Gość: bawarczyk IP: *.dip.t-dialin.net 28.09.03, 18:24 A co z naszym Rynkiem? Generalnie rynek stanowi serce miasta i tam zawsze najwiecej sie dzieje. Radom zawsze byl ewenementem i chyba zostanie nim do konca... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
best_seler Re: Czy udało się ożywić deptak? 28.09.03, 20:19 Ja przepraszam, ale jakoś wczoraj nie zauważyłem tych "licznych stoisk", na których mozna było KUPIĆ jabłka i paprykę. Ja naliczyłem dwa. Na pozostałych na jabłka mozna było sobie POPATRZEĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJK Re: Czy udało się ożywić deptak? IP: *.radom.pl 28.09.03, 21:28 A może by tak kupcy zaczęli zamykać sklepy nie o 18 a o 20 oraz handlować w soboty i niedziele to być może ruch byłby większy. Osobiście nie mam czasu w tygodniu by zdążyć do sklepów przed zamknięciem i ztego powdu nie chodze do sklepów na Zeromskiego. To samo w niedzielę wszystko pozamykane. Tak jakby nie chcieli sprzedawać. Może niech sklepy bedą zmanknete np. w poniedziałek a zo to normalnie otwarte w sobotę i może w niedzielę, albo zmienić godziny otwarcia od 12 do 20 od poniedziałku do soboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radomianin-Wroclawianin Radomiacy-buracy IP: *.stat.gov.pl 29.09.03, 08:26 W niedziele w M1 byla kupa ludzi jak w zwyklym dniu na tygodniu. Wiec jak ma byc ozywiony nasz deptak, skoro radomiacy-buracy wola isc na tanie i gowniane lody czy na spacer do M1 zamiast do centrum? W M1 jest romantycznie, specyficzny klimat kawiarniano- towarzyski, jest OK. ;-) Moim zdaniem zeby ozywic centrum powinno sie zrobic 2 rzeczy: 1. Nie otwierac juz w Radomiu zadnych wiecej supermarketow, bo jest ich wystarczajaca i to one zabijaja caly inny hadnel w miescie. 2. Zamknac w niedziele supermarkety i w ten sposob zmusic ludzi do wyjscia na lody czy kawe do miasta. Oczywiscie zaraz beda glosy, ze tak nie mozna, ze to ograniczanie swobody itd. A moim zdaniem to zwyczajna troska o harmonijny rozwoj miasta i jego zwyczajnej kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kojot Re: Czy udało się ożywić deptak? IP: *.tkdami.net / 172.16.3.* 29.09.03, 08:58 Kiedy w soboty zaczynalo sie cos dziac to o 14 zamykano sklepy. Handlowe glowy, czy puste glowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kupiec Re: Czy udało się ożywić deptak? IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 19:33 Przedmówca ma wiele racji. Kupcy niewiele robią aby było im lepiej. Sam jestem jednym z nich i wiem, że oni najlepiej to potrafią biadolić. Żadne propozycje do nich nie docierają. Zorganizowałem swego czasu kilka spotkań z wieloma liczącymi się właścicielami sklepów na Żeromskiego. Poruszane były różne pomysły i inicjatywu - nawet wielce obiecujące. Niestety. gdy doszło do konkretów (czytaj; finansów) sprawy nie były już tak oczywiste. Okazywało się że wydatek jednego sklepu w wysokości 100 zł miesięcznie był kwotą nie do przeskoczenia. Stare komunistyczne nawyki. Po co marketin, po co reklama, po co wyjście do klienta. Klient powinien sam do nas przyjść "bo nie ma innego wyjścia". Oczywiście wyjście ma. Zakupy np w M1. A że chłam i większość oferowanych rzeczy jest jednorazowa (wiertła, koszule, promocyjne narzędzia, odzież itp)? No cóż. Jakoś sobie z tym radzą skoro po 5 latach dzialalności w Radomiu zapotrzebowanie na ten chłam nie spada. "Działa" w naszym mieście Stowarzyszenie Kupców Polskich. Jest to jednak martwy stwór, którym kieruje garstka ludzi, którzy z kupiectwem nie mają nic wspólnego. Najważniejszą ich działalnością jest utrzymanie "zdobytego" majątku, zarządzanie nim i ciągnięcie niezłych profitów z tego tytułu (majątkiem są wszystkie obiekty przy ul. Traugutta, w których obiecnie mieści się Wyższa Szkoła Biznesu i Prywatna Szkoła Podstawowa). Oni nie reprezentują kupców tylko siebie. Aby zmienić niekorzystną konikturę należałoby wprowadzić kilka zmian: 1) Utworzenie silnej reprezentacji kupców radomskich.Ich atutem jest JEDNOŚĆ, która miałaby przełożenie w postaci zatrudniania ok.500 osób (pracownicy) i utrzymywania ponad 1500 osób (rodziny właścicieli i osób u nich pracujących), 2) Godziny otwacia sklepów (przede wszystkim wydłużyć ich działalność), 3) Wydawać własną gazetkę promocyjną z zaznaczeniem nie tylko punktów handlowych (co, gdzie, kiedy), ale również usługowych (pralnie, szewców, grawerów, punktów napraw parasoli, zegarków, ostrzenie narzędzi, puby, ciastkarnie, kawiarnie i restauracje, itp - tego, czego M1 nie zaoferuje nigdy) oraz informującą o festynach organizowanych przez miasto czy też samych kupców (lub też wspólnie) - kiedy, do kogo kierowany, itp, 4) Silna współpraca z władzami miasta w celu utworzenia specjalnej linii autobusowej przywożącej klientów z różnych części miasta (dla marketów stworzono taką linię, więc również można byłoby dla Centrum), 5) Silny lobing reprezentantów w celu utworzenia w Centrum wielopoziomego parkingu dla zmotoryzowanych (przymierzany obiekt po WKU jest w gestii zainteresowania prywatnego inwestora, a to oznacza kolejne sklepy zamiast parkingu).Miasto - ten strategiczny teren - powinno kupić jak najszybciej z przeznaczeniem na parking, który rozwiązałby nie tylko problem Centrum, ale również "obsługę" uczestników świąt kościelnych i państwowych w pobliskich kościołach (Katedra i Garnizonowy). Czy to tak dużo? Chyba nie. JEŻELI KTOŚ NIE PAMIĘTA TO PRZYPOMNĘ: TO OD KUPCOW WYSZEDŁ POMYSŁ MONITORINGU ULICY ŻEROMSKIEGO.A WIĘC MOŻNA? OKAZUJE SIĘ, ŻE TAK!!! POTRZEBNA JEST TYLKO SILNA REPREZENTACJA I SILNY LOBBING. TYLKO KTO ZACZNIE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JJK Jakiś rozsądny głos IP: *.radom.pl 29.09.03, 20:09 godziny otwarcia to po pierwsze, dla kogo one są dla bezrobotnych, Ci chyba nie maja pieniędzy, przepraszam za takie porównanie, ale jeśli pracuję do godz 16- 16.30 i mieszkam na Południu to w zasadzie nie mam szans pojechać do domu zabrać rodzinę na zakupy i wrócic na Żeromskiego bo zostanie mi jakieś 45 minut czyli 1-2 sklepy, dlatego też robimy często zakupy w pasażu M1 z jednej prostej przyczyny sklepy tam mieszczące się są otwarte do 21.00. 100 razy wolałbym przejśc się spokojnie przez Żeroskiego wchodząc do każdego sklepu, pooglądać, poprzymierzać i kupić. A kupować lubię :-) A i parę sklepów już widzaiłem, że są otwarte od 9 do 17. Po drugie rzeczywiście nie mam pojęcia co sie na Żeromskiego znajduje, jakie sklepy (to może wiem) ale co w nich jest dokładnie to już nie, przez okno wiele się nie zobaczy, więc jakas gazetka (choć te z supermarketów to od razu wyrzucam)z opisem co, gdzie i jak na zeromskiego na pewno by sie przydała. Jeszcze jedna ważna sprawa, dłuższe otwarcie sklepów powodowoałoby naturalne ożywienie deptaka a więc posrednio wiecej klientów nie tylko w sklepach ale w kawiarniach, punktach usług itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bedebe Re: Czy udało się ożywić deptak? IP: *.tkdami.net 30.09.03, 11:50 Skoro takie są głosy.Ja też przyłączam się do nich.Polacy uważają za coś eleganckiego kupowanie w marketach.Molochy te polacy traktują jak świątynie.Miejsce spotkań i spacerów.Miejsce gdzie należy bywać, aby inni zobaczyli.Trzon tej licznej grupy stanowi inteligencja szpagatowa i nowobogaccy.Na zachodzie jest nieco inaczej.Obywatel danego kraju kupuje produkty w swoich sklepach i rodzime wyroby.I to jest zaszczytem dla niego,że wspiera swój handel.Mój kolega z Niemiec jest zaszokowany postępowaniem polaków.A z drugiej strony rozradowany, że my polacy nabijamy kieszenie niemcom.Wielokrotnie bywając na zachodzie bacznie przyglądałem się kupującym. Klienci zwracają uwagę na producenta i zalety wyrobu.My Polacy jesteśmy na etapie ludów afrykańskich.Kupujemy świecące i ładnie zapakowane rzeczy.Które po odpakowaniu okazują się śmieciami nic nie wartymi.Żadnej konkretnej informacji nie można uzyskać o towarze w markecie.Pracownik marketu tylko sprzedaje i nic więcej. Czy ktoś widzial w takim molochu zegar?Nikt.Bo żadnym nie ma. Jest tylko muzyka i towary rozlokowane na półkach stosownie do wieku i płci. Do tego przyzwolono handlować wszelkimi towarami obcokrajowcom na bazarach.Ceny u nich są kuszące.Ale nikt nie interesuje się skąd tak niskie ceny. W większości są to ceny poniżej cen hurtowych.Można domniemywać, że towary są z przemytu czy jak kto woli kontrabanda.Nie ma się co dziwić że polskie sklepy świecą pustkami.Skoro w Radomiu,mieście o dużym bezrobociu pieniądze są wysysane przez kilka dużych obcokrajowych marketów.Do tego kilkuset pseudohandlarzy obcokrajowców na bazarach.Kupując w polskich sklepach i u polaków towar byłby tańszy i wpływy do kasy państwa większe.Dlatego nie dziwmy się że w zachodnich państwach ludziom żyje się lepiej.My polacy nabijamy im kieszenie pieniędzmi.I tym z Radomiaka.Dla ciekawości dodam.Wielu obcokrajowców- handlarzy z bazarów radomskich stać na wynajmowanie pięknych mieszkań.Co niektórzy wynajmują całe wille.Prowadząc życie na wysokim poziomie.O jakim polak może tylko śnić. Blizko mnie mieszka taki.Zmienia już piąty samochód. Kupując u obywatela polskiego polacy są zamożniejsi i skarb państwa. Jeżeli władze miasta chcą ożywić sklepy w centrum niechaj nakłaniają radomian do kupowania w polskich sklepach u polaków. W każdym zakątku świata jest tak.Ta społeczność jest bogata do której należy handel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pik Re: Czy udało się ożywić deptak? IP: *.tkdami.net 30.09.03, 11:55 Rynek ożywić? Wpuścić pewnie jakiegoś turka z kebabem i brudasa z lipnym towarem z Radomiaka? Che,che,che. Odpowiedz Link Zgłoś
muzyk2 Re: Czy udało się ożywić deptak? 01.10.03, 23:14 Jak nieboszczyka można ożywić? Odpowiedz Link Zgłoś