Dodaj do ulubionych

anteny telefonii komórkowej na budynk.mieszkalnych

14.06.08, 16:50
Czy anteny telefonii komórkowej na budynkach mieszkalnych szkodzą
mieszkańcom ostatnich kondygnacji czy wszystko jest w porządku ?
Żołnierze, którzy pracowali przy obsłudze radarów czy w pobliżu ich
bywali w wyniku służby bezpłodni a jak temat wygląda z sąsiedztwa
anten telefonii komórkowych ? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ?
Obserwuj wątek
    • Gość: GSM Re: anteny telefonii komórkowej na budynk.mieszka IP: *.internet.radom.pl 14.06.08, 18:32
      szkoda ze twoj ojciec nie byl bezplodny, to inne czestotliwosci, inna sila
      sygnalu, natezenie.
      • Gość: iga Re: anteny telefonii komórkowej na budynk.mieszka IP: *.internet.radom.pl 14.06.08, 21:40
        tez sie zastanawiam. Mieszkam na 9 piętrze, dokładnie pod taką
        anteną.Kilka lat temu protestowaliśmy, ale bezskutecznie.Dodatkowo
        mamy jeszcze jakiś nadajnik policyjny
    • phodopus Re: anteny telefonii komórkowej na budynk.mieszka 14.06.08, 19:02
      W tym przypadku można powiedzieć "najciemniej pod latarnią" :)
      Wiązka fal radiowych wysyłanych przez te anteny jest tak ukształtowana, że praktycznie bardzo niewiele dociera bezpośrednio pod antenę. W mieszkaniu pod anteną natężenie fal od niej jest o wiele mniejsze, niż np. od podobnej anteny umieszczonej parę bloków dalej :)
      • Gość: Ziemniak techniczn a może jednak jest inaczej ? IP: 82.139.41.* 14.06.08, 21:29
        Antena, Która Zabija...

        W Gdyni Karwinach, przy ul. Spokojnej 12, mieszka rodzina państwa
        Beaty i Arkadiusza Raczkowskich z sześciorgiem dzieci: 14-letnią
        Magdą, 12-letnią Anią, 7-letnią Małgosią, 5-letnim Pawłem, 2-letnią
        Marysią i 6-miesięczną Karoliną. W październiku 1999 r. na posesji
        przy ul. Spokojnej 10, dokładnie 23 m od miejsca zamieszkania
        rodziny, zamontowano antenę nadawczą Polskiej Telefonii
        Komórkowej “Centertel” sp. z o.o. Z racji ukształtowania terenu,
        dach, na którym jest usytuowany 10-metrowy maszt z nadajnikami,
        znajduje się na wysokości okien sypialni dzieci.

        Z chwilą uruchomienia stacji nadawczej pojawiły się zjawiska z
        dziedziny wyładowań elektromagnetycznych. Między kineskopem
        telewizora a grzejnikiem wytrysnął słup iskier. Pani Beata z dziećmi
        słyszała dwa potężne, ogłuszające “strzały”. W powietrzu unosił się
        specyficzny zapach krzesiwa. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Od
        grudnia wystąpiły niepokojące objawy u dzieci. Apatia, ogólne
        osłabienie, rozkojarzenie. Były tak widoczne, że zwróciły one uwagę
        nauczycieli, którzy zaniepokojeni zwrócili się z pytaniami do
        rodziców, czy aby dzieci nie biorą narkotyków, czy nie piją alkoholu
        i czy nie przebywają w niewłaściwym towarzystwie? Dotyczyło to dwóch
        najstarszych dziewczynek, pilnych uczennic, ze średnią ocen 5-6,
        które nagle zaczęły mieć kłopoty z koncentracją, pamięcią, straciły
        dawną aktywność. Młodsze dzieci potrafiły przerywać zabawę, płakać i
        narzekać na bóle głowy. Pani Beata, pedagog z wykształcenia, była
        zaszokowana takim zachowaniem. Żaden lekarz nie potrafi wyjaśnić
        tego zjawiska. Dzieci są często blade. Pawełek ma nienaturalnie,
        ciągle podkrążone oczka, zwłaszcza wieczorem. Małgosia była
        diagnozowana w Akademii Medycznej w Gdańsku. Badanie radiologiczne
        MRI oraz program naczyniowy wykazał powiększenie półkuli mózgu.
        Małgosia cierpi na napadowe silne bóle głowy i gałki ocznej.
        Rodzicom w dość krótkim czasie popsuł się wzrok, tak, że nie mogą
        czytać bez okularów.

        Sprawą pp. Raczkowskich zainteresowała się także lokalna
        prasa. “Dziennik Bałtycki” z 8. 10. 1999 r. zamieścił na ten temat
        artykuł red. Tomasza Nalikowskiego “Walka z anteną”.

        • Gość: Ziemniak technicz. ciąg dalszy IP: 82.139.41.* 14.06.08, 21:33
          Sprawie towarzyszą jednak wciąż dziwne zjawiska, tym razem ze sfery
          prawno-administracyjnej. Zaczęło się od lokalizacji. W 1998 r.
          Wydział Architektoniczno-Budowlany wszczął postępowanie w sprawie
          budowy stacji. Urząd Wojewódzki umorzył dwie kolejne decyzje.
          Pierwszą z powodu braku w ocenie oddziaływania najbliżej położonego
          budynku (dom państwa Raczkowskich!), drugą z powodu samowoli
          budowlanej, której wcześniej nie zauważono. Dopiero trzecia decyzja
          się uprawomocniła, od której pp. Raczkowscy odwołali się pismem z
          dnia 09.10.1999 r. do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.
          Do tej pory brak jednak odpowiedzi.

          Budowa została ukończona szybko. Robotnicy pracowali dzień i noc. W
          październiku 1999 r. Państwowa Agencja Radiowa, w osobie dyr.
          Henryka Suligowskiego, stwierdziła, że antena funkcjonuje. To jedno
          z wielu naruszeń. Wcześniej powinno się wykonać pomiary czy
          działanie jej nie jest szkodliwe. “Stwierdzono” to jednak dopiero
          pismem z 25.10.1999 r. po interwencji pana Arkadiusza Raczkowskiego.

          Pomiary na siłę oddziaływania przeprowadziła pani Janina
          Kołodziejczyk z sanepidu wojewódzkiego w Gdańsku. Jednocześnie, ta
          sama osoba, prywatnie, wykonała ocenę oddziaływania na środowisko
          stacji, która to ocena posłużyła do pozytywnego zaopiniowania
          lokalizacji stacji przez organy administracji.

          Państwo Raczkowscy uważają, że pomiary są niewiarygodne, gdyż
          bezpośrednio po nich manipulowano przy skrzyniach, w których
          znajdują się urządzenia nadawcze. Istnieje podejrzenie, że na czas
          przeprowadzenia pomiarów zredukowano moc nadajników. - Pani
          Kołodziejczyk poinformowana o zjawiskach elektromagnetycznych
          towarzyszących uruchomieniu stacji była wyraźnie zmieszana –
          powiedział nam Arkadiusz Raczkowski. Sama kontrola była
          przeprowadzona z naruszeniem wielu paragrafów rozporządzenia
          ministra ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa z
          11.08.1998 r. (DZ. 98, 107.676) o czym została powiadomiona
          prokuratura w Gdyni.

          Państwo Raczkowscy uważają, że od samego początku zamontowano inną
          antenę niż na rysunkach ujętych w planie oddziaływania. Po tym jak
          sprawa zrobiła się głośna, inwestor postanowił rekonfigurować antenę
          nadawczą. Operacja odbyła się jednak najprawdopodobniej tylko na
          papierze. Konfiguracja anteny nie zmieniła się bowiem od początku
          jej zainstalowania.

          Wreszcie 27.04.2000 r. Wydział Architektoniczno-Budowlany Urzędu
          Miasta Gdyni wydał decyzję “sprzeciw w sprawie przystąpienia do
          użytkowania” i nałożył na inwestora obowiązek uzyskania pozwolenia
          na użytkowanie obiektu. Stacja pracuje jednak dalej. Dodatkowa
          interwencja w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego
          zaowocowała decyzją z 24.05.2000 r. o “wstrzymaniu użytkowania”
          stacji bazowej telefonii komórkowej. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru
          Budowlanego uchylił ostatnią decyzję wyjaśniając, że PINB wydał
          decyzję powołując się na niewłaściwy artykuł. Państwo Raczkowscy
          ponownie się odwołali.

          Pod koniec listopada sprawą pp. Raczkowskich zajęła się także
          Komisja ds. Rodziny Rady Miasta Gdyni, na której obrady, pomimo
          wcześniejszego zaproszenia, nie przybył żaden przedstawiciel PTK
          Idea-Centertel sp. z o.o. Podczas dyskusji z udziałem naczelników
          kilku wydziałów UM w Gdyni, omówiono toczący się od przeszło roku
          długotrwały tryb odwoławczy w procesie decyzyjnym dotyczącym
          zainstalowania bazy nadawczej telefonii komórkowej Idea-Centertel
          przy ul. Spokojnej. Wyjaśniono także zebranym, że z reguły podobne
          bazy montuje się na dachach wysokich budynków, aby w możliwie
          największy sposób ograniczyć szkodliwe promieniowanie. W omawianym
          jednak przypadku antenę radiofonii telekomórkowej zainstalowano na
          budynku dwupiętrowym, wolnostojącym.

          Członkowie komisji uznali za konieczne przeprowadzenie kolejnych
          badań, w wyniku których należałoby przeprowadzić niezależne oraz
          niezapowiedziane pomiary szkodliwości emitowanych fal
          radiomagnetycznych dla środowiska przez bazę nadawczą telefonii Idea-
          Centertel zamontowanej przy ul. Spokojnej. Członkowie Komisji ds.
          Rodziny, pomimo zawiłości proceduralnych związanych z omawianą
          sprawą, zwrócili jednak uwagę na ogólnoludzki wydźwięk problemu,
          kierując wniosek do Zarządu Miasta, aby ten podjął się interwencji
          na rzecz dobrowolnego przesunięcia przez Idea-Centertel anteny z ul.
          Spokojnej na teren pobliskiego cmentarza, ”(...) tak by w polu
          działania promieniowania pól elektromagnetycznych o wysokich
          częstotliwościach nie znajdował się żaden budynek mieszkalny.
          Komisja ds. Rodziny widzi konieczność podjęcia szybkiej interwencji
          przez Zarząd Miasta w celu ratowania zagrożenia życia ośmioosobowej
          gdyńskiej rodziny pp. Raczkowskich” – czytamy we wniosku.

          Tymczasem pan Arkadiusz przeprowadził, na własna rękę badania
          amerykańskim urządzeniem pomiarowym “Conrad Elektronic” 97 099A,
          które wykazały znaczne przekroczenie normy natężenia pola
          elektromagnetycznego. Promieniowanie elektromagnetyczne zmierzone w
          mieszkaniu było porównywalne z polem wytwarzanym przez kineskop
          telewizora mierzonym tuż przy ekranie. A jak wiemy TV oglądamy, w
          zależności od wielkości kineskopu, z bezpiecznej odległości. Na
          działce państwa Raczkowskich skala pokazała ponad 20 miligaussów, co
          wyklucza przebywanie na terenie o tak wysokim promieniowaniu
          magnetycznym.

          Zadajmy sobie kilka pytań...

          Sprawa stacji nadawczej z ulicy Spokojnej 12 nie jest jedyną w
          Gdyni. Jedna z wielu dotyczy posesji przy ul. Armii Krajowej 30.
          Pani Halina Łończuk wystąpiła przeciw Polskiej Telefonii Cyfrowej
          sp. z o.o. W tym przypadku sprawa znalazła się w Naczelnym Sadzie
          Administracyjnym. Najprawdopodobniej naruszono wiele artykułów z
          ustawy o ochronie środowiska, prawa budowlanego, kodeksu cywilnego,
          kodeksu postępowania administracyjnego, Konstytucji RP, dekretu o
          jęz. państwowym i jęz. samorządowym władz administracyjnych, ustawy
          o ochronie i kształtowaniu środowiska, wiele paragrafów
          rozporządzenia ministra ochrony środowiska, zasobów naturalnych i
          leśnictwa z 14.07.1998 r. dotyczących określenia rodzajów inwestycji
          szczególnie uciążliwych dla środowiska i zdrowia ludzi, albo
          mogących pogorszyć stan środowiska oraz wymagań, jakim powinny
          odpowiadać oceny oddziaływania na środowisko tych inwestycji.

          Pozostaje nam zatem tylko wierzyć, że sprawiedliwości stanie się
          wreszcie zadość. Prawo Najjaśniejszej Rzeczpospolitej będzie
          przestrzegane, a sprawca zdrowotnych problemów rodziny Raczkowskich
          będzie ukarany. Tymczasem w rękach gdyńskiego Zarządu Miasta
          pozostaje biologiczny los rodziny pp. Raczkowskich. Wydaje się
          bowiem, że tylko skuteczna interwencja władz miasta może uratować
          życie ośmiu gdynian, skazanych w innym przypadku na powolną śmierć...

          Piotr Błaszkowski
          piotrblaszkowski@poczta.onet.pl
          redakcja@prawicapolska.pl





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka