kiks4
13.06.06, 14:16
Uzywanie ksywki/nicka/ pseudonimu czyni jego posiadacza bardziej nam bliskim, przyjaznym. Bill Clinton brzmi znacznie sympatyczniej niż: William Clinton. Podobnie Radek zamiast Radosław, Doda zamiast Dorota itd.
Te myśli naszły mnie, gdy spotkałem w mediach próbę nadania vicepremierowi Giertychowi pseudonimu "Rosynant". Jak sądzę z racji pewnego fizycznego podobieństwa.
Jednak ten pożałowania godny autor nie zadał sobie trudu dokładnego sprawdzenia, co oznacza i jakie ma zabarwienie słowo" Rosynant. Otóż wg. Słownika Języka Polskiego Rosynant to:
" Rosynant szkapa wychudła, wysoka, koścista, łękowata.
Etym. - hiszp. Rocinante dosł. 'eks-szkapa; koń Don Kichota', zob. donkiszot; rocin 'szkapa'; antes '(po)przed(nio)'; (etymologia podana przez gł. bohatera powieści; w istocie -ante jest tu dawną hiszp. końcówką imiesłowową o charakterze podniosłym, dystyngowanym)".- koniec cyt.
Przecież vicepremier może się czuć urażony takim określeniem, nawet z tak podniosłą końcówką. Jeśli już chcemy używać nazw z zakresu hippicznego to proponuję przywołać szlachetnego, królewskiego rumaka, na którym Aleksander Wielki zdobywał ówczesny świat.
Koń ów jak pamietamy nazywał się :Bucefał.