Dodaj do ulubionych

Debile w samochodach... a rozsądek gdzie?

10.09.08, 09:37
Temat oczywiście kontrowersyjny ale może w pełni uzasadniony.
Otóż wczoraj ok. godz.15.30 na ul.1905 roku (na wysokości salonu meblowego) na
przejściu dla pieszych na środku ulicy stała kobieta z wózkiem i dzieckiem
ok.10-12 lat. Aby umozliwić jej przejście zatrzymałem się na środkowym pasie a
za mna 2-3 kolejne samochody. Po 3 sekundach z dużą prędkością wyminęło nas z
prawej strony granatowe autko (zdaje się Audi). Zdążyłem tylko na klakson
nacisnąć aby kobieta nie wpadła pod ten samochód. Fajny kierowca. Pogratulować
umiejętności poruszania się po mieście. No i ok. 5 sekund później to samo
zrobił następny - tylko z dużo większą prędkością. Również gratuluję! Nie
udało wam się zabić ani tej kobiety ani jej dzieci! Cud!
A teraz kilka słów na serio do wspomnianych "kierowców":
gdybym was sk...syny dopadł to bym wam nogi z pi...ej d...py powyrywał. Wozem
drabiniastym wam po polnych drogach bym nie dał kierować a już nigdy nie
pozwolił w mieście nawet rowerem jechać. Przez takich idiotów jak wy strach
jest zatrzymać się przed przejściem dla pieszych aby z bliska nie oglądać
morderstwa - i nie czuć się współwinnym czyjejś śmierci... Mam nadzieję
(niewielką ale mam), że te barany chociaż zorientowały się co zrobiły i
chociaż trochę im wstyd.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pas Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 193.111.147.* 10.09.08, 10:01
      W pełni popieram. Sam miałem prawie identyczną sytuację w okolicach
      teatru. Z tym, że ja po zatrzymaniu się przed pasami (na które z
      prawej strony weszły dwie dziewczyny) zostałem wyprzedzony
      (jednopasmówka) przez jakiegoś cymbała. Zdązyłem zatrąbić i
      dziewczyny się zatrzymały na pasach...
      • Gość: angr Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 11:59
        podzielam uczucia przedmowcow,ale przezylam przypadek jeszcze bardziej skrajny.
        Ja sie zatrzymalam na prawym przed pasami , a lewym z duza predkoscia przejechal
        SAMOCHOD POLICYJNY nie na sygnale. I tylko zal odczulam, ze nie mialam
        naszykowanego aparatu fotograficznego lub kamery.
    • annobr Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 13:31
      A najgorsze jest to, że zdarza się bardzo często... :( Nie raz miałam sama takie
      przypadki, czy to jako kierowca, czy też pieszy... :( A co do wspomnianych wyżej
      kierowców, to naprawdę wątpię, czy cokolwiek ich to obchodzi... :((
    • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 14:09
      Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś podpuści.
      Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na przykład nie ma
      świateł, a podpuszczaną kobitkę zasłaniasz swoim samochodem, to
      kierowca za tobą na pasie obok może nie mieć czasu na zatrzymanie
      się, bo wcześniej nie widział tego co ty i nie odgadł też twoich
      intencji.
      Zanim zaczniesz bluzgać na innych sam się zastanów nad sobą. A jak
      już dopadniesz tych sk...synów, to najpierw dobrze się im przyjrzyj,
      bo to oni mogą ci nogi z pi...ej d...py powyrywać i zostanie
      dżentelmen szos bez podwozia.
      • elomoto_ras19 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 14:16
        Tak. I mam jeszcze gratulować debilizmu? Podziwiam Twoją opinię.
        • Gość: kierowca Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 14:32
          > I mam jeszcze gratulować debilizmu?

          Jeśli czyjkolwiek debilizm przebije debilizm twoich wypocin o
          alternatywnej ekonomii rowerowej, to faktycznie powinieneś
          pogratulować. Sobie.
        • Gość: Szacuneczek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 193.111.147.* 10.09.08, 14:34
          "Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś podpuści.
          Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na przykład nie ma
          świateł, a podpuszczaną kobitkę zasłaniasz swoim samochodem, to
          kierowca za tobą na pasie obok może nie mieć czasu na zatrzymanie
          się, bo wcześniej nie widział tego co ty i nie odgadł też twoich
          intencji."
          he he... I to mi się podoba, to jest prawdziwe i jedyne rozsądne
          podejście do zagadnienia :)
          Nawet nie wiem jak "ugryźć" ten komentarz (już pal licho
          to "podpuszczenie"). Wynika z niego na przykład, że jak nie ma
          świateł, to po cholerę się zatrzymywać przed pasami... :)
          Poza tym ile inteligencji trzeba posiadać, by na widok samochodu
          zatrzymującego się przed pasami nie zacząć domyślać się, że kierowca
          owego pojazdu chyba coś widzi, czego my nie widzimy - bo po cholerę
          się rozglądać? Szacun... :)
          • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 15:00
            > Poza tym ile inteligencji trzeba posiadać, by na widok samochodu
            > zatrzymującego się przed pasami nie zacząć domyślać się, że
            kierowca
            > owego pojazdu chyba coś widzi, czego my nie widzimy - bo po
            cholerę
            > się rozglądać? Szacun... :)

            A to już zależy od sytuacji. Kierowca zatrzymujący się na
            wewnętrznym pasie przed skrzyżowaniem może, na przykład, chcieć
            skręcić w lewo. W tym celu musi najpierw zwolnić. Jeśli ja jadę
            prawym pasem prosto, to czy w takiej sytuacji też mam zwolnić i w
            końcu zatrzymać się przy nim, odczekać na to, co zrobi i jechać
            dopiero gdy on skończy swój manewr?
            Nie. Muszę tylko być przytomny i mieć na uwadze, że nigdy na 100%
            nie wiem co on zamierza zrobić. A on, przepuszczając kobitkę
            powinien mieć na uwadze, że nie wszyscy widzą to co on, w tym sama
            ta kobitka. Dlatego chcąc jej ułatwić, a nie skrócić życie, powinien
            zerknąć w lusterko i sprawdzić, czy może przejść bezpiecznie. Co też
            chyba zrobił. I dobrze. Gdyby skupił się tylko na podziwianiu jej
            przejścia przed swoją maską, wykazałby się brakiem rozsądku
            i "podpuściłby" ją do wejścia komuś przed maskę.
            Rozsądek obowiązuje wszystkich. I tylko tyle w tym temacie. Jak
            chcesz sobie jeszcze coś dopisać odpowiednio do własnej zdolności
            pojmowania, to już nie moja sprawa.

            > Nawet nie wiem jak "ugryźć" ten komentarz

            Jak nie wiesz, to następnym razem nie gryź, bo się możesz udławić.
            Pozdro:)
            • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 15:10
              Gość portalu: rozsądek napisał(a):

              > A to już zależy od sytuacji. Kierowca zatrzymujący się na
              > wewnętrznym pasie przed skrzyżowaniem może, na przykład, chcieć
              > skręcić w lewo. W tym celu musi najpierw zwolnić. Jeśli ja jadę
              > prawym pasem prosto, to czy w takiej sytuacji też mam zwolnić i w
              > końcu zatrzymać się przy nim, odczekać na to, co zrobi i jechać
              > dopiero gdy on skończy swój manewr?
              > Nie. Muszę tylko być przytomny i mieć na uwadze, że nigdy na 100%
              > nie wiem co on zamierza zrobić.
              Koleżko! Nie widzę możliwości zaistnienia sytuacji w której byłoby Ci wolno
              wyprzedzić, wyminąć samochód stojący przed przejściem dla pieszych! A jak lubisz
              się mądrzyć - proszę bardzo! W tym miejscu nie ma zakrętu w lewo! Jest to
              przejście dla pieszych! Poza tym może się mylę ale zamierzając skręcić w lewo
              chyba jednak nawet ty włączasz kierunkowskaz? Wiesz co to jest? Takie coś
              mrygające dość regularnie z boku i z tyłu oraz z przodu auta i pokazujące innym
              zamiar skrętu! Zdaje się, że próbujesz za wszelką cenę znaleźć wytłumaczenie dla
              swojego braku wiedzy i umiejętności jako kierowcy!
              TWOIM BEZ MAŁA PSIM OBOWIĄZKIEM JEST ZATRZYMAĆ SIĘ PRZED PRZEJŚCIEM DLA PIESZYCH
              JEŚLI STOI PRZED NIM INNY SAMOCHÓD! Lepiej się tego naucz zanim kogoś zabijesz a
              potem będziesz tłumaczył jego rodzinie, że jakiś głupek go pewnie podpuścił.
              • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 15:41
                > A jak lubisz się mądrzyć - proszę bardzo! W tym miejscu nie ma
                zakrętu w lewo!

                A czy ja napisałem, że akurat w tym miejscu jest?
                Napisałem: "jeśli..itd.". To była sytuacja hipotetyczna, w której
                nie mam żadnego obowiązku zatrzymać się przed przejściem, jeśli
                nikogo na nim nie widzę. Naucz się czytać ze zrozumieniem.

                > Poza tym może się mylę ale zamierzając skręcić w lewo
                > chyba jednak nawet ty włączasz kierunkowskaz? Wiesz co to jest?
                Takie coś
                > mrygające dość regularnie z boku i z tyłu oraz z przodu auta i
                pokazujące innym
                > zamiar skrętu!

                Nie wiem kto ci dał prawo jazdy, ale to była straszna pomyłka. Jeśli
                uważasz, że jadąc prawym pasem widzę lewy kierunkowskaz twojego,
                stojącego na lewym pasie samochodu i to w sytuacji gdy, jak sam
                piszesz, inne samochody się za tobą zatrzymały, to nie tylko nie
                masz odrobiny rozsądku, ale i wiele więcej można by na twój temat
                powiedzieć.

                > TWOIM BEZ MAŁA PSIM OBOWIĄZKIEM JEST ZATRZYMAĆ SIĘ PRZED
                PRZEJŚCIEM DLA PIESZYC
                > H
                > JEŚLI STOI PRZED NIM INNY SAMOCHÓD! Lepiej się tego naucz zanim
                kogoś zabijesz
                > a
                > potem będziesz tłumaczył jego rodzinie, że jakiś głupek go pewnie
                podpuścił.

                A ty wtedy będziesz miał czyste i spokojne sumienie, bo przecież
                debile bez wyobraźni, to wszyscy inni, tylko nie ty. Ale skoro tak
                zakładasz, to czemu nie potrafisz przewidzieć, że jakiś debil może
                nie zatrzymać się przed przejściem, gdy ty właśnie odgrywasz
                dżentelmena szos? Skoro jest debilem, to dziwne by było, gdyby
                zachował się rozsądnie. Nie prawda?:)
                • samspade Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 15:49
                  Nie pisz już nic więcej. Głęboko ubolewam nad twoją nieznajomością przepisów.
                  Nieznajomość ta jest skrajnie niebezpieczna dla zdrowia i życia innych
                  uczestników ruchu drogowego. Mam nadzieję że nie ma na ulicach zbyt wielu takich
                  uczestników ruchu drogowego.
                  • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 17:15
                    Głęboko ubolewam nad twoim brakiem umiejętności czytania ze
                    zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem, że w tej konkretnej, opisanej
                    przez fnx1 sytuacji, wymijający na przejściu nie złamał przepisów.
                    Nigdzie też nie napisałem, że ja tak jeżdżę.
                    Cały problem w tym, że na tym forum jest cała masa mędrców, których
                    najlepszą rozrywką jest założenie wątku pt. "debil za kierownicą
                    zrobił to czy tamto, a ja tam byłem i jako jedyny mądry wszystko
                    dobrze zrobiłem", a gdy tylko ktoś pokaże się im rzecz z innej
                    strony, to zaraz zaczyna się akcja: "hurrrra, mamy tu takiego
                    debila, zaj...bmy go razem, będziemy mieli zasługę!"
                    A jedyne, co rzeczywiście wynika z tego, co napisałem to to, że
                    myślenie i przewidywanie obowiązuje wszystkich uczestników ruchu.
                    Nie można polegać tylko na przepisach, bo nawet jeśli ktoś je zna i
                    stara się ich przestrzegać, to może się zdarzyć taka sytuacja, że z
                    jakiegoś powodu mu się to nie uda. Tak może być w przypadku sytuacji
                    stworzonej w dobrej wierze przez kogoś, kto chce przepuścić pieszego
                    na przejściu bez sygnalizacji. Oczywiście, że przepuszczający nie
                    będzie ponosił prawnej odpowiedzialności za wypadek spowodowany
                    przez osobę wymijającą go sąsiednim pasem. Ale tak się składa, że
                    znam taką osobę, która w podobnej sytuacji przepuściła pieszego i on
                    zginął na jej oczach. Wcale nie robiło jej się lepiej z tego powodu,
                    że nikt nie miał do niej pretensji. Zastanawiała się tylko, czy
                    przez całe życie będzie myśleć, że ten człowiek by żył, gdyby go nie
                    przepuściła. Ja wyciągnąłem z tego taki oto wniosek, że jeśli kogoś
                    przepuszczam w takiej sytuacji, to do pewnego stopnia biorę za niego
                    odpowiedzialność i powinienem się upewnić, czy coś nie nadjeżdża od
                    strony, którą ja mu zasłaniam, by w razie czego dać mu znać o
                    niebezpieczeństwie. To kwestia wyobraźni. Ale widać, że większość
                    wypowiadających się w tym wątku jest kompletnie jej pozbawiona. A do
                    tego tak zadufana w sobie, że nie zadaje sobie nawet odrobiny trudu
                    przemyślenia tego, co ktoś inny pisze.
            • Gość: kikut Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 15:43
              Co to za kocopoły? Stary, zastanów się, bo będziesz się jeszcze przed wnukami
              wstydził, żeś takie głupoty powypisywał. Jak nie widzisz znaków informujących o
              przejściu dla pieszych to wsiadaj na hulajnogę i po chodniczku.

              "Podpuszczanie"... hehe, żałosne...
          • joanna182-0 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 11:35
            chyba w końcu po coś się zatrzymał, bo w końcu nie stoi przed pasami
            dla zabawy.
      • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 15:01
        Gość portalu: rozsądek napisał(a):
        > Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś podpuści.
        > Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na przykład nie ma
        > świateł,
        Na przykład stojąca na wysepce między pasami kobieta z wózkiem i dzieckiem?
        Niewystarczający powód?
        Koleżko... z rozsądkiem to ty masz bardzo niewiele wspólnego. Ze znajomością
        przepisów ruchu drogowego dotyczących przejść dla pieszych też raczej niewiele.
        "Podpuszczanie" o jakim piszesz ja nazywam "przepuszczaniem pieszego w miejscu w
        którym ma bezwzględne pierwszeństwo". Co do reszty się nie wypowiem - bo mogę
        twierdzić, że jestem w stanie urwać komuś łeb razem z jajami a ty, że jest
        akurat przeciwnie... A szczerze - dyskusja z tobą? Przy takim poziomie
        "profesjonalizmu" wypowiedzi? A słyszałeś powiedzenie - "Nie dyskutuj z
        kretynem. Bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu. A potem pokona
        doświadczeniem!". Nie mam zamiaru z tobą polemizować dopóki się nie dowiesz jak
        powinieneś się zachować na przejściu dla pieszych. Zarówno jako pieszy - jak i
        kierowca.
        • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 15:45
          > A słyszałeś powiedzenie - "Nie dyskutuj z
          kretynem. Bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu. A potem
          pokona doświadczeniem!".

          Słyszałem. To rozsądne zalecenie i dlatego się do niego zastosuję:)
          Tym bardziej, że nie tylko twój kretynizm mnie zniechęca, ale
          zwłaszcza twoje chamstwo. Pozdro:)
      • lkleon Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 21:14
        Zwykły jak to piszesz rozsądek nakazuje pomyśleć, że jeżeli samochód
        zatrzymuje się przed przejściem, to nie po to że kierowca zaraz
        wysiądzie żeby np. zrobić siku, tylko po to żeby przepuścić
        pieszych!!! Ale żeby to sobie uzmysłowić trzeba mieć mózg, który
        niestety u ciebie podtrzymuje jedynie oddychanie i robienie kupy
        oraz służy do wymyślania takich bredni.

        Też miałem podobną sytuację jak opisane powyżej i od tego czasu nie
        zatrzymuję się przed przejściami na drogach z dwoma pasami, nie chcę
        piośrednio przyczynić się do czyjejś śmierci.

        Pozdrawiam myślących.
        • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 22:36
          > Zwykły jak to piszesz rozsądek nakazuje pomyśleć, że jeżeli
          samochód
          > zatrzymuje się przed przejściem, to nie po to że kierowca zaraz
          > wysiądzie żeby np. zrobić siku, tylko po to żeby przepuścić
          > pieszych!!! Ale żeby to sobie uzmysłowić trzeba mieć mózg, który
          > niestety u ciebie podtrzymuje jedynie oddychanie i robienie kupy
          > oraz służy do wymyślania takich bredni.

          A kiedy jechał lewym pasem, a za nim cały sznurek innych samochodów,
          to zza niego niestety nie widać, czy on się zatrzymuje przed
          przejściem, czy może przed skrętem w lewo. Ale żeby to sobie
          uzmysłowić, trzeba mieć mózg, który niestety u ciebie podtrzymuje
          jedynie oddychanie i robienie kupy oraz służy do wymyślania bredni o
          wysiadaniu na skrzyżowaniu w celu zrobienia siku.

          > Też miałem podobną sytuację jak opisane powyżej i od tego czasu
          nie
          > zatrzymuję się przed przejściami na drogach z dwoma pasami, nie
          chcę
          > piośrednio przyczynić się do czyjejś śmierci.

          Zatem po steku inwektyw potwierdzasz wszystko, co tu napisałem. To
          chyba dotychczasowy szczyt debilizmu w tym wątku. Moje gratulacje!:)
          • Gość: Marek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 83.14.207.* 10.09.08, 23:00
            > A kiedy jechał lewym pasem, a za nim cały sznurek innych samochodów,
            > to zza niego niestety nie widać, czy on się zatrzymuje przed
            > przejściem, czy może przed skrętem w lewo.

            Zna zasadę ograniczonego zaufania? To niech się stosuje, żeby się potem w sądzie
            nie tłumaczyć. Samochód to nie zabawka dla woźnicy z klapkami na oczach.
            • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 23:10
              > Zna zasadę ograniczonego zaufania?

              Zna i dlatego zaleca ją wszystkim. Nie tylko tym, którzy dojeżdżają
              do przejścia, na którym ktoś inny chce kogoś przepuścić, ale też
              przepuszczającym i przepuszczanym.
              Rany! -czy to tak trudno zrozumieć?! Co w tym takiego
              skandalicznego, że uważam, że poza znajomością przepisów trzeba
              jeszcze na drodze myśleć i przewidywać? Za to należy mi się
              naubliżać?
              • Gość: anty Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.60.udn.pl 10.09.08, 23:16
                Naubliżać może nie. Ale stanowczo i głośno zaprotestować przeciwko
                usprawiedliwianiu kierowców którzy zamiast patrzeć na to co się dzieje na drodze
                nie wiadomo co robią("Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na przykład
                nie ma
                świateł, a podpuszczaną kobitkę zasłaniasz swoim samochodem, to
                kierowca za tobą na pasie obok może nie mieć czasu na zatrzymanie
                się, bo wcześniej nie widział tego co ty i nie odgadł też twoich
                intencji."), jak najbardziej tak. Raz przez to że zatrzymałem się bez wyraźnej
                przyczyny bujający w obłokach zdemolował mi samochód.
                Są pewne zachowania na drodze dla których nie ma usprawiedliwienia.
                • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 23:29
                  > Naubliżać może nie.

                  No, to mamy już pewien postęp.

                  > Ale stanowczo i głośno zaprotestować przeciwko usprawiedliwianiu
                  kierowców którzy zamiast patrzeć na to co się dzieje na drodze nie
                  wiadomo co robią ("Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na
                  przykład nie ma świateł, a podpuszczaną kobitkę zasłaniasz swoim
                  samochodem, to kierowca za tobą na pasie obok może nie mieć czasu na
                  zatrzymanie się, bo wcześniej nie widział tego co ty i nie odgadł
                  też twoich intencji.").

                  To nie jest usprawiedliwianie kogoś, kto nie zatrzymał się przed
                  przejściem, tylko próba pokazania w jaki sposób myśli kierowca
                  przepuszczający pieszego (na przykład ja), jeśli stosuje zasadę
                  ograniczonego zaufania do innych uczestników ruchu. Przyznaję, że to
                  może zbyt subtelna różnica żeby przeciętny radomski forumowicz był w
                  stanie ją wychwycić. Dlatego też zbytnio nie biorę do siebie ich
                  obelg:)

                  > Są pewne zachowania na drodze dla których nie ma usprawiedliwienia.

                  A ja ich nie usprawiedliwiam, tylko staram się je przewidywać.
                  Oczywiście są zachowania tak debilne, że ich żadną miarą przewidzieć
                  się nie da, ale zachowanie wymijających przepuszczających pieszych
                  na przejściach jest tak częste, że nie szukałbym usprawiedliwienia
                  dla tych, którzy nie biorą go pod uwagę.
      • Gość: AF Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.internet.radom.pl 10.09.08, 21:15
        jeśli kierowca widzi, że przy przejściu dla pieszych zatrzymał się samochód, to
        naszym psim obowiązkiem zrobić jest to samo - nie trzeba wale odgadywać intencji,
        jako piesza i kierowca także często mam okazję widzieć takich "mądrych" kierowców
      • grudzwoj Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 23:31
        Chyba jesteś jeden z tych kierowców, którzy tak niebezpiecznie
        jechali ulicą 1905r. Co w twoim mniemaniu znaczy "podpuści" - cytuje
        twoje zdanie "Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś
        podpuści" - czy chodzi kto będzie szybszy do następnych świateł.(tak
        się podpuszczją idioci). W jedny wypadku się z toba zgadzam, żeby
        nie być zbyt nadgorliwym "w przepuszczaniu" przechodniów w miejscach
        niebezpiecznych, czasami to się może żle skończyć. A tak na
        marginesie to po co z twojej strony ta agresja, każdy przyzwoity
        człowiek by tak zareagował jak fnx1.
        radomianin od kilku pokoleń
        • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 23:49
          > Chyba jesteś jeden z tych kierowców, którzy tak niebezpiecznie
          jechali ulicą 1905r.

          Ciekaw jestem z czego, spośród rzeczy, które napisałem, to wnosisz?
          Może z tego:
          "Muszę tylko być przytomny i mieć na uwadze, że nigdy na 100%
          nie wiem co on zamierza zrobić."?
          albo z tego:
          "Nigdzie nie napisałem, że w tej konkretnej, opisanej
          przez fnx1 sytuacji, wymijający na przejściu nie złamał przepisów.
          Nigdzie też nie napisałem, że ja tak jeżdżę."?
          a może z tego:
          "Prawo jazdy mam od ponad 20 lat. Policja nic do mnie nie ma, bo
          cytowanych wyżej i niżej przepisów nie łamię."?

          > W jedny wypadku się z toba zgadzam, żeby
          > nie być zbyt nadgorliwym "w przepuszczaniu" przechodniów w
          miejscach
          > niebezpiecznych, czasami to się może żle skończyć.

          I to mi w zupełności wystarcza, bo wszystko inne do tego jednego
          zmierza i się sprowadza.

          > A tak na marginesie to po co z twojej strony ta agresja, każdy
          przyzwoity człowiek by tak zareagował jak fnx1.

          Moja raczej udawana i dydaktyczna agresja jest tylko reakcją na
          cudzą agresję. Żeby wszyscy "przyzwoici", praworządni i wyjątkowo
          chamscy eksperci od psychologii ruchu drogowego na własnej skórze
          poczuli ich własne metody dyskusji i oceniania bliźnich.
          • grudzwoj Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 12.09.08, 17:58
            Teraz napiasałeś tak jak całkiem inny człowiek - tak trzymaj -
            pozdrawiam. A przy okazji zarejestruj się i przyjmuj nick to w
            jakimś stopniu będziesz mniej anonimowy. W tym wypadku nie jest
            wskazany język agresji chociaż bywa różnie.
            • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 19:28
              Za pozdrowienia dziękuję:)
              Jedną rzecz tylko chciałem sprostować: ani w tym wątku, ani w
              jakimkolwiek innym i na jakimkolwiek forum -nie chodzi o to, jakim
              ja jestem człowiekiem. Dziwne, że tak mało osób to rozumie. Gdybym,
              na przykład, chciał być onetową primadonną w hip-hopowym stylu,
              olśniewającą trzynastolatki ziomalskim wdziękiem moich postów -to
              pewnie bym się zalogował. Żeby mnie łatwiej te trzynastolatki
              rozpoznawały. Na treść i sens wypowiedzi nie musiałbym wtedy zwracać
              uwagi. Liczyłaby się tylko natchniona forma i brak nadających się do
              wyśmiania literówek.
              Ale ja mam to ... Sam pewnie już wiesz, bo całkiem szybko pokazałeś,
              że się myliłem, a ty potrafisz czytać ze zrozumieniem:)
              Zatem nie będę się nad tym rozpisywał, bo w tym wątku jest mowa o
              bezpieczeństwie pieszych na drodze. Gdyby tak chcieć się nad tym
              jeszcze pozżymać, to należałoby zacząć od pytania: co za mędrzec
              projektuje w tym mieście przejścia dla pieszych bez sygnalizacji, a
              czasem jeszcze dodatkowo łagodnie drzewami zacienione, za to na
              ruchliwych dwupasmówkach? Pewnie jakiś romnażacz Radomskich
              Genitalmenów Szos...
              Pozdrawiam:)
      • Gość: do rozsadka Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 203.185.255.* 11.09.08, 02:30
        Ty, rozsadek ..no wlasnie widac ze brakuje Ci mozgu. Jak jestes
        kierwoca to powinienes jezdzic tak aby miec wszystko na widoku. Masz
        cymbale luserka? a z przodu to chyba widzisz co sie dzieje durniu
        jeden. Jak jestes slepy to kto Ci dal prawo jazdy. Takim jak Ty
        przede wszystkim trzeba by bylo zabierac prawo jazdy do konca zycia
        bo to co wypisujesz tu to jest poprostu debilne. Chyba juz miales
        nie jeden wypadek bo wali w dekiel Ci rowno.
      • joanna182-0 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 11:15
        chyba się Tobie coś poprzeracało w głowie. Przez takich debili kilka
        razy nie zostałam potrącona w centrum miasta. Wystarczy stanąć przy
        przrejściu na Poniastowskiego 4 przez około 10 min i zaopserwować,
        że piesi mają zielone światło chcą przejść, a jakiś debil zamiast
        się zatrzymać zwiększ prędkość by zdążyć przed pieszymi. Inna
        sytuacja w których onało co kilka razy nie b yłam potrącona to jak
        autobus się zatrzymuje by przepuścić pieszych, a debli pasem
        wewnętrznym jedzie nie patrząc czy może (oczywiście autobus zasłania
        widok, ale przecież z oczywistego powodu zatrzymał się przed pasami)
    • annobr Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 15:51
      Niektórzy kierowcy zmieniliby do tej sprawy podejście, gdyby to ich lub kogoś z
      rodziny potrącił w ten sposób samochód... :(
      • Gość: Marek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 83.14.207.* 10.09.08, 17:35
        > Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś podpuści.

        Taaaaa, ciekawe dlaczego zatem taryfikator mandatowy taki wysepek dość mocno
        piętnuje?

        fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/taryfikator-mandatowy,456756

        Omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu
        ustąpienia pierwszeństwa pieszemu - 500 zł - 10 pkt.

        Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych lub bezpośrednio przed nimi - 200 zł -
        9 pkt.
        • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 17:56
          Skoro nie potrafisz pojąć sensu tego prostego zdania bez dopisywania
          mu swoich bezsensownych interpretacji, to przeczytaj resztę moich
          wypowiedzi. Może znajdziesz tam odpowiedź na swoje wątpliwości i coś
          w końcu zrozumiesz z drukowanego tekstu. Choć ja akurat nie mam na
          to specjalnej nadziei. W końcu to tylko radomskie forum...
    • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 17:34
      tak to jest jak jakis uprzejmy zatrzymuje sie nagle na prostej
      drodze, zeby wypuscic kogos wprost pod kola samochodu jadacego obok!
      swoja uprzejmosc zachowaj dla zony ciemniaku, a na dwupasmowce nie
      zatrzymuje sie przed pasami jezeli nie ma swiatel, bo to grozi
      takimi wlasnie tragicznymi wypadkami, zwlaszcza jezeli pieszy czeka
      sobie spokojnie na wolna droge a jakis uprzejmy na sile go wypuszcza
      pod kola innego samochodu, ze juz nie wspomne o tym, ze przez takich
      uprzejmych, niedzielnych kierowcow wlasnie takie korki mamy w radomiu
      • Gość: Marek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 83.14.207.* 10.09.08, 17:47
        Ignorancie próbowałeś kiedyś przejść przez takie przejście gdzie nie ma świateł?
        Zesrasz się a nie przejdziesz. Bo właśnie mamy takich wspaniałych "kierofców"
        jak ty. Chodzę dużo na spacery z synem w wózku, takiego chamstwa jak u nas nie
        ma nigdzie. Nawet jak wejdziesz na przejście to cwaniak przejdzie Ci po piętach
        jakby nie mógł poczekać aż wejdę na chodnik. Nie wspomnę o wiecznie
        zablokowanych pasach przez kierowców blokujących przejście.

        Rusz dupę z bmw i przejedz się z jednego końca miasta na drugi, wtedy pogadamy.
        • gregor13 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 19:55
          Uuuuu, koledzy bmw i rozsądek, a prawo jazdy to macie dopiero od miesiąca??
          Wiecie, co to jest kultura? Gdyby nasza policja miała profesjonalne podejście do
          sprawy (czyli takie jak w cywilizowanych krajach), tobyście już dawno - jak ktoś
          wcześniej napisał - posuwali hulajnogami po chodniczkach.
          • Gość: re Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 20:26
            Zgadnijcie z jakiej to ustawy?
            Art. 26.
            1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest
            obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
            pieszemu znajdującemu się na przejściu.
            2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
            obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na
            skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
            3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
            1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio
            przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
            2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz
            zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
            3) jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.
          • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 20:57
            Prawo jazdy mam od ponad 20 lat. Policja nic do mnie nie ma, bo
            cytowanych wyżej i niżej przepisów nie łamię.
            A teraz ty mi powiedz: czy posiadasz już świadectwo ukończenia
            podstawówki, a jeśli tak, to jakim cudem je otrzymałeś, skoro
            jeszcze nie potrafisz czytać?!? A jeśli jednak potrafisz, ale tylko
            jedno zdanie, a po nim już się męczysz, to jak ktoś wcześniej
            napisał -posuwaj hulajnogą po chodniczkach, nabierz kondycji i
            dopiero wtedy przystąp do trudnej sztuki czytania ze zrozumieniem.
            • Gość: MO Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 21:10
              Witam wszystkich po tym co tu przeczytałem stwierdzam że szkoda tu pisać i
              pokazywać im przepisy są tak durni i zapatrzeni w swoje umiejętności że tylko
              mandat 500zł lub ponowny kurs przypomni im przepisy ruchu drogowego. Innego
              sposobu nie ma skoro są tak pewni swego. A najlepiej zagrajmy w rosyjską ruletkę
              postawy ich na przejściach dla pieszych i niech poczują to co czuje pieszy
              takich kretynów nie brak już po 5 sekundach będą się zastanawiać czy przeżyją.
              • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 22:26
                A za co chcesz dawać ten mandat, buraczany wytłoku? Za zalecanie
                myślenia wszystkim? To by się nawet zgadzało, bo do MO myślących
                raczej nie brali. Przepisy i rozsądek to różne rzeczy. Znajomość i
                stosowanie przepisów nie zabezpieczy nikogo przed cudzą głupotą. To
                właśnie rozsądek nakazuje brać ją w rachubę. Ale radomskim młotkom
                chyba nikt tego nie uświadomi. Oni mają prawo o ruchu drogowym i
                wyobraźnia im już nie jest potrzebna.
        • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 21:49
          a probowalas sie kiedys przejechac w sobote rano kolo Obi? jak tacy
          jak Ty z siatami z pyrami wpieprzaja sie pod samochody gesiego i nie
          przepuszcza nikogo, bo mysla ze jak sa na pasach to sa niesmiertelni?
          A do nauczyciela z kodeksem w reku - czy widziales kiedys samochod
          skrecajacy w prawo tuz za przejsciem dla pieszych? skad mam wiedziec
          ze zamiast zwalniac zeby skrecic on nie zatrzyma sie nagle zeby
          zrobic komus smiertelna przysluge? powtarzam jeszcze raz, przez
          takich uprzejmych i takich nauczycieli jak wy, nie ma szans zeby
          przejechac przez centrum radomia w godzinach szczytu i szybciej
          mozna sie przemieszczac wpieprzajac komus pod kola z wozkiem niz
          stojac pol godziny w korku zeby wbic sie na 25 czerwca z zeromskiego
          • Gość: Marek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 83.14.207.* 10.09.08, 21:55
            > a probowalas sie kiedys przejechac w sobote rano kolo Obi?

            Przynajmniej jedno miejsce gdzie to piesi rządzą a nie kierowcy szkoda, że tylko
            w dni targowe. A próbowałeś przejść kiedyś na pasach obok ronda warszawskiego?
            • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 22:21
              to nie piesi to bydleta bez mozgow co ida w stadzie oslepieni cena
              pietruszki... a co do ronda warszawskiego, to przeciez przecina tam
              droga krajowa i ogromnym ruchem, jeszcze by tego brakowalo, zeby 50
              samochodow musialo sie zatrzymac, bo jakies ciele nie umie przejsc
              przez pasy szybko
              • Gość: Marek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 83.14.207.* 10.09.08, 22:28
                Porozmawiamy za 50 lata gdy ty będziesz takim cielęciem i będziesz stał o lasce
                próbując od 30 minut przejść na druga stronę jezdni. No chyba, że z takim
                podejściem do zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym zawiniesz się niedługo z
                tego świata - czego oczywiście nie życzę.
                • gregor13 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 10.09.08, 22:41
                  Szkoda polemiki z panami bmw (Będę Miał Wypadek??) i rozsądek (chyba nie
                  zdrowy). Zachowują się jak typowe konie pociągowe - klapki na oczach i do przodu
                  - ale bez woźnicy - choćby po trupach (np. na pasach). I przez takich buraków
                  właśnie jeździ się tak, jak się jeździ...
                  Aha, kolego rozsądek, można mieć prawo jazdy od 20 lat, ale jak się jeździ tylko
                  w niedzielę to później się pisze takie dyrdymały na forum.
                  • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 22:54
                    > Aha, kolego rozsądek, można mieć prawo jazdy od 20 lat, ale jak
                    się jeździ tylk
                    > o
                    > w niedzielę to później się pisze takie dyrdymały na forum.

                    Nie jestem twoim kolegą, buraku. To po pierwsze. Po drugie: nie
                    jeżdżę tylko w niedzielę. Tak pewnie jeździł twój instruktor, po
                    którym przejąłeś sposób "myślenia" o jeździe po mieście. A po
                    trzecie, to jeszcze nie powiedziałeś z czym w moich opiniach się nie
                    zgadzasz. Ale jak miałbyś to zrobić, skoro nie jesteś w stanie nic z
                    nich pojąć, a zamiast tego odnosisz się do idiotyzmów, które sam
                    wymyślasz, a których ja nigdzie nie pisałem?
    • Gość: leh Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 10.09.08, 22:53
      Ludzie!bez zbędnych polemik!kierowcy troche wyobrażni.To wystarczy!
      Piesi.Nie wychodzimy na przejście z głową opuszczoną,wpatrzoną w
      pasy,bo mi się należy przejść...........bo to nie ważne,że się
      należy,gdy zginiecie pod kołami debila,któremu się wydaje,że jest
      mistrzem kierownicy,bo tata kupił fure!!!!!!!!!!!
      • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 22:59
        > Ludzie!bez zbędnych polemik!kierowcy troche wyobrażni.To wystarczy!
        > Piesi.Nie wychodzimy na przejście z głową opuszczoną,wpatrzoną w
        > pasy,bo mi się należy przejść...........bo to nie ważne,że się
        > należy,gdy zginiecie pod kołami debila,któremu się wydaje,że jest
        > mistrzem kierownicy,bo tata kupił fure!!!!!!!!!!!

        No i tylko o to mi chodzi. W końcu ktoś zrozumiał:)
    • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 08:43
      No i proszę... Dwóch debili było w samochodach o których pisałem? I dwóch...
      osobników wypowiada się na forum próbując usprawiedliwić w pokrętny sposób
      łamanie przez siebie przepisów ruchu drogowego i narażanie innych. W przypadku
      koleżki, któremu wydaje się, że ma coś wspólnego z rozsądkiem - jest to tak
      zakręcone, że w końcu uznał, że nauczył forumowiczów łamać prawo! Przez większą
      część dyskusji tłumaczył, że nie widząć dlaczego pojazd przed nim zwalnia -
      należy ino śmignąć z boku. No bo dlaczego miałby zwalniać on sam? Przecież nie
      widzi przyczyny? A to, że znaki drogowe pokazują przejście dla pieszych? I co z
      tego? Przecież ten baran co się zatrzymuje napewno bierze pod uwagę, że jakiś
      imbecyl go na przejściu wyprzedzi!
      Dzięki takim woźnicom jak "rozsądek" i"bmw" o jeździe i kierowcach w Radomiu
      wielokrotnie pisano jako chamach z niską kulturą jazdy lub jej brakiem.
      Wyprzedzanie lub wymijanie na pasach, nieustępowanie pieszym, wciskanie się na
      siłę, wyścigi od świateł do świateł... o niebezpiecznym wyprzedzaniu rowerzystów
      nie wspominając - to codzienność. Na szczęście na tak wiele wypowiadających się
      osób pojawiło się tylko takich dwóch...
      Z drugiej strony jaki pokręcony rozum trzeba mieć aby upierać się przy tak
      bzdurnej tezie? Albo koleżka "bmw", który uważa, że na drodze nie należy być
      uprzejmym? Może go głowa boli na cień myśli o takiej możliwości.
      Do tych dwóch gieroi nic nie dotrze. Proponuję zlekceważyć ich kolejne wypociny.
      A tak na marginesie czy jest już na fotoforum galeria upamiętniająca
      największych kretynów za kierownicą? I ich najfajniejsze wykroczenia drogowe?
      Jeśli nie ma to proponuję upamiętniać te chwile - o ile ktoś będzie miał
      możliwość - i pokazać je nam wszystkim. Poznajmy bohaterów naszych ulic.
      Ciekawe czy szybko "rozsądek" i "bmw" się na tych zdjęciach rozpoznają?
      • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 09:22
        zatruwasz forum, ulice i powietrze stary pierdzielu kapeluszniku w
        polonezie, w domu cie nikt juz nie slucha to sie produkujesz na
        forum i myslisz ze jestes gwiazda hip hopu. idz lepiej zmyj gary bo
        zaraz stara wroci i wygoni cie na ogrodek bo w domu tez smrodzisz
        tylko
        • Gość: anty Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 09:32
          Nie ma to jak merytoryczna i kulturalna riposta
        • Gość: hehe Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 09:37
          Napisze tylko tyle panowie myślą że jak jadą w BMW to im wszystko wolno , a
          według mnie kupują takie samochody bo mają małego i w ten sposób chcą sobie
          powiększyć mniemanie osobie żenada
        • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 09:46
          Kup sobie chłopcze oprócz prawa jazdy jeszcze o jakieś 20 lat młodsze bmw niż to
          o którym marzysz w tej chwili i wtedy się odezwij... Twój poziom to.. Kurcze
          poziom? Ty nie wiesz nawet co to jest!
          • Gość: Szacuneczek A napiszę do Rozsądka, chociaż mu się już dostało IP: 193.111.147.* 11.09.08, 09:53
            "Jak chcesz sobie jeszcze coś dopisać odpowiednio do własnej
            zdolności pojmowania, to już nie moja sprawa." - Rozsądek, to nie
            było odkrywcze. Pewnie, że to nie Twoja sprawa :) Oczywiście, że
            chcę "jeszcze coś dopisać odpowiednio do własnej zdolności
            pojmowania". Otóż wydaje mi się, że "gościu", który założył wątek na
            którym próbujesz zaistnieć roztaczając swoje pisarskie walory po
            prostu opisał jeden konkretny przypadek, mając nadzieje, że zostanie
            poddany ocenie (powtórzę specjalnie dla Ciebie: "konkretny
            przypadek") i obarczony jakimiś komentarzami - wybacz, że możesz się
            w tym momencie poczuć urażony - nie zawsze przemyślanymi. Człowiek,
            który próbuje pisemnie (na forum) zdyskredytować tego, który
            zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić kobietę z
            wózkiem i dzieckiem i jest wkurzony tym, że jakiś cymbał o mało co
            nie spowodował wypadku śmigając po równoległym pasie nie wart jest
            aplauzu na forum. Także na to nie licz. Mimo, że starasz się pisać
            jak natchniony (Szacun... serio :)...) niestety chyba źle dobrałeś
            nicka :) Mam nadzieje, że ponownie, tym razem już na spokojnie (bo
            prawdopodobnie emocje już Cię opuściły) przeczytasz wątek przewodni,
            a następnie swoją ripostę na mój wpis i zaczniesz (powoli step by
            step) pojmować tym razem (wiem, że nietypowo dla Ciebie i że to może
            być bolesne) nieodpowiednio do własnej zdolności pojmowania i po
            kilku spokojnych oddechach zorientujesz się, że podając swój
            przykład nie trafiasz dokładnie w temat... :) I tak dobrze, że nie
            opisałeś przypadku, który mógłby się przytrafić np. w USA (bo do
            dyskusji mogliby się włączyć Amerykanie). Także się cieszę… :)
            Oczywiście dziękuję za radę dotyczącą gryzienia. Co prawda o nią nie
            prosiłem, ale dobrych rad nigdy za wiele. Szkoda tylko, że człowiek,
            który na tym forum stara się namówić innych do czytania ze
            zrozumieniem sam się do tego nie stosuje (był czas przywyknąć -
            napiszesz pewnie?). Napisałem "ugryźć" a nie - ugryźć - a to
            subtelna różnica, którą nie wszyscy jak widać zauważają. Dla Twojej
            wiadomości - gryzę zawsze dokładnie, jak na razie mam wszystkie
            zęby :) Zobaczymy jak będzie dalej... :)
            Rada typu "nie wyrywaj nóg z d...py palantowi siedzącemu za
            kierownicą, bo może jest silniejszy" jest moim zdaniem jak
            najbardziej słuszna. Po co doprowadzać do sytuacji w której cymbałki-
            prostaczki prowadzące samochody będą się stresować lub denerwować?
            Niech dalej ćpają, piją alkohol i jeżdżą (często bez uprawnień) na
            naszych oczach tak jak do tej pory - po chamsku. Tym bardziej, że
            nie zawsze ich widać zza kierownicy, więc już chociażby z tego
            powodu mogą nie czuć się komfortowo.
            Na koniec: coraz częściej jest tak, że ten, który jeździ poprawnie i
            zżyma się na cwaniaczków-bydlaczków, jest od nich i większy, i
            sprawniejszy fizycznie, i sprawniejszy intelektualnie i... tak dalej
            i tak dalej... :) Także... nie ma lekko :)
            • Gość: rozsądek Re: A napiszę do Rozsądka, chociaż mu się już dos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 11:09
              > Mimo, że starasz się pisać
              > jak natchniony (Szacun... serio :)...) niestety chyba źle dobrałeś
              > nicka :) Mam nadzieje, że ponownie, tym razem już na spokojnie (bo
              > prawdopodobnie emocje już Cię opuściły) przeczytasz wątek
              przewodni,
              > a następnie swoją ripostę na mój wpis i zaczniesz (powoli step by
              > step) pojmować tym razem (wiem, że nietypowo dla Ciebie i że to
              może
              > być bolesne) nieodpowiednio do własnej zdolności pojmowania i po
              > kilku spokojnych oddechach zorientujesz się, że podając swój
              > przykład nie trafiasz dokładnie w temat... :)

              To, że całkiem zwyczajny sposób pisania bierzesz za natchniony,
              sporo mówi o twoim obyciu:) Ale to nic, bo nie o literaturę tu
              chodzi. Szkoda, że ponownie, tym razem już na spokojnie (bo
              prawdopodobnie emocje już Cię opuściły), nie przeczytałeś mojego
              pierwszego wpisu, który był odpowiedzią na pierwszy wpis fnx1, a
              następnie nie zacząłeś (powoli step by step) pojmować tym razem
              (wiem, że nietypowo dla Ciebie i że to może być bolesne)
              nieodpowiednio do własnej zdolności pojmowania i po kilku spokojnych
              oddechach nie zorientowałeś się, że podając mój przykład nie
              chciałem trafić dokładnie w temat, tylko pokazać go z innego punktu
              widzenia niż rozgorączkowanego, obrażonego na świat i próbującego
              usprawiedliwić swój własny brak wyobraźni fnx1:)
              Gdybym chciał dokładnie trafić w temat i klimat, to wyglądałoby to
              mniej więcej tak:

              "O, k…wa!cozach..jom da jom terapr wa jazdy!!!!! Jak bym tak,iego
              złapał tobymmu z dooopy zrobił large hadron collider! Bravo fnx
              brachu szacuj żeś nam o tym rzekł."

              > Człowiek, który próbuje pisemnie (na forum) zdyskredytować tego,
              który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić
              kobietę z wózkiem i dzieckiem i jest wkurzony tym, że jakiś cymbał o
              mało co nie spowodował wypadku śmigając po równoległym pasie nie
              wart jest aplauzu na forum.

              A kto ci wmówił, że mi chodzi o zdyskredytowanie fnx1? Sam to
              wymyśliłeś? fnx1 w oczach normalnych ludzi sam siebie dyskredytuje.
              Swoim chamstwem i robieniem z całej sprawy próby zaistnienia na tym
              forum. I kto ci też wmówił, że mi zależy na aplauzie na forum? Od
              początku było dla mnie jasne, że wypowiadając się choć odrobinę pod
              prąd tak oczywistych, na pierwszy rzut oka, konkluzji fnx1 na temat
              debilizmu na drogach, ściągnę na siebie słuszny gniew prawych i
              sprawiedliwych tłuków radomskiego forum. Mało tego, ja go rozmyślnie
              sprowokowałem używając słowa "podpuścić", które sugeruje świadomy
              zamiar spowodowania wypadku przez przepuszczającego pieszych.
              Poniekąd wiedziałem, że będzie to pretekst do tego, żeby
              większość "dyskutantów" wyłączyła mózgi i przystąpiła do werbalnego
              linczu. I nie pomyliłem się. Dla debili nie ma nic przyjemniejszego,
              niż wyłączyć mózg. Trzeba im tylko dać pretekst, a następnie można
              sie bawić patrząc jak dostają niekontrolowanych wytrysków na
              klawiaturę:)
              Zawsze to debil w interenecie jest zabawniejszy niż bezmyślny i
              pozbawiony wyobraźni debil na drodze.
              Pozdro:)
        • lkleon Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 12.09.08, 09:18
          Jesteś po prostu chamem, ćwokiem i prostakiem wiec nie wypowiadaj się już
          wiecej, prosze...
          Idź lepiej wyczyścić felgi w swoim beęwu.
    • Gość: omijajzdaleka.pl Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 82.197.32.* 11.09.08, 10:14
      jednym słowem naraziłeś przechodzących na niebezpieczeństwo a każdy trzeźwo
      myślący nie zatrzyma się na więcej niż jednopasmowej drodze bo zawsze może się
      trafić ktoś taki jak ten z AUDI.
      • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 10:20
        dokladnie to chcialem powiedziec, cale to zamieszanie to wina
        uprzejmego kapelusznika, a potem jeszcze chce komus nogi z d...
        wyrywac. sam stworzyl zagrozenie i teraz probuje odkupic swoje winy
        poparciem innych baranow na forum. Ciekawe jakie bys mial sumienie
        jakby ta wypuszczona przez ciebie kobieta z dziecmi zostala potracona
        • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 10:24
          Hahahaha... Hahahaha... Ja pie...e... Imbecyl... Hahahahaha... Mam nadzieję, że
          naprawdę tylko marzysz o bmw... Powinni badać na poziom kretynizmu przed daniem
          prawa jazdy takim imbecylom... Hahahaha... Ale jaja... A jaki zadowolony z
          siebie! Hehehehe...
          • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 10:34
            zadowolony z siebie to jestes ty cwiermozgu i rozumiem to bo
            cieszysz sie ze nic zlego nie stalo sie z twojego powodu, bo jezeli
            teraz masz takie wyrzuty, ze sie spowiadasz na forum, to co by bylo
            jakby stalo sie cos tragicznego - moze nie do konca przez ciebie,
            ale jednak to sprowokowales gentelmanie szos
            • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 10:36
              tylko ze wnioskujac po jezyku to taki gentelman na codzien nie
              jestes tylko na ulicy, a wiec moze po prostu gamon ktory umie
              przewidziec swoich debilnych zachowan na drodze?
              • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 10:40
                Hehehe... kapelusznik... Widać jesteś utajonym kapelusznikiem! Kompleksy
                wyłażą... Hhehehe... Do kabaretu się nadajesz ze swoimi teoriami... hihihi...
                • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 10:48
                  jak sie juz nie ma argumentow to najlepiej sie glupio smiac... mam
                  nadzieje ze na ciebie nie trafie na ulicy, bo nie chcialbym przez
                  ciebie klepac potem samochodu, albo wyslac kogos do szpitala
                  • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 10:51
                    Godne najwyższej pochwały dążenie... Ale dużo ważniejsze abyś jeździł zgodnie z
                    przepisami i rozsądkiem i wszystko będzie OK.
      • fnx1 Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? 11.09.08, 10:48
        Gość portalu: omijajzdaleka.pl napisał(a):
        > jednym słowem naraziłeś przechodzących na niebezpieczeństwo a każdy trzeźwo
        > myślący nie zatrzyma się na więcej niż jednopasmowej drodze bo zawsze może się
        > trafić ktoś taki jak ten z AUDI.
        Potraktowałbym to jako ironię i prowokację dla bmw i rozsądka... ale ponieważ
        piszesz być może serio to też tak napiszę - ja osobiście nie mam wątpliwości kto
        naraził kogo na niebezpieczeństwo. Idąc tokiem "myślenia" (hihihi...) w/w
        koleżków - to ta kobieta była winna! Kto rozsądny w Radomiu wychodzi na dwór z
        dzieckiem i wózkiem? A przez ulicę przełazić? Samobójca! Przecież jeżdżą tu
        "rozsądek" z "bmw" (co do tego 2 nie mam pewności...). A jakby im tak samochód
        porysowała? Albo jeszcze zamazała krwią? Ohyda...
        Jeżeli największym ryzykiem na jakie można się narazić na ulicy jest to, że
        kierowca zatrzyma się przed przejściem dla pieszych... to byłoby to szczęśliwe
        miasto...
        A cały wątek założyłem właśnie ze względu na to, że takie imbecyle wymuszają
        łamanie przepisów ruchu drogowego - np stawanie przed przejściem dla pieszych
        blokując ruch na obu pasach. Ale w takiej sytuacji taki imbecyl władowałby mi
        się w samochód zabijając nim pieszych... I WTEDY! to byłaby moja wina...
        • Gość: Szacuneczek Szacun... IP: 193.111.147.* 11.09.08, 11:04
          Szczeniackie zacietrzewienie... nic innego. Jak byk jest przecież
          napisane "na przejściu dla pieszych na środku ulicy stała kobieta z
          wózkiem i dzieckiem ok.10-12 lat." - na środku ulicy (ech te
          czytanie ze zrozumieniem, prawda Rozsądek? ;)...)! I mając to przed
          oczyma należało sprawę próbować komentować. Po cholerę filozofować o
          różnych wariantach typu "co by było gdyby jezdnia była jedno, dwu
          lub stupasmowa", popisywać się wiadomościami z zakresu "od czasu do
          czasu są przecież skrzyżowania, więc nie wiadomo...". Wszyscy Ci,
          którzy piszą, że nie zatrzymają się w takiej sytuacji właśnie dla
          dobra przechodniów są po prostu bez wyobraźni. Po cholerę się kłócić
          jak sprawa jest jednoznaczna? Według dwóch (lub jednego, bo pewności
          nie mam, te nicki można tak łatwo zmieniać) "znamienitych" osobników
          z tego forum dobry kierowca, to taki kierowca, który na taki widok
          po prostu nie zatrzyma się, tylko dalej jedzie (a za nim naturalnie
          następny dobry kierowca jedzie dalej i następny... i z drugiej
          strony jezdni jest oczywiście podobnie), bo nie chce by był jakiś
          wypadek z pieszym. Śmieszne i nierozsądne. A rodzinka w tym czasie
          sobie stoi i stoi na środku ulicy (na przejściu) żywa, szczęśliwa,
          że tak kierowcy o nią dbają i... czeka na swoje pięć minut (lub na
          deszcz). Brak Zdrowego Rozsądku, nic innego. Ale przynajmniej temat
          jest na TOPie. Szacun :)
          • Gość: rozsądek Re: Szacun... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 11:27
            Skoro wszystko takie jasne i jednoznaczne, to o czym w ogóle
            dyskutować? -Fnx1 santo subito, myśleć i uważać nie trzeba, bo
            przepisy tarczą naszą -i koniec wątku:))))
            Z czym się jeszcze tu produkujesz? Chcesz zaistnieć, czy to tylko
            szczeniackie zacietrzewienie?
            :))))

            > Jak byk jest przecież
            > napisane "na przejściu dla pieszych na środku ulicy stała kobieta
            z
            > wózkiem i dzieckiem ok.10-12 lat." - na środku ulicy (ech te
            > czytanie ze zrozumieniem, prawda Rozsądek? ;)...)! I mając to
            przed
            > oczyma należało sprawę próbować komentować.

            A po cholerę komentować konkretny przypadek, który już przeszedł do
            przeszłości i raczej nie zdarzy się w sposób identyczny, w tym samym
            miejscu, w tych samych warunkach i z tymi samymi osobami? Jeśli ktoś
            ma wyciągnąć z niego jakieś wnioski, to tylko dlatego, że coś
            PODOBNEGO może się zdarzyć gdzieś indziej, w innych okolicznościach
            i komuś innemu niż fnx1. Niby inteligentny z ciebie (przynajmmniej
            we własnym mniemaniu) koleś (dobrze, że nie mój), a tak prostej
            rzeczy nie pojmujesz.

            > Wszyscy Ci, którzy piszą, że nie zatrzymają się w takiej sytuacji
            właśnie dla dobra przechodniów są po prostu bez wyobraźni.

            Specjalnie dla ciebie powtórzę powoli i wyraźnie: Wszyscy Ci, którzy
            zatrzymają się w takiej sytuacji dla dobra przechodniów, a nie
            pomyślą przy tym żeby jeszcze dla pewności i bezpieczeństwa tych
            pieszych spojrzeć w lusterko, czy ktoś z tyłu nie nadjeżdża i
            widocznie nie zamierza się zatrzymać (jak to bardzo często w takich
            sytuacjach bywa) -są po prostu bez wyobraźni.
            Teraz zrozumiałeś, czy potrzebujesz jeszcze wielkich liter i mniej
            złożonych zdań?
            • Gość: Szacuneczek Re: Szacun... IP: 193.111.147.* 11.09.08, 12:02
              A po co masz ponownie pisać z wykorzystaniem WIELKICH LITER. Jeszcze
              o czymś zapomnisz... :) Nie wystarczy wkopiować to co napisałeś
              wcześniej, a co zostało przeze mnie z lekka skomentowane? Po co
              odwracasz kota ogonem? Skrytykowałeś wpis człowieka, który napisał,
              że zatrzymał się, by przepuścić kobietę z dziećmi stojącą na środku
              ulicy. Ktoś to musiał zrobić. Po co teraz, broniąc się nieudolnie i
              obrażając wszystkich, dopisujesz stopniowo coś o czym nie masz
              zielonego pojęcia, że tak właśnie było? W jakim celu filozofujesz?
              No chyba, że to ty byłeś tym "śmigającym" po równoległym pasie i
              jest ci teraz po prostu.. łyso... :)
              A komentuje się to co ktoś napisał, zapomniałeś? A ty chcesz
              naprawić cały świat i wkurzasz się, że nikt się z tobą nie
              liczy... :)
              Ciekawi mnie skąd wiesz, że uważam się za inteligentnego? Czy
              wspominałem coś o tym, czy po prostu nadal błądzisz po tym wątku
              losowo używając słów? ty niekolego, ty... Szacun? :)
              • Gość: rozsądek Re: Szacun... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 12:19
                > Skrytykowałeś wpis człowieka, który napisał, że zatrzymał się, by
                przepuścić kobietę z dziećmi stojącą na środku ulicy.

                Przesada. Skomentowałem tylko jego punkt widzenia. On się za to
                nabzdyczył i zaczał mi ubliżać. Reszta to tylko konsekwencje.

                > Po co teraz, broniąc się nieudolnie i obrażając wszystkich,
                dopisujesz stopniowo coś o czym nie masz zielonego pojęcia, że tak
                właśnie było?

                Nie bronię się, bo nie ma przed czym.
                Nie obrażam wszystkich, tylko tych, którzy próbują mnie obrazić.
                Niczego nie dopisuję do tego co było, tylko piszę o tym, co może być
                i zwykle bywa, choć przepisy stanowią inaczej.

                W jakim celu filozofujesz?

                Gdybym rzeczywiście filozofował, to twoje pytanie byłoby bez sensu.
                Filozofowanie nie ma celu. Ma tylko przyczynę, a jest nią zdolność
                do filozofowania:) Teraz filozofowałem:)))

                > No chyba, że to ty byłeś tym "śmigającym" po równoległym pasie i
                > jest ci teraz po prostu.. łyso... :)

                Po co teraz, broniąc się nieudolnie i obrażając mnie, dopisujesz
                stopniowo coś o czym nie masz zielonego pojęcia, że tak właśnie było?

                > A komentuje się to co ktoś napisał, zapomniałeś?

                Tak właśnie zrobiłem. Tyle, że wyciągnąłem z tego, co ktoś napisał,
                wnioski inne niż on sobie tego życzył.

                > A ty chcesz naprawić cały świat i wkurzasz się, że nikt się z tobą
                nie liczy... :)

                Tak naiwny ani tak nerwowy jak fnx1, to ja nie jestem:)

                > Ciekawi mnie skąd wiesz, że uważam się za inteligentnego?

                Skoro uważasz się za głupiego, to przepraszam najmocniej.
                Faktycznie, pobłądziłem w tym wątku -mea cupla:)))
                Pozdro:)
                • Gość: Szacuneczek mea cupla - niezłe, serio... :) IP: 193.111.147.* 11.09.08, 13:17
                  Kurcze... i to blade... Nadal szanujesz swoje akumulatory, często-
                  gęsto "posiłkując" się moimi tekstami - wiem, że tak jest ci
                  łatwiej... że w taki własnie sposób trenowałeś, ale to już jest
                  troche nudne i nie jest oryginalne jednak :)
                  Chyba trochę oszukujesz z tym ripostowaniem i obrażaniem tylko tych,
                  którzy ciebie obrazili - jestem o tym głeboko przekonany... Chyba
                  nie wszystkie moje wpisy zauważyłeś :)
                  A dlaczego uważasz, że ja uważam się za głupiego? ty zawsze tak ze
                  skrajności w skrajność? Przecież pisanie na forum to nie jest gra w
                  tenisa stołowego :)
                  Ileż ja mam pytań ;) (najważniejsze, że kobieta z dziećmi
                  przeżyła...).
                  P.S. twoje filozofowanie ma sens, usypia niektórych (od razu ci
                  odpowiem, żebyś nie tracił czasu na kolejne fałszywe założenia: mnie
                  nie usypiasz) :)
                  P.S. II Widać, że piszesz w pośpiechu... mea cupla... staraj się,
                  staraj... :) Dobrze, że jesteś przy komputerze, a nie na ulicy 1905
                  Roku (wiesz dokładnie gdzie?) i nie nauczasz narodów... :) Sza-cun :)
                  • Gość: rozsądek Re: mea cupla - niezłe, serio... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 13:41
                    Kurcze... i to blade... Nadal szanujesz swoje akumulatory, często-
                    gęsto "posiłkując" się moimi tekstami - wiem, że tak jest ci
                    łatwiej...

                    No!, i teraz trafiłeś w sedno: te niby-cytaty, to wyraz czystego
                    lenistwa, a nie jakaś tam inspiracja. Komu by się chciało wymyślać
                    argumentację, skoro polemista sam mu się podkłada? Poważnie
                    myślałeś, że mogę się wzorować na tobie?:)))

                    > A dlaczego uważasz, że ja uważam się za głupiego? ty zawsze tak ze
                    skrajności w skrajność? Przecież pisanie na forum to nie jest gra w
                    tenisa stołowego :)

                    Tak poważnie, to uważam tak, jak za pierwszym razem napisałem: że
                    uważasz się za inteligentnego. Nie musiałem się tego domyślać, bo
                    sam to stwierdzasz zakładając jak to "myślący" inspiruje mnie do
                    cytowania go. Ale skoro w innym miejscu sam chcesz postawić to pod
                    znakiem zapytania, to czemu mam tego nie przyjąć za dobrą monetę? W
                    końcu możesz też raz uważać się za inteligentnego, a w innej
                    sytuacji za głupiego. I wtedy sam sobie grasz w ping-ponga:) Ćwicz,
                    ćwisz...:)

                    > twoje filozofowanie ma sens, usypia niektórych (od razu ci
                    odpowiem, żebyś nie tracił czasu na kolejne fałszywe założenia: mnie
                    nie usypiasz) :)

                    Co ty powiesz! A to tylko jedno zdanie było... Dopiero jak bym
                    napisał dwa, to wtedy byś zasnął? No, to tęgą masz głowę..., sza-
                    cun!:)))

                    > Widać, że piszesz w pośpiechu... mea cupla... staraj się,
                    staraj... :)

                    Hehehe:) No! Tak to jest, jak się NIE używa WORD-a. Ale przynajmniej
                    masz jakiś powód do radości, bo twoja (domniemana) inteligencja już
                    chyba przestała ci ich dostarczać:)
                    Poz-dro:)
        • ikozak82 Ona temu winna 11.09.08, 11:09
          fnx1 napisał:
          >-to ta kobieta była winna!

          Słyszałem o podobnym przypadku w którymś z południowych stanów
          bodajże w Georgii. Na przejściu jakaś afroamerykanka została tak
          uderzona, że wybiła przednią i tylną szybę w BMW. I co?
          Dostała 3 lata za usiłowanie włamania i dodatkowy rok za próbę
          ucieczki.
          • Gość: Szacuneczek Re: Ona temu winna IP: 193.111.147.* 11.09.08, 11:11
            hehe i doczekaliśmy sie przykładu z USA... Szacun :)
            • Gość: Szacuneczek A ponownie napiszę do bohatera rozsądka... IP: 193.111.147.* 11.09.08, 11:49
              Widzę, że próbujesz brać przykład z człowieka myślącego cytując go
              obficie (uważaj na swoją klawiaturę Mistrzu Skojarzeń), a to już
              dobrze zaczyna o Tobie (tobie) świadczyć (reszta po staremu).
              Dobrze, że cię inspiruję. Tak na marginesie: nie musisz mnie pytać o
              to czy sam wymyśliłem to o czym piszę… serio. Akurat ty się o to
              pytasz? Zastanów się Dowcipny (uważaj na klawiaturę!!!) Kopiarzu-
              Wklejarzu… :).
              Reszta chyba bez komentarza, bo mi się po prostu nie chce długo
              pisać na tak oczywisty temat. Po co mam ci podpaść, jeszcze ponownie
              mnie brzydko nazwiesz korzystając z anonimowości... :) Coś tam w
              międzyczasie w temacie "naskrobałem" (śmiało przyczep się do tego
              słowa) w moim innym wpisie. Nie chce mi się tego tutaj wklejać.
              Dobry jest ten przykład z USA o potrąconej kobiecie - powinien ci w
              stu procentach pasować do teorii, której jesteś zwolennikiem :)
              Te twoje "pod prąd tak oczywistych, na pierwszy rzut oka konkluzji",
              to prawdziwy majstersztyk, sam to wymyśliłeś, czy...? eeee… :)
              Podpowiem: przeczytaj ponownie (ale tak na spokojnie, bez wbijania
              się w dumę, że potrafisz obsługiwać WORDa) wpis tego gościa, który
              rozpoczął tak burzliwą dyskusję na tym forum, skup się, przez moment
              nie wyobrażaj sobie że jesteś Supermanem-Prowokatorem Ćwiczącym na
              Onecie, może tym razem zauważysz szczegóły.
              I jeszcze jedno, skąd ty bierzesz siłę, by mnie obrażać? Trochę
              jesteś jednak podenerwowany... :) Szacun (nie: „szacuj”,
              tylko „Szacun” - czytaj uważnie ze zrozumieniem, to są dwa różne
              słowa i mają dwa różne znaczenia… rozumiesz Mistrzu Kierownicy?)...
              Specjalnie dla ciebie Wirtualny Bohaterze powtórzę: Szacun… :)
              • Gość: rozsądek Re: A ponownie napiszę do bohatera rozsądka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 12:38
                > Widzę, że próbujesz brać przykład z człowieka myślącego cytując go
                obficie (uważaj na swoją klawiaturę Mistrzu Skojarzeń), a to już
                dobrze zaczyna o Tobie (tobie) świadczyć (reszta po staremu).
                Dobrze, że cię inspiruję.

                Fajnie, że dobre samopoczucie cię nie opuszcza, choć wiele z tego co
                piszesz o mnie, odnosi się raczej do ciebie, niż do mnie.

                > Po co mam ci podpaść, jeszcze ponownie mnie brzydko nazwiesz
                korzystając z anonimowości... :)

                Wcale mi nie podpadłeś. Choć korzystając z anonimowości robisz mi tu
                jakieś ironiczne przytyki o mistrzach. Gdybyś mi podpadł, to bym z
                tobą w ogóle nie gadał:)

                > Coś tam w międzyczasie w temacie "naskrobałem" (śmiało przyczep
                się do tego słowa) w moim innym wpisie.

                Tak jak ty się śmiało przyczepiłeś do błędu "szacuj" w moim pastiszu
                stylu forumowych półgłówków? Nieeee, stary! -nie jestem tobą:)

                > Podpowiem: przeczytaj ponownie (ale tak na spokojnie, bez wbijania
                > się w dumę, że potrafisz obsługiwać WORDa) wpis tego gościa, który
                > rozpoczął tak burzliwą dyskusję na tym forum, skup się, przez
                moment
                > nie wyobrażaj sobie że jesteś Supermanem-Prowokatorem Ćwiczącym na
                > Onecie, może tym razem zauważysz szczegóły.

                A ty myślisz, że tam jest coś, co ty widzisz, a ja jeszcze nie? Bo
                do czytania używam WORD-a? Zabawny jesteś. I tylko dlatego ci
                odpowiadam:)

                Pozdro:) -specjalnie dla ciebie, Dowcipny Misjonarzu.
    • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 11.09.08, 11:55
      ty sie lepiej cieciu nie wpieprzaj na skrzyzowanie jak nie masz
      szans go opuscic, bo tacy jak ty codziennie mi blokuja wjazd na 25
      czerwca z zeromskiego, a najlepiej to w ogole nie ruszaj swojego
      poloneza z domu, chodz na pieszo z korzyscia dla wszystkich, no moze
      oprocz swiezego powietrza, bo zamiast filtrowac swoje gazy w
      polonezie bedziesz je wypuszczal na przechodnia idacego za toba
      • Gość: Szacuneczek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 193.111.147.* 11.09.08, 12:04
        Brzydki bmw, brzydki... :)
        • Gość: Szacuneczek rozsądek "cho-no", tutaj będziem pisać... :) IP: 193.111.147.* 11.09.08, 13:58
          Jeżeli jestem zabawny (spokojnie, ty moim zdaniem - nie jesteś
          zabawny), to nawet się cieszę. Forum często bywa takie polityczno-
          smutne. Zawsze to jakaś odmiana, można się pośmiać :)
          We wcześniejszych wpisach dowodzisz, że "po ludzku" traktujesz tylko
          tych którzy ciebie wcześniej obrazili odpłacając im pięknym za
          nadobne i jednocześnie... zarzucasz mi, że
          ja "ironizuję", „prztyczkuję”... Naprawdę nie czujesz się mistrzem?
          Przecież to forum czytają również tacy pokroju "bmw-ego", którzy
          mogą być wpatrzeni w twoje teksty jak w przysłowiowe obrazki – to
          jest przecież jakaś szansa dla Ciebie. :) Nadal uporczywie namawiam
          cię do uważnej lektury poszczególnych wpisów i do nieodwracania kota
          ogonem - nie jesteś przecież kobietą (a to, że nie jesteś mną, to
          widać chyba wyraźnie? Wystarczy nas obu poczytać...:)… ) Porównałem
          cię do mistrza (wybacz, z twoich wpisów wynika, ze czujesz się
          urażony) zaraz po tym jak coś tam mi pisałeś o jakiś debilach,
          wytryskach na klawiaturę (Świntuch!!!)… :) To i tak była łagodna
          riposta.
          "Misjonarzu"... hmmm... pewnie ci się skojarzyło od tego
          twojego "mea cupla", nieprawdaż (bo słowo "dowcipny", to chyba
          skopiowałeś z któregoś mojego wpisu)? Nie było to zbyt
          skomplikowane.... przyznasz? :)
          Ale widać, że przynajmniej się starasz (WORDa nie używa się tylko do
          czytania. Człowieku więcej luzu, mniej tenisa stołowego podczas
          konstruowania odpowiedzi na moje posty i... mniej „kopiuj-wklej” –
          rozsądniej pisz, nie idź na łatwiznę).
          Szacun i głowa do góry, Kobieta z dziećmi przeżyła i nie musiała
          długo stać na środku ulicy... To jest najważniejsze w tym temacie. A
          to, że się popisujesz na forum… przeżyjemy… i kobiecie nie powiemy
          ani słowa… :)
          • Gość: rozsądek Re: rozsądek "cho-no", tutaj będziem pisać... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 14:14
            A tak bliżej meritum i czytania ze zrozumieniem: co z mojego
            założenia, że gdy przepuszczam pieszego zatrzymując się przed
            przejściem, to powinienem przy tym uważać na nadjeżdżających z tyłu,
            bo ani pieszy, ani ci nadjeżdżający mogą nie zachować się w tej
            sytuacji wystarczająco ostrożnie -sprawia, że stwarzam zagrożenie i
            lepiej jest jeśli siedzę przed komputerem, a nie za kierownicą?
            No, konkretnie, bez filozofowania i odwracania kota ogonem -co?
            Potrafisz to wyjaśnić, czy nadal będziesz się popisywał onetowym
            obyciem w sprawach seksuologii internetowej i spostrzegawczością w
            stosunku do literówek?
            Pozdro:)
            • Gość: Szacuneczek Ponownie do rozsądka (ja się chyba zabiję...) :) IP: 193.111.147.* 11.09.08, 14:54
              A co sądzisz o poniższym wpisie?

              "Otóż wczoraj ok. godz.15.30 na ul.1905 roku (na wysokości salonu
              meblowego) na przejściu dla pieszych na środku ulicy stała kobieta z
              wózkiem i dzieckiem ok.10-12 lat. Aby umozliwić jej przejście
              zatrzymałem się na środkowym pasie a za mna 2-3 kolejne samochody.
              Po 3 sekundach z dużą prędkością wyminęło nas z prawej strony
              granatowe autko (zdaje się Audi)."

              Co by nie powiedzieć faktem jest (zakładając, że rzeczywiście tak
              było), że kobieta stała na środku jezdni z dziećmi... (ciekawe jak
              długo?). Z opisu wynika, ze po trzech sekundach nadjechał inny
              samochód, który o mało co nie potrącił rodziny... Trzy sekundy to w
              takiej sytuacji bardzo dużo, kierowca tego (prawdopodobnie) audi
              miał czas, by zauważyć że kilka samochodów stanęło, włączyć proces
              myślenia i... zacząć kojarzyć fakty. Uważam, że w tym przypadku nie
              popisał się jako kierowca (którym być może nawet nie jest).
              Najwyraźniej brak mu doświadczenia. Ale może się zmieni (trzymam
              kciuki, że po lekturze tego forum - co by nadawało sens tak długiej
              wymianie zdań między nami).

              Ja się nie popisuję onetowym obyciem w sprawach seksuologii. Po
              pierwsze to ty pierwszy zacząłeś pisać o jakiś wytryskach na
              klawiaturę (naprawdę uważasz, że jestem w stanie odwrócić kota
              ogonem?), a po drugie (ech... zawiodłeś mnie teraz) wspominając ten
              znany Portal zasugerowałem (ale dopiero po twoim wpisie o swojej
              prowokacji), że może ćwiczysz na Onecie specjalnie, irracjonalnie
              komentując niektóre artykuły, by następnie uśmiechać się ironicznie
              czytając jak to cała rzesza internautów z oburzeniem poddaje się
              prostej przecież (nie napiszę prymitywnej) prowokacji. Mnie to
              również śmieszy, ponieważ uważam, że takie prowokacyjne wpisy na
              Portalach często są autorstwa inteligentnych ludzi (ale złośliwych
              lub nudzących się w danym momencie) w przeciwieństwie do tych
              ochoczo odpowiadających pisemnie mas (a w stosunku to nie jestem
              chyba spostrzegawczy jednak... Ale nie mów nikomu…) :)

              Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zauważył, że starasz się
              postawić na swoim w tej pseudodyskusji (nie tylko między nami, ale
              również między tobą i twoimi wczorajszymi oponentami). Jeszcze raz
              powtarzam: według mnie "Gościu" dokonał wpisu, z którego wynika
              jednoznacznie, że to niby Audi przyjechało po trzech sekundach. Trzy
              sekundy to dużo, czasami nawet nie widać we wstecznym lusterku
              samochodu, który podjedzie do nas po tych nieszczęsnych trzech
              sekundach. ty natomiast uporczywie podajesz przykład z samochodem,
              który praktycznie jedzie obok równolegle. To oczywiście inna
              sytuacja, inna dyskusja, inne wnioski.

              A, że siedzisz przed komputerem to pewnie, że dobrze. Przynajmniej
              sobie poczytasz, popiszesz. No to co? Tradycyjne: Szacun i… do
              wozu… :)
              • Gość: Nie potrafisz? Re: Ponownie do rozsądka (ja się chyba zabiję...) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 15:07
                Zamiast tego dalej bijesz pianę, przepisujesz posty, wymądrzasz się,
                coś tam starasz się dowodzić o moim bywaniu na Onecie, itd. A ja
                spokojnie mogę powtórzyć to, co pisałem za pierwszym razem:
                "Rozsądek nakazuje także zastanowić się zanim się kogoś podpuści.
                Jeśli nie ma widocznej przyczyny zatrzymania, na przykład nie ma
                świateł, a podpuszczaną kobitkę zasłaniasz swoim samochodem, to
                kierowca za tobą na pasie obok może nie mieć czasu na zatrzymanie
                się, bo wcześniej nie widział tego co ty i nie odgadł też twoich
                intencji."
                I dotyczy to większej ilości sytuacji niż ta na 1905 r, z AUDI
                nadjeżdżającym po 3 sekundach odmierzonych wprawnie przez fnx1,
                kobitką z wózkiem i dzieckiem w wieku 10-12 lat na środku jezdni,
                brakiem skrzyżowania za pasami i fnx1 za kierownicą w roli
                dżentelmena. I dlatego większy sens ma pisanie o tym, co może być,
                niż o tym, co już było.
                No i to by było na tyle.
                Pozdro:) I nie zabijaj się. Lepiej znowu napisz coś śmiesznego:)
                • Gość: Szacuneczek hmmm... Załamka... :) IP: 193.111.147.* 11.09.08, 15:30
                  Nie no to już są jajka jakieś... :)
                  Człowiek, który nawyzywał i poobrażał prawie wszystkich na forum,
                  poprzepisywał część moich tekstów, nawymądrzał się, coś tam starał
                  się udowodnić.... nie potrafi czytać ze zrozumieniem, wszędzie węszy
                  złośliwy spisek na niego, zarzuca mi, że... nadal chcę bić pianę...
                  że nadal przepisuję (sic!) posty - załamać się, czy co?
                  Widzę, że facet stara się na siłę podtrzymywać swój chwiejny styl
                  pisania i marny miejscami poziom w konstruowaniu zdań pseudo-
                  złożonych (ech, ta radomska edukacja)... ale czy jest sens, by do
                  niego pisać? Prościej już nie potrafię... serio :)
                  Jedynym dla niego usprawiedliwieniem może być to, że mógł się poczuć
                  obrażony jak mu napisałem (niepotrzebnie aż kilka razy) o tym kocie,
                  co to go niektórzy z zamiłowaniem odwracają ogonem... Tylko po co? A
                  może nie zrozumiał, że to było do niego...? Sam już nie wiem... te
                  długie zdania, chyba miejscami przesadziłem. hmmm...
                  Szacun... (tym razem bez: do woza)... :)
                  • Gość: rozsądek Re: hmmm... Załamka... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 16:21
                    > Człowiek, który nawyzywał i poobrażał prawie wszystkich na forum,

                    W wolnej chwili policzę kogo tu obraziłem, a kogo nie. Ale nawet i
                    bez tego chyba wiesz, że kłamiesz:)

                    > Widzę, że facet stara się na siłę podtrzymywać swój chwiejny styl
                    > pisania i marny miejscami poziom w konstruowaniu zdań pseudo-
                    > złożonych (ech, ta radomska edukacja)...

                    Hehehe... Chodzi ci o zdania w tym guście: "Mam nadzieje, że
                    ponownie, tym razem już na spokojnie bo prawdopodobnie emocje już
                    Cię opuściły) przeczytasz wątek przewodni, a następnie swoją ripostę
                    na mój wpis i zaczniesz (powoli step by step) pojmować tym razem
                    (wiem, że nietypowo dla Ciebie i że to może być bolesne)
                    nieodpowiednio do własnej zdolności pojmowania i po kilku spokojnych
                    oddechach zorientujesz się, że podając swój przykład nie trafiasz
                    dokładnie w temat"? :)))

                    > Sam już nie wiem... te długie zdania, chyba miejscami
                    przesadziłem. hmmm...

                    Jak dla mnie -nie ma problemu. Nie tylko je rozumiem, ale nawet
                    potrafię użyć przeciw twoim własnym wywodom po nieznacznych
                    modyfikacjach. Nie zauważyłeś? A może sam już przestałeś je
                    rozumieć? W takim razie miej to na uwadze, że przeciętny
                    (uprzedzając twoje niesłuszne założenie: nie mam tu na myśli siebie)
                    czytelnik tego forum -też może się w nich pogubić.

                    > Jedynym dla niego usprawiedliwieniem może być to, że mógł się
                    poczuć
                    > obrażony jak mu napisałem (niepotrzebnie aż kilka razy) o tym
                    kocie,
                    > co to go niektórzy z zamiłowaniem odwracają ogonem... Tylko po co?
                    A
                    > może nie zrozumiał, że to było do niego...?

                    Jedynym usprawiedliwieniem dla twojego czepiania się mnie
                    (niewiadomo z jakiej przyczyny) jest chyba tylko to, że za pierwszym
                    razem poczułeś się urażony tym ostrzeżeniem przed "(u)gryzieniem".
                    To pewnie z powodu pominięcia przeze mnie cudzysłowu nie
                    zrozumiałeś, że to nadal tylko metafora i pewnie poczułeś się jak
                    pies. Stąd to skojarzenie z "do wozu!"?:)
                    Pozdro:), Szacun:) i co tam jeszcze chcesz...
                • Gość: rozsądek PS: Choćbyś nie wiem jak się starał, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 15:40
                  nie namówisz mnie, żebym przestał myśleć i uważać na drodze, a
                  zamiast tego zdał się na domniemanie wysokich umiejętności, uwagę i
                  poszanowanie przepisów u wszystkich, których na niej spotykam.
                  I nie zmieni tego ani liczba osób, które mi tu ubliżają, ani to, ile
                  czasu spędzisz na wymądrzaniu się i wypatrywaniu moich literówek.
                  Pozdro:)
                  • Gość: x Re: PS: Choćbyś nie wiem jak się starał, IP: 82.139.36.* 11.09.08, 19:39
                    B(urak)M(a)W(ózek)
                    • Gość: Artur G Re: PS: Choćbyś nie wiem jak się starał, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 20:38
                      Kto napisze cokolwiek pomnie jest Strasznym BMWiarzem nie wartym nawet olania
                      go!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: z_golebiowa Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.08, 22:10
      To ja mialem ciekawsza sytuacje. Jakis rok temu jechalismy z kolega firmowych
      samochodem ulica Limanowskiego. Kolega zatrzymal sie przed przejsciem by
      przepuscic kobiete na pasach. W tym momencie pewien CHAM (bo inaczej go nazwac
      nie mozna) w srebrnym mercedesie okularniku z wielkim trudem (i piskiem opon)
      zatrzymal sie na pasie obok, mniej wiecej w polowie przejscia i tuz przed
      przechodzaca kobieta (po uprzednim ominiecie naszego samochodu...) Jakby tego
      bylo malo... wykonal przez szybe kilka gestow w naszym kierunku. Gesty te nie
      swiadczyly bynajmniej o tym, ze chce nas pochwalic za uprzejmosc... Raczej
      chcial powiedziec, "i po co sie k....a zatrzymujesz przez przejsciem"...
      • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 12.09.08, 11:22
        i Ciebie to dziwi? facet o malo nie rozbil sobi samochodu przez
        uprzejmisia, ratowal sie ucieczka w bok, gdzie mogl sie zderzyc
        czolowo lub potracic pieszego, bo jakis idiota chcial sobie
        popatrzec na dupe przechodzacej przed nim kobiety ktora stala sobie
        spokojnie na chodniku, masz szczescie, ze Ci nie skopal maski i to
        nie tej samochodowej
    • Gość: bbb Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 195.205.42.* 12.09.08, 12:05
      A ja opiszę Wam 2 sytuacje, w których uczestniczyłam jako pieszy i
      jako kierowca. A wnioski wyciągnijcie sami.
      1) Ulica Limanowskiego, samochód poruszający się po wewnętrznej
      stronie jezdni (lewym pasie) zatrzymuje się, aby przepuścić pieszego
      znajdującego się na pasach. Samochód jadący za nim i poruszający się
      z dużą prędkością jak się zorientował w sytuacji i zreflektował, że
      nie zdąży wyhamować bez uderzenia w samochód stojący przed nim
      zjeżdża automatycznie na pas prawy. Ale tam też jest samochód, który
      w jednej sekundzie zostaje uderzony i zepchnięty na chodnik
      (szczęście, że nie było tam nikogo).
      2) Ulica Warszawska, samochód dostawczy na lewym pasie zwalnia i
      sygnalizuje zamiar skrętu w lewo. Jadący za nim samochód zjeżdża
      więc na prawy pas. A na jezdni zza skręcającego samochodu wyłania
      się pieszy (będący na wysepce), którego zasłonił kierowca tegoż
      samochodu.
      • Gość: bmw Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 12.09.08, 12:22
        brawo, swietne przyklady! wlasnie o takich uprzejmych gentelmanow mi
        chodzi... rozumiem jeszcze chec przepuszczenia pieszego na prawym
        pasie, chociaz mnie to wkurza, ale takie zatrzymywanie sie na lewym
        pasie, powinno byc po prostu ostro karane i powinni oni byc
        sprawcami tychze zdarzen!
        • Gość: Nie debil Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 12:50
          i kto tu jest winny oczywiście jadący za nimi po 1 mają zachować odpowiedni
          odstęp od samochodu poprzedzającego a po 2 jeśli nie grzał by jak głupi 100kmh
          to zatrzymał by się bez problemu.
        • Gość: rozsądek Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 13:02
          > ale takie zatrzymywanie sie na lewym
          > pasie, powinno byc po prostu ostro karane i powinni oni byc
          > sprawcami tychze zdarzen!

          A ja uważam, że zasada, że to wymijający przepuszczającego pieszych
          na przejściu ponosi odpowiedzialność -jest dobra, bo zachęca do
          wzmożonej uwagi.
          Ale to wcale nie zwalnia przepuszczającego z obowiązku myślenia. Ja,
          jeśli jadę raczej zatłoczoną drogą, na której wszyscy jadą dosyć
          szybko, albo: nie przepuszczam pieszych -jeśli ich zobaczę na tyle
          późno, żeby musieć przed przejściem choć trochę ostrzej hamować,
          albo: przepuszczam ich, ale pod warunkiem, że zobaczę ich z daleka i
          mam czas łagodnie zahamować w taki sposób, żeby jadący za mną nie
          mieli potrzeby meldowania mi się w bagażniku, a jeśli już koniecznie
          muszą mnie wyprzedzić, to żeby to zrobili jeszcze przed przejściem.
          A jak pieszy wejdzie już na jezdnię, patrzę jak się zachowuje (czy
          nie lezie gapiąc się bezmyślnie tylko przed siebie) i staram się
          pamiętać o spojrzeniu w lusterko, czy ktoś nie nadjeżdża bez
          widocznego zamiaru zatrzymania się. To oczywiście też niczego nie
          gwarantuje, bo jak się zaspany pieszy wystraszy klaksonu, to zamiast
          stanąć i sprawdzić dlaczego trąbię -może wyrwać prosto pod koła
          tego, przed którym go ostrzegam. Ale bardziej ograniczyć ryzyka
          tylko ze swojej strony (jako przepuszczającego) -nie potrafię, a na
          to jak jeżdżą inni -wpływu nie mam.
          • Gość: Szacuneczek A gdzie ten "prawdomówny" "rozsądek"? IP: 193.111.147.* 12.09.08, 13:43
            Tak, to już zdecydowanie nie jest śmieszne. Ale zdaje sobie sprawę,
            że ludzie pokroju posła Bosaka (podobny poziom "dyskutowania") są
            niereformowalni i strasznie zapatrzenie w siebie. Niestety zostałem
            nazwany kłamcą, a to ucina tę pseudodyskusję. Ileż można :)
            Stanowczo to nie jest mój poziom. A zniżać się nie będę...

            "Poniekąd wiedziałem, że będzie to pretekst do tego, żeby
            większość "dyskutantów" wyłączyła mózgi i przystąpiła do werbalnego
            linczu. I nie pomyliłem się. Dla debili nie ma nic przyjemniejszego,
            niż wyłączyć mózg. Trzeba im tylko dać pretekst, a następnie można
            sie bawić patrząc jak dostają niekontrolowanych wytrysków na
            klawiaturę:)
            Zawsze to debil w interenecie jest zabawniejszy niż bezmyślny i
            pozbawiony wyobraźni debil na drodze."

            Rozumiem, że pamięć szwankuje, ale po kilku wyraźnych moich monitach
            normalnie rozwinięty i normalnie myślący człowiek zastanowiłby sie i
            sprawdził, czy rzeczywiście czegoś obrażającego innych nie napisał.
            A tak - pozostaje mu "szczekanie" na forum.
            • Gość: rozsądek Re: A gdzie ten "prawdomówny" "rozsądek"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 14:08
              > Niestety zostałem
              > nazwany kłamcą, a to ucina tę pseudodyskusję. Ileż można :)
              > Stanowczo to nie jest mój poziom. A zniżać się nie będę...
              ...
              > A tak - pozostaje mu "szczekanie" na forum.

              No to w końcu posłuchaj sam siebie i przestań szczekać. Obiecujesz i
              obiecujesz, a jak tylko zobaczysz, że wychodzisz na durnia, zaraz
              musisz coś dodać i się jeszcze bardziej się tym pogrążyć:)

              > Rozumiem, że pamięć szwankuje, ale po kilku wyraźnych moich
              monitach normalnie rozwinięty i normalnie myślący człowiek
              zastanowiłby sie i sprawdził, czy rzeczywiście czegoś obrażającego
              innych nie napisał.

              Nigdzie nie napisałem, że NIKOGO nie obraziłem. W cytowanej
              wypowiedzi napisałem: "większość "dyskutantów" wyłaczyła mózg" -i w
              tamtym czasie była to święta prawda. Ale od tamtego czasu znalazło
              się tu już całkiem sporo osób, które, w odróżnieniu od ciebie,
              potrafią czytać ze zrozumieniem. I to mnie napawa otuchą do tego
              stopnia, że postanowiłem napisać coś bez intencji prowokowania
              kogokolwiek.
              A ty uznałeś to za dobrą okazję do dalszego obszczekiwania mnie.
              Dlatego zaliczam cię do tamtej, debilnej części "dyskutantów" i
              kończę pseudodyskusję z tobą.
              Tylko że ja -słowa dotrzymuję.
              Bez odbioru.
              • Gość: Szacuneczek Siała Baba mak, rozsądnie... :) IP: 193.111.147.* 12.09.08, 14:57
                Byłem dzisiaj na ul. 1905 Roku. Wiecie gdzie: na wysokości salonu
                meblowego... :) Wyobraźcie sobie, że na przejściu dla pieszych na
                środku ulicy nadal stoi ta kobieta o której tyle już tutaj pisano.
                Oczywiście miała ze sobą wózek, a obok niej stało dziecko, takie w
                wieku gdzieś tak około 10-12 lat. Stała na środku „dwupasmówki” i
                czekała. Nie chciała przejść na chodnik. Za żadne skarby. I deszcz
                padał… :) Samochody zatrzymywały się, by ją przepuścić, a ona z
                tymi dziećmi nie chciała się ruszyć z miejsca. Zaintrygowany
                zapytałem ją dlaczego nie chce opuścić z dziećmi dwupasmowej w jedną
                stronę i dwupasmowej w drugą stronę jezdni, przecież to szalenie
                niebezpieczna sytuacja. Poza tym przecież kierowcy zatrzymują się z
                własnej woli przed pasami (niestety nie ma tam sygnalizacji
                świetlnej). Owa kobieta spokojnie odpowiedziała mi, że się wcale nie
                boi i, że dzwoniła do niej koleżanka, która czyta pewne radomskie
                forum i ona właśnie (ta koleżanka) powiedziała jej, że w Radomiu są
                dobrzy kierowcy i są źli kierowcy. I żeby się nie dawała nabierać na
                sztuczki, bo dobrego kierowcę można łatwo poznać i odróżnić go od
                złego kierowcy. Ta koleżanka wie, bo czytała takie różne fajne wpisy
                (przy okazji nauczyła się, że można mieć orgazm na klawiaturze).
                Lekko speszony poprosiłem ją o wyjaśnienia. Kobieta uśmiechnęła się
                z wyższością (ale gdzie tam jej do Bosaka, albo do tego drugiego
                no... jak to mu było...) i cierpliwie kończyła swoją opowieść: Otóż
                ci kierowcy, którzy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych
                chcąc umożliwić jej przejście na drugą stronę, to są właśnie ci źli
                kierowcy, którzy chcą jej kalectwa, a może nawet i śmierci – jej, a
                może również i dzieci. I ona o tym wie, bo ta koleżanka wyczytała o
                tym, bo taki jeden na pewnym radomskim forum o tym pisał. I że on na
                pewno nie kłamie, nie obraża, jest najmądrzejszy wśród internautów,
                nie jest genetycznie złośliwy, potrafi prowokować oraz czytać
                korzystając z WORDa i takie tam inne... W takim razie kiedy Pani
                zejdzie z tej ruchliwej ulicy, na której średnio co trzy sekundy
                pojawia się inny samochód - zapytałem? Otóż kobieta owa postanowiła
                czekać tak długo aż pojawią się na ulicy samochody kierowane przez
                dobrych kierowców, którzy właśnie dla jej dobra nie pozwolą jej
                przejść po pasach na chodnik przejeżdżając obok niej, nie
                zatrzymując się ani na chwilę (niektórzy, ci najlepsi - taka
                prawdziwa śmietanka wśród radomskich kierowców - jeszcze dodają
                gazu, by zwiększyć prędkość swoich bryk, wozów a może nawet i
                samochodów). Jak długo będzie stać, tego nie wie... Oczywiście jak
                przejdzie na druga stronę w momencie kiedy pojawią się dobrzy
                kierowcy – również nie wie… Na razie cierpliwie stoi. Podobno szansą
                dla niej i dzieci ma być remont ulicy 1905 Roku, może ruch zostanie
                wstrzymany. Oby się nie przeliczyła... A może jej koleżanka coś
                podpowie? :) :) :) Szacun :) :) :)
        • Gość: Audi Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 13.09.08, 12:58
          Instruktor uczący jazdy tego bmw to kompletny idiota. O bmw nie wspomnę.
    • Gość: Ewa Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 12.09.08, 19:11
      Ja się w pełni zgadzam!
      W Polsce większość kierowców traktuje pasy jako czyjś durny wymysł i dlatego
      przepuszczanie pieszych na pasach grozi posiadaniem na sumieniu ich życia, bo
      przecież kierowcom się tak spieszy, że aż dziw, że nie trąbią na tych, którym
      zdarzy się zatrzymać przed przejściem, by kogoś przepuścić! Przeraża mnie widok
      pieszych, nawet starszych osób, które dosłownie przebiegają przez przejścia ze
      strachem wymalowanym na twarzy!
      • Gość: qqq Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.radom.vectranet.pl 13.09.08, 19:47
        Bolid
        Młodzieży
        Wiejskiej

        ]:-> by forum o...
    • Gość: Kuba W Radomiu to normalka. IP: 82.139.48.* 13.09.08, 20:41
      Ja staram się NIE PRZEPUSZCZAĆ pieszych a szczególnie dzieci. Kilka
      razy zatrzymałem się jako pierwszy przed przejściem dla pieszych.
      ZAWSZE znalazł się jakiś idiota który albo usiłował mnie wyminąć
      albo to uczynił.

      • Gość: Szacuneczek Re: W Radomiu to normalka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.08, 13:01
        Ładnie to tak się "podszywać"...? :) :) :)
    • Gość: Jan W. Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 82.139.59.* 13.09.08, 20:43
      Tak jeżdżą, niestety, glównie mlodzi kierowcy. Sam wiele razy
      zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych i nie wiem czy dobrze
      robię. Bo po mojej lewej stronie pędzą wariaci. Raz na Ustroniu taki
      idiota potrącil nawet wózek. Na szczęście nic sie nikomu nie stalo
      bo matka niosla dziecko na rękach. Ludzie idiotę zatrzymali po
      kilkudziesięciu metrach i chcieli go zlinczować. Nie wiem czy to go
      czegoś nauczylo!
      • Gość: sda Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.08, 20:49
        Proponuje stworzyć nowe forum tylko dla debili w BMW
    • Gość: Madej Re: Debile w samochodach... a rozsądek gdzie? IP: 82.139.59.* 13.09.08, 20:47
      Pleciesz koleś
      • Gość: Szacuneczek A rozsądek... gdzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.08, 10:13
        Ponownie byłem na ul. 1905 Roku. Wiecie gdzie: na wysokości salonu
        meblowego... :) Nie uwierzycie, ale na przejściu dla pieszych na
        środku ulicy nadal stoi ta kobieta o której tyle już tutaj pisano.
        Oczywiście nadal ma ze sobą wózek, a obok niej nadal stoi dziecko
        (takie w wieku gdzieś tak około 10-12 lat). :) Nadal stoi na
        środku „dwupasmówki” i nadal... czeka... Nie podchodziłem blisko,
        ale słyszałem jak ta kobieta woła do dobrych przejeżdżających obok
        niej kierowców nie dających (dla jej dobra oczywiście) wejść na pasy
        dla pieszych: "Gdzie jest rozsądek, no gdzie?". A gdzie... gdzie...
        a poszedł w... zapomnienie... :) :) :)
        • Gość: Szacuneczek... :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 10.02.09, 09:09
          Uffffff... Nie ma ich już tam, serio. Pewnie się w końcu doczekali i
          przeszli. Kierowcy są jednak litościwi... Ale nie wszyscy...
          hahahaha :))))))))))))))))))))))))
          • Gość: Szacuneczek... Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))) IP: 193.111.147.* 11.02.09, 11:24
            Antyaaa...., nie wklejaj niektórych tekstów z tego wątka. Podaj
            źródło... Daj ludziom pomyśleć samodzielnie... Nie każdy jest
            zahipnotyzowany własnym odbiciem... :))))))))
            • Gość: Szacuneczek... Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))) IP: 193.111.147.* 12.02.09, 12:57
              Podbijam, a co się dziwisz? :))))))))))))))))
              • Gość: kierowca Re: :do kopniętego "Szacuneczka"..... IP: 82.139.37.* 12.03.09, 22:35

                Ja myślałem że debilo-wariaci są tylko za kierownicą ale widzę że i tu na forum
                też się zdarzają tacy jak ten kopnięty w łeb "Szacuneczek".-a gdzie twój
                rozsądek??



                • Gość: Szacuneczek... Do kopniętego "kierowcy-owcy"... :))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 13.03.09, 08:37
                  hahahahaha, właśnie się zastanawiałem jak mi minie
                  piątek "trzynastego", a tu proszę - sprawa się wyjaśniła. Będzie
                  miło. Aleś wygrzebał stary temat. Musiałem mocno nadepnąć na
                  twoją "dumę i uprzedzenie", żeś się jako mocarz słowa pisanego zza
                  kierownicy wyłonił... :))))))))))))))))))))

                  Po pierwsze, dobrze ci radzę: akurat ty nie używaj słowa "myślałem",
                  bo po prostu się mocno przy tym ośmieszasz. I po co ci to?
                  Człowieku, nie możesz być aż tak prymitywny. Weź się w garść. Nie
                  możesz pisać "Ja myślałem że debilo-wariaci są tylko za kierownicą"
                  i jednocześnie podpisywać się jako "kierowca". No nie obnażaj się aż
                  tak... Nie dawaj mi łatwej satysfakcji... :)))))))))))))))))))))))))

                  Gdybyś nie był aż zatkany swoją niemocą, to nie pytałbyś się gdzie
                  jest mój "rozsądek", bo to nie był mój "rozsądek" – to po pierwsze,
                  a po drugie – "rozsądek" wyraźnie się określił, że nie będzie brał
                  udziału w dalszej wymianie zdań na ten temat. Przeniósł się, zmienił
                  nick, pewnie dojrzewa do decyzji... A może...? :)))))))))))))))))))

                  Zmień nicka, bo ci ten nie przystoi...
                  Rozumie... osoba? :)))))))))))))))))))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka