radomianin79
12.02.11, 00:29
Na trasie Radom Warszawa, mija się wioskę zwaną warka, znaną z tego, że tam jest warka, piwsko. Od tej miejscowosci zaczyna sie widowisko polskie, prostackie, a przy tym jak ktoś na to patrzeć nie chce, zmuszony jest do odsłuchania słuchowiska! Gnoje wyszczekane, głosne, dziś wieczorem w pociagu KM o 21:05 z centrum W-wa, jechala sobie gowniara z gowniarzem, nie dosc ze mlaskali bo jedli syf smierdzacy, gadali glosno jak przekupy na targu, chlopak z dziewczyną, modnie odziani, a na koniec wysiadajac zostawili syf na stoliku, na podledze pociagu. Wysmiewaly jedną pasazerkę, dziewczynę, ktora rozmawiala chwilę przez telefon, wiec ta warecka dzieucha zaczeła ironizowac i komentowac smiejąc sie z dialogu dziewczyny, ktora bodajze wysiadla w piasecznie. spojrzalem na gowniare wzrokiem, glupio sie jej zrobilo, zamilkla, i przestala smiac sie z tej dziewczyny, zreszta ta rozmawiala cicho tuz za nimi, i byla to rozmowa taktowna. dziwie sie co to barachło z warki mialo do niej uwagi? Widocznie matka z ojcem takiej nie dorobili jak ją robili; )) Potem na złość domysliła sie ta gupia parka, bo zaczeła smiac sie z radomia, snując pytania czy radom to wiekszy od miasta warka?
Gupia dzieucha oczywiscie modnie ubrana studentka politechniki, 1 rocznik, wracala na weekend do warki do rodzicow, i zostawila w pociagu syf! Apeluję do mlodziezy od stacji warki , chynów, krezel, czachowki, i inne duperowki aby nauczycli sie warszawskich manier, bo brak brak brak bata na tylek!