Dodaj do ulubionych

Radom - Wawa

28.10.08, 12:14
Hej. Mam jechać w piątek do Wawy. Wstępnie wybrałem sobie pociąg os.
o 7:20 (odjazd). Mam teraz pytanie - czy ten kurs jest obsługiwany
przez nowe składy Bombardiera?
Obserwuj wątek
    • przewoz_pw Re: Radom - Wawa 28.10.08, 12:47
      Jedzie przez Centralny - tak, to piętrusy.
    • redoxygene Re: Radom - Wawa 28.10.08, 13:13
      Zgodnie z rozpiska na stronie KM nie jest pietrowy:
      • 21222 rel. Radom (4:38) – Warszawa Wschodnia (7:11),
      • 21224 rel. Radom (4:53) – Warszawa Wschodnia (7:14),
      • 21226 rel. Radom (6:00) – Warszawa Wschodnia (8:28),
      • 21232 rel. Radom (10:57) – Warszawa Wschodnia (13:14),
      • 21234 rel. Radom (12:47) – Warszawa Wschodnia (15:07),
      • 21236 rel. Radom (14:39) – Warszawa Wschodnia (17:11),
      • 21238 rel. Radom (15:48) – Warszawa Wschodnia (18:13),
      • 21240 rel. Radom (16:48) – Warszawa Wschodnia (19:07),
      • 21242 rel. Radom (18:50) – Warszawa Wschodnia (21:06),
      • 21040 rel. Skarżysko Kamienna (4:25) – Warszawa Wschodnia (7:32)

      www.mazowieckie.com.pl/site.php5/article/4/662.html
    • Gość: absurd Re: Radom - Wawa IP: *.60.udn.pl 28.10.08, 13:43
      Jedź samochodem. Szybciej, taniej, wygodniej.
      • redoxygene Re: Radom - Wawa 28.10.08, 13:55
        > Jedź samochodem. Szybciej, taniej, wygodniej.

        Fakt, taniej-ale przy zalozeniu, ze samochod pali 2,5 litra na 100 km.
        • Gość: absurd Re: Radom - Wawa IP: *.60.udn.pl 28.10.08, 17:38
          Bilet w jedną stronę do Warszawy Centralnej pociągu pośpiesznego kosztuje 28
          pln(cena podana za stroną internetową pkp). Jednorazowy bilet komunikacji
          miejskiej w wawie kosztuje 2.8. Bilet w Radomiu 1.8. Podróż w dwie strony
          kosztuje prawie 70 pln.
          Pociąg osobowy KM kosztuje prawie 17 pln. czyli koszt podróży to około 43 pln.
          Obie te ceny podane są przy założeniu że kasujemy po jednym bilecie komunikacji
          miejskiej. Więc skąd założenie że samochód ma palić żeby było taniej. Ja na
          podróż do Wawy spalam paliwa za około 45 pln
          • Gość: absurd Errata IP: *.60.udn.pl 28.10.08, 17:39
            powinno być:
            Więc skąd założenie że samochód ma palić 2,5 litra żeby było taniej. Ja na
            podróż do Wawy spalam paliwa za około 45 pln
            • redoxygene Re: Errata 28.10.08, 19:46
              Masz samochod na gaz w takim razie?
              A skad takie zalozenie? Bo teta jest studentem. Nie jedzie pociagiem
              pospiesznym, a osobowym (w koncu o ten pytal). Po kolejne-korzystac z transportu
              publicznego trzeba umiec i wiedziec, ze bilet do Zachodniej kosztuje mniej, a od
              tamtad mozna jechac juz na bilecie dobowym. Zatem bilet na pociag kosztuje
              2*9,7=19,4. Dodajemy bilet dobowy za 4,5 i otrzymujemy zawrotna sume 23,9.
              Przy zalozeniu kosztow paliwa na poziomie 4 zl/litr mozemy kupic az 6 litrow!
              Chyba, ze chcemy zaparkowac gdzies, to jeszcze doliczmy 10 zeta na parkingi.
              wtedy juz musimy sie zadowolic 3,5 litra paliwa na dojazd, powrot i jazde po
              Warszawie. Nawet liczac gaz-za 6 litrow mozemy dojechac najwyzej do Janek. Jesli
              nie bedziemy parkowac, do dyspozycji mamy az 11,5 litra. Za te ilosc paliwa
              dojedziemy w jedna strone do Centralnego.
              • redoxygene uzupelnienie 29.10.08, 00:49
                No i oczywiscie jeszcze trzeba doliczyc amortyzacje bryczki. Najmnarniej to 0,2
                zl/km. Co za tym idzie-dolicz jeszcze do kosztow paliwa 50 zł. No i parkingi
                oczywiscie.
                Takze porownanie kosztow, jesli nie jestes studentem-takze nijak nie wyjdzie na
                korzysc samochodu, czy nawet porownywalnie do niego. Przejazd pociagiem w 2
                strony i bilet dobowy to wydatek w sumie 40 zl. Takze jakby nie liczyc-i tak
                przeplacasz 2 razy.
                • joanna182-0 Re: uzupelnienie 29.10.08, 11:33
                  trzeba parkować tam gdzie nie płaci się za praking. Ja tak zawsze
                  robię :), bo nigdy nie wiem ile mi czas zejdzie z załatwieniem
                  sprawy. Raz zeszło mi 20 minut innym prace ponad godzinę
                • Gość: kierowca Re: uzupelnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 13:57
                  0,2 zł/km amortyzacji, to ty sobie dolicz do autobusów MPK, pajacu:D
                  A do W-w zwykle jeżdżę w parę osób, więc wszystkie koszty samochodem
                  rozkładają się na nie mniej niż 3 osoby. Tak więc jeżdżę taniej niż
                  teta i wszyscy inni miłośnicy kolei:D
                  • joanna182-0 Re: uzupelnienie 29.10.08, 14:57
                    tak, ale jak się jedzie samochodem przynajmniej w 3 osoby, a jak ma
                    jechać sam to taniej wychodzi pociąg
                    • Gość: kierowca Re: uzupelnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 15:02
                      Tak, tak, ale wszystko właśnie zależy od tych szczegółów, które
                      redox ustali sobie tak, żeby wyszło na jego. A tylko pajac robi
                      regułę, że pociągiem jest taniej "jak by nie patrzeć", podczas gdy
                      jest taniej tylko wtedy, gdy pociągiem jedzie student, wysiada gdzie
                      taniej, a nie gdzie ma dojechać, za to w przypadku podróży
                      samochodem ma to być firmowa, wypasiona, paliwożerna bryka z
                      przypisaną jej przez US na sztywno amortyzacją, którą jedzie jedna
                      osoba, choć miejsc jest w niej nie mniej niż 5.
                      • redoxygene Re: uzupelnienie 29.10.08, 16:52
                        Rozmawiamy o jezdzie jednej osoby, nie trzech i nie przejazdach
                        grupowych. Jak chcesz, to mozemy wyliczyc, ze dla 10 osob bedzie
                        mozna wynajac busa i bedzie taniej jak koleja. A jesli chodzi
                        o "niesztywna" amortyzacje i nie wyliczana przez US, to z mila
                        checia poczytam jak ty ja sobie wyliczasz. Ciekaw jestem jak przy
                        srednim przejechaniu rocznie 25 tys km zejdziesz ponizej 0,2/km.
                        Chyba, ze jezdzisz 10 letnim trupem kupionym za 5 tysiecy- wtedy
                        moze zejdziesz do 0,1 zl. Poza tym o jakiej paliwozernosci mowisz?
                        • Gość: kierowca Re: uzupelnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 17:29
                          > Ciekaw jestem jak przy
                          > srednim przejechaniu rocznie 25 tys km zejdziesz ponizej 0,2/km.
                          > Chyba, ze jezdzisz 10 letnim trupem kupionym za 5 tysiecy- wtedy
                          > moze zejdziesz do 0,1 zl.

                          A co? zabronisz mi przejechać rocznie więcej niż 25 tys. km? Albo
                          użytkować samochód dłużej niż 2 lata?:D
                        • Gość: kierowca PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 17:41
                          > Rozmawiamy o jezdzie jednej osoby, nie trzech i nie przejazdach
                          > grupowych. Jak chcesz, to mozemy wyliczyc, ze dla 10 osob bedzie
                          > mozna wynajac busa i bedzie taniej jak koleja.

                          Jak chcesz, to wyliczaj, ale nie zapomnij wtedy pomnożyć koszty
                          podróży koleją przez liczbę pasażerów. Inaczej niedasię:D Ja i bez
                          tego wiem, że da się jeździć i samochodem i busem taniej niż koleją:P
                          A w ogóle po co ta durna dyskusja? Kolejne linie są likwidowane ze
                          względu na ich niekonkurencyjność w stosunku do transportu kołowego.
                          Ostatnio zapowiedziano likwidację szumnie promowanego połączenia
                          Radom-Drzewica. I nikt się przy jego likwidacji nie ogląda na twoje
                          teorie, wyliczenia i wymądrzanie się:D Fakty mówią same za siebie.
                          Jak chcesz, to sobie z nimi dyskutuj.
                          • redoxygene Re: PS. 30.10.08, 01:27
                            Nic ci nie zabronie. Mowie, zebys policzyl, a nie pisal "ja wiem, ze sie da".
                            Niczego mnozyc nie musze, bo w dalszym ciagu powtarzam, ze rozmawiamy o jednej
                            osobie, a do tego studencie. A po co ta durna dyskusja? Bo zaczales udowadniac,
                            ze samochod bedzie tanszy od kolei. Durna bedzie do momentu, kiedy zaczniesz
                            pisac prawdziwe dane, a nie to, ze "wiesz". Nawet jesli jezdzisz 40 tysiecy
                            rocznie, to i tak nie zejdziesz ponizej 10 groszy za kilometr. Smiem twierdzic,
                            ze przyjete zalozenie 20 groszy jest jak najbardziej realne.
                            Widac takze nie wiesz, ze transportu drogowy jest, ze tak sie wyraze, o wiele
                            bardziej dotowany od kolejowego i w przeciwienstwie do pasazera kolei, budzet
                            panstwa do wozenia samochodem twojego tyla doklada o wiele wiecej. Jest cos
                            takiego jak koszt zewnetrzny transportu, ktorego jeszcze nie placisz. Podatki
                            nawet nie pokrywaja kosztow budowy infrastruktury drogowej, nie mowiac o
                            pozostalych kosztach zwiazanych bezposrednio z transportem drogowym. Jeszcze nie
                            placisz-bo za kilka, kilkanascie lat juz bedziesz. Na cale szczescie.
                            • Gość: kierowca Re: PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 09:41
                              I znowu brednie o kosztach zewnętrznych transportu. Jak ja ich nie
                              pokrywam płacąc wszystkie podatki i ubezpieczenia, to niby kto? Może
                              ty, wożąc tyła dotowaną przez mnie koleją albo autobusami z
                              dotowanego przeze mnie MPK po dotowanych przeze mnie drogach i
                              ulicach, lecząc się za pieniądze z dotowanego przeze mnie NFZ-tu i
                              uczac się na dotowanej przeze mnie uczelni?
                              Doucz się jeszcze, że nie istnieją koszty, których nikt nie pokrywa,
                              a koszty pokrywane przez budżet państwa pokrywają PODATNICY, a nie
                              niepracujący studenci, którzy dodatkowo korzystają z wszelkiego
                              rodzaju ulg i darmowych ubezpieczeń. Jak dorośniesz i zaczniesz
                              zarabiać na życie, zamiast grzać tyła u mamusi, to będziesz mógł się
                              wypowiadać na temat kto za kogo i ile płaci.
                              • redoxygene Re: PS. 30.10.08, 12:07
                                > I znowu brednie o kosztach zewnętrznych transportu. Jak ja ich nie
                                > pokrywam płacąc wszystkie podatki i ubezpieczenia, to niby kto?

                                A budzet centralny pokrywa, np z moich podatkow. Ty je pokrywasz, w zaleznosci
                                od roznych szacunkow w granicach 20-40%.

                                > Może
                                > ty, wożąc tyła dotowaną przez mnie koleją albo autobusami z
                                > dotowanego przeze mnie MPK po dotowanych przeze mnie drogach i
                                > ulicach, lecząc się za pieniądze z dotowanego przeze mnie NFZ-tu i
                                > uczac się na dotowanej przeze mnie uczelni?

                                Z pewnoscia w wiekszym stopniu ja place za siebie, niz ty za siebie. Stopien
                                pokrycia kosztow zewnetrznych na kolei jest o wiele wyzszy niz w przypadku
                                samochodow. Praktycznie mozna by rzecz-prawie calkowity. Komunikacja miejska
                                generuje nizsze koszty od samochodow-zatem takze stopien pokrycia jest wyzszy.
                                Na NFZ, tak samo jak i na ciebie w moim wieku, odprowadzaja skladki wszyscy. Za
                                szkole swoja place sam.

                                > Doucz się jeszcze, że nie istnieją koszty, których nikt nie pokrywa,

                                No i? Koszty korkow czy halasu na przyklad-mimo, ze nie pokrywane bezposrednio,
                                i tak maja wplyw na gospodarke jako calosc-placa je wszyscy.

                                > a koszty pokrywane przez budżet państwa pokrywają PODATNICY, a nie
                                > niepracujący studenci,

                                A skad wniosek, ze nie pracuje i dlaczego wiazesz prace z podatkiem?
                                Niepracujacy nie jest podatnikiem?

                                > którzy dodatkowo korzystają z wszelkiego
                                > rodzaju ulg i darmowych ubezpieczeń.

                                A co to sa "wszelkiego rodzaju ubezpieczenia"? A ulgi i tak pokrywam ze swoich
                                podatkow w wiekszym stopniu niz ty koszty jazdy samochodem.

                                > Jak dorośniesz i zaczniesz
                                > zarabiać na życie, zamiast grzać tyła u mamusi, to będziesz mógł się
                                > wypowiadać na temat kto za kogo i ile płaci.

                                Rozumiem, ze dla studenta przychod brutto 20 tysiecy rocznie jest mikroskopijny.
                                Najpierw zapytaj-potem mow.
                                • Gość: kierowca Re: PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 13:33
                                  > A budzet centralny pokrywa, np z moich podatkow.

                                  Z jakich podatków studenciku!?:D napisz ile tych podatków płacisz
                                  rocznie i w jaki sposób. Największa część to zapewne ta, którą są
                                  obciążone wszystkie dobra, które konsumujesz i za które płaci twoja
                                  mamusia, a nie ty.

                                  > Ty je pokrywasz, w zaleznosci od roznych szacunkow w granicach 20-
                                  40%.

                                  Nie rozśmieszaj mnie tymi szacunkami. Płacę wszystkie te podatki,
                                  które i ty płacisz, tylko że w o wiele większej wysokości, a do tego
                                  bez pomocy mamusi. Do tego dochodzą podatki, których ty NIE PŁACISZ,
                                  choćby te, którymi jest obciążone paliwo mojego samochodu. Poczytaj
                                  sobie jaki procent budżetu państwa stanowi akcyza i VAT od paliw i
                                  porównaj to z wydatkami na budowę dróg, z których korzysta cały
                                  transport kołowy, w tym komunikacja publiczna i w ogóle cała
                                  gospodarka, bez której nie zarobisz ani grosza.
                                  Podatki takie, które i ty płacisz + podatki, które płacę ja, a ty
                                  nie, to w sumie znacznie więcej, niż tylko pierwszy składnik tej
                                  sumy, zgadza się? Jak opanujesz sztukę dodawania, to będziesz mógł
                                  zmierzyć się z tymi skomplikowanymi zagadnieniami matematycznymi:D

                                  > No i? Koszty korkow czy halasu na przyklad-mimo, ze nie pokrywane
                                  bezposrednio, i tak maja wplyw na gospodarke jako calosc-placa je
                                  wszyscy.

                                  Bzdury. Koszty korków, to koszt pracy, która mogłaby być wykonana w
                                  czasie straconym w korku i koszt spalonego paliwa przez tych, którzy
                                  w korkach stoją. Więc to głównie oni za to płacą, a nie jacyś
                                  wszyscy. Wszyscy płacą tylko za likwidację skutków uciążliwości, w
                                  tym, na przykład, hałasu. Ale tylko w takim zakresie, w jakim są one
                                  w ogóle likwidowane. Jeśli jakiejś szkody się nie likwiduje, to nie
                                  ma kosztu jej likwidacji. Proste.

                                  > A skad wniosek, ze nie pracuje

                                  A niby do jakiej pracy ty się nadajesz?:D

                                  > i dlaczego wiazesz prace z podatkiem?

                                  No właśnie... Dlaczego? Oto jest pytanie! Przemyśl je. Jeśli jesteś
                                  w stanie:D

                                  > Rozumiem, ze dla studenta przychod brutto 20 tysiecy rocznie jest
                                  mikroskopijny.

                                  Dla studenta może być i gigantyczny. Mikroskopijny jest dla
                                  większości podatników. Poza tym, jest jeszcze kwestia obciążeń
                                  podatkowych, z którymi ten przychód jest związany. W przypadku
                                  pracującego studenta są one zwykle niższe, niż dla innego pracownika.
                                  • redoxygene Re: PS. 30.10.08, 16:37
                                    Chociazby wlasnie te podatki. Jeszcze przed chwila twierdziles, ze nie place
                                    wcale. Oblicz sobie moj podatek dochodowy od kwoty 20 tysiecy na przyklad, to
                                    sie dowiesz. To chyba nie trudne i twoj usmysl jest do tego zdolny.
                                    Jak opanujesz sztuke myslenia i przeanalizujesz sobie wplywy z wszystkich
                                    podatkow i oplat za jazde samochodem i porownasz z kosztami, ktore ponosi budzet
                                    na budowe, utrzymanie drog, a takze z pozostalymi kosztami, bedziesz mogl sobie
                                    policzyc ile budzet doklada. W kazdym razie po co jeszcze mieszasz pozostale
                                    podatki do tego? Kupie maslo, czy zarobie wiecej, to pojdzie na samochody tak
                                    czy inaczej.

                                    > Bzdury.

                                    Jak sama nazwa wskazuje-jest to koszt 'zewnetrzny'. A to chyba nie trudne, aby
                                    dojsc do wniosku, ze ponosi go nie tylko "wytworca". Placa wszyscy-tak to
                                    ujme-bo przemieszczajacy sie transportem publicznym z uwagi na brak wydzielonej
                                    infrastruktury tez ponosza ten koszt. A sami nie wytwarzaja przyczyny-czyli
                                    korka. Placa takze ci, ktorzy w korku nie stali-chociazby za spoznienia do pracy
                                    swoich kolegow i kolezanek, za nizsza wydajnosc ich pracy, co wplywa negatywnie
                                    na wyniki ogolu.
                                    Utrata wartosci gruntow i mieszkan z uwagi na halas to tez pewnie nie jest koszt:)

                                    > No właśnie... Dlaczego? Oto jest pytanie! Przemyśl je. Jeśli jesteś
                                    > w stanie:D

                                    Widze, ze wlasnie ty nie jestes w stanie. Nie pracuje-nie jestem podatnikiem...
                                    coz za durnowaty wniosek.

                                    Nie wiem czy do twojego umyslu dochodzi to, ze pomimo tego, ze przejedziesz te
                                    40 tysiecy kilometrow, nie pokryjesz z podatku zaplaconego w paliwie kosztow
                                    zwiazanych z wozeniem dupy samochodem. Nie pokryjesz kosztow uzytkowania
                                    infrastruktury, tudziesz proporcjonalnie nakladow budzetu na budowe i utrzymanie
                                    drog, nie pokryjesz pozostalych kosztow. I co ma do twoich 40 tysiecy km moj
                                    podatek? Tylko to, ze z niego proporcjonalnie jest pokrywane to, czego ty nie
                                    doplacisz jezdzac samochodem.
                                    • Gość: kierowca Re: PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 21:22
                                      > Oblicz sobie moj podatek dochodowy od kwoty 20 tysiecy na
                                      przyklad, to
                                      > sie dowiesz. To chyba nie trudne i twoj usmysl jest do tego zdolny.

                                      No, mój umysł zdecydowanie jest do tego zdolny! Dzięki jego pracy
                                      jestem w stanie zarobić tyle, że mój podatek dochodowy przekracza
                                      twój cały przychód:D Ale nie tylko mojemu umysłowi to zawdzięczam.
                                      Mój samochodzik też mi w tym dopomaga:D

                                      > W kazdym razie po co jeszcze mieszasz pozostale podatki do tego?

                                      Przecież to ty je tu wmieszałeś za pomocą bredzenia o pokrywaniu ze
                                      wszystkich podatków kosztów zewnętrznych transportu kołowego,
                                      podczas gdy dyskusja była o tym, czy taniej koleją, czy samochodem,
                                      komu taniej i w jakich okolicznościach. Już ci się wszystko
                                      pomerdało i sam nie wiesz co z czego wynika:D

                                      > Jak sama nazwa wskazuje-jest to koszt 'zewnetrzny'. A to chyba nie
                                      trudne, aby dojsc do wniosku, ze ponosi go nie tylko "wytworca".
                                      Placa wszyscy-tak to ujme-bo przemieszczajacy sie transportem
                                      publicznym z uwagi na brak wydzielonej infrastruktury tez ponosza
                                      ten koszt.

                                      No, nie... Co za brednie?! Co ma korzystanie ze wspólnej
                                      infrastruktury do kosztów zewnętrznych? A korzystanie ze wspólnej
                                      infrastruktury, to chyba obniża koszty jej budowy w stosunku do
                                      sytuacji gdy dla każdego środka transportu trzeba by budować odrębną.

                                      > A sami nie wytwarzaja przyczyny-czyli korka.

                                      Ciekawe gdzie się wytworzył korek, który jest przyczyną tych twoich
                                      bredni:D

                                      > Placa takze ci, ktorzy w korku nie stali-chociazby za spoznienia
                                      do pracy swoich kolegow i kolezanek, za nizsza wydajnosc ich pracy,
                                      co wplywa negatywnie na wyniki ogolu.

                                      Hehehe dobre! Wystarczy zatem zwolnić z roboty wszystkich, którzy w
                                      korkach stoją i już będzie git! Będą na ich zasiłki zarabiać ci,
                                      którzy śpią w robocie i dlatego nie musza do niej dojeżdżać :D
                                      Żałosne...

                                      > Widze, ze wlasnie ty nie jestes w stanie. Nie pracuje-nie jestem
                                      podatnikiem... coz za durnowaty wniosek.

                                      No popatrz jakie mamy durnowate prawo. Nie przewidziało, że można
                                      zarabiać na podatki i wydatki pierdzeniem w stołek zamiast pracą!

                                      > Nie wiem czy do twojego umyslu dochodzi to, ze pomimo tego, ze
                                      przejedziesz te 40 tysiecy kilometrow, nie pokryjesz z podatku
                                      zaplaconego w paliwie kosztow zwiazanych z wozeniem dupy samochodem.

                                      To do twojego nie dochodzi, że takich jak ja jest większość i to my
                                      w sumie zarabiamy na wożenie twojej dupy pociągiem i autobusem, bo
                                      my swoich samochodami nie wozimy swoich dla przyjemności, tylko
                                      dlatego, że tego wymaga nasza praca.
                                      • redoxygene Re: PS. 31.10.08, 00:30
                                        No to tylko pogratulowac. Ale takze nalezy ubolewac, ze taki umysl, a nie
                                        potrafi policzyc rzeczywistych kosztow uzytkowania samochodu.

                                        Poczytaj sobie raz jeszcze caly watek i zastanow sie nad tym co ci sie roi (to w
                                        kontekscie podatku).

                                        > No, nie... Co za brednie?! Co ma korzystanie ze wspólnej
                                        > infrastruktury do kosztów zewnętrznych? A korzystanie ze wspólnej
                                        > infrastruktury, to chyba obniża koszty jej budowy w stosunku do
                                        > sytuacji gdy dla każdego środka transportu trzeba by budować odrębną.

                                        To moze zrob sobie takie cwiczenie: na ulicy 25 Czerwca w szczycie 60% pasazerow
                                        przemieszcza sie komunikacja publiczna, a 40% w samochodach. Do dyspozycji sa 2
                                        pasy. Przez brak rozdzielenia pasow ruchu tworza sie korki, dzieki ktorym
                                        transport publiczny stoi w miejscu, a przepustowosc ulicy spada. Zatem kto
                                        ponosi 'koszt' tego korka? Samochody go tworzace? Czy takze pasazerowie
                                        transportu publicznego, ktorych jest prawie dwukrotnie wiecej od uzytkownikow
                                        samochodow?

                                        > Ciekawe gdzie się wytworzył korek, który jest przyczyną tych twoich
                                        > bredni:D

                                        Coz za zlota mysl.

                                        > Hehehe dobre! Wystarczy zatem zwolnić z roboty wszystkich, którzy w
                                        > korkach stoją i już będzie git! Będą na ich zasiłki zarabiać ci,
                                        > którzy śpią w robocie i dlatego nie musza do niej dojeżdżać :D
                                        > Żałosne...

                                        No wlasnie zalosne, ze nie potrafisz pojac, ze za korek nie placa li tylko jego
                                        "uczestnicy". Co w ogole za kretynskie wywody paralogiczne.

                                        > No popatrz jakie mamy durnowate prawo. Nie przewidziało, że można
                                        > zarabiać na podatki i wydatki pierdzeniem w stołek zamiast pracą!

                                        Jak na razie o durnowatosci swiadcza twoje posty, a nie nasze prawo.

                                        > To do twojego nie dochodzi, że takich jak ja jest większość i to my
                                        > w sumie zarabiamy na wożenie twojej dupy pociągiem i autobusem, bo
                                        > my swoich samochodami nie wozimy swoich dla przyjemności, tylko
                                        > dlatego, że tego wymaga nasza praca.

                                        A to dobre:) Kogo praca wymaga, to wymaga. Tych, moze sie znjadzie sie 40% z
                                        ogolu uzytkownikow samochodu. Kolene idiotyczne stwierdzenie. Poza tym, nie
                                        zarabiasz na wozenie mojej dupy autobusem czy pociagiem-bo te sa dotowane w duzo
                                        mniejszym stopniu niz wozenie twojej dupy samochodem.

                                        Do czasu, kiedy dojdzie do twojej glowy to, od czego ta rozmowa wyszla-czyli
                                        wyliczenia realnych kosztow przejazdu do Warszawy-bez odbioru.
                                • Gość: kierowca PS. do PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 13:46
                                  W ramach ćwiczeń policz sobie kwotę tylko tego podatku, który jest
                                  zawarty w cenie paliwa, za które płaci kierowca przejeżdżający w
                                  ciągu roku te 40 tys. km, przy średnim zużyciu 5 litrów na 100km.
                                  Potem porównaj to z podatkami, które są płacone od tego twojego
                                  przychodu. Będziesz miał inspirację do przemyśleń o swojej kluczowej
                                  roli w gospodarce narodowej:D
                                  • Gość: anty ekoterrorysta Re: PS. do PS. IP: *.60.udn.pl 30.10.08, 16:35
                                    Najbardziej z tego wszystkiego podoba mi się to że hippisi mówią o kosztach
                                    zewnętrznych transportu, że to oni ponoszą te koszty. Nie wiew czemu nie
                                    zauważają ile podatków płacą ludzie korzystający z samochodów. Może należy
                                    poczekać aż dzieci dorosną, zaczną pracować, założą rodziny i zmądrzeją. Bo jak
                                    na razie wygląda na to że można im wmówić wszystko, nawet to że toyota prius
                                    jest ekologicznym samochodem
                                    • redoxygene Re: PS. do PS. 30.10.08, 17:00
                                      Uzyj glowy-jezeli uzytkownicy samochodow w podatkach pokrywaja na przyklad 70%
                                      kosztow zwiazanych z jazda samochodem, to kto pokrywa reszte? Uzytkownicy
                                      samochodow? Patrz-nie:) Te 30% pokrywa budzet centralny z pieniedzy wszystkich
                                      podatnikow-czyli i tych z samochodami i tych bez.
                                      • Gość: kierowca Re: obliczenia redoxa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.08, 20:59
                                        > jezeli uzytkownicy samochodow w podatkach pokrywaja na przyklad 70%
                                        > kosztow zwiazanych z jazda samochodem, to kto pokrywa reszte?

                                        No, to bardzo ciekawa kwestia. Zwłaszcza, że prawie wszyscy płacący
                                        w tym kraju jakieś podatki, o których warto wspominać, samochody
                                        raczej mają.

                                        > Uzytkownicy samochodow? Patrz-nie:)

                                        Najpierw bzdurne, wyssane z palca założenie, a zaraz potem genialny
                                        wniosek: skoro ktoś kupił dwie trzecie chleba, to znaczy, że jednej
                                        trzeciej nie kupił. Brawo! Ale dalej jest jeszcze lepiej...

                                        > Te 30% pokrywa budzet centralny z pieniedzy wszystkich
                                        > podatnikow-czyli i tych z samochodami i tych bez.

                                        No proszę! A więc ci, którzy mają samochody, płacą też te same, choć
                                        nie takie same podatki, co i ci, którzy samochodów nie mają. Ale te
                                        podatki z paliwa, to też do budżetu przecież idą i stanowią około
                                        10% jego wszystkich dochodów, a do tego wszyscy podatnicy tak, czy
                                        inaczej korzystają jednak z transportu kołowego i jego
                                        infrastruktury. Także ten nikły odsetek nieudaczników, którzy na
                                        samochód nie są w stanie zarobić, ale jakieś tam podatki płaci,
                                        choćby wliczone w cenę chleba dowożonego z piekarni do sklepu
                                        transportem kołowym. Bo przecież nie koleją!:D A jaki jest odsetek
                                        wydatków budżetu na infrastrukturę transportu kołowego?
                                        Ale może ty się już lepiej nie zastanawiaj nad tymi rzeczami, bo ich
                                        nie ogarniasz. Odrób lepiej lekcje:D
                                        • redoxygene Re: obliczenia redoxa 31.10.08, 00:15
                                          > No, to bardzo ciekawa kwestia. Zwłaszcza, że prawie wszyscy płacący
                                          > w tym kraju jakieś podatki, o których warto wspominać, samochody
                                          > raczej mają.

                                          Hahah! Coz za zalozenie. Czy ty wiesz co to jest podatek w ogole?

                                          > Najpierw bzdurne, wyssane z palca założenie, a zaraz potem genialny
                                          > wniosek: skoro ktoś kupił dwie trzecie chleba, to znaczy, że jednej
                                          > trzeciej nie kupił. Brawo! Ale dalej jest jeszcze lepiej...

                                          Skoro ktos nie rozumie co czyta, to trzeba pisac, ze jedno jablko+drugie
                                          jablko=dwa jablka. A zalozenie-jak kazde inne, dlatego pisalem "na przyklad".
                                          Moglem rownie dobrze napisac 30%. To jest przyklad, o ile rozumiesz co to znaczy.

                                          > No proszę! A więc ci, którzy mają samochody, płacą też te same, choć
                                          > nie takie same podatki, co i ci, którzy samochodów nie mają. Ale te
                                          > podatki z paliwa, to też do budżetu przecież idą i stanowią około
                                          > 10% jego wszystkich dochodów, a do tego wszyscy podatnicy tak, czy
                                          > inaczej korzystają jednak z transportu kołowego i jego
                                          > infrastruktury.

                                          I co z tego, skoro przykladowo uzytkownicy transportu publicznego generuja
                                          kilkanascie razy mniejsze koszty zewnetrzne. Jak chcesz to porownywac?

                                          > Także ten nikły odsetek nieudaczników, którzy na
                                          > samochód nie są w stanie zarobić, ale jakieś tam podatki płaci,
                                          > choćby wliczone w cenę chleba dowożonego z piekarni do sklepu
                                          > transportem kołowym. Bo przecież nie koleją!:D A jaki jest odsetek
                                          > wydatków budżetu na infrastrukturę transportu kołowego?
                                          > Ale może ty się już lepiej nie zastanawiaj nad tymi rzeczami, bo ich
                                          > nie ogarniasz. Odrób lepiej lekcje:D

                                          Proponowalbym zwyczajnie dowiedziec sie czym sa koszty zewnetrzne i w jaki
                                          sposob sa pokrywane. Nieudacznikiem nazwalbym osobe, ktora nie potrafi obliczyc
                                          rzeczywistego kosztu ponoszonego przez siebie w zwiazku z dojazdem do Warszawy.
                                          A ludzi bez samochodu-w przeciwienstwie do calych mas z samochodami nazwalbym
                                          tymi, ktorzy umieja liczyc.
                                  • redoxygene Re: PS. do PS. 30.10.08, 16:57
                                    W ramach cwiczen-pokombinuj z powrotem do tematu glownego-czyli amortyzacji
                                    samochodu i jej wplywu na koszt jazdy do Warszawy i porownanie cen z transportem
                                    publicznym.
                                    • Gość: kierowca krótka piłka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 17:06
                                      Rozczuliłeś mnie tą swoją nieudolną ale za to zawziętą obroną.
                                      Jesteś jak bezbronna psina, która próbuje odgryzać się prześladowcy,
                                      choć za chwilę dostanie za to następnego kopniaka.
                                      No i co ja mam z tobą zrobić? Żal mi ciebie. Poważnie.

                                      > jezeli uzytkownicy samochodow w podatkach pokrywaja na przyklad 70%
                                      kosztow zwiazanych z jazda samochodem, to kto pokrywa reszte?
                                      Uzytkownicy
                                      samochodow? Patrz-nie:) Te 30% pokrywa budzet centralny
                                      > A zalozenie-jak kazde inne, dlatego pisalem "na przyklad".
                                      Moglem rownie dobrze napisac 30%. To jest przyklad, o ile rozumiesz
                                      co to znaczy.

                                      Tak, to przykład. Ale przykład na to, jak pseudonaukowcy,
                                      pseudoekonomiści i pseudoinżynierowie z KR wyprali ci mózg. A wiesz
                                      co to jest prawda? To jest zgodność sądu o rzeczywistości z tą
                                      rzeczywistością. A rzeczywistość wygląda tak:

                                      www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-przyjal-projekt-ustawy-budzetowej-na-2009-r-z-18-2-mld-zl-deficytu-1828060.html

                                      "Wydatki na infrastrukturę transportu lądowego ustalono w wysokości
                                      nie niższej niż 18 proc. planowanych na 2009 rok wpływów z akcyzy od
                                      paliw silnikowych."

                                      A więc mamy tu czarno na białym, i to ze źródła znacznie bardziej
                                      wiarygodnego, niż pusty łeb pseudonaukowca, że w tym kraju podatki z
                                      samej akcyzy od paliw, nie licząc VAT, to wielokrotność wydatków na
                                      budowę całej infrastruktury transportu lądowego w przykładowym roku.
                                      Więcej niż cztery piąte dochodów budżetu z akcyzy na paliwa ma iść
                                      na inne wydatki budżetowe. Zatem płacący za paliwo nie tylko
                                      pokrywają absolutnie wszystkie wydatki budżetu państwa związane z
                                      transportem, ale jeszcze umożliwiają dotowanie innych dziedzin, w
                                      tym związanych z kosztami zewnętrznymi transportu, jak ochrona
                                      środowiska, zdrowia, itd. A sam transport umożliwia funkcjonowanie
                                      całej gospodarki narodowej i uzyskiwanie przez budżet wszystkich
                                      innych dochodów.
                                      Przeciw głupawej argumentacji oszołomów z BR i KR o kosztach
                                      transportu najdobitniej przemawia sam fakt zwymiarowania w budżecie
                                      wydatków na infrastrukturę jako ułamka dochodów z akcyzy od paliw.
                                      Jak mały jest ten ułamek, to druga sprawa.
                                      Innych twoich "przykładów" chwilowo nie chce mi się omawiać. Ciesz
                                      się z tego, bo w tym temacie już chyba wystarczająco się
                                      skompromitowałeś.
                                      • Gość: krótka głowa Re: krótka piłka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 03:42
                                        Drogi finansowane z budżetu centralnego-to tylko 5% ogółu dróg istniejących w
                                        tym kraju. Reszta jest finansowana przez samorządy i Ustawa Budżetowa ich nie
                                        wlicza. Sugerujesz zatem, ze jeśli wpływy z akcyzy od paliw wynoszą około 20 mld
                                        złotych, więc na infrastrukturę pójdzie 19% tej sumy, czyli 4 miliardy? Za taką
                                        kwotę to niecałe 150 kilometrów drogi ekspresowej można wybudować.
                                        Same koszty leczenia ofiar wypadków drogowych wynoszą ponad 20 mld złotych, a z
                                        OC jest pokrywanych niecałe 25% tej sumy.
                                        To chyba nie jest trudne myśleć i kojarzyć fakty, a nie szastać ludziom przed
                                        oczami 19% wpływów z akcyzy (która wg niektórych źródeł nawet nie pokrywa 95%
                                        kosztów zewnętrznych spalania paliw).
                                        Koszty zanieczyszczenia powietrza z tego tytułu szacowane są przez samo
                                        Ministerstwo środowiska na ponad 23 miliardy złotych.
                                        Jako podsumowanie proponuję Twoje autorskie stwierdzenie-nie ośmieszaj się już
                                        bardziej.
                                        • Gość: kierowca Do krótkiej głowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 13:31
                                          > Drogi finansowane z budżetu centralnego-to tylko 5% ogółu dróg
                                          istniejących w
                                          > tym kraju.

                                          A kto tu mówi o finansowaniu dróg istniejących, pajacu? Mówimy o
                                          wszystkich wydatkach i o wszystkich korzyściach. Skoro uwzględniamy
                                          koszty zewnętrzne transportu, to uwzględniajmy też wszystkie
                                          korzyści pośrednie. Ale pozostając przy samych wydatkach, nawet
                                          jeśli drogi krajowe to 5% ogółu istniejących w tym kraju dróg, to z
                                          tego nie wynika, że utrzymanie pozostałych 95% dróg pochłania
                                          proporcjonalną kwotę. Tak może sądzić tylko bardzo krótka głowa.
                                          Jeśli masz wiarygodne źródło o rzeczywistych wydatkach samorządów na
                                          budowę i utrzymanie dróg, to je podaj. Ale w bilansie trzeba będzie
                                          od tych wydatków odjąć wszystkie wpływy, jakie te samorządy uzyskują
                                          w związku z budową tych dróg. Ciekawe jak to policzysz skoro zapewne
                                          nawet nie wiesz, jakie to są wpływy.
                                          A jak uwzględnisz fakt, że po tych samych drogach poruszają się
                                          samochody indywidualne i transport zbiorowy, publiczny i wszystkie
                                          służby? Ile kosztowałby transport publiczny, gdyby trzeba mu było
                                          zbudować odrębną infrastrukturę? Ile kosztowałyby bilety na autobus,
                                          gdyby poruszał się tylko wydzielonymi buspasami, a cena biletu
                                          musiałaby być skalkulowana tak, żeby pokryć koszty ich budowy i
                                          utrzymania?

                                          > Same koszty leczenia ofiar wypadków drogowych wynoszą ponad 20 mld
                                          złotych, a z OC jest pokrywanych niecałe 25% tej sumy.

                                          To samo: podaj wiarygodne źródło, zamiast bredzić co slina na język
                                          przyniesie.

                                          > To chyba nie jest trudne myśleć i kojarzyć fakty, a nie szastać
                                          ludziom przed
                                          > oczami 19% wpływów z akcyzy (która wg niektórych źródeł nawet nie
                                          pokrywa 95%
                                          > kosztów zewnętrznych spalania paliw).

                                          Skoro transport kołowy przynosi same straty, to wystarczy go
                                          zlikwidować i budżet pęknie wszwach od zaoszczędzonych na tym
                                          pieniedzy podatników, którzy zarobią na wszystko jeżdżac koleją i
                                          rowerami.
                                          Wg niektórych, to ty może nie jesteś głupi. Ale wszystko zależy od
                                          tego, którzy to są, ci niektórzy. A wiarygodność ekoterrorystów i
                                          ich źródeł jest zerowa.

                                          > Jako podsumowanie proponuję Twoje autorskie stwierdzenie-nie
                                          ośmieszaj się już bardziej.

                                          Za wcześnie na podsumowania. Popatrzmy jeszcze na inne brednie
                                          pseudospecjalistów z KR:

                                          > Poza tym, nie zarabiasz na wozenie mojej dupy autobusem czy
                                          pociagiem-bo te sa dotowane w duzo mniejszym stopniu niz wozenie
                                          twojej dupy samochodem.

                                          Jest akurat odwrotnie:

                                          www.sciaga.pl/tekst/27626-28-rozwoj_transportu_a_rozwoj_gospodarczy

                                          "W strukturze gałęziowej nakładów na infrastrukturę transportu jest
                                          widoczna od lat dominacja transportu kolejowego, którego udział w
                                          nakładach na rozwój infrastruktury transportu lądowego kształtuje
                                          się na poziomie 80%"

                                          Nie ma tu może danych źródłowych, ale skoro wystarczą ci opinie
                                          niektórych, to tu jest aż nadto, żeby tą sprawę ocenić.
                                        • Gość: kierowca PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 14:27
                                          > Drogi finansowane z budżetu centralnego-to tylko 5% ogółu dróg
                                          istniejących w
                                          > tym kraju. Reszta jest finansowana przez samorządy i Ustawa
                                          Budżetowa ich nie
                                          > wlicza.

                                          Krajowa ustawa budżetowa zawiera także składniki finansowania dróg
                                          innych niż krajowe. Choćby w postaci subwencji drogowej. Doucz się
                                          jeszcze zanim zaczniesz coś obliczać.
                                    • Gość: kierowca Re: PS. do PS. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.08, 13:48
                                      > W ramach cwiczen-pokombinuj z powrotem do tematu glownego-czyli
                                      amortyzacji
                                      > samochodu i jej wplywu na koszt jazdy do Warszawy i porownanie cen
                                      z transporte
                                      > m
                                      > publicznym.

                                      Hehehe, jeśli mowa o odpisie amortyzacyjnym od podatku, to on obniża
                                      całkowitą kwotę moich wydatków w związku z podróżami samochodem, a
                                      nie podwyższa. Taki z ciebie podatnik, jak i ekonomista i
                                      specjalista od komunikacji:D
                                      Ale jeśli mowa o amortyzacji jako realnym składniku rzeczywistych
                                      kosztów użytkowania samochodu, to nie ma co kombinować, bo trzeba by
                                      być prorokiem i wiedzieć jak długo będzie się samochód użytkować, co
                                      się w nim zepsuje, czy się go na koniec odsprzeda i za jaką cenę.
                                      Rzeczywiście krótka z ciebie głowa:D
      • teta1985 Re: Radom - Wawa 28.10.08, 14:05
        Gość portalu: absurd napisał(a):

        > Jedź samochodem. Szybciej, taniej, wygodniej.

        Może i sam dojazd do granic Wawy jest szybszy samochodem ale potem
        to istna katastrofa a tak to komunikacją miejską sobie bez problemu
        poradzę.
        Taniej? Jakoś wątpię. Samo paliwo już będzie droższe a co z
        samochodem? Też się zużywa. Do tego bilety na parkingi...
        Wygodniej? Dla mnie nie. Za dużo stresu na szosach i w Wawie. Co 10.
        jedzie napruty, co piąty to wariat więc strach.
        Poza tym przejadę się tym eleganckim pociągiem.
        Czyli jechać pociągiem o 10:57? bo już nie wiem, który jest z
        wagonów Bombardiera.
        Dzięki z gory.
        Hej!
        • redoxygene Re: Radom - Wawa 28.10.08, 14:24
          Tak, o 10.57 jest pietrowy:) Troche zle sie wyrazilem. Ten, ktorym chciales nie
          jest pietrowy. Pietrowe sa te z rozpiski KM.
        • joanna182-0 Re: Radom - Wawa 28.10.08, 14:35
          mnie się lepiej jeździ samochodem po warszawie niż po radomiu, ale
          jak tam się wpadnie w korek to masakra.
      • joanna182-0 Re: Radom - Wawa 28.10.08, 14:34
        To, że szybciej i wygodniej to tak, ale nie taniej. Ja w maju
        jeździłam co tydzień i jeśli chodiz i bus i pociąg to cena około 25
        zł we dwie strony, a samochodem mnie wyniosło około 60 zł.
        • Gość: stary Re: Radom - Wawa IP: 82.139.37.* 28.10.08, 18:52
          Nie koszty paliwa a koszty eksploatacyjne samochodu to cena jazdy do
          Warszawy.Trzeba liczyć nie mniej niż 0.70 zł za km.Liczenie tylko
          paliwa to oszukiwanie samego siebie .
          • joanna182-0 Re: Radom - Wawa 29.10.08, 11:31
            No tak, ale ja wtedy nie jeździłam swoim autem tylko czyimś i
            musiałam płacić jedynie za benzynę
      • Gość: martica@gazeta.pl ekspresowy autobus IP: 195.33.129.* 29.10.08, 09:19

        O 1250 odjezdza autobus relacji olsztyn-krakow przez waw - bilet 13
        pln i jedzie bezposrednio do WAW. Kurs z waw jest o 10 rano. Nie ma
        nic tanszego szczegolnie jesli nie jestes studentem. A jak nie masz
        znizek, to wszystko wychodzi taniej niz bilet 2X28 pln, nawet
        samochod. I to nie na gaz.
        • ewemeralda Re: ekspresowy autobus 29.10.08, 10:24
          bilet "cały" na pospieszny do Wwy Zachodniej kosztuje 20 zł a do Wwy
          Centralnej 28 zł
          • martica Re: ekspresowy autobus 29.10.08, 13:38
            Czyli tam i z powrotem 2x28, a nie 2X13. I nigdzie nie staje po
            drodze, jest ogrzewanie i nawet mozesz poprosci o kawke/herbatke za 2
            pln ;)).
            • teta1985 Dzięki wszystkim za porady 29.10.08, 13:47
              Jade pociągiem.
              Hej :)
      • fleshless Re: Radom - Wawa 29.10.08, 14:54
        Gość portalu: absurd napisał(a):

        > Jedź samochodem. Szybciej, taniej, wygodniej.

        najlepiej samolotem
        • tomus2221 Re: Radom - Wawa 29.10.08, 22:59
          A ja dodam od siebie tylko,że pięknie się jedzie równiutką
          dwupasmówka do Warszawy,a od czerwca 2009 już jako całość.Do Janek
          to już wogóle moment.
          • ewemeralda Re: Radom - Wawa 30.10.08, 08:25
            a od Janek......
            • tomus2221 Re: Radom - Wawa 30.10.08, 08:38
              Od Janek trzy pasy,potem dwa,a potem znowu szerokie warszawskie
              ulice.Ale wiem,że masz na myśli poranne i popoułudniowe korki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka