszcie wysiada po 5-6 osób. Szczyt tam trwa od 14- 17. >Jeśli chodzi o słupki to chyba nie ma w przepisach że ma stawać tak aby nie >szło wsiąść do środka. Czy stwierdzenie „na wprost” jest wystarczającym zapisem??? Odległość słupka od krawężnika to nie problem kierowcy. Bywały przypadki, że kontrola biegała z linijką i mierzyła odchylenia. >To że Autobus nadchodzi na zakrętach to każdy wie >(wystarczy spojrzeć na nalepki z tyłu dokładnie 1,4m) Zatem jeżeli znajdzie się tam słupek oczywiste jest, że tył autobusu podczas wyjeżdżania z zatoki ulegnie deletacji, a pan napisze wtedy, że kierowca niekompetentny był (i słusznie). >Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę częst Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux odpowiedzi ostatniej cz.2 IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 22:32 >Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę często na >tej linii :-) ). Kierowca powinien za każdym razem podjeżdżać jak najbliżej >krawężnika a nie jakieś 20cm od (jeśli taki przepis to powinien być zmieniony i >tyle w kwestii przepisów.) Przekaże kierowcy bo to mój sąsiad.:) A następnym razem - znając jego stanowczość - zamiast podjechać bliżej niż przewiduje regulamin, zawiadomi policje i zażąda ochrony dóbr osobistych. I będzie pan mógł wyrazić swoje poglądy w sądzie. A przepis jeśli obowiązuje należy go przestrzegać! >A dlaczego moim zdaniem? >Otóż >1. Kierowca nie wie kiedy wysiądzie pasażer wię owinien stawać dobrze przy >kazdym przystanku. Dobrze = zgodnie z regulaminem a nie z kaprysem pasażera. >2. Pasażer nie ma jak poinformować o swoim zamiarze szczególnie w tłoku. Jeśli nie jest niemową to i owszem może powiadomić. Mówiący może śmiało poprosić innego pasażera by ten poinformował kierowcę lub sam głośno powiedzieć gdzie wysiada. Jest taki pasażer i nie ma problemów z odległościami, ale do tego trzeba kulturę mieć a nie tylko jej wymagać. >3. Pewnie lampki i przyciski przy miejscach dla niepełnosprawnych też sa >drugiej kategorii problemem bo często nie działają. Działają podobnie jak pasy, którymi inwalida na wózku powinien się przypinać. One nie brzęczą, ale wyświetlają na pulpicie symbol wózka.:) Scil. nie brzęczy ≠ nie działa. >4. Do owych przycisków w szczycie dostęp blokują pasażerowie. I to też wina kierowcy ?? Kiedyś, gdy jeździłem, pewna starsza pani przyszła do mnie z pretensjami, że nie ma gdzie usiąść. Chciałem jej ustąpić swojego miejsca - była obrażona (a fotel bardzo wygodny jest :)). >Ponieważ kierowca decyduje o podjeżdżaniu to on jest odpowiedzialny za to. >a teraz co powoduje zbyt dalekie stawanie od pojazdu. Wiec podjeżdża zgodnie z regulaminem w odległości ok. 20 cm lub - o ile nie można - w odległości bezpiecznej. >Skoro uważa pan, ze działanie zgodnie z przepisami jest >1. Wózek może się zaklinować miedzy krawężnikiem a pojazdem (zdażyło mi się tak >i musiał kierowca wysiąść bo nie mógł odjechać i zamknąć drzwi) >2. Naraża pasażera na wózku na wywrócenie przy karkołomnym wysiadaniu (Pasażer >musi jakość wysiąść) >3. Ludzie "chodzący" mogą wsunąć nogę pod autobus, zahaczyć się i upaść. >4. Pasażerowie o kulach i laskach mogą w powstałą "dziurę" wsadzić kulę czy >laskę i się wywrócić. >5. Niewidomi wsiadający do pojazdu mają wywrotkę "jak w banku" Proszę mówić za siebie. Nie jest pan władny mówić w imieniu ludzi, którzy pomimo iż są chorzy nie robią z siebie kalek. Działanie zgodnie z przepisami daje obsłudze pojazdu bezpieczeństwo prawne. >Nie odpowiedział Pan w poprzednim poście na pytanie czy nie ma punktu o "pomocy >niepełnosprawnym pasażerom przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu"? Myślę że są >ale celowo nie są tutaj przetaczane. Nie zostały przytoczone, bo miejsce na post na tym forum ma ograniczony rozmiar i moją wina jest, że nie sprawdziłem tego. Jeśli chodzi o odpowiedź, to w cudzysłowie zamieściłem brakujący tekst: „Kierowca jest człowiekiem i dlatego odpowiada przed prawem. Niestety jest ono takie, jakie jest. Żaden pracownik ruchu MPK i pasażer korzystający z jego usług nie jest uprawniony do zmian instrukcji służbowej kierowcy, regulaminu przewozów i powinien go przestrzegać. Nie moim zadaniem jest ocena tych 10% "dobrych" kierowców - nie znam sytuacji, w której postąpili według pana OK, ale może być tak, ze te dziesięć procent to ludzie łamiący przepisy i biorący w związku z tym odpowiedzialność za swoje czyny a reszta to ludzie mający więcej do stracenia i w związku z tym przestrzegający prawo? >Poza tym jeśli chodzi o niepełnosprawnych to zdaje się że w zapisach mpk są >paragrafy mówiące o "pomocy niepełnosprawnemu w dostaniu się i wydostaniu z >autobusu. Znam dość dobrze obowiązujące przepisy począwszy od ustaw a skończywszy na regulaminach. Nie znalazłem żadnego zapisu nakazującego obsłudze pojazdu wnosić, czy wynosić z pojazdu pasażera. Jest zapis, ze niewidomym posługującym się białą laską należy otworzyć drzwi... Regulamin przewozów upoważnia za to do darmowej jazdy opiekuna osoby niepełnosprawnej... zapewne nie z dobroci serca, ale z powodów, o których pan mówi.” >Jak pisałem wynika to z życzliwości kierowców a nie z przepisów i są tacy >życzliwi ale jest ich zdecydowanie zbyt mało. Może by należało zdefiniować >jakiś system kar i nagród. Oczywiście taki system istnieje i jest stosowany, ale postawa obsługi oceniana jest w świetle obowiązującego regulaminu przewozów i instrukcji służbowej, którą proponuje pan lekceważyć. >Zdarzyło mi się że w deszczową pogodę przyjechał ikarus na linii 90 i kierowca >widząc że czekam (mimo że już byłem zrezygnowany widząc autobus) zapytał czy >czekam na ten i gdy potwierdziłem wysiadł zawołał jednego z pasażerów i mnie >wniósł do środka mimo że za 10 minut pewnie by przyjechał niski. Poprostu nie >chciał abym mókł na deszczu (przystanek był bez wiaty). >I to nie wynikało z przepisów ale jego decyzji. I gdyby coś mu się stało – np wyskoczyłby mu dysk od tarmoszenia wózka? Nie dostałby odszkodowania za wypadek przy pracy, bo instrukcja tego nie normuje, a jego działanie było niezgodne z przepisami BHP. >Kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem. Już o tym pisałem. powtarzać się nie będę. Kończąc chciałbym zwrócić pana uwagę na jeszcze kilka aspektów tej rozmowy. Wykazuje pan zadziwiające lekceważenie odpowiedzialności innych ludzi za zdrowie i życie ludzi - również pana. Oczekuje pan, ze kierowcy autobusów będą na pana widok (choć nie tylko) działać niezgodnie z przepisami. Czytając pana wypowiedzi można stwierdzić jedno: jeżeli przepis jest niezgodny z pana oczekiwaniami tym gorzej dla przepisu. I ostatnia rzecz: z jednej strony chciałby pan zapewne, aby pana traktowano na równi z innymi a z drugiej oczekuje pan czegoś więcej. Otóż dążenie do równouprawnienia działa w obie strony i współczucia pan nie znajdzie. Odpowiedź na ten post jest niekonieczna: proszę poddać refleksji swoje wywody w świetle przepisów, które nota bene pana również obowiązują. Z mojej strony odpowiedzi już pan nie otrzyma- po co odpowiadać, skoro nie interesuje pana stan faktyczny a jedynie wygłaszanie żali. >Podyskutuję chętnie ale z kimś kompetentnym i kimś co chce coś zmienić lub widzi perspektywy zmian a nie >tylko gada. Dyskusja z kimś kompetentnym jest jak najbardziej wskazana. Zacznijmy przestrzegać obowiązujące prawo – wtedy będzie ok. A jeśli się one panu nie podobają proponuje wnioski z propozycją zmian do Sejmu RP (zmiana ustawy Prawo o Ruchu drogowym i ustawy Prawo Przewozowe), RADY MIASTA POZNANIA (zmiana uchwały Regulamin Przewozów MPK), MPK Poznań – zmiana instrukcji służbowej kierowcy autobusu. Zaznaczam, gdyby pan nie wiedział, że zmiana kolejności, bądź pominięcie którejkolwiek z instytcji, spowoduje nieważność postanowień niższych instancji (akt normatywny niższego rzędu nie ma mocy obowiązującej, o ile jest niezgodny z aktem nadrzędnym). Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Aż się we mnie zagotowało 17.11.05, 23:42 Chce Pan prawa (Które na marginesie ustalają ludzie więc mogą je zmienić). proszę zajrzeć w konstytucję to akt prawny obowiązujący wszystkich. Jest zapis że KAŻDY ma prawo do wolności poruszania się po terytorium RP. Takie "marginalne" traktowanie ludzi i mówienie "nie może się pan wypowiadać za innych" świadczy o tym że Pan ignoruje i łamie tą konstytucję. Ja rozglądam się dookoła i widzę potrzeby innych ludzi a nie tylko swoje. Nie użalam się i nie traktuję ulgowo osób niepełnosprawnych ale aby mogli jeździć do pracy jak inni muszą najpierw wsiąść do autobusu. Powoływanie się na przepisy jest śmieszne bo przepisy można zmienić i to środowisko kierowców MPK powinno pomyśleć nad ich zmianą i oczyszczeniem "atmosfery" wokół nich. Niestety widzę że Pan woli bronić swoich czterech liter zasłaniając się paragrafami. Jasne jest że 20cm od krawężnika stanie każdy głupi ale tak by był centymetr czy dwa luzu już nie. To samo tyczy się wyhamowania tak aby nie stanąć w słupek, kosz na śmieci czy kałużę. Podtrzymuję zdanie że kierowcy są niekompetentni stając o metr od krawężnika jeśli można bliżej (kilkakrotnie takie coś widziałem np. na omawianej linii 71 na przystanku przy al. solidarności gdzie można bez problemu podjechać do krawężnika.) Nie ma się co zasłaniać przepisami tylko poprostu je zmienić tym bardziej że ponoć jacyś kierowcy mają wytoczone sprawy, gdyby przepisy były inne to by ich nie mieli. Postronny pasażer nie musi znać przepisów MPK natomiast KAŻDA firma powinna być miła dla klienta nie na odwrót. Problem w tymże MPK ma monopol na przewozy i klient nie ma wyboru aby zrezygnować z tej usługi. Może gdyby była konkurencja poziom usług by sie podniósł. No cóż możemy sobie życzyć że jednak jest więcej kierowców patrzących sercem i będących ludźmi a przedewszystkim kierowcami z powołania a nie automatów wykonujących swoje zadanie według przepisów które oprócz tyłka kierowcy niczego nie bronią i nie rozwiązują. Niestety do tego jak do każdego zawodu trzeba mieć powołanie i wiem że tak jest z każdym zawodem, kto go nie ma powinien się zwolnić bo jest duże bezrobocie i ktoś na pewno taką pracę chętnie podejmie. Jak pisałem wcześniej nie piszę tylko w swoim imieniu ale wszystkich potrzebujących i matek z dziećmi także (z kabiny kierowcy niestety nie widać jak mniemam matki która woła o pomoc bo do niskopodłogowca nie może wsiąść z wózkiem - ja widziałem nie raz). W Szwecji nie ma np. dostosowywania. Wszystko co publiczne musi być dostępne dla wszystkich a nie tylko dla niepełnosprawnych. Ale cóż wiele jeszcze nam do Europy bakuje także w ludzkim myśleniu. P.S. Na koniec pozdrawiam serdecznie wszystkich miłych kierowczów podjeżdżających pod krawężnik (w szczególności kierowcę z linii 68 który kiedyś otworzył mi klapę i tego z linii 90 który pomógł mi wsiąść do Ikarusa) a także tych którzy zawsze czekają za zdyszanym, nadbiegającym pasażerem i nie zamykają mu drzwi przed nosem. Reszty kierowców nie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mojka Re: Aż się we mnie zagotowało IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 13:45 Mantis ty masz chyba oprócz nóg glowe chora. Facet tlumaczy tobie jak chlop krowie na rowie a ty swoje. Idz sie czlowieku leczyc, ale na glowe bo na nogi juz za pozno! A skoro powolujesz sie na konstytucje to przeczytaj art 32 pkt 1, choc watpliwe zebys jego tresc zrozumial poprawnie. Nikt nie zabrania tobie przemieszczac sie po kraju i tylko idiota obwinialby kierowce za to. Od zawsze kozystam z uslug komunikacji i nie tylko w poznaniu i zaczynam rozumiec, ze kierowcy dzieki takim glupkom jak ty postrzegaja pasazerow jak zlo konieczne. Nie zycze sobie, zeby kierowcy lamali kodeks drogowy ani regulaminy bo wtedy bedzie ANARCHIA- to cos czego twoj maly mozdzek nie zrozumie a bezpieczenstwo w autobusie bedzie zadne. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Re: Aż się we mnie zagotowało 18.11.05, 21:01 Zamiast ubliżać siądź na wózek i przeżyj tak cały dzień mądralińska. Najlepiej dzień kiedy jest zima i to w weekend gdy przyjeżdża autobus i nie jest niskopodłogowy lub gdy jest niskopodłogowy ale nie mozesz do niego wsiąść. Powtarzam przepisy są dla ludzi a nie na odwrót. Tylko biegli w danym temacie mogą je zmieniać. Jesi nie mogą tego zrobić jakieś stowrzyszenia przewoźników, kierowców czy jak kolwiek je nazwać z branży (na marginesie po co istnieją skoro nic nie robią) to kto. Pasażerowie mają je ustalać. Ja mówię co nalesy zmienić. Na epitet "głupka" nie odpiszę obelgom a tylko powiem ze niestety w polskim społeczeństwie jest ciemnogród i ludzie myślą że "jak na wózku do głupek" no ale cóż na szczęście ja do tego stereotypu nie pasuję bo ukończyłem studia wyższe. Co do konstytucji to przeczytałem całą i jest też baaaaardzo ciekawy artykuł 69 który dotyczy niepełnosprawnych i opece państwa nad tymi osobami. Mam na myśli opiekę prawną. Poza tym wobec konstytucji wszyscy są równi. skoro tak jest i zresztą było poruszone że prawo obowiązuje od góry to kazdy przepis ustanawiany w dół powinien się do tego stosować. Zapytam tak "Czy ktoś konsultował te przepisy z przedstawicielami osób niepełnosprawnych?" Obawiam się że nie i to jest właśnie ANARCHIA. W USA takie prawo by nie przeszło bo tam się respektuje prawa mniejszości (na marginesie niepełnosprawni to największa mniejszość w polsce bo aż 14% a w poznaniu 16%) Ubiegam pytanie dlaczego mają konsultować. A mianowicie dlatego że część autobusów jest dotowana ze środków PFRONu który ma pomagac osobom niepełnosprawnym. Skoro MPK dostało kasę na autobusy to powinno z tym kręgiem osób o tym rozmawiać. Nie mówię że jest to wina tylko kierowców ale bierne się przyglądanie i mówienie że nie można skoro można coś z tym zrobić jest nie na miejscu. Poprostu jest to zastawianie się przepisami w celu bronienia swoich 4 liter i w celu ukrywania swej bierności. Podobnie jest w budownictwie gdzie nadzór budowlany mówi że nie może zablokować budowy jezli budowa jest zgodna z projektem nawet jeśli projekt nie jest zgodny z przepisami budowlanymi bo nie jest dostosowany. Bo przecież ktoś wydał pozwolenie na budowę. Co także nie jest prawdą. Ale to dyskusja na oddzielny tamat. Jedno jest wspólne BIERNOŚĆ społeczna i zastawianie się przepisami i SPYCHOLOGIA. Zapytam tak czy matka widząc jak ojciec katuje jej dziecko nie jest winna? Jakoś sądy pokazują że jest mimo że była bierna. Tak więc wina jest także po stronie stowarzyszeń kierowców choć oczywiście nie w 100%. Poza tym jak wykazałem wcześniej takie podjeżdżanie jest niebezpieczne dla pasażerów próbujących wysiąść i wsiąść a ponoć bezpieczeństwo pasażerów jest najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaciekawiony temat mam pytanie do pana glauxa IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 13:56 z pańskich wypowiedzi można się domyśleć iż zna się pan na przepisach MPK dotyczących przewozu pasażerów więc chciałbym od Pana lub od innej kompetentnej osoby uzyskać odpowiedź na następujące pytanie - czy przepisy dotyczące przewozu pasażerów mówią coś na temat maksymalnej ilości wózków (zarówno dziecięcych jak i inwalidzkich), które jednocześnie mogą się znajdować w autobusie MPK Poznań?? Skąd moje pytanie - stąd że jestem osobą niepełnosprawną (ale nie jestem mantisem - w końcu je jeden mantis jest niepełnosprawny w Poznaniu) poruszam się na wózku inwalidzkim i kilka lat temu (ale już w epoce autobusów niskopodłogowych) na jednej z linii zdarzyła mi się taka sytuacja - była to zima - wieczór, mróz jak diabli - okoliczności dość istotne i jechałem sobie jednym z naszych niskopodłogowych autobusów... obok mnie był inny wózkowicz (inwalidzki) jak również w trakcie jazdy doszła jedna matka z wózkiem dziecięcym - w sumie były chyba trzy wózki jedziemy przez centrum jedni pasażerowie wsiadają inni wysiadają ale nikt z nas wózkowiczów nie wysiadał i nagle na jednym z przystanków do autobusu chciała wsiąść kolejna matka z wózkiem dziecięcym i tu sedno sytuacji - kierowca powołując się na przepisy powiedział że ona nie może wejść i jej nie wpuścił czym wywołał oburzenie wszystkich pasażerów - kończąc powtórze moje pytanie czy są przepisy regulujące kwestie dopuszczalnej liczby wózków w autobusie??? <pytanie jest troche przewrotne gdyż wielkokrotnie wcześniej i później jeździłem w większej grupie wózków inwalidzkich i żaden kierowca nie miał "żadnego ALE" co do ich liości> Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Niepotwierdzona informacja 18.11.05, 21:08 Też słyszałem o tym problemie i ponoć ilość ogranicza się do 3 właśnie wózków. choć nie wiem czy przy krótszych modelach nie jest to nawet 2. Także niejednokrotnie jechałem w 5 wózków nawet. Można je tak ustawić z głową że nie zawadzają. Ciekawostką jest to że autobusy też mają swoją "pojemność" podaną przez producenta (miejsca siedzące i stojące) ale jakoś nikt nie liczy pasażerów i nie każe im wysiadać gdy jest nawet duży tłok. Powiem tylko że mnie się nie zdażyło żeby kogoś z wózkiem nie wpóścił (czy to mtakę z dzieckiem czy niepełnosprawnego) Ciekawe też czy jest coś o pasach bezpieczeństwa. Dlaczego niby mają je mieć zapinane osoby niepełnosprawne skoro reszta pasażerów nie ma a wręcz część niepełnosprawnych ma orzeczenia że nawet w samochodzie nie można im zapinać ze względów zdrowotnych? moze zamiast pasów powinny być mocowania do wózka a nie niepełnosprawnego bo jak mniemam chodziło o unieruchomienie wózka. Podobno nie ma też przepisów co do przewozu osób na wzkach elektrycznyh. (nie wiedzą czy się nie przesuną i jak się ma to do ich ciężaru) To tyle. Informacje które napisałem w tym poście nie są potwierdzone oficjalnie proponuję napisac do MPK maila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaciekawiony temat Informacja sprawdzona i potwierdzona IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 21:28 tak jak powiedziałem moje pytanie było retoryczne - ponieważ mam w rodzinie osobę pracującą w kadrach w MPK i zaraz PO tym przykrym wydarzeniu którego byłem uczestnikiem zadzwoniłem do tej osoby z prośbą o sprawdzenie przepisów w tej kwestii - i jakież było moje zdziwienie kiedy dostałem odpowiedź że przepisy tego nie precyzują więc jeśli tylko wejdą to może jechać w autobusie nawet powiedzmy 10 wózków i kierowcy NIC do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis77 Hmmm to ciekawe 19.11.05, 01:26 To nie wiedziałem dzięki. Człowiek uczy się całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glaux Re: mam pytanie do pana glauxa IP: *.icpnet.pl 19.11.05, 05:28 Regulamin przewozów nie normuje ilości wózków. W moim przekonaniu obsługa nie powinna robic problemów z przewozem. Oczywiście zakladam, że wózki nie utrudniają wymiany pasażerów na przystankach, nie są w nich przewożone inne materiały wyłączone z przewozu, wózek mieści się oczywiście w autobusie i nie utrudnia zamknięcia drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś