Dodaj do ulubionych

Coś dla odchamienia się !!!!!

28.11.05, 20:26
Aby ochłonąć po wiadomych tematach dla miłosnikow historii i morza skopiowany
z gdańskich stron artykuł:

Od bitwy pod Oliwą mija dziś (27 listopada) 378 lat. Admirał Arend Dickmann,
który w zwycięskiej bitwie ze Szwedami dowodził polską flotą, spoczywa
zapomniany gdzieś pod posadzką Bazyliki Mariackiej

- W poniedziałek podczas mszy będziemy się modlić za duszę admirała - mówi
ks. infułat Bogdanowicz. Proboszcz Bazyliki Mariackiej chce też powiesić w
świątyni niewielki portret zwycięzcy z 1627 roku. - Mamy nadzieję, że z
czasem uda się go zastąpić czymś stałym. Przecież tak wielki marynarz na to
zasługuje - dodaje ks. Bogdanowicz.

Po latach będzie to pierwsza msza w gdańskiej świątyni, w której przywołana
zostanie pamięć Arenda Dickmanna. Admirała pochowano tam, z wielkimi
honorami, 2 grudnia 1627 roku. Potem pamięć o nim zaginęła. Dziś nie wiemy
nawet dokładnie, gdzie leży. Stał się jednym z około 6 tys. anonimowych osób
pochowanych pod posadzką Bazyliki. Upamiętniające go epitafium, podobnie jak
dziesiątki innych, gdzieś zaginęło. Dziś trudno będzie ustalić, gdzie leży. Z
opisu pogrzebu, zamieszczonego w wydanej 1687 roku historii Gdańska autorstwa
Reinholda Kuricke, dowiadujemy się jedynie, że pochowano go w ziemi (ze
względu na jakość gruntu Bazylika Mariacka nie posiada rozbudowanych piwnic.)

Dlatego jedyną szansą dokładnego określenia miejsca pochówku admirała jest
przeprowadzenie kompleksowych prac archeologicznych. Byłoby to o tyle
ciekawe, że w Bazylice nigdy ich nie robiono. W latach osiemdziesiątych,
podczas stawiania filarów pod organy, robotnicy odkryli przypadkowo kilka
trumien. W jednej z nich znajdowały się zmumifikowane zwłoki kobiety.
Okrywające ją ubranie zachowało się w idealnym stanie. Według specjalistów,
może to dowodzić, że ziemia pod kościołem ma bardzo dobre własności
konserwujące.

Nawet jeżeli doczesne resztki Dickmanna zachowały się w niezłym stanie,
prawdopodobieństwo jego odnalezienia jest znikome. Wykopaliska prowadzone w
kościele św. Jana wykazały, że w ziemi pod bazyliką może znajdować się nawet
osiem warstw trumien. Najstarsze, ze średniowiecza, tkwią na głębokości
sześciu metrów. Zdarza się, że zwłoki są przygniecione, przemieszczone i
niekompletne. Do dzieła zniszczenia dokładają się przez lata wierni. Pod ich
ciężarem zapadają się trumny, powodując z kolei pękanie płyt nagrobnych.

Marynarka Wojenna czci pamięć admirała, składając wieniec na płycie marynarza
na Oksywiu.

- Bitwa pod Oliwą to dla nas wyjątkowe wydarzenie, w jej rocznicę powołano
przecież Marynarkę Wojenną. - mówi podporucznik Grzegorz Łyko. - Gdzie leży
nasz patron, nie wiem. Ale mogę to sprawdzić.

Jak chowano admirała

28 listopada 1627 roku flota Zygmunta III Wazy pokonała szwedzką eskadrę,
blokującą port w Gdańsku. Ojcem tego zwycięstwa był holender Arend Dickmann.
Rankiem wykorzystał niekorzystny dla przeciwnika wiatr i rozdzielenie się
wroga. Zaatakował i zdobył szwedzki okręt admiralski. Zwycięska bitwa odbiła
się szerokim echem po europejskich dworach. Admirał Dickmann, ranny w obie
nogi, zmarł pod jej koniec. Poza nim zginęli także: dowódca polskiej piechoty
morskiej kapitan Jan Storch i dowodzący szwedzką eskadrą admirał Nils
Strienskold.

2 grudnia 1627 roku w Bazylice Mariackiej odbył się niezwykle uroczysty
pogrzeb admirała Dickmanna i dowódcy piechoty morskiej kapitana Storcha.
Został on wyprawiony na koszt króla. Trumny przetransportowano statkami z
portu wojennego przy Wisłoujściu pod Żuraw. Tam zniesiono je na ląd i przy
biciu dzwonów przeniesiono do Bazyliki Mariackiej. Na wiekach leżały rapiery
i kapelusze z piórami. Trumnom towarzyszyła kompania honorowa piechoty
morskiej, królewscy komisarze i rada miasta. Przed nimi pędzono 33 pary
powiązanych jeńców szwedzkich.

Obok polskiego admirała i kapitana, w jednej z bocznych krypt kościoła
Najświętszej Marii Panny, czasowo pochowano także Nilsa Strienskolda.


I co Wy na to? Ostatecznie to nie tylko Gdański bohater.
Obserwuj wątek
    • dobrusia_to_ja Re: Coś dla odchamienia się !!!!! 28.11.05, 20:45
      Ilekroć czytam Twoje posty, tyle razy zdaję sobie sprawę, jak niewiele wiemy o
      własnej historii. A czym bylibyśmy bez niej?? Dotychczas nic nie wiedziałam o
      istnieniu tych ludzi i ich dzieje zapewne musiały być fascynujące i tragiczne
      zarazem. Piękny pogrzeb. To musiało być niezwykłe wydarzenie w przeciwieństwie
      do tego, co najczęściej za takowe uważa się dzisiaj.
      • hippeastrum Re: Coś dla odchamienia się !!!!! 28.11.05, 21:01
        W II RP nazwę "Admirał Dickman' nosił jeden z okrętów Flotylli Rzecznej w Pińsku. Czy Marynarka Wojenna III RP pamięta o swoim wielkim dowódcy z czasów I RP?

        Czy w Poznaniu postać adm. Dickmana jest w jakiś sposób upamiętniona? - wie ktoś?

    • Gość: Jaskier Re: Coś dla odchamienia się !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 22:19
      Faktycznie, Polacy zapomnieli o jednym ze znakomitszych dowódców w historii kraju. Historia floty polskiej jest w ogóle słabo znana, a szkoda.
      Pozostaje szanta:
      Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a
      Medina-Sidonia w Hiszpanii żył
      A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna?
      To polski admirał, co z Szwedem się bił!

      Dzięki za ciekawy wątek!
      • Gość: Tomek Re: Coś dla odchamienia się !!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.05, 15:16
        Szanta tez świetna - kiedyś spiewało się szanty w harcerstwie - czy teraz też?
      • renepoznan Re: Coś dla odchamienia się !!!!! 29.11.05, 16:44
        Gość portalu: Jaskier napisał(a):

        > Faktycznie, Polacy zapomnieli o jednym ze znakomitszych dowódców w historii
        kra
        > ju. Historia floty polskiej jest w ogóle słabo znana, a szkoda.
        > Pozostaje szanta:

        Podaję całą treść - nie wiem kto jest autorem:

        1. Był wiek XVII, rok dwudziesty siódmy,
        Listopadowy wiatr zimny wiał.
        Była niedziela i słońce wstawało,
        Na "Świętym Jerzym" sygnałem był strzał.

        Ref.: Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a,
        Medina-Sidonia w Hiszpanii żył.
        A kto dziś pamięta Arenda Dickmanna?
        To polski admirał, co z Szwedem się bił.

        2. Sześć szwedzkich okrętów na walkę czekało,
        A każdy z nich większy od naszych dwóch.
        Choć siły nierówne, bo dział było mało,
        To w polskich załogach bojowy był duch.

        3. Huknęła salwa, wiatr żagle złapały,
        Błysnęły armaty z burtowych furt.
        Dziesięć korabi do walki ruszało,
        Od strony półwyspu stał szwedzki wróg.

        4. Błyskały armaty, gwizdały kartacze
        I z trzaskiem okręty zwarły się dwa.
        "Wodnik" przypuścił abordaż zuchwały,
        Pogrążył się szwedzki galeon wśród fal.

        5. "Tigern" i "Solen" - okręty rozbite,
        A reszta Szwedów uciekła gdzieś w dal.
        Admirał Dickmann legł w boju zabity,
        Lecz flota spod Orła zwycięstwo swe ma.


    • maniek.kilof Re: Coś dla odchamienia się !!!!! 29.11.05, 13:59
      Polecam swietne muzeum morskie w Den Helser - kilkadziesiat km na polnoc od
      Amsterdamu. Wyjatkowe tanie bilety jak na Holandie - niecale 4 euro.
      Okazuje sie, ze Holendrzy byli jednymi z najlepszych zeglarzy europejskich,
      Anglicy w koncu wygrali rywalizacje, bowiem Holandia nie byla w stanie obronic
      sie przed agresjami z ladu (chocby hiszpanska).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka