Gość: dwukołowy
IP: 193.111.144.*
11.04.05, 23:17
Niedawno miasto zafundowało nam po obu stronach ulicy Chrobrego na odcinku od
11 listopada do Żółkiewskiego nowe chodniki z kostki. Każdy z nich wyposażony
jest w ścieżkę rowerową, odróżniającą się od szarej części dla pieszych
kolorem wiśniowym mniej więcej. Wszystko pięknie, ścieżki są bardzo wygodne,
tylko zapomniano ,niestety, o oznakowaniu ich w jakikolwiek sposób. Nie ma
znaków, że jest to droga dla rowerów, nie ma oznakowań poziomych. Skutek jest
taki, że jazda na rowerze przypomina slalom pomiędzy ruchomymi
przeszkodami.Niestety mieszkańcy naszego miasta nie są przyzwyczajeni do
takich ekstrawagancji, jak ścieżka rowerowa i dziwnie jakoś bardziej
odpowiada im chodzenie właśnie po tej części chodnika.Jak widzą rowerzystę
naprzeciw siebie, robią zwykle zniesmaczoną minę i trzeba ich omijać.Normą
jest też wystawanie w oczekiwaniu na autobus właśnie na ścieżce.Dopóki nie
będzie oznakowań, nic się nie zmieni, chociaż nie wierzę w zmiany radykalne,
bo nie wszyscy robią tak z niewiedzy.Część ludzi po prostu ma w genach
łamanie zakazów, w końcu przez ponad 200 lat był u nas ciągle jakiś zaborca,
okupant,więc z zasady są przeciw wszystkiemu.Może, gdyby były oznakowania ,
można by w jakiś sposób egzekwować prawa rowerzystów?Na razie to chyba jednak
utopia! Napiszcie, co myślicie.