Gość: kżyhó
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
29.06.01, 12:01
Może to i głupie - sprawa jest z pewnością błaha - ale wkurza mnie kupowanie
ciastek na kilogramy. W całej Polsce jeden brzdąc, albo cokolwiek innego.
kosztuje tyle a tyle złotych, ale nie w Poznaniu. W Poznaniu kupuje się ciastko
na kilogramy. Idąc do ciastkarni nie wiadomo, ile za co się zpałaci. Wiem, że
to niby sprawiedliwe, po przecież "ten" brzdąc może być o 1 gram cięższy
od "tamtego",ale nie wpadajmy w skrajności. Poza tym, to w interesie cukerinika
jest, by równo kroić wypieki.