klawo_jak_cholera
23.09.14, 18:33
Słowo klucz; MOSiR Sp. Z o.o.
Trudno nie słuchać, kiedy wokół głośno wrzask pisk i rozmowy rodziców.
Jak bumerang powraca sprawa wykorzystania pływalni do szkolenia dzieci i młodzieży?
Od kilkudziesięciu lat organizacja społeczna, jaką jest Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Radomiu korzystało z dobrodziejstwa organów władzy w Radomiu i w ramach prowadzonej polityki edukacyjnej, oświatowej w tym sportowej i udostępniało 1 lub 2 godziny na szkolenia, przeznaczone na zdobywanie i podnoszenie kwalifikacji przez ratowników WOPR.
W tym roku stało się inaczej a to za sprawą pana Ścibora, który swoją decyzją odmówił udzielenia pomocy tej organizacji przy lekkiej ręce dla innych "zaprzyjaźnionych" placówek.
Przypomina się sprawa z klubem „Perła”, kiedy im odmówiono a w konsekwencji zażądano pełnych opłat za wynajęcie pływalni (ta sama osoba stała za wymówieniem) gdzie bardzo wiele osób zrezygnowało z chęci uprawiania pływania.
Dla „mądrych głów” na urzędzie skierować można przesłanie; Czyńcie starania, aby nie wystąpił w naszym mieście efekt zdarzenia niezależnego” w tym przypadku w ratownictwie WOPR.
Dla mniej zorientowanych wyjaśnienie; (Efekt zdarzenia niezależnego (deadweight effect) oznacza efekty, jakie zostałyby osiągnięte w sytuacji nieuzyskania wsparcia. Efekt zdarzenia niezależnego występuje w wyniku oddziaływania czynników niezależnych od danego projektu (dotacji) i polega na zaistnieniu niezależnego - od realizowanego programu czy projektu - danego procesu, sytuacji rozwojowej celowanej na despekt w kierunku kulturowego rozwoju. Efekt zdarzenia niezależnego obejmuje skutki, które wystąpiłyby nawet w sytuacji, gdyby program wydatków publicznych (gminnych) nie miał miejsca, lecz despekt ten zatrzymuje wszelkie procesy i programy. Powstaje on zazwyczaj, jako rezultat nieadekwatnych mechanizmów realizacji programów rozwojowych, tzn., gdy mechanizmy te (w MOSiR) nie są poprawnie zorientowane na zakładanych odbiorców programów miejskich i gminnych.
Być może jest to polityka spółki MOSiR a w tym ambicjonalnego podejścia pana Ścibora, aby wykluczyć wszelkie możliwe działania innych organizacji związanych z nauczaniem i szkoleniem w pływaniu i pozostawić tą działalność wyłącznie w Szkolnym Związku Sportowym, MOSiR-rze i jedynie legalnie działającym (zasłyszane w urzędzie) wypalonym klubie „Wodnik”.
Jako rodzice możemy sobie protestować i wnosić apelacje, lecz czy za kilka lat nasze dzieci szkolić będą zorientowani specjaliści z WOPR i PZP czy „profesjonaliści” po kursach garażowych w wymienionych organizacjach?
Z ostatniej chwili. Czym zajmuję się wiceprezes MOSiR-u odpowiedzialny za baseny możemy zobaczyć na stronie: www.facebook.com/profile.php?id=100000937267831&fref=tl_fr_box (bardzo chwali pracę ratowników).
I nie dziwi nas, że na to stanowisko desygnował tego pana najważniejszy poseł w mieście (tak szepczą na korytarzach).
A tak bawi się klub zapaleńców z zaprzyjaźnionej warszawki www.facebook.com/WarsawMastersTeam/photos/a.490587424310439.98192.435972813105234/730491056986740/?type=1&fref=nf i jest klawo.