inquisor
30.09.05, 23:28
Niestety. Do każdej sprawy można dorobić bardzo słuszną ideę. Źle jednak, jak
za wcielanie w życie biorą się ludzie po prostu nieodpowiedzialni. Wg
Wikipedii: "Masa Krytyczna to nieformalny ruch społeczny, który polega na
organizowaniu spotkań maksymalnie licznej grupy rowerzystów i ich wspólnym
przejeździe przez miasto. Spotkania te odbywają się pod hasłem "My nie
blokujemy ruchu, my jesteśmy ruchem" i mają na celu zwrócenie uwagi władz i
ogółu społeczeństwa na zwykle ignorowanych rowerzystów.[...]bez naruszania
jakichkolwiek przepisów drogowych[...]" Wg radomskiej strony: "Ma to na celu:
[...]walkę z chamstwem i ignorancją kierowców."
A co mamy? Hordę źle ubranych ludzi (10 stopni, a tu gołe plecy i szaro-bure
kurteczki) na fatalnie oznakowanych rowerach, w większości bez świateł
(gratulacje, o 18.30 jest idealna pora na jazdę po omacku), w sposób
chaotyczy poruszających się w rozwlekłej kolumnie po drogach, wielokrotnie
kręcących rundki na rondach. Ciekawe, w jakim stopniu spełnione są tu
powyższe zasady? Gdzie walka z chamstwem? Gdzie rozsądek? Gdzie poszanowanie
przepisów? Gdzie wreszcie popularyzacja bezpiecznego zachowania na drodze?
Prawidłowego stroju, odpowiedniego przygotowania technicznego roweru? Warto
przypomnieć, że kierowcy (jednak) mają nad sobą kodeks, a brak ścieżek i tłok
to już nie ich wina. Równie poszkodowane są matki pracujące i bezrobotni- to
wyłącznie kwestia konstruowania prawa i nacisku na ustawodawcę, a nie na
zwykłych ludzi.
Na koniec- czy miłośnicy walki z motoryzacją pomyśleli o ludziach
umiejscowionych jeszcze niżej w "hierarchii komunikacyjnej", czyli o
pieszych? Wątpię, bo obserwowałem cały ten cyrk przez parę minut nie mogąc na
zimnie przejść przez ulicę, bo akurat "stado" przepędzało się w kółko po
rondzie. Stałem i wdychałem spaliny w ilościach znacznie większych, niż
zwykle- a czyste powietrze cenię sobie wyżej, niż chwilowe zauroczenie
kółkami, tyle że innego rodzaju. I wniosek sam przyszedł- z dyktaturą walczy
następna, potencjalna...