goldioo 15.03.06, 12:21 Warto pojechać do Muzeum w Szreniawie? Jeśli tak to co warto zobaczyć, na co sie wybrać? muzeum-szreniawa.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Pozhoga Re: Szreniawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 16:20 Jak lubisz się dowiedzieć jak powstają różne produkty żywnościowe, to na wszystko. Ja np. lubię sobie analizować zmiany w procesach wytwarzania na przestrzeni wieków. Jak celem jest atrakcja dla dzieciaków, to poczekaj do wiosny (zawsze organizują imprezę przed Wielkanocą) albo do lipca. Oprócz normalnej wystawy będą bryczki, żywe zwierzaki, występy ludowe, kiermasz, piwko Fortuna i działająca lokomobila. Pzdr, PP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerry Re: Szreniawa IP: *.izacom.pl / *.izacom.pl 15.03.06, 17:20 Jestem zachwycony Szreniawą. Szkoda , że mało znana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polala Re: Szreniawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 09:40 Co cię zachwyciło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mijus Re: Szreniawa IP: 85.221.129.* 16.03.06, 09:51 no właśnie też bym chciał wiedzieć co zadziwia w tej d... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsysacz biszkoptów wieża widokowa IP: 80.51.245.* 20.03.06, 15:48 Czy w Szreniawie jest czynna wieża widokowa? Czy dojazd jest bezproblemowy (czytelne oznaczenia)? Odpowiedz Link Zgłoś
mankut400 Re: wieża widokowa 21.03.06, 14:41 Wieża jest, godziny otwarcia należy sprawdzić w Parku Narodowym który jest wlaścicielem/użytkownikiem. Dojeżdża się do Muzeum i tam najlepiej zaparkować, dalej jakieś 500 m spacerkiem. A Muzeum w Szreniawie zwiedzić warto o każdej porze roku, ale ODWIEDZIĆ szczególnie warto wtedy, gdy są organizowane jakieś imprezy. Polecam osobom z malymi dziećmi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: Szreniawa IP: *.devs.futuro.pl 21.03.06, 10:44 osobiście bardzo lubię to muzeum. Jest szczególnie fajnym miejscem na wycieczkę z dzieckiem. Po pierwsze dlatego, że są pawilony, zatem nie łazi się tylko w budynku, ale też po dworze (fajny spacerek :) ), poza tym jest sporo ciekawych rzeczy (szczególnie dla dziecka) - oryginalne ule, stare maszyny, stara chałupa... Moje dziecko było zachwycone :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiks4 Re: Szreniawa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.06, 22:55 Jako że jestem juz tak starym człowiekiem, że pamietam Pana Boga bez brody ( to ściągniete z Waldorfa)- to pamietam z dzieciństwa niektóre z tych maszyn, które dziś są szacownym, muzealnym zabytkiem. Niezatarte wrażenie na mnie- małym wówczas pacholęciu zrobiły widziane po raz pierwszy pługi parowe- polecam je szczególnej Państwa uwadze. Po obu stronach pola stawały dwie specjalne samobieżne lokomobile- specjane, bo posiadały pod brzuchem, czyli pod kotłem parowym, poziomy kołowrót, na który mogły zwijac linę stalową. Pośrodku liny był zamocowany wieloskibowy pług, tez dowcipnie rozwiązany, bo miał kształt litery V. W trakcie ciagniecia liny przez jedną z lokomobil orały lemiesze na jednym z ramion, drugie było uniesione do góry. Gdy pług dojechał do końca pola- lokomobila gwizdem dawała sygnał i zaczynała ciągnąć druga maszyna a pług pod naporem liny opadał na drugie z ramion. Po każdym cyklu lokomobile robiły ruch do przodu o odcinek równy zoranemu paskowi ziemi. Na takie widowisko można było patrzeć godzinami. A gdy lokomobile jechały przez wieś- na drodze pozostawały głebokie wgniecenia, nawet na bruku- taki to był ciężar. Ale wkrótce potem przyszły Ursusy, czyli klony niemieckiego ciagnika LanzBuldog i maszyny parowe poszły na żyletki. Szczęsliwie zachowały się eksponaty w Szreniawie i zawsze ze wzruszeniem patrzę na nie, rozmyslając, jakimi krętymi drogami chodzi ludzka myśl techniczna. I jak ładnie sprawdza się niemieckie porzekadło: dlaczego robić prosto, skoro można skomplikować? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiks4 Lanz Buldog IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.06, 23:11 Lanz Buldog, czyli pierwszy z powojennych modeli Ursusa- to tez było cudo warte opisania. Służyło przez długie lata, chyba jeszcze w latach 70- tych można było go spotkać w różnych miejscach, nie tylko na polach. To był ciagnik z jednocylindrowym silnikiem Diesla, umieszczonym poziomo, wzdłuż dłuższej osi pojazdu. Głowica wystawała z przodu pojazdu, co o tyle było istotne, ze dla uruchomienia go należało wsunąć w specjalny uchwyt zapaloną typową benzynowa lutlampę, która rozgrzewając głowice umożliwiała rozruch. W warunkach bojowych można było ogrzewać zapalonymi szmatami czy wręcz rozpalając małe ognisko pod ciągnikiem. Czy może to sobie ktoś wyobrazić przy współczesnych maszynach? Ognisko pod ciagnikiem nie zagrazało oponom- bo ciągnik ich nie miał- jeździł na kołach stalowych, tylne dla zwiekszenia przyczepności miały dodatkowo stalowe kolce. Żeby nie zgubić korby ( o rozruszniku oczywiście nikt nie myślał- instalacji elektryczne przecież ciągnik nie miał) - role korby pełniła kierownica. Po prostu wyjmowało sie kierownicę z kawałkiem wałka i po wsunięciu w otwór koła zamachowego obracało, aż silnik zaskoczył. A gdy szczęśliwie silnik zaskoczył- to cała maszyna zaczynała rytmicznie wstrząsac kierowcą- pamiętajmy- to był tylko jeden cylinder. Jazda pod tym względem przypominała nieco jazdę konno, tylko szarpnięcia były bardziej gwałtowne. Pomimo zakusów propagandowych- nie zezwalano kobietom na pracę na tych pojazdach, bo wstrząsy były tak intesywne, że niekorzystnie wpływały na narządy w obrębie jamy brzusznej. Z biegiem lat pojazd był doskonalony, otrzymał koła na oponach i zacząl jeździć po drogach publicznych, ale ciagle to była jedna wielka i hałaśliwa wytrząsarka o niespotykanie wielkiej mocy, bo chyba az 15 KM. Do obejrzenia w Szreniawie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiks4 Re: Lanz Buldog IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.06, 10:15 Jeszcze jedna osobliwośc tego ciagnika z gorzowskimi korzeniami mi się przypomniała. Otóż ten jednocylindrowy silnik diesla z jednakową swadą pracował w obu kierunkach. Jaki kierunek wybrał, to zależało od przypadku. Zdarzało sie, że podczas próby rozruchu jeszcze przed osiągnięciem górnego punktu zwrotnego następował zapłon, silnik odbijał i zaczynał prace w kierunku przeciwnym do zamierzonego przez kierowcę. Jeśli ten nie zauważył tego- to dochodziło do niespodzianek a nawet tragedii- bowiem po właczeniu pierwszego biegu do jazdy naprzód- ciągnik nieoczekiwanie ruszał do tyłu. Pół biedy- gdy z tyłu był mur, gorzej- gdy stał człowiek. Napisałem o gorzowskich korzeniach- bo pierwowzór tego ciągnika był przez Niemców produkowany przed wojną w Landsbergu- czyli dzisiejszym Gorzowie. Po wojnie w zakładach Ursus radziecką metodą rozebrano zdobyczny ciągnik na kawałki i skopiowano w skali 1:1. W tym przypadku radziecka metoda zdała egzamin i Ursusy zmechanizowały rolnictwo pegeerowskie. Mniej powodzenia odniesli w latach wojny ludzie radzieccy, którzy w ten sam sposób na rozkaz Stalina kopiowali bodajże amerykański bombowiec B17. Wszystkie materiały w tym samolocie miały wymiary zgodne z amerykańskim systemem miar i początkowo radzianie zaczęli walcować blachy na samolot w calach a nawet ciagnąć kable elektryczne też w ten sam sposób, ale koszta takiej zabawy przerosły możliwości zajętego produkcją wojenna radzieckiego przemysłu. Na szczęście dla nas- mamy w Europie zunifikowany system miar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pantarejka Re: Lanz Buldog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 10:24 Piękny styl wypowiedzi. Słysząc pochwałę Szreniawy w takim stylu, nie ma się co namyślać, tylko co prędzej się tam wybrać. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiks4 Re: Lanz Buldog IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.06, 09:33 dziekuję- pantarejko- za miłe słowa i życzę udanej wyprawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol Re: Lanz Buldog IP: 85.221.129.* 23.03.06, 10:18 ładnie piszecie ale tak naprawde to jest tam fajnie przez góra pół godziny a potem w tej po PGR dziurze nie ma co robić, każdemu polecam niech się przekona to nic nie kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś