Gość: wielbicielki
IP: 82.139.48.*
19.06.06, 21:45
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła formalne śledztwo w sprawie
rzekomego finansowania przez PZU billboardów lidera Platformy Obywatelskiej
Donalda Tuska przed wyborami prezydenckimi. Minister sprawiedliwości
powiedział, że przed audycją w telewizji nie wiedział o sprawie, według
prokuratora krajowego w PZU niszczono dokumenty dotyczące sprawy.
Rzecznik prokuratury Maciej Kujawski poinformował, że na podstawie zeznań 13
świadków, przesłuchania Jacka Kurskiego i wstępnej analizy dokumentów
zabezpieczonych w PZU, prokurator doszedł do wniosku, że w sprawie
zachodzi "uprawdopodobnione podejrzenie popełnienia przestępstwa na szkodę
PZU". Kujawski dodał, że może chodzić "co najmniej o kilkanaście mln zł".
- Podstawą śledztwa jest artykuł kodeksu karnego, który przewiduje do 5 lat
więzienia za karalną niegospodarność - poinformował rzecznik prokuratury
Maciej Kujawski. Śledztwo toczy się na razie "w sprawie", a nie przeciw
jakiejś osobie.
Art. 296 kk stanowi, że kto, będąc obowiązany do zajmowania się sprawami
majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo
jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej, przez nadużycie
udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku,
wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od
3 miesięcy do lat 5.
Minister sprawiedliwości ujawnił, że w poniedziałek prokuratura, która
wszczęła formalne śledztwo w sprawie "afery billboardowej", przesłuchała
kilku świadków. Jeden z nich miał złożyć zeznania potwierdzające słowa
Kurskiego o nieprawidłowościach. Według ministra osoba ta "mogła posiadać
informacje bardziej bezpośrednie niż pan Kurski". Minister zastrzegł zarazem,
że wszczęcie śledztwa nie przesądza o tym, że doszło do przestępstwa, a
jedynie to uprawdopodabnia.
Dokumenty zabezpieczono profesjonalnie
Zbigniew Ziobro zapewnił, że szybkie zabezpieczenie dokumentów w PZU w
ubiegłym tygodniu nie było "nadużyciem władzy", lecz działaniem
profesjonalnym, które zapobiegło zniszczeniu ważnych dokumentów w tzw. aferze
billboardowej.
- Można żałować, że stało się to tak późno - powiedział minister na
poniedziałkowej konferencji prasowej. Zaprezentował podczas niej niszczarkę
do dokumentów i zniszczył za jej pomocą kilka czystych kartek papieru.
Chciałem państwu zaprezentować, jak łatwo niszczy się dokumenty - wyjaśnił.
Zaznaczył przy tym, że prokuratura ma obowiązek zabezpieczania dowodów.
Według prokuratora krajowego - Janusza Kaczmarka - jest "informacja
operacyjna", że w PZU niszczono dokumenty dotyczące kampanii billboardowej.
Prokurator podkreślił jednak, że informacje "musi ona zostać zweryfikowana w
sposób procesowy".