prawdziwyradomianin
19.12.12, 13:39
Kierowcy wskazują jednak, że w przeciwieństwie do funkcjonariuszy z nieoznakowanych aut policyjnej drogówki, ci z radiowozów ITD nie muszą zatrzymywać na miejscu sprawcy wykroczenia – robią tylko zdjęcie, a zawiadomienie przychodzi później. Zmotoryzowani uważają, że nowa broń ITD przeciwko łamiącym przepisy nie pełni funkcji prewencyjnej, tylko służy do nabijania państwowej kasy.
W ciągu miesiąca auta zrobiły 33 tys. zdjęć kierowcom przekraczającym prędkość. Jak wylicza "DGP", przyjmując, że średni mandat wynosi 350 zł, flota samochodów zarobiła 11,5 mln zł.
Tak trzepać z lemingów ile się da...