michnikowski-manipulator
11.08.12, 12:08
gpcodziennie.pl/11967-marcin-plichta-tusk-sam-sie-do-nas-zglosil.html
Marcin Plichta: Tusk sam się do nas zgłosił
„Gazeta Polska Codziennie” dotarła do dokumentów dotyczących współpracy Michała Tuska z liniami lotniczymi OLT Express, których właścicielem jest spółka Amber Gold. Co ciekawe, syn premiera już w czerwcu dopytywał, jaki wpływ na losy OLT miałby ewentualny upadek złotego imperium. W tym czasie wobec firmy Marcina Plichty tajne działania prowadziła ABW.
Dorota Kania, Wojciech Mucha
Z naszych ustaleń i dokumentów, do których dotarliśmy, wyłania się zupełnie inny obraz współpracy syna premiera z OLT Express, niż ten nakreślony w wywiadzie udzielonym w trójmiejskim dodatku „Gazety Wyborczej”, w którym wcześniej wiele lat pracował. Pisał tam o tematyce transportu, także o OLT Express, któremu poświęcił kilka osobnych, przychylnych artykułów.
Z posiadanych przez nas dokumentów wynika, że w lipcu br. Michał Tusk nalegał na wypłatę z tytułu współpracy z OLT Express. Tymczasem w rozmowie z „GW” mówił coś zupełnie innego: „(…) Pierwszy raz w życiu byłem autentycznie wkurzony, że dostałem przelew. Stało się dla mnie oczywiste, że w sytuacji, w której OLT nie ma na nic pieniędzy, ktoś to wykorzysta przeciwko mnie. Poza tym źle się czuję z tym, że pewnie jako jeden z niewielu kontrahentów dostałem swoje pieniądze. (…)”.
W listopadzie 2011 r. syn premiera jako dziennikarz „GW” przeprowadził wywiad z Marcinem Plichtą, prezesem Amber Gold. Kilka tygodni później Michał Tusk zgłosił się do niego z propozycją współpracy.
– Sam się do nas zgłosił. Przyszedł sam. Powiedział, że wypala się w pracy w „GW”, że będą cięcia etatów. Osobiście ze mną rozmawiał. To wtedy przedstawiłem mu Jarosława Frankowskiego, dyrektora zarządzającego OLT Express. Tusk, będąc u nas, zaproponował, że może być twarzą OLT Express. Mówił, że nie boi się firmować naszych linii – mówi „Codziennej” prezes Amber Gold. – Spytałem go, czy wie, jaka jest sytuacja z AG i czy nie boi się o reakcję ojca. Stwierdził, że zdanie ojca go nie interesuje i że chce budować swoją markę. Złożyliśmy mu propozycję, którą po kilku dniach odrzucił – dodaje Marcin Plichta. Syn premiera swoją decyzję uzasadniał rozmową z rodziną, która miała go przekonać do rezygnacji z pracy w OLT.