Dodaj do ulubionych

Jak zatrzymują się autobusy na przystankach?

IP: *.icpnet.pl 13.11.05, 21:46
Mała rzecz a cieszy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Witek Coś się stało IP: *.icpnet.pl 14.11.05, 08:37
      prze pół roku nie korzystałem z komunikacji miejskiej ponieważ aura sprzyjała jeździe na rowerze. Teraz nie poznaję MPK. Prawie każdy tramwaj lub autobus nie jedzie punktualnie a przecież ruch w Poznaniu jest taki sam jak wiosną. trzeba chyba by się przyjżeć co się stało z MPK.
      • Gość: Arazzz Re: Coś się stało IP: *.ctnet.pl / *.man.poznan.pl 14.11.05, 15:34
        Nic sie nie stalo poprstu MPK nie dostalo dotacji z miasta :D tak jak co
        roku :D wiec tez remontowac itd nie moge co powoduje jakies komplikacje przez
        co autobusy nie mogasobie pozwolic na za syzbka jazde... i tak w kolko :)
    • mantis77 A ja dodam 15.11.05, 01:04
      Dodam że oprócz stawania w słupki czesto bywa że stają metr od krawężnika i nie
      zawsze obniżają podwozie, czasem się tłumaczą że "przyklęk" jest zepsuty, ale
      jeśli tak to jak zepsuty autobus może jeździć na linii i kto na to pozwala?. O
      przystankach już pisałem i włascwie o podjeźdźaniu też.

      Największą głupotą uważam że nie wolno cofać autobusom. To jest bzdurny przepis
      MPK bo w wyjatkowych sytuacjach powinien móc (gdy są roboty drogowe i nie może
      wymanewrować by blisko do krawężnika podjechać).
      • Gość: glaux Re: A ja dodam IP: *.icpnet.pl 16.11.05, 00:02
        'Instrukcja służbowa dla kierowców autobusowych MPK Poznań Sp. z o.o.' (§ 31
        pkt. 5), ściśle określa sposób zatrzymywania pojazdu na przystanku: czoło
        pojazdu ma znajdować się na równi z oznaczonym miejscem zatrzymania, a w
        przypadku braku takiego oznaczenia - środek autobusu ma znajdować się na wprost
        oznaczenia przystanku = słupka.. Nie sądzę, że kierowcy uznają, iż wypowiedź p.
        Tomasza Łapszewicza dla GW (linia na przystanku ma charakter orientacyjny) ma
        moc anulowania zapisu dokumentu, z przestrzegania którego są ściśle rozliczani.

        W nawiązaniu do wypowiedzi "mantisa77" należy wyjaśnić, że w praktyce na miejsce
        zatrzymania pojazdu na przystanku ma wpływ wiele czynników: wysokość krawężnika,
        kąt najazdu na przystanek, kształt przystanku (np. na Dworcu Autobusowym Górczyn
        przystanki są umieszczone w łukach), rozmiary przystanku (jak autobus o długości
        18 metrów ma się wpisać w zatokę przystankową o długości 15 metrów?) oraz
        zachowanie pozostałych uczestników ruchu = zajmowanie przez innych kierujących
        zatok a także zachowanie się ludzi oczekujących na przystankach (to, w jakiej
        odległości od krawęznika stoją itp.) W tym ostatnim wypadku kierowcy zatrzymują
        autobusy metr od krawężnika, ponieważ zgodnie z 'Ustawą Prawo o ruchu drogowym'
        są zobowiązani do zachowania bezpiecznej odległości od innych uczestników ruchu
        (pieszych itd.).

        W nawiązaniu do tzw. przyklęku, mogę dodać tylko tyle... władze miasta i
        przełożeni kierowców nie są zainteresowani żeby jakość usług rosła, o ile wiąże
        się to z dodatkowymi nakładami finansowymi: usterki niemające bezpośredniego
        wpływu na bezpieczeństwo uznawane są za nieistotne. W 80 % autobusów przyklęk
        działa wadliwie, albo nie działa wcale: przy alternatywie autobus bez
        "przyklęku" lub stary złom, do którego trzeba się wspinać, wybór jest oczywisty.

        Powiem jeszcze, że autobusy MPK mogą cofać, o ile manewr ten odbywa się w
        asyście osoby uprawnionej. Wyobraźmy sobie autobus tamujący ruch na ulicy, bo -
        aby cofnąć o kilka metrów - trzeba przygotować manewr cofania:) Może po prostu
        należałoby zamykać taki przystanek?

        A panu Tomaszowi Łapszewiczowi gratuluję zdolności "spychoterapeutycznych". Jego
        wypowiedź jasno dowodzi, jakie pojęcie o komunikacji miejskiej mają pracownicy
        działu Inżynierii Ruchu MPK (którzy - dodajmy - układają owe nierealistyczne
        rozkłady jazdy).
        • mantis77 baardzo dziwne 16.11.05, 00:56
          >usterki niemające bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo uznawane są za
          >nieistotne. W 80 % autobusów przyklęk działa wadliwie, albo nie działa wcale:

          Nie rozumiem tego. Jeśli około 25% pasażerów ma problem z wsiadaniem do takich
          autobusów to nie wiem skąd bodejście że to nie istotne? (w Poznaniu jest 16%
          niepłnosprawnych + matki z wózkami + osoby starsze + osoby otyłe).

          Pytanie numer dwa. Czy rozkładane pochylnie, które są w niektórych autobusach
          też działają wadliwie? Może mają zepsute zawiasy?

          Co do cofania to nie bądźmy śmieszni kierowca tira nie ma nikogo do pomocy gdy
          parkuje na parkingach przy stacjach beznzynowych. W dodatku dobry kierowca
          zaparkuje na lusterka (mój ojciec był 35 lat kierowcą zawodowym i wielokrotnie
          komentował negatywnie umiejętności kierowców MPK a sam jeździł na tirach i
          autobusami). Poza tym wielokrotnie na rondzie rataje cofali podjeżdżając do
          peronu.

          Co do stawania o metr wytłumaczenie z pasażerami jest śmieszne. Od czegoś ma
          przecież klakson. poza tym na przystankach (nowych) jest strefa przy krawędzi
          na czerwono oznaczona aby nie stawać bo można oberwać lusterkiem. Ludzie raczej
          podchodzą gdy jest już na miejscu autobus. co do niektórych przystanków mogę
          się zgodzić (choć zawsze można podjechać aby te jedne drzwi były przy
          krawęzniku a najwyżej ostatnie były poza zatoką.) na palantów stających w
          zatokach sam jestem wkurzony i niejednokrotnie ich zjechałem (szczególnie na
          ulicy grochowskiej przy targowisku przy ulicy świt - linia 82).

          Co do środka autobusu to pytanie czy na środku są drzwi bo np w przegubowcach
          chyba jest tam przegub a nie drzwi.

          Na koniec dodam że kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem, a wiem że
          niektórzy z kierowców MPK są i mile mnie zaskakują. Niestety to moze być mniej
          niż 10% kierowców, ale dzięki nim wiem że tak można i że może być OK.

          Poza tym jeśli chodzi o niepełnosprawnych to zdaje się że w zapisach mpk są
          paragrafy mówiące o "pomocy niepełnosprawnemu w dostaniu się i wydostaniu z
          autobusu."

          To tyle
          • Gość: glaux Re: baardzo dziwne IP: *.icpnet.pl 16.11.05, 22:30
            "Nie rozumiem tego. Jeśli około 25% pasażerów ma problem z wsiadaniem do takich
            autobusów to nie wiem skąd bodejście że to nie istotne? (w Poznaniu jest 16%
            niepłnosprawnych + matki z wózkami + osoby starsze + osoby otyłe)."

            Widać czynnik ekonomiczny jest istotniejszy od wygody pasażera. Przedmiotem tej
            polemiki nie jest procentowy udział pasażerów uprawnionych do korzystania z
            urzadzeń wspomagających wejście. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że autobusami
            jeździ 25 % osob niepełnosprawnych, oznacza to bowiem, że co czwarty pasażer ma
            kłopoty z wsiadaniem do autobusu (tj. ma chory narząd ruchu lub ma ze sobą wózek
            dzieciecy). Oczywiście zgadzam sie, że przyklęk powinnien działać, ale również
            powinno działac wiele innych urzadzeń w autobusie (pomimo, że nie maja
            bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo) a z tym bywa różnie. Nic nie stoi na
            przeszkodzie, żeby autobus opuszczal swoja prawa strone za kazdym razem po
            otwarciu drzwi (poziomowaniem steruje komputer - należałoby tylko odpowiednio go
            zaprogramować).


            "Pytanie numer dwa. Czy rozkładane pochylnie, które są w niektórych autobusach
            też działają wadliwie? Może mają zepsute zawiasy?"

            Jesli chodzi o zawiasy to bywały przypadki (i to wcale nie malo), że jazda
            kończyla się po próbie otwarcia pochylni, która najzwyczajniej odpadała.

            "Co do cofania to nie bądźmy śmieszni kierowca tira nie ma nikogo do pomocy gdy
            parkuje na parkingach przy stacjach beznzynowych."

            Nie ma tez pasażerow pałętajacych się za pojazdem (a jesli tam sa, to na wlasną
            odpowiedzialność).


            "W dodatku dobry kierowca
            zaparkuje na lusterka (mój ojciec był 35 lat kierowcą zawodowym i wielokrotnie
            komentował negatywnie umiejętności kierowców MPK a sam jeździł na tirach i
            autobusami)"

            Nikt nie napisał, ze kierowcy MPK nie umieją cofac na lusterka. Nie oznacza to
            jednak, ze umiejącemu cofac na lusterka kierowcy wolno łamać obowiazujące
            przepisy - nawet jeśli w czyimś przekonaniu sa one głupie i nieżyciowe.
            Jesli mowimy o pańskim ojcu, to mysle, ze nawet on cudotworcą nie jest i nie
            wpisze się w zatoke majacą 15 metrow osiemnastometrowym pojazdem. No chyba, że
            posiadł umiejetność kompresji autobusu.
            Być może pana ojciec był kierowcą 35 lat... a ile lat jeździł autobusem
            przegubowym??? Mogę powiedzieć, że w mojej kilkudziesiecioletniej karierze
            kierowcy, kilka dobrych lat spedzilem w MPK i mam tak zla opinie o kierowcach
            TIR-ów, że nie ośmiele się jej wypowiedzieć na forum publicznym. Wystarczy
            zobaczyć, jak na Rondzie Rataje kierowcy tirów spychają innych uczestnikow
            ruchu. Ojciec jeździł autobusami w MPK?? Bo jesli nie, to powolywanie sie na
            niego w tej dyskusji, jest troszkę nietrafione... inna specyfika pracy.

            "Poza tym wielokrotnie na rondzie rataje cofali podjeżdżając do
            peronu."

            Na stanowiskach manewrowych owszem a na peronach ryzykując potrącenie i
            odpowiedzialność karną. Poza tym należy dostrzec pewna subtelna roznicę pomiedzy
            dworcem autobusowym, gdzie pojazdy wykonują przewidywalne manewry, a ulica,
            gdzie natężenie ruchu jest większe i ma inny charakter .

            "Co do stawania o metr wytłumaczenie z pasażerami jest śmieszne. Od czegoś ma
            przecież klakson."

            I na dźwięk klaksonu zobaczyć wystawiony palec i zero reakcji, albo usłyszeć
            jakim to się jest delikatnie mowiąc brzydalem. Mam kolegę (do dziś pracującego w
            MPK), który byl na dywaniku, bo jakiś pasażer napisał skargę, że kierowca:
            "nerwowo i gwałtownie trąbił".

            "poza tym na przystankach (nowych) jest strefa przy krawędzi
            na czerwono oznaczona aby nie stawać bo można oberwać lusterkiem."

            Tak...na nowych przystankach widziałem to cudo. Ciekawe, dlaczego stojący na
            przystanku pasażerowie tego czerwonego znaku nie dostrzegają. To jedna sprawa.
            Druga jest bardzo prosta. To oznaczenie nie ma mocy obowiazującej ponieważ w
            PoRD (Kodeksie Drogowym) nie zostalo zdefiniowane. Jest natomiast nałożony na
            kierującego obowiązek zachowania bezpiecznej odleglości od innych użytkownikow.
            Dla wyjaśnienia: bezpieczna odległość to taka, która zapewni kierującemu
            możliwość zatrzymania się w sytuacji zagrożenia. I od siebie dodam, ze w jednym
            wypadku będzie to 10 cm a w innym może być 2 metry.

            "Ludzie raczej
            podchodzą gdy jest już na miejscu autobus."

            Nie jest to reguła. Mam raczej odmienne doświadczenia, szczególnie w godzinach
            szczytu, w centrum miasta, w okolicach szkół i na przystanakach poczatkowych,
            gdzie proby otwierania drzwi jeszcze jadacego autobusu, spychanie się z
            krawężników, przebieganie przed autobusem i inne tego typu zachowania są na
            porządku dziennym.

            "co do niektórych przystanków mogę
            się zgodzić (choć zawsze można podjechać aby te jedne drzwi były przy
            krawęzniku a najwyżej ostatnie były poza zatoką.)"

            Przepis jest jednoznaczny. Należy ustawić autobus w taki sposób, żeby mieć
            widoczność w prawym lusterku na wszystkie drzwi w celu bezpiecznej wymiany
            pasażerow. Cała odpowiedzialność za ewentualne wypadki bierze obsługa pojazdu.
            Uważam, że nie powinniśmy sprowadzać tej polemiki do tezy "kierowca jest
            zlośliwy, bo chce działac zgodnie z prawem a pasażer wredny, bo nawet nie
            probuje tego zrozumieć."

            "na palantów stających w
            zatokach sam jestem wkurzony i niejednokrotnie ich zjechałem"

            I tu sie zgadzamy. Należaloby zadac pytanie, dlaczego w tym wypadku policja nie
            egzekwuje przestrzegania prawa. Często jest tak, ze sama policja robi kontrole
            pojazdów w zatokach przystankowych.

            "Co do środka autobusu to pytanie czy na środku są drzwi bo np w przegubowcach
            chyba jest tam przegub a nie drzwi."

            I słusznie. W małych, średnich i trzyosiowych autobusach drzwi są pośrodku (to
            ok 85 % taboru autobusowego MPK). Dodam jeszcze, ze gdy w autobusach
            przegubowych przegub znajdzie się na wysokości słupka w odległosci mniejszej niz
            1 metr od niego, przy wjeździe z nieprawidłowo wyprofilowaniej zatoki
            nadbiegający tył autobusu uderzy w słupek. Może pan zapytać ojca, czy skrecając
            tirem (przyznam, ze to określenie mnie bawi) w lewo pod ostrym katem zahaczy
            naczepą kogoś stojącego metr od naczepy ze strony prawej (choc "tir" nie jest
            zupełnie tożsamy z autobusem pod wzgledem cech konstrukcyjnych).

            "Na koniec dodam że kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem, a wiem że
            niektórzy z kierowców MPK są i mile mnie zaskakują."

            Oczywiscie. Automatu nie obchodziłoby, ze pasażer go obraża, bo nie zechciał
            otworzyć drzwi pomiędzy przystankami, a z drugiej strony - zamiast zwrocić uwagę
            pasażerowi łamiacemu przepisy, wezwałby natychmiast organa ścigania.
            A czy pan dyskutowałby z windą, gdyby ta zatrzymała się o 5 cm nad podlogą?
            Ostatnio widziałem pasażera na wózku, na lini 71, ktory naubliżal kierowcy za
            to, że stanął około 15 cm od krawężnika. Kierowca działał tutaj zgodnie z
            instrukcją służbową, która stanowi, że o ile jest taka możliwość (o czym
            decyduje obsługa pojazdu = tylko kierowca ma wgląd na całość sytuacji na drodze
            i to on odpowiada za manewr), kierowca powinien zatrzymać się ok. 20 cm od
            krawężnika). W opisywanym przeze mnie przypadku kierowca pochylił autobus, ale
            został zbesztany za to, ze nie dojechał do samego krewężnika. Uważam, że
            kierowca zwracając uwagę pasażerowi, że ten nie poinformował go przed
            przystankiem, że chce wysiąść na tym przystanku (na czole napisów nie mamy
            niestety), postapił słusznie, ale czy zgodnie z przepisami? I czy następnym
            razem to zrobi? To dyskusyjna sprawa. Bo po którejś obeldze cała życzliwosc
            ulatuje. Nie należy zapominać, że kierowca nie otrzymuje wynagrodzenia za to, by
            być besztanym a za to, by zgodnie z przepisami i bezpiecznie przewieźć pasażerów
            z punktu `A` do punktu `B`, o czym niektórzy zapominają.

            "Niestety to moze być mniej
            niż 10% kierowców, ale dzięki nim wiem że tak można i że może być OK."

            Kierowca jest człowiekiem i dlatego odpowiada przed prawem. Niestety jest ono
            takie, jakie jest. Żaden pracownik ruchu MPK i pasażer korzystający z jego usług
            nie jest upr
            • mantis77 Re: baardzo dziwne 17.11.05, 02:22
              >Widać czynnik ekonomiczny jest istotniejszy od wygody pasażera.

              A co na to przepisy drogowe? Może do autobusów warto skierować policję. Przed
              wakacjami często kontrolują autobusy wycieczkowe. Czyżby "przyklęk" nie
              dotyczył podwozia i zaiweszenia? Czy nie ma zagrożenia że autobus się zepsuje i
              stanie nagle gdzieś na ulicy? Nie wiem bo nie jestem mechanikiem ale z tego co
              się orientuję to autobus jest na poduszkach powietrznych i jeśli ulegną awarii
              to chyba zdecydowanie autobus "siądzie". Czy nie ma zagrożenia że zablokują się
              koła (np w skutek tacia o błotniki)? Czuję realne zagrożenie po tym co Pan
              napisał.

              >Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że autobusam i jeździ 25 % osob
              >niepełnosprawnych, oznacza to bowiem, że co czwarty pasażer ma kłopoty z
              >wsiadaniem do autobusu (tj. ma chory narząd ruchu lub ma ze sobą wózek
              >dzieciecy).

              Tu się nie ma co zgadzać fakt jest faktem że jest spore grono ludzi które
              korzystają z tych udogodnień (ok. może nie 25% ale przynajmniej 15-20 z
              pewnością) a więc co 5-6 osoba powinna korzystać z tych udogodnień. I tak jest
              w rzeczywistości. Pominął Pan osoby starsze np kobiety chodzące o laskach czy
              chorych na serce (zakaz wchodzenia po schodach). No i matki z dziećmi w
              wózkach, niewidomi i niepełnosprawni na wózkach. Jeżdżę na wózku więc zwracam
              na to uwagę i wiem że (szczególnie w godzinach szczytu) bardzo dobrze widać te
              osoby. Byłoby zresztą ich więcej gdyby były pewne że dojadą gdzie chcą
              niskopodłogowym autobusem a nie że trafią na wysoki przez co rezygnują z
              wyjścia lub z tej komunikacji.

              >Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby autobus opuszczal swoja prawa strone za
              >kazdym razem po otwarciu drzwi (poziomowaniem steruje komputer - należałoby
              >tylko odpowiednio go zaprogramować).

              Skoro można to dlaczego tak się nie dzieje? Aha i w tym miejscu napiszę co bym
              dodał od strony MPK. Naklejkę na drzwiach "drzwi otwierają się po obniżeniu
              podwozia" bądź "Uwaga po otwarciu drzwi następuje obnizanie podwozia."
              Dlaczego? Wiele razy zdarzyło mi się tłumaczyć zdezorientowanym pasażerom
              dlaczego drzwi zamknięte na przystanku skoro autobus stoi (Za każdym razem
              robił przyklęk w tym czasie). Z tego co się orientuję (z informacji od ojca) to
              autobus ma drzwi otwierane sprężonym powietrzem i tak samo działa poduszka
              powietrzna obiąca przyklęk. Niestety chyba sprężarka nie jest tak wydajna aby
              te czynności robić równocześnie więc nalezy robić je pokolei.
              Spotkałem nie raz pasażerów wyzywających kierowcę i zawsze starałem się im
              tłumaczyć (w końcu to z uwagi na mnie obniżał podwozie) Niestety ludzie nie
              rozumieją i nachalnie cisną przyciski i klną.

              >Jesli chodzi o zawiasy to bywały przypadki (i to wcale nie malo), że jazda
              > kończyla się po próbie otwarcia pochylni, która najzwyczajniej odpadała.

              Nie wiem bo w życiu rozłożono mi ją dwa razy. Natomiast wiem że nie trzeba tego
              robić stale ale np. na przystanku w ławicy (linia 59) przydałoby się bo nie
              jest wyremontowany przystanek i wysiada się w piach.


              > Nikt nie napisał, ze kierowcy MPK nie umieją cofac na lusterka. Nie oznacza to
              > jednak, ze umiejącemu cofac na lusterka kierowcy wolno łamać obowiazujące
              > przepisy - nawet jeśli w czyimś przekonaniu sa one głupie i nieżyciowe.
              > Jesli mowimy o pańskim ojcu, to mysle, ze nawet on cudotworcą nie jest i nie
              > wpisze się w zatoke majacą 15 metrow osiemnastometrowym pojazdem. No chyba, że
              > posiadł umiejetność kompresji autobusu.
              > Być może pana ojciec był kierowcą 35 lat... a ile lat jeździł autobusem
              > przegubowym??? Mogę powiedzieć, że w mojej kilkudziesiecioletniej karierze
              > kierowcy, kilka dobrych lat spedzilem w MPK i mam tak zla opinie o kierowcach
              > TIR-ów, że nie ośmiele się jej wypowiedzieć na forum publicznym. Wystarczy
              > zobaczyć, jak na Rondzie Rataje kierowcy tirów spychają innych uczestnikow
              > ruchu. Ojciec jeździł autobusami w MPK?? Bo jesli nie, to powolywanie sie na
              > niego w tej dyskusji, jest troszkę nietrafione... inna specyfika pracy.

              No więc zacznę że skoro są glupie przepisy wewnątrz MPK to można je chyba
              zmienić prawda? Po coś są związki zawodowe itp w firmach? Można jakąś petycję
              od kierowców kierownictwu przedstawić.

              Co do 15 metrowych zatok. Nocóż sam sobie Pan zaprzecza mówi że nie zmieści się
              autobus ale że nie wolno stawac tak żeby tył był poza zatoką i żeby widzieć
              tylne drzwi. To jak wy je (autobusy) mieścicie???

              Co do mego ojca to nie całe 35 lat jeździł na TIRach (może inaczej na
              ciągnikach siodłowych). Jeździł na nich jakieś może 10 lat resztę pracy spędził
              na dźwigach (także jako operator dużych KRAZów skąd pewnie precyzja potrzebna w
              obsłudze dźwigów) był kierowcą koparki, spychacza itp. urządzeń. Jeśli chodzi o
              pasażerskie to począwszy od starych osinobusów po ikarusy skończywszy. Czy
              jeździł pregubowcem nie wiem ale wiem że zwykłymi jeździł (przez jakiś czas
              obsługiwał linie transkomu do czerwonaka gdy zaczynali) Tak więc miał
              rozeznanie w jeździe i takim sprzętem i nie raz zwracał uwagę kierowcy autobusu
              MPK że mógł podjechać bliżej. Co do kierowców TIRów to ma Pan rację że
              niektórzy jeżdżą jak byli "królami szos", bywali tacy co płacili aby za nich
              podjechać pod rampę bo sami nie umieli (autentyczny przypadek z pracy mego
              ojca). Jak dla mnie był autorytetem. Piszę był bo niestety miesiąc temu zmarł.
              Dodam że był kierowcą z zamiłowania i powołania a nie z musu (jeździł także na
              motorach w motoklubie Unia w Poznaniu). Był także przez jakiś czas mechanikiem.

              Jeśli chodzi o słupki to chyba nie ma w przepisach że ma stawać tak aby nie
              szło wsiąść do środka. To że Autobus nadchodzi na zakrętach to każdy wie
              (wystarczy spojrzeć na nalepki z tyłu dokładnie 1,4m)

              > Ostatnio widziałem pasażera na wózku, na lini 71, ktory naubliżal kierowcy za
              > to, że stanął około 15 cm od krawężnika. Kierowca działał tutaj zgodnie z
              > instrukcją służbową, która stanowi, że o ile jest taka możliwość (o czym
              > decyduje obsługa pojazdu = tylko kierowca ma wgląd na całość sytuacji na
              drodze
              > i to on odpowiada za manewr), kierowca powinien zatrzymać się ok. 20 cm od
              > krawężnika). W opisywanym przeze mnie przypadku kierowca pochylił autobus, ale
              > został zbesztany za to, ze nie dojechał do samego krewężnika. Uważam, że
              > kierowca zwracając uwagę pasażerowi, że ten nie poinformował go przed
              > przystankiem, że chce wysiąść na tym przystanku (na czole napisów nie mamy
              > niestety), postapił słusznie


              Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę często na
              tej linii :-) ). Kierowca powinien za każdym razem podjeżdżać jak najbliżej
              krawężnika a nie jakieś 20cm od (jeśli taki przepis to powinien być zmieniony i
              tyle w kwestii przepisów.) A dlaczego moim zdaniem?

              Otóż
              1. Kierowca nie wie kiedy wysiądzie pasażer wię owinien stawać dobrze przy
              kazdym przystanku.
              2. Pasażer nie ma jak poinformować o swoim zamiarze szczególnie w tłoku.
              3. Pewnie lampki i przyciski przy miejscach dla niepełnosprawnych też sa
              drugiej kategorii problemem bo często nie działają.
              4. Do owych przycisków w szcycie dostęp blokują pasażerowie.

              Ponieważ kirowca decyduje o podjeżdżaniu to on jest odpowiedzialny za to.
              a teraz co powoduje zbyt dalekie stawanie od pojazdu.

              1. Wózek może się zaklinować miedzy krawężnikiem a pojazdem (zdażyło mi się tak
              i musiał kierowca wysiąść bo nie mógł odjechać i zamknąć drzwi)
              2. Naraża pasażera na wózku na wywrócenie przy karkołomnym wysiadaniu (Pasażer
              musi jakość wysiąść)
              3. Ludzie "chodzący" mogą wsunąć nogę pod autobus, zahaczyć się i upaść.
              4. Pasażerowie o kulach i laskach mogą w powstałą "dziurę" wsadzić kulę czy
              laskę i się wywrócić.
              5. Niewidomi wsiadający do pojazdu mają wywrotkę "jak w banku"

              Jak widać minusów jest wiele.
              Nie odpowiedział Pan w poprzedn
            • mantis77 Re: baardzo dziwne ciąg dalszy 17.11.05, 02:23
              Jak widać minusów jest wiele.
              Nie odpowiedział Pan w poprzednim poście na pytanie czy nie ma punktu o "pomocy
              niepełnosprawnym pasażerom przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu"? Myślę że są
              ale celowo nie są tutaj prztaczane.

              Jak pisałem wynika to z życzliwości kierowców a nie z przepisów i są tacy
              życzliwi ale jest ich zdecydoawnie zbyt mało. Może by należało zdefiniować
              jakiś system kar i nagród.

              Zdarzyło mi się że w deszczową pogodę przyjechał ikarus na linii 90 i kierowca
              widząc że czekam (mimo że już byłem zrezygnowany widząc autobus) zapytał czy
              czekam na ten i gdy potwierdziłem wysiadł zawołał jednego z pasażerów i mnie
              wniósł do środka mimo że za 10 minut pewnie by przyjechał niski. Poprostu nie
              chciał abym mókł na deszczu (przystanek był bez wiaty). I to nie wynikało z
              przepisów ale jego decyzji. Kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem.
              • Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 08:30
                ja pier... mantis ale z ciebie nudny maruda <bleh>
                • Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 13:26
                  Post o tresci "> ja pier... mantis ale z ciebie nudny maruda <bleh>"

                  NIE jest mojego autorstwa. Wieczorem odpowiem ostatecznie na podniesione tematy
                  i na tym skoncze te jak widac bezcelowa rozmowe.

                  glaux
                  • Gość: glaux Re: baardzo dziwne ciąg dalszy IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 15:19
                    no nie jest mój, bo jest mój; cholera cierpie na rozdwojenie jaźni, a było mi
                    wstyd, że ośmieliłem skomentować idiotyczne poglądy innego forumowicza i dlatego
                    teraz się tego wypieram - w wszystko przez wczorajszą popijawę z Ziutkiem sooory

                    glaux
                  • mantis77 Hmmm 17.11.05, 15:57
                    Skoro bez celowe to może szkoda czasu na odpisywanie? Podyskutuję chętnie ale z
                    kimś kompetentnym i kimś co chce coś zmienić lub widzi perspektywy zmian a nie
                    tylko gada.
                    • Gość: glaux odpowiedzi ostatniej cz.1 IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 22:28

                      >A co na to przepisy drogowe? Może do autobusów warto skierować policję.

                      A który autobus maja skontrolować ??? Swoja droga ciekawie by wyglądało miasto
                      bez autobusów, bo te nie miałyby dowodów rejestracyjnych. Drugą sprawą jest
                      fakt, że powołuje się pan na akty normatywne, które wcześniej proponuje pan łamać.

                      >Przed wakacjami często kontrolują autobusy wycieczkowe. Czyżby "przyklęk" nie
                      >dotyczył podwozia i zaiweszenia?

                      NIE i tłumaczyć nie będę dlaczego. System ABS tez nie jest elementem układu
                      hamulcowego.

                      >Czy nie ma zagrożenia że autobus się zepsuje i
                      >stanie nagle gdzieś na ulicy?

                      A co to ma do rzeczy???

                      >Nie wiem bo nie jestem mechanikiem ale z tego co
                      >się orientuję to autobus jest na poduszkach powietrznych i jeśli ulegną awarii
                      >to chyba zdecydowanie autobus "siądzie". Czy nie ma zagrożenia że zablokują się
                      >koła (np w skutek tarcia o błotniki)?

                      Przedmiotem polemiki, jak sobie przypominam, było pytanie a raczej stwierdzenie,
                      dlaczego autobusy stają metr od krawężnika i z drzwiami na wprost słupka

                      >Czuję realne zagrożenie po tym co Pan
                      >napisał.

                      Słusznie. Też bym się bał. Szczególnie, że ten co siedzi z przodu po lewej
                      stronie pana zdaniem jest zwyczajnie niekompetentny (no może 10 % zasługuje pana
                      zdaniem na miano kompetentnych i co ciekawsze są to Ci, którzy łamią przepisy).:)

                      >Tu się nie ma co zgadzać fakt jest faktem że jest spore grono ludzi które
                      >korzystają z tych udogodnień (ok. może nie 25% ale przynajmniej 15-20 z
                      >pewnością) a więc co 5-6 osoba powinna korzystać z tych udogodnień. I tak jest
                      >w rzeczywistości.

                      Oczywiście, że jest. Według pana co czwarty pasażer to osoba wymagająca
                      przyklęku i pomocy we wsiadaniu. Aby osiągnąć taką statystykę do grupy osób
                      niepełnosprawnych, matek z wózkami etc. należałoby dodać pijaczków i paru
                      innych— oni tez mogą się potknąć.

                      >Pominął Pan osoby starsze np kobiety chodzące o laskach czy
                      >chorych na serce (zakaz wchodzenia po schodach).

                      A gdzie w autobusie niskopodłogowym widzi pan schody (pomijam trzecie drzwi w
                      niektórych, bo przepis stanowi, że autobus niskopodłogowy to taki, który ma
                      więcej niż dwoje drzwi bez stopni? Jak widzę brak argumentów merytorycznych
                      zaczyna wywierać zgubny wpływ na pana rozumowanie.:)

                      >No i matki z dziećmi w
                      >wózkach, niewidomi i niepełnosprawni na wózkach.

                      Zwyczajowo matki z dziećmi w wózkach wsiadają bez opuszczania i nie mają z tym
                      problemów nawet, gdy autobus stoi w regulaminowej odległości od krawężnika. Z
                      niewidomymi jest podobnie a o niepełnosprawnych na wózkach już było.

                      >Jeżdżę na wózku więc zwracam
                      >na to uwagę i wiem że (szczególnie w godzinach szczytu) bardzo dobrze widać te
                      >osoby.

                      Osoba bezcelowo się gapiąca się może ich dobrze widzi, ale ktoś, kto musi omieść
                      wzrokiem pewne pole i nie może nie skupiać się na jednostce, może mieć z tym
                      problem. Stosuje pan zasadę "las płonie a róże trzeba ratować".


                      >Skoro można to dlaczego tak się nie dzieje?

                      Kierowca, to niewłaściwy adresat pytania.


                      >Aha i w tym miejscu napiszę co bym dodał od strony MPK. Naklejkę na drzwiach
                      "drzwi otwierają się po obniżeniu
                      >podwozia" bądź "Uwaga po otwarciu drzwi następuje obnizanie podwozia."

                      J.W.

                      >Dlaczego? Wiele razy zdarzyło mi się tłumaczyć zdezorientowanym pasażerom
                      >dlaczego drzwi zamknięte na przystanku skoro autobus stoi (Za każdym razem
                      >robił przyklęk w tym czasie).
                      >Z tego co się orientuję (z informacji od ojca) to
                      >autobus ma drzwi otwierane sprężonym powietrzem i tak samo działa poduszka
                      >powietrzna robiąca przyklęk.

                      Znowu pytanie o sprawy niezwiązane z polemiką. Jest wiele książek na temat
                      budowy i zasady działania pojazdów mechanicznych, jest również Internet.
                      Proponuje użyć wyobraźni i odnaleźć stosowne informacje w literaturze fachowej.
                      A tak na marginesie - poduszki powietrzne są w samochodach osobowych a nie w
                      autobusach miejskich.

                      >Niestety chyba sprężarka nie jest tak wydajna aby
                      >te czynności robić równocześnie więc należy robić je poklei.

                      Jest wystarczająco wydajna i ma ok. 150 litrów powietrza w zbiornikach. :)
                      Pewnie złośliwy jest — kierowca oczywiście.:)

                      >Spotkałem nie raz pasażerów wyzywających kierowcę i zawsze starałem się im
                      >tłumaczyć (w końcu to z uwagi na mnie obniżał podwozie) Niestety ludzie nie
                      >rozumieją i nachalnie cisną przyciski i klną.

                      Zależy od typu. W MAN-ach trzeba przed a w Neoplanach po. :)

                      >Nie wiem bo w życiu rozłożono mi ją dwa razy. Natomiast wiem że nie trzeba tego
                      >robić stale ale np. na przystanku w ławicy (linia 59) przydałoby się bo nie
                      >jest wyremontowany przystanek i wysiada się w piach.

                      Zapewne to wina kierowcy, bo prosto w piach stanął.


                      >No więc zacznę że skoro są glupie przepisy wewnątrz MPK to można je chyba
                      >zmienić prawda?

                      Głupi, nie głupi ale na pewno obowiązujący (na razie).

                      >Po coś są związki zawodowe itp w firmach? Można jakąś petycję
                      >od kierowców kierownictwu przedstawić.

                      A co mają Związki do praw i obowiązków pasażerów? Związek ma reprezentować
                      pracowników i ich interesów bronić. No, ale odpowiem bo sytuacje znam od
                      podszewki. Największe w MPK Związki Zawodowe zostały poproszone przez prezesa
                      MPK o zapoznanie się z instrukcją służbową kierowców i taką samą dotyczącą
                      motorniczych. Mądrzy ludzie odpowiedzieli wykazując niespójności w obu tych
                      dokumentach. Rozmiar tej odpowiedzi przekraczał swoimi rozmiarami sam dokument.
                      Proszę mi wierzyć: w "Instrukcji" problem ludzi na wózkach to problem naprawdę
                      marginalny. Są tam uchybienia prawne dużo poważniejsze. Opinia Związków nie
                      zmieniła stanowiska zarządu spółki (Związki maja jedynie głos doradczy w tej
                      sprawie).

                      >Co do 15 metrowych zatok. Nocóż sam sobie Pan zaprzecza mówi że nie zmieści się
                      >autobus ale że nie wolno stawac tak żeby tył był poza zatoką i żeby widzieć
                      >tylne drzwi. To jak wy je (autobusy) mieścicie???

                      Narażając siebie na odpowiedzialność karną i ryzykując zdrowie i życie
                      pasażerów... doprawdy jako wzór ich pokazywać. I nie zaprzeczam, tylko ubolewam,
                      bo już kilku kolegów płaci odszkodowania za działanie wbrew przepisom a kilku ma
                      sprawy w sądzie o to samo.


                      >Jeździł na nich jakieś może 10 lat resztę pracy spędził
                      >na dźwigach (także jako operator dużych KRAZów skąd pewnie precyzja potrzebna w
                      >obsłudze dźwigów) był kierowcą koparki, spychacza itp. urządzeń.

                      I przestrzegał zapewne obowiązujących przepisów. Dlaczego więc oczekuje pan, że
                      inni będą je łamać???

                      >Czy jeździł pregubowcem nie wiem ale wiem że zwykłymi jeździł (przez jakiś czas
                      >obsługiwał linie transkomu do czerwonaka gdy zaczynali)

                      Jeżeli jeździł w Czerwonaku to nie miał do czynienia z przegubowcami. Jak to
                      jest ze stanem technicznym autobusów w Transkomie – to temat ciekawy. Zmieniłem
                      pracę z uwagi na ten fakt. Na temat specyfiki pracy na liniach Transkomu nie
                      będę się wypowiadał,bo co można powiedzieć o liniach podmiejskich, na których
                      dwa przystanki na trasie 39 km są obciążone a na reszcie wysiada po 5-6 osób.
                      Szczyt tam trwa od 14- 17.

                      >Jeśli chodzi o słupki to chyba nie ma w przepisach że ma stawać tak aby nie
                      >szło wsiąść do środka.

                      Czy stwierdzenie „na wprost” jest wystarczającym zapisem??? Odległość słupka od
                      krawężnika to nie problem kierowcy. Bywały przypadki, że kontrola biegała z
                      linijką i mierzyła odchylenia.

                      >To że Autobus nadchodzi na zakrętach to każdy wie
                      >(wystarczy spojrzeć na nalepki z tyłu dokładnie 1,4m)

                      Zatem jeżeli znajdzie się tam słupek oczywiste jest, że tył autobusu podczas
                      wyjeżdżania z zatoki ulegnie deletacji, a pan napisze wtedy, że kierowca
                      niekompetentny był (i słusznie).

                      >Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę częst
                    • Gość: glaux odpowiedzi ostatniej cz.2 IP: *.icpnet.pl 17.11.05, 22:32
                      >Otóż słusznie postapił ... ów pasażer (a może to byłem ja bo jeżdżę często na
                      >tej linii :-) ). Kierowca powinien za każdym razem podjeżdżać jak najbliżej
                      >krawężnika a nie jakieś 20cm od (jeśli taki przepis to powinien być zmieniony i
                      >tyle w kwestii przepisów.)

                      Przekaże kierowcy bo to mój sąsiad.:) A następnym razem - znając jego
                      stanowczość - zamiast podjechać bliżej niż przewiduje regulamin, zawiadomi
                      policje i zażąda ochrony dóbr osobistych. I będzie pan mógł wyrazić swoje
                      poglądy w sądzie. A przepis jeśli obowiązuje należy go przestrzegać!

                      >A dlaczego moim zdaniem?
                      >Otóż
                      >1. Kierowca nie wie kiedy wysiądzie pasażer wię owinien stawać dobrze przy
                      >kazdym przystanku.

                      Dobrze = zgodnie z regulaminem a nie z kaprysem pasażera.

                      >2. Pasażer nie ma jak poinformować o swoim zamiarze szczególnie w tłoku.

                      Jeśli nie jest niemową to i owszem może powiadomić. Mówiący może śmiało poprosić
                      innego pasażera by ten poinformował kierowcę lub sam głośno powiedzieć gdzie
                      wysiada. Jest taki pasażer i nie ma problemów z odległościami, ale do tego
                      trzeba kulturę mieć a nie tylko jej wymagać.

                      >3. Pewnie lampki i przyciski przy miejscach dla niepełnosprawnych też sa
                      >drugiej kategorii problemem bo często nie działają.

                      Działają podobnie jak pasy, którymi inwalida na wózku powinien się przypinać.
                      One nie brzęczą, ale wyświetlają na pulpicie symbol wózka.:) Scil. nie brzęczy ≠
                      nie działa.

                      >4. Do owych przycisków w szczycie dostęp blokują pasażerowie.

                      I to też wina kierowcy ?? Kiedyś, gdy jeździłem, pewna starsza pani przyszła do
                      mnie z pretensjami, że nie ma gdzie usiąść. Chciałem jej ustąpić swojego miejsca
                      - była obrażona (a fotel bardzo wygodny jest :)).

                      >Ponieważ kierowca decyduje o podjeżdżaniu to on jest odpowiedzialny za to.
                      >a teraz co powoduje zbyt dalekie stawanie od pojazdu.

                      Wiec podjeżdża zgodnie z regulaminem w odległości ok. 20 cm lub - o ile nie
                      można - w odległości bezpiecznej.

                      >Skoro uważa pan, ze działanie zgodnie z przepisami jest

                      >1. Wózek może się zaklinować miedzy krawężnikiem a pojazdem (zdażyło mi się tak
                      >i musiał kierowca wysiąść bo nie mógł odjechać i zamknąć drzwi)
                      >2. Naraża pasażera na wózku na wywrócenie przy karkołomnym wysiadaniu (Pasażer
                      >musi jakość wysiąść)
                      >3. Ludzie "chodzący" mogą wsunąć nogę pod autobus, zahaczyć się i upaść.
                      >4. Pasażerowie o kulach i laskach mogą w powstałą "dziurę" wsadzić kulę czy
                      >laskę i się wywrócić.
                      >5. Niewidomi wsiadający do pojazdu mają wywrotkę "jak w banku"

                      Proszę mówić za siebie. Nie jest pan władny mówić w imieniu ludzi, którzy pomimo
                      iż są chorzy nie robią z siebie kalek. Działanie zgodnie z przepisami daje
                      obsłudze pojazdu bezpieczeństwo prawne.

                      >Nie odpowiedział Pan w poprzednim poście na pytanie czy nie ma punktu o "pomocy
                      >niepełnosprawnym pasażerom przy wsiadaniu i wysiadaniu z pojazdu"? Myślę że są
                      >ale celowo nie są tutaj przetaczane.

                      Nie zostały przytoczone, bo miejsce na post na tym forum ma ograniczony rozmiar
                      i moją wina jest, że nie sprawdziłem tego. Jeśli chodzi o odpowiedź, to w
                      cudzysłowie zamieściłem brakujący tekst:

                      „Kierowca jest człowiekiem i dlatego odpowiada przed prawem. Niestety jest ono
                      takie, jakie jest. Żaden pracownik ruchu MPK i pasażer korzystający z jego usług
                      nie jest uprawniony do zmian instrukcji służbowej kierowcy, regulaminu przewozów
                      i powinien go przestrzegać. Nie moim zadaniem jest ocena tych 10% "dobrych"
                      kierowców - nie znam sytuacji, w której postąpili według pana OK, ale może być
                      tak, ze te dziesięć procent to ludzie łamiący przepisy i biorący w związku z tym
                      odpowiedzialność za swoje czyny a reszta to ludzie mający więcej do stracenia i
                      w związku z tym przestrzegający prawo?

                      >Poza tym jeśli chodzi o niepełnosprawnych to zdaje się że w zapisach mpk są
                      >paragrafy mówiące o "pomocy niepełnosprawnemu w dostaniu się i wydostaniu z
                      >autobusu.

                      Znam dość dobrze obowiązujące przepisy począwszy od ustaw a skończywszy na
                      regulaminach. Nie znalazłem żadnego zapisu nakazującego obsłudze pojazdu wnosić,
                      czy wynosić z pojazdu pasażera. Jest zapis, ze niewidomym posługującym się białą
                      laską należy otworzyć drzwi... Regulamin przewozów upoważnia za to do darmowej
                      jazdy opiekuna osoby niepełnosprawnej... zapewne nie z dobroci serca, ale z
                      powodów, o których pan mówi.”

                      >Jak pisałem wynika to z życzliwości kierowców a nie z przepisów i są tacy
                      >życzliwi ale jest ich zdecydowanie zbyt mało. Może by należało zdefiniować
                      >jakiś system kar i nagród.

                      Oczywiście taki system istnieje i jest stosowany, ale postawa obsługi oceniana
                      jest w świetle obowiązującego regulaminu przewozów i instrukcji służbowej, którą
                      proponuje pan lekceważyć.

                      >Zdarzyło mi się że w deszczową pogodę przyjechał ikarus na linii 90 i kierowca
                      >widząc że czekam (mimo że już byłem zrezygnowany widząc autobus) zapytał czy
                      >czekam na ten i gdy potwierdziłem wysiadł zawołał jednego z pasażerów i mnie
                      >wniósł do środka mimo że za 10 minut pewnie by przyjechał niski. Poprostu nie
                      >chciał abym mókł na deszczu (przystanek był bez wiaty).
                      >I to nie wynikało z przepisów ale jego decyzji.

                      I gdyby coś mu się stało – np wyskoczyłby mu dysk od tarmoszenia wózka? Nie
                      dostałby odszkodowania za wypadek przy pracy, bo instrukcja tego nie normuje, a
                      jego działanie było niezgodne z przepisami BHP.

                      >Kierowca powinien być człowiekiem a nie automatem.

                      Już o tym pisałem. powtarzać się nie będę.

                      Kończąc chciałbym zwrócić pana uwagę na jeszcze kilka aspektów tej rozmowy.
                      Wykazuje pan zadziwiające lekceważenie odpowiedzialności innych ludzi za zdrowie
                      i życie ludzi - również pana. Oczekuje pan, ze kierowcy autobusów będą na pana
                      widok (choć nie tylko) działać niezgodnie z przepisami. Czytając pana wypowiedzi
                      można stwierdzić jedno: jeżeli przepis jest niezgodny z pana oczekiwaniami tym
                      gorzej dla przepisu. I ostatnia rzecz: z jednej strony chciałby pan zapewne, aby
                      pana traktowano na równi z innymi a z drugiej oczekuje pan czegoś więcej. Otóż
                      dążenie do równouprawnienia działa w obie strony i współczucia pan nie znajdzie.

                      Odpowiedź na ten post jest niekonieczna: proszę poddać refleksji swoje wywody w
                      świetle przepisów, które nota bene pana również obowiązują. Z mojej strony
                      odpowiedzi już pan nie otrzyma- po co odpowiadać, skoro nie interesuje pana stan
                      faktyczny a jedynie wygłaszanie żali.

                      >Podyskutuję chętnie ale z kimś kompetentnym i kimś co chce coś zmienić lub
                      widzi perspektywy zmian a nie
                      >tylko gada.

                      Dyskusja z kimś kompetentnym jest jak najbardziej wskazana. Zacznijmy
                      przestrzegać obowiązujące prawo – wtedy będzie ok. A jeśli się one panu nie
                      podobają proponuje wnioski z propozycją zmian do Sejmu RP (zmiana ustawy Prawo o
                      Ruchu drogowym i ustawy Prawo Przewozowe), RADY MIASTA POZNANIA (zmiana uchwały
                      Regulamin Przewozów MPK), MPK Poznań – zmiana instrukcji służbowej kierowcy
                      autobusu. Zaznaczam, gdyby pan nie wiedział, że zmiana kolejności, bądź
                      pominięcie którejkolwiek z instytcji, spowoduje nieważność postanowień niższych
                      instancji (akt normatywny niższego rzędu nie ma mocy obowiązującej, o ile jest
                      niezgodny z aktem nadrzędnym).



                      • mantis77 Ahh aż się we mnie coś gotuje 17.11.05, 23:20

                      • mantis77 Aż się we mnie zagotowało 17.11.05, 23:42
                        Chce Pan prawa (Które na marginesie ustalają ludzie więc mogą je zmienić).
                        proszę zajrzeć w konstytucję to akt prawny obowiązujący wszystkich. Jest zapis
                        że KAŻDY ma prawo do wolności poruszania się po terytorium RP.
                        Takie "marginalne" traktowanie ludzi i mówienie "nie może się pan wypowiadać za
                        innych" świadczy o tym że Pan ignoruje i łamie tą konstytucję. Ja rozglądam się
                        dookoła i widzę potrzeby innych ludzi a nie tylko swoje.

                        Nie użalam się i nie traktuję ulgowo osób niepełnosprawnych ale aby mogli
                        jeździć do pracy jak inni muszą najpierw wsiąść do autobusu.

                        Powoływanie się na przepisy jest śmieszne bo przepisy można zmienić i to
                        środowisko kierowców MPK powinno pomyśleć nad ich zmianą i
                        oczyszczeniem "atmosfery" wokół nich. Niestety widzę że Pan woli bronić swoich
                        czterech liter zasłaniając się paragrafami. Jasne jest że 20cm od krawężnika
                        stanie każdy głupi ale tak by był centymetr czy dwa luzu już nie. To samo tyczy
                        się wyhamowania tak aby nie stanąć w słupek, kosz na śmieci czy kałużę.

                        Podtrzymuję zdanie że kierowcy są niekompetentni stając o metr od krawężnika
                        jeśli można bliżej (kilkakrotnie takie coś widziałem np. na omawianej linii 71
                        na przystanku przy al. solidarności gdzie można bez problemu podjechać do
                        krawężnika.) Nie ma się co zasłaniać przepisami tylko poprostu je zmienić tym
                        bardziej że ponoć jacyś kierowcy mają wytoczone sprawy, gdyby przepisy były
                        inne to by ich nie mieli. Postronny pasażer nie musi znać przepisów MPK
                        natomiast KAŻDA firma powinna być miła dla klienta nie na odwrót. Problem w
                        tymże MPK ma monopol na przewozy i klient nie ma wyboru aby zrezygnować z tej
                        usługi. Może gdyby była konkurencja poziom usług by sie podniósł.

                        No cóż możemy sobie życzyć że jednak jest więcej kierowców patrzących sercem i
                        będących ludźmi a przedewszystkim kierowcami z powołania a nie automatów
                        wykonujących swoje zadanie według przepisów które oprócz tyłka kierowcy niczego
                        nie bronią i nie rozwiązują.

                        Niestety do tego jak do każdego zawodu trzeba mieć powołanie i wiem że tak jest
                        z każdym zawodem, kto go nie ma powinien się zwolnić bo jest duże bezrobocie i
                        ktoś na pewno taką pracę chętnie podejmie.

                        Jak pisałem wcześniej nie piszę tylko w swoim imieniu ale wszystkich
                        potrzebujących i matek z dziećmi także (z kabiny kierowcy niestety nie widać
                        jak mniemam matki która woła o pomoc bo do niskopodłogowca nie może wsiąść z
                        wózkiem - ja widziałem nie raz). W Szwecji nie ma np. dostosowywania. Wszystko
                        co publiczne musi być dostępne dla wszystkich a nie tylko dla
                        niepełnosprawnych. Ale cóż wiele jeszcze nam do Europy bakuje także w ludzkim
                        myśleniu.

                        P.S. Na koniec pozdrawiam serdecznie wszystkich miłych kierowczów
                        podjeżdżających pod krawężnik (w szczególności kierowcę z linii 68 który kiedyś
                        otworzył mi klapę i tego z linii 90 który pomógł mi wsiąść do Ikarusa) a także
                        tych którzy zawsze czekają za zdyszanym, nadbiegającym pasażerem i nie zamykają
                        mu drzwi przed nosem. Reszty kierowców nie pozdrawiam.
                        • Gość: mojka Re: Aż się we mnie zagotowało IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 13:45
                          Mantis ty masz chyba oprócz nóg glowe chora. Facet tlumaczy tobie jak chlop
                          krowie na rowie a ty swoje. Idz sie czlowieku leczyc, ale na glowe bo na nogi
                          juz za pozno!
                          A skoro powolujesz sie na konstytucje to przeczytaj art 32 pkt 1, choc watpliwe
                          zebys jego tresc zrozumial poprawnie. Nikt nie zabrania tobie przemieszczac sie
                          po kraju i tylko idiota obwinialby kierowce za to.
                          Od zawsze kozystam z uslug komunikacji i nie tylko w poznaniu i zaczynam
                          rozumiec, ze kierowcy dzieki takim glupkom jak ty postrzegaja pasazerow jak zlo
                          konieczne.
                          Nie zycze sobie, zeby kierowcy lamali kodeks drogowy ani regulaminy bo wtedy
                          bedzie ANARCHIA- to cos czego twoj maly mozdzek nie zrozumie a bezpieczenstwo w
                          autobusie bedzie zadne.

                          • mantis77 Re: Aż się we mnie zagotowało 18.11.05, 21:01
                            Zamiast ubliżać siądź na wózek i przeżyj tak cały dzień mądralińska. Najlepiej
                            dzień kiedy jest zima i to w weekend gdy przyjeżdża autobus i nie jest
                            niskopodłogowy lub gdy jest niskopodłogowy ale nie mozesz do niego wsiąść.

                            Powtarzam przepisy są dla ludzi a nie na odwrót. Tylko biegli w danym temacie
                            mogą je zmieniać. Jesi nie mogą tego zrobić jakieś stowrzyszenia przewoźników,
                            kierowców czy jak kolwiek je nazwać z branży (na marginesie po co istnieją
                            skoro nic nie robią) to kto. Pasażerowie mają je ustalać. Ja mówię co nalesy
                            zmienić.

                            Na epitet "głupka" nie odpiszę obelgom a tylko powiem ze niestety w polskim
                            społeczeństwie jest ciemnogród i ludzie myślą że "jak na wózku do głupek" no
                            ale cóż na szczęście ja do tego stereotypu nie pasuję bo ukończyłem studia
                            wyższe.

                            Co do konstytucji to przeczytałem całą i jest też baaaaardzo ciekawy artykuł 69
                            który dotyczy niepełnosprawnych i opece państwa nad tymi osobami. Mam na myśli
                            opiekę prawną. Poza tym wobec konstytucji wszyscy są równi. skoro tak jest i
                            zresztą było poruszone że prawo obowiązuje od góry to kazdy przepis ustanawiany
                            w dół powinien się do tego stosować. Zapytam tak "Czy ktoś konsultował te
                            przepisy z przedstawicielami osób niepełnosprawnych?" Obawiam się że nie i to
                            jest właśnie ANARCHIA. W USA takie prawo by nie przeszło bo tam się respektuje
                            prawa mniejszości (na marginesie niepełnosprawni to największa mniejszość w
                            polsce bo aż 14% a w poznaniu 16%)

                            Ubiegam pytanie dlaczego mają konsultować. A mianowicie dlatego że część
                            autobusów jest dotowana ze środków PFRONu który ma pomagac osobom
                            niepełnosprawnym. Skoro MPK dostało kasę na autobusy to powinno z tym kręgiem
                            osób o tym rozmawiać. Nie mówię że jest to wina tylko kierowców ale bierne się
                            przyglądanie i mówienie że nie można skoro można coś z tym zrobić jest nie na
                            miejscu. Poprostu jest to zastawianie się przepisami w celu bronienia swoich 4
                            liter i w celu ukrywania swej bierności.

                            Podobnie jest w budownictwie gdzie nadzór budowlany mówi że nie może zablokować
                            budowy jezli budowa jest zgodna z projektem nawet jeśli projekt nie jest zgodny
                            z przepisami budowlanymi bo nie jest dostosowany. Bo przecież ktoś wydał
                            pozwolenie na budowę. Co także nie jest prawdą. Ale to dyskusja na oddzielny
                            tamat.

                            Jedno jest wspólne BIERNOŚĆ społeczna i zastawianie się przepisami i
                            SPYCHOLOGIA.

                            Zapytam tak czy matka widząc jak ojciec katuje jej dziecko nie jest winna?
                            Jakoś sądy pokazują że jest mimo że była bierna. Tak więc wina jest także po
                            stronie stowarzyszeń kierowców choć oczywiście nie w 100%.

                            Poza tym jak wykazałem wcześniej takie podjeżdżanie jest niebezpieczne dla
                            pasażerów próbujących wysiąść i wsiąść a ponoć bezpieczeństwo pasażerów jest
                            najważniejsze.
                      • Gość: zaciekawiony temat mam pytanie do pana glauxa IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 13:56
                        z pańskich wypowiedzi można się domyśleć iż zna się pan na przepisach MPK
                        dotyczących przewozu pasażerów więc chciałbym od Pana lub od innej kompetentnej
                        osoby uzyskać odpowiedź na następujące pytanie - czy przepisy dotyczące przewozu
                        pasażerów mówią coś na temat maksymalnej ilości wózków (zarówno dziecięcych jak
                        i inwalidzkich), które jednocześnie mogą się znajdować w autobusie MPK Poznań??
                        Skąd moje pytanie - stąd że jestem osobą niepełnosprawną (ale nie jestem
                        mantisem - w końcu je jeden mantis jest niepełnosprawny w Poznaniu) poruszam się
                        na wózku inwalidzkim i kilka lat temu (ale już w epoce autobusów
                        niskopodłogowych) na jednej z linii zdarzyła mi się taka sytuacja - była to zima
                        - wieczór, mróz jak diabli - okoliczności dość istotne i jechałem sobie jednym z
                        naszych niskopodłogowych autobusów... obok mnie był inny wózkowicz (inwalidzki)
                        jak również w trakcie jazdy doszła jedna matka z wózkiem dziecięcym - w sumie
                        były chyba trzy wózki jedziemy przez centrum jedni pasażerowie wsiadają inni
                        wysiadają ale nikt z nas wózkowiczów nie wysiadał i nagle na jednym z
                        przystanków do autobusu chciała wsiąść kolejna matka z wózkiem dziecięcym i tu
                        sedno sytuacji - kierowca powołując się na przepisy powiedział że ona nie może
                        wejść i jej nie wpuścił czym wywołał oburzenie wszystkich pasażerów - kończąc
                        powtórze moje pytanie czy są przepisy regulujące kwestie dopuszczalnej liczby
                        wózków w autobusie??? <pytanie jest troche przewrotne gdyż wielkokrotnie
                        wcześniej i później jeździłem w większej grupie wózków inwalidzkich i żaden
                        kierowca nie miał "żadnego ALE" co do ich liości>
                        • mantis77 Niepotwierdzona informacja 18.11.05, 21:08
                          Też słyszałem o tym problemie i ponoć ilość ogranicza się do 3 właśnie wózków.
                          choć nie wiem czy przy krótszych modelach nie jest to nawet 2. Także
                          niejednokrotnie jechałem w 5 wózków nawet. Można je tak ustawić z głową że nie
                          zawadzają. Ciekawostką jest to że autobusy też mają swoją "pojemność" podaną
                          przez producenta (miejsca siedzące i stojące) ale jakoś nikt nie liczy
                          pasażerów i nie każe im wysiadać gdy jest nawet duży tłok.

                          Powiem tylko że mnie się nie zdażyło żeby kogoś z wózkiem nie wpóścił (czy to
                          mtakę z dzieckiem czy niepełnosprawnego)

                          Ciekawe też czy jest coś o pasach bezpieczeństwa. Dlaczego niby mają je mieć
                          zapinane osoby niepełnosprawne skoro reszta pasażerów nie ma a wręcz część
                          niepełnosprawnych ma orzeczenia że nawet w samochodzie nie można im zapinać ze
                          względów zdrowotnych? moze zamiast pasów powinny być mocowania do wózka a nie
                          niepełnosprawnego bo jak mniemam chodziło o unieruchomienie wózka.

                          Podobno nie ma też przepisów co do przewozu osób na wzkach elektrycznyh. (nie
                          wiedzą czy się nie przesuną i jak się ma to do ich ciężaru)

                          To tyle. Informacje które napisałem w tym poście nie są potwierdzone oficjalnie
                          proponuję napisac do MPK maila
                          • Gość: zaciekawiony temat Informacja sprawdzona i potwierdzona IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 21:28
                            tak jak powiedziałem moje pytanie było retoryczne - ponieważ mam w rodzinie
                            osobę pracującą w kadrach w MPK i zaraz PO tym przykrym wydarzeniu którego byłem
                            uczestnikiem zadzwoniłem do tej osoby z prośbą o sprawdzenie przepisów w tej
                            kwestii - i jakież było moje zdziwienie kiedy dostałem odpowiedź że przepisy
                            tego nie precyzują więc jeśli tylko wejdą to może jechać w autobusie nawet
                            powiedzmy 10 wózków i kierowcy NIC do tego.
                            • mantis77 Hmmm to ciekawe 19.11.05, 01:26
                              To nie wiedziałem dzięki. Człowiek uczy się całe życie.
                        • Gość: glaux Re: mam pytanie do pana glauxa IP: *.icpnet.pl 19.11.05, 05:28
                          Regulamin przewozów nie normuje ilości wózków. W moim przekonaniu obsługa nie
                          powinna robic problemów z przewozem. Oczywiście zakladam, że wózki nie
                          utrudniają wymiany pasażerów na przystankach, nie są w nich przewożone inne
                          materiały wyłączone z przewozu, wózek mieści się oczywiście w autobusie i nie
                          utrudnia zamknięcia drzwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka