Dodaj do ulubionych

Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu

23.01.07, 14:11
Ano, jak się kupuje tylko portfelem, a nie mózgiem i oczyma…………
__________
Ogród Jane Austen - łagodniejszy, kobiecy świat.
iKatalog.org - katalog stron.
Obserwuj wątek
    • l.george.l Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 14:24
      Komentarz pani pedagog mnie wprost powalił. A cóż tu jest winien producent.
      Bluzy ma w ofercie od 3 lat, więc pewnie dobrze się sprzedają. Na takie
      przypadki nie ma innego sposobu jak uruchomić mózgownicę i pomyśleć, jakie
      treści się propaguje nosząc ciuchy z napisami. Ale pewnie nie zabraknie
      apologetów giertychizmów, którzy stwierdzą, że gdyby dzieci były umundurowane,
      nie byłoby sprawy. Ja bym poszedł jeszcze dalej i zaproponował rozporządzenie
      zakazujące noszenia ubrań z jakimikolwiek napisami i grafiikami.
      • bellicose Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:52
        Czemu się dziwić w kraju, w którym
        ludzie nie czytają umów, które podpisują;
        mają problemy ze zrozumieniem prostej instrukcji obsługi
        • pirulo Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:16
          Hasło ma głębszy sens... Jest to apel o zalegalizowanie prostytucji (nie
          traktowanie prostytutek jak przestępców). Z apelem się zgadzam to też bluza jest OK!
          • jimmyjazz Lewicowa klasyka: winny jest sklep a nie matka 23.01.07, 20:04
            To juz klasyka - jak jestem głupi i noszę głupie napisy to winny jest sklep bo
            sprzedał a nie dziecko i matka bo kupiły. Dramat.

            Kobieto - weź odpowiedzialność za to co robisz!

            Jak nie rozumiesz to nie kupuj,
            jak już kupiłaś to nie noś,
            a jak nosisz to sie teraz kurna nie dziw.
            • troll7777 w trudnej sytuacji to dopiero bedzie gdy jako bezr 23.01.07, 20:47
              obotny z braku lepszego zajecia bedzie owy nosiciel bluzeczki musial swe piekne
              usta wystawic do sliskiej roboty do jakiegos kasiastego neokonserwatywnego i
              neoliberanalnego rzezanca... np takiego od niejakiego prezia likudnika-obludnika
              mojzesza katzawa( nie mylic z naszymi katzorami - bo oni ze swym jednym do
              spolki jajem nie nadaja sie do spolkowania wcale - a do blow job to juz
              woooogooole!!! haha ahha - jak rezonowalo owo echo z filmu o dwoch takich
            • drhuckenbush Re: Lewicowa klasyka: winny jest sklep a nie matk 24.01.07, 12:40
              Widzisz, takie rzeczy pojawiaja sie najczesciej najpierw na zachodzie. W
              krajach, gdzie jezykiem ojczystym lub prawie ojczystym jest jezyk angielski -
              wiec ludzie rozumieja co jest napisane. A u nas niestety nie zawsze. I na tym
              bazuja sprzedawcy, albo nawet producenci. Producent ma swiadomosc, ze ludzie nie
              znaja jezyka angielskiego i predzej kupia bluze z napisem "blow job is better
              then no job" niz "czesc, jestem adam, wyjmuje i wkladam".
              • Gość: W105N4 winny jest ocet IP: *.devs.futuro.pl 31.01.07, 14:04
                www.youtube.com/watch?v=WBniebL55bw
                Sun of a beach!
          • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 24.01.07, 12:38
            Prostytucja nie jest zabroniona.
      • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 24.01.07, 12:30
        Hola hola.
        Warto zwrocic uwage na to, ze ten tekst jest po angielsku. Nawet jak ktos ma w
        szkole jezyk angielski nie znaczy wcale, ze bedzie wiedzial co to znaczy
        blowjob. Tym bardziej na pewno nie rozumieja tego rodzice, kupujacy ubranie
        swoim mlodym pociechom. O ile mi wiadomo, to masz mloda corke. Czy kupilbys jej
        taka bluze? Nie sadze... Inaczej nieco sprawa wyglada, gdy powiedzmy dziewczyna
        ma 17 lat, wie co ma napisane na ciuszkach i swiadomie to nosi - wowczas to
        tylko sprawa miedzy nia a jej rodzicami. Ale w sytuacji, gdy czesto nosza to
        osoby nieswiadome tego, co maja... To nie jest w porzadku sytuacja.

        Problemem jest przede wszystkim kwestia jezykowa. Inaczej by wygladala sytuacja,
        gdyby napis byl po polsku - wowczas ludzie byliby bardziej swiadomi tego co
        nosza. U nas niestety bezmyslnie kopiuja to, co jest noszone na zachodzie i
        czasem nawet nie wiedza co sprzedaja.
      • Gość: newkind Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.wsinf.edu.pl 28.01.07, 08:23
        Ja bardzo gratuluje Pani tlumaczce ... jak mozna byc tak nie dokladnym tlumaczem
        :( az mi sie zal tej Pani zrobilo ... sam posiadam taka bluze i jest to
        oczywiscie gra slow "blowjob" i "no job" czy tez zeby to bardziej uwydatnic
        "nojob" ... nie chodzi tu o uprawianie seksu oralnego gdy sie jest bezrobotnym
        (hahhahahhahahah) ... chodzi tu oczywiscie o "lepsze to niz nic", czyli jak ktos
        juz nam proponuje "blowjob" to lepiej brac, bo lepsze to niz nic ... jeszcze raz
        gratuluje tlumaczce i wspolczuje studentom i klientom ...
    • afrykan te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 23.01.07, 14:26

      Gazeta zmienną jest: jeszcze niedawno wspierała akcję tiszer dla wolności (na
      przykład dała swoje logo na stronie
      www.tiszert.com/tiszertdlawolnosci/photogallery.php?photo=41 i pisała
      pochlebnie o tej akcji). A teraz krytykuje. A co z wolnością wypowiedzi?
      • pe1 Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 23.01.07, 19:16
        a co jest nagannego w napisie "Nie płakałem po papieżu" ?

        Ja też nie płakałem. O co ci chodzi, moherku?
        • jimmyjazz Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 23.01.07, 20:31
          pe1 napisał:

          > a co jest nagannego w napisie "Nie płakałem po papieżu" ?
          >
          > Ja też nie płakałem. O co ci chodzi, moherku?

          Chodziło mu o wszystkiemkoszulki a nie o tę jedną.

          Jakby ten dzieciak kupił sobie koszulke z napisem "MASTURBUJĘ SIĘ" to dopiero
          by oberwał w szkole. I te koszulki jakoś nikomu nie przeszkadzają.

          To czemu tutaj sklep jest piętnowany? Raczej rodzic i dziecko ne wykazali się
          mysleniem.
          • dem-leftist [...] 23.01.07, 21:25
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • dem-leftist haha cenzura 23.01.07, 21:42
            wiec napisze jeszcze raz

            Nie wszyscy musza znac jezyk angielski,wiec sklep sprzedajac takie koszulki
            moze wprowadzac nieswiadomych klientow w blad
            W przypadku tiszertow dla wolnosci,kazdy jest swiadomy tego co jest tam
            napisane.


            widzisz rozniece?
            • jimmyjazz Re: haha cenzura 23.01.07, 21:56
              dem-leftist napisał:

              > Nie wszyscy musza znac jezyk angielski

              Oczywiście że nie muszą, ale jak nosza napisy których znaczenia nie rozumieją
              to niech się nie dziwią.

              > wiec sklep sprzedajac takie koszulki moze wprowadzac nieswiadomych klientow w
              blad

              Co za bzdura. Czy sprzedawca kogoś wprowadził w błąd? Podał inne znaczenie
              napisu? Nieudolne manipulujesz.

              > W przypadku tiszertow dla wolnosci,kazdy jest swiadomy tego co jest tam
              > napisane.

              A z zagranicznymi turystami? Przecież też sobie moga taką koszulkę kupić i co?
              Powinni do koszulek dawac tłumaczenia napisów we wszystkich językach ONZ?
              • dem-leftist Re: haha cenzura 23.01.07, 22:01
                ok
                przekonales mnie
                • jimmyjazz Re: haha cenzura 23.01.07, 22:06
                  dem-leftist napisał:

                  > ok
                  > przekonales mnie

                  Nie wierze.
                  To się na forach nie zdarza :)
                  • Gość: ubu Re: haha cenzura IP: *.aster.pl 23.01.07, 23:42
                    zaiste, nie zdarza się. trafne spostrzeżenie:)
          • drhuckenbush Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 24.01.07, 12:50
            I popyt na koszulki "masturbuje sie" - jak znam zycie - jest baaardzo niewielki
            i pewno poza sklepami internetowymi nie da sie ich kupic. Dlaczego? Bo ludzie
            wiedza co to znaczy.
        • Gość: tomek Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. IP: *.pools.arcor-ip.net 23.01.07, 20:37
          Przeciez on nic nie napisal o tym czy jest w tym cos zlego czy nie. Krytykowal
          gazete za hipokryzje i brak konsekwencji. Skonczcie juz dzieci z rzucaniem tymi
          moherami. To juz nie jest smieszne. Tez nie przepadam za PiS'em, Giertychami i
          sluchaczam i wiadomego radia, ale mam juz dosyc wszechobecnych komentarzy, ze
          wszystko to wina pisu, kaczorow a jak ktos ma inne zdanie to jest moher. Nawet
          nie zrozumiales posta swojego poprzednika, a juz wyzywasz. Pozdrawiam.
        • drhuckenbush Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 24.01.07, 12:48
          Manifestowanie swej ogromnej niecheci i nienawisci wobec tak wielkiego Autorytetu.
          • the_dzidka Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. 24.01.07, 14:29
            > Manifestowanie swej ogromnej niecheci i nienawisci wobec tak wielkiego
            Autorytetu.

            Wygłupiasz się? Nie - ty się nie wygłupiasz, niestety...
            Był papież twoim autorytetem - OK, przyjmuję do wiadomości. Teraz ty przyjmij
            do wiadomości, że dla mnie nie był żadnym - mimo że go lubiłam i szanowałam.
            Jeśli ktoś założy taką koszulkę, to manifestuje wyłącznie to, że nie płakał po
            papiezu, a nie, że go nienawidził.
            Jednak osobnicy twojego pokroju najchętniej zebraliby w odosobnione, otoczone
            kolczastym drutem miejsce osoby, dla których papież nie był autorytetem. Plus
            przegłosowaliby zapis w konstytucji, że dla wszystkich autorytetem był, a jak
            ktos mysli inaczej - czapa. Nic nowego. Było juz trochę takich ludzi w
            historii, między innymi za Stalina. Zresztą im się udało.
            I żebyś się nie czepiał: nie porównuję papieża do Stalina, co już-już
            zamierzasz mi zarzucić (zgadłam, prawda?). Natomiast z pełną premedytacją
            porównuję histerycznych, oszalałych fanatyków papieża do podobnych im
            egzemplarzy, dostających orgazmów na widok Słońca Narodów na trybunie. Łączy
            was jedno - jesteście tak samo żałośni i śmieszni.
        • afrykan Nie pisz, jeśli nie myślisz 24.01.07, 17:04
          Szanowny pe1
          Najpierw naucz się czytać (ze zrozumieniem).
          Czy napisałem, że tamto hasło jest naganne? Nie o tym był mój post.

          Wytłumaczenie dla pe1:

          1) Gazeta dołącza się do sprzedawcy bluz (tiszerów) kontrowersyjnych. Bo chyba
          pe1 nie zaprzeczy, że założeniem akcji tiszer dla wolności było
          a) promowanie tekstów kontrowersyjnych (a przez to wolności słowa)
          b) zarobienie kasy przez wytwórcę tiszerów.

          2) Gazeta oburza się na sprzedawcę bluz komercyjnych.

          Zakłamanie Gazety jest dla mnie naganne i o nim pisałem.
          • pe1 Re: Nie pisz, jeśli nie myślisz 01.03.07, 10:03
            Luz. Ale pisze się T-shirt, ewentualnie "tiszert".

            T jest również na końcu.
      • Gość: L Re: te słowa ranią, aż się wzruszyłem. IP: *.lanet.net.pl 23.01.07, 19:27
        szczyt demagogii, Afrykan.

        co ma jedno z drugim wspólnego?
    • Gość: malkontent Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 14:32
      Mamusia tego dzieciaka ma zapewne trzydzieści parę lat, więc niech nie ściemnia,
      że w pośpiechu nie przeczytała dokładnie.
      Trzeba było się uczyć języków, chodziła do szkoły w III RP zapewne i dostęp do
      możliwości nauki języka angielskiego miała. Lepszy lub gorszy, ale miała.
      • Gość: Bajki z kaczolandu Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 23.01.07, 18:44
        A czy w polskich szkolach ucza (na lekcjach angielskiego, oczywiscie)
        co to znaczy "blow job"???
        • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 19:28
          Gość portalu: Bajki z kaczolandu napisał(a):

          > A czy w polskich szkolach ucza (na lekcjach angielskiego, oczywiscie)
          > co to znaczy "blow job"???

          Nie uczą. Wątpię w to, że uczą nawet na kursach.
          • Gość: 1984 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? IP: *.system-sat.pl 23.01.07, 19:44
            Nie rozumiem gdzie jest problem?Czy miłość francuska jest w tym kraju
            zabroniona.Jak ktoś kupuje i nie czyta to jego problem.A jak ta pani kupiłaby
            koszulke z napisem -nie płakałem po papieżu i poszłaby w niej do kościoła- to
            też by miała pretensje do sprzedawcy.Dlaczego gazeta zajmuje się tym tematem i
            jeszcze ta sugestia w tekscie że winny jest sklep.Coś ostatnio gazeta często w
            obronę bierze mohery,coraz bliżej wam do Rydzyka.Pewnie ojciec dyrektor też by
            widział problem w sprzedaży takich koszulek a nie w nieznajomości
            angielskiego.Redaktorom z wybiórczej przypominam że jesteśmy jeszcze w Uni i
            mamy wolność słowa.
            • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 12:56
              Ale widzisz, doszlo do tego, ze CHLOPIEC poszedl w takiej koszulce do szkoly...
              I zostal posmiewiskiem... Ktos mogl pomyslec, ze skoro woli robic laske niz nic
              nie robic, znaczy jest pedalem... A to juz jest bardzo nieprzyjemna sytuacja.
              • pe1 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 01.03.07, 10:07
                > Ale widzisz, doszlo do tego, ze CHLOPIEC poszedl w takiej koszulce do szkoly...
                > I zostal posmiewiskiem... Ktos mogl pomyslec, ze skoro woli robic laske niz nic
                > nie robic, znaczy jest pedalem... A to juz jest bardzo nieprzyjemna sytuacja.

                aaaa, czyli jakby DZIEWCZYNKA poszła, to wszystko byłoby w porządku?

                cóż za moherowa hipokryzja


                A tak przy okazji: "blow job" nie znaczy "robić komuś laskę", to jest po prostu
                nazwa tego aktu, bez wskazania czy jest się usługodawcą czy usługobiorcą. A
                jeśli jakiś niedouk ma durnowate skojarzenia to jego zafajdany problem.
          • iluminacja256 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 20:37
            czy w polskich szkolach ucza (na lekcjach angielskiego, oczywiscie)
            > > co to znaczy "blow job"???
            >
            > Nie uczą. Wątpię w to, że uczą nawet na kursach.


            Chryste, tzreba maksimum złej woli, zeby po skończeniu jakigokolwiek kursu
            zakończonego Firstem, anwet bez zdawania tego egzaminu, nie wpasc na znaczenie
            tego idiomu samodzielnie - jak ktos tak się uczy języka, to nic dziwnego, z e
            nei rozumie, co do niego mówią;/...i piszą:)
            • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 21:26
              iluminacja256 napisał:

              > Chryste, tzreba maksimum złej woli, zeby po skończeniu jakigokolwiek kursu
              > zakończonego Firstem, anwet bez zdawania tego egzaminu, nie wpasc na znaczenie
              > tego idiomu samodzielnie

              Czy Ty w ogóle wiesz, co to są idiomy?? Niektóre są nieprzetłumaczalne. Jeżeli
              ktoś nie zna ich znaczenia, to znajomość pojedynczych słów nic nie da.
              Przetłumacz to, choć to żaden sprawdzian przez internet:
              dsl.
              • iluminacja256 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 10:52
                Owszem , doskonale weim co to są idiomy - spadaj na bambus to np. polski
                idiom:))))

                A fakt , z ektoś w ogóle nie wie, co to znaczy wskazuje tylko na jedno - nie ma
                pojecia o jezyku czyli w zyciu nei oglądał chocby angielskich filmów, nie porno-
                stron , jak sugerują niektórzy. W takim razie obcokrajowcy nie rozumieliby
                połowy polskich zwrotów, jesli omijaliby potoczne okreslenia seksu i okolic
                itp -----np. niezła laska, robić laskę itp.

                Pokazuje to tylko jedno - ludzie uczą sie jezyka w szkole, a nei mają pojęcia o
                jego funkcjonalnosci - nei są w stanei zrozumieć nawet angielskiego na poziomie
                kryminału w TV;/, bo nikt nie mówi tam 'police' i 'policeman', jak nauczyli
                się na lekcjach...
              • iluminacja256 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 10:53
                btw, to co podałaś, nie jest idiomem, a skrótowcem :P
                • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 19:15
                  iluminacja256 napisał:

                  > btw, to co podałaś, nie jest idiomem, a skrótowcem :P

                  Wiem:) Byłam ciekawa, czy wiesz, co to znaczy.
                • Gość: newkind Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? IP: *.wsinf.edu.pl 28.01.07, 08:26
                  Ja bardzo gratuluje Pani tlumaczce ... jak mozna byc tak nie dokladnym tlumaczem
                  :( az mi sie zal tej Pani zrobilo ... sam posiadam taka bluze i jest to
                  oczywiscie gra slow "blowjob" i "no job" czy tez zeby to bardziej uwydatnic
                  "nojob" ... nie chodzi tu o uprawianie seksu oralnego gdy sie jest bezrobotnym
                  (hahhahahhahahah) ... chodzi tu oczywiscie o "lepsze to niz nic", czyli jak ktos
                  juz nam proponuje "blowjob" to lepiej brac, bo lepsze to niz nic ... jeszcze raz
                  gratuluje tlumaczce i wspolczuje studentom i klientom ...
              • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 13:23
                > Przetłumacz to, choć to żaden sprawdzian przez internet:
                > dsl.

                Zboczenie zawodowe sie klania: digital subscriber line ;-)
                • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 21:19
                  drhuckenbush napisał:

                  > > Przetłumacz to, choć to żaden sprawdzian przez internet:
                  > > dsl.
                  >
                  > Zboczenie zawodowe sie klania: digital subscriber line ;-)

                  Wiesz, że nie o to mi chodziło??
            • romulus_remulus Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 22:22
              > Chryste, tzreba maksimum złej woli, zeby po skończeniu jakigokolwiek kursu
              > zakończonego Firstem, anwet bez zdawania tego egzaminu, nie wpasc na znaczenie
              > tego idiomu samodzielnie - jak ktos tak się uczy języka, to nic dziwnego, z e
              > nei rozumie, co do niego mówią;/...i piszą:)

              no więc
              blow - podmuch; dmuchnięcie; cios; uderzenie + job
              ja gdybym nie wiedział nigdy bym sam nie wymyślił o co chodzi, widzisz nie
              każdemu się wszystko z jednym kojarzy i nie każdy codziennie ćwiczy angielski na
              pornostronach

              a tak BTW. sprawdziłem na np. www.ling.pl/ i co ?? i nic o blow job NIE
              MA.
            • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 13:22
              Maksimum zlej woli? Niekoniecznie. Zwlaszcza, ze nawet jak masz "film z
              napisami" to "make me a blow job" przetlumacza jako "przytul mnie mocno".
          • l.george.l Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 20:47
            dobrusia_to_ja napisała:

            [...]
            > Nie uczą. Wątpię w to, że uczą nawet na kursach.
            [...]

            Moje dzieciaczki na półce mają ustawione słowniki wulgaryzmów i przekleństw
            zarówno polskich, jak i angielskich. Może ktoś uznać, że jestem wyrodnym ojcem,
            ale właśnie taką metodę wybrałem, by dzieciom uświadomić, że mogą zetknąć się z
            różnymi warstwami języka.
            • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 23.01.07, 21:11
              l.george.l napisał:

              > Moje dzieciaczki na półce mają ustawione słowniki wulgaryzmów i przekleństw
              > zarówno polskich, jak i angielskich. Może ktoś uznać, że jestem wyrodnym ojcem,
              > ale właśnie taką metodę wybrałem, by dzieciom uświadomić, że mogą zetknąć się z
              > różnymi warstwami języka.

              Dlaczego wyrodnym ojcem?? Wcale nie. Problem w tym, że zapewne sięgają po te
              słowniki dopiero wówczas, gdy natrafią na problem. Nie uczą się slangu, jedynie
              niektórych zwrotów. Biorąc pod uwagę sposób myślenia niektórych wypowiadających
              się tutaj osób, brakuje Tobie jeszcze kilku słowników w innych, niż angielski,
              językach.
              • iluminacja256 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 10:57
                Niestety,, jesli nei znasz slangu, to nie znasz języka - to przykre, ale kazdy
                kto zaczyna mieszkac za granicą , najpierw ma z tym stycznosc - i nei chodzi mi
                o to, z e mieszka w dzielnicy mentów, ale o prosta rzecz nazewnictwa w
                sklepach, taksowkach, barach - slang nei dotyczy li tylko pzrekleństw i seksu.
                • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 13:27
                  Nie przesadzaj, ktos gotow pomyslec, ze potocznych wyrazow jest wiecej niz
                  wszystkich pozostalych. Oczywiscie, ze takiego jezyka sie czesto uzywa - ale tez
                  kazdy wyczuwajac obcokrajowac wie, ze z nim nalezy sie inaczej obchodzic.
            • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci? 24.01.07, 13:25
              Zgadzam sie, ze warto wiedziec co rozne okreslenia - zwlaszcza potoczne i
              wulgarne - oznaczaja, chocby po to, by nie narazic sie na osmieszenie. Ale nie
              mozna zakladac i wymagac znajomosci tychze od innych.
      • Gość: JolaS Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:48
        Gość portalu: malkontent napisał(a):

        > Mamusia tego dzieciaka ma zapewne trzydzieści parę lat, więc niech
        > nie ściemnia, że w pośpiechu nie przeczytała dokładnie.
        > Trzeba było się uczyć języków, chodziła do szkoły w III RP zapewne i dostęp do
        > możliwości nauki języka angielskiego miała. Lepszy lub gorszy, ale miała.

        Jesteś zapewne młody i ograniczony. Ja miałam w szkole możliwość nauki 2
        języków obcych - były to niemiecki i francuski. Nie spodziewałabym się w
        normalnym sklepie - nie dla perwersów - odzieży z chamskimi i obscenicznymi
        napisami, ale w takiej sytuacji będę musiała chyba ze 3 słowniki nosic na
        zakupy, żeby uniknąć podobnej wpadki.
        • pe1 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:21
          obscenicznymi?


          a co jest obscenicznego w określeniu "blow job" ?
        • Gość: malkontent Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:11
          Mam 33 lata, pewnie coś koło tego ma mama z artykułu (to Ty, Jolu?). Jesteś
          zapewne młoda i ograniczona, skoro wyczytałaś w moim poście coś na temat tego,
          że powinna była mieć angielski w szkole.
      • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 24.01.07, 12:55
        Dostepu - moim zdaniem - nie miala. Ja nie mam trzydziestu-paru lat i owszem,
        dostep mialem, ale dlatego, ze moi oraz kolegow rodzice ostro o to walczylyli.
        Bylbym ze dwa lata starszy, to bym sie ruskiego uczyl.
    • Gość: Mirek z Kanady Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? IP: *.vn.shawcable.net 23.01.07, 14:52
      A mozeby tak tez artykul o bezmozgowcach paradujacych w koszulkach z podobizna
      czerwonego mordercy Che Guevarry? Kto im sprzedaje to badziewie? I jesli Che
      jest w porzadku do czy mozna oczekiwac koszulek z podobizna innego meczennika
      za socjalistyczna sprawe - Horsta Wessela?
      • Gość: Z 247 Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 15:05
        Hors Wessel został zawłaszczony przez hitlerowców (Horst Wessel Lied)więc
        odpada. Doczekamy naszych wersji?
      • Gość: Bajki z kaczolandu Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 23.01.07, 18:49
        Czy dzialaja na twoja (Mirku z Kanady) wyobraznie
        takze koszulki z podobizna najglupszego
        z rodu Bush'ow?

        P.S. Poza tym - zawsze wydzawalo mi sie, iz Kanada
        to kraj wolny od cenzury....
        • jimmyjazz Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 20:33
          Gość portalu: Bajki z kaczolandu napisał(a):

          > P.S. Poza tym - zawsze wydzawalo mi sie, iz Kanada
          > to kraj wolny od cenzury....

          A czy w Kanadzie można sprzedawać koszulki z podobizną Hitlera, ze swastyke
          itp? Komunizm to system jeszcze bardziej zbrodniczy niż był hitlerowski faszyzm
          a jakoś można nosić takie koszulki. Nie dziwne?
          • ready4freddy Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 20:46
            niezle to zestawienie Che z Hitlerem, gratulujemy skutecznego brainwashing. powinienes nosic koszulke "gimme a head, 'cos me ain't got none" - to tak zeby pozostac w temacie artykulu :)
            • jimmyjazz to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 20:56
              ready4freddy napisał:

              > niezle to zestawienie Che z Hitlerem, gratulujemy skutecznego brainwashing.

              Są nawet polskie odpowiedniki "brainwashing", to tak a propos prania mózgu.

              > powinienes nosic koszulke "gimme a head, 'cos me ain't got none" - to tak
              > zeby pozostac w temacie artykulu :)

              Nie zestawienia che z hitlerem ale komunizmu z faszyzmem, no ale jak
              wspomniałeś "brainwashing" robi swoje.
              • dem-leftist Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 21:30
                Komunizm nie ma nic wspolnego z ZSRR.Tam byl "realny socjalizm".
                Hitler nie byla faszysta lecz nazista.
                Jezeli chcemy byc konsekwetni to napiszmy jeszcze o ofiarach dzialan kosciola
                katolickiego czy tez roznych monarchii.
                • jimmyjazz Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 21:41
                  dem-leftist napisał:

                  > Komunizm nie ma nic wspolnego z ZSRR.Tam byl "realny socjalizm".
                  > Hitler nie byla faszysta lecz nazista.

                  A czy się różni "realny socjalizm" od "komunizmu"?
                  Czym się różni "faszyzm" od "nazizmu"?
                  Semantyka.

                  > Jezeli chcemy byc konsekwetni to napiszmy jeszcze o ofiarach dzialan kosciola
                  > katolickiego czy tez roznych monarchii.

                  Na historię XX wieku to największy wpływ miały komunizm/realny socjalizm i
                  faszyzm/nazizm. Obie ideologie mają na koncie mln ofiar a różnica jest taka że
                  swastyki i wizerunku hitlera nigdzie nie uświadczysz a wodzów i symbole
                  komunizmu można zobaczyć wszędzie.
                  Ot taka równość? Doskonale wiadomo dlaczego komunizm nie doczekał się takiego
                  potępienia na świecie.
                  • dem-leftist Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 21:57
                    > Na historię XX wieku to największy wpływ miały komunizm/realny socjalizm i
                    > faszyzm/nazizm. Obie ideologie mają na koncie mln ofiar a różnica jest taka
                    że
                    > swastyki i wizerunku hitlera nigdzie nie uświadczysz a wodzów i symbole
                    > komunizmu można zobaczyć wszędzie.
                    > Ot taka równość? Doskonale wiadomo dlaczego komunizm nie doczekał się takiego
                    > potępienia na świecie


                    Faszyzm i Holokaust są logiczną konsekwencją zachodniego kapitalizmu, są
                    jego "prawdą".
                    • jimmyjazz Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 22:05
                      dem-leftist napisał:

                      > Faszyzm i Holokaust są logiczną konsekwencją zachodniego kapitalizmu, są
                      > jego "prawdą".

                      Jakieś fakty na powierdzenie owego poglądu? Czy może sam w sobie zawiera już
                      jakieś uzasadnienie?
                      A już tekst "są jego "prawdą" powala. Od kogo zgapiłeś? bo niezły ćwok musiał
                      wymyślić taki nic nie mówiący bełkot.
                      • dem-leftist Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 22:19
                        jimmyjazz napisał:

                        > dem-leftist napisał:
                        >
                        > > Faszyzm i Holokaust są logiczną konsekwencją zachodniego kapitalizmu, są
                        > > jego "prawdą".
                        >
                        > Jakieś fakty na powierdzenie owego poglądu? Czy może sam w sobie zawiera już
                        > jakieś uzasadnienie?
                        > A już tekst "są jego "prawdą" powala. Od kogo zgapiłeś? bo niezły ćwok musiał
                        > wymyślić taki nic nie mówiący bełkot.
                        >
                        >


                        Horkheimer.
                        cytat za wikipedia

                        Momentem kluczowym dla jego(Adolfa Hitlera) partii był kryzys gospodarczy w
                        1929. Wówczas bowiem wyborcy zwrócili się w stronę dwóch skrajnych partii –
                        komunistów i Narodowych Socjalistów. Jego partia po wyborach stała się najpierw
                        drugą, a potem pierwszą frakcją w parlamencie. W roku 1932 przegrał wybory
                        prezydenckie, lecz otrzymał aż 40% głosów. W 1933 Hitler doszedł do władzy w
                        sposób legalny gdy NSDAP wygrało wybory parlamentarne. Następnie Hitler
                        wykorzystał luki w prawie do przejęcia pełnej władzy, na zasadzie specjalnych
                        pełnomocnictw które otrzymał w sposób legalny, decyzją Reichstagu.



                        Ludzie glosowali na NSDAP nie dlatego,ze chcieli smierci Zydow ale widzieli
                        nieudolnosc kapiatlizmu i niebezpieczenstwa jakie on za soba niesie.A takze
                        dlatego,ze komunisci wydawali im sie z byt skrajni.
                        "Nazizm był za daleko posuniętym interwencjonizmem państwowym, mającym na celu
                        zwalczenie wysokiego bezrobocia i hiperinflacji, które dominowały w Niemczech
                        przed dojściem NSDAP do władzy, jednak w przeciwieństwie do komunizmu nie
                        negował prywatnej własności środków produkcji. W polityce gospodarczej był za
                        gospodarką mieszaną - znacznym interwencjonizmem państwowym, nie naruszającym
                        jednak zasady prywatnej własności środków produkcji. Szeroko natomiast
                        rozbudowano system pomocy socjalnej (Winterhilfe), taniego masowego wypoczynku
                        (Kraft durch Freude) itp."

                        Do tego pogarda do slabszych byla wpisana z 19 wiecznych kapitalizmem.
                        Darwinizm spoleczny.
                        Dlatego kapitalisci ochoczo wspierali NSDAP.Hitler nie zrobil im
                        krzywdy,posylajac im "tania sile robocza" do obozow pracy Mercedesa,Bayera etc.
                        Nikomu to nie przeszkadzalo.Slabsi maja odpasc.
                  • ready4freddy Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 22:33
                    jest pewna mala, ale istotna roznica. nazizm, w przeciwienstwie do tzw. komunizmu mial w swoich zalozeniach fizyczna eliminacje calych grup etnicznych, komunizm niczego takiego nie postulowal i nie postuluje. jesli ktos twierdzi inaczej, to powinien rowniez katolicyzm uznac za ideologie zbrodnicza, bo w koncu "w imie boze" wymordowano cale narody Ameryki Poludniowej. ale chyba nikt o zdrowych zmyslach nie stwierdzi, ze jest to element chrzescijanstwa, nieprawdaz?
                    • jimmyjazz Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 25.01.07, 08:59
                      ready4freddy napisał:

                      > jest pewna mala, ale istotna roznica. nazizm, w przeciwienstwie do tzw. komuniz
                      > mu mial w swoich zalozeniach fizyczna eliminacje calych grup etnicznych, komuni
                      > zm niczego takiego nie postulowal i nie postuluje. jesli ktos twierdzi inaczej,
                      > to powinien rowniez katolicyzm uznac za ideologie zbrodnicza, bo w koncu "w im
                      > ie boze" wymordowano cale narody Ameryki Poludniowej. ale chyba nikt o zdrowych
                      > zmyslach nie stwierdzi, ze jest to element chrzescijanstwa, nieprawdaz?

                      To jedynie może dowodzić poziomu zakłamania komunistów - mają na swoim koncie
                      dziesiątki mln ofiar na całym świecie. A to że się do tego oficjalnie nie
                      przyznają niczego nie zmienia.
              • ready4freddy Re: to przeczytaj jeszcze raz dla zrozumienia 23.01.07, 22:30
                > • Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra?
                > Przeczytaj komentowany artykuł »
                > jimmyjazz 23.01.07, 20:33 + odpowiedz

                > (..)

                > A czy w Kanadzie można sprzedawać koszulki z podobizną Hitlera,

                jak dla mnie to jest zestawienie, ale jesli nie, to wybacz misunderstanding :)
          • dem-leftist Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 21:27
            jimmyjazz napisał:

            > Gość portalu: Bajki z kaczolandu napisał(a):
            >
            > > P.S. Poza tym - zawsze wydzawalo mi sie, iz Kanada
            > > to kraj wolny od cenzury....
            >
            > A czy w Kanadzie można sprzedawać koszulki z podobizną Hitlera, ze swastyke
            > itp? Komunizm to system jeszcze bardziej zbrodniczy niż był hitlerowski
            faszyzm
            >
            > a jakoś można nosić takie koszulki. Nie dziwne?
            >


            Che nikogo nie mordowal.
            To byla obrona przed wojskowa junta!
            • jimmyjazz Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 21:48
              dem-leftist napisał:

              > Che nikogo nie mordowal.

              W więzieniu Cabaña, którego był naczelnikiem osobiście torturował i zabijał
              podejrzanych o szpiegostwo.
              Przypisuje mu się też założenie w 1960 r. pierwszego na Kubie "obozu pracy
              poprawczej" (my to nazywamy obozem koncentracyjnym).

              > To byla obrona przed wojskowa junta!

              Jasne. Tak się bronił przed tą junta w Ameryce Łacińskiej i Afryce.
              • dem-leftist Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 21:56
                jimmyjazz napisał:

                > dem-leftist napisał:
                >
                > > Che nikogo nie mordowal.
                >
                > W więzieniu Cabaña, którego był naczelnikiem osobiście torturował i zabi
                > jał
                > podejrzanych o szpiegostwo.
                > Przypisuje mu się też założenie w 1960 r. pierwszego na Kubie "obozu pracy
                > poprawczej" (my to nazywamy obozem koncentracyjnym).

                plotki


                >
                > > To byla obrona przed wojskowa junta!
                >
                > Jasne. Tak się bronił przed tą junta w Ameryce Łacińskiej i Afryce.
                >


                akcja reakcja
                Poczytaj o sytuacji w ameryce lacinskiej przed pojawieniem sie fidela i che.
                • jimmyjazz Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 22:00
                  dem-leftist napisał:

                  > > W więzieniu Cabaña, którego był naczelnikiem osobiście torturował
                  > i zabijał podejrzanych o szpiegostwo.
                  > > Przypisuje mu się też założenie w 1960 r. pierwszego na Kubie "obozu prac
                  > y poprawczej" (my to nazywamy obozem koncentracyjnym).
                  >
                  > plotki

                  Jasne że plotki.
                  Natomiost wiadomo na pewno że chodził wśród więźniów obozu i rozdawał cukierki.

                  > akcja reakcja
                  > Poczytaj o sytuacji w ameryce lacinskiej przed pojawieniem sie fidela i che.

                  Poczytaj lepiej o sytuacji po 50 latach rzadów fidela.
                  • dem-leftist Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 22:10
                    jimmyjazz napisał:

                    > dem-leftist napisał:
                    >
                    > > > W więzieniu Cabaña, którego był naczelnikiem osobiście tortu
                    > rował
                    > > i zabijał podejrzanych o szpiegostwo.
                    > > > Przypisuje mu się też założenie w 1960 r. pierwszego na Kubie "oboz
                    > u prac
                    > > y poprawczej" (my to nazywamy obozem koncentracyjnym).
                    > >
                    > > plotki
                    >
                    > Jasne że plotki.
                    > Natomiost wiadomo na pewno że chodził wśród więźniów obozu i rozdawał
                    cukierki.


                    czytalem wspomnienia jednego z "wiezniow" takiego obozu
                    No coz,mitomania.Brakowalo tylko opisu jek Che spija krew swoich
                    przeciwnikow.Takimi plotkami probowano doprowadzic do zobrzydzenia jego osoby.
                    No a ciemny lud mial to kupic.

                    >
                    > > akcja reakcja
                    > > Poczytaj o sytuacji w ameryce lacinskiej przed pojawieniem sie fidela i c
                    > he.
                    >
                    > Poczytaj lepiej o sytuacji po 50 latach rzadów fidela.

                    Gdyby prawica nie byla tak glupia i samolubna fidel nigdy by sie nie pojawil.
                    Nalezy pamietac takze o amerykanskich sankcjach gospodarczych ktore uderzyly w
                    kubanska gospodarke.
                    A jesli utozsamiasz biede z kuba,to poczytaj sobie o Haiti,Nikaragule,Kolumbii,


                    >
                    • jimmyjazz Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 25.01.07, 09:04
                      dem-leftist napisał:


                      > > > plotki
                      >
                      > czytalem wspomnienia jednego z "wiezniow" takiego obozu
                      > No coz,mitomania.Brakowalo tylko opisu jek Che spija krew swoich
                      > przeciwnikow.Takimi plotkami probowano doprowadzic do zobrzydzenia jego osoby.
                      > No a ciemny lud mial to kupic.

                      Nie chcesz to nie wierz, twoje prawo.

                      > A jesli utozsamiasz biede z kuba,to poczytaj sobie o Haiti,Nikaragule,Kolumbii,

                      Nie utożsamiam biedy z Kubą i doskonale wiem że nie jest to jedyny biedny kraj
                      na świecie, ale doskonale tam widać efekty komunizmu (w naszym kraju już się
                      zapomniało do czego pomysły komunistów doprowadziły).

                      I oczywiście klasyka: bieda Kuby to wszystko wina USA. Jasne. I nic tutaj nie są
                      winne pomysły księżycowej gospodarki które NIGDZIE na świecie się nie sprawdziły
                      a były wprowadzane w wielu krajach na całym świecie. I co ciekawe wszędzie
                      socjalizm łączył się z totalitaryzmem.
      • Gość: blad_odczytu Nie Plakalem Po Saddamie!!!!!!!!!!! IP: 141.48.223.* 23.01.07, 20:11
        ..moze by takie koszulki, co? "NIe plakalem po Saddamie", albo "Fidel Castro
        mowi: Kiedy umre, nikt mi nie uwierzy!"
      • dem-leftist Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 23.01.07, 21:39
        Gość portalu: Mirek z Kanady napisał(a):

        > A mozeby tak tez artykul o bezmozgowcach paradujacych w koszulkach z
        podobizna
        > czerwonego mordercy Che Guevarry? Kto im sprzedaje to badziewie? I jesli Che
        > jest w porzadku do czy mozna oczekiwac koszulek z podobizna innego meczennika
        > za socjalistyczna sprawe - Horsta Wessela?

        masz prostaku:

        Wessel urodził się w Bielefeld w Niemczech jako syn pastora. W 1926 rzucił
        studia prawnicze i przystał do partii nazistowskiej NSDAP, zostając bojówkarzem
        SA. Zwracając na siebie uwagę Goebbelsa, został wysłany w 1928 do Wiednia w
        celu organizowania tam ruchu młodych nazistów. Po powrocie do Niemiec,
        organizował brutalne ataki na działaczy robotniczych, w tym na kwaterę główną
        partii komunistycznej w Friedrichshain w Berlinie.

        Mysle,ze Wessel z Che by sie nie polubili.
      • Gość: nn Widocznie japa-dwa się nie sprzedawał :-) IP: *.aster.pl 23.01.07, 21:43
        stary nudziarz...
      • drhuckenbush Re: Kto sprzedaje koszulki z Che Guevarra? 24.01.07, 13:30
        Ostatnio mialem o tym sprzeczke ze znajomymi. Wszyscy maja w dupie to, ze ludzie
        paraduja z wizerunkiem czerwonej swini Che Guevary. Wyobrazmy sobie co by bylo,
        gdyby dzieci zaczely chodzic w koszulkach z podobizna Adolfa.
        Sfastyka wszystkim przeszkadza, sierp i mlot - juz nie. Absurd? Nie, GRUBA KRESKA!
    • Gość: hochwander Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.icpnet.pl 23.01.07, 15:04
      Dziwne ze gazeta która propaguje wszech i wobec wolnosc wypowiedzi i zachowan
      oburza sie na napis jakich wiele na bluzach noszonych dzisiaj przez mlodziez.
      Czy koszulki w stylu "f..k me" ktore bywaja w uzyciu tez oburza redachtorke?
      A "super trendy" koszulki z napisami CCCP, sierpem i mlotem, Stalinem, Leninem
      i Che tez oburza redachtorke?
      Hipokryci.

      A tekst jest niezla reklama bluzy i zaloze sie ze stanie sie teraz jeszcze
      bardziej "trendy" i dzieciaki rzuca sie po nia do sklepu.
    • Gość: Enola Gay Jak niejaki "krasnov" reklamuje swoja strone IP: *.range86-129.btcentralplus.com 23.01.07, 16:18
      Udaje,ze zamieszcza komentarz do tekstu.Ale glownie chodzi mu o bezplatne
      zamieszczenie swojej reklamy handlowej.
    • Gość: jj Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 17:03
      moim zdaniem to wina rodzicow, bo kupili taka bluze, i chlopaka, ktory ja
      zalozyl. nie wszystko, co wisi w sklepie na wieszaku, trzeba od razu kupowac. a
      chlopak w gimnazjum powinien na tyle umiec angielski, zeby napis zrozumiec lub
      sobie go przetlumaczyc. wiec nie ma co zrzucac winy na producentow czy
      sprzedawcow.
      • Gość: Damian Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.dsl.biskupin.wroc.pl 23.01.07, 18:41
        Ale w szkole nie uczą wyrażen takich jak "blow job" więc skąd miał wiedziec co
        to znaczy ?
        • Gość: PukPuk Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.bb.sky.com 23.01.07, 19:41
          Wystarczy zajrzeć do słownika, jeżeli się nie rozumie. Osobiście nigdy bym nie
          kupił koszulki jeżeli bym nie wiedział co jest na niej napisane. Kiedyś
          chodziłem w koszulce z japońskim napisem, ale upewniłem się wcześniej u znajomej
          że tekst jest neutralny.
        • onlyoner Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:53
          Gość portalu: Damian napisał(a):
          > Ale w szkole nie uczą wyrażen takich jak "blow job" więc skąd miał wiedziec co
          > to znaczy ?

          Znikąd. Ale skoro nie wiedział co to znaczy to czemu był taki głupi że założył
          koszulkę z hasłem którego nie był w stanie zrozumieć ?
        • d_arek_d Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 21:43

          Gość portalu: Damian napisał(a):

          > Ale w szkole nie uczą wyrażen takich jak "blow job" więc skąd miał wiedziec co
          > to znaczy ?

          Wystarczy w Googlu wpisać co w stylu "blow job" +tłumaczenie i założę się o 241
          złotych, że wyskoczy sporo stron bardzo pięknie i po polsku tłumaczących ten
          zwrot. Internat na pewno chłopak ma, skoro jego mamusia ma pieniądze na takie
          badziewie. A w ostateczności może wpaść do kawiarenki internetowej. Dlaczego,
          ludzie, bronicie głupotę? O, to jest fajne hasło na koszulkę.
    • Gość: AAAFan Kryptoreklama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:42
    • spacecoyote Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:43
      Sorry, ale w czym problem...? Jezeli sie kupuje bluzy z napisem, ktorego sie
      nie rozumie, to nalezy winic tylko siebie, nie sklep ani producenta. Po drugie,
      nie widze powodu do upokorzenia dzieciaka, ten napis jest bardziej jajcarski i
      przesmiewczy. Po trzecie, gorsze rzeczy drukuja na koszulkach.
      • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:37
        spacecoyote napisała:

        > Sorry, ale w czym problem...? Jezeli sie kupuje bluzy z napisem, ktorego sie
        > nie rozumie, to nalezy winic tylko siebie, nie sklep ani producenta.

        Ależ klienci powinni mieć pewność kupując w normalnym sklepie (nie z "zabawnymi
        rzeczami" lub sex shopie), że nikt nie zrobi z nich idiotów. Według mnie
        wszystkie napisy w obcych językach powinny być przetłumaczone na załączonych do
        towaru metkach. Trudno wymagać od każdego, aby znał wszystkie języki obce perfekt.

        > nie widze powodu do upokorzenia dzieciaka, ten napis jest bardziej jajcarski i
        > przesmiewczy.

        Nie znasz dzieciaków??

        > Po trzecie, gorsze rzeczy drukuja na koszulkach.

        Dla jednych gorszy będzie taki napis, dla innych "jestem f...." po chińsku.
    • mietowe_loczki Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:44
      Że gdzie można sobie taką bluzę kupić?
      • hania37 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:59
        loczki:-)
    • xaliemorph Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:44
      Wystarczy wiedzieć co się kupuje. Gdy nikt nie będzie kupował takich bluz nie będzie rynku zbytu to i one się nie pojawią w sklepach. No ale jak ktoś lubi makaronizmy czyli obce napisy kompletnie nie wiedząc co tam pisze ... zresztą wiele ludzi tak robi mając np. gdzieś co znaczą chińskie krzaczki na bluzkach itd.
      • Gość: Damian Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.dsl.biskupin.wroc.pl 23.01.07, 18:49
        ps. moj kolega kiedys w gimnazjum miał napisane na bluzce "Suck My Dick"
        napisane w takim podobnym stylu jak bluzka ukazana w tym artykule. nikt sie z
        niego nie smial tylko nauczyciele byli z lekka zdziwieni :)
        • jankes775 Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 18:53
          Nikt się nie śmiał, bo jego napis na bluzce nie robił z niego lachociąga, tylko
          wprost przeciwnie. Tak trudno dostrzec różnicę? A tak przy okazji, to nie mam
          nic przeciwko napisom na bluzkach, trzeba tylko kupować z głową, a w razie
          wątpliwości zapytać sprzedawcę, albo po prostu nie brać.
          • ready4freddy Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 20:53
            no jezeli z tego goscia ktos robi "lachociaga" to musi byc niezlym inteligenciakiem. dla kazdego z minimum trzema zwojami pod deklem jest chyba jasne, ze napis na koszulce jest skierowany do czytajacych tenze (a nie do noszacego), ergo: jest to propozycja :)
            • Gość: a_ozo_chozi Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.dyn.optonline.net 23.01.07, 21:24
              > jest to propozycja :)

              tez mi sie tak wydaje.

              "wole zeby ktos mi zrobil laske, niz byc bezrobotnym", albo "zrob mi laske,
              zamiast byc bezrobotna (tnym;)" - to rownie dobre interpretacje jak ta ktora
              przedstawila pani filolog... trzebaby sie zapytac poety co mial na mysli;)
              • ready4freddy Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 22:38
                dobrze, ze nie mial jednej z koszulek z tshirt hell :)
    • Gość: blad_odczytu Ale tez jejku zaraz problem robia!!!!!!!!!!! IP: 141.48.223.* 23.01.07, 18:50
      winna jest mamusia...przeciez zawsze mozna zasiegnac jezyka prawda? co oznacza
      napis..ja tez wielu bluz czy t-shirtow nie kupuje, bo przecviez nie zaloze, zeby
      sie glupio czuc...Chociaz prawde mowiac, chetne bym sobie kupil taka z
      niemieckim napisem FICKEN...albo "Ich fick' alles - keene Ausnahmen" Moze ktos
      przetlumaczy? :) Chyba dam sobie zrobic T shirt do noszenia z napisem "... A
      RYDZYKa MIEDZY MAJTKAMI MAM"

      Inna sprawa, ja ostatnio kupilem w Zarze sweter..bez napisow, za to okazalo sie
      w domu, ze ma peknieta nitke i sie quuuu..aa rozpruwa...i co mam zrobic?
      musze zareklamowac...tez wydawalo mi sie ze bez wad, ale jednak wady ma...

      • Gość: zenobia Re: Ale tez jejku zaraz problem robia!!!!!!!!!!! IP: *.145.udn.pl 23.01.07, 18:53
        koszulki z napisem "Nienawidze Warszawy" pewnie bylyby dosc popularne (tak jak
        "Nie moj prezydent", "Nie glosowalem na PIS", itd)
    • Gość: alfred Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.iam.pl 23.01.07, 18:50
      no ale trudno jest dyskutowac z prawdziwoscia tezy postawionej przez
      producenta.
    • Gość: blad_odczytu Ale tez jejku zaraz problem robia!!!!!!!!!!! IP: 141.48.223.* 23.01.07, 18:52
      winna jest mamusia...przeciez zawsze mozna zasiegnac jezyka prawda? co oznacza
      napis..ja tez wielu bluz czy t-shirtow nie kupuje, bo przecviez nie zaloze, zeby
      sie glupio czuc...Chociaz prawde mowiac, chetne bym sobie kupil taka z
      niemieckim napisem FICKEN...albo "Ich fick' alles - keene Ausnahmen" Moze ktos
      przetlumaczy? :) Chyba dam sobie zrobic T shirt do noszenia z napisem "... A
      RYDZYKa MIEDZY MAJTKAMI MAM"

      Inna sprawa, ja ostatnio kupilem w Zarze sweter..bez napisow, za to okazalo sie
      w domu, ze ma peknieta nitke i sie quuuu..aa rozpruwa...i co mam zrobic?
      musze zareklamowac...tez wydawalo mi sie ze bez wad, ale jednak wady ma...

      Pozdro YOL
    • Gość: Toryn Nie rozumiem tematu tego artykułu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:59
      W jaki sposób niby New Yorker zachęca dzieci do seksu. Co ma do tego
      wszystkiego zachęcanie do seksu oralnego? To że firma wypuściła na rynek bluzy
      z nieco ironicznym tekstem ma być zachęcaniem do seksu?
    • Gość: dhx Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:07
      To sprawa dla prokuratury. Przecież to stręczycielstwo! Minister Ziobro na
      pewno sie tym zajmie.
    • Gość: meelena Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:16
      bo się jezyków trzeba uczyć a nie na New Yorker zwalać! i co to za
      nadinterpretacja, że New Yorker zachęca dzieci do seksu??? poprosimy Panią
      autor artykułu o palnięcie sobie w łeb, tak dla zdrowia psychicznego normalnych
      obywateli
    • Gość: sand super tekst IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:23
      tania sensacja, ten tekst jest super
      btw kiedys spotkalem laske ktora miala na thircie napis
      if you think Im a b1tch you should meet my mom

      kocham producentow :)
      a koles jest pewnie teraz bohaterem szkoly a nie obiektem smiechow :)
    • Gość: janusz To jest napis polityczny i dotyczy wasali ... IP: *.z064220066.okc-ok.dsl.cnc.net 23.01.07, 19:26
      To może być sugestia polityczna dotycząca zwasalizowanych polityków ?
    • Gość: defe mi się tam podobały t-shirty z napisem IP: *.centertel.pl 23.01.07, 19:28
      "beaver fever", które nosiły (w większości) głupiutkie dziewczynki kilka lat
      temu...
      no chyba, że nosiły je "świadomie" ;)
    • Gość: nmno Trzeba się uczyć języków!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:28
      ...
    • Gość: Justi Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu IP: *.adsl.wanadoo.nl 23.01.07, 19:38
      Nie widzialy galy co braly. To,ze ktos nie zna jezykow to nie powod, zeby czegos
      nie sprzedawac. Nie sprzedawac rowerow, bo ktos tam nie umie jezdzic?..
    • zadyma.pl Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:39
      hmmm... przede wszystkim tekst ma dwuznaczne znaczenie bo "blow job" to
      rzeczownik w jez. angielskim, tak wiec mozna go rozumiec tak jak autorzy tego
      artykulu lub odwrotnie "Gdy ktos zrobi ci laske to lepiej niz jakbys nie mial
      pracy" a w tym znaczeniu jest to raczej tekst dowcipny na poziomie epoki
      kamienia lupanego, ale mimo wszystko ma inny wydzwiek. Zreszta dzisiejsze
      mlodzezowe poczucie humoru amerykanskiego jest z zasady prymitywne i czesto
      mocno zabarwione seksualnoscia.
      osobiscie powiem tak, taka koszulka fakt jest glupia, ale ktos noszac ja w USA
      raczej nie bylby podejrzewany o robienie komus laski w zamian za prace, jak to
      sugeruja autorzy artykulu opisujac znaczenie wyrazenia w swietle ostatnich
      seksafer polskiego swiatka politycznego na poziomie czlowieka neandertalskiego.
      Tyle.
      • dobrusia_to_ja Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 23.01.07, 19:43
        zadyma.pl napisał:

        > osobiscie powiem tak, taka koszulka fakt jest glupia, ale ktos noszac ja w USA
        > raczej nie bylby podejrzewany o robienie komus laski w zamian za prace, jak to
        > sugeruja autorzy artykulu

        Szkoda tylko, że z USA bierzemy wszystko, co najgorsze: jedzenie, modę, sposób
        bycia...
      • drhuckenbush Re: Jak New Yorker zachęca dzieci do seksu 24.01.07, 13:36
        Ja bym sie nie doszukiwal innego znaczenia... Bo jest to bardzo naciagane.
        Jak na moj gust, jest to po prostu damska wersja tekstu "suck my dick", ktory
        sie czesto pojawia na koszulkach. Niestety, nieswiadomi rodzice kupili chlopcu
        taka koszulke, i mozna go wowczas posadzic o bycie pedalem :(
        I tez bym sie nie doszukiwal, ze jest to praca za seks czy cos - ja bym to
        interpretowal jako zwykle kobiece uwielbienie robienia lodow - i tyle.
    • Gość: rally_psycho Byłem głupi... IP: *.acn.waw.pl 23.01.07, 19:45
      Myślałem, że marka New Yorker to marka renomowana. W Polsce jest już dla mnie dnem. Czy na zachodzie też są takie poj.bane ubrania w ich sklepach?!
      • Gość: blad_odczytu Re: Byłem głupi... IP: 141.48.223.* 23.01.07, 20:02
        Tak, zebys wiedzial/a...W niemczech..to normalne, tu sie chodzi w koszulkach
        SUCK MY DICK, a dokladnie 5UCK MY D1CK, czy jakos tak...No i co, lyso ci...Ja
        sobie sprawie chyba pare ladnych koszulek z napisami takimi jak: "A RYDZYKA W
        MAJTACH MAM", "NIE JEZDE PiSda", ewentualnie..."BEDE KSIEDZEM JAK MOI RODZICE"
        "KOLEDA, TO NIE DLA MNIE"
      • zat4ra Nie, nie byles glupi. Jestes glupi nadal. 23.01.07, 20:10
        Zeby myslec ze jakis polski producent tanich ciuszkow
        jest "marka renomowana" to trzeba byc niezbyt madrym.

        Ale zeby obrazac sie na tego producenta bo produkuje
        ciuchy z zabawnym i prawdziwym haslem, to trzeba byc juz idiota.
        • Gość: ja New Yorker NIE JEST polskim producentem IP: *.chello.pl 23.01.07, 22:11
          bo ktos tam tak zasugerowal.

          oczywiscie ze we wszystkich tych sklepach ciuchy sa TE SAME
        • Gość: ,,, New Yorker NIE JEST polskim producentem IP: *.chello.pl 23.01.07, 22:12
          bo ktos tam tak zasugerowal. "polski producent tanich ciuszkow"

          oczywiscie ze we wszystkich tych sklepach ciuchy sa TE SAME bo to jedna
          niemiecka firma ; )


          uwierzcie mi, wiem :)
        • Gość: rally_psycho Re: Nie, nie byles glupi. Jestes glupi nadal. IP: *.acn.waw.pl 24.01.07, 03:28
          "Nazwa firmy: New Yorker Polska Sp. z o.o. - polski przedstawiciel niemieckiego producenta."
      • drhuckenbush Re: Byłem głupi... 24.01.07, 13:37
        Nie tylko w ich sklepach, ogolnie.

        Do tego jeszcze slynna firma FCUK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka