Gość: miner
IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl
29.10.05, 10:16
Radom, 28 października 2005
Ireneusz Domański
redaktor naczelny
radomskiego oddziału
„Gazety Wyborczej”
Pragnę odnieść się do komentarza pani Magdy Ciepielak zamieszczonego w
radomskim dodatku „Gazety Wyborczej” 28 października 2005 roku. Otóż nikt nie
kwestionuje prawa dziennikarza do uzyskania rzetelnej informacji. Ani ja, ani
moi zastępcy czy pracownicy nie uchylali się nigdy od ich przekazywania.
Praktyką jednak dziennikarzy radomskiego dodatku „Gazety Wyborczej” stało się
telefonowanie do mnie czy moich podwładnych w godzinach wieczornych z
żądaniem udzielenia natychmiastowej odpowiedzi na stawiane pytania. Nie
rozumiem, dlaczego nie korzystają Państwo z prostego sposobu uzyskania
potrzebnych danych – zapewne i godziny pracy i adres Urzędu Miejskiego są
Państwu znane.
Oczywiście praca prezydenta czy zastępców nie jest ograniczona godzinami
urzędowania. Jednak udzielenie odpowiedzi na stawiane przez Państwa pytania
często wymaga wglądu w znajdującą się w Urzędzie dokumentację. Poza tym
każdy, zapewne dziennikarze „Gazety” również, szanuje zwyczajowe prawo, które
nie pozwala na telefonowanie do rozmówców o dowolnej porze.
Zupełnie nie rozumiem oburzenia dziennikarki faktem, że informacje dla mediów
i opinie przekazuje w imieniu prezydenta jego rzecznik prasowy, którego
funkcja na tym właśnie polega. Nie rozumiem również, dlaczego
przedstawicielka „Gazety” nie zadała tych bardzo ważnych pytań moim zastępcom
podczas konferencji prasowej 27 października. Z pewnością udzieliliby
wiążącej odpowiedzi.
Dziennikarz „Gazety”, któremu wiceprezydent Andrzej Banasiewicz odmówił
przekazania informacji telefonicznie – było to około godz. 19 – został
poproszony o przedstawienie pytań na piśmie, ale nie skorzystał z tej
możliwości. W taki sam sposób otrzymałby na nie odpowiedź – zależy nam na
tym, by informacje z Urzędu były rzetelne a nie stawały się dowolną
interpretacją naszych wypowiedzi.
I ostatnia uwaga – ja identyfikuję się z miastem, którego prezydentem
zostałem z woli jego mieszkańców. Każdego dnia otrzymuję od Radomian obfitą
korespondencję, spotykam się z nimi i nie dotarł do mnie do tej pory żaden
sygnał potwierdzający tezę dziennikarki o moich niewystarczających kontaktach
z mieszkańcami.
Z poważaniem
Zdzisław Marcinkowski
Prezydent Miasta Radomia
Pani Magdo o co chodzi ???