nonna2 10.01.09, 19:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=89476402 A na forum Publicystyka, patrz powyższy link - 500 wpisów w ciągu dwóch dni! Ciekawa jestem co na to Radom... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: klara weritas Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.09, 19:18 Radom nie lubi braci Mroczków. Odpowiedz Link Zgłoś
axel-1033 Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 10.01.09, 21:00 >>coś tam znowu wytargał z lamusa? i ja mam to czytać ,czytaj sam i nie namawiaj innych ..w d...e mam ten gród nad Tamizą i tych co tak głupieją . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.09, 21:56 u nas powinni zrobić taką kampanie...może wreszcie mochery i polityczne marionetki koscioła zrozumieliby że w naszym kraju są też ludzie innej wiary, bądź niewierzący realisci, którzy wierzą tylko w to co tu i teraz, co doświadczyli i co mogą zrozumieć....nie potrzebują złudzeń i wiary bez pokrycia! Odpowiedz Link Zgłoś
b-ania Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 12.01.09, 07:45 Myślisz że o tym nie wiedzą, że są ludzie innej wiary? Trzeba być naiwnym żeby coś takiego pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.57.* 14.01.09, 09:11 Gość portalu: miś napisał(a): > u nas powinni zrobić taką kampanie...może wreszcie mochery i > polityczne marionetki koscioła zrozumieliby że w naszym kraju są też> ludzie innej wiary, bądź niewierzący realisci, którzy wierzą tylko w> to co tu i teraz, co doświadczyli i co mogą zrozumieć....nie > potrzebują złudzeń i wiary bez pokrycia!" Misiu! www.racjonalista.pl/forum.php/p,75/s,86536 Nasi Racjionaliści z tego portalu i nie tylko chętnie zrobiliby taką akcję, ale nie maja funduszy. Pozdrawiam ludzi myslących z tego Forym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.centertel.pl 10.01.09, 21:57 Tylko zadano ci pytanie gburze. I już wiadomo co ty na to. Chamstwo z butów wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.58.* 10.01.09, 22:00 To nie jest pytanie w rodzaju prawda czy fałsz... To jest akcja brytyjskich ateistów, mająca pokazać, ze oni tez istnieją, mają prawo do wyrażania swych uczuć, i nie tylko religie maja prawo do swych symboli i oddziaływania na ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
martica @nonna- nie tylko brytyjskich 12.01.09, 15:48 Na hiszpanskim yahoo jest info, ze po Barcelonie i Madrycie rowniez jezdza takie autobusy. Pelen tekst informacji to: 'Boga najprawdopodobniej nie ma. Przestan sie przejmowac i martwic, ciesz sie zyciem'. Czy to jest manifest ateistow, mhm, bez przesady. Jakby mowil - Boga nie ma, to owszem. To jest raczej manifest deistow lub watpiacych, nie ateistow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: @nonna- nie tylko brytyjskich IP: 82.139.58.* 12.01.09, 22:20 martica: Na hiszpanskim yahoo jest info, ze po Barcelonie i Madrycie rowniez > jezdza takie autobusy. Pelen tekst informacji to: 'Boga > najprawdopodobniej nie ma. Przestan sie przejmowac i martwic, ciesz > sie zyciem'." Nie wiedziałam, że i w Hiszpanii są takie akcje. Dzięki Martico za informację. Nie masz racji, że robią tę akcję wątpiący, agnostycy. Tekst został tak sformułowany podobno ze względów prawnych i innych. Pisałam o tym powyżej.Jest to akcja ateistów, która według mnie jest zainspirowana działalnością i książkami profesora Dawkinsa. Ostatnia "Bóg urojony" ma bardzo podobna tezę. Mówi bez stanowczości o nie istnieniu siły nadprzyrodzonej. Zresztą podobno to hasło w angielskim ma inny wydzwięk(nie znam dobrze języka, więc się nie będę wymądrzać). "Boga urojonego" czytałam i potwierdzam, że ta teza jest podobna; Boga prawie na pewno nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaca Re: @nonna- nie tylko brytyjskich IP: *.cable.ubr04.donc.blueyonder.co.uk 12.01.09, 22:28 w angielskim wydzwiek tego tytulu jest taki sam i sugeruje chorobe psychiczna...z tego co czytalem w przedmowie autora byly jakies dyskusje czy ten tytul zostawic..ostatecznie wygrala opcja "urojenia" ..nie wiem jak to wyglada w polskim tlumaczeniu ale w oryginale nie ma obsolutnie miejsca na jakies watpliowsci.ksiazka jest czysto ateistyczna,zreszta dawkins ma raczej pogardliwe zdanie o agnostykach..z kolei ja sie nie bede wymadrzal kazdy ma dostep do internetu i do ksiegarni:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Kotowski Re: @nonna- nie tylko brytyjskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 21:00 Robert Kotowski Radom - mieszkam teraz w Leeds i tutaj tzw. "ateistów" jest b. mało, każdy w coś wierzy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Kotowski Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 21:01 Robert Kotowski Radom - mieszkam teraz w Leeds i tutaj tzw. "ateistów" jest b. mało, każdy w coś wierzy!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Robert Kwiatowski IP: *.radom.vectranet.pl 10.02.09, 14:28 Nie wiem czy słyszałeś, że obecnie obchodzi się dwusetną rocznicę urodzin Karola Darwina oraz ROK DARWINA. Obchody mają na celu uporządkować wiedzę zapoczątkowaną przez tego geniusza. Obecnie na Wyspach w jego ojczyźnie nie jest z tym najlepiej. Jedynie 25% wierzy absolutnie w teorię ewolucji. 10% wierzy, że Bóg stworzył istoty ludzkie w formie podobnej do dzisiaj. 12% uznaje teorię inteligentnego projektu, starając się połączyć darwinizm z kreacjionizmem. 28% wszystkie te teorie się pomieszały. Trwają więc w ramach obchodów dyskusje, mające na celu tę wiedzę uporządkować. A Ty Robercie, którą wersję powstania życia przyjmujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.58.* 10.01.09, 22:14 Oto tłumaczenie tego słowa "raczej" w jednej z wypowiedzi: Inteligenty człowiek nie będzie twierdził z całą pewnością że czegoś nie ma, jeśli nie ma na to dowodów, większość ateistów wskazuje że istnienie boga (w szczególności w takiej formie w jakiej przedstawiają go religie) jest niezmiernie mało prawdopodobne. Stąd hasło "raczej". W wygłaszaniu kategorycznych stwierdzeń specjalizują się raczej fanatycy religijni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.09, 23:01 > większość ateistów wskazuje że istnienie boga (w szczególności w takiej formie w jakiej przedstawiają go religie) jest niezmiernie mało prawdopodobne. Większość ateistów ma bardzo mgliste wyobrażenie o tym, w jakiej formie boga przedstawiają poszczególne religie, a ich ateizm, jeśli nie jest wprost motywowany wyłącznie niechęcią do instytucji religijnych, opiera się zwykle na błędnych wyobrażeniach o tym, w co nie wierzą, albo im się wydaje, że nie wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.57.* 14.01.09, 09:46 antyteolog napisał: Większość ateistów ma bardzo mgliste wyobrażenie o tym, w jakiej > formie boga przedstawiają poszczególne religie, a ich ateizm, jeśli > nie jest wprost motywowany wyłącznie niechęcią do instytucji > religijnych, opiera się zwykle na błędnych wyobrażeniach o tym, w co> nie wierzą, albo im się wydaje, że nie wierzą." Nie przypuszczam aby tak było jak piszesz. Prawdziwy ateista, opiera się tylko na swym rozumie, musi myśleć w sposób racjonalny. Wie, że bezkrytyczna wiara w coś, co nie podlega weryfikacji, ma korzenie w emocjach, a nie rozumie, czyli w ewolucyjnie wcześniejszych partiach mózgu, wykształconych na długo przed korą mózgową. Racjonalny pogląd naukowy i moralność oparta na humanizmie, na wierze w mądrość i dobroć człowieka to jest to, co mi odpowiada.Pytanie. Czy człowiek w swoim postępowaniu wie, co jest dobre, a co złe? Moim zdaniem wie. Ma rozum, w którego siłę nie należy wątpić. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 11:31 > Prawdziwy ateista, opiera się tylko na swym rozumie Nikt nie opiera się tylko na swoim rozumie. Dotyczy to także ateistów. Gdyby tak było, to każdy ateista, zamiast opierać się na cudzym rozumie, musiałby od nowa odkrywać i udowadniać całą wiedzę, jaką bez tego całkiem zwyczajnie może się posługiwać, opierając się na wszelkiego rodzaju autorytetach i zgromadzonej przez nich wiedzy lub sprawdzonych przez nich receptach. Ateista jest wierzącym inaczej. Wierzy tylko inaczej dobranym autorytetom niż człowiek religijny. > Wie, że bezkrytyczna wiara w coś, co nie podlega weryfikacji, ma > korzenie w emocjach, a nie rozumie, czyli w ewolucyjnie wcześniejszych partiach > mózgu, wykształconych na długo przed korą mózgową. W takim razie pozostaje do udowodnienia, że bezrozumne zwierzęta posiadają nie tylko to, co dla ludzi jest uczuciem, np. miłość, ale także swoje religie, które, zgodnie z powyższym założeniem, mogą bazować wyłącznie na uczuciach, a ludzkiego rozumu w ogóle do swojego istnienia nie potrzebują. Jeśli nia da się tych tez udowodnić, zgodnie z rozumem należy je uznać za bezrozumne. > Racjonalny pogląd naukowy i moralność oparta na humanizmie, na wierze w mądrość i dobroć człowieka to jest to, co mi odpowiada. Słusznie: w mądrość i dobroć człowieka ateista wraz z humanistą muszą wiezryć, bo mądrość i dobroć człowieka nie są do zweryfikowania, choć wielu się o to pokusiło. Jednak wyniki ich dociekań zwykle były bardzo pesymistyczne. Nieracjonalne, negatywnie zweryfikowane przez historię i całkowicie bezkrytyczne przywiązanie do wiary w mądrość i dobroć człowieka ma swoje korzenie w emocjach, a nie w rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re:antyateolog IP: 82.139.58.* 14.01.09, 15:33 antateolog: Słusznie: w mądrość i dobroć człowieka ateista wraz z humanistą muszą wiezryć, bo mądrość i dobroć człowieka nie są do zweryfikowania, choć wielu się o to pokusiło. Jednak wyniki ich dociekań zwykle były bardzo pesymistyczne. Nieracjonalne, negatywnie zweryfikowane przez historię i całkowicie bezkrytyczne przywiązanie do wiary w mądrość i dobroć człowieka ma swoje korzenie w emocjach, a nie w rozumie. " Dobra ripista Teologu anty :) Tylko, że ja nie opieram się tylko na samych emocjach. Do ludzi podchodzę w sposób racjonalistyczny dając im zawsze duży kredyt zaufania. Często zawodzą? trudno. Wiara w dobre intencje człowieka - to podtrzymuje przy życiu. Oprócz tego cenię naukę, bo chociażby taka penicylina uratowała więcej ludzi niż jakakolwiek modlitwa; których nieskuteczność jest notabene stwierdzona naukowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 19:54 > to podtrzymuje przy życiu. Oprócz tego cenię naukę, Skoro wiara ateisty może uzupełniać zaufanie do nauki, to czemu wiara człowieka religijnego musi być z nauką sprzeczna? Przedmiotem wiary religijnej nie są prawdy, które mogą być dowodzone metodami naukowymi. A jeśli czasem bywają, to zwykle z czasem w końcu się to zmienia. Żeby to wiedzieć, wystarczy choćby elementarna znajomość treści i historii religii, której właśnie ateistom brakuje. O tym mówiłem od samego początku: ateiści może i wiedzą w co nie wierzą, ale to w co nie wierzą ateiści, zwykle nie jest tym, w co wierzą ludzie religijni. Gorzej, że walczący ateiści często nie rozumieją, że przedmiotem nauki nigdy nie będzie wiele z tych prawd, które są przedmiotem wiary religijnej. I to już nie jest problem ich niewiary, tylko niewiedzy, a dokładnie braku znajomości istoty i zasad nauk, na które tak chętnie się powołują, a których przecież nie wynaleźli ani oni, ani humaniści. > chociażby taka penicylina uratowała więcej ludzi niż > jakakolwiek modlitwa; których nieskuteczność jest notabene stwierdzona naukowo Tylko ateista może mylić rolę i sposób działania penicyliny z rolą i sposobem działania modlitwy. To tak, jakby porównywać kąpiel i spowiedź pod względem skuteczności w pozbywaniu się fizycznego brudu. Ciekaw jestem gdzie są tacy ludzie, którzy mając do dyspozycji aspirynę nie zażywają jej, tylko modlą się o wyleczenie z przeziębienia, albo mając do dyspozycji wodę i mydło, spowiadają się żeby nie cuchnąć. Oni przecież istnieją wyłącznie w wyobraźni ateistów! Ciekaw też jestem jaka to nauka zbadała ile osób zostało, a ile nie zostało uratowanych (i od czego) przez modlitwę. Podejrzewam, że ta nauka to była ateologia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re:antyateolog IP: 82.139.58.* 14.01.09, 21:25 Rozumiem... Pytasz chyba tak: [..] A co z tymi bez przyjaciół, samotnymi w swej rozpaczy, Którzy mają tylko Jego, by pocieszył i wybaczył? A co chorzy, połamańcy i kalecy wszelkiej maści, Których wiara w to Nieznane powstrzymuje od przepaści? A co z tymi staruszkami, którzy swoją śmierć już widzą? Życie przeszło im jak splunął, chcą do Boga ze swą nędzą By ich przyjął, ułaskawił, włączył w siebie i ukoił Żeby nadał życiu sens i tym sensem być pozwolił? My im swoje..: Boga nie ma. [...] Teologu! Ból cielesny leczy nauka(medycyna)a ból duszy religia. Tylko zapominasz, ze to złuda, narkotyk. Zresztą od duszy w nauce są także psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy. Co do badań nad skutecznością modlitwy o które pytasz, to były prowadzone w USA badania na renomowanym Uniwersytecie i wyniki obaliły tezę jakoby modlitwa była skuteczna. A co do wiedzy ateistów z religioznawstwa(nie tylko religii katolików)jest ona znacznie większa niż katolików, o swej religii. Oni b. często o niej nie wiedzą nic. Oni wierzą. Wierzą w Boga z brodą, patrchialnego starca i, że będą żyć wiecznie. Teolog: "dokładnie braku znajomości istoty i zasad nauk, na które tak chętnie się powołują, a których przecież nie wynaleźli ani oni, ani humaniści." Mylisz się Teologu Kanon czterech wartości został ustalony mniej więcej 2,5 tysiąca lat temu i jest starszy niż religie. Są to: mądrość, dzielność, sprawiedliwość i umiarkowanie. Wydaje mi się, że byłyby one wystarczające dla ludzkości, gdyby nie wmieszały się religie. Nie chcę już dyskutować ile sprowadziły one na ludzkość nieszczęść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 10:32 > Rozumiem... Pytasz chyba tak: > [..] Wątpliwej urody "poezja". Ale za to daje całkiem dobre pojęcie o specyficznie nietzscheańskiej wrażliwości ateistów i ich poważnie rozchwianej emocjonalności. > Tylko zapominasz, ze to złuda, narkotyk. Autor tej głębokiej koncepcji, w odróżnieniu od Boga, umarł niewątpliwie i bezdyskusyjnie (znarkotyzowany wiarą w rozum wyzwolonego proletariatu). Niestety zdążył położyć "naukowe" podwaliny pod najbardziej zbrodniczy system w dziejach świata. > Oni wierzą. Wierzą w Boga z brodą, patrchialnego starca To jednak nieco bardziej skomplikowane. Oni wierzą w tzw. Trójcę. To taki katolicki myk, wzięty z podręcznika robienia ateistów w balona, poziom dla gimnazjalistów, str. 11. Ateiści załapują z tego tylko patriarchalnego starca z brodą i wydaje im się, że są strasznie mądrzy, bo w niego nie wierzą. Potem ci skołowani ateiści sami siebie ośmieszają wymyślając i wypisując na internetowych forach różne pseudonaukowe i rasistowskie teorie, według których ludzie wierzący są jakąś upośledzoną mentalnie kategorią podludzi, kierujących się emocjami, czyli "ewolucyjnie wcześniejszymi partiami mózgu, wykształconymi na długo przed korą mózgową". > Mylisz się Teologu > Kanon czterech wartości został ustalony mniej więcej 2,5 tysiąca lat temu i jest starszy niż religie. Może się i mylę (przecież nie jestem ateologiem, więc mi wolno, a nawet powinieniem), bo jakoś nie widzę co ma wspólnego jakiś kanon czterech wartości z intelektualną dyscypliną nauk, o której była mowa. Ale gwoli ścisłości, rozumowi, sprawiedliwości i prawdzie (która znamiennie w tym kanonie jakoś nie występuje) przypomnę tylko, że 2,5 tysiąca lat temu czasy swojej świetności miały już za sobą takie cywilizacje i ich religie jak choćby egipska. Ale także wiele innych. W dzisiejszych czasach także i o tym uczą już w gimnazjum. Nawet ateistów;) > Co do badań nad skutecznością modlitwy o które pytasz, to były prowadzone w USA > badania na renomowanym Uniwersytecie i wyniki obaliły tezę jakoby modlitwa była > skuteczna. Zatem czekam z niecierpliwością na kolejne badania renomowanego Uniwersytetu z USA. Mogę się nawet pomodlić o siłę umysłu potrzebną do przeniknięcia religijnych ciemności dla tych... naukowców. Tylko czy to aby nie jest całkiem beznadziejny wysiłek?;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateista Re:antyateolog IP: 82.139.54.* 15.01.09, 11:18 Obyś na tych modlitwach antyteologu nie wyszedł jak maturzyści z Białegostoku, którzy jechali do Częstochowy pomodlić się o udaną maturę a zginęli w wypadku. Czy też pielgrzymi wracający z modłów o powodzenie w życiu doczesnym w Lourdes również zginęli w wypadku. Życie udowadnia, że rzeczywiście modlitwa to beznadziejny wysiłek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 12:28 > Obyś na tych modlitwach antyteologu nie wyszedł jak maturzyści z > Białegostoku, którzy jechali do Częstochowy pomodlić się o udaną > maturę a zginęli w wypadku. Dziwaczna argumentacja u osoby, która z założenia powinna negować jakikolwiek realny związek pomiędzy modlitwą i zdarzeniami po niej następującymi. Ale jeśli tak właśnie wyjdę, to co z tego? Tylko z tego powodu wyjdę na swoim doczesnym życiu gorzej niż ateista? Widzę, że to właśnie ateiści próbują zastraszyć katolików śmiercią, w którą katolicy przecież nie wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateista Re:antyateolog IP: 82.139.54.* 15.01.09, 22:57 Chociaż wydaje mi się że dyskusja z takim fanatykiem to daremny trud to odpowiem Ci tylko tyle, że moja argumentacja dowodziła braku jakiegoklwiek zwiazku modłów ze sprawami o które ludzie się modlą a nie mojej wiary lub niewiary w ich skuteczność. Bo ja już dawno stwierdziłem całkowity brak związku. A Ty istotnie możesz zachowywać się jak chcesz. Nie siej tylko swojej propagandy, jakbyś był mędrcem i zachowujesz się i postępujesz mądrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kotowski Radom Re:antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 21:03 Robert Kotowski Radom - mieszkam teraz w Leeds i tutaj tzw. "ateistów" jest b. mało, każdy w coś wierzy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NONNA Re:antyateolog IP: 82.139.57.* 15.01.09, 13:09 Widzę ateaologu, że nie ustajesz w dyskusji, jesteś walczącym, wierzycielem w siły nadprzyrodzone i nieśmiertelność duszy ludzkiej. Wierzysz w absurdalne dogmaty jak niepokalne poczęcie i wniebowzięcie i wiele, wiele innych. Ateisci walczący. Oczywiście. Nic dziwnego nie ma w propagowaniu swego poglądu na autobusach czy na forach. Przeciwnicy robią to wszędzie, za nasze pieniądze naszym kosztem, uważając nas za ludzi drugiej kategorii, obrażając naszą emocjonalność. Nie jest ona gorsza. Jest lepsza. Ateista to zdrowy psychicznie człowiek, który radzi sobie sam nie uciekając się do pomocy sił nadprzyrodzonych. Co do naukowców od badania skuteczności modlitw to nie potrzebują modlitwy za swój rozum. Robili to metodą naukową. Jak znajdę te badania to wkleję jeśli nie wierzysz.Zresztą mam pytanie. Jeśli modlitwa jest tak skuteczna to po co są lekarze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 15:17 > Widzę ateaologu, że nie ustajesz w dyskusji, jesteś walczącym, wierzycielem w siły nadprzyrodzone i nieśmiertelność duszy ludzkiej. Wierzysz w absurdalne dogmaty jak niepokalne poczęcie i wniebowzięcie i wiele, wiele innych. Widzę, że wprawdzie nie wiesz czym jest ateologia (doktryna walczących ateistów, przez nich samych tak nazwana), ale mimo to jesteś w stanie wyczytać to, w co ja niby wierzę, z samej tylko mojej krytyki "wiedzy" ateistów i tego, w co oni sami wierzą. > Ateista to zdrowy psychicznie > człowiek, który radzi sobie sam nie uciekając się do pomocy sił nadprzyrodzonych. Zdrowy psychicznie jak samo wasze ateologiczne (ale także faszystowskie) bożyszcze F. Nietzsche, które umierało w osamotnieniu, w szpitalu dla obłąkanych, wysyłając do niewiadomych adresatów bełkotliwe listy z podpisem Ukrzyżowany lub Dionizos (w zależności od tego jak pogoda danego dnia podziałała na jego przeżartą syfilisem, ateistyczną korę mózgową)? > Co do naukowców od badania skuteczności modlitw to nie potrzebują modlitwy za > swój rozum. Robili to metodą naukową. Jak znajdę te badania to wkleję jeśli nie > wierzysz.Zresztą mam pytanie. Jeśli modlitwa jest tak skuteczna to po co są lek > arze? :))) Pozdrawiam!:) Odpowiedz Link Zgłoś
b-ania Re:antyateolog 16.01.09, 08:19 Czego tu nie rozumiem. Jak można walczyć z czymś co nie istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
jas_fasollasido Re:antyateolog 16.01.09, 08:25 W jednym z Orędzi z Medjugorje(25 grudnia 1991) z Pani powiedziała: Drogie dzieci! Dzisiaj w szczególny sposób przynoszę wam Małego Jezusa, aby was pobłogosławił błogosławieństwem Pokoju i Miłości. Drogie dzieci, nie zapominajcie, że jest to łaska, której wielu ludzi nie rozumie i nie przyjmuje. Dlatego wy, którzy powiedzieliście, że jesteście moimi i szukacie u mnie pomocy dajcie wszystko z siebie. Przede wszystkim dajcie swoją miłość i przykład w rodzinach. Mówicie, że Boże Narodzenie jest świętem rodzinnym. Dlatego, drogie dzieci, niech Bóg w waszych rodzinach zajmuje pierwsze miejsce, aby mógł dać wam pokój, aby was bronił nie tylko od wojny, ale by was chronił i zachował w pokoju od wszelkich napaści szatańskich. Kiedy Bóg jest z wami, macie wszystko, a kiedy Go nie pragniecie, biedni jesteście i zagubieni i nie wiecie po czyjej stronie stoicie. Dlatego, drogie dzieci, zdecydujcie się na Boga, a wtedy otrzymacie wszystko. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
b-ania Re:antyateolog 15.01.09, 12:54 Za tygodnikiem Wprost. "Obserwacje specjalistów z Centrum Medycznego Darthmouth-Hitchcock wykazały, że ci, którzy czerpali siłę duchową z wiary, ponad trzy razy częściej przeżywali operację na otwartym sercu. Z kolei prof. Dale Matthew z Uniwersytetu Georgetown potwierdził, że chorzy na reumatoidalne zapalenie stawów poczuli się lepiej już po kilkudniowych modlitwach. Niektórzy po sześciu miesiącach nie odczuwali przez dłuższy czas żadnych dolegliwości, nie musieli zażywać leków." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re:bania IP: 82.139.57.* 15.01.09, 13:17 No tak...Wiadomo, że medytacje nie związane z żadną religią też pomagają. Tu mowa o modlitwie za kogoś. Modlisz się do swego Boga aby ktoś tam wyzdrowiał. To jest nieskuteczne , bo nie mat siły nadprzyrodzonej, która by to sprawiła. Widzę, że mamy postęp dla antyateologa i Bani lekarze nie są potrzebni. Zlikwidować szpitale, budować kościoły! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:bania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 15:29 > Widzę, że mamy postęp dla antyateologa i Bani lekarze nie są potrzebni. > Zlikwidować szpitale, budować kościoły! To jest Twój własny postulat, więc się go nie wypieraj i nie przypisuj innym. Znudziło się już kompromitowanie się wypisywaniem rasistowskich bredni o różnicach w poziomie ewolucji mózgów wierzących i ateistów, czy o historii religii, które rzekomo jeszcze nie istniały 2,5 tysiąca lat temu -więc pora teraz zacząć przypisywać swoje wymysły innym? W takim razie oddaję pole: wypisuj do woli co Ci się wydaje na temat wierzących i ich religii. Ja już nie mam zamiaru z tym polemizować. Bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
teta1985 Re:bania 15.01.09, 15:45 Gość portalu: nonna napisał(a): > Modlisz się do swego Boga aby ktoś tam wyzdrowiał. To jest > nieskuteczne , bo nie mat siły nadprzyrodzonej, która by to > sprawiła. A może jest, ale nie ma ona nic wspólnego z Bogiem. Po prostu nie wiele rozumiemy, kiedyś nie rozumieliśmy jeszcze więcej. Niektórzy sobie muszą wszystko poszufladkować w główce i tworzą Boga, który uzupełnia niezrozumiałe i nieznane części świata. Niektórzy nie muszą tego robić. Żyją wolni :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:bania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 20:36 > Niektórzy > sobie muszą wszystko poszufladkować w główce i tworzą Boga, który > uzupełnia niezrozumiałe i nieznane części świata. Niektórzy nie > muszą tego robić. Żyją wolni :) Najzabawniejsze u ateistów jest to, że sami najlepiej potrafią sobie zaprzeczyć: my.opera.com/theDonkey/blog/2008/02/03/haslo-lacana-jesli-boga-nie-ma-wszystko-jest-zabronione A to wszystko przez notoryczny brak umiejętności logicznego myślenia, który najwyraźniej jest warunkiem koniecznym bycia ateistą. Zwłaszcza ateistą walczącym:) Odpowiedz Link Zgłoś
teta1985 Re:bania 15.01.09, 21:32 Gdybyście tak zaciekle nie walczyli z "ciemnym światem" nie musielibyśmy się tak bronić kolego, a skoro jesteśmy istotami bez zdolności logicznego myślenia to po co z nami gadasz? To nie ma sensu. Tak miało być. My gorsi Wy lepsi. Bóg tak chciał. :) Pzdr i bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re:bania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 21:57 > Gdybyście tak zaciekle nie walczyli z "ciemnym światem" nie > musielibyśmy się tak bronić kolego Tutaj, to akurat z Tobą walczą i zaprzeczają Ci Lacan, Zizek i Sierakowski, a to chyba wszystko są ateiści:) Zrozumiałeś o co im w ogóle chodzi? > a skoro jesteśmy istotami bez > zdolności logicznego myślenia Od poniżania oponentów za pomocą rasistowskich teorii jest tu ateistka nonna. Ja pisałem tylko o braku umiejętności logicznego myślenia u ateistów (co przecież może być naprawione dzięki solidnej edukacji, ale grozi utratą dotychczasowych poglądów), a nie o braku zdolności do logicznego myślenia, co byłoby jakimś defektem i stanowiło o różnicy gatunkowej pomiędzy ateistami i wierzącymi. Czytaj ze zrozumieniem, jeśli to potrafisz, a może nie będziesz bredził od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Kotowski Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 21:02 Robert Kotowski Radom - mieszkam teraz w Leeds i tutaj tzw. "ateistów" jest b. mało, każdy w coś wierzy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytelnik Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.radom.vectranet.pl 10.01.09, 22:28 A jaki był napis na Titaniku? Coś w tym stylu, jak się skończyło każdy wie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaca Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.cable.ubr04.donc.blueyonder.co.uk 10.01.09, 23:22 na titanicu pisalo titanic.masz racje zle sie to skonczylo.w Anglii rzeczywiscie i tak malo kto w Boga wierzy wiec akcja jest raczej z innych przyczyn prowadzona niz proboa przekonania wierzacych do porzucenia zludnych nadziei:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goj Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.radom.vectranet.pl 11.01.09, 00:14 Muzułmanie niedługo nakryją angoli czapkami i wtedy się przekonają czy Allacha nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaca Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.cable.ubr04.donc.blueyonder.co.uk 11.01.09, 12:40 wiekszosc muzulmanow ktorych znam jest zajeta robieniem interesow i chodzi z gola glowa.nie martw sie tak bardzo o angoli. Odpowiedz Link Zgłoś
redoxygene Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 12.01.09, 02:57 Mi tam sie bardzo podoba ta akcja:) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejkosztowniak Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 12.01.09, 18:21 za swoja kase to organizuja a nie za pieniadze panstwowe lub parafialne wiec sie mozecie dlugo i namietnie żołądkowac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateista Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.54.* 14.01.09, 11:22 O co dewoci czynią tyle hałasu? A wypisywać treści religijne gdzie tylko się da to wolno?! Mimo, że to może razić wolnomyślicieli i ateistów. Kościół od dawna stosuje metody Kalego. Wstyd dla tak "oświeconej" instytucji. Odpowiedz Link Zgłoś
poker3 Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 14.01.09, 11:53 BOG jest ale napewno nie byl zydem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remek do Antyateologa IP: 82.139.46.* 15.01.09, 22:37 Zwróciłbym uwagę na kilka prostych spraw: Wierz sobie w co chcesz. Ale niech kościół nie wciska się wszędzie ze swoją ideologią. Niech nie nazywa co drugiej szkoły imieniem papieża, niech sobie uczy religii w salce na plebanii. Niech nie podrzuca kopert w których trzeba odesłać datek. Niech przestanie wpływać na prawo. Niech rozliczy interesy Rydzyka i ukarze go np. za antysemityzm. Bo mnie się to nie podoba. Mam jeszcze takie prawo. Argument że nie muszę czegoś robić np. dawać tego datku nie jest najbardziej trafny. Pewnie wiesz dlaczego. A poza tym dziś wierzysz w coś, jutro nieomylny papież ustali, że jest inaczej. Nie było celibatu kilka wieków - nagle jest. Maryja niepokalanie poczęta nie była, nagle się stała. Odpust można było kiedyś kupić, już nie można. Jakie to proste. Może za proste. Po co myśleć. Lepiej nie myśleć, być nie wykształconym i mieć dużo dużo dzieci. To się kościołowi podoba. Takie rodziny są nam potrzebne, wtedy nas Żydostwo nie zaleje. Czy nie lepsza byłaby Polska gdybyśmy wszyscy w to "wierzyli". Dlatego ateista to Twój wróg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Remek IP: 82.139.57.* 16.01.09, 09:02 [...]Remek napisał: A poza tym dziś wierzysz w coś, jutro nieomylny papież ustali, że jest inaczej. Nie było celibatu kilka wieków - nagle jest. Maryja niepokalanie poczęta nie była, nagle się stała. Odpust można było kiedyś kupić, już nie można. Jakie to proste. Może za proste. Po co myśleć. Lepiej nie myśleć, być nie wykształconym i mieć dużo dużo dzieci. To się kościołowi podoba. Takie rodziny są nam potrzebne, wtedy nas Żydostwo nie zaleje. Czy nie lepsza byłaby Polska gdybyśmy wszyscy w to "wierzyli". Dlatego ateista to Twój wróg." Remku! Pomimo, że nie ma we mnie wiele antyklerykalizmu, podpisuję się pod powyższym.Jak będzie więcej takich anty a teologów, to zasilę grono antyklerykałów...Na razie pragnę tylko jednego, aby ludzie kierowali się rozumem. Biologiczna wiedza o budowie mózgu tak rozwścieczyła tego pana, że nazwał mnie rasistką, nie przeszkadzało mu wcześniej negatywnie ocenić mojej emocjinalności, też biorącej się z mózgu i jego właściwości.On rasistą nie jest, bron go boże. Weźmy chociażby teorie ewolucji... Teolodzy boją sie jej jak diabeł święconej wody. Nawetn JPII ją uznał a tu trzeba by jej zaprzeczyć.Życie na ziemi według niej powstało w sposób samoistny i rozwijało się od aminokwasów do pojedynczych komórek a potem do skomplikowanych organizmów. Taka mowa i działania geologów - to zamach na dogmat o stworzeniu świata i podwaliny ich religii. Chwieje się ona wraz ze stukiem młotków geologów jak pisze profesor Dawkins w "Bogu urojonym" Pozdrawiam podobnie myslących. Na pewno nie rasistka. Nonna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: do Antyateologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 20:06 > Ale niech kościół ... Bo mnie się to nie podoba. Mam jeszcze takie prawo. Oczywiście drogi remku masz do tego święte prawo, żeby Ci się nie podobało wszystko, czego Twoja dusza nie zapragnie:) > Argument że nie muszę czegoś robić np. dawać tego datku nie jest najbardziej tr > afny. Pewnie wiesz dlaczego. Obrona argumentów, których nie wysuwam -nie interesuje mnie. > A poza tym dziś wierzysz w coś, jutro nieomylny papież ustali, że jest inaczej. > Nie było celibatu kilka wieków - nagle jest. Maryja niepokalanie poczęta nie b > yła, nagle się stała. Odpust można było kiedyś kupić, już nie można. To prawie dokładnie tak, jak z nauką: ziemia kiedyś była płaska, teraz nie jest; choroby powodował wpływy planet, teraz powodują je bakterie, zatrucie środowiska lub stres; ocieplenie klimatu miało sprawić, że będziemy się opalać na pustyni pod Kielcami, a jeździmy tam na nartach. Różnica jest jednak taka, że papież, w odróżnieniu od naukowych autorytetów, nie wypowiada się autorytatywnie o rzeczach nadających się do badania metodami empirycznymi, tylko autorytatywnie administruje organizacją. Nieomylność papieża w sprawach wiary ma praktycznie taką samą naturę jak uprawnienie do podejmowania decyzji zarządu korporacji: sprzątaczka nie może go kwestionować. I gwoli ścisłości: nikt nigdy nie twierdził, że Maryja była niepokalanie poczęta. To jakiś kolejny wymysł ateistów na temat wiary katolików. > Po co myśleć. Lepiej nie myśleć, być nie wykształconym To jest dylemat ateisty: po co myśleć? zadawać sobie pytania wykraczające poza praktyczno-życiowe potrzeby? szukać na nie odpowiedzi? spekulować? Nie lepiej zachowywać się bez reszty racjonalnie: nie oddalać się od koryta, żreć, spać, wydalać i nie robić zbyt wiele dzieci, bo potem będą robić konkurencję do żarcia? > Dlatego ateista to Twój wróg. Ateiści zwykle przeceniają swoje znaczenie. Za wroga uznaję jedynie ich prymitywizm i głupotę, a nie ich samych:) Odpowiedz Link Zgłoś
redoxygene Re: do Antyateologa 17.01.09, 01:02 > I gwoli ścisłości: nikt nigdy nie twierdził, że Maryja była > niepokalanie poczęta. To jakiś kolejny wymysł ateistów na temat > wiary katolików. Dziwne, ze papiez Pius IX (pewnie ateistyczny prowokator) ustanawia dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Nie wiedziales? > Za wroga uznaję jedynie > ich prymitywizm i głupotę, a nie ich samych:) Hahaha:D No i to zdanie bardzo ladnie podsumowuje ideologie KK. Jeszcze widzisz-przecietny ateista czy agnostyk od przecietnego katolika rozni sie tym, ze katolik sie nie zastanawia nad tym co robi, bo wpojono mu religie od malego, ktora takze jest czescia kultury naszego supernarodu. Agnostycy, ateisci itd decyzje podejmuja nie w wyniku kultury, nie w wyniku wpojenia od malego, ale na skutek wlasnych przemyslen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: do Antyateologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 11:01 > Dziwne, ze papiez Pius IX (pewnie ateistyczny prowokator) ustanawia dogmat o > Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Nie wiedziales? Racja. Nie spodziewałem się u ateistów zrozumienia dla rozróżnienia porządku moralnego (niepokalne poczęcie Maryi) od biologicznego (niepokalane poczęcie przez Maryję). Mea culpa! Tylko co w tym skandalicznego dla ateistycznego rozumu, że KK ogłosił Maryję za ustrzeżoną od grzechu pierworodnego od chwili jej poczęcia? Czy jakaś ateistyczna nauka może temu ustrzeżeniu zaprzeczyć? > Agnostycy, ateisci itd decyzje podejmuja nie w wyniku kultury, nie w wyniku wpojenia od malego Szczerze mówiąc, to nie pokusiłbym się o aż tak surową ocenę ateistów i agnostyków. Myślę, że przynajmniej część z nich jest kulturalna i nie opiera się edukacji, czyli wpajaniu wiedzy i umiejętności myślenia, które trzeba realizować od małego. Że nie są zbyt pojętni i nie wyciągają oczywistych konsekwencji ze swojego stanowiska, to inna sprawa. Na przykład ta wolność ateistów: przecież to oczywisty absurd w świetle ich typowych, materialistycznych założeń. Wolność dla osobnika uważającego się za część bez reszty deterministycznie pojętej przyrody musi być tylko złudzeniem, wynikającym z braku pełnej wiedzy o prawach i przyczynach, które tego osobnika determinują. Jego przemyślenia są zatem tylko nie do końca pojętymi procesami, które zachodzą w przyrodzie w sposób tak samo zdeterminowany, jak spadanie kamieni pod wpływem grawitacji, czy odruchy wymiotne. W stosunku do agnostyków zarzut trzeba inaczej sformułować, ale nie miejsce tu na teoriopoznawcze wykłady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Kotowski Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 21:05 Robert Kotowski Radom - mieszkam teraz w Leeds i tutaj tzw. "ateistów" jest b. mało, każdy w coś wierzy!HE! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 08:42 Bog jest postacia fikcyjna.Przeczytaj Tore moze cos zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.57.* 16.01.09, 09:07 czytelnik: Bog jest postacia fikcyjna.Przeczytaj Tore moze cos zrozumiesz." Nie wiem do kogo to było skierowane , ale powiem, że rozumiem... Fikcyjną...To tak jakby mi kazano wierzyć w mitologicznego Zeusa, czy krasnoludki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosc Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 21:03 nonna ,to chcialem powiedziec,nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remek Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.46.* 16.01.09, 22:44 Fajnie że wdałeś się w dyskusję. Moja wypowiedź miała właśnie taki cel. Przyznam że dobrze się bawię. Argumentacja, że wszystko jest względne, bo kiedyś błędnie uważano, że ziemia była płaska pozwalam sobie odrzucić. To nie jest zresztą najlepszy przykład z Twojej strony, jeśli przypomnimy los pewnego astronoma. Są pewne prawdy niezmienne, np. 2+2=4. Chyba że kiedyś było inaczej. Oświeć mnie. Polecam też podstawy logiki, które w jasny sposób wyjaśniają jak odróżnić twierdzenia prawdziwe od fałszywych (kiedyś był to program pierwszej klasy liceum). Po ich dokładnym poznaniu szereg "prawd", które wyznajesz mogłaby stracić swoje miano. --- A to że nagle coś się radykalnie zmienia w tym co głosi kościół, jest podyktowane jego przystosowywaniem się do aktualnych warunków społecznych czy ekonomicznych i ma zazwyczaj na celu utrzymanie wpływów (dochodów) tej organizacji. Przykład doskonały: celibat. --- Twój zarzut wobec ateistów, dotyczący braku z ich strony głębszych rozważań, wykraczających poza sprawy doczesne także uważam za nieuzasadniony. To właśnie wierzący (np. katolik) ma wszystko podane gotowe. Wierzy, że jak będzie dobry tu na ziemi to dostanie się do raju. I na tym praktycznie kończy się jego "myślenie". Być może czytałeś jeden z ostatnich numerów "Więzi", poświęcony kondycji współczesnego kościoła w Polsce, którego (w opinii fachowców z branży) największym grzechem jest BEZREFLEKSYJNOŚĆ. Dziadek modli się z książeczki, którą dostał gdy był dzieckiem. Nikt nie zadaje głębszych pytań, bo nikt (z przeciętnych księży) nie potrafi lub nie chce na nie odpowiedzieć. Ważne są jasełka, msza na rozpoczęcie roku i uczenie regułek przed komunią na pamięć, a nie zadawanie trudnych pytań i próba samodzielnego szukania odpowiedzi, a więc i spekulowania - jaki piszesz. Perspektywa ateisty jest tu moim zadaniem o wiele bogatsza ale również trudniejsza. Skoro dla niego NIE MA Boga i raju jest punkt wyjścia do refleksji i "myślenia" Gdzie to "myślenie" go doprowadzi to jego sprawa. A że są tacy ateiści, którzy nie "myślą" (jak 90% katolików), cóż oni też mają takie prawo. --- To że nie mam tuzina dzieci nie oznacza, że boję się konkurencji przy stole. Chciałbym natomiast, żeby było mnie np. stać opłacić ich studia co daje większą gwarancję, że np.znajdą pracę. Oczywiście można mieć 10 dzieci, skupiać się na ich płodzeniu i karmieniu, które będzie finansować państwo. A jak dorosną będą powielać taki model rodziny. Upieram się przy twierdzeniu, że takie rodziny preferuje kościół w Polsce, bo jest to jego klientela. Czy chrzest czy pogrzeb zawsze jest zarobek. Idąc dalej - "głupim" (cała 10 skończy edukację na gimnazjum jak dobrze pójdzie)łatwiej rządzić. Moim wrogiem też jest głupota. Wszelka głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 11:42 > Są pewne prawdy niezmienne, np. 2+2=4. Chyba że kiedyś było inaczej. Oświeć mnie. No właśnie. I to jest dobry wstęp do tego, żeby zacząć, albo przestać myśleć. Jedni zaczynają się wtedy zastanawiać, czy to nie jest dziwne, że w ogóle są jakieś prawdy niezmienne, a nie tylko chaos; zaczynają się głowić nad tym, co takiego sprawia, że 2+2 zawsze równa się 4; że dokonywane w umyśle wyliczenia sprawdzają się w zewnętrznym świecie, itd. Innym w tym miejscu wystarcza, że 2+2 zawsze równa się 4 i już dalej nie myślą, tylko stosują ten i podobne schematy. Pozwolę sobie na prawdopodobnie kontrowersyjne w tym miejscu stwierdzenie, że wykonywanie operacji matematycznych, na które stać choćby komputer, to jeszcze nie jest myślenie. > Polecam też podstawy logiki, które w jasny sposób wyjaśniają jak odróżnić twier > dzenia prawdziwe od fałszywych (kiedyś był to program pierwszej klasy liceum). Też polecam. Może po zapoznaniu się z podstawami logiki zauważysz, drogi remku, że wartość logiczna jest w logicznych schematach zakładana jako informacja pochodząca z zewnątrz, a logika sama zajmuje się relacjami predykatów i zdań. Logika może za to nauczyć jak rozpoznać zdanie lub rozumowanie nieprawidłowo zbudowane. > Twój zarzut wobec ateistów, dotyczący braku z ich strony głębszych rozważań, wykraczających poza sprawy doczesne także uważam za nieuzasadniony. Choć u mnie to była tylko taka retoryka, to jednak chyba trudno ateiście uzasadnić zainteresowanie czymś, co dla niego z założenia nie istnieje. > To właśnie wierzący (np. katolik) ma wszystko podane gotowe. Może i ma podane, ale to nie znaczy, że przyjmowanie tego musi przebiegać bezrefleksyjnie, jak nauka matematyki u ateisty, którą tenże ateista, dokładnie tak samo jak wierzący, ma podaną w postaci gotowej - w tej samej szkole, do której obaj uczęszczają. Dodam jeszcze, że logika i matematyka przez wieki rozwijana była właśnie przez wierzących, w szkołach przez nich zakładanych. Zatem wszystkie argumenty wychodzące z założenia o jakimś naukowym upośledzeniu wierzących, pozwalam sobie odrzucić. Wierzący byli i są tak samo dobrymi naukowcami, jak niewierzący. Poza swoimi dyscyplinami myślą jednak jeszcze i doświadczają czegoś więcej, niż ci ostatni. > Dziadek modli się z książeczki, którą dostał > gdy był dzieckiem. Nikt nie zadaje głębszych pytań, bo nikt (z przeciętnych ksi > ęży) nie potrafi lub nie chce na nie odpowiedzieć. Ważne są jasełka, msza na ro > zpoczęcie roku i uczenie regułek przed komunią na pamięć, a nie zadawanie trudn > ych pytań i próba samodzielnego szukania odpowiedzi, a więc i spekulowania - ja > ki piszesz. Nie przypominam sobie, drogi remku, żeby papież ustanowił Twojego dziadka wzorem do naśladowania dla wierzących. Ale nauczony doświadczeniem tej dyskusji zaczekam jeszcze, czy redoxygene nie wskaże i tu stosownego dogmatu wraz z jego autorem i datą ustanowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remek do Antya... Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.46.* 17.01.09, 13:54 Dziś robiłem zakupy na Korei. Kupiłem 2 kg jabłek i 2 kg gruszek. Razem owoców było 4 kg. Zarówno dla mnie jak i pana sprzedającego nie było w tym nic dziwnego. --- Poza tym ze swoimi rozważaniami nie wychodzę z punktu widzenia ATEISTY rozumianego jako osoba negująca istnienie "Boga" (jakkolwiek by to pojęcie definiować). Mam wrażenie, że taki "twardy ateista" to dla Ciebie idealny przeciwnik. Z tym że się nigdy nie dogadacie. Ty powiesz, że on jest głupi, bo nie dostrzega bożego dzieła, a on na odwrót, uzna że skoro widzisz czego nie widać, to coś z Tobą nie tak. Spór na temat istnienia Boga moim zdaniem nie ma sensu, tak jak spór o istnienie wszelkich istot ze świata nadprzyrodzonego. Ty wierzysz ktoś inny nie. --- Dla mnie ważniejsza jest sprawa naturalności światopoglądowej państwa. Celowo używam tego oklepanego sformułowania. Niestety w Polsce takiej neutralności brak i to mnie "człowieka poszukującego" a nie koniecznie ateisty bardzo doskwiera. Chcesz przykłady? Poza tym wiesz, że jak panna jest zbyt nachalna, to kawaler może się zniechęcić. Wydaje mi się, że tak jest z naszym "kościołem". --- No a jeśli masz ochotę dalej udowadniać istnienie Boga a więc drążyć temat bezprzedmiotowy, to coś Ci mogę jeszcze napisać, opierając się na paru filozofach z Feuerbachem na czele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 14:31 > Dziś robiłem zakupy na Korei. Kupiłem 2 kg jabłek i 2 kg gruszek. Razem owoców > było 4 kg. Zarówno dla mnie jak i pana sprzedającego nie było w tym nic dziwneg > o. Drogi remku, o tym właśnie mówię: przyjmujesz coś jako oczywistość i posługujesz się tym machinalnie w sprawach praktyczno-życiowych. Dopóki się to w takich sytuacjach sprawdza, nie czujesz potrzeby się nad tym zastanawiać. Nie czujesz potrzeby o tym myśleć, podobnie jak pan sprzedawca jabłek, który ma chyba w tej Twojej przypowieści być kontrapunktem dziadka. Nie czyni to z żadnego z was ateistów, ale na miano myślicieli z tego samego powodu też raczej nie zasługujecie. A jeśli myślisz, że nikt wykształcony lepiej niż sprzedawca jabłek się nad takimi rzeczami, jak natura i sposób obowiązywania matematyki w świecie rzeczywistym, nie zastanawia -to się grubo mylisz. > Poza tym ze swoimi rozważaniami nie wychodzę z punktu widzenia ATEISTY rozumian > ego jako osoba negująca istnienie "Boga" (jakkolwiek by to pojęcie definiować). Wolno Ci, drogi remku, wychodzić z dowolnych założeń. Warto jednak widzieć ich wszystkie konsekwencje. A do tego potrzeba logicznego myślenia. Jeśli jesteś do tego skłonny, to dobrze. > Mam wrażenie, że taki "twardy ateista" to dla Ciebie idealny przeciwnik. Całkiem możliwe. A czy coś w tym złego, że nie zamierzam zwalczać logicznie niekonsekwentnych poglądów "miękkich" ateistów? Ich niekonsekwencja to sprawa ich upodobań, które można traktować jako rzecz gustu, a nie logiki. A z gustami nie ma sensu dyskutować. > Ty powiesz, że on jest głupi, bo nie dostrzega boże > go dzieła, a on na odwrót, uzna że skoro widzisz czego nie widać, to coś z Tobą > nie tak. I tu się zgadzam. Nie czuję się dobrze w dyskusji prowadzonej na zasadach określonych przez nonnę. Dlatego jej zaniechałem. > Dla mnie ważniejsza jest sprawa naturalności światopoglądowej państwa. Neutralność światopoglądowa państwa nie jest konceptem naturalnie oczywistym (że się tak semantycznie przypnę to Twojego przejęzyczenia) i trzeba najpierw rozstrzygnąć o sposobie jej praktycznego zdefiniowania. Ja nie jestem politykiem, więc nie za bardzo mnie interesują kwestie wyłaniania konsensu społecznego wokół takich pojęć. > No a jeśli masz ochotę dalej udowadniać istnienie Boga Dalej udowadniać istnienie Boga? A konkretnie w którym miejscu zacząłem to udowodnianie, drogi remku, możesz mi łaskawie wskazać to miejsce? > mogę jeszcze napisać, opierając się na paru filozofach z Feuerbachem > na czele. Widzę, że wypalasz z grubej rury samej czołówki największych, najbardziej oryginalnych i najbardziej zasłużonych myślicieli i naukowców zachodu! :)))) Dziękuję bardzo, z takich rzeczy już dawno wyrosłem. A o "logicznym" wykazywaniu fałszywości dogmatów już Ci się nie chce pisać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnostyk A propo uczuc religijnych IP: 89.124.8.* 16.01.09, 22:08 Drodzy katolicy co sądzicie o takich "dziełach sztuki": i39.tinypic.com/2je1ji8.jpg i39.tinypic.com/9rt79j.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaca Re: A propo uczuc religijnych IP: *.cable.ubr04.donc.blueyonder.co.uk 16.01.09, 23:05 hmmm.kim jest ten ziomek na krzyzu numer 2?cos marnie wyglada Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b-ania Re: A propo uczuc religijnych IP: *.internet.radom.pl 17.01.09, 11:38 A takich? i142.photobucket.com/albums/r115/sztukownia/Qlka/dali.jpg cti.itc.virginia.edu/~meg3c/200R/Projects/fall_1999/fourdim/dali21.jpg To po prosu sztuka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katolik Re: A propo uczuc religijnych IP: 195.3.153.* 17.01.09, 13:41 Jeśli nie godzimy się na takie napisy to nie zgadzajmy się również na plakaty typu "Bóg jest miłością" itp. wywieszane publicznie np. na kościołach. Jak równość to równość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: A propo uczuc religijnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 14:47 > Jeśli nie godzimy się na takie napisy to nie zgadzajmy się również na plakaty t > ypu "Bóg jest miłością" itp. wywieszane publicznie np. na kościołach. A kto się nie godzi na jedno lub drugie, bo jakoś nie zauważyłem? Umknęło mi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna "Zła wiadomość jest taka, że Bóg nie istnieje, ... IP: 82.139.58.* 17.01.09, 17:53 Napisy na autobusach we Włoszech: "Zła wiadomość jest taka, że Bóg nie istnieje, a dobra - że go nie potrzebujesz". Jak równość to równość, katoliku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remek do antya.. koncept naturalnie oczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 19:54 Są takie współczesne państwa, które dały sobie radę z problemem neutralności światopoglądowej i całkiem dobrze im się wiedzie bez pokropku przy każdej okazji. --- Ja tam czerpię garściami z Feuerbacha. Inni z Karola Wojtyły. Czy jest koncept naturalnie oczywisty, który na to we współczesnej Polsce zezwala? Zaczynam wątpić. --- Logikę sobie odpuszczam. Wierzysz w cuda proszę bardzo. --- Swoją drogą zazdroszczę Ci pewności siebie i wiary w to co głosisz. Czy czasem masz chwile zwątpienia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: koncept naturalnie oczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 23:10 > Są takie współczesne państwa, które dały sobie radę z problemem neutralności św > iatopoglądowej i całkiem dobrze im się wiedzie bez pokropku przy każdej okazji Okazje do pokropku to nie mój problem, ani rzecz mająca jakiś związek ze sposobem uznawania istnienia lub nieistnienia Boga. Autobusów z hasłami propagowanymi w tym wątku nikt pewnie nie pokropi, drogi remku, a przy innych okazjach zawsze możesz zabrać parasol i zamanifestować swoją niezależność światopoglądową rozkładając go w odpowiednim momencie:) > Ja tam czerpię garściami z Feuerbacha. Inni z Karola Wojtyły. Czy jest koncept naturalnie oczywisty, który na to we współczesnej Polsce zezwala? Zaczynam wątpić. Jest taki koncept. Jest on oczywisty dla każdego przytomnie myślącego, bez antyreligijnego zacietrzewienia: co nie jest prawem zabronione -jest w państwie prawa dozwolone. Słyszałeś kiedyś o zakazie czerpania garściami z Feuerbacha, czy z jakichś jeszcze marniejszych popłuczyn po Heglu, w Polsce lub jakimkolwiek innym kraju? Ja nie słyszałem. A skoro nie ma takiego zakazu, to czerp śmiało! > Logikę sobie odpuszczam. Przykro mi to czytać, choć z drugiej strony, niestety właśnie tego się spodziewałem. > Wierzysz w cuda proszę bardzo. Właśnie dlatego, że nie odpuszczam sobie logiki, nie próbuję nawet udowadniać istnienia Boga ani możliwości cudów. Gdyby to było możliwe, nie byłaby możliwa wiara w Boga, bo zastępowałaby ją wiedza, a pojęcia cudu w ogóle by nie było. > Swoją drogą zazdroszczę Ci pewności siebie i wiary w to co głosisz A co ja takiego głoszę? Niewiarę we wszechmoc ludzkiego rozumu. Nic więcej. > Czy czasem masz chwile zwątpienia? Zwątpienie, to podstawa, drogi remku:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: remek do Antya.. zabrać parasol... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 08:55 Z mojej strony to już ostatnia wypowiedź. Jak tak czytam twoje wpisy to nawet zaczynam Cie lubić. Zważ jednak że czasem "rozłożyć parasola" się nie da. Np. gdy pani katechetka zapyta dzieci "kto chodzi do kościoła?" Prawdomówne pięciolatki dowiadują się po chwili, że trafią po śmierci do kotła ze smołą. Wiesz, że rezygnacja z katechezy przy obowiązującym w Polsce w tej materii koncepcie naturalnie oczywistym raczej nie wchodzi w grę. --- Czy można mówić "popłuczyny po Wojtyle". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty Re: koncept naturalnie oczywisty IP: 82.139.37.* 18.01.09, 10:11 Czy jest ładnie aby pisać sam do siebie i sobie odpowiadać ? Odpowiedz Link Zgłoś
mactok1 Re Przyłącz się do walki o świeckie państwo 18.01.09, 10:02 Wszystkie osoby, które uznają prawo każdego człowieka do własnego światopoglądu zachęcam do odwiedzania strony www.racja.org.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JóziekPapista Re: "Boga raczej nie ma".. eeetam, gdy stówę albo IP: 89.107.158.* 17.01.09, 15:19 dwie wyłożysz w kopertówie jegomościowi w zgrabnej kiecce za dobre słowo i obrazek, dwie dychy chłopakom w haleczkach za kredę na drzwiach...to się przekonasz całkiem realnie, co jest , jak jest i kto tu rządzi. Ament Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reJóziek Re: "Bog raczej jest ! IP: *.gprs.plus.pl 17.01.09, 15:46 Cały świat gospodarczy w drga w kryzysie,prawie agonii, wszystkie branże padają na bruk, ludzie na pysk a....agencja watykańska rozkwita, pęczniej... zwłaszcza Służba Boża w Polsce...puchnie z bogactwa,przepychu i pokładów sadła na brzuchach purpuratów w czerwonych myckach. Zatem : ten Najwyższy jest czy nie jest między nami??? Ferdek by rzekł: jak nie jak TAK ! Zobacz marny człecze, i kogo ten Bóg tylko tak mocno kocha ...??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ego-n Re: "Bog raczej jest ! IP: *.internet.radom.pl 18.01.09, 11:26 zazdrość? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag Re: "Bog raczej jest ! IP: 82.139.58.* 18.01.09, 11:37 Czego tu zazdrościć- ułudy, samooszukiwania, braku samodzielnego myślenia, zastraszenia potępieniem i ogniem piekielnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reEgon Re: Czego zazdrościć, Egonie...Stefana??? IP: 89.107.158.* 18.01.09, 17:46 Kolejne synody w szły jeszcze dalej w zakazach. W 589 r. w Toledo polecono biskupom, by sprzedawali kobiety podejrzane o spółkowanie z księżmi, a uzyskane z tego pieniądze przeznaczali na cele charytatywne. Ale dopiero dziewiąty sobór w Toledo (665 r.) skonkretyzował, czego tak naprawdę obawiał się Kościół: Kto tedy, od biskupa po subdiakona, płodzi synów w małżeństwie zasługującym na potępienie, z kobietą wolną lub niewolnicą, ten powinien podlegać karze kanonicznej; dzieci z takiego haniebnego związku nie tylko nie powinny otrzymać spadku po rodzicach, lecz na zawsze, jako niewolnicy, stanowić własność Kościoła, którego kapłanami byli ich ojcowie, gdyż ci spłodzili ich w nagannych okolicznościach. No i wszystko jasne. Nic dziwnego, że oponenci zarzucają Kościołowi wprowadzenie celibatu w obawie przed dziedziczeniem dóbr kościelnych przez potomków księży, skoro sami duchowni zwracają na to uwagę. Od tej pory każdy kolejny papież powtarzał wcześniejsze antymałżeńskie nakazy. Widocznie nie przynosiło to jednak takich skutków, jak się spodziewano, bo na początku XI wieku wysłano nawet specjalnych legatów, którzy mieli sprawdzać, jak księża stosują się do celibatu. Mimo to aż do reform papieża Grzegorza VII z 1079 roku żonaci księża byli na porządku dziennym. Dopiero to rozporządzenie tak naprawdę otworzyło drogę do powszechnego celibatu, w bardzo sprytny zresztą sposób. Ów hierarcha ogłosił mianowicie wiernym, że sakramenty udzielane przez żonatych księży nie są ważne. Zmiany zachodziły jednak powoli. W Polsce zasadę bezżenności duchownych zaczęto wprowadzać dopiero na początku XIII wieku. Na stałe zaistniała w XV stuleciu. Ks. Grzegorz Ryś uważa, że historia celibatu liczy sobie tylko jakieś 100 lat. W jednym z wywiadów mówi: Przez 3/4 swojej historii Kościół rozumiał celibat jako wstrzemięźliwość seksualną księdza, niezależnie, czy żył w rodzinie, czy sam. Jeśli mówić o celibacie w sensie ścisłym, tak jak go dzisiaj rozumiemy, to historia nie jest wcale taka dawna. Istotny zapis znajdujemy dopiero w kodeksie z 1917 roku. Oszukiwanie natury? Na przekór zapewnieniom Kościoła o głębokiej duchowej roli celibatu słychać wypowiedzi przeciwników takiego sposobu życia. Nie tylko świeckich, ale też duchownych. Nad celibatem deliberują psychologowie, wykazując że jest niezgodny z ludzką naturą, bo hamuje libido. Niektórzy, opowiadając o pozytywnej i negatywnej motywacji celibatu, jako jedną z przyczyn tej ostatniej wskazują zakłócenie w relacjach rodzinnych w młodości. Osoby niedojrzałe uczuciowo, z zaburzeniami w sferze seksualnej (nieraz nieuświadomionymi), niezdolne do partnerskiego związku, często też podejmują decyzję życia w celibacie (czasem dorabiają ideologię religijną i wówczas chcą łączyć celibat ze święceniami kapłańskimi lub profesją zakonną). Na skutek różnych doświadczeń życiowych opóźniony proces dojrzewania może zostać uzupełniony, a zahamowania wewnętrzne odnośnie (...) małżeństwa mogą ustąpić i wówczas zjawia się silna potrzeba kontaktu heteroseksualnego, co utrudnia wytrwanie w celibacie - głosi fragment definicji celibatu zamieszczonej w słowniku pojęć na starej stronie internetowej Instytutu Studiów nad Rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
samspade Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 18.01.09, 12:09 Po co piszecie te wszystkie bzdury. Jeżeli wierzysz pozwól innym nie wierzyć. Jeżeli nie wierzysz pozwól wierzyć innym. Dopóki takie akcje są robione z pieniędzy prywatnych nie widzę w tym problemu. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby osoby wierzące zrobiły podobną akcję. Odpowiedz Link Zgłoś
axel-1033 Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 18.01.09, 18:46 samspade napisał: > Jeżeli wierzysz pozwól innym nie wierzyć. > Jeżeli nie wierzysz pozwól wierzyć innym. >Zgadzam się w pełni z twoim postem dotyczącym wątku. >w jednym z kościołów widziałem napis:"zobacz abyś uwierzył ,uwierz abyś zobaczył".Te stwierdzenia warte są zastanowienia przez każdego człowieka indywidualnie niezależnie czy jest wierzący czy jest ateistą... Odpowiedz Link Zgłoś
b-ania Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 19.01.09, 10:57 Ten napis jest w kościele na Michałowie, kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.58.* 20.01.09, 09:30 "zobacz abyś uwierzył ,uwierz abyś zobaczył" To z pozoru mądre hasło, ale tylko z pozoru. Wierzę, więc siłą rzeczy nie widzę tego, jest to coś wymagające wiary a nie rozumu i przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gastarbaiter Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.radom.vectranet.pl 20.01.09, 10:44 Pracuję w Londynie od kilku lat, byłem religijnie obojętny, ale jak zobaczyłem jak oni tu sobie kpią z naszej wiary , jak plują, jal szydzą z najwyższych wartości to bardzo się do kościoła zbliżyłem i bronię go w różny sposób. Tutaj również. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radca Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 79.91.161.* 20.01.09, 14:25 masz racje,,,zloz tez moze jakis kolko mocherowe ,, jako posluszny winnes oddawac cala pensje. Ciala tez powinnes dac jesli jestes kobieto klerowi hetero, jestes meszczyzna tej drugiej polowie powinnes nadstawic. Masz dzieci w obydwu grupach ucieszy to obecnych tam pedofili. Zacisnij zeby. Pamietaj Na chwale Bogu to czynisz. Potem bedziesz w Raju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ...... Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 89.124.8.* 20.01.09, 21:22 Gość portalu: gastarbaiter napisał(a): > Pracuję w Londynie od kilku lat, byłem religijnie obojętny, ale jak > zobaczyłem jak oni tu sobie kpią z naszej wiary , jak plują, jal > szydzą z najwyższych wartości to bardzo się do kościoła zbliżyłem i > bronię go w różny sposób. Tutaj również. No prosze emigracja do Lądka nawet swój kabelek z Radomia vectranetem przeciągneła. Brawo! Trzeba wspierac lokalne firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... ech... IP: 193.111.147.* 23.01.09, 11:56 Wklejam za Onetem... Od lat 50. do roku 1984 głuchonieme dzieci, przebywające w kościelnym instytucie w Weronie były seksualnie wykorzystywane przez 25 księży - poinformowały włoskie media. Obecnie ponad 60 dorosłych absolwentów tego ośrodka, zamkniętego ćwierć wieku temu, zdecydowało się ujawnić skandal pedofilii, której padli ofiarami. Historię ich zmagań o sprawiedliwość przedstawiają dziennik "La Stampa" oraz tygodnik "L'Espresso". Podkreśla się, że to największy ujawniony dotychczas skandal pedofilii wśród księży we Włoszech. Ofiary pedofilów wyznają, że poczuły się zachęcone przez papieża Benedykta XVI, który kilkakrotnie mówił o potrzebie uporania się z dramatem pedofilii i osądzenia winnych. Mężczyźni i kobiety w wieku od 40 do 70 lat twierdzą, że w zamkniętym w 1984 r. instytucie imienia Antonio Provolo, gdzie zdobywali podstawową edukację i uczyli się życia ze swoim kalectwem, byli seksualnie wykorzystywani, bici i poniżani przez około 25 księży. Wielu z nich to obecnie sędziwi duchowni. Żaden z nich nigdy nie odpowiedział za swe czyny. Do budzących grozę czynów, opisanych szczegółowo w zebranej dokumentacji, dochodziło między innymi w konfesjonale i przy ołtarzu. Dzieci i nastolatkowie, skazani przez swe kalectwo na milczenie - podkreśla turyński dziennik - nie mogli opowiedzieć, jak byli traktowani. Dopiero po latach jako dorośli zjednoczyli się i przygotowali materiały, ujawniające skandal. Nie mogą jednak zgłosić tej sprawy do prokuratury, bo jest ona przedawniona. Dawny przełożony instytutu, który w 2006 roku podczas spotkania z byłymi podopiecznymi, dwanaście razy na kolanach przeprosił za to, co ich spotkało, teraz w rozmowie z "L'Espresso" praktycznie wszystkiemu zaprzeczył wyjaśniając, że "tylko coś słyszał, ale nie wie dobrze". Ofiary pedofilii napisały również do miejscowego biskupa, który w wydanej nocie oświadczył: "Jeśli fakty te znajdą potwierdzenie, byłaby to rozdzierająca rana dla naszej wspólnoty". Byli podopieczni instytutu w Weronie nie chcą żadnego finansowego odszkodowania , ale tylko tego, by księża, którzy ich wykorzystywali, już więcej nie wyrządzili nikomu krzywdy; tak jak obiecał papież - podsumowuje "La Stampa". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: ech... IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.09, 11:28 To chyba powinno zakończyć dyskusję w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryś Re: ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 14:11 > To chyba powinno zakończyć dyskusję w temacie. To w ogóle nie ma żadnego związku z tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: ech... IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.09, 14:28 Mam inne zdanie. To ma ścisły związek z tematem. Trzeba tylko zacząć myśleć samodzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: ech... IP: *.60.udn.pl 25.01.09, 14:49 A jaki ma to związek z tematem? W jaki sposób możne wiązać dyskusję na temat akcji umieszczania bilbordów na autobusach z treścią Boga raczej nie ma, z wykorzystywaniem upośledzonych dzieci przez księży ? Napisałeś że trzeba zacząć myśleć samodzielnie więc zastosuj się do tego stwierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: ech... IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.09, 18:06 Rozluźnij się i zacznij myśleć,. Nie rozglądaj się, nie szukaj pomocy. Samodzielnie zacznij wyciągać wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: ech... IP: *.60.udn.pl 25.01.09, 18:24 Do tego żebyś zaczął myśleć dodam żebyś zaczął czytać ze zrozumieniem. Pytałem się o związek pomiędzy tą akcją a wykorzystywaniem a dostałem odpowiedź żebym się rozluźnił. Pogratulować argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryś Re: ech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 20:42 Jakoś nie przypominam sobie, żeby ktoś ogłaszał wszystkich psychologów za bandę pedofili i zwyrodnialców gdy zapudłowano znanego terapeutę Andrzeja S. Nikt nie pytał, czy jest wierzący, czy może jest ateistą lub agnostykiem. Nikt nie nawoływał do zamknięcia wszystkich gabinetów terapeutycznych, ani nie finansował akcji billboardowych pod hasłami: "Psychoterapia to oszustwo". Nikomu nie przeszło przez myśl, że zboczone praktyki mogłyby być konsekwencją jakichś założeń światopoglądowych A.S. Zboczeniec, to zboczeniec. Nie ma znaczenia, czy ksiądz katolicki, czy psychoterapeuta ateista. Wiec teraz rozluźnij się, zacznij myśleć i samodzielnie wyciągać wnioski. Jeśli jesteś do tego zdolny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bóg w ...kolanach! Re: ech...różnica interesów. IP: 212.59.228.* 25.01.09, 21:16 Bóg jest wszędzie, twierdzi pani katechetka Rysiowa na religiii.... A w piwnicy u Borsuka też jest , prose Pani?... tak, Jasiu, też jest.... A guzik prawda, bo pan Borsuk piwnicy nie ma ! Polecam: historia papiestwa od Tyberiusza do Grzegorza... czyli wielkie i małe ...żony kościoła. Niezła lektura...wtedy też był Bógi gapił się na ten interes. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryś Re: ech...różnica interesów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 23:25 Popper, zdaje się, opowiadał kiedyś o tym, jak to napisała do niego kiedyś pewna logiczka, wybitna prawie jak Ty. Oznajmiła mu, że jest solipsystką i wyraziła ubolewanie z powodu faktu, że nie spotkała dotąd innych solipsystów. To prawie tak samo jak z tym Twoim bogiem, co go nie można spotkać w nieistniejącej piwnicy, bo akurat gapi się jak czytasz o historii papiestwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MiniStrancik Re: ech...różnica interesów. IP: *.gprs.plus.pl 26.01.09, 08:47 Nareszcie czytasz tak, jak bliźnim ordynujesz. Jak nie byłeśjeszcze to juz skocz na najbliższy nieszpór i upierz haleczkę... płatny dzwońcu kruchciany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Ponowne ech... IP: 193.111.147.* 26.01.09, 08:47 Co może być bardziej obrzydliwego niż długotrwałe wykorzystywanie upośledzonych dzieci (oprócz oczywiście ich zamordowania) przez ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do reprezentowania Boga na Ziemi i pouczania (często: straszenia) innych jak etycznie żyć? Odpowiedz Link Zgłoś
axel-1033 Re: ech... 26.01.09, 16:41 Gość portalu: Borsuk napisał(a): > To chyba powinno zakończyć dyskusję w temacie. >>>>mądre słowa ,czas najwyższy zakończyć tą polemikę bezowocną na forum.Jednych to podnieca a inni robią sobie żarty z tak poważnego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KumaK Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 195.187.134.* 26.01.09, 15:42 Kaźdy ma takiego boga, na jakiego zasługuje...w głowie, kolanach, pod pachą lub w galotach pod komeszką... albo w poradni u psychola lub innego ojca ...kapucyna, dyektora. No i o co się panie dzieju rozchodzi ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Do trzech iksów IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 16:27 Internauta namawiający mnie bym zaczął czytać ze zrozumieniem sam nie stosuje się do swoich cennych rad. Powtórzę zatem: "...nie szukaj pomocy. Samodzielnie zacznij wyciągać wnioski". A on nadal pyta... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: london Kazio w to uwierzył i rzucił żonę dla młodszej IP: *.radom.vectranet.pl 26.01.09, 16:54 Spodziewa się pan także zrozumienia ze strony rodaków? Na Zachodzie nie jest to nic nadzwyczajnego, ale czy Polska na tyle się zmieniła, żeby zaakceptować nie tylko rozwód osoby postrzeganej jako religijnej, ale także to, że rozstaje się pan z żoną, by związać się z kobietą znacznie młodszą? Marcinkiewicz: Dokonałem wyboru osoby, człowieka, jej charakteru, osobowości, poglądów, upodobań, a nie wieku. Moja decyzja była i jest stricte osobista, nielicząca na aplauz bądź krytykę. A nawet jeśli wrócę do polityki, to liczę na akceptację mojej osoby, moich poglądów i kompetencji i przygotowania do podejmowania nawet najtrudniejszych decyzji. Czy zmiany w życiu osobistym będą miały wpływ na pana decyzje odnośnie powrotu do czynnej działalności politycznej? Zawsze oddzielałem życie prywatne od życia publicznego, między innymi dlatego właściwie nigdy rodzina nie uczestniczyła w mojej działalności publicznej. Teraz wszystkie decyzje będę podejmował wspólnie z moją narzeczoną, a w przyszłości żoną. Na koniec, proszę zdradzić, kim jest ta kobieta, dla której warto aż tak diametralnie zmienić swoje życie? Chciałoby się powiedzieć "Taka mała, a wielka…". Jest wspaniałą, niezależną, ambitną, młodą osobą pracującą jako konsultant-analityk w londyńskim City. Ujęło mnie to, że w życiu kieruje się jasnymi zasadami. Ceni sobie prywatność i wolność. Poznaliśmy się w londyńskim City, w lecie ubiegłego roku. W czasie wielu spotkań i rozmów zauważyliśmy podobieństwo poglądów, zainteresowań i charakterów. Zaprzyjaźniliśmy się, ale żadnego romansu nigdy nie było! Dopiero, gdy rozpocząłem porządkowanie swojego życia, czyli po ostatecznej grudniowej rozmowie z Marylą, postanowiliśmy być parą. Kilkanaście dni temu poprosiłem moją partnerkę o rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Do Gościa: Bóg w ...kolanach! IP: 193.111.147.* 27.01.09, 09:02 Absolutnie jestem pod wrażeniem bajki, którą kolega Internauta "zapodał" na forum. Ale mam propozycję... może kolega Internauta spróbuje ułożyć inną bajkę? Trochę podpowiem jaką... Bóg jest wszędzie, twierdzi Pani katechetka Rysiowa (Rysiu, bądź człowiekiem, wybacz)... A w instytucie imienia Antonio Provolo też jest, prose Pani? Jasiu............................... wtedy też był Bóg, gapił się na ten interes... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Do Gościa: Bóg w ...kolanach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 09:57 Czytając niektóre wypowiedzi można stwierdzić, że jednak komuna zwyciężyła. Jej przewrotność i poziom zatrucia ludzkich umysłów ( nawet tych całkiem nie starych ) jest widoczny gołym okiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... :))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 27.01.09, 10:02 Czytając niektóre wypowiedzi można stwierdzić, że jednak KK należy się podziw i to duży. Jego przewrotność i poziom zawładnięcia ludzkimi umysłami (nawet tymi nie całkiem starymi) jest widoczny gołym okiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: reJan Re: Janie...niektórzy mają Go w czymś jeszcze.. IP: 212.59.228.* 27.01.09, 14:04 innym niż ...w kolanach, jak ty, np. w du..szy,...na tacy, w portfelach, w dzieciach , kobitkach parafialnych...a nożykiem chrzczeni, czyli starsi Jego bracia mają swojego kumpla w bombach, granatach lub ...kibucach. Janie: twój czarny cyrk,twoje czarne małpy I tyle, o czerwonych bliźnich się nie martw, martw się o murzynów i czerwonoskórych Indian. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarna rzepka Re: Janie...niektórzy mają Go w czymś jeszcze.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 15:40 Janie: twój czarny cyrk,twoje czarne małpy I tyle, o czerwonych bliźnich się nie martw, martw się o murzynów i czerwonoskórych Indian. Tak więc i Ty się nie martw o czarnych bliźnich, tylko o czerwone małpy z Twojego czerwonego cyrku. Podobno są już gatunkiem zagrożonym, bo prawie wszystkie czerowne cyrki już zbankrutowały. Zostały wam jeszcze tylko Kuba i Wietnam za rezerwaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CzarnaMałpa Re: Janie...niektórzy mają Go w czymś jeszcze.. IP: 195.187.134.* 27.01.09, 15:49 No wałśnie, jesteśmy tematach bocznych - tak ulubionych przez kruchciane kundy: czerowne - czarne: no to wio - ksieża na księzyc, bo tam ponoć jest pan Twardowski i diabły a twojego żydowskiego idola - boga tam nie ma... pasuje panie koscielny ? Acha...zabierz wodę święconą i tacę...bo to czerwona planeta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pat Zolnierze mysla raczej o doczesnych potrzebach IP: 83.71.189.* 27.01.09, 16:00 wiadomosci.wp.pl/gid,88875,title,Szokujace-wyznania-polskich-ksiezy,galeria.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rePat Re: Zolnierze mysla raczej o doczesnych potrzebac IP: 195.187.134.* 27.01.09, 16:08 Czarny , chory burdel, hipika na własnym sprzęcie lub kumpla sprżecie, eksploatacja nimfomanek i wycirusów parafialnych, bierzmowanie niedrżniętych i zaniedbanych żoneczek... ...ktoś to musi robić ! Chwała i wała im za to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Zolnierze mysla raczej o doczesnych potrzebac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.09, 16:36 Tak to już jest, że kościół trwa 2000 lat. Przetrwał komunizm i inne zrazy więc i wasze wypowiedzi zapewne mu nie wiele zaszkodzą. Jedno jest pewne, iż kraje które budowały na wartościach chrześcijańskich są w świecie najlepiej ustawione gospodarczo i społecznie. Może jednak coś w tym jest!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tedy Re: Zolnierze mysla raczej o doczesnych potrzebac IP: 83.71.189.* 27.01.09, 16:45 Gospodarczo?? Najwieksze gospodarki na swiecie 1. Stany 2. Japonia 3. Chiny Jesli chodzi o stany to mozna by im jeszcze implikowac wartosci chrzescijanskie (choc bym z ty dyskutowal) ale pozostale :-) Europa najwieksze gospodarki: Niemcy, Wielka Brytania, Francja - jedne z najbardziej zlaicyzowanych krajow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Panie Janie IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.09, 19:30 Jan, napisz coś jeszcze... ciekawego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Troche z historii kościoła IP: 89.124.8.* 27.01.09, 21:01 Gość portalu: Jan napisał(a): > Tak to już jest, że kościół trwa 2000 lat. Przetrwał komunizm i inne > zrazy więc i wasze wypowiedzi zapewne mu nie wiele zaszkodzą. Parę dat i wydarzeń z tych 2000 lat: "III wiek. Az do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie slyszeli o wieczystym dziewictwie Maryji. Ewangelia Mateusza informuje , iz Jozef "nie zblizal sie do Maryji, az porodzila syna"."Zblizenie sie" oznacza w Biblii malzenskie wspolzycie. (Fakt wspolzycia Jozefa z Maryja po narodzinach Jezusa bedzie oczywisty dla kazdego, komu koscielne dogmaty nie zakazuja logicznego wnioskowania.) 312 r. Bitwa pod mostem mulwijskim - Chrzescijanstwo staje sie jedna z religii panstwowych Rzymu. Powstanie Instytucji Kosciola Katolickiego. Poczatek przesladowania i mordowania przedstawicieli innych wyznan. 319 r. Cesarz Konstantyn ustanowil prawo zwalniajace kler od placenia podatkow i sluzby w armii. 321 r. Cesarz Konstantyn nakazuje swiecic niedziele zamiast dotychczasowej soboty. 325 r. Cesarz Konstantyn na soborze nicejskim ustanawia kanon pisma "swietego" i "dwojce swieta" awansujac Jezusa do miana Boga. Jezus z Betlejem ma zastapic dotychczas czczonego Mitre. -Narodziny Boga Mitry przypadajace na dzien 25 grudnia, staja sie data przyjscia na swiat Jezusa. -Wniebowziecie Mitry w okresie rownonocy wiosennej staje sie chrzescijanskim swietem wielkanocy. -W Rzymie na Wzgorzach Watykanckich, chrzescijanie przejmuja swieta grote Mitry, czyniac z niej siedzibe Kosciola katolickiego -Wystepowanie wyraznych podobienstw do mitryzmu, ojcowie chrzescijanstwa tlumacza dzialanoscia diabla. 330 r. Wprowadzenie zwyczaju czczenia zmarlych ("swietych") i ich relikwii 355 r. Biskupi zostaja uwolnieni spod nadzoru sadow swieckich. 360 r. Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniolow 381r. Do obowiazujacej dotychczas konstantynskiej "Dwojcy Swietej" cesarz Teodozjusz dolaczyl trzecia osobe tzw."Ducha Swietego". Dzialo sie to na soborze w Konstantynopolu 391 r. W Aleksandrii Chrzescijanie spalili najwieksza na Ziemi biblioteke, w ktorej przechowywano okolo 700 000 starozytnych zwojow. Zamknieto starozytne akademie, skonczylo sie nauczanie kogokolwiek poza murami kosciolow. 431r. Wyrazenie "Xristo Tokos" - Matka Chrystusa - zostalo zastapione na "Teo Tokos" - Boga Rodzica. 539 r. Ustanowiono wladze papiezy oraz ofiare mszy swietej. - Na soborze w Macon biskupi glosowali nad problemem, czy kobiety maja dusze. 593 r. Papiez Grzegorz I wprowadzil wiare w czysciec, dla uzdrowienia finansów kurii rzymskiej poprzez sprzedaz odpustow od kar czyscowych. 600 r. Wprowadzono lacine do liturgii. 715 r. Wprowadzono modlitwy do Marii Panny oraz swietych. 726 r. W Rzymie zaczeto czcic obrazy. - Kosciol rzymski z Dziesieciu Boskich Przykazan usunal drugie, ktore brzmi: "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani zadnej podobizny tego, co jest na niebie w gorze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, ktore sa w wodach pod ziemia. Nie bedziesz sie im klanial ani sluzyl" - Otwarlo to droge do handlu obrazami, szkaplerzami, krzyzami, posagami itp. Przykazan jednak musialo pozostac dziesiec. Podzielil wiec kosciol ostatnie przykazanie, mowiace o niepozadaniu ani zony, ani osla, ani wolu, na dwie czesci i odtad katolicy maja tez Dziesiec Przykazan, tak jak i Zydzi. 783 r. Nastal zwyczaj calowania nog papieza. 813 r. Ustanowiono Swieto Wniebowziecia Maryji 993 r. Papiez Leon III zaczal kanonizowac zmarlych. X wiek - Cala Europa znalazla sie pod panowaniem Kosciola.Zalamuje sie aktywnosc na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji, sztuki i handlu. Rozpoczyna sie mroczny okres w historii Europy. 1000 r. Ustanowiono Uroczystosc Wszystkich Swietych i Dzien Zadusznych. 1015 r. Wprowadzono celibat dla duchownych aby rozwiazac problem przejmowania spadkow przez ich rodziny .(Przedtem duchowni mieli zony i dzieci). 1077 r. Papiez Grzegorz VII ustanowil "klatwe" 1095 r. Papiez Urban II wezwal rycerzy Europy do zjednoczenia i marszu na Jerozolime. Zainicjowal w ten sposob pierwsza wyprawe krzyzowa. Papiez oglosil, iz "Wyklety bedzie ten, kto powstrzyma swoj miecz przed rozlewem krwi". Podczas pierwszych krucjat, chrześcijanie przejęli różaniec. Służył on poganom do odmawiania modlitw ku czci bogini Kali, czczonej na Wschodzie jako Dziewica i Królowa Niebios 1099 r. Masakra Muzulmanow i Zydow w Jerozolimie. Kronikarz Rajmund pisal: "Na ulicach lezaly sterty Glow, rak i stop. Jedni zgineli od strzalow lub zrzucono ich z wiez; inni torturowani przez kilka dni zostali w koncu zywcem spaleni. To byl prawdziwy, zdumiewajacy wyrok Boga nakazujacy, aby miejsce to wypelnione bylo krwia niewiernych." XII wiek - Uczony i filozof, swiety Tomasz z Akwinu glosil, ze zwierzeta nie maja zycia po smierci ani wrodzonych praw, oraz ze "przez nieodwolalny nakaz Stworcy ich zycie i smierc naleza do nas". 1116 r. Sobor Lateranski ustanowil spowiedz "na ucho". Taka forma spowiedzi pozwalala na sprawowanie wiekszej kontroli nad ludzmi, oraz na "wywiad srodowiskowy". 1140 r. Ulozono i przyjeto 7 sakramentow swietych. 1204 r. Zaczela dzialac Swieta Inkwizycja. Sludzy kosciola zameczyli i spalili zywcem miliony ludzi. Spalanie ludzi, praktykowane w XX wieku przez nazistow, po raz pierwszy zastosowane bylo na skale masowa przez chrzescijanska inkwizycje. Majatki "heretykow" przejmowane byly przez kosciol i inkwizytorow. Jak na ironie inkwizytorzy wybierani byli najczesciej sposrod dominikanow i franciszkanow, ktorzy slubowali zycie w ubostwie... -Nawet w XXI w Watykan nie dopuszcza nikogo do archiwow dotyczacych inkwizycji. "Encyklopedia katolicka" twierdzi,iz inkwizycja "duzo zdzialala dla rozwoju cywilizacji". 1208 r. Papiez Innocenty III zaoferowal kazdemu, kto chwyci za bron, oprocz boskiego zbawienia, rowniez ziemie i majatek heretyków. Rozpoczela sie Krucjata Albigenska, ktorej celem bylo wymordowanie Katarow. Szacuje sie, ze Krucjata Albigenska pochlonela milion istnien ludzkich, i dotknela wieksza czesc populacji poludniowej Francji. Przeor, dowodzacy wojskami krucjaty, gdy mu sie skarzono, ze trudno jest odroznic wiernych od heretyków, odpowiedzial: "Zabijac wszystkich. Bog ich odrozni". - Papiez Innocenty III twierdzi: "Kazdy kto probuje stworzyc wlasny wizerunek Boga niezgodny z dogmatem Kosciola musi byc bez litosci spalony". 1229 r. Papiez Grzegorz IX zakazal czytania Biblii pod sankcja kar inkwizycyjnych. 1231 r. Nakaz papieski zalecal palenie heretyków na stosie. Pod wzgledem technicznym pozwalalo to uniknac rozpryskiwania sie krwi. 1252 r. Tortury zostaja prawnie dozwolone przez Kosciol (zostaly ustanowione przez papieza Innocentego IV) - Tortury obejmowaly : lamanie na kole, wieszanie za rece z ciezarami u nog, sciskanie czulych czesci ciala, sadzanie na goracych weglach lub zelazie, wylamywanie stawow, gotowanie zywcem itp. Byla to "ludzka" - jak zapewnia kosciol - metoda badan. -Na narzedziach tortur umieszczano motto: "Chwala niech bedzie panu"... 1263 r. Zatwierdzono przyjmowanie komunii pod jedna postacia. 1264 r. Ustanowiono uroczystosc Bozego Ciala. 1275 r. Pojawily sie dyskusje na temat placenia daniny. W odpowiedzi papiez ekskomunikowal cale miasto, Florencje. XIV wiek Wybucha epidemia czarnej smierci, Kosciol wyjasnial, ze wine za ten stan rzeczy ponosza Zydzi, zachecajac przy tym do napasci na nich. 1311 r. Papiez Klemens V jako pierwszy ukoronowal sie potrojna korona wladcy. 1326 r. Niezgodnosc przesadnie bogatej organizacji Kosciola z gloszonymi przez nia ideami Jezusa Chrystusa ,doprowadzila do ogloszenia bulli papieskiej "inter nonnullos", w ktorej uwazano za herezje twierdzenia, jakoby Jezus i Jego apostolowie nie posiadali zadnej wlasnosci w postaci dobr materialnych. 1378-1417 r. Dochodzi do tzw. "Wielkiej Schizmy". Wladza jest podzielona miedzy dwoch papiezy - jednego urzedujacego w Rzymie, drugiego w Avignon. Spory nie dotyczyly religii, ale polityki i Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Troche z historii kościoła cd. IP: 89.124.8.* 27.01.09, 21:03 1450-1750 r. Okres polowania na czarownice. Straszliwymi torturami zameczono setki tysiecy kobiet posadzanych o czary. - Dzieci mozna bylo rowniez oskarzac o czary: dziewczynki po ukonczeniu 9,5 lat, chlopców po ukonczeniu 10 lat. Mlodsze dzieci torturowano w celu uzyskania zeznan obciazajacych rodzicow. W procesach o czary brane byly pod uwage "zeznania" dwulatków -Tortury obejmowaly : lamanie kolem, wieszanie za rece, biczowanie, przypiekanie, gotowanie w oleju, wbijanie kolcow w oczy, wyrywanie obcegami piersi i narzadow plciowych. 1484 r. Papiez Innocenty VIII oficjalnie nakazal palenie na stosach kotow domowych razem z czarownicami. Zwyczaj ten byl praktykowany przez trwajacy setki lat okres polowan na czarownice. - Wiara, ze zwierzeta sa posrednikami diabla, doprowadzila do zalamania sie naturalnej kontroli liczebnosci populacji gryzoni. Celem ataku gorliwych chrzescijan najczesciej byly koty, wilki, weze, lisy, i biale koguty. Poniewaz wiele z tych zwierzat polowalo na roznoszace choroby gryzonie, ich eliminacja wzmogla wybuchy epidemii. 1492 r. Kolumb odkryl Ameryke . Inkwizycja szybko postepuje sladami odkrywcow. 1493 r. Bulla papieska uprawomocnila deklaracje wojny przeciwko wszystkim narodom w Ameryce Poludniowej, ktore odmowily przyjecia chrzescijanstwa. - Rozpoczela sie kolejna bestialska rzez w imie Boga.Wbijano ciezarne kobiety na pale, cwiartowano zywcem indianskie niemowleta, przywiazywano ofiary do luf armatnich i puszczano je z dymem, rozrywano ludzi przy pomocy koni, mordowano, gwalcono, ucinano rece, nosy, wargi, piersi. -Jezuita Jose de Anchieta, twierdzil:"Miecz i zelazny pret to najlepsi kaznodzieje". Ten oto barbarzynca, zostal beatyfikowal w 1980 r. przez papieza, ktory nazywal go "apostolem Brazylii, wzorem dla calej generacji misjonarzy". Bandyta, ktory w bestialski sposob unicestwil tysiace ludzkich istnien, uznany zostal za swietego... - Gdy katoliccy "misjonarze" zawitali do Meksyku, zylo tam okolo 11 milionów Indian, a po stu latach juz tylko 1,5 miliona. Slowo Boze zawiezione w tamte rejony "pieknie zaowocowalo". - Podczas pobytu na tamtych ziemiach, papiez nazwal ta zbrodnie przeciwko ludzkosci "dzielem ewangelizacji i pokoju". 1563 r. Ustalono, ze tradycja Kosciola jest wazniejszym zrodlem objawienia od Slowa Bozego. 1572. We Francji 24 sierpnia zamordowano 10 000 protestantów. Papiez Grzegorz XIII napisal potem do krola Francji Karola IX: "Cieszymy sie razem z toba, ze z Boska pomoca uwolniles swiat od tych podlych heretykow" 1543 r. Kopernik publikuje teorie heliocentryczna.Jego dzielo trafia na koscielny indeks ksiag zakazanych i pozostaje tam az do 19 wieku. (Czyli az do 19 wieku kosciol uznaje, iz ziemia tkwi nieruchomo w centrum Wszechswiata). 1584 r. Giordano Bruno twierdzi iz gwiazdy sa innymi Sloncami, wokol ktorych moga krazyc inne planety, a na nich zyc inne istoty. Za swoje poglady zostaje spalony zywcem na stosie. Egzekucje opozniono o dwa lata z rozkazu papieza Klemensa VIII. Papiezowi zalezalo, by stos na Campo dei Fiori stal sie jedna z atrakcji dla pielgrzymow. 1633 r. Galileusz probuje rozpowszechniac teorie heliocentryczna. Zostaje zatrzymany przez Inkwizycje i pod grozba tortur zmuszony do odwolania swych pogladow.Inkwizycja skazuje go na dozywotni areszt domowy. - Poglady swietego Augustyna odzwierciedlaly "naukowe" podejscie Kosciola do swiata: "Jest to niemozliwe, aby po przeciwnej stronie Ziemi znajdowali sie ludzie, gdyz w Pismie Swietym nie ma wzmianki o takim rodzie wsrod potomkow Adama." 1854 r. Wprowadzono dogmat o Niepokalanym Poczeciu Najswietszej Maryji Panny. 1855 r. Sprzeciw Kosciola wobec Konstytucji Stanow Zjednoczonych. Kosciol glosil iz "wolnosc to bluznierstwo, wolnosc to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolnosc to mowienie klamstw w imie Boga". 1870 r. Wprowadzono dogmat o nieomylnosci papieza. -Poczatek XX wieku - Papiez Leon XIII nadal udowadnia, ze najwyzsza kara daje sie uzasadnic nastepujaco: "Kara smierci jest niezbednym i skutecznym srodkiem dla osiagniecia celu Kosciola, gdy buntownicy wystapia przeciw niemu i narusza jednosc duchowa". 1917 r. Tortury byly prawnie dozwolone przez Kosciol od roku 1252, w ktorym zostaly ustanowione przez papieza Innocentego IV, az do roku 1917, w ktorym to zaczal obowiazywac nowy Codex Juris Canonici. 1931 r. Papiez Pius XI wydaje encyklike "Non abbiamo bisogno", w ktorej jest mowa o wdziecznosci kosciola dla faszyzmu za zlikwidowanie wroga - socjalizmu. 1933 r. Hitler oswiadczyl, ze w chrzescijanstwie widzi "niezachwiany fundament moralnosci; dlatego "obowiazkiem naszym jest utrzymanie i rozwijanie przyjaznych stosunkow ze Stolica Apostolska".W czasie II Wojny Swiatowej papiez Pius XII przyjmowal na codziennych audiencjach niemieckich zbrodniarzy wojennych, udzielajac im blogoslawienstwa. 1950 r. W petycji do Watykanu, katolicy prosza o dogmatyzacje fizycznego wniebowziecia Maryji. W odpowiedzi Watykan uchwala dogmat o wniebowzieciu Najswietszej Maryji Panny (w Ewangeliach nie ma slowa o tym). 1962 r. Papież Jan XXIII wydaje dokument "Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis" zakazujący ujawniania przypadków pedofilii wsród księzy pod groźbą klątwy. Dokument nakazuje skłanianie ofiar do milczenia, także pod groźbą klątwy. Innymi słowy, jeżeli rodzice zgwałconego dziecka chcą ujawnić przestępstwo, wówczas grozi im (oraz dziecku) klątwa i wydalenie z kościoła. 1965 r. Dopiero w 1965 roku kosciol niewaznil potepienie Galileusza. 1968 r. Papiez Pawel VI oglasza encyklike "Humanae vitae", z ktorej skutkami rodziny katolickie borykaja sie do dzisiaj. Jedynymi srodkami regulacji urodzin dopuszczonymi przez kosciol pozostaje wstrzemiezliwosc plciowa i metoda kalendarzyka, a kazdy stosunek plciowy ma miec na celu poczecie zycia. Encyklika papieska nie przeszkadza jednak Watykanowi na posiadanie udzialow i czerpanie zyskow z produktow firmy "Instituto Farmacologico Serono", ktora wypuszcza na rynek niezwykle dochodowy srodek antykoncepcyjny o nazwie "luteolas". 1971 r. FBI wpada na trop sfalszowanych przez nowojorskich gangsterow papierow wartosciowych na sume 14 milionow dolarow. Odbiorca okazuje sie Bank Watykanski. FBI ustala ze byl to zabieg probny przed docelowa operacja na kwote 1 miliarda dolarow. 1977 r. Papiez Pawel VI wyjasnia, ze kobieta ma zakazany wstep do kaplanstwa, poniewaz "nasz Pan byl mezczyzna". 1978 r. Papiezem zostaje Albino Luciani , czlowiek niezwykle skromny,postepowy i uwielbiany przez masy , ktorego pontyfikat trwal tylko 33 dni. Zgadzal sie na stosowanie srodkow antykoncepcyjnych, dopuszczal kaplanstwo kobiet, sprzeciwial sie celibatowi. Postanawia zniszczyc mafijne struktury watykanskich finansow, a nastepnie oczyscic Watykan i Kosciol z oszustow i aferzystow. Sporzadza liste 121 purpuratow watykanskich do natychmiastowego zdymisjonowania. Tuz przed rozpoczeciem zaplanowanych czystek umiera 28 wrzesnia po "zjedzeniu niestrawnego posilku" (zostaje otruty). Nie przeprowadzono sekcji zwlok. Jego testament ginie w tajemniczych okolicznosciach." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Zolnierze mysla raczej o doczesnych potrzebac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 19:01 Co za porażająca inteligencja. Janie, czy tyś aby nie doktor po tut. seminarium ? Pleciesz straszne androny, jak mój proboszcz na kazaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JóziekPapista Re: Ociekanie prawdy IP: *.gprs.plus.pl 27.01.09, 22:44 Zalecenia moralistów,by człowieka traktować jako cel, są, jak dotąd, brane na poważnie jedynie w kołach...wojskowych.....Reszta: to baranina wypasana przez czarnych pasterzy w sukienkach z 33 guzikami albo w ...myckach, w celach zupełnie merkantylnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Dzień dobry :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))) IP: 193.111.147.* 28.01.09, 09:29 Wklejam za WP: Jeszcze nigdy do drzwi kościelnych seminariów nie pukało tak mało kandydatów. Do niektórych nie zgłosił się ani jeden chętny. Powód: pogarszający się wizerunek społeczny duchownych - czytamy w "Metrze". Jeszcze dwa, trzy lata temu do diecezjalnych i zakonnych seminariów zgłaszało się po 1,8 tys. osób rocznie, którzy chcieli zostać księżmi albo zakonnikami. To o 100 osób mniej niż wcześniej.Księża spadek ten tłumaczą m.in. niżem demograficznym i wyjazdami młodzieży za granicę do pracy. Uspokajali, że nie mam mowy o kryzysie powołań. Jednak najnowsze dane nie pozostawiają wątpliwości: liczba chętnych gwałtownie spada. W ubiegłym roku akademickim w seminariach kształciło się zaledwie 1,6 tys. osób - a w tym 1,3 tys. osób. REKLAMA Czytaj dalej Po raz pierwszy do niektórych zakonów - np. do słynących z opieki nad chorymi i ziołolecznictwa bonifratrów, paulistów, czy barnabitów - nie zapukał ani jeden chętny. Skąd ten kryzys? Biskup Wojciech Polak, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Powołań uważa, że duży wpływ mają niedawne głośne odejścia z Kościoła znanych księży i zakonników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dobry wieczór Re: Dzień dobry :)))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.09, 17:27 Na świecie żyje ok. miliarda katolików, którzy mają gdzieś wasze ujadanie. Prawie cała reszta, to hinduiści, muzułmanie i protestanci, którzy także wierzą w istnienie jakiegoś boga. Co najmniej jednego. Zatem przed wami, w skali kosmicznej, a nawet tylko historycznej, bardzo krótkie, marne i nikomu niepotrzebne życie, które w swojej nieskończonej głupocie postanowiliście wypełnić bezsensowną walką z czymś, co was przerasta, a w istnie czego nawet nie wierzycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CzseśćDzieńDobry Re: Dzień dobry: pokaż znak pokoju! IP: 212.59.228.* 28.01.09, 22:14 Napisałeś ...na <dzień dobry>.cyt:... zatem przed wami, w skali kosmicznej, a nawet tylko historycznej, bardzo krótkie, marne i nikomu niepotrzebne życie, które w swojej nieskończonej głupocie postanowiliście wypełnić bezsensowną walką z czymś, co was przerasta, a w istnienie czego nawet nie wierzycie. ..! koniec cytatu. No i gra gitara. Pytanie : tylko po co tyle szczegółów o sobie piszesz..? może zmień adresata swoich doczesnych dolegliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz No to troche o skalach kosmicznych i historycznych IP: 89.124.8.* 29.01.09, 00:40 Wiek wszechświata oceniany jest na ok 14 miliardów lat, Ziemi ok 4,6 miliarda, pierwsze ślady życia datuje się na ok. 3,7 miliarda lat temu, 230 mln lat temu pojawily sie dinozaury. Ok 7 mln lat temu żyła małpa, która była ostatnim zwierzęcym-przodkiem współczesnych ludzi i blisko z nimi spokrewnionych szympansów, homo erectus używajacy ognia pojawił się około 800 tys lat temu, homo sapiens (czyli my) pojawia się 150 tys lat temu. Dowody na bardziej skomplikowane wierzenia człowieka kromaniońskiego datowane są na około 32 tys lat wstecz. Ok 9 tys lat temu powstaje rolnictwo co daje początek współczesnej cywilizacji. A teraz główne religie które przetrwały do dziś: Hinduizm ok 5 tys lat historii, Islam ok 1400 lat, Chrześcijaństwo 2 tys lat, Buddyzm (który notabene nie jest wiarą w boga) ok 2,5 tys lat. Za jakieś kilkadziesiąt tysięcy lat nikt nawet nie będzie wiedział o tych religiach, chyba że w formie wykopalin jakaś garstka archeologów. Za kilkaset mln lat gatunek który w wyniku ewolucji zasąpi nas na Ziemi będzie miał bardzo mgliste pojęcie o nas nie mówiąc już o naszych wierzeniach. Dla mnie jednym ze szczytów megalomanii człowieka jest wiara że został stworzony na obraz i podobieństwo Boga jako najdoskonalsze stworzenie. To raczej człowiek stwarza sobie Boga na swój obraz i podobieństwo aby sprawic żeby to jego życie nie było tak krótkie, mierne i nic nie znaczące w skali historycznej czy kosmicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JózeikPapista troche o skalach kosmicznych i ...strychulcu IP: 212.59.228.* 29.01.09, 09:00 Ależ ten bóg - wzór , to był zdefektowany szymel, skoro na swój wzór kiepskim strychulcem takie wybraki stworzył....jak Adam, Stefan i Ewa.... a oni rozmnożyli takie badziewie, co to jednemu się chce a drugie nie może... Całkiem jak kiepski szewc albo inny natchniony ...pis-suski golibroda. Uznanie dla < dociekacza>. Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 10:45 > Wiek wszechświata oceniany jest na ok ... A kogo to obchodzi? Przecież każdy człowiek ma do przeżycia tylko jedno życie, w skali kosmicznej bardzo krótkie. I bardzo ograniczone możliwości nadania mu jakiegoś sensu. Dlatego człowiek rzeczywiście tworzy sobie wyobrażenia bóstwa, które taki sens gwarantują i to w skali kosmicznej. Nie tworzy samego bóstwa, bo jego wyobraźnia nie ma takiej mocy, żeby tworzyć rzeczywistość. Tak sobie wyobrażali marksiści, ale historia już dowiodła, że się pomylili. Wyobraźnia tworzy tylko obrazy, a one mają taką wartość poznawczą dla rozumowego pojmowania rzeczywistości, która się za nimi kryje, jak portret damy z gronostajem dla szkolenia zawodowego kuśnierzy. Wyobrażone symbole pozwalają tylko jakoś się zorientować, wskazują drogę i dają emocjonalną podporę. A prawdziwym obrazem boga w człowieku jest świadomość i wolność, czyli rzeczy niepojęte dla ateistycznych materialistów, a nie dwunożność, brak piór, skłonność do trzynastoletnich chłopców lub wypadanie zębów przed 70-tką. Chyba każde dziecko po ukończeniu 7 lat jest już w stanie to pojąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Jednak się nie załamię... :))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 29.01.09, 11:44 Teksty z których dowiaduję się, że "prawdziwym obrazem boga w człowieku jest świadomość i wolność" wprawiają mnie w prawdziwe osłupienie. Już raz napisałem, że według mnie działalność KK jest rzeczywiście godna podziwu. To typowy przykład jak można oszałamiająco skutecznie ogłupić człowieka, zawładnąć jego mózgiem tak, by był on w stanie odczuwać, że... jest wolny i ma świadomość... To prawdziwy majstersztyk. No chyba, że słowa te rozpowszechniają tak zwani „mentorzy”, którzy wykorzystują każdą okazję do tego, by owieczki nadal jedynie beczały i mrugały zabawnie oczkami... Zastanawiam się czy KK byłby tak skuteczny gdyby wybrał inny wariant niż ten, który opiera się na prostej zależności: przekonać rodziców, a następnie pomóc im przekonać dzieci, które następnie itd.... :)))))))))) Odwoływanie się do tego jakoby siedmioletnie dzieci pojmowały o co w tym wszystkim chodzi jest daleko idącym (pobożnym oczywiście) życzeniem lub kolejnym mydleniem oczu. Otóż dziecko siedmioletnie nie jest w stanie pojąć całego tego mechanizmu. Doskonale zdając sobie z tego sprawę KK żąda (nie pomyliłem się: żąda) przyprowadzenia dzieci do komunii jak najwcześniej, bo później - gdyby były np. w wieku 18-20 lat i mogły podejmować decyzje - mogłoby być różnie. A co do wolności, to zastanawiam się czy katolikowi rzeczywiście potrzebny jest "bat" w postaci świadomości ewentualnej kary za ewentualnie popełniony grzech, by... nie popełniać tego grzechu (lub popełnić, no ale od czego jest spowiedź... :)))))) i być dobrym człowiekiem. I to jest ta wolność... :)))))) Rozumiem jednak, że to Forum odwiedzają różni Internauci, również tacy, którzy bezpośrednio czerpią korzyści z ilości wiernych - więc dyskutować z nimi jest dosyć trudno, to trochę karkołomne zajęcie. Wiadomo - walka o byt... I na koniec: nie każdy ateista jest komunistą - i chyba to coraz wyraźniej widzą przedstawiciele KK, dla których jednak jest ważne to: "wypadanie zębów przed 70-tką... i nie tylko to...". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Jednak się nie załamię... :)))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 12:35 > Teksty z których dowiaduję się, że "prawdziwym obrazem boga w człowieku jest świadomość i wolność" wprawiają mnie w prawdziwe osłupienie. ... To typowy przykład jak można oszałamiająco skutecznie ogłupić człowieka, zawładnąć jego mózgiem tak, by był on w stanie odczuwać, że... jest wolny i ma świadomość... Nie dziwię się. Przeciwnie: pisałem wyraźnie, że są to rzeczy niepojęte dla materialistycznych (lub kryptomaterialistycznych) ateistów. > Zastanawiam się czy KK byłby tak skuteczny gdyby wybrał > inny wariant niż ten, który opiera się na prostej zależności: > przekonać rodziców, a następnie pomóc im przekonać dzieci, które > następnie itd.... Skuteczność KK jest oczywiście solą w oku jego przeciwników wszelkiej maści. Kogo mogłoby to dziwić? Nie ma się też co dziwić, że KK, dokładnie tak samo jak nasi starsi bracia w wierze, nie zamierza korzystać z ich rad:)))) > Odwoływanie się do tego jakoby siedmioletnie dzieci pojmowały o co w > tym wszystkim chodzi jest daleko idącym (pobożnym oczywiście) > życzeniem lub kolejnym mydleniem oczu. Otóż dziecko siedmioletnie > nie jest w stanie pojąć całego tego mechanizmu. Bo w przypadku wolności i świadomości nie ma mowy jakimś mechanizmie, czego materialistycznie nastawiony ateista oczywiście nie może już pojąć. Jeśli w czasach dzieciństwa zaniedbał edukacji stosownej do poziomu rozwoju, to potem jest już najczęściej za późno. > A co do wolności, to zastanawiam się czy katolikowi rzeczywiście > potrzebny jest "bat" w postaci świadomości ewentualnej kary za > ewentualnie popełniony grzech, by... nie popełniać tego grzechu (lub > popełnić, no ale od czego jest spowiedź... :)))))) i być dobrym > człowiekiem. I to jest ta wolność... :)))))) Oczywiście, że żaden bat nie jest potrzebny. To tylko kolejny obraz. Logiczna kolejność w konstrukcji tego obrazu jest jednak odwrotna: to wolność nadaje sens istnienia czegoś takiego jak kara i nagroda, bo bez wolności byłby tylko mechanizm przyczyn i skutków, dla którego nie ma znaczenia żaden rodzaj motywacji, perswazji, itp. To naprawdę proste:) > Rozumiem jednak, że to Forum odwiedzają różni Internauci, również > tacy, którzy bezpośrednio czerpią korzyści z ilości wiernych - więc > dyskutować z nimi jest dosyć trudno, to trochę karkołomne zajęcie. > Wiadomo - walka o byt... Prawda. Teraz są fora, ale kiedyś do walki z KK były wydziały urzędu bezpieczeństwa z licencją na zabijanie. Teraz skompromitowana lewica może tylko marzyć o akcjach billboardowych, na które tak ciężko jej zebrać pieniądze. Pozostaje produkowanie się na forach. Zazdrość w tej sytuacji nie dziwi:) I nie dajmy się oszukiwać niewinnością tzw. ateistów: nikt nie zadaje sobie trudu, żeby zwalczać coś, co jego zdaniem nie istnieje, jeśli nie widzi w tym jakiegoś zysku. Materialnego, politycznego, czy psychologicznego, bo przecież są i tacy, którym nade wszystko dogadza wywyższenie się ponad bliźnich. A że łatwiej jest to osiągnąć deprecjonując ich wartości i sposób odczuwania, niż pokazując, że samemu ma się do zaoferowania cokolwiek, to łatwo zrozumieć co się tu naprawdę dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 89.124.8.* 30.01.09, 01:07 Widzisz a mnie to obchodzi, bo ta cała historia i ogrom wszechświata nadaje kontekst mojej mikroskopijnej i bardzo ulotnej egzystencji. I poprzez ten pryzmat zadaje te najważniejsze pytania. A KK w zaden sposob nie jest na nie odpowiedziec, ani zadna inna religia. Bo wszystkie te instytucje i organizacje są równie ulotne jak ja. A dodatkowo mocno niewiarygodne i niekonsekwentne w swoich próbach zinterpretowania wszechświata, Boga czy człowieka. I zeby nie było wątpliwości nie neguje istnienia Boga, po prostu nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie i pewnie nie znajdę. Od razu uprzedze że nie szukam dowodów empirycznych, po prostu cała ta obłudna i ograniczona katolicka (islamska itp. także) filozofia do mnie nie trafia. W katolickim rozumieniu brak we mnie wiary, choc nie uważam że jesteśmy wyłącznie materialnym bytem. Wcale też nie trzeba byc człowiekiem wiary żeby miec świadomośc własnego istnienia i wolnośc wyboru. Sumienie jest przyrodzone każdemu człowiekowi a nie tylko ludziom wierzącym. A i jeszcze jedno: komunizm umarł i nie żyje. Nie ma i nie wróci. Więc pora wyjśc z okopu bo walka z nieżyjącym przeciwnikiem jest trochę komiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 82.139.58.* 30.01.09, 09:37 Bardzo się cieszę, że z mojego wątku rozwinęła się tak ciekawa dyskusja! "Sumienie jest przyrodzone każdemu człowiekowi a nie tylko ludziom wierzącym." To prawda. Mówienie, że ateiści nie mają sumienia, to można podciągnąć pod obrazę uczuć ateistycznych! Tak, tak... Ja się czuję słowami antyateologa obrażona, także za to, że stawia znak równości ateista=komunista. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 11:10 > Tak, tak... Ja się czuję słowami antyateologa obrażona, także za to, że stawia > znak równości ateista=komunista. Podaj mnie do sądu:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 82.139.58.* 30.01.09, 13:06 "Podaj mnie do sądu!" Prawo naszego "neutralnego światopoglądowo państwa", zabrania obrazy uczuć religijnych. A że ateizm nie jest religią nie mogę tego zrobić. Teraz widać jak potrzebna jest akcja brytyjskich, hiszpańskich i włoskich ateistów. Ich uczuć prawo państwowe nie broni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Podaj mnie do sądu! IP: 82.139.58.* 30.01.09, 13:09 "Podaj mnie do sądu!" Prawo naszego "neutralnego światopoglądowo państwa", zabrania obrazy uczuć religijnych. A że ateizm nie jest religią nie mogę tego zrobić. Teraz widać jak potrzebna jest akcja brytyjskich, hiszpańskich i włoskich ateistów. Ich uczuć prawo państwowe nie broni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Podaj mnie do sądu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 14:31 No! Teraz, to w końcu zaczynasz logicznie myśleć: jeśli uczucia ateistów są uczuciami religijnymi, to nie ma innego wyjścia jak tylko wyjście z ukrycia i zarejestrowanie się jako kościół. Ale jeśli chcesz być jego papieżycą, to musisz się spieszyć, żeby ktoś inny nie podkradł Ci tego pomysłu. Perspektywy są oszałamiające: możesz zostać świętą męczennicą za wiarę ateistów, która zdarła sobie palce do kości na klawiaturze pracując dla zbawienia ludzkości, a w zamian była tylko obrażana na forum; możesz podpisać jakiś konkordat z gwarancjami ulg na działalność gospodarczą, itp. Będzie to wtedy tzw. uczciwa konkurencja. Powodzenia:)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Podaj mnie do sądu! IP: 82.139.58.* 30.01.09, 21:07 antyateolog: "jeśli uczucia ateistów są uczuciami religijnymi" Pisałam, że polskie prawo broni tylko uczuć religijnych! Jakbyś nie wiedział, ateista też ma swoje uczucia, to ty je niezasadnie nazwałeś religijnymi. A kpiny to tu na tym forum jak zauważyłam robią sobie z ciebie, a nie ze mnie.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 11:09 > Widzisz a mnie to obchodzi, bo ta cała historia i ogrom wszechświata nadaje kontekst mojej mikroskopijnej i bardzo ulotnej egzystencji. Kontekst, to jeszcze nie sens. To dopiero miejsce na zaistnienie sensu. > I poprzez ten pryzmat > zadaje te najważniejsze pytania. Niektórzy sądzą, że samo zadawanie pytań zaspokaja ich wszystkie potrzeby duchowe. Pewnie dlatego zadają je tak, aby przypadkiem nie przydarzyło im się znalezienie jakiejś odpowiedzi, która by ich do czegoś zobowiązywała, skłaniała do rozstrzygnięcia, pozwalała dojrzeć emocjonalnie i intelektualnie. > I zeby nie było wątpliwoś > ci nie neguje istnienia Boga, po prostu nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie > i pewnie nie znajdę.Od razu uprzedze że nie szukam dowodów empirycznych, po pr > ostu cała ta obłudna i ograniczona katolicka (islamska itp. także) filozofia do > mnie nie trafia. O tym właśnie wyżej mówiłem. Obłuda katolicka, islamska i inna, to standardowy wykręt dla tych, którym z jakichś powodów nie pasuje bycie istotą społeczną, czyli człowiekiem, wraz z przypadłościami tego stanu. Pozwala zachować złudzenie bycia kimś lepszym, bez uciążliwej konieczności dowodzenia tego w praktyce. > Wcale też nie trzeba byc człowiekiem wi > ary żeby miec świadomośc własnego istnienia i wolnośc wyboru. A kto twierdzi, że trzeba? Ja tylko stwierdziłem, że są to rzeczy niewytłumaczalne w świetle założeń ateistycznego materializmu. A ta niewytłumaczalność prowadzi do zaniechania zajmowania się bytem tych rzeczy, a to zaniechanie do zapomnienia o nich, itd. > Sumienie jest prz > yrodzone każdemu człowiekowi a nie tylko ludziom wierzącym. I to, jeśli nie jest przedmiotem wiary, też jest niewytłumaczalne z punktu widzenia ateistycznego materializmu i w ogóle ateizmu. Bo niby skąd w naszej przyrodzonej naturze, która jest efektem ewolucji w przyrodzie (zauważ, że sam chętnie się na to powoływałeś), mogłoby się wziąć coś takiego, jak reguły moralne, które zwykle idą w kierunku przeciwnym niż egocentryzm i instynkt samozachowawczy? Ja uważam, że sumienie nie jest nikomu wrodzone, a jest produktem edukacji i wychowania. I w ogóle się nie przejmuję tym, że na religii zwykle uczą inaczej:) > A i jeszcze jedno: komunizm umarł i nie żyje. Nie ma i nie wróci. Więc pora wyj > śc z okopu bo walka z nieżyjącym przeciwnikiem jest trochę komiczna. Pewnie tak komiczna, jak walka ateistów z bogiem, w którego istnienie nie wierzą:))))))) Niestety komunizm nie umarł do końca. Żyje w umysłach ludzi rozumiejących świat według pojęć uformowanych przez komunizm. Dodajmy jeszcze, że są to ludzie po obu stronach okopu. Niby czym innym jest powszechne w tym wątku stanowisko, że skoro nie uznaję nieistnienia Boga za zbawcze objawienie dla całej ludzkości, to znaczy, że jestem czarnym, klechą, kapucynem, powinienem oddać swoje dzieci katolickim pedofilom, itp.? To komuna w czystej postaci, i to w wydaniu ubeckiej propagandy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 89.124.8.* 31.01.09, 02:11 > Niektórzy sądzą, że samo zadawanie pytań zaspokaja ich wszystkie > potrzeby duchowe. Pewnie dlatego zadają je tak, aby przypadkiem nie > przydarzyło im się znalezienie jakiejś odpowiedzi, która by ich do > czegoś zobowiązywała, skłaniała do rozstrzygnięcia, pozwalała > dojrzeć emocjonalnie i intelektualnie. Ty musisz byc strasznie z siebie dumny że osiągnąłeś już taki poziom samoświadomości i spełnienia. Ja muszę jeszcze popracowac nad takim poziomem pychy ale wątpie czy uda mi się go kiedykolwiek osiągnąc. > O tym właśnie wyżej mówiłem. Obłuda katolicka, islamska i inna, to > standardowy wykręt dla tych, którym z jakichś powodów nie pasuje > bycie istotą społeczną, czyli człowiekiem, wraz z przypadłościami > tego stanu. Pozwala zachować złudzenie bycia kimś lepszym, bez > uciążliwej konieczności dowodzenia tego w praktyce. Błąd. Stawiasz znak równości między postawą społeczną a przynależnoscią do określonej kultury religijnej. Społeczeństwa pojawiły się na długo przed religiami we współczesnej formie. Owszem, zwłaszcza w pierwotnych społecznościach, prymitywne wierzenia były tym, co pomagało je spajac, ale równie mocno spajało poczucie bezpieczeństwa w grupie, przy ataku drapieżników, czy wspólne polowania. We współczesnnych społecznościach religijnośc nie jest warunkiem koniecznym istnienia społeczeństwa. Ja i mnóstwo znanych mi osób świetnie się realizuje społecznie poprzez rodzine, prace czy po prostu starając się byc lepszym człowiekiem. > A kto twierdzi, że trzeba? Ja tylko stwierdziłem, że są to rzeczy > niewytłumaczalne w świetle założeń ateistycznego materializmu. A ta > niewytłumaczalność prowadzi do zaniechania zajmowania się bytem tych > rzeczy, a to zaniechanie do zapomnienia o nich, itd. Od kiedy to katolicy są takimi specjalistmi od ateizmu? Starasz sie strasznie wyekstremizowac pewne postawy. To że ktoś neguje istnienie Boga, przynależnośc do KK, czy po prostu pyta lub wątpi nie oznacza że musi zaczytywac Marksa, Nietzschego czy wiedziec kto to był Epikur, bo chce od razu zostac superateistą. Świat nie jest czarno-biały ma wiele odmian szarości. > I to, jeśli nie jest przedmiotem wiary, też jest niewytłumaczalne z > punktu widzenia ateistycznego materializmu i w ogóle ateizmu. Bo > niby skąd w naszej przyrodzonej naturze, która jest efektem ewolucji > w przyrodzie (zauważ, że sam chętnie się na to powoływałeś), mogłoby > się wziąć coś takiego, jak reguły moralne, które zwykle idą w > kierunku przeciwnym niż egocentryzm i instynkt samozachowawczy? > Ja uważam, że sumienie nie jest nikomu wrodzone, a jest produktem > edukacji i wychowania. I w ogóle się nie przejmuję tym, że na > religii zwykle uczą inaczej:) Jeśli wziąc pod uwage to że reguły moralne wywadzą się własnie z sumienia to przeczysz sam sobie. Bo najpierw mówisz że niewytłumaczalne jest istnienie zasad moralnych a potem że sumienie wynika z edukacji i wychowania. Jeśli by tak było ludzie wywodzący się ze środowisk patologicznych nie mieli by możliwości wykształcenia sumienia. A tak nie jest. > Pewnie tak komiczna, jak walka ateistów z bogiem, w którego > istnienie nie wierzą:))))))) > Niestety komunizm nie umarł do końca. Żyje w umysłach ludzi > rozumiejących świat według pojęć uformowanych przez komunizm. > Dodajmy jeszcze, że są to ludzie po obu stronach okopu. > Niby czym innym jest powszechne w tym wątku stanowisko, że skoro nie > uznaję nieistnienia Boga za zbawcze objawienie dla całej ludzkości, > to znaczy, że jestem czarnym, klechą, kapucynem, powinienem oddać > swoje dzieci katolickim pedofilom, itp.? To komuna w czystej > postaci, i to w wydaniu ubeckiej propagandy. Nie mam pojęcia jak wyglądała ubecka propaganda, jestem na to za młody. Komunizm jest dla mnie historią równie odległą jak Imperium Rzymskie. Za to próbowano mnie prymitywnie indoktrynowac religijnie co wywołało we mnie opór i masę pytań. Na częśc z nich znalazłem już odpowiedź i wiem jedno. Chocbym nie wiem jak mocno zacisnął oczy to nie będe widział jak to gdzieś komuś napisałeś: grzechów jakichs ludzi za które kościół nie jest odpowiedzialny. To KK jest odpowiedzialny za eksterminacje całych kultur i społeczeństw, milczące sprzyjanie nazizmowi czy z lokalnego podwórka za polityka Rydzyka (który natabene zabija polski kościół). Moge tak wyliczac aż się miejsce w poście skończy, ale to nie ma sensu bo ciebie i tak nie przekonam. Ja się pod czymś takim podpisac nie mogę. I to jest wydaje mi się istota tego sporu a nie wyimaginowani super ateiści walczący z Bogiem. Ludzie mają problem z zinstytucjonalizowaną i zinstrumentalizowaną wiarą a nie z wiarą samą w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 12:44 > Ty musisz byc strasznie z siebie dumny że osiągnąłeś już taki poziom samoświadomości i spełnienia. A gdzie ja piszę, że moje rozstrzygnięcia już mnie doprowadziły tam, gdzie spodziewam się dzięki nim znaleźć? Chyba trochę za daleko idące i zbyt osobiste wnioski wyciągasz z tego, co sam mi przypisujesz, a czego ja nigdzie nie twierdziłem. > Błąd. Stawiasz znak równości między postawą społeczną a przynależnoscią do okre > ślonej kultury religijnej. Błąd. Napisałem: "Obłuda katolicka, islamska i INNA, to standardowy wykręt..." itd. Nie chodzi mi szczególny przypadek rozczarowania realizacją zasad jakiejś konkretnej kultury religijnej, tylko o postawę negacji jakiejkolwiek wspólnoty z powodu możliwości sprzeniewierzenia się jakichś jej członków deklarowanym zasadom tej wspólnoty. To chyba masz na myśli, pisząc o obłudzie. Jeśli nie, to pewnie źle zrozumiałem. Może uważasz, że obłuda przynależy tylko do kultur religijnych, a funkcjonujący w jakiejkolwiek grupie społecznej ateista, z jakiś transcendentalnych powodów nie może być obłudny? > We współczesnnych społecznościach religijnośc nie jest warunkiem koniecznym istnie > nia społeczeństwa. Ja i mnóstwo znanych mi osób świetnie się realizuje społeczn > ie poprzez rodzine, prace czy po prostu starając się byc lepszym człowiekiem Zgadzam się. To oczywiste. Jednak ograniczenie roli religii tylko do funkcji społecznych, jest oczywistym zawężeniem poglądu na nią do perspektywy socjologicznej lub psychologicznej. A one są wtórne i podrzędne. Zwłaszcza dla człowieka religijnego. > Od kiedy to katolicy są takimi specjalistmi od ateizmu? A od kiedy ateiści są takimi specjalistami od katolicyzmu, islamu, itd? To dosyć niemerytoryczny i obłudny sposób argumentacji, nie uważasz? > Starasz sie strasznie wyekstremizowac pewne postawy. Ty robisz to samo, tylko w stopniu o wiele większym. Ja jednak nie robię Ci z tego zarzutu, bo rozumiem, że pewne rzeczy trzeba jasno wyeksponować i określić, żeby można się było do nich jednoznacznie odnieść. Można podważać jakiś sposób określania przedmiotu ocen ale samo stwierdzenie, że nic nie jest czarne albo białe, a wszystko jest szare, jest raczej mało produktywne. Sam się chyba z tym zgodzisz, jeśli się dobrze przyjrzysz tym wszystkim prymitywnym manipulacjom, zawartym w wyżej zamieszczonym streszczeniu "historii" KK. > Jeśli wziąc pod uwage to że reguły moralne wywadzą się własnie z sumienia to przeczysz sam sobie. Ale to, że reguły moralne wywodzą się z sumienia, jest przedmiotem Twojej wiary, a nie mojej. Ja w to nie wierzę i nie mogę w to wierzyć, bo istnieje zbyt wielka ilość faktów, która temu przeczy. Za takie fakty uznaję różnorodność reguł moralnych w różnych kulturach. Co zatem? Każda kultura z jej regułami moralnymi wyrasta na gruncie innej substancji przyrodzonego przecież wszystkim ludziom sumienia? Przecież to absurd. Sumienie, to tylko nazwa, którą bierzesz za substancję bez jakiegokolwiek dowodu, że coś takiego istnieje. Sumienie nie może być przyrodzone, bo w ogóle nie należy do fizycznego porządku przyrody. > Jeśli by tak było > ludzie wywodzący się ze środowisk patologicznych nie mieli by możliwości wyksz > tałcenia sumienia. A tak nie jest. Jak już sam zauważyłeś, nic nie jest czarne, albo białe, a więc może i te patologiczne środowiska nie są na tyle patologiczne, żeby uniemożliwiały wykształcenie jakichkolwiek reguł, które można uznać za reguły moralne. > Nie mam pojęcia jak wyglądała ubecka propaganda, jestem na to za młody. Jest to jakieś usprawiedliwienie niewiedzy, ale nie argument na Twoje racje. Nie wydaje Ci się? Poza tym, dopiero co podałeś litanię okresów z historii świata, które jednak są dla ciebie czymś istotnym. Dziwnie wybiórcze jest to Twoje podejście:) > Moge tak wyliczac aż się miejsce w poście skończy, ale to nie ma sensu bo ciebie i tak nie przekonam. A do czego właściwe chciałbyś mnie przekonać? > Ludzie mają problem z zinstytucjonalizowaną i zinstrumentalizowaną wiarą a nie z wiarą samą w sobie. Może tak jest, ale hasło: „Boga najprawdopodobniej nie ma”, ma zupełnie przeciwny sens. Nie rozumiem po co tak usilnie próbuje się mnie przekonać, że jest inaczej, skoro ja w ogóle nie bronię wiary zinstrumentalizowanej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 89.124.8.* 04.02.09, 01:25 > A gdzie ja piszę, że moje rozstrzygnięcia już mnie doprowadziły tam, > gdzie spodziewam się dzięki nim znaleźć? Chyba trochę za daleko > idące i zbyt osobiste wnioski wyciągasz z tego, co sam mi > przypisujesz, a czego ja nigdzie nie twierdziłem. Jesli uderzasz w takie moralizatorskie tony: "Kontekst, to jeszcze nie sens. To dopiero miejsce na zaistnienie sensu." "Niektórzy sądzą, że samo zadawanie pytań zaspokaja ich wszystkie potrzeby duchowe. Pewnie dlatego zadają je tak, aby przypadkiem nie przydarzyło im się znalezienie jakiejś odpowiedzi, która by ich do czegoś zobowiązywała, skłaniała do rozstrzygnięcia, pozwalała dojrzeć emocjonalnie i intelektualnie." to rozumiem że jesteś człowiekiem spełnionym, odpowiedzialnym i dojrzałym, a przynajmnie za takiego się uważasz. I z takiego pułapu pouczasz innych. > Błąd. Napisałem: "Obłuda katolicka, islamska i INNA, to > standardowy wykręt..." itd. Nie chodzi mi szczególny przypadek > rozczarowania realizacją zasad jakiejś konkretnej kultury > religijnej, tylko o postawę negacji jakiejkolwiek wspólnoty z powodu > możliwości sprzeniewierzenia się jakichś jej członków deklarowanym > zasadom tej wspólnoty. To chyba masz na myśli, pisząc o obłudzie. > Jeśli nie, to pewnie źle zrozumiałem. Może uważasz, że obłuda > przynależy tylko do kultur religijnych, a funkcjonujący w > jakiejkolwiek grupie społecznej ateista, z jakiś transcendentalnych powodów nie może być obłudny? Rozmawialiśmy o konkretnym wypadku. O mnie. I nie o obłudzie kultur religijnych (czy jakichkolwiek innych) tylko o filozofii życiowej która w moim wypadku nie pokrywa się z katolicką. Nigdzie nie napisałem że nie pasuje mi bycie istotą społeczną a wręcz przeciwnie więc argument z obłudą jako wykrętem jest nietrafiony. > A od kiedy ateiści są takimi specjalistami od katolicyzmu, islamu, > itd? To dosyć niemerytoryczny i obłudny sposób argumentacji, nie > uważasz? A gdzie napisałem że jestem ateistą? To jest właśnie twoja ekstremizacja postaw. Kto nie z nami ten przeciwko nam. Negacja kościoła nie jest równoważna ateizmowi. > > Nie mam pojęcia jak wyglądała ubecka propaganda, jestem na to za > młody. > > Jest to jakieś usprawiedliwienie niewiedzy, ale nie argument na > Twoje racje. Nie wydaje Ci się? Poza tym, dopiero co podałeś litanię > okresów z historii świata, które jednak są dla ciebie czymś > istotnym. Dziwnie wybiórcze jest to Twoje podejście:) Nie napisałem tego w kontekście mojej niewiedzy historycznej na temat tamtych czasów, tylko braku własnych przeżyc z tego okresu. Tak to jest, jak się wyrywa zdania z kontekstu i się z nim polemizuje, a nie daje jedną spójną odpowiedź. Coż, sam narzuciłeś taki styl. A wracając do tematu to dla mnie ludzie którzy wszędzie wietrzą spiski czerwonych, ubeków itp brzmią conajmniej paranoidalnie. Było, nie ma, skończyło się, jest nowe pokolenie które ma to gdzieś. Nie ma co wyciągac trupa z szafy lepiej sobie o nim w książce poczytac. > A do czego właściwe chciałbyś mnie przekonać? Do przyznania że to KK, a nie jacyś tam bliżej nieokreśleni grzeszni ludzie jest odpowiedzialny za śmierc milionów ludzi, eksterminacje całych narodów i kultur, a ostatnio zamiatanie pod dywan sprawy pedofili. > Może tak jest, ale hasło: „Boga najprawdopodobniej nie ma”, ma > zupełnie przeciwny sens. Nie rozumiem po co tak usilnie próbuje się > mnie przekonać, że jest inaczej, skoro ja w ogóle nie bronię wiary > zinstrumentalizowanej. No i o sednie całej dyskusji. Cała ta akcja (bilbordowa w Londynie) dla mnie ma inny wydźwięk. Prawdopodobnie zresztą jak dla większości dyskutantów na tym forum. Problemem nie jest czyjaś wiara lub jej brak, istnienie Boga lub nie. To każdego prywatna sprawa. Zauważ że nikt tu chyba nie dyskutował na ten temat. Gro ludzi ma problem własnie z instrumentalizacją i wypaczeniem wiary. Zauważ że do tego napisu była ilustracja z symbolami lądujacymi w koszu. I dla mnie w tym koszu ląduje katolicki ksiądz pedofil, mułła namawiający w meczecie do zamachów samobójczych, czy ojciec redaktor zbierający datki na promowanie się jako polityk a nie czyjaś wiara czy Bóg. W tej całej akcji chodzi o to żeby nie dawc sobie robic wody z mózgu przez takich idiotów. A nie o lepkie macki ateistów zaczajonych na niewinne katolickie dusze czy czerwono-ubecką propagande. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 10:37 > Jesli uderzasz w takie moralizatorskie tony: "Kontekst, to jeszcze nie sens. To dopiero miejsce na zaistnienie sensu." "Niektórzy sądzą, że samo zadawanie pytań zaspokaja ich wszystkie potrzeby duchowe. Pewnie dlatego zadają je tak, aby przypadkiem nie przydarzyło im się znalezienie jakiejś odpowiedzi, która by ich do czegoś zobowiązywała, skłaniała do rozstrzygnięcia, pozwalała dojrzeć emocjonalnie i intelektualnie." to rozumiem że jesteś człowiekiem spełnionym, odpowiedzialnym i dojrzałym, a przynajmnie za takiego się uważasz. I z takiego pułapu pouczasz innych. To nie są moralizatorskie tony, tylko stwierdzenie stanów rzeczy i opis często spotykanych postaw. Na temat dojrzewania w późnym wieku kręci się już komediowe seriale telewizyjne, więc nie wmawiaj mi, że stwierdzając moralizuję stwierdzając coś oczywistego. > Rozmawialiśmy o konkretnym wypadku. O mnie. Może Ty rozmawiasz o sobie, ale ja nie. Ja Ciebie nie znam. Nie jestem Twoim spowiednikiem, ani niczyim innym i nigdy nie podejmowałem się nim być. Nie przyjmuję więc za trafiony lub nietrafiony argument tego, co Ty zechcesz napisać o sobie, bo nie jestem w stanie zweryfikować jego prawdziwości. To dla mnie żaden argument. Ja też nie piszę o tym, kim jestem, co w życiu robię, itd. To pozostawiam konfabulacjom produkujących się tu grafomanów. > A gdzie napisałem że jestem ateistą? To jest właśnie twoja ekstremizacja postaw > . Kto nie z nami ten przeciwko nam. Negacja kościoła nie jest równoważna ateizm > owi. Ponownie: A gdzie ja napisałem, że piszę o Tobie? Zapytałem: "Od kiedy ateiści są ... itd.", a nie: "Od kiedy, ateisto, jesteś ... itd.". Jednak za bardzo osobiście traktujesz fakt, że ktoś nie zgadza się się Tobą. > Nie napisałem tego w kontekście mojej niewiedzy historycznej na temat tamtych c > zasów, tylko braku własnych przeżyc z tego okresu. I dobrze. Ja też nie mam żadnych przeżyć z okresu inkwizycji, a jednak, podobno, okres ten może być jakimś "argumentem" w sprawie wiary katolickiej, o której piszę. > A wracając do tematu to dla mnie ludzie którzy wszędzie wietrzą spiski czerwony > ch, ubeków itp brzmią conajmniej paranoidalnie. Rozumiem, że to nie do mnie osobiście, bo wypadałoby w takim wypadku wskazać miejsce, w którym ja pisze o jakimś spisku. > Było, nie ma, skończyło się, je > st nowe pokolenie które ma to gdzieś. Nie ma co wyciągac trupa z szafy lepiej sobie o nim w książce poczytac. Minęło, ale tworzy, jak to mówisz: kontekst. Także tej dyskusji. Czy to moja wina, że tak mało mamy w historii przynajmniej częściowo zrealizowanych projektów politycznych, u podstaw których był ateizm walczący z religią? Ile państw i kiedy zdecydowało się na wyplenienie religii i zastąpienie jej jakąś ateistyczną ideologią? Poza rewolucją francuską i jeszcze bardziej krwawymi parkosyzmami różnych rewolucji komunistycznych jakoś nic znaczącego nie przychodzi mi do głowy. A to całkiem nieodległa historia. Żyje jeszcze masa ludzi, którzy ucierpieli w tych eksperymentach, a także sporo ich oprawców. Nie możesz odmówić mi prawa do traktowania tych rzeczy jako przykładów skutków wprowadzania w życie ideologii ateistycznych, bo Tobie osobiście to z jakichś względów nie pasuje. > > A do czego właściwe chciałbyś mnie przekonać? > > Do przyznania że to KK, a nie jacyś tam bliżej nieokreśleni grzeszni ludzie jes > t odpowiedzialny za śmierc milionów ludzi, eksterminacje całych narodów i kultu > r, a ostatnio zamiatanie pod dywan sprawy pedofili. Przyznaję. W przeciągu 2 000 lat historii mogło się znaleźć tyle zbrodni, które obciążają KK, co w ciągu kilkudziesięciu lat komunizmu, które w takim razie obciążają ateizm. Tylko co z tego? Jakie mają być tego konsekwencje? Kto ma je ponieść? Jeśli to nie ma być puste gadanie, to może masz jakieś pomysły? Chciałbyś może eksterminować wszystkich katolików? Rozwiązać KK? Zakazać budowy kościołów? A co z ateistami, sierotami po komunizmie? Czego im zakażesz? > sednie całej dyskusji. Cała ta akcja (bilbordowa w Londynie) dla mnie ma > inny wydźwięk. Prawdopodobnie zresztą jak dla większości dyskutantów na tym fo > rum. Problemem nie jest czyjaś wiara lub jej brak, istnienie Boga lub nie. To k > ażdego prywatna sprawa. I to jest właśnie źródłem pomieszania pojęć, na które ja zareagowałem. Wiara w cokolwiek może i jest prywatną sprawą każdego wierzącego, ale nie wiara w rzeczy, które mają jakieś praktyczne konsekwencje dla zachowania tego wierzącego, bo to już jest sprawą wszystkich, których to zachowanie dotyczy. > Zauważ że nikt tu chyba nie dyskutował na ten temat. Co jeszcze nie znaczy, że i ja mam się przyłączyć do wszystkich, którzy rozumieją świat tak, jak Tobie się on przedstawia. > Gro ludzi ma problem własnie z instrumentalizacją i wypaczeniem wiary. Zauważ że do tego napisu była ilustracja z symbolami lądujacymi w koszu. I dla mnie w tym > koszu ląduje katolicki ksiądz pedofil, mułła namawiający w meczecie do zamachó > w samobójczych, czy ojciec redaktor zbierający datki na promowanie się jako pol > ityk a nie czyjaś wiara czy Bóg. Ale z symbolami jest tak, że mają ustalone znaczenie. I to nie Ty ustaliłeś to znaczenie, żeby teraz twierdzić, że krzyż jest symbolem księdza pedofila, a półksiężyc terrorystów. > W tej całej akcji chodzi o to żeby nie dawc so > bie robic wody z mózgu przez takich idiotów. A nie o lepkie macki ateistów zacz > ajonych na niewinne katolickie dusze czy czerwono-ubecką propagande. Propaganda, to propaganda. Ubecka, rydzykowa, czy ateistyczna -każda działa za pomocą robienia wody z mózgu. Jeśli nie jesteś idiotą, to nie jesteś na nią podatny w żadnym wydaniu. Jeśli troszczysz się o dusze idiotów podatnych tylko na propagandę, to masz problem. Musisz wybrać jakiś rodzaj propagandy, żeby do nich dotrzeć. Ale wtedy Ty ponosisz odpowiedzialność za skutki tego, jak idioci pojmą to, czego chciałeś ich nauczyć i co z tym zrobią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Waniuta Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 195.187.134.* 04.02.09, 12:10 Dużo słów, niewiele treści.Paplanina antateolgicznego osobnika niespełnionego w dotychczasowym życiu. On, grzeczny, bosko ułozony liczy na osobistą nagrodę,na.... wejsciówkę do raju utraconego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dociekacz Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: 89.124.8.* 06.02.09, 00:41 > To nie są moralizatorskie tony, tylko stwierdzenie stanów rzeczy i > opis często spotykanych postaw. Na temat dojrzewania w późnym wieku > kręci się już komediowe seriale telewizyjne, więc nie wmawiaj mi, że > stwierdzając moralizuję stwierdzając coś oczywistego. Nie rozmawiamy o dojrzewaniu w serialach komediowych tylko odpowiedziach na najważniejsze pytania. A tych można szukac całe życie. Odpowiedzi na nie to nie jest kwestia dojrzewania. Jeśli ktoś w ciągu kilkudziesięciu lat życia jest w stanie zrozumiec sens istnienia człowieka to jest geniuszem. Natomiast osoba dojrzała to taka która dorosła do odpowiedzialności za siebie, swoje otoczenia i znalazła swoje miejsce w społeczeństwie. > Może Ty rozmawiasz o sobie, ale ja nie. Ja Ciebie nie znam. Nie > jestem Twoim spowiednikiem, ani niczyim innym i nigdy nie > podejmowałem się nim być. Nie przyjmuję więc za trafiony lub > nietrafiony argument tego, co Ty zechcesz napisać o sobie, bo nie > jestem w stanie zweryfikować jego prawdziwości. To dla mnie żaden > argument. Ja też nie piszę o tym, kim jestem, co w życiu robię, itd. To pozostawiam konfabulacjom produkujących się tu grafomanów. A skąd ci przyszło do głowy że potrzebuje spowiednika. I to w dodatku ciebie? Mój przykład akurat "nawinął mi się pod ręke". Rozmawialiśmy o religii i odrzuceniu jej systemów wartości w życiu. Na to ty odparłeś że obłuda to wymówka do negacji jakichkolwiek wspólnot. Po pierwsze odrzucenie pewnej wspólnoty będącej podzbiorem społecznym nie równa się odrzuceniu swojego miejsca w społeczeństwie. Po drugie nie odrzuca się każdej wspólnoty ze śladem chocby obłudy tylko takie której poziom obłudy przekroczył normy akceptowalne przez członka tejże wspólnoty. I wracając do KK mnóstwo ludzi odrzuca go własnie z tego powodu. > Rozumiem, że to nie do mnie osobiście, bo wypadałoby w takim wypadku > wskazać miejsce, w którym ja pisze o jakimś spisku. Teraz są fora, ale kiedyś do walki z KK były wydziały urzędu bezpieczeństwa z licencją na zabijanie. Niestety komunizm nie umarł do końca. Żyje w umysłach ludzi rozumiejących świat według pojęć uformowanych przez komunizm. Dla mnie postrzeganie świata, wiary czy nawet ateizmu poprzez pryzmat komunizmu trąci lekką paranoją. > Przyznaję. W przeciągu 2 000 lat historii mogło się znaleźć tyle > zbrodni, które obciążają KK, co w ciągu kilkudziesięciu lat > komunizmu, które w takim razie obciążają ateizm. Jeśli już chcesz koniecznie zważyc winy to ani komunizmowi ani faszyzmowi ani żadnemu nowożytnemu systemowi totalitarnemu nie udało się zmieśc z powierzchni ziemi całych cywilizacji czy religii, choc usilnie się starali. Faktycznie jak to gdzieś wyżej napisałeś można pozazdrościc KK skuteczności w eksterminacji konkurencji. Tylko co z tego? > Jakie mają być tego konsekwencje? Kto ma je ponieść? Jeśli to nie ma > być puste gadanie, to może masz jakieś pomysły? Chciałbyś może > eksterminować wszystkich katolików? Rozwiązać KK? Zakazać budowy > kościołów? A co z ateistami, sierotami po komunizmie? Czego im > zakażesz? A dlaczego od razu wnioski że chce czegoś zakazywac? Czy to jedyne środki jakimi twoja katolicka filozofia dysponuje - zakazy, eksterminacja? Wystarczy że KK będzie nauczał prawdy o swojej historii czy nie będzie tuszował spraw seksualnych wykorzystywań? Nie słyszałem żeby gdzieś na lekcjach religii uczono "ewangelizacji" Ameryki Płd? Niech pozwoli ludziom decydowac czy jest dla nich autorytetem moralnym a nie ten autorytet narzuca. > Co jeszcze nie znaczy, że i ja mam się przyłączyć do wszystkich, > którzy rozumieją świat tak, jak Tobie się on przedstawia. > Ale z symbolami jest tak, że mają ustalone znaczenie. I to nie Ty > ustaliłeś to znaczenie, żeby teraz twierdzić, że krzyż jest symbolem > księdza pedofila, a półksiężyc terrorystów. Symbolika ma to do siebie że kod odczytania zawsze może zostac zmieniony. Problem współczesnego KK (jak również jego członków) jest to że tak zaczyna byc postrzegany. Co widac również na przykładzie tego forum (jak znowu napiszesz że to wina propagandy ateistycznej czy ubeckiej to mi komputer z kolan spadnie) Udając że tak nie jest nie zmieni się tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: No to troche o skalach kosmicznych i historyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 13:17 > Nie rozmawiamy o dojrzewaniu w serialach komediowych tylko odpowiedziach na naj > ważniejsze pytania. A tych można szukac całe życie. Odpowiedzi na nie to nie je > st kwestia dojrzewania. Dla mnie to kwestia wyboru, a zdolność do wyboru, to kwestia dojrzałości. Można szukać czegoś przez całe życie, choć ma się to przed nosem. A to dlatego, że nie jest się dojrzałym do akceptacji rzeczywistości i realnego wyboru. Jeśli już wiesz, że ważnej odpowiedzi nie znajdziesz szukając w pewien określony sposób nawet przez całe życie, albo wiesz, że w ten sposób w ogóle nie jest możliwe znalezienie odpowiedzi, to logiczną konsekwencją powinno być porzucenie pytania, albo zmiana sposobu szukania odpowiedzi. Jeśli nie jesteś w stanie zaakceptować takiej syttuacji, to może jeszcze do tego nie dojrzałeś. > Po pierwsze odrzucenie pewnej wspólnoty będącej p > odzbiorem społecznym nie równa się odrzuceniu swojego miejsca w społeczeństwie. > Po drugie nie odrzuca się każdej wspólnoty ze śladem chocby obłudy tylko takie > której poziom obłudy przekroczył normy akceptowalne przez członka tejże wspóln > oty. Zgadzam się. > I wracając do KK mnóstwo ludzi odrzuca go własnie z tego powodu. Może i tak. Ale ich liczba nie przesądza jeszcze o słuszności ich racji tylko o ich politycznym znaczeniu. > > Rozumiem, że to nie do mnie osobiście, bo wypadałoby w takim wypadku > > wskazać miejsce, w którym ja pisze o jakimś spisku. > > Teraz są fora, ale kiedyś do walki z KK były wydziały urzędu > bezpieczeństwa z licencją na zabijanie. > Niestety komunizm nie umarł do końca. Żyje w umysłach ludzi > rozumiejących świat według pojęć uformowanych przez komunizm. > > Dla mnie postrzeganie świata, wiary czy nawet ateizmu poprzez pryzmat komunizmu > trąci lekką paranoją. Co jest dla Ciebie niejasne w mojej wypowiedzi? W pierwszej części: "Teraz są fora, ale kiedyś do walki z KK były wydziały urzędu bezpieczeństwa z licencją na zabijanie." -stwierdzam fakty. W drugiej: "Niestety komunizm nie umarł do końca. Żyje w umysłach ludzi rozumiejących świat według pojęć uformowanych przez komunizm" - polemizuję z Twoją opinią, że komunizm umarł, podając przykład (był nieco dalej więc raczyłeś go pominąć) rozumienia świata poprzez pryzmat pojęć formowanych przez komunistów, ale nigdzie nie piszę, że tak jest w moim przypadku. To tylko Twoje własne założenie. Jeśli moją opinię, że wielu ludzi rozumie jeszcze świat przez pryzmat pojęć uformowanych przez komunizm, traktujesz jako dowód tego, że ja traktuję to jako jakiś spisek, to gratuluję umiejętności logicznego myślenia. > Jeśli już chcesz koniecznie zważyc winy to ani komunizmowi ani faszyzmowi ani ż > adnemu nowożytnemu systemowi totalitarnemu nie udało się zmieśc z powierzchni z > iemi całych cywilizacji czy religii, choc usilnie się starali. I komunizm i faszyzm wyrosły z tej samej, walczącej o byt z innymi cywilizacjami, cywilizacji Zachodu, z której czerpało też, choć nie tylko, chrześcijaństwo i KK. Na zrozumienie tak oczywistej rzeczy powinno być stać nawet antyklerykała, jeśli choć w minimalnym stopniu stać go na obiektywizm i samodzielne myślenie. Jeśli już ktoś starł z powierzchni ziemi jakieś cywilizacje wraz z ich religiami, to były to konkretne zachodnie państwa lub nawet tylko konkretni wodzowie, a nie KK. Często KK widział w tym swój interes i wspierał na różne sposoby ich działania ale z istotą chrześcijaństwa nie miało to nic wspólnego. To oczywiste także dla przeciwników KK. Problemem, przynajmniej dla tych, dla których chrześcijaństwo i KK nie są wrogami przeznaczonymi do bezwzględnego zniszczenia, jest tylko to, czy istota chrześcijaństwa w ogóle może ostać się na tej ziemi i jakkolwiek dojść do głosu bez żadnej ziemskiej organizacji, która jednak musi być narażona na degenerację, jak wszystkie inne ziemskie organizacje, bo składa się z ludzi, a nie z aniołów. > A dlaczego od razu wnioski że chce czegoś zakazywac? Czy to jedyne środki jakim > i twoja katolicka filozofia dysponuje - zakazy, eksterminacja? Wystarczy że KK > będzie nauczał prawdy o swojej historii czy nie będzie tuszował spraw seksualny > ch wykorzystywań? Nie słyszałem żeby gdzieś na lekcjach religii uczono "ewangel > izacji" Ameryki Płd? Niech pozwoli ludziom decydowac czy jest dla nich autoryte > tem moralnym a nie ten autorytet narzuca. Niczego nie odkryłeś. W tym właśnie kierunku idzie KK, choć ani mnie, ani Ciebie nie zadowala prędkość tych zmian. A może ja gdzieś napisałem, że mnie zadowala? Może "wyczytałeś" to gdzieś między wierszami? A może wydedukowałeś? Pewnie w taki sam sposób, jak wyżej tą moją teorię spiskową:))))))))) > Symbolika ma to do siebie że kod odczytania zawsze może zostac zmieniony. Ani kod nie może zostać zawsze zmieniony, ani przez dowolną osobę, ani w dowolny sposób. Gdyby tak było, nie byłoby żadnego kodu, tylko pełna dowolność i wynikający z niej bełkot zamiast komunikacji. > Probl > em współczesnego KK (jak również jego członków) jest to że tak zaczyna byc post > rzegany. Co widac również na przykładzie tego forum (jak znowu napiszesz że to > wina propagandy ateistycznej czy ubeckiej to mi komputer z kolan spadnie) Udają > c że tak nie jest nie zmieni się tego. Z tym się zgadzam i nie napiszę, że to wina propagandy ateistycznej. Istnieją jednak ważne przyczyny tego, że propaganda ateistyczna może mieć teraz szerszy oddźwięk w krajach Zachodu. I to te przyczyny mnie interesują, a nie sama propaganda. Są to prawdopodobnie te same powody, z których moralnie degeneruje się istotna, przyznaję, część katolickiego kleru. Podatność na propagandę ateistyczną i degeneracja kleru to chyba jednak tylko symptomy czegoś głębszego, choć oczywiście najłatwiej jest założyć, że to drugie jest przyczyną tego pierwszego i na tym zakończyć "myślenie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog PS: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 21:05 > A dlaczego od razu wnioski że chce czegoś zakazywac? Czy to jedyne środki jakimi twoja katolicka filozofia dysponuje - zakazy, eksterminacja? Dla mnie, katolicka filozofia, to Orygenes, Augustyn, Anzelm, Pseudo- Dionizy, Tomasz z Akwinu, Jan od Krzyża, Tauler, Ockham, Erazm z Rotterdamu i setki innych. Zakazy i eksterminacja, to nie żadna filozofia, tylko techniki władzy, których KK nie wymyślił ani w nich nie przodował. A te eksterminowane cywilizacje i religie Ameryki Pd. czym się, twoim światłym zdaniem, zajmowały przed najazdem konkwistadorów jak nie eksterminacją sąsiadów? Może ekologią? A protestanci kolonizujący Amerykę Pn lepiej postąpili z jej mieszkańcami? Myślisz, że podając takie przykłady udowadniasz cokolwiek poza swoim niezrozumieniem historii? Każdy historyk uczciwy, to znaczy taki, któremu zależy na ustaleniu i wyjaśnieniu faktów, a nie na sprzedawaniu swoich narracji politykom, gromko uśmieje Ci się w nos po tak niedorzecznym zastosowaniu współczesnych kategorii moralnych do oceniania sytuacji w starożytności, średniowieczu, czy czasach kolonizacji, jak to wyżej zademonstrowałeś. I jeszcze uwaga porządkowa. Jeśli nie porzucisz oczekiwań, że będę się tu kajał za inkwizycję lub konkwistadorów i nie przestaniesz wmawiania mi ich sposobów myślenia, to będę miał dwie opcje: A. Choć pewnie takim "dociekaczom" "prawdy", jak Ty, pewnie bardzo by pasowało żeby oni mogli lać współczesnych katolików na odlew po pysku za winy katolików średniowiecza lub za współczesnych pedofili w sutannach, a lani katolicy żeby tylko nadstawiali im drugi policzek, to jednak ja będę się bronił Twoją własną bronią, czyli wypominał Ci zbrodnie komunizmu przy dowolnej okazji. Nie dlatego, że śladem naszych starszych braci w wierze uznaję odpowiedzialność zbiorową jakiejś grupy (np. grupy wyodrębnionej wyłącznie na podstawie wspólnoty niektórych poglądów) oraz wszystkich potomków wszystkich członków tej grupy do trzynastego pokolenia, za jakąś istotna zdobycz moralnego rozumu, ale po to, żeby dając Ci na własnej skórze odczuć sprawiedliwość Twojego sposobu argumentowania, przyspieszyć dosyć powolny proces pojmowania przez Ciebie, że nie jestem ani inkwizytorem, ani konkwistadorem, ani pedofilem w sutannie, ani ich rzecznikiem tylko z tej przyczyny, że jestem katolikiem. Podobnie jak Ty nie jesteś komunistą tylko dlatego, że poszukujesz czegoś poza KK. B. W ogóle zaprzestanę dyskusji z Tobą, bo dyskusję z osobą, do której nie dociera co do niej mówię, uznaję za równie bezsensowną stratę czasu jak poszukiwanie odpowiedzi na najważniejsze pytania w sposób gwarantujący, że odpowiedzi tych nie znajdę. Jeśli zaistnieje potrzeba ich stosowania, opcja A może być przez jakiś czas produktywna dla innych czytelników, ale opcja B, jeśli sytuacja się nie zmieni, wydaje się być docelowo nieunikniona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: In Fiuuuuuturo Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 195.187.134.* 29.01.09, 12:25 Antyteolog też napisał dużo o sobie na tym forum, co znaczy , że bóg jest jego obrazem iodwrotnie, skoro stworzył takiego typa , co tak pieprzprzy i pieprzy jak żle dopchnięty in vitro płód, cyt:A prawdziwym obrazem boga w człowieku jest świadomość i wolność, czyli rzeczy niepojęte dla ateistycznych materialistów, a nie dwunożność, brak piór, skłonność do trzynastoletnich chłopców lub wypadanie zębów przed 70-tką. Chyba każde dziecko po ukończeniu 7 lat jest już w stanie to pojąć., koniec cyaty. Bozia też tak pieprzył, jak ty? Nie wierzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Nie, nie załamię się, nie... :)))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 29.01.09, 12:30 Fajny jest również ten kawałek o "ateistycznych materialistach"... :))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Nie, nie załamię się, nie... :))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 12:44 To był ukłon w stronę Twoich, najwyraxniej ograniczonych możliwości kojarzenia nawet prostych pojęć: konsekwentny materialista powinien być ateistą i odwrotnie. Jeśli jesteś innego zdania, to możesz spróbować je wyłożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olaboga Re: Nie, nie załamię się, nie... :))))))))))))))) IP: 83.71.189.* 29.01.09, 13:06 Ateizm to postawa negujaca istnienie Boga, pod ta definicje mozna w takim razie podciagnac buddystow, ktorzy w Boga jako takiego nie wierza. Do szeroko pojetego nurt ateizmu mozna ich podciagna. Mnisci buddyjscy to tacy straszni materialisci. Teraz ksieza katoliccy. Modla sie do ociekajacych zlotem obrazow. Jakimi samochodami jezdza i jak plebanie wygladaja to kazdy z parafian wie. To oczywiscie nie jest materializm. Logika to fajna nauka bo mozna nia wszystko udowodnic pod warunkiem ze poczyni sie odpowiednie zalozenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Nie, nie załamię się, nie... :))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 15:56 > Ateizm to postawa negujaca istnienie Boga, pod ta definicje mozna w takim razie > podciagnac buddystow, ktorzy w Boga jako takiego nie wierza. Można, ale niekoniecznie. Z tego, co mi wiadomo, buddyści negują także negację istnienia Boga, bo z koniecznością prowadziłaby ona do jednej z odrzucanych przez nich skrajności. Istnieją też jak najbardziej teistyczne interpretacje, np. japońskich odłamów amidyzmu. > Mnisci buddyjscy to tacy straszni material > isci. Teraz ksieza katoliccy. Modla sie do ociekajacych zlotem obrazow. Jakimi > samochodami jezdza i jak plebanie wygladaja to kazdy z parafian wie Pewnie każdy parafianin w Polsce wie o stokroć więcej o majątku KK, niż przeciętny Tybetańczyk wiedział o tym, jak była rynkowa wartość ociekających złotem i szlachetnymi kamieniami dewocjonaliów w buddyjskich klasztorach, których widoku nigdy w życiu nie miał doświadczyć, póki nie trafił w odpowiednio szlachetne wcielenie. Pewnie z tą sytuacją miał coś wspólnego fakt, że sprawująca w Tybecie pełnię władzy świeckiej sekta gelug izolowała ten kraj od wszelkich wpływów zewnętrznych przez setki lat z tak doskonałym skutkiem, że nawet zastosowanie koła w transporcie nie było tam znane bodajże do XVIII w., jeśli mnie pamięć nie zawodzi. > Logika to fajna nauka bo mozna nia wszystko udowodnic > pod warunkiem ze poczyni sie odpowiednie zalozenia Święte słowa, święte słowa:)))) Wolałbym jednak nie dyskutować tu o buddyzmie, bo zastosowanie logiki do oceny sensowności jego doktryny mija się z celem jak mało co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog PS: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 16:39 Może powyższa polemika nie byłaby potrzebna, choć pewną satysfakcję jednak mi sprawiła, gdybym od razu postawił sprawę bardziej precyzyjnie i napisał, że chodzi mi o materializm jako stanowisko metafizyczne, a nie o potoczne określenie dla mentalnego przywiązania do rzeczy materialnych. A buddyzmu raczej nie da się zaliczyć do metafizycznego materializmu, bo chyba nie uznaje materii (także w postaci energii) za rzeczywistość ostateczną. Ale skoro nie ma zrozumienia dla rzeczy o wiele prostszych, to samo użycie słowa "metafizyka" zadziałałoby tu pewnie jak obelga dla wszystkich, którzy nie mają pojęcia co ono znaczy:))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: InVitrol Re:Komu ustawa :katolom czy ateistom??? IP: 195.187.134.* 29.01.09, 12:42 In Vitro ...sutanny ... spece od damskiego i męskiego podbrzusza: Na jaką cholerę katola chcą dwukrotnie lać po łbie , aż dwoma dyscyplinami swoje owce i barany..skoro ich jest prawie 98 % w narodzie? Przecież rozliczają ich konfesjonał, sumienie, zdrowotność, ambicja...i proboszcz z wikarym i kościelnym Gowiniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Konsekwentnie, a jak... :))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 29.01.09, 13:11 Dla mnie "konsekwentny materialista" to ten, który między innymi doprowadził do budowy olbrzymiego kościoła doskonale widocznego nad słomianymi strzechami wiejskich chałup. Wystarczyło parę lat temu przejechać się wzdłuż dowolnej wioski... Teraz coraz mniej strzech, ale i lata nie te... :)))))))))))))))))))) "Konsekwentny materialista" to dla mnie również ten, który świadomy stanu gospodarki doprowadził do tego, że corocznie z budżetu państwa transformuje się około 15 miliardów złotych w ramach międzypaństwowej umowy mających na celu utrzymanie w przepychu tych na widok których w czasie wizyty poświątecznej drżą kolana tym zmęczonym kobietom, które się wstydzą tego iż nie zdążyły należycie przygotować mieszkania na wizytę kogoś kto się nigdy nie skalał pracą... :)))))))))))))))))))))))))))))))) „Konsekwentnym” (nadal w cudzysłowie) dla mnie jest ten, który odwraca kota ogonem robiąc innym wodę z mózgu i pisząc o świadomości i wolności siedmiolatków... nie wspominając ani słowem o czasowym nakazie przychodzenia dzieci do kościoła na mszę z karteczką, na którą po mszy nanosi parafkę wybrana do tego celu osoba... :)))))))))))))))))))) "Najwyrażniej ograniczone możliwości kojarzenia nawet prostych pojęć"... trochę mnie to ubodło, wiesz? Ale był czas przywyknąć... :)))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Konsekwentnie, a jak... :)))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.09, 16:13 > Dla mnie "konsekwentny materialista" to ten itd. Nie chce mi się nawet szukać słów, żeby wyrazić jak mało mnie interesują Twoje poglądy na temat "konsekwentnego materializmu" i jego związków z Twoimi odczuciami względem architektury sakralnej i obyczajów wiejskiego kleru. Interesowałoby mnie natomiast poczytanie jakiegoś składnego i choćby w elementarnym stopniu sensownego uzasadnienia powodu, dla którego ludzie mieliby stać się lepsi lub szczęśliwsi na skutek samego odwrócenia się od wiary w Boga. Ponieważ masz wyraźną trudność ze zrozumieniem tego, co w rzeczywistości jest tematem tego wątka (ewidentny brak umiejętności czytania ze zrozumieniem), podpowiadam, że dotyczy on jednej z możliwych odpowiedzi. Była ona elementem propagowanego hasła: "Boga najprawdopodobniej nie ma -ciesz się życiem." Jeśli podzielasz tą linię argumentacji za ateizmem, byłbym wdzięczny za jakieś objaśnienie powodu, dla którego miałbym się cieszyć życiem po zwątpieniu w istnienie Boga bardziej, niż cieszę się mim teraz. Zrozumiałeś pytanie, czy podzielić je na prostsze zdania? > "Najwyrażniej ograniczone możliwości kojarzenia nawet prostych > pojęć"... trochę mnie to ubodło, wiesz? Ale był czas > przywyknąć... :)))))))))))))))))))))))))))))))) Przywykaj:) Albo zacznij kojarzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re:antyteolog AntyTeolog: czy ty się ...słyszysz??? IP: 195.187.134.* 29.01.09, 13:36 Gość: antyateolog 29.01.09, 12:44 napisal był:To był ukłon w stronę Twoich, najwyraxniej ograniczonych możliwości kojarzenia nawet prostych pojęć: konsekwentny materialista powinien być ateistą i odwrotnie. Jeśli jesteś innego zdania, to możesz spróbować je wyłożyć. ............. AntekTeolog, kapucynie ... ty się nie kłaniaj...bo brat bernarydn jest ciągle na nowennnie czuwajcy..! Raczej klękaj, skoro boga masz w kolanach. Módl się i martw ....za siebie. Świata nie zbawiaj, bo się święte krowisie w Nepalu ze śmeichu zesrają! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Hopla, żyjemy!!! :)))))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 30.01.09, 11:01 Trochę i ja mam satysfakcji, ale mizernej jednak, że przewidziałem jak potoczy się dyskusja z człowiekiem zahipnotyzowanym od wczesnego wieku dziecięcego. Przyznaję – było to bardzo łatwe. Przewidywanie – nie dyskusja, bo ta jest wyraźnie bezcelowa. Ja rozumiem, że zatruty organizm człowieka po prostu broni się nie dopuszczając do siebie argumentów, które pozostawiłyby go w dość niezręcznej sytuacji w momencie, kiedy zostałby przekonany, że był tak długo ogłupiany. Nie da się więc przekonać, a co! Za nic na Świecie, za żadne skarby Templariuszy (Watykan chyba do dzisiaj jest wkurzony, co?)... :)))))))))))))))))))))) Mój dyskutant automatycznie próbuje ustawić się na wyższej pozycji (typowy brak pokory przedstawiciela organizacji, która głosi, by nie popadać w pychę i... żyć w pokorze – nie dziwi nic... przecież "ćwiczenia czynią mistrzem"). Czyta co napisałem o kozach (to przenośnia, piszę zainspirowany tekstem o obyczajach wiejskiego kleru, nawet niezłym; Szkoda, że krótkim takim i lakonicznym – a przecież jest o czym pisać, nieprawdaż?) i po chwili atakuje: "A idź Ty z tymi kozami. Fe! Co Ty wiesz o krowach?". Ja cierpliwie tłumacze mu co wiem o krowach, a on mi na to odpowiada mniej więcej tak: "Nie chce mi się nawet szukać słów, żeby wyrazić jak mało mnie interesują Twoje poglądy (akurat w tym momencie dla mnie to brzmi jak znana kwestia Bogusia Lindy, tylko w wersji rozwiniętej, serio) na temat krów. Wyraźnie widać, że nie czytasz ze zrozumieniem. Dobrze, wiem – masz trudność. Będę więc pisał wolniej i, by Ci ułatwić (dzięki, to jest to słynne nadstawienie drugiego policzka?), podzielę pytanie na prostsze zdania: Proszę. Napisz. Mi. O... Koniach". No śmiać się i żyć – nie umierać! Klasyka... :))))))))))))))))))))))))))) W pierwszej chwili to nawet pomyślałem, że pod jednym nickiem pisze do mnie na zmianę kilku chłopaków z jednego takiego seminarium (pociągnęli dalej drogę asfaltową, tak by i inni mieszkańcy mogli z niej korzystać, bo nie wiem?). Oczywiście spodziewałem się, że jak dyskusja nie będzie przebiegać według Twojego (Waszego?) scenariusza sięgniesz po najcięższe działo i poprosisz mnie uprzejmie bym udowodnił, że Boga nie ma... Akurat! A jak nie udowodnię (bo np. ktoś zatrzyma pociąg i zgasi światełko w tunelu?), to dalej jazda myć autobusy w Anglii, tak? Niedoczekanie i to wiekuiste - wybacz, uśmiałem się :))))))))))))))))))))))))) Ludziom od tysięcy lat towarzyszył strach. Pierwsi okazję do intratnego biznesu oczywiście zauważyli najsprytniejsi (nazywani przez niektórych "szamanami będącymi pod wpływem wyciągów z jakiś roślin"), później inni, a na końcu organizatorzy różnych wiar, których obecnie jesteśmy świadkami (uwaga na dzieci w okresie wakacji, podobno sekty nie próżnują wtedy). To ciekawe jest i to bardzo. Szkoda, że o tym właśnie nie uczą w szkołach (ostatni pomysł, by etyki uczyli księża jest bardzo delikatnie pisząc – nie na miejscu, ale pasuje do ogólnej koncepcji kleru dotyczącej zawodowego odwracania kota ogonem). Do perfekcji opanował to KK (po raz kolejny chylę głowę przed doskonałym praniem mózgu – bo rzeczywiście jest to prawdziwy majstersztyk, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?). Oczywiście, że nie napiszę, że ludzie będą szczęśliwsi w momencie kiedy odwrócą się od czegoś co od dziada, pradziada im wpajano, wpajano, wpajano... A tak przy okazji czy ktoś wie co się stało z kapłanami Światowida (bo jego prostym wyznawcom po prostu wystarczyło jedynie skłamać, że od dzisiaj to komu innemu będą bić pokłony, a z nocą Kupały to jakoś sobie poradzą we własnym zakresie)? Nie jestem aż takim kamikadze. Nawet małe dziecko płacze w momencie odebrania mu grzechotki. Masom potrzebne jest opium – o tym wie każda (bez względu na opcje polityczne) władza (nie oszukujmy się: nawet komunistyczna) w każdym kraju (nie tylko w naszym). To wprowadza przecież jakiś porządek, a sprawiedliwość, no cóż – później... :))))))) Wystarczy za plecami plebsu dogadać się i machina zasuwa dalej – obie strony się cieszą, a plebs płaci "dziesięcinę" (wtedy to były czasy, podatek 10%, ale czy dało się z tego przeżyć jedząc obficie, budować i wyposażać świątynie ogrodzone na wszelki wypadek wysokim murem, no sam powiedz?). Dyskusję na ten temat pozostawiam fascynatom dla których idolami są Ci, którzy kilkaset lat po wdrożeniu w życie wiary (w tym przypadku katolickiej) i wzbogaceniu się – zaczęli kombinować i przeklinać tych, którzy nieśmiało przebąkiwali, że Jezus przecież był biedny... :)))))))))))))))))))))))) Moim zdaniem doskonale rozumiesz dlaczego wkleiłem tekst o obrzydliwym trzydziestoletnim wykorzystywaniu przez kilkudziesięciu księży niepełnosprawnych dzieci przebywających w kościelnym instytucie w Weronie, we Włoszech. To "wierzchołek góry lodowej" (abp Juliuszu P. jak Ci nie wstyd!!!). Coraz częściej się o takich i innych potwornych zbrodniach pisze, mówi i udowadnia na całym Świecie. Tego już się nie da ukryć, choć przyznaję – można próbować tuszować dzieje (Watykanie, czego się obawiasz odmawiając uparcie wglądu do swoich zbiorów starych i bardzo starych dokumentów?), kiedy nie było jeszcze Internetu, a na ludzi można było głośno krzyknąć z ambony. Jesteś zaślepiony, ale już ktoś o tym napisał wcześniej – i ja to rozumiem. W końcu większość wojen, które dotknęły Ziemię było sprowokowanych przez takich, którzy zaślepieni pychą i chęcią poszerzenia swoich wpływów w imię Boga podpowiadali innym jak zasłużyć na darmowy pobyt w niebie paląc, niszcząc, wycinając w pień, tak czy owak, bliźnich (tak ich chyba nazywasz?). Nie wystarczy przeprosić... A ja, cóż ja – kojarzę jak mogę (zdziwię Cię – robię to samodzielnie ;)))))))))). Ale z drugiej strony rzeczywiście i przywykam. Szczególnie do tego, że mogę swobodnie wyrażać swoje opinie w sposób taki, który jeszcze przecież nie tak dawno szybko zaprowadziłby mnie w towarzystwie osób, których przyłapano na jedzeniu rosołu ugotowanego z czarnego koguta do... prawdziwego piekła na Ziemi. Doskonale zdaje sobie sprawę, że może to niektórych drażnić... :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Hopla, żyjemy!!! :))))))))))))))))))))))))))) IP: 82.139.58.* 30.01.09, 11:25 "Masom potrzebne jest opium – o tym wie każda (bez względu na opcje polityczne) władza (nie oszukujmy się: nawet komunistyczna) w każdym kraju (nie tylko w naszym). To wprowadza przecież jakiś porządek, a sprawiedliwość, no cóż – później..." No tak... Osobiście nie mam pretensji do ludzi, od stuleci zastraszanych i terroryzowanych psychicznie! Ale pogardzam politykami…, którzy to smutne dziedzictwo przeszłości…, cynicznie wykorzystują, a nie powinni! No, przynajmniej cynicznie! Świadomość, -szacuneczku- że jesteśmy manipulowani przez polityków, przez przywódców religijnych, wcale mnie nie pociesza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Hopla, żyjemy!!! :))))))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 11:28 Aleś się rozpisał:)))) Niestety, poza zachwytem nad Twoją własną elokwencją, nie widzę tam nic szczególnego, nad czym warto by się zastanowić. Słyszę tam tylko puste gadanie bufona leczącego swoje rozdęte ego po tym, jak ktoś mu je przydepnął. W zasadzie, to współczuję Ci, ale nie widzę co miałbym dla Ciebie zrobić. Wypłacz się jeszcze. Może to coś da? A możesz mi choć jedno wyjaśnić? Co było niejasnego w moim pytaniu o powód, dla którego miałbym się czuć lepszy lub szczęśliwszy po porzuceniu wiary w Boga, że "zinterpretowałeś" je jako pytanie o dowód istnienia Boga?: > Oczywiście spodziewałem się, że jak dyskusja nie będzie > przebiegać według Twojego (Waszego?) scenariusza sięgniesz po > najcięższe działo i poprosisz mnie uprzejmie bym udowodnił, że Boga > nie ma... Akurat! To już nawet nie jest śmieszne. To jest żałosne... Gdzieś Ty odbierał edukację, żeś się tak z rozumem, logiką i umiejętnością czytania minął??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Komunikant Feralne płody na podobieństwo ...Boże IP: 195.187.134.* 30.01.09, 11:57 AntyTeolog...takie smutne rzeczy piszesz , z siebie, o ...sobie!! Przecież <Swtórca..> , tworząc Ciebie na swoje podobieństwo boże...chyba nie był taki marnym wzorem, strychylcem, kopytem, jak ty o sobie mówisz na tym forum? Toż ty jesteś jakiś wybrak, zdewastowany płód pozavitralny, cierpiący trwale na elefantyzm lewego płata mózgowego...Ech, Panie Boze, aleź zwlił robotę z tym swoim podobieństwem do..antyteologa! Poparw sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Komunikancik Re: Feralne płody na podobieństwo ...Boże IP: 195.187.134.* 30.01.09, 12:03 Pardon: schlałem się nieco nieświęconym płynem boskim, trawiąc produkcję ...<antyteologa>. Top jest ....<Stock>, zatem: zum Ihr Wohl! Ależ mi sioe ...bosko majgaja klawisze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Weselmy się dalej... :)))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 30.01.09, 14:14 Nie wiem zaiste dlaczego uważasz, że wklejając tekst o znanych już powszechnie coraz szerszemu gronu (pamiętamy, że przecież nie wszystkich) obrzydliwościach dokonywanych przez niektórych (czy ktoś się odważy i zacznie badać ilu? W procentach chociażby, bo jak inaczej? Może Watykan pomoże? Przecież ma potrzebne materiały) przedstawicieli kleru, a następnie podejmując heroiczny wręcz wysiłek, by wyjaśnić frapujące Cię zjawiska (wg mnie dotyczące prania mózgu przez doskonale zorganizowaną od wieków organizację, a wg Ciebie dotyczące miłosiernych, skromnych ludzi uczących... miłości, zrozumienia, tolerancji – ależ perfidia) wypłakuje się na tym Forum. Ja zabieram głos w dyskusji, którą rozpoczął przecież ktoś inny (mogę?). W tej akurat dyskusji – bez zachwytu, miejscami ze smutkiem i obrzydzeniem (nie miałem na myśli "korespondowania" z Tobą – nie bierz tak wszystkiego do siebie). Wiem, że według Ciebie robie to nieumiejętnie, nic na to nie poradzę – na tym Forum jestem od niedawna (jest to jakieś usprawiedliwienie? Sam nie wiem... Ale inaczej nie potrafię). Przecież zdaję sobie sprawę z tego, że jesteś od dzieciństwa nieźle przeszkolony przez fachowców w znanej dziedzinie i w "byle" niewygodne "bajeczki" nie uwierzysz, prawda? Nie mam o to do Ciebie pretensji. Jak mur, to beton! A jak! :))) Są jeszcze inni czytający i to chyba przed nimi starasz się jak możesz – i bardzo dobrze, każdy ma do tego prawo (kilku – umiejętności). Szkoda tylko, że powoli i konsekwentnie zbaczasz na dobrze znaną Ci drogę obrażania, braku akceptacji dla innych, którą ja nazwałbym roboczo "wzruszeniem ramion nad wspomnieniami z życia uroczych kapłanów – od Mieszka do mieszka ("sakiewki" może by i lepiej brzmiało, ale się nie rymuje, sam sprawdź)". Nie pierwszy raz ze sobą piszemy (myślałeś, że się nie domyśliłem? Przyznaj się! Miałeś taką nadzieję... Nadzieja to przecież "eksportowy" towar dla KK) i nie tylko na ten jeden temat. Ja przynajmniej nie zmieniam nicków. Ale Ty rób tak jak jest Ci wygodnie. Rób tak jak do tej pory... :)))) Nie jestem bufonem leczącym swoje rozdęte ego po tym jak ktoś mi je nadepnął (koniec cytatu, przepraszam, że nie dosłownego). Nie jestem żadnym bufonem! Skąd Ci to przyszło do głowy? Rozdęte ego? Jakie rozdęte? Nadepnął? Kto? Ty? Tyle zrozumiałeś z tekstu przypominającego, że przez kilkaset lat KK niszczył sprzeciwiających mu się, myślących (MYŚLĄCYCH) i wyraźnie wątpiących w jego "racje" ludzi? Nadal Twój mózg jest zablokowany? Ja jedynie wkleiłem najwyraźniej denerwujący Cię (i nie pasujący do "wszczepionej Ci umiejętnie" koncepcji) tekst sugerujący, że kilkudziesięciu przedstawicieli kleru gwałciło przez około trzydzieści lat bezbronne niepełnosprawne dzieci (chłopców, jeżeli to ma jakieś znaczenie), które nie mogły temu zapobiec (trudno Ci się z tym pogodzić, że wszystko wyszło na jaw, ja wiem; Taka wpadka – i to we Włoszech; Ale nieudacznicy! Fe!). To dla mnie nie jest puste gadanie. Dla Ciebie – przyznajesz – jest. Kilkudziesięciu (zauważ, że nie zawsze używam długich zdań, by wyrazić swoją opinię, także na drugi raz spróbuj być chociaż ćwierć obiektywny)! Przez kilkadziesiąt lat! To przecież była zorganizowana szajka. Co chwila pewnie przybywały nowe dzieci (świeży towar... świeże mięsko... świeże ciałko...). Być może nadal w większości niepełnosprawne – Kościół jak zwykle milczy na ten temat (zakładamy się, że w końcu przeprosi?) licząc zapewne, że czas uleczy rany. Przecież nie można założyć, że wszystkie dzieci się przyznały. Nie wszystkie może nawet dożyły obecnych czasów. Piszesz, że płaczę na tym Forum. Mnie się wydaje, że to nie ja płaczę. A kto chichota – zapytaj w kościelnym instytucie w Weronie, we Włoszech (nie, żeby to było kolosalne ważne, ale zapytam: masz świadomość, że z kawałka Włoch "wycięto" Watykan?). Albo zapytaj się znajomego księdza i powtórz jego słowa na tym Forum: "Ksiądz to też człowiek (ze swoimi słabościami). Ludzie muszą to zrozumieć i zaakceptować. Muszą w to UWIERZYĆ". To mnie z pewnością uspokoi... A jakże... Skąd Ci przyszło do głowy, by mi współczuć? Owszem sprawa jest obrzydliwa i mną mocno wstrząsnęła – spodziewam się więcej takich "rewelacji", ale jakoś się jeszcze trzymam. Współczuj nie mnie. Ty współczuj tym podwójnie upośledzonym przez los, ufnym (teraz już dorosłym) dzieciom. Wydaje mi się, że – jak do tej pory – nieźle sobie z Tobą daję radę. Trochę co prawda podskakujesz, masz jakiś żal do mnie. Ja wiem - nadepnąłem Ci na odcisk na innym wątku założonym ponad miesiąca temu. Znowu miałem inne zdanie niż Ty, na zupełnie inny temat. Zemsta jest słodka (jak jest udana), co? Aha, dla mnie nie musisz nic robić, ochłoń jedynie i (trochę od Ciebie teraz ściągam) zacznij kojarzyć fakty... samodzielnie (wybacz złośliwość, daleko mi do Ciebie w tym względzie). Może to coś da. Może... :))))) Uwierz mi (musisz uwierzyć, musisz uwierzyć, musisz uwierzyć, uwierz... później nikt Cię nie przekona i będzie Ci "lżej na duszy", uwierz.. tak jest łatwiej żyć... zaprogramowany leniuszku) – nie liczyłem na to, że w moim poprzednim tekście akurat Ty znajdziesz coś nad czym warto się zastanowić. Przecież nie pisałem o niczym ważnym, nieprawdaż? Ot, takie tam dyrdymały. To było tak dawno... Z resztą – widział ktoś jak Inkwizycja bezlitośnie torturowała i mordowała kobiety???? Pytam się? Widział ktoś na własne oczy? A widział ktoś dziesiątki (setki?) tysięcy gwałconych i zabijanych przez kilkaset lat w czasie kolejnych krucjat (nie była to jedna krucjata, o nie) kobiety obcych systemowi nacji? No! Czyli sprawa zamknięta... Teraz spieszę Ci wyjaśnić tak mocno dręcząca Cię kwestię. "Co było niejasnego w moim pytaniu o powód, dla którego miałbym się czuć lepszy lub szczęśliwszy po porzuceniu wiary w Boga, że "zinterpretowałeś" je jako pytanie o dowód istnienia Boga?" – pytasz naiwnie (i bardzo dobrze, jak nauka, to nauka! Z ludźmi trzeba rozmawiać) ale i ufnie (doceniam). Nie od dziś wiesz jak to jest wywyższać się (w swoim mniemaniu), prawda? Miłe ciepełko rozlewa się po Twoim ciele. Miękną kolana… Nosek do góry... "Jesteś lepszy... jesteś lepszy..." – szeptają Ci demony – "Nie jesteś RÓWNY, o nie..." :))))) Odpowiadam: "Dla mnie nic nie było niejasnego. Czego nie zdołałes wyrazić słowami - domyśliłem się, nikt przecież nie jest doskonały". Nie moja wina, że edukacja Cię zawiodła, zanika rozum, logika i umiejętność czytania (a już na pewno bystrość – nie martw się, innym razem mnie zgnoisz; Jest piątek, jesteś zmęczony; poza tym od początku życia nikt nie wymaga od Ciebie byś myślał – gotowe produkty podają Ci na TACY, wystarczy je łykać jak pelikan). Przyzwyczaj się do tego, że ktoś odpowiada dłuższymi zdaniami, nie zawsze wprost i trochę trzeba pomyśleć (znane Ci słowo?). Ponieważ miejscami podlizywałeś mi się wyraźnie i ja będę dla Ciebie dobry i poradzę Ci, byś ponownie przeczytał fragment mojego poprzedniego tekstu, od słów: "Oczywiście, że nie napiszę, że LUDZIE będą szczęśliwsi w momencie kiedy odwrócą się od czegoś co od dziada, pradziada im wpajano, wpajano, wpajano... itd.". Człowieku, ja również i o Tobie pisałem. Dla mnie i Ty jesteś "ludziem". Nie wstydź się, głowa do góry. Może nie uwierzysz, ale ja naprawdę uważam Cię za człowieka. Za BLIŹNIEGO... :)))))) Jak tego będzie Ci mało polecam lekturę zaczynająca się od słów (znajdziesz w swoim wcześniejszym tekście? Spróbuj. Step by Step): ""Boga najprawdopodobniej nie ma -ciesz się życiem." Jeśli podzielasz tą linię argumentacji za ateizmem, byłbym wdzięczny za jakieś objaśnienie powodu, dla którego miałbym się cieszyć życiem po zwątpieniu w istnienie Boga bardziej, niż cieszę się mim tera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Wklejajmy dalej... :))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 30.01.09, 14:18 (To Forum ma ograniczoną liczbę znaków, które można jednorazowo wkleić; nie wiedziałem; podzieliłem więc tekst na dwie części - za zakłocenia przepraszam): Jak tego będzie Ci mało polecam lekturę zaczynająca się od słów (znajdziesz w swoim wcześniejszym tekście? Spróbuj. Step by Step): ""Boga najprawdopodobniej nie ma -ciesz się życiem." Jeśli podzielasz tą linię argumentacji za ateizmem, byłbym wdzięczny za jakieś objaśnienie powodu, dla którego miałbym się cieszyć życiem po zwątpieniu w istnienie Boga bardziej, niż cieszę się mim teraz.Zrozumiałeś pytanie, czy podzielić je na prostsze zdania?”. Arogancki jak zwykle, ale pisownia dość oryginalna... :)))))))) Ledwo tekst wkleiłem, wszystko to przez te moje łzy śmiechu. Niezła zabawa, szczególnie od tego momentu kiedy się zorientowałem, że akurat to Ty mnie pytasz się pytasz czy to ja zrozumiałem pytanie. Ty mnie... Zapożyczę: Boska Komedia!!! Absolutnie!!! :))))))))))))) I na koniec. Doceniam, że mój tekst wprowadził Cię w zachwyt ("poza zachwytem nad Twoją własną elokwencją" – koniec części miłego dla mnie cytatu; Przyznaję – pięknie zacząłeś). Czytając takie pochwały czuję się nieźle, ale bez przesady. Jak wygramy dzisiejszy mecz z Chorwatami – i ja wpadnę w zachwyt, ale nie nad sobą (wybacz ponownie – również nie nad Tobą), tylko nad wielkością reprezentacji Polski w piłkę ręczną. I to może być radosne, ale na pewno nie będzie śmieszne – zupełnie jak według Ciebie – nie jest śmieszny mój poprzedni tekst wspominający, o tym że przedstawiciele KK m.in. zamierzają w szkołach uczyć... etyki (łatwa forsa, a i owieczkę może się po raz kolejny ogłupi/dogłupi, prawda?). Wyjątkowo się z Tobą zgadzam. Wyjątkowo... :)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Nonna... IP: 193.111.147.* 30.01.09, 14:21 Nonna, święte słowa, święte słowa... :))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Wklejajmy dalej... :))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 14:43 Zatem, poza standardowym bełkotem, nie masz mi nic do zaoferowania? Nie jesteś w stanie wykazać, że poczuję się lepiej, stanę się lepszy niż jestem teraz, itd, po tym, jak przestanę wierzyć w Boga? OK. Przyjmuję to do wiadomości. Od początku to właśnie zakładałem, ale zawsze warto mieć potwierdzenie czarno na białym:)))))))))))))) Resztę Twojego rozwolnienia pisarskiego, które z pewnością będzie miało dalszy ciąg, daruję sobie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog PS: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 15:41 Nie widzę specjalnej potrzeby wypowiadania się w sprawach oczywistych dla każdego, a do takich zaliczam sprawę wykorzystywania seksualnego niepełnosprawnych przez personel tego włoskiego ośrodka. Nie widzę też, co moje potępienie na forum miałoby tu pomóc. Żałuję, że włoskie prawo nie daje możliwości ścigania takich przestępstw po przedawnieniu, ale nie wiem jak miałbym to zmienić. Ty też nic w tej sprawie nie zrobisz, ale przecież zawsze możesz cudze grzechy wykorzystać jako "argument" w "dyskusji" z osobą, która nic wspólnego z nimi nie ma. Zaprawdę chwalebne i wielce sprawiedliwe! Zwłaszcza, jeżeli nie stać Cię na nic innego, poza kolejnym wykorzystywaniem tych, których wykorzystanie tak żarliwie potępiasz. Problem w tym, że mnie w ogóle nie dosięgają te Twoje retoryczne wytryski. Od początku mnie nudzą, a teraz już raczej brzydzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna księża a preferencje seksualne IP: 82.139.58.* 01.02.09, 11:08 ciekawe nieujawnione badania Waldemara Zboralskiego forum.wiara.pl/viewtopic.php?t=427&start=120 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Re: Hopla, żyjemy!!! :))))))))))))))))))))))))))) IP: 212.160.172.* 30.01.09, 15:23 Gościu "Szacuneczek" czy ty nie zauważyłeś że "Antyteolog" to jest młody kleryk z jakiejś podrzędnej wsi z którym mimo z Twojej strony bardzo mądrych i podpartych logiką tez to go w żadnym wypadku nie przekonasz. Mam do Ciebie prośbę nie odpowiadaj na jego posty, jesteś za inteligentny a on jest zaślepiony gdzie nikt nie jest w stanie go przekonać na przyznanie racji drugiej strony w tym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tedy Re: Hopla, żyjemy!!! :))))))))))))))))))))))))))) IP: 83.71.189.* 30.01.09, 15:47 ja stawiam na podstarzalego katechete po KULu wyedukowanego za PRLu, swiat dla niego jest dwukolorowy albo wierzacy katolicy cacy albo komunisci ateisci be i nikt mu nie wmowi ze czarne jest czarne a biale jest biale cytujac klasyka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JóziekPapista Re: Hopla..hulalala... żyjemy! IP: 212.59.228.* 30.01.09, 22:36 Chłopy, strzelcie sobie po jednym ,dwa, lub jak kto może - więcej ...akcie strzelistym albo innego hulalla albo furmana, umyjcie ten swój sprzęt, rączki , i ...zęby ,jeżeli takowe rekwizyty jeszcze posiadacie i ...spać, panowie,spać. !!! Haleczki, komeżki z firaneczkami lub piżamki zmienić na nocne, koniecznie, dla higieny! Drodzy bliźni,pamiętajcie: Świat jest piękny, tylko ludzie są świnie, ale one też są ponoć ...jak < antyteolog> - stworami , na podobieństwo boże!Ament. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: Hopla..hulalala... żyjemy! IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.09, 16:43 Jan nic nie pisze, tęksnię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Ponowne uprawianie ugoru... :)))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 02.02.09, 13:29 Dzień dobry (Prorok jaki, czy co? Skąd on wiedział, że w sposób naturalny zareaguje na jego coraz bardziej proste i coraz bardziej prymitywne wpisy prowokujące? Prorok...). A więc tyle się napisałem, a Ty nie dość, że nic nie zrozumiałeś, nie dość, że nawet nie wiesz dlaczego mnie automatycznie nie zrozumiałeś (na serio Ci współczuję, ale nie rozmiękczaj mnie dłużej...), to na dodatek (zapewnie by tradycyjnie poczuć się lepszym od kogoś innego, a może raczej zauważonym – bo przynosi Ci to ulgę jakąś?) nazywasz moje teksty standardowym bełkotem? Rozwolnieniem pisarskim? Niesamowite. W takim razie jak ja mam ocenić Twoje pisemne zaangażowanie się w temat? Jak nazwać Twoją arogancję, pychę, frustrację i – ostatnio – niepokój przenikający z Twoich wpisów dotyczący odległości moich "retorycznych nudnych (boki zrywać... nudnych, akurat) wytrysków"? Nie dosięgają Cię, piszesz ze smutkiem, i nazywasz to problemem. No cóż, staram się jak mogę przecież. Gdybym był złośliwy tak jak Ty, napisałbym że "jaka pieszczota, taki wytrysk". Nie napiszę tak jednak, bo nie chcę Cię drażnić tak od poniedziałku. Rozumiem jednak, że wpadłbyś w prawdziwy zachwyt gdybym jednak się postarał i Cię... dosięgnął? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))) Kiedyś czytając różne wpisy Internautów na popularnych forach zastanawiałem się skąd Ci najbardziej zajadli czerpią siły, by – sami nic sobą nie reprezentując – tak agresywnie i negatywnie oceniać innych. Kiedyś zastanawiałem się nad tym skąd biorą siłę, teraz już wiem, że to oczywiście nie jest kwestia siły, tylko mocnego ograniczenia i słabości (za delikatnie to "słabości", ale zostawię). Także trochę się spóźniłeś z tą swoją niesprawiedliwą oceną. No chyba, że miałeś wzmocnioną wizje, że jesteś takim dzielnym żołnierzem broniącym do ostatniej kropli krwi dobrego imienia tych, którzy tak naprawdę nie mają dobrego imienia i nie odczuwają wstydu żadnego co gorsze. Nie zapominaj jednak, że takich żołnierzy już historia cywilizacji widziała bardzo wielu, bardzo długo, nie ważne na jakim kontynencie – obrazki zawsze były bardzo podobne do siebie. Moja krucjata na tym forum od czasu do czasu notuje jednak jakieś sukcesy (co prawda marne, ale od czegoś się przecież zaczyna). Piszesz, że nie widzisz potrzeby wypowiadania się w sprawach oczywistych do których zaliczasz sprawę wykorzystywania seksualnego niepełnosprawnych przez personel tego włoskiego ośrodka. To sprawa oczywista dla Ciebie. I bardzo dobrze. Po uciążliwej lekturze moich przemyśleń nareszcie zacząłeś reagować tak jak zostałeś przygotowany od wczesnego dzieciństwa, czyli mniej więcej tak jak dinozaur. Na zasadzie: "bodziec–reakcja", czyli w tym przypadku: "seksualne wykorzystywanie niepełnosprawnych"–"personel tego włoskiego ośrodka" jest dla Ciebie oczywistym poprawnym skojarzeniem. Pozwolisz, że dorzucę do tego Twojego przyrównania swoje trzy grosze. Ponieważ zauważyłeś, że niektórzy Internauci nas czytają postanowiłeś po raz kolejny odwrócić kota ogonem na ich oczach manewrując nieudolnie słowem. Sprytnie, ale nie za sprytnie. Widać wpływ. Pozwól, że (mimo zapewne Twoich niewątpliwych protestów) pomogę Ci przedstawić wersję prawidłową. A więc do pracy/roboty... :)))))))))))))))))))))) Piszesz tak: "Nie widzę specjalnej potrzeby wypowiadania się w sprawach oczywistych dla każdego, a do takich zaliczam sprawę wykorzystywania seksualnego niepełnosprawnych przez personel tego włoskiego ośrodka." – koniec Twojego cytatu. Otóż nie "sprawę wykorzystywania seksualnego niepełnosprawnych", tylko "sprawę około trzydziestoletniego bicia, poniżania i wykorzystywania seksualnego ponad sześćdziesięciu niepełnosprawnych dzieci". Widać różnicę? Nie "przez personel", tylko "przez dwudziestu pięciu księży katolickich, którzy działali w zmowie i (zrozum to po swojemu...) kryli się nawzajem. Wielu z nich to obecnie sędziwi duchowni (wśród nich jest podobno powszechnie znany w Weronie prałat). Niektórzy nadal pełnią tak zwane posługi duszpasterskie starając się wmówić naiwnym, że są kimś w rodzaju pośredników (z niesamowitą wręcz marżą) pomiędzy Bogiem a jego wyznawcami. I tu masz rację - żaden z nich nigdy nie odpowiedział za swe czyny". Nie "tego włoskiego ośrodka", tylko "w kościelnym instytucie w Weronie imienia Antonio Provolo, który przez blisko sto lat był chlubą włoskiego Kościoła, bo w całej Europie uznawano go za wzorcowy (załamać się przyjdzie chyba czy jak inaczej?) ośrodek wychowawczy przygotowujący głuchonieme dzieci do pracy zawodowej i samodzielnego życia poza zakładem zamkniętym". Nie chcę się domyślać kiedy tak naprawdę rozpoczęło się to upadlanie niewinnych, bezbronnych dzieci. Nie chcę się nawet domyślać w jakim celu założono "ten włoski ośrodek" jak Ty go nazywasz. By uzupełnić Twoją wypowiedź o "tym włoskim ośrodku" skromnie i z wielką pokorą dodam, że "Do molestowania miało dochodzić w pokojach dzieci, w konfesjonałach, pod ołtarzem kościoła Matki Boskiej Płaczącej w Weronie. W przykościelnej sali, gdzie nas spowiadano, księża masturbowali się, obmacując dziewczynki – relacjonuje jedna z wychowanek. Ktoś inny (to tym razem chłopiec) wspomina sceny pod prysznicem, gdzie trzech księży molestowało trzech chłopców". Czy tak według Ciebie wygląda "bełkot"? Czy to jest według Ciebie "rozwolnienie pisarskie"? Czytam również, że "Podkreśla się, że to największy ujawniony dotychczas skandal pedofilii wśród księży we Włoszech". "We Włoszech..." czyżby sugerowano, że podobne skandale są odkrywane nie tylko we Włoszech...? Coś zaczyna Ci świtać? "Największy ujawniony dotychczas"... hmmm... czyżby były już ujawnione mniejsze (pewnie mniej dzieci było wykorzystywanych przez mniejszą ilość lat przez mniejszą ilość księży...)? Skoro ten jest "największy z ujawnionych", to czy to oznacza, że może będą jeszcze następne podobne ujawnienia? Czekać? Ale na co? Na otwarcie archiwów Watykanu? Czekaj Babka Latka... Męczenniku, nikt Ciebie nie oskarża, że maczałeś w tym swojego... palca. Uspokój się. Nie żałuj również tego, że nie wiesz jak możesz pomóc w takiej sytuacji. Uwierz (w tym chyba jesteś mistrzem, prawda?), nie jesteś oryginalny – nikt w tej sytuacji nie wie co zrobić (oczywiście oprócz KK, który po tradycyjnej naradzie jak zwykle zniesmaczony, że "ponownie wyszło szydło z worka" nabrał – tym razem wody – w usta). Nie bądź aż tak okrutny dla siebie, nikt od Ciebie nie wymaga, byś coś w tej sprawie uczynił. Tym bardziej, że rzeczywiście jest już przedawniona, tak jak przedawnione są i inne podobne w typie "ślady pewnej działalności", które zostawił na Ziemi... wielce chwalebny i wielce sprawiedliwy KK. Nie bądź okrutny dla siebie i się nie katuj tak. Po prostu poczekaj na moment, kiedy nie będziesz taki spięty i po uspokojeniu oddechu zacznij myśleć, na przykład tak: "Kurcze... coś jest jednak nie tak...". :))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Re: Ponowne uprawianie ugoru... :)))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 02.02.09, 14:13 Internauto Obserwator, coś tam rzeczywiście na jego temat zauważyłem (o czym donoszę w swoich poprzednich wpisach...). Obecnie mój "szanowny przedmówca" próbuje mnie zgnoić na forum w temacie psich kupek... Nie wiedziałem, że on tak z kwiatka na kwiatek... :))))))))))))))))))) I dziękuję za historyczną dla mnie chwilę: jeszcze mnie nikt tutaj nie nazwał inteligentnym. Czuję się niezręcznie... :)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Ponowne uprawianie ugoru... :)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 20:25 A ja tak sobie myślę, że to nie ma najmniejszego znaczenia jak szlachetne pobudki i jak wymyślne uzasadnienia swojej paranoicznej zemście przypisze bufon z rozdętym ego. W odpowiedzi na jedno słowo trafiające w sedno jego problemu i tysiąc słów retorycznego wytrysku nie zmieni rzeczy takimi, jakie są: że bufon jest bufonem, zemsta zemstą, a paranoja paranoją. To jedno. Z drugiej jednak strony, skłanianie ludzi do przypisania wartości prawdy lub fałszu do jakiegoś poglądu poprzez manipulowanie ich emocjami w stosunku do osób, które ten pogląd podzielają lub winni podzielać, jest zadaniem w sam raz dla kabotyńskich adwokatów, popisujących się przed ławą przysięgłych na tyle mało rozgarniętą, że nie potrafi odróżnić logiki od gestykulacji. No i dla grafomanów, którzy przypadkiem znajdą równie tępą publikę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re:antyateolog Re: Ponowne uprawianie ...kapucyna, na smierć! IP: 212.59.228.* 02.02.09, 20:44 Gościu, antyatologiczny...ty taki faktycznie jesteś, jak to opisujesz, z autopsji czy , jak to zwykle u katabasów...z teorii? To jest chore ...chłopie.Nie pij tyle święconej wody, strzel sobie setę bimbru , zrób hulala albo pierdyknij jakiś inny akt strzelisty w ramach najbliższego nieszpora albo ... nowenny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Bufony, ach bufony... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 03.02.09, 11:54 Już pierwsze Twoje zdanie jest wyśmienite. To Ci się udało. Naprawdę napisałeś "myślę??? hahahahahaha… Zaiste... :)))))))))))))))))))) Ale przecież nie będę się śmiał długo. Człowiek zaprogramowany, zmanipulowany nie ma możliwości samodzielnego zorientowania się, że jest po prostu niewolnikiem pewnej zorganizowanej grupy głoszącej wygodną im teorię (wcale nie najbardziej popularną na Świecie, są inni – jeszcze cwańsi, niektórzy wcześniej zaczęli). Niewolnikiem, albo... przedstawicielem takiej grupy – co mogłoby wyjaśniać Twoją obłudę, arogancję i pychę... Poza tym taki człowiek ma inną, mocno okrojoną definicję słowa "myślę" – co wyraźnie "przebija się" z Twoich tekstów... :)))))) Z braku argumentów pozostaje Ci jedynie stopniowe "nakręcanie się", już nie ukrywanie swojej wrodzonej agresywności do drugiego człowieka i braku kultury dla kogoś kto przecież niesie Ci kaganek. Ty wolisz patrzeć w ciemną stronę i wołać: "Ja nie chcę światła, ja nie chcę. Ja tak nie potrafię. Ja wolę ciemność, to dla mnie ukojenie jest prawdziwe...". Albo druga wersja (Ty wybierasz) Twoich okrzyków: "Wolę, by ludzie jak najdłużej byli ciemni i nie myśleli samodzielnie – to ułatwia nam tak bardzo... Tak bardzo...". Lepiej nie nadużywaj słowa "myślałem", dobrze Ci radzę. Człowiek myślący od początku nie podobał się KK. Na topie był (i jest do tej pory) człowiek bezgranicznie wierzący, nie wątpiący wcale. Najlepiej taki, który ogłupiony przez specjalistów od wpływania na innych przepisze cały majątek organizacji (i żarliwie będzie do tego namawiać innych) skupiającej w swoich szeregach ludzi szczerze kochających (zdążyłem się o tym przekonać) dzieci. Do kobiet również się przekonują. Że też nikomu nie przyjdzie do głowy odrobinę podpytać te wszystkie gosposie domowe krzątające się po plebaniach np. o to "w czym... rzecz" (powinny zrozumieć pytanie)? Z takiego "przepisującego majątek" jest prawdziwy zysk. A przecież o zysk tutaj chodzi (niech żyje celibat!). Mimo początkowego biernego zachowania się przedstawicieli KK i pewnego przyczajenia się, człowiek myślący przez setki lat był zajadle i skutecznie tępiony (a inni przy okazji zastraszani przykładem jak można skończyć), bez względu czy myślał o niektórych gwiazdach (np. o stojącym Słońcu), okrągłej obracającej się Ziemi, czy też myślał o tym jak i czym uleczyć ludzi. Ta zajadłość (ale mocno stępiona powiedzmy ogólnie, że przez "czas" i coraz normalniejsze zwyczaje) wyraźnie jest widoczna nawet teraz, chociażby zagłębiając się w "lekturę" mojego – prostego w swym wyrazie, ale ciągle zazdroszczącego, uporczywie "onanizującego się od kilku dni pisarsko" – dyskutanta. Niestety, czasy w których mocno walczono z ludźmi myślącymi i radośnie skazywano ich na co najmniej izolację (to była łagodna kara przeznaczana jedynie dla wysokich rangą ale i majętnych namiestników, króli nie chcących spowiadać się ze swojej polityki), częściej na tortury i śmierć – nie wrócą. KK już się z tym pogodził i to dawno temu. Wkurzony, ale się pogodził. Potrzebna więc była zmiana strategii. Nie wrócą czasy dobre dla tych, którzy przekazują sobie znak pokoju tylko dlatego, by później z czystym sumieniem napadać i kąsać dotkliwie innych (czyli nie zgadzających się z nimi) jak jakiś pospolity mieszaniec, któremu wpojono agresywne zachowanie trzymając go kilka lat w ciemnym zamknięciu, a następnie otworzono drzwi i wskazano "prawdziwego wroga", wszystko jedno kogo – tego, kto może być zagrożeniem dla spójności organizacji. Czasy są już jednak inne, kaganiec został założony. Pozostaje im jedynie proste ujadanie... Czasami z szybkim podbiegnięciem do ogrodzenia... i jeszcze szybszą ucieczką z podwiniętym ogonem. Próbujesz pisać o jakiejś zemście, przy okazji kolejny raz przezywając mnie brzydko. Obrażając mnie odczuwasz wtedy jakieś zadowolenie, prawda? Czyżbyś tęsknił za utraconą władzą nad plebsem? Nie wyspowiadasz się z tego, ja wiem – Ty nie grzeszysz przecież, działasz w dobrej wierze na rzecz tych, którzy po kilku latach "pracy nad materią" zaczynają przypominać pączka pływającego w tłuszczu. Że ludzi nie lubisz, to już się zdążyłem zorientować (i nie tylko ja, również ta "tępa publika" o której piszesz; Oczywiście tępa, bo nie podziela zdań, które Ty powtarzasz jak mantrę wkurzając się, że nikt Cię nie popiera). Że jesteś oślepiony i zajadły – również wiem – taka już Twoja natura. Często można się spotkać z takimi cechami u ludzi małostkowych, ale i jednocześnie żądnych władzy. Zastanawia mnie jedynie ta wzmianka o zemście. Uważasz, że wklejając tekst o ohydztwach popełnianych przez tych, którzy za moment głosili (i nadal głoszą) słowa ewangelii dokonałem jakiegoś aktu zemsty? Uważasz, ze wklejając tekst z którego można się zorientować, że księża wyjmowali swoje penisy przy ołtarzu jest jakimś aktem zemsty z mojej strony? Uważasz, że jak wklejam tekst, z którego inni mogą się dowiedzieć jak Bruno opowiada, że "Do ośrodka trafiłem w wielu dziewięciu lat i trzy miesiące później stałem się obiektem seksualnego zainteresowania. Kolejni księża i bracia zmuszali mnie do wszelkiego rodzaju stosunków aż do 15. roku życia, kiedy opuściłem ośrodek" mszczę się na kimś? Od dziewiątego do piętnastego roku życia. Do piętnastego roku życia, bo wtedy opuścił ośrodek. Gdyby go nie opuścił nadal byłby gwałcony? Dziewięć lat, pewnie był już po komunii... hmmm... Zastanówmy się (powtórzę, bo może Ci się nie rzucić w oczy: "Zastanówmy się") ile to było lat...? A ilu księży w sumie? Tylko sam Bruno podaje dziennikarzom 16 nazwisk kapłanów. Mam nadzieje, że wszystkich dobrze zapamiętał, miał na to czas (czy ktoś się pokusi i zaryzykuje stwierdzenie, że jako dziecko Bruno był gwałcony raz codziennie? Częściej?). Opowiada Bruno. Bruno opowiada. Nazwiska wszystkich zeznających wychowanków zostały oczywiście utajnione. Dlaczego utajnione? Czy właśnie nie w tym momencie powinno się napisać parę słów o zemście? Właśnie w tym momencie? Może napiszesz, specjalisto od zemsty i rozdętego ego, czyjej zemsty się boją Ci, którzy jako dzieci przeżyli piekło na Ziemi (często znajdując się przy ołtarzu czy w salkach przykościelnych)? Krzyczeć na pewno nie mogły. Były głuchonieme. A więc również nie słyszały sapania i pochrząkiwania wniebowziętych włoskich księży. Ale zapewnie miały szeroko otworzone oczy. Jak często patrzyły się na ołtarz kościoła Matki Boskiej Płaczącej? Tego nie wiem. Spodziewam się, że po pewnym czasie dzieci po prostu traciły rachubę... Zresztą zapewne obraz im "dziwnie skakał" przed oczyma... Czy Ty naprawdę jesteś aż tak oszołomiony i zatruty jak twierdzą inni Internauci? Czy Ty naprawdę jesteś taki szalony? Nadal uważasz, że jest moja jakaś zemsta? Nadal uważasz, że mam rozdęte ego? A może zasugerujesz, że jako dziecko byłem gwałcony przez kilku księży i teraz mszczę się na ich zagranicznych kolegach? To by dopiero było. Serdecznie namawiam Cię, byś jednak nie był mocno wzburzony czytając moje teksty i próbował je jednak zrozumieć. Nie nastawiaj się aż tak bojowo traktując tę wymianę zdań jak walkę o życie. Ja z nikim nie walczę. Z kolei Ty nie możesz się zmienić, bo inaczej mocno byś posmutniał... wiedząc. Jeżeli zaś czerpiesz zyski z wykorzystywania grupy wiernych przynajmniej ich uszanuj... Piszesz "W odpowiedzi na jedno słowo trafiające w sedno jego problemu i tysiąc słów retorycznego wytrysku nie zmieni rzeczy takimi, jakie są: że bufon jest bufonem, zemsta zemstą, a paranoja paranoją". Popatrz, ja również uważam, że bufon jest bufonem, zemsta zemstą, a paranoja... paranoją... Ponownie się ze sobą zgadzamy... :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 19:26 Babranie się w produktach grafomańskiej masturbacji szacuneczka nie jest moim ulubionym zajęciem, więc nie będę się specjalnie nad tym rozwodził. Po odciśnięciu całej wody i pominięciu wszystkich "argumentów" personalnych, czyli jakieś 95 procent tygodniowego urobku naszego małego rycerza, mamy w końcu trochę treści na temat wierzeń walczących ateistów. Wygląda na to, że ateista wierzy, że jest mądrzejszy od każdego katolika, bo w społeczeństwie złożonym w 95 procentach z katolików udało mu się odkryć parę sprzątaczek, których poziom intelektualny czuje się upoważniony uznać za niższy niż swój własny. Wierzy ponadto, że jest lepszy od każdego katolika, bo we włoskim kościele udało mu się wytropić paru zboczeńców. Wydaje się, że ateista uznaje za stosowne przyjęcie tych odkryć za mocne przesłanki wiary w nieograniczoną moc swojego intelektu oraz wrodzoną delikatność i nieomylność sumienia, które udało mu się uchronić przed skalaniem wiarą w katolickie dogmaty. Tak uzbrojony może i mógłby już przystąpić do nawracania katolików na ateizm ale powstrzymuje go przed tym niezłomne przekonanie, że moralne i intelektualne dary płynące z porzucenia wiary katolickiej są tak niewypowiedzenie ogromne, że nie da się ich adekwatnie ująć w słowa, czy nawet w wielokrotny i strzelisty wytrysk słów, a i gdyby się jednak dało to zrobić, to upośledzeni umysłowo katolicy nie będą w stanie darów tych pojąć i zapragnąć. To jednak ateisty nie frustruje, bo choć z wyżej wskazanych powodów nie jest w stanie wykazać katolikowi, że dzięki swojej niewierze posiadł nad nim miażdżącą przewagę, to jednak może mu okazać swoją pogardę. A jeśli jeszcze znajdzie poklask choć dwu podobnych sobie (a niechby to był nawet chamski, zachlany w Stock zootechnik, który nieustannie marzy o przygodach z kapucynami pod prysznicem), to już jest dla niego pełnia szczęścia w ateistycznym raju na tej ziemi. W świetle wiary ateisty nie może dziwić jego tępa buta w stosunku do wierzących. Ateista z samego tytułu bycia niewierzącym czuje się w prawie uznać, że zdobył już pełnię wiedzy o wszystkich rzeczach świata, a więc także, a to nawet z koniecznością, wie lepiej od wierzącego jak i w co ten ostatni wierzy, co z tego może mieć lub co przez swą wiarę stracić. Ustawia się w pozycji ślepego wymądrzającego się o kolorach, któremu nawet przez myśl nie przejdzie, że widzącemu wystarczy zamknąć oczy, by doświadczyć podstaw tego pustego i bezsensownego rezonerstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DojarkaAlfaLavala Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 212.59.228.* 03.02.09, 20:57 Gość: antyateolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 19:26 napisał :<< Babranie się w produktach grafomańskiej masturbacji ...nie jest moim ulubionym zajęciem, więc nie będę się specjalnie nad tym rozwodził...>>> Ależ świństwa ty ze sobą wyprawiasz: rozwody,potem hipika na własnym sprzęcie, wiara w wytryski....Co za zboczek kruchciany, całkiem jak zdemoralizowany kościelny. Ciekawe, gdzie ty trzymasz Boga : w głowie,w kolanach ...czy własnych rączętach w trakcie wytrysków ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 82.139.58.* 03.02.09, 21:00 antyateo;og: [...]bo w społeczeństwie złożonym w 95 procentach z katolików udało mu się odkryć parę sprzątaczek, których poziom intelektualny czuje się upoważniony uznać za niższy niż swój własny.[...] To nie o sprzątaczkach(którymi ty jak widać pogardzasz, a ja znam wiele takich mądrzejszych od ciebie)- mówi "szacuneczek". On mówi o tobie podobnych, o tych, co czerpią korzyści z ogłupiania ludzi, którzy im mówią, że będą mieć raj po śmierci, więc teraz mogą cierpieć, oddać swe ostatnie pieniądze na takich jak ty. Tacy na tym cierpieniu maluczkich budują swoją pozycję i mówią: im gorzej tym dla nas lepiej. Zresztą nie jestem adwokatem "szacuneczka", on tego nie potrzebuje. A z tymi 95% katolikow... czy to są tacy jak mówi pewien publicysta katolicki: NIEWIERZĄCY KATOLICY? O takich ci chodzi? No to odejmij od tego 95%, 50% to może będą to dane zbliżone do prawdy. Jeszcze niedawno statystyki koscielne wskazywały, że do spowiedzi przystępuje 17% . Teraz pewnie ta liczba jest mniejsza. Ot ta twoja wspaniała wiara? Nauczyła mnie ona jednak w dzieciństwie jednego; nie kłam, nie bądz obłudna. No więc nie jestem. Mam rozum, którego nie będę umniejszać i jeśli coś rozumiem, to nie będę mówić, że nie. A teorii ewolucji i powstania życia na Ziemi nie będę ci tłumaczyć, bo i tak nie zrozumiesz. Proszę tylko, nie obrażaj ateistów, bo naprawdę nie masz ku temu podstaw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 21:24 > A z tymi 95% katolikow... czy to są tacy jak mówi pewien publicysta katolicki: > NIEWIERZĄCY KATOLICY? > O takich ci chodzi? > No to odejmij od tego 95%, 50% to może będą to dane zbliżone do prawdy. Jeszcz > e > niedawno statystyki koscielne wskazywały, że do spowiedzi przystępuje 17% . > Teraz pewnie ta liczba jest mniejsza. Ależ ja się z tym zgadzam. Deklarujący katolicyzm i wierzący w to, co doktryna KK przedkłada jako przedmiot wiary katolickiej, to dwie różne rzeczy. A nawet "zewnętrznie" praktykujący wcale nie muszą faktycznie wierzyć. Mogą praktykować na pokaz, dla jakiejś korzyści. Zakładam, że właśnie tak było w przypadku tych włoskich księży, których zboczonymi praktykami tak ekscytuje się szacuneczek, że aż nie jest w stanie oprzeć się potrzebie wczucia i opisania widoku kościoła ze skaczącej perspektywy gwałconego dziecka. Ja nie uznałbym tych księży za wierzących, bo naprawdę nie wiem w co trzeba wierzyć, żeby dopuszczać się takich rzeczy, jak oni. > Ot ta twoja wspaniała wiara? Nie. To właśnie jest brak tej mojej wspaniałej wiary, a tyle, to już powinnaś była być w stanie wywnioskować bez niczyjej pomocy. > A teorii ewolucji i powstania życia na Ziemi nie będę c > i > tłumaczyć, bo i tak nie zrozumiesz. Dziękuję Ci bardzo, ale nie ma najmniejszej potrzeby, żeby ją mi tłumaczyć, bo ani ja, ani doktryna KK jej nie negujemy. Pora by już w końcu przyjąć to do wiadomości. > Proszę tylko, nie obrażaj ateistów, bo naprawdę nie masz ku temu podstaw. Nie mam takiego zamiaru, dopóki sami mi tych podstaw nie dostarczą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.radom.vectranet.pl 04.02.09, 13:25 Widzisz...Tu przyznam ci rację. To, że jakaś grupa zachowuje się podle to nie powinno mieć wpływu na ocenę całości. Trzeba mieć jakąś miarę. Ja bym tu raczej patrzyła pod kątem doboru księży ponieważ , tak jak wynika z badań, które podałam wcześniej w linku, księża a celibat, to jest temat do rozmyślań i badań...Nie chcę o tym mówić , bo mało we mnie antyklerykalizmu. Oceniam, ze nawet tak mały procent altruistycznych księży , to i tak korzyść dla życia publicznego. "Dziękuję Ci bardzo, ale nie ma najmniejszej potrzeby, żeby ją mi tłumaczyć, bo ani ja, ani doktryna KK jej nie negujemy. Pora by już w końcu przyjąć to do wiadomości." Tłumaczyć teorię ewolucji..., ale tak naprawdę, nie w formie inteligentnego projektu, czyli wersji kościelnej, tylko w sposób naprawdę naukowy. Nie powiesz, że tego nie negujecie. To, że JPII uznał ewolucję, to fakt - uznał, bo musiał, byłby głupcem gdyby tego nie zrobił. Dowodów jest na tyle!!!, a nawet więcej. Chodzi o powstanie życia od podstaw. Uczeni są pewni co do braku cudu w powstaniu życia. Pamiętam jeszcze ze szkoły badania Stanleya Millera. W wyniku eksperymentu na materii nieożywionej powstały podstawowe składniki żywych organizmów – czyli aminokwasy, a było ich o ile pamiętam dwanaście lub trzynaście... Jest to pewna odpowiedź, że życie mogło powstać „samoistnie”, tylko dzięki naturalnym reakcjom chemicznym w pierwotnej ziemskiej atmosferze. Pewność jeszcze wzrasta, bo w końcu eksperyment Millera trwał relatywnie krótko. I dalej...Rozkodowany kod genetyczny człowieka, powstawanie organów z komórek macierzystych, sklonowanie wielu organizmów. Wszystko to zrobili ludzie i gdzie tu jest cud ? Jakaś tam kreacja przez jakiegoś Boga.a on jak powstał? Dawkins pisze w swoim "Bogu urojonym", że wykreowanie życia = łoby się złożeniu Beninga z części znalezionych na śmietniku. A co do napadania na ateistów. Więcej tolerancji drogi antyateologu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Ślepi i głusi... jak te dzieci... IP: 193.111.147.* 04.02.09, 13:45 Dzień dobry Państwu. To naprawdę zabawne, że mój zgorzkniały przedmówca uważa, że w momencie kiedy w swoich treściach przynajmniej raz nie przemyci słów "masturbacja" i "wytrysk" nie stworzy tekstu idealnego... :))))))))))))))))))))))) Tak na marginesie, skoro jesteśmy przy słowie "masturbacja" dam mu kolejną radę. Ciekawe czy tym razem skorzysta? Otóż warto jednak zbliżyć się ludzi i poznać ich "upodobania", a nie nimi automatycznie pogardzać (do tego stopnia, że w swym zapamiętaniu wmówił sobie, że wszyscy, łącznie ze mną, pogardzają wszystkimi – niestety nie jest to prawdą, więc nie jest w swoim żywiole, zgorzknienie narasta...). Warto poznać ludzi i popytać się co tak naprawdę oznacza słowo "masturbacja" i, jeżeli jest komuś potrzebna, to... komu? Jeżeli zaś jest samotnikiem i nie ma do kogo się odezwać – polecam Internet z jego zasobami, lub... może książki na stoisku w M1 (tylko dłonie na wierzchu – co oczywiście będzie dziecinnie proste w przypadku, kiedy na sobie ma się sutannę – obiekt jest monitorowany)? Początek rzeczywiście ma niezły. Pisze, że "Babranie się w produktach grafomańskiej masturbacji (sic!) szacuneczka (to o mnie) nie jest moim ulubionym zajęciem, więc nie będę się specjalnie nad tym rozwodził" po czym... rozwodzi się dłużej niż zwykle, tak jak jeszcze się nie rozwodził... :))))))))))))))))))))))))))))) Zainspirowany moim tekstem o psie, którego charakter można złamać trzymając go kilka lat w ciemnym pomieszczeniu... pisze o ślepym wymądrzającym się o kolorach... :))))))))))))))))))))) Trochę mi jest jednak dziwnie dzisiaj, bo po przeczytaniu kolejnych tekstów stworzonych przez "mojego światłego" (?) przedmówcę trochę i ja posmutniałem. Sam nie wiem o czym teraz pisać. W jaki sposób pisać? Cokolwiek napiszę – nic nie jest dla niego zrozumiałe. Inni rozumieją, on nie. Co prawda do tego już przywykłem, albowiem korespondencja nasza trwa już od dłuższego czasu. Jednak ostatnia jego wypowiedź niestety świadczy również o tym, że nie tylko nie rozumie (pal licho jeżeli nie rozumie dlatego, że nie chce zrozumieć, walczy wtedy o swój biznes – a nie dlatego, że nie może zrozumieć; przecież, szanując jego poziom, używam pospolitych słów) ale również ma poważne kłopoty z samym sobą. Wyciąganie przez niego jakiś dziwnych wniosków na temat mojej osoby, jakiś dziwnych tekstów (utworzonych zapewne w jego głowie), które następnie analizuje próbując jednocześnie przypisać je mnie – świadczą o jego jakiejś zapalczywej determinacji w zwalczaniu wyimaginowanego wroga. Tresura więc zadziałała prawidłowo. Może ów kolega z Internetu pisze również na innych forach i wszystko mu się już pomieszało? Sam nie wiem... Z całą pewnością jednak walczy. Walczy ze mną, bo raczyłem zasugerować, że wśród tych, którzy nie wiadomo z jakiego powodu uzurpują sobie prawo do bycia mądrzejszymi od innych (i to właśnie on pyszałkowato pisze o jakiejś mojej bucie i jakiejś mojej pogardzie) zdarzają się bydlęta. Boi się dyskusji na temat procentowego ich udziału w populacji ogólnej i w populacji KK w szczególności... Boi się pytań: "Dlaczego tak jest jak jest?". Woli się rzucać, a gdy jest bezsilny – prymitywnie obrażać, licząc, że zniesmaczy tym innych do zaglądania na ów wątek. A więc jednak planowa ucieczka od "tekstu przewodniego", który wkleiłem na początku i który tak bardzo go drażni, że nie sposób mu wytłumaczyć, że nie chodzi tu o kilku (uparty jest) zboczeńców, tylko o dwudziestu pięciu (czyli kilkudziesięciu, ech... wybitny z niego obiektywny matematyk) zboczeńców będących księżmi (dziwne słowo, pochodzi pewnie od "księcia") katolickimi, niektórzy (bo reszta umarła i jest zapewnie w niebie) do dnia dzisiejszego. Księżmi, którzy zostali oskarżeni o pedofilstwo i zmowę (działali w zorganizowanej grupie, gwałcili przecież dzieci: grupowo – pod prysznicem, po kolei – pod ołtarzem kościoła Matki Boskiej, o ironio, Płaczącej). Chyba każdy wie co w więzieniu skazańcy czynią z takimi, którzy krzywdzą dzieci? W swojej dobroci, która przecież wyraźnie (dlaczego tylko on to widzi a inni nie?) przenika przez jego kolejne teksty nie chce on zauważyć tego, co zauważa coraz więcej osób (a może zauważa, że ludzie zauważają i dlatego te nerwy?). Dwudziestu pięciu zwyrodnialców, którzy głosili dzieciom słowo Boże zostało oskarżonych przez swoje ofiary o pedofilstwo. Przypadek? Wyjątek? Może... Jednak człowiek myślący (mam nadzieje, że nie weźmie tego do siebie) zaczyna się zastanawiać ilu tak naprawdę księży w blisko stuletniej "działalności" chluby włoskiego Kościoła gwałciło głuchonieme dzieci? Ilu z nich gwałciło dzieci niepełnosprawne, opóźnione w rozwoju, bo przecież część z tych głuchoniemych dzieci nie poznawało Świata tak szybko jak inni? W praktyce te dzieci nie poznawały Świata w ogóle. Od pokazywania Świata (i nie tylko Świata) byli wyznaczeni "fachowcy" z włoskiego instytutu kościelnego. Ilu ich tak naprawdę było? I czy gwałcili od początku istnienia tego "wzorcowego" ośrodka wychowawczego? I kolejne pytanie: "Dla kogo ten ośrodek był wzorcowy i kto ustalał wzorzec?". Na jakich stanowiskach pedofile byli obsadzani? Kto decydował o przyjmowaniu kolejnych księży i na jakiej podstawie ich przyjmował? I jeszcze jedno "Gdzie jeszcze gwałcili we Włoszech?". "Gdzie jeszcze na Świecie gwałcili?". Nie pytam czy gwałcono w USA (cześć spraw jest już wyjaśniona i KK zgrzytając zębami, że się wydało, po cichu płaci odszkodowania ofiarom, które wpadly w oko tym smakoszom uciech cielesnych). Przez grzeczność nie pytam również czy gwałcono w Polsce. To są ważne pytania i tych pytań można wymyślić wiele. KK nie kwapi się z udzieleniem odpowiedzi wychodząc ze słusznego założenia, że czas leczy rany. Kto z nas tak naprawdę zastanawia się jak "wdrażano" wiarę na terenach zdobytych wcześniej przez innych kapłanów? Ot, wystarczyło dobre słowo i gest pokoju (który jakoś nie jest nadwyrężany przez mojego żarliwego internetowego bliźniego podczas wymiany poglądów ze mną i nie tylko ze mną)...? Kto z nas dłużej się zastanawia ile osób zastraszano, torturowano, zamordowano paląc ich żywcem na stosach? Pamięta ktoś ile to było osób? Kiedy o tym ostatnio dyskutował? A KK czeka na sposobne okazje i już zaczynają się w społeczeństwie pojawiać poglądy, że inkwizycja była w sumie niezłym pomysłem, bo... wprowadzała porządek i przede wszystkim zajmowała się łobuzami wszelakiej maści. Palono na stosach? E... Serio? A... rzeczywiście, coś tam było, ale to się nie liczy. Raptem pięć czy siedem (bezczelność z tą piątką) kobiet spalono w całej Europie. Czy to dużo w ciągu setek lat krzewienia wiary? Koniec końców przecież się opłacało. Takie teorie pojawiają się już teraz, co będzie za sto lat? Przecież już niektórzy negują istnienie komór gazowych w obozach koncentracyjnych. Żyjemy coraz szybciej, nie mamy czasu nie tylko jeść w domach, ale również ze sobą rozmawiać. Zaganiani działamy niejako automatycznie. Tak jak automatycznie ludzie chodzą na mszę (prawie co tydzień). Co prawda automatycznie już nie kładą na tacę, ale tak naprawdę KK i tak nie z tego źródła się utrzymuje w przepychu. Jest drugim (na razie) co do wielkości właścicielem ziemi w Polsce (pierwszym jest państwo). W skali kraju ta garstka ludzi co rok zgarnia z budżetu Polski kilkanaście miliardów złotych, przelewanego w ramach Konkordatu. Czy ktoś dokładnie wie ile dokładnie jest tych miliardów? Czy w obliczu nadchodzącego kryzysu KK zechce obniżyć swoje wymagania finansowe względem budżetu państwa polskiego? Kto w to wierzy? A kto wierzy, że jest współwłaścicielem tych wszystkich nieruchomości? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Baranku... :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))) IP: 193.111.147.* 04.02.09, 13:47 Czy na lekcjach religii uczy się nie zafałszowanej historii religii? Jak zdobywano poszczególne "przyczółki wiary"? Nie, bo... komuś by to przeszkadzało? Kto pyta szukając jednocześnie odpowiedzi ten może w końcu zacząć więcej widzieć. A to już jest nie do przyjęcia dla rozwijającej się i non stop dopasowującej się do coraz bardziej nowoczesnego Świata organizacji jaką jest KK... Organizacji dla której najlepszym barankiem (tu się ponownie z nim zgodzę) jest baranek zamykający oczy (a tak przy okazji... podejrzewam, ze ten nieudolnie szarżujący po zamknięciu oczu doświadcza jeszcze czegoś innego niż puste, bezsensowne rezonerstwo; w końcu kołderka nie rezonuje...) i wyobrażający sobie jak to będzie... "Jak to będzie", nie "jak to mogłoby być". On jest pewien, że tak będzie. Pytający mnie o dowody (wiedzący doskonale, że Watykan nie otworzy swoich archiwów) – sam ich nie potrzebuje. To mu wystarcza. On wie, bo... ktoś mu po prostu o tym powiedział. Ktoś, kto przy okazji szepnął mu do ucha: "Bracie... z tego można nieźle żyć". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Rózne scenariusze... IP: 193.111.147.* 04.02.09, 13:48 A, że temat jest rozwojowy, wklejam za Onetem: Trzej byli ministranci, którzy twierdzą, że byli molestowani przez księży, założyli w Łodzi Zgromadzenie Pustelników Najświętszego Serca Jezusa. Deklarują, że chcą pomóc wszystkim, którzy doświadczyli lub doświadczają złego dotyku duchownych - informuje "Polska". Zgromadzenie jest nielegalne, bo na prośbę o usankcjonowanie działalności zgromadzenia metropolita łódzki abp Władysław Ziółek odpowiedział negatywnie. Bracia nie składają broni - napisali listy z prośbą o wsparcie do Watykanu, do kardynała Stanisława Dziwisza i abp. Józefa Michalika. Bracia ze Zgromadzenia Pustelników Najświętszego Serca Jezusa noszą śnieżnobiałe habity z czerwonym sercem i krzyżem. Zamieszkali w wynajętej willi na łódzkim osiedlu sypialni Radogoszcz. Gospodyni, praktykująca katoliczka, mówi o nich: - Zstąpili aniołowie i zamieszkali pod moim dachem. 28-letni Gabriel, prefekt Zgromadzenia, mówi, że chce znaleźć ukojenie po złym dotyku księży. To stało się na obozie dla ministrantów. Według relacji mężczyzny kapłan dwukrotnie go zgwałcił. Wcześniej okazywał mu pełne serdeczności gesty . Przez internet poznał innych, którzy twierdzą, że są ofiarami molestowania księży. Doszli do wniosku, że nie będą powiadamiać o swoich doświadczeniach prokuratury. Bracia nie ufają jednak organom ścigania. Gabriel dodaje, że "w swoich sercach przebaczyli prześladowcom". Wolą skupić się na pomocy tym, którzy doznali podobnych krzywd. - Mamy pod opieką chłopców w wieku 15-18 lat. Reszta to mężczyźni około trzydziestki. Większość to byli ministranci. Kontaktujemy ich z psychologami i psychiatrami. Wspólnie modlimy się, by nie utracili wiary. Jak władze kościelne nas nie uznają, zarejestrujemy świeckie stowarzyszenie - tłumaczy brat Gabriel. I zapowiada, że podobne zgromadzenia lada dzień zaczną działać w Krakowie, Warszawie i Częstochowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Ślepi i głusi... jak te dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 14:35 > Trochę mi jest jednak dziwnie dzisiaj, bo po przeczytaniu kolejnych > tekstów stworzonych przez "mojego światłego" (?) przedmówcę trochę i > ja posmutniałem. Już ci mówiłem: popłacz sobie. Może byłoby to lepsze i bardziej oczyszczające niż produkowanie sobie kolejnej noweli pornograficznej w stylu de Sade’a, w scenerii gotyckiej, z udziałem tylu dzieci i wysoko postawionych dostojników kościelnych, ilu tylko potrzebujesz, żeby się w końcu, ale tylko na chwilę, do następnego ranka -odprężyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Odprężyć się, bezcenne - nieprawdaż? :)))))))))))) IP: 193.111.147.* 04.02.09, 14:42 hahahahahaha, coraz gorzej Ci idzie... Coraz gorzej... Zauważ, że akurat ja nie zmyślam o tych dostojnikach... :)))))) "Nowela pornograficzna"... Chciałbyś... :)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Odprężyć się, bezcenne - nieprawdaż? :))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 15:28 > Zauważ, że > akurat ja nie zmyślam o tych dostojnikach... :)))))) "Nowela > pornograficzna"... Chciałbyś... :)))))))))))))) Zauważyłem na razie, że zmyślasz notorycznie. Jak wtedy, gdy spotkałeś kobietę z wózkiem przed przejściem na 1905 roku, która stała tam od tygodnia i czekała, aż ja tamtędy będę przejeżdżał i ją przepuszczę:) Ale nawet w swoich fantazjach nie zdobyłeś się wtedy na to, żeby jej jakoś pomóc i ją przeprowadzić przez ulicę. A przecież po zmroku mało kto tamtędy jeździ...:))))))))))))))))))))))) I teraz jest podobnie. Zainspirowałeś się artykułem i wymyślasz coraz to nowe przedstawienia jego treści. Widać musi Ci to sprawiać jakąś perwersyjną satysfakcję albo tez "nie możesz uznać żadnego swojego wpisu za doskonały" jeśli nie powtórzysz kolejny raz tego samego. Oczywiście nie pomożesz w ten sposób żadnej z ofiar. Nawet nie masz takiego zamiaru. Pasiesz się tylko samym ich widokiem, który ciągle sobie przedstawiasz. Jak zdewociałe plotkary, którym się wydaje, że samo roztkliwianie się nad losem ofiar i nadymanie potępieniem sprawców załatwi sprawę, a nawet podniesie je na wyższy poziom moralny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 14:07 > Widzisz...Tu przyznam ci rację. A dziękuję, dziękuję:) Zatem mamy jakąś możliwość konsensu w niektórych sprawach. I dobrze, bo pisaniem na forum nikt nikogo z życia społecznego nie wygryzie. > To, że JPII uznał ewolucję, to fakt - uznał, bo musiał, > byłby głupcem gdyby tego nie zrobił. Dowodów jest na tyle!!!, a nawet więcej. > Chodzi o powstanie życia od podstaw. Uczeni są pewni co do braku cudu w > powstaniu życia. Uczeni nie mogą wykluczyć żadnego cudu. Są tylko zobowiązani do tego, żeby nie tłumaczyć cudami rzeczy, którymi zajmują się naukowo. Inaczej zaprzeczyliby naukowości swoich interpretacji. A teoria ewolucji nadal jest teorią, a modele mechanizmów ewolucji nadal są mniej lub bardziej teoretyczne. Jest wiele obserwacji, które wspierają i doskonalę teorię ewolucji, ale nikt nie jest w stanie udowodnić, że materia przyrody musi być taka, jaka jest i zachowywać się tak, jak się zachowuje, w tym, że musi spowodować rozwój życia i że jest jedyną rzeczą, jaka istnieje. Prawa przyrody można odkrywać, ale nie można ich uzasadnić. Właśnie to, że w ogóle istnieją jakieś niezmienne i dające się odkryć prawa - jest cudem. > Jest to pewna odpowiedź, że życie mogło powstać „samoistnie”, tylko dzięki naturalnym reakcjom chemicznym w pierwotnej ziemskiej atmosferze. Pewność jeszcze wzrasta, bo w końcu eksperyment Millera trwał relatywnie krótko. Pewność nie może "jeszcze wzrastać":) Może wzrastać tylko prawdopodobieństwo. Ale nawet dla tych, którzy słabo są zaznajomieni z logika i metodologią nauk, sama historia nauki jest najlepszym dowodem na to, że pewność można mieć tylko w stosunku do zjawisk absolutnie trywialnych. Historia nauki to historia błądzenia po omacku, co oczywiście nie może być względem samej nauki żadnym zarzutem. > I dalej...Rozkodowany kod genetyczny człowieka, powstawanie organów z komórek > macierzystych, sklonowanie wielu organizmów. Wszystko to zrobili ludzie Kodu genetycznego ani komórek macierzystych nie "zrobili ludzie":) > gdzie > tu jest cud ? Tam, gdzie wyżej: że jest co rozkodowywać, że jest komu, że mogły powstać komórki macierzyste, itd. Cała masa cudów:) > Jakaś tam kreacja przez jakiegoś Boga.a on jak powstał? Nie wiem jak powstał bóg, którego wyobrażają sobie ateiści, ale Bóg chrześcijan jest wieczny, więc w ogóle nie musiał "powstawać":))))) > Dawkins pisze w swoim "Bogu urojonym", że wykreowanie życia = łoby się złożeniu Beninga z części znalezionych na śmietniku. Dawkins pisze różne bzdury, a doktryna chrześcijańska nie uznaje żadnego elementu stworzenia, w tym zwłaszcza materii, za śmietnik. > A co do napadania na ateistów. Więcej tolerancji drogi antyateologu! Zapewniam Cię, że jest we mnie więcej tolerancji, niż u Dawkinsa:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.adsl.inetia.pl 04.02.09, 17:00 Z tego co pamietam to piszacy nowele pornograficzne używają slow typu wytrysk, mastrurbacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 17:07 > Z tego co pamietam to piszacy nowele pornograficzne używają slow > typu wytrysk, mastrurbacja. Prawdopodobnie dobrze pamiętasz. Tych słów używają też lekarze, psychologowie, terapełci i przedstawiciele wielu innych profesji i zainteresowań. Przypuszczam, że tym, co ich różni od autorów nowel pornograficznych i szacuneczka jest brak potrzeby żywego i trafiającego w emocje obrazowania swoich tematów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 17:08 terapeuci miało być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: poprawka IP: *.adsl.inetia.pl 04.02.09, 17:26 Wybacz padre bładzilem. Terapeuci powiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 19:21 Szukasz jakiegoś? Obawiam się, że nie mogę Ci pomóc. Żadnego nie znam. Ale nie martw się: samo czytanie w młodości nowel pornograficznych, to raczej jeszcze nie jest objaw dewiacji, tylko zwykłej, zrozumiałej u młodych ludzi ciekawości. Więc nie ma sensu, żebyś się tym zbytnio zadręczał:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: poprawka IP: *.adsl.inetia.pl 04.02.09, 19:44 Dowcipny i jednoczesnie agresywny. Czy ja szukam teraputy? Prosilem o pomoc? Skąd ten pomysl padre? Ja sie nie zadreczam prosilem o wybaczenie. Dotarlo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: poprawka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 21:05 Mówisz do mnie padre? -Widać potrzebujesz kontaktu z ojcem, a że mnie za niego bierzesz, to chyba widomy znak, że jednak potrzebujesz terapeuty. Dowcipny? -Myślałem, że może jednak to Ty próbujesz taki być:) Agresywny? -A niby w jaki sposób? Przecież ja Cię pocieszam:) Prosiłeś o wybaczenie? -A czego? Czy dotarło? -A jak Ci się wydaje:)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Ślepi i głusi... jak te dzieci... IP: 193.111.147.* 05.02.09, 08:32 Dzień dobry Państwu. To naprawdę zabawne, że mój zgorzkniały przedmówca uważa, że w momencie kiedy w swoich treściach przynajmniej raz nie przemyci słów "masturbacja" i "wytrysk" nie stworzy tekstu idealnego... :))))))))))))))))))))))) Tak na marginesie, skoro jesteśmy przy słowie "masturbacja" dam mu kolejną radę. Ciekawe czy tym razem skorzysta? Otóż warto jednak zbliżyć się ludzi i poznać ich "upodobania", a nie nimi automatycznie pogardzać (do tego stopnia, że w swym zapamiętaniu wmówił sobie, że wszyscy, łącznie ze mną, pogardzają wszystkimi – niestety nie jest to prawdą, więc nie jest w swoim żywiole, zgorzknienie narasta...). Warto poznać ludzi i popytać się co tak naprawdę oznacza słowo "masturbacja" i, jeżeli jest komuś potrzebna, to... komu? Jeżeli zaś jest samotnikiem i nie ma do kogo się odezwać – polecam Internet z jego zasobami, lub... może książki na stoisku w M1 (tylko dłonie na wierzchu – co oczywiście będzie dziecinnie proste w przypadku, kiedy na sobie ma się sutannę – obiekt jest monitorowany)? Początek rzeczywiście ma niezły. Pisze, że "Babranie się w produktach grafomańskiej masturbacji (sic!) szacuneczka (to o mnie) nie jest moim ulubionym zajęciem, więc nie będę się specjalnie nad tym rozwodził" po czym... rozwodzi się dłużej niż zwykle, tak jak jeszcze się nie rozwodził... :))))))))))))))))))))))))))))) Zainspirowany moim tekstem o psie, którego charakter można złamać trzymając go kilka lat w ciemnym pomieszczeniu... pisze o ślepym wymądrzającym się o kolorach... :))))))))))))))))))))) Trochę mi jest jednak dziwnie dzisiaj, bo po przeczytaniu kolejnych tekstów stworzonych przez "mojego światłego" (?) przedmówcę trochę i ja posmutniałem. Sam nie wiem o czym teraz pisać. W jaki sposób pisać? Cokolwiek napiszę – nic nie jest dla niego zrozumiałe. Inni rozumieją, on nie. Co prawda do tego już przywykłem, albowiem korespondencja nasza trwa już od dłuższego czasu. Jednak ostatnia jego wypowiedź niestety świadczy również o tym, że nie tylko nie rozumie (pal licho jeżeli nie rozumie dlatego, że nie chce zrozumieć, walczy wtedy o swój biznes – a nie dlatego, że nie może zrozumieć; przecież, szanując jego poziom, używam pospolitych słów) ale również ma poważne kłopoty z samym sobą. Wyciąganie przez niego jakiś dziwnych wniosków na temat mojej osoby, jakiś dziwnych tekstów (utworzonych zapewne w jego głowie), które następnie analizuje próbując jednocześnie przypisać je mnie – świadczą o jego jakiejś zapalczywej determinacji w zwalczaniu wyimaginowanego wroga. Tresura więc zadziałała prawidłowo. Może ów kolega z Internetu pisze również na innych forach i wszystko mu się już pomieszało? Sam nie wiem... Z całą pewnością jednak walczy. Walczy ze mną, bo raczyłem zasugerować, że wśród tych, którzy nie wiadomo z jakiego powodu uzurpują sobie prawo do bycia mądrzejszymi od innych (i to właśnie on pyszałkowato pisze o jakiejś mojej bucie i jakiejś mojej pogardzie) zdarzają się bydlęta. Boi się dyskusji na temat procentowego ich udziału w populacji ogólnej i w populacji KK w szczególności... Boi się pytań: "Dlaczego tak jest jak jest?". Woli się rzucać, a gdy jest bezsilny – prymitywnie obrażać, licząc, że zniesmaczy tym innych do zaglądania na ów wątek. A więc jednak planowa ucieczka od "tekstu przewodniego", który wkleiłem na początku i który tak bardzo go drażni, że nie sposób mu wytłumaczyć, że nie chodzi tu o kilku (uparty jest) zboczeńców, tylko o dwudziestu pięciu (czyli kilkudziesięciu, ech... wybitny z niego obiektywny matematyk) zboczeńców będących księżmi (dziwne słowo, pochodzi pewnie od "księcia") katolickimi, niektórzy (bo reszta umarła i jest zapewnie w niebie) do dnia dzisiejszego. Księżmi, którzy zostali oskarżeni o pedofilstwo i zmowę (działali w zorganizowanej grupie, gwałcili przecież dzieci: grupowo – pod prysznicem, po kolei – pod ołtarzem kościoła Matki Boskiej, o ironio, Płaczącej). Chyba każdy wie co w więzieniu skazańcy czynią z takimi, którzy krzywdzą dzieci? W swojej dobroci, która przecież wyraźnie (dlaczego tylko on to widzi a inni nie?) przenika przez jego kolejne teksty nie chce on zauważyć tego, co zauważa coraz więcej osób (a może zauważa, że ludzie zauważają i dlatego te nerwy?). Dwudziestu pięciu zwyrodnialców, którzy głosili dzieciom słowo Boże zostało oskarżonych przez swoje ofiary o pedofilstwo. Przypadek? Wyjątek? Może... Jednak człowiek myślący (mam nadzieje, że nie weźmie tego do siebie) zaczyna się zastanawiać ilu tak naprawdę księży w blisko stuletniej "działalności" chluby włoskiego Kościoła gwałciło głuchonieme dzieci? Ilu z nich gwałciło dzieci niepełnosprawne, opóźnione w rozwoju, bo przecież część z tych głuchoniemych dzieci nie poznawało Świata tak szybko jak inni? W praktyce te dzieci nie poznawały Świata w ogóle. Od pokazywania Świata (i nie tylko Świata) byli wyznaczeni "fachowcy" z włoskiego instytutu kościelnego. Ilu ich tak naprawdę było? I czy gwałcili od początku istnienia tego "wzorcowego" ośrodka wychowawczego? I kolejne pytanie: "Dla kogo ten ośrodek był wzorcowy i kto ustalał wzorzec?". Na jakich stanowiskach pedofile byli obsadzani? Kto decydował o przyjmowaniu kolejnych księży i na jakiej podstawie ich przyjmował? I jeszcze jedno "Gdzie jeszcze gwałcili we Włoszech?". "Gdzie jeszcze na Świecie gwałcili?". Nie pytam czy gwałcono w USA (cześć spraw jest już wyjaśniona i KK zgrzytając zębami, że się wydało, po cichu płaci odszkodowania ofiarom, które wpadly w oko tym smakoszom uciech cielesnych). Przez grzeczność nie pytam również czy gwałcono w Polsce. To są ważne pytania i tych pytań można wymyślić wiele. KK nie kwapi się z udzieleniem odpowiedzi wychodząc ze słusznego założenia, że czas leczy rany. Kto z nas tak naprawdę zastanawia się jak "wdrażano" wiarę na terenach zdobytych wcześniej przez innych kapłanów? Ot, wystarczyło dobre słowo i gest pokoju (który jakoś nie jest nadwyrężany przez mojego żarliwego internetowego bliźniego podczas wymiany poglądów ze mną i nie tylko ze mną)...? Kto z nas dłużej się zastanawia ile osób zastraszano, torturowano, zamordowano paląc ich żywcem na stosach? Pamięta ktoś ile to było osób? Kiedy o tym ostatnio dyskutował? A KK czeka na sposobne okazje i już zaczynają się w społeczeństwie pojawiać poglądy, że inkwizycja była w sumie niezłym pomysłem, bo... wprowadzała porządek i przede wszystkim zajmowała się łobuzami wszelakiej maści. Palono na stosach? E... Serio? A... rzeczywiście, coś tam było, ale to się nie liczy. Raptem pięć czy siedem (bezczelność z tą piątką) kobiet spalono w całej Europie. Czy to dużo w ciągu setek lat krzewienia wiary? Koniec końców przecież się opłacało. Takie teorie pojawiają się już teraz, co będzie za sto lat? Przecież już niektórzy negują istnienie komór gazowych w obozach koncentracyjnych. Żyjemy coraz szybciej, nie mamy czasu nie tylko jeść w domach, ale również ze sobą rozmawiać. Zaganiani działamy niejako automatycznie. Tak jak automatycznie ludzie chodzą na mszę (prawie co tydzień). Co prawda automatycznie już nie kładą na tacę, ale tak naprawdę KK i tak nie z tego źródła się utrzymuje w przepychu. Jest drugim (na razie) co do wielkości właścicielem ziemi w Polsce (pierwszym jest państwo). W skali kraju ta garstka ludzi co rok zgarnia z budżetu Polski kilkanaście miliardów złotych, przelewanego w ramach Konkordatu. Czy ktoś dokładnie wie ile dokładnie jest tych miliardów? Czy w obliczu nadchodzącego kryzysu KK zechce obniżyć swoje wymagania finansowe względem budżetu państwa polskiego? Kto w to wierzy? A kto wierzy, że jest współwłaścicielem tych wszystkich nieruchomości? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Baranku... :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))) IP: 193.111.147.* 05.02.09, 08:33 Czy na lekcjach religii uczy się nie zafałszowanej historii religii? Jak zdobywano poszczególne "przyczółki wiary"? Nie, bo... komuś by to przeszkadzało? Kto pyta szukając jednocześnie odpowiedzi ten może w końcu zacząć więcej widzieć. A to już jest nie do przyjęcia dla rozwijającej się i non stop dopasowującej się do coraz bardziej nowoczesnego Świata organizacji jaką jest KK... Organizacji dla której najlepszym barankiem (tu się ponownie z nim zgodzę) jest baranek zamykający oczy (a tak przy okazji... podejrzewam, ze ten nieudolnie szarżujący po zamknięciu oczu doświadcza jeszcze czegoś innego niż puste, bezsensowne rezonerstwo; w końcu kołderka nie rezonuje...) i wyobrażający sobie jak to będzie... "Jak to będzie", nie "jak to mogłoby być". On jest pewien, że tak będzie. Pytający mnie o dowody (wiedzący doskonale, że Watykan nie otworzy swoich archiwów) – sam ich nie potrzebuje. To mu wystarcza. On wie, bo... ktoś mu po prostu o tym powiedział. Ktoś, kto przy okazji szepnął mu do ucha: "Bracie... z tego można nieźle żyć". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Różne scenariusze... IP: 193.111.147.* 05.02.09, 08:34 A, że temat jest rozwojowy, wklejam za Onetem: Trzej byli ministranci, którzy twierdzą, że byli molestowani przez księży, założyli w Łodzi Zgromadzenie Pustelników Najświętszego Serca Jezusa. Deklarują, że chcą pomóc wszystkim, którzy doświadczyli lub doświadczają złego dotyku duchownych - informuje "Polska". Zgromadzenie jest nielegalne, bo na prośbę o usankcjonowanie działalności zgromadzenia metropolita łódzki abp Władysław Ziółek odpowiedział negatywnie. Bracia nie składają broni - napisali listy z prośbą o wsparcie do Watykanu, do kardynała Stanisława Dziwisza i abp. Józefa Michalika. Bracia ze Zgromadzenia Pustelników Najświętszego Serca Jezusa noszą śnieżnobiałe habity z czerwonym sercem i krzyżem. Zamieszkali w wynajętej willi na łódzkim osiedlu sypialni Radogoszcz. Gospodyni, praktykująca katoliczka, mówi o nich: - Zstąpili aniołowie i zamieszkali pod moim dachem. 28-letni Gabriel, prefekt Zgromadzenia, mówi, że chce znaleźć ukojenie po złym dotyku księży. To stało się na obozie dla ministrantów. Według relacji mężczyzny kapłan dwukrotnie go zgwałcił. Wcześniej okazywał mu pełne serdeczności gesty . Przez internet poznał innych, którzy twierdzą, że są ofiarami molestowania księży. Doszli do wniosku, że nie będą powiadamiać o swoich doświadczeniach prokuratury. Bracia nie ufają jednak organom ścigania. Gabriel dodaje, że "w swoich sercach przebaczyli prześladowcom". Wolą skupić się na pomocy tym, którzy doznali podobnych krzywd. - Mamy pod opieką chłopców w wieku 15-18 lat. Reszta to mężczyźni około trzydziestki. Większość to byli ministranci. Kontaktujemy ich z psychologami i psychiatrami. Wspólnie modlimy się, by nie utracili wiary. Jak władze kościelne nas nie uznają, zarejestrujemy świeckie stowarzyszenie - tłumaczy brat Gabriel. I zapowiada, że podobne zgromadzenia lada dzień zaczną działać w Krakowie, Warszawie i Częstochowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 06.02.09, 09:04 A co ssie dziwisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))) IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.09, 17:14 Czlowiek juz nie moze sie odezwac. Nie potrzebuję terapeuty. W przeciwienstwie do niektorych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 21:18 No i czego jęczysz? Przecież każdy pisze tu co chce i każdy z tego rozumie, co może. Ale skoro Cię tak bardzo zabolało, że Ci się odgryzłem za Twoje zaczepki, to wybacz, drogi borsuku. Nie chciałem Cię urazić, tylko skierować Twoje zainteresowanie gdzieś dalej od mojej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Normalniak Re: Nie mitręż Boga...bądź normalny IP: 212.59.228.* 06.02.09, 18:28 Samo życie, scenka rodzjowa, tzw. normalna sprawa..., poczytajcie szanowni bliźni: <Pewna kobitka miała problem z mężem - strasznie bidulek chrapał, co nie pozwalało jej się w nocy wyspać. Chodzili po lekarzach, specjalistach...nic. Pewnego dni poszła do pewnej znachorki, która ponoć wszystkie przypadłości leczyć umie. Kobita przedstawia sytuację, ta chwilę się zastanawia i mówi: - Jak stary zacznie chrapać, to niech paniusia mu nogi rozszerzy. Kobita się wqr..., opieprzyła znachorkę, że naiwnych ludzi tylko naciągać umie i że złamanego grosza jej nie da i poleciała do chaty. W nocy ta sama historia...stary piłuje już drugą godzinę...kobitka myśli sobie: "Ehh...spróbuję tak zrobić, jak znachorka mówiła..". Rozszerza staremu nogi i.... cisza...Następnego dnia leci z samego rana do znachorki... przeprosiny... bombonierka... podwójne honorarium... Oczywiście ciekawość nie dawała jej spokoju więc pyta: - Pani...ale na czym polega ten trick z tymi nogami?! Znachorka: - Moja droga... zasada jest prosta - rozszerza Pani nogi, worek spada na dziurę i cugu ni ma... >>>>>. No i tyle codziennej ...normalności. A <antyateologowi> życzę, by był czasami ludzkim.... człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: Nie mitręż Boga...bądź normalny IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.09, 19:40 Ładne. To troche jak ta nowela pornograficzna. Teraz trzeba ustalic kto sie masturbowal a kto onanizowal. Bo wiadomo kto mial wytrysk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NormalniakRęczny Re: Nie sromaj się...bądź normalny IP: 212.59.228.* 06.02.09, 22:34 Borsuk napisał: <<<< Teraz trzeba ustalic >... kto sie masturbowal a kto onanizowal. Bo wiadomo kto mial wytrysk...> O kurcze blade, Borsuk...ale teooooologia...a co to takiego jest ? ...może zapytajmy <antytateologa>... przecież to jego terminologia, sztandarowa...z konfesjonału, praktyki ,autopsji czy jaka inna cholera? Ja to mam akurat takie wyjaśnienie, z praktyki: poczytaj Czy mogę prosić o rękę pana córki? - A co, nie masz swojej - zażartował ojciec - Mam, ale jest już zmęczona. - odpowiedział poważnie kandydat. Miłej nocy życzę wszystkim, wierzącym, niedowiarkom i wędkarzom też! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: Nie sromaj się...bądź normalny IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.09, 13:39 Czy ja jęczę? Nie jęczę. Kto jęczy zatem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NormalniakPowolny Re: Nie sromaj się...bądź normalny IP: 212.59.228.* 07.02.09, 16:16 Jak to kto...ostatnie tchnienia daje ?.... pewnie coś w jarzmie twardej ręki - jęczy, panie dzieju, w skrytości ducha . Ciekawe, lewo czy praworęczny i 5 -palczasty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Bełty "terapełty"... :)))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.02.09, 09:33 hahahahahaha... I rzeczywiście się popłakałem, ale ze śmiechu. Zastanawiam się czy litościwie nie pochylać się już dłużej nad tą Twoją pospolitością pisarską. Kiedyś czytałem o "zaborczym szwargocie ulicznym" – obecnie już wiem jak taki szwargot uliczny wygląda. Zaborczo jak sama nazwa wskazuje... To Cię trochę usprawiedliwia... :)))))))))) Oczywiście, jak znam życie, teraz mój "szlachetny" przedmówca z całej siły będzie wyczekiwać i wypatrywać z kolei w moich tekstach jakiś pospolitych byków. Wiadomo – nie ma przebaczenia. Wiadomo – zemsta jest słodka. I pewnie się doczeka, człowiek jest taki omylny. Kto jak kto, ale on o tym doskonale wie, z autopsji... :))))))))))))) Trochę jednak powiało prymitywizmem z Twojej strony. Te oszczerstwa o to, że notorycznie zmyślam pasują co prawda do Twojej nudnawej linii niemrawego ataku na moja osobę, ale naturalnie nie wzbudzają u mnie poklasku (ani podziwu) żadnego. I chyba u innych również nie wzbudzają (ani poklasku, ani podziwu). Dla mnie to dziecinnie śmieszne jest kiedy fan terapeutyki (dziękuję, że wzmocniłeś się duchowo i tym razem darowałeś czytelnikom i masturbację, i wytryski – uczysz się, a to już dobrze o Tobie świadczy) nieudolnie zasłania się tekstem o kobiecie stojącej na (nie "przed" – mospanie; nie przekręcaj notorycznie kota ogonem, to przecież sedno całej dyskusji było – dla Ciebie do dzisiaj niezrozumiałej) przejściu dla pieszych z wózkiem w którym było małe dziecko, z drugim dzieckiem (łyknij coś na pamięć, może sobie przypomnisz przy okazji i to jak ksiądz się rumienił ze wstydu, może być włoski ksiądz – przecież to wszystko jedno) stojącym obok i czującym z obu stron powiew przejeżdżających po czterech pasach (dwa pasy ruchu w jedną stronę, dwa pasy ruchu w drugą stronę, a oni na środku, w połowie przejścia dla pieszych) samochodów. To wtedy chyba po raz pierwszy doprowadziłem Cię do prawdziwej pasji nie klęknąwszy przez Tobą i mający czelność mieć inne zdanie. Swoje. Jak ja mogłem nie zgodzić się z Twoim zdaniem: przecież Ty właśnie dla dobra stojącej na przejściu dla pieszych, na środku tej "czteropasmówki" matki z dwojgiem małych dzieci nie chciałeś, by przeszły w końcu przez całe przejście dla pieszych – tylko tak stały na ulicy i stały (nie sprecyzowałeś jak długo tak miały stać, a szkoda). A ja... za cholerę nie mogłem zrozumieć tej Twojej dobroci, tego dziwnego działania z potrzeby serca (zresztą nikt nie mógł zrozumieć)... :)))))))))))))))))))))))))))))) Jeszcze żeby była tam jakaś wysepka dla pieszych, ale nie – tam nie było żadnej wysepki (może będzie). Całość naszej wymiany zdań zainteresowani mogą przeczytać po znalezieniu odpowiedniego wątka na tym forum. Ja występuję pod swoim nickiem, Ty tradycyjnie nie… Poznać Cię można nie tylko po Twojej końcowej sromotnej rejteradzie ale i również po, jak zwykle, "wnikliwych" i "jedynie słusznych", Twoich wnioskach na temat tego co jest dobre dla człowieka (e tam, dla człowieka – dla wszystkich ludzi!!!) i automatycznej heroicznej, znanej już Internatom, próbie wywyższenia się nad innymi bliźnimi... Na innym wątku zaś (oczywiście występujesz pod jeszcze innym nickiem, tak bym Cię nie rozpoznał) radzisz mi w swoim stylu, bym zbierał psie kupy i układał je artystycznie na trawniku. Rozumiem, że to kara dla mnie za to, że ośmieliłem się wcześniej wkleić tekst o pedofilach, którzy pomiędzy cotygodniowymi beczeniami do mikrofonu bezkarnie i z prawdziwym umiłowaniem korzystali z tego, że dzieci są jeszcze bardziej ufne niż dorośli. I, że wszystko im można wmówić, nawet "dobroć" wynikającą ze stosunku analnego dorosłego z dzieckiem wykonywanego przed ołtarzem... Ja nie wymyślam coraz to nowych przedstawień. Obudź się w końcu. Odtruj się jakoś. Jeżeli zmusisz się do wysiłku i zaczniesz czytać ze zrozumieniem… zaczniesz po prostu rozumieć. To przecież logiczne jest... :)))))))) Ja niestety nie wymyślam. A z całą pewnością byłoby to lepsze dla tych wszystkich gwałconych przez lata dzieci w różnym wieku (mój następny tekst traktuje o gwałconych ministrantach – to też nie jest jakaś nowość, ja wiem). Ja tylko daję do zrozumienia, że to nie jest (jak to nonszalancko i, po raz kolejny, specjalnie dyskredytująco nazwałeś) nowela pornograficzna (jeżeli lubujesz się w takich określeniach, to wolałbym byś wykazał się jednak w końcu bystrością i celniej nazwał ją raczej... sagą pornograficzną; w końcu gwałty na dzieciach trwały przez tyle lat, a dzieci przechodziły z "rąk do rąk"...). Pisanie o tym nie sprawia mi żadnej przyjemności, a już na pewno nie perwersyjnej. Ale jestem święcie przekonany, że ta banda zwyrodnialców, którzy opanowali i zniewolili dzieci taką właśnie przyjemność odczuwała. Przyjemność i oczywiście bezkarność. W Polsce za obcowanie płciowe z osobami małoletnimi poniżej piętnastego roku życia grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Dużo to i mało. Przypominam, że w więzieniach czekają na takich jak oni. Dla nich nie ma gorszych kryminalistów. To nie ja byłem perwersyjny przed ołtarzem. To nie ja wyjmowałem penisa w miejscu w którym (jak zgaduję) również na kolanach – przyjmowano... komunię. Ja po prostu, doskonale przecież o tym wiesz, nie mogę pozwolić na to, byś za wszelką cenę tuszował i obniżał rangę całego tego ohydztwa, o których społeczeństwo dowiaduje się coraz częściej. Dowiaduje się. Wiem, że za często – jak dla niektórych... Wiem również, że nie jestem w stanie pomóc dzieciom wykorzystywanym seksualnie w obrzydliwy sposób przez "wesołków–rosołków" – pisałem już o tym wcześniej. Nie wprowadzaj więc opinii publicznej tego forum w błąd – po raz kolejny nie pozwolę na to. Ani ja nie mogę pomóc, ani Ty, bo dla KK jesteś tak naprawdę nikim. Jego niektórzy dostojnicy śpią na razie spokojnie, nikt im nic nie zrobi (i zapewne nie zrobi). Przecież problem nie jest nowy – był czas przywyknąć i zapewne opracować jakieś procedury na wypadek, gdyby jednak ktoś zaczął przyciskać i roztrząsać problem. Między innymi przygotowano do działania takich jak Ty, celowo lekceważących olbrzymi problem ludzkości. Nie pisz o tym, ze ja się pasę. Zerknij na innych w swoim otoczeniu, zerknij na swojego proboszcza... :)))))))))))))))))))))))))))) Poza tym zapytaj sam siebie kto nie tak dawno pasł się samym tylko widokiem (i nie tylko tym) zakutych, zaszczutych, zamienionych praktycznie w warzywo za pomocą tortur prześladowanych przez Inkwizycję za byle co. I nie pisz o poziomie moralnym, akurat Tobie to wyjątkowo nie przystoi... Miej jakiś honor... Jakiś... Rozumiesz o czym piszę? Na koniec pochwalę Cię. Całkiem nieźle przedstawiłeś nazwy profesji, które według Ciebie używają słów "masturbacja" i "wytrysk". Piszesz: "lekarze, psychologowie, terapełci i przedstawiciele wielu innych profesji i zainteresowań"... hmmm... Ponieważ już wcześniej zauważyłem Twoje predyspozycje stawiam na to, że Ty, oczywiście w jakimś stopniu, reprezentujesz tych "terapeutów"... :)))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Bełty "terapełty"... :))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 10:30 I znowu wytrysk grafomanii szacuneczka... Tym razem najwyraźniej był to stosunek przerywany z tym forum, bo wytrysk nastąpił stanowczo po czasie: ja sam zauważyłem i poprawiłem swoją pomyłkę, a byki w Twoim bełkocie stoją niepoprawione. Tylko że nikt nie zada sobie trudu, żeby je wytknąć, bo nikomu nie chce się w tym babrać, ani nie jest aż tak małostkowy i mściwy, jak Ty. Co do psich kup, to nie wiem o czym piszesz, ale pewnie znowu o jakichś swoich nowych zainteresowaniach, których ja już nie podzielam. Co do innych twoich wymysłów, to nie ma sensu liczyć na to, że ktoś będzie ich szukał. Ja wcześniej nie szukałem, a że nie zaśmiecam sobie pamięci bzdetami, więc nie mogłem też przytoczyć tych płodów chorego umysłu ze wszystkimi szczegółami. Ale teraz znalazłem i mogę wkleić: "Byłem dzisiaj na ul. 1905 Roku. Wiecie gdzie: na wysokości salonu meblowego... :) Wyobraźcie sobie, że na przejściu dla pieszych na środku ulicy nadal stoi ta kobieta o której tyle już tutaj pisano. Oczywiście miała ze sobą wózek, a obok niej stało dziecko, takie w wieku gdzieś tak około 10-12 lat. Stała na środku „dwupasmówki” i czekała. Nie chciała przejść na chodnik. Za żadne skarby. I deszcz padał… :) Samochody zatrzymywały się, by ją przepuścić, a ona z tymi dziećmi nie chciała się ruszyć z miejsca. Zaintrygowany zapytałem ją dlaczego nie chce opuścić z dziećmi dwupasmowej w jedną stronę i dwupasmowej w drugą stronę jezdni, przecież to szalenie niebezpieczna sytuacja. Poza tym przecież kierowcy zatrzymują się z własnej woli przed pasami (niestety nie ma tam sygnalizacji świetlnej). Owa kobieta spokojnie odpowiedziała mi, że się wcale nie boi i, że dzwoniła do niej koleżanka, która czyta pewne radomskie forum i ona właśnie (ta koleżanka) powiedziała jej, że w Radomiu są dobrzy kierowcy i są źli kierowcy. I żeby się nie dawała nabierać na sztuczki, bo dobrego kierowcę można łatwo poznać i odróżnić go od złego kierowcy. Ta koleżanka wie, bo czytała takie różne fajne wpisy (przy okazji nauczyła się, że można mieć orgazm na klawiaturze). Lekko speszony poprosiłem ją o wyjaśnienia. Kobieta uśmiechnęła się z wyższością (ale gdzie tam jej do Bosaka, albo do tego drugiego no... jak to mu było...) i cierpliwie kończyła swoją opowieść: Otóż ci kierowcy, którzy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych chcąc umożliwić jej przejście na drugą stronę, to są właśnie ci źli kierowcy, którzy chcą jej kalectwa, a może nawet i śmierci – jej, a może również i dzieci. I ona o tym wie, bo ta koleżanka wyczytała o tym, bo taki jeden na pewnym radomskim forum o tym pisał. I że on na pewno nie kłamie, nie obraża, jest najmądrzejszy wśród internautów, nie jest genetycznie złośliwy, potrafi prowokować oraz czytać korzystając z WORDa i takie tam inne... W takim razie kiedy Pani zejdzie z tej ruchliwej ulicy, na której średnio co trzy sekundy pojawia się inny samochód - zapytałem? Otóż kobieta owa postanowiła czekać tak długo aż pojawią się na ulicy samochody kierowane przez dobrych kierowców, którzy właśnie dla jej dobra nie pozwolą jej przejść po pasach na chodnik przejeżdżając obok niej, nie zatrzymując się ani na chwilę (niektórzy, ci najlepsi - taka prawdziwa śmietanka wśród radomskich kierowców - jeszcze dodają gazu, by zwiększyć prędkość swoich bryk, wozów a może nawet i samochodów). Jak długo będzie stać, tego nie wie... Oczywiście jak przejdzie na druga stronę w momencie kiedy pojawią się dobrzy kierowcy – również nie wie… Na razie cierpliwie stoi." itd. A po tygodniu znowu ją spotkałeś:) W tych fantazjach jest dokładnie tyle samo prawdy o kobiecie z wózkiem, obyczajach kierowców i pieszych oraz moim zdani na ten temat, co prawdy i logiki w Twoich wypocinach o moralności, katolicyzmie, klerze, itp. w tym wątku.:) A jeśli robi Ci dobrze wzięcie za rejteradę mojego znudzenia Twoją zawziętą i mściwą tępotą, to możesz się tak pocieszać. Mnie nic do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Bełty "terapełty"... :)))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.02.09, 11:43 Dzień dobry. Jednak jesteś. Odrobinę się o Ciebie martwiłem, bo nie raczyłeś skomentować moich dwóch wcześniejszych wpisów (oczywiście tradycyjnie już odwracasz kota ogonem pisząc coś o jakimś moim "po czasie"). Dałem Ci fory, a Ty nic. Rozumiem, że zatkało Cię i rozsądnie nie prosisz mnie już o twarde dowody "w sprawie" i zaczynasz się sam zastanawiać jak dotrzeć do archiwów Watykanu. W pewnym momencie zacząłem nawet rozważać czy Ci się jeszcze coś innego nie stało aby... A to tylko "okresowy" brak słów Ci się przydarzył i zwykłe zauroczenie... :)))))))) Napisz o jakich moich błędach piszesz, bo jakoś tak... Tylko nie zmyślaj jak zwykle... :))))))))))))))))))))))) Dziękuję za wklejenie części moich wpisów o "Przygodzie kobiety z dziećmi na ulicy 1905 Roku". Szkoda, że nie zadałeś sobie trudu i nie odświeżyłeś całego wątku. Przytaczasz moją opowiastkę, która była jedynie częścią odpowiedzi na Twoje złośliwe, i napisane bez polotu, uwagi – gdzie się tego nauczyłeś? Być może ktoś znudzony poniedziałkiem zechciałby sobie poprawić humor czytając Twoje usilne apele o pozostawienie tej rodziny (dla ich dobra oczywiście) na środku "czteropasmówki". Ja się uśmiałem. Zastanów się jeszcze nad tym. Przecież masz czas. Zrób coś pożytecznego dla ludzi, a nie – tylko wytrysk i wytrysk... :))))))))))))))))))))))))))) Zauważyłem, że nadal jesteś bardzo niesprawiedliwy w swoich ocenach. Nie próbuj robić Internautom wody z mózgu – od tego są fachowcy. Przeanalizuj proszę moje wpisy i Twoje na nie odpowiedzi i chyląc w pokorze głowę (tylko uważaj, żeby Ci nic nie kapnęło z nosa) przyznaj się uczciwie kto tak naprawdę jest zawzięty i mściwy w swojej tępocie... :))))))))))))))))))))) Niestety ponownie muszę stanowczo zaprotestować i sprostować Twoje słowa dotyczące moich rzekomych kłamstw i rzekomego fantazjowania (weź się w garść – ludzie czytają). A ponieważ już o tym nie raz pisałem i mam gotowy materiał, po prostu ponownie go zaprezentuję (patrz poniżej, czytaj powoli) z nadzieją... :)))))))))))))))))))) "Ja nie wymyślam coraz to nowych przedstawień. Obudź się w końcu. Odtruj się jakoś. Jeżeli zmusisz się do wysiłku i zaczniesz czytać ze zrozumieniem… zaczniesz po prostu rozumieć. To przecież logiczne jest... :)))))))) Ja niestety nie wymyślam. A z całą pewnością byłoby to lepsze dla tych wszystkich gwałconych przez lata dzieci w różnym wieku (mój następny tekst traktuje o gwałconych ministrantach – to też nie jest jakaś nowość, ja wiem). Ja tylko daję do zrozumienia, że to nie jest (jak to nonszalancko i, po raz kolejny, specjalnie dyskredytująco nazwałeś) nowela pornograficzna (jeżeli lubujesz się w takich określeniach, to wolałbym byś wykazał się jednak w końcu bystrością i celniej nazwał ją raczej... sagą pornograficzną; w końcu gwałty na dzieciach trwały przez tyle lat, a dzieci przechodziły z "rąk do rąk"...)." Czy… zrozumiałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Bełty "terapełty"... :))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 12:15 > Dziękuję za wklejenie części moich wpisów o "Przygodzie kobiety z > dziećmi na ulicy 1905 Roku". Szkoda, że nie zadałeś sobie trudu i > nie odświeżyłeś całego wątku. Ja z założenia nie zadaję sobie trudu z Twoimi wypocinami, bo byłby to całkowicie próżny trud. Jakim cudem mógłbyś, na przykład, pojąć krańcowy idiotyzm swojej opowiastki? Do tego potrzebna by Ci była logika, dzięki której odkryłbyś, że kobieta z wózkiem nie mogłaby wejść na środek zatłoczonej jezdni na przejściu bez świateł, jeśliby jej tam nie wpuścił Twój "zły kierowca", a takich przecież, zgodnie z treścią Twoich własnych urojeń, ona lekceważy i nie daje się im przepuszczać. Ale Ty nie dysponujesz czymś takim jak logika, więc próby udowadniania Ci czegokolwiek nie mają najmniejszego sensu!:) > przyznaj się uczciwie kto tak naprawdę jest zawzięty i mściwy w > swojej tępocie... :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Jeśli swoja grafomańską zemstę uznasz za spełnioną dopiero wtedy, gdy ja klęknę przed Twoim rozdętym ego, to powinieneś już dawno zrozumieć, że Twoje retoryczne wytryski i zmyślone historyjki mnie do tego nie skłonią. Ale próbować nadal możesz...:) Powodzenia! Jednak teraz, to już trochę zaczyna wyglądać jak skamlenie: "no przyznaj!, przyznaj, że nie jestem grafomanem, że nie zmyślam głupot, że to co piszę, ma jakiś sens!!!!" A skoro nie o zemstę Ci chodzi, to po co Ci potwierdzenia kogoś, kogo uznajesz za tak ograniczonego, jak ja? W zupełności powinien Ci wystarczyć poklask mędrców Twojego pokroju i horyzontów!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Bełty "terapełty"... :))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.02.09, 13:46 "Ja z założenia nie zadaję sobie trudu" piszesz... zadając sobie "trud"... :))))))))))))))))) Śmiesznie piszesz. Musisz zrozumieć, że nikt się nie daje nabierać na Twoje odwracanie kota ogonem. Przestań się więc notorycznie bawić tym ogonem i pisać o wytryskach. Skup się na temacie. Nie omijaj niewygodnych wpisów. Nie ślizgaj się wyszukując coraz to nowszych podtematów. To nie jest telewizja. Nie nadużywaj również słowa "logika", bo Ci nie przystoi po prostu... :))))))))))))))))))) Ręce mi trochę opadają jak czytam te Twoje wpisy. Jesteś taki nieuważny. Nie chodzi mi o to, że piszesz trochę jak potłuczony (rozumiem). Chodzi mi o to, że nie zauważyłeś jak napisałem, byś darował sobie i nie próbował robić wody z mózgu ludziom czytającym to forum. Zmuś się i pisz staranniej lub poproś kogoś do pomocy. Nie wstydź się, wyjdź do ludzi. Uśmiechnij się przy okazji. Ale do rzeczy. Ułatwiasz mi bardzo pisząc tak jak piszesz (jakbyś walił głową w mur – tak na oślep). Musisz zrozumieć, że moje "pisemne łojenie" z wytryskami (to Twoja opinia, że tryskałem – ja protestuję) Ciebie nie sprawia mi zbytniej satysfakcji. Nie pisz o kobiecie która lekceważy beznadziejnych kierowców. Ona ich nie lekceważy tylko prawdopodobnie się ich po prostu boi (bała?). Nie mam zamiaru wyobrażać sobie sytuacji w której owa kobieta w ogóle nie mogłaby przejść przez przejście dla pieszych przez jezdnię (nawet "czteropasmową"), bo jej wcześniej nie pozwolą tacy litościwi fachmani jak Ty. Nie mam również zamiaru za długo dyskutować nad Twoją dobrocią, która nie pozwala rodzinie opuścić (opuścić!) przejścia dla pieszych (o ironio – dla ich własnego dobra). To temat poboczny w tym przypadku. W innym przypadku to był temat główny. Trochę się zacząłeś już w tym wszystkim miotać, nie pisząc o meritum sprawy. Wiem, że robisz to specjalnie. Samo obrażanie mnie też nie polepszy sytuacji w KK. Jeżeli ja wiem o "praktykach" włoskich obywateli w sutannach, to co w takim razie jeszcze musi się dziać w środku tej szczelnej organizacji? Dlaczego nikt za to nie odpowiada? Pytań zadałem więcej. Ponieważ nie przywykłem do odpowiadania za pomocą jedynie kilku słów moje teksty traktujące dany temat są czasami podzielone na kilka. Żeby zrozumieć o czym piszę (i przy okazji zrozumieć własne ograniczenie) nie wycinaj części moich tekstów. Nie manipuluj aż tak nieudolnie. Jeżeli chcesz je cytować, bądź mężczyzną, cytuj całość (najlepiej łącznie z Twoimi klekotami). Powtarzam, to nie jest telewizja. Poza tym dzisiaj jest poniedziałek, a nie niedziela. I nie pisz mi o zemście na Tobie. To Ty mnie zaatakowałeś ponieważ naruszyłem Twój czuły punkt widzenia. Jak mogłem! Spodziewam się, że już dużo wcześniej specjaliści od kreowania wizerunku życia po śmierci bezboleśnie (mam nadzieję) przygotowali Cię do podszczuwania. Robią to od wielu wielu wieków. Rozumiem Cię, że będziesz się bronił (tak jak potrafisz). Pisałem już o tym. Przecież gdybyś uwierzył, że jesteś sromotnie oszukiwany i tak naprawdę dojony byłoby Ci smutno... i to Ty byś zaskomlił. Powtórzę. Moim zdaniem wieloletni gwałt dokonywany również we włoskim kościele, przed ołtarzem, przez ludzi ubierających się w sutanny na małych dzieciach nie jest zmyśloną historyjką. Chciałbyś by tak było, ale tak nie jest. Mimo, że się miotasz w kilka stron – sprawy nie odmienisz. Najgorsze jest jednak to, że to nie jest jedyna historia tego typu. Typową obroną jest oczywiście atak. W momencie kiedy nie potrafisz już spokojnie oddychać zaczynasz obrażać. Jak tak można, no jak? :))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Wklejam za WP... IP: 193.111.147.* 09.02.09, 14:04 „Iksy”, „sutanny”, „koloratkowi”, „panowie w czerni”, „czarni” – tak określają swoich ukochanych kobiety księży. W trudnej miłości do kapłana wspierają się w internecie, gdzie stworzyły specjalne forum, które spełnia funkcje kozetki u terapeuty. Tylko tutaj, w atmosferze anonimowości, mogą mówić szczerze o swoich rozterkach, codziennych zmaganiach i życiu w ukryciu. Historia zakazanej miłości kobiety do księdza rzadko ma szczęśliwy finał. Takie uczucie od zarania jest naznaczone piętnem grzechu, zdaje się nieczyste, brudne. Dla wielu kobiet związek z kapłanem staje się źródłem frustracji, udręczenia. Żyją pod ogromną presją, w nieustannym duchowym i emocjonalnym napięciu. Codziennie, godzina za godziną - aż do obłędu. Wiele zmaga się z depresją, załamaniem, brakuje im sił do życia. Kiedy zostają porzucone, długo nie mogą się pozbierać. - Kochałam nad życie, byłam manipulowana, wykorzystywana i oszukiwana. Moja udręka podczas trwania związku i trauma po jego odejściu trwała trzy lata. Trzy lata szarpaniny, tęsknoty, utraty osobowości, zgody na to, na co nikt przy zdrowych zmysłach, by nie przystał. Takie związki okaleczają psychikę na całe życie! – wyznania takie jak to, dają obraz cierpienia z jakim zmagają się kobiety księży. Jak się zaczyna? W związki z kapłanami wikłają się najczęściej kobiety głęboko wierzące, pobożne, często bywające w kościele. Zaczyna się od fascynacji uduchowionym księdzem. Pierwsze kontakty mają charakter czysto przyjacielski, platoniczny. - Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, serce zaczęło mocniej mi bić, jego spojrzenie i uśmiech wewnętrznie mnie wyciszały i dodawały sił. Szukałam okazji, by go lepiej poznać, albo przynajmniej zamienić słówko. Nie chciałam nic więcej, wiedziałam, że swoje serce oddał Bogu. Przy nim czułam się inaczej, aż trudno to opisać. Chciałam tylko przyjaźni i tym żyłam – wspomina Hope. Scenariusz jest podobny: długie rozmowy, spacery, odwiedziny na plebanii, wspólny wyjazd na spotkanie oazowe. Często inicjatorem znajomości bywa kapłan. - Po kościele zagadnął i poprosił o numer telefonu. Zadzwonił, był bardzo miły i wylewny w smsach. Początkowo mnie to dziwiło, że od razu pisze takie bezpośrednie smsy, ale zaczęły mnie ujmować jego słowa – wspomina kochanka księdza. Coraz częściej zdarza się, że księża szukają znajomości w internecie. - Poznaliśmy się przypadkiem w sieci. Po tygodniu „nadawania” na gg, był już u mnie. Dzieli nas 470 km, jechał w nocy, bo mu jakiś „głos wewnętrzny” kazał, tylko po to, by spędzić ze mną 4 godziny przy herbacie i pogawędce – pisze Ana. Jak w typowym zakochaniu, przychodzi euforia, zaślepienie. - To uczucie wybuchło we mnie jak burza, zakochałam się bez pamięci. Wyjechaliśmy razem na wakacje, potem prawie mieszkałam u niego – zwierza się inna. Z wypowiedzi kobiet wynika, że możliwość pomieszkiwania kochanki księdza na plebanii zależy od parafii i układów. Tam, gdzie większość księży ma partnerki, panuje większe przyzwolenie, bo są oni bardziej wyrozumiali dla wyskoków kolegów-kapłanów. Smak zakazanego owocu Początki tych zakazanych romansów są piękne, bo noszą w sobie tajemnicę. Kobiety czują się niczym bohaterki romansów, czy słynnego serialu „Ptaki ciernistych krzewów”. Uczucie podsyca obawa przed skandalem i kompromitacją. - Często zastanawiam się, czy kochałabym go tak samo, gdyby nie był księdzem? Czy to nie to, co nas od siebie oddziela, czyni go atrakcyjnym w moich oczach? I czy ta miłość przetrwa, gdy już przestanie być "zakazana"? – pisze jedna z użytkowniczek forum. Nocne spotkania, gorące smsy, zakazany seks, wszystko z duszą na ramieniu, żeby nikt się nie dowiedział – to podnosi temperaturę związku i sprawia, że kobiety początkowo są bardziej skupione na fizycznej stronie związku. Bez zażenowania piszą o tym w internecie. - Bez przerwy uprawiamy seks. Mój X jest w łóżku rewelacyjny! Aż ciśnie się na usta "boski", chociaż to może przymiotnik nie do końca na miejscu;) Jest delikatny, czuły, dba przede wszystkim o moją przyjemność. I ciągle daje mi poczucie, że jestem najładniejszą i najbardziej zmysłową dziewczyną na świecie. A najśmieszniejsze jest to, że szaleje za nim połowa kobiet w mojej parafii, a ja mam satysfakcję, że on patrzy tylko na mnie i myśli tylko o mnie. Która z Was zaprzeczy, że to miłe uczucie... – zdradza tajemnice alkowy Katarzyna. Wtóruje jej Aga: - Nie bójmy się krzyczeć, że są wspaniali, wyjątkowi i niezwykle pociągający. Kocham ten moment, kiedy "mój" Sławek wraca z pracy, jednym ruchem rozpina sutannę i szepcze nieśmiało: "tęskniłem, kochanie". Wiem wtedy, że jestem jedyna i że facet za mną szaleje. I nic innego się nie liczy. W tej fazie kobiety naiwnie wierzą, że siła ich uczucia pokona wszelkie przeciwności. Próbują stworzyć coś na kształt normalnego związku. - Jadamy razem obiady, opiekujemy się sobą, chodzimy do kina (mieszkam w dużym mieście, więc nie ma z tym problemu), czytamy razem książki, robimy zakupy, mamy pełno wspólnych pasji – tak internautka opisuje swoją codzienność z duchownym. Kobiety liczą na prawdziwy dom i rodzinę, wyobrażają sobie, że obiekt ich uczuć porzuci posługę i się z nimi ożeni. Owszem, czasem tak się dzieje. Częściej jednak kobiecie pozostaje rola konkubiny, a to, co wcześniej podsycało miłość, staje się niszczące. Nie mogą się z obiektem swoich uczuć publicznie pokazywać, muszą dostosowywać się do jego obowiązków, uważać na byłych i obecnych parafian, i zgadzać się na spotkania raz w miesiącu. Potajemnym kochankom doskwiera samotność. - Związek z księdzem nie jest usłany różami. Cudowne są pierwsze uniesienia, ale to chwilowe, przelotne, potem przychodzą ciężkie spowiedzi, samotne noce, samotne spacery, ciągle życie w ukryciu, rodzina, która wciąż pyta, kiedy wreszcie wyjdziesz za mąż, kiedy będziesz miała dziecko itd. Przychodzi czas kolędy, wtedy on nie ma czasu i jest ciągle zmęczony, przychodzą święta - ty masz wolne, a on ciągle pracuje, przychodzi Wielki Post - on ciągle spowiada, ma rekolekcje itd. Masz doła, a on nie może przyjechać, bo jedzie np. z ostatnim namaszczeniem. Chcesz iść z nim do kina to jedziesz 100 km dalej czy poza diecezję, żeby was nikt nie widział, żyjesz w ciągłym strachu. Wyrzuty sumienia często nie dają spać, samotność i tęsknota doprowadzają do szału – opisuje swoje przeżycia „dziewczyna” kapłana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Re: Wklejam za WP... cd. IP: 193.111.147.* 09.02.09, 14:05 Ukradłam kapłana mojemu Bogu Kobiety dręczą wyrzuty sumienia, bo na ogół otrzymały staranne, głębokie, katolickie wychowanie i to, co przeżywają jest sprzeczne ze wszystkim, w co wierzyły. - Jedno z najczęstszych pytań, jakie on ode mnie słyszy brzmi: "Czy pójdziemy za to do piekła, kochanie?". Ja naprawdę nie jestem tym typem "kobiety występnej", czy też "upadłej", którą moglibyście sobie wyobrażać. Ja się tylko zakochałam! – pisze Ewa. Mają świadomość, że są zawsze na drugim miejscu, bo ich mężczyzna jest rozdarty między Kościołem i Bogiem, a miłością. – Czujesz, że grzeszysz i wiesz, że on oddałby życie za KK i Boga. Nie chcesz niszczyć mu drogi, którą wybrał, a zarazem kochasz. Każde wyjście jest krzywdzące. To naprawdę trudne – zwierza się Kate. Kiedy przychodzi refleksja, kobiety często są już tak uwikłane w związek z duchownym, że nie mają siły się wyzwolić. - Moja "chora" miłość do kapłana trwa już ponad 20 lat. Dla Jego dobra trzymałam się na uboczu, dziś... Szkoda gadać. Nic mi nie zostało – żali się Justyna. Jedna z użytkowniczek przypomina dowcip, który kiedyś usłyszała od duchownego-kolegi księdza, z którym się spotykała: życie księdza dzieli się na trzy okresy: kobiety, monety, fiolety. Pisze o swoim zaślepieniu: - Powoli przytomnieję i zaczynam myśleć krytycznie o tym, co było. Mam nauczkę, nigdy więcej X! To wyrafinowani cwaniacy, manipulanci niedojrzali uczuciowo. Dla nich to zabawa, gra w smsy, a my się angażujemy do nieprzytomności. Sama widzę, ile na forum jest wypowiedzi kompletnie zauroczonych dziewczyn. Iksom jest z tym dobrze, dziś ta, a jutro inna. Raz młodsza, a raz starsza, żeby życie miało smaczek… - W związkach z X to niestety my tracimy więcej czasu i siły na walkę o nich, niż oni sami. To my ich pocieszamy, dajemy wsparcie i miłość, a oni z tego czerpią i chyba tak naprawdę nie chce im się opuścić stanu kapłańskiego ze zwykłej wygody. My zgadzamy się na warunki, które oni dyktują. Tam mają wszystko - kasę, poważanie, ciepły kącik – pisze Stella. Maria jest bardziej dosadna: - Miłość do X, to jak przebywanie nagiego w pokrzywach - gó... użyjesz, a się nacierpisz. No może, jak wierzą niektórzy, z reumatyzmu się wyleczysz, a przy X przekonasz się, jaka jesteś głupia i jak nisko można upaść, aby facetowi w sukience dać się wodzić i zwodzić. Odejście z „firmy” Jak wynika z badań prof. Józefa Baniaka, socjologa religii z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, jedna trzecia księży przyznaje, że "zdarzyły im się" luźne związki z kobietami lub seks bez zobowiązań. Badania potwierdzają relacje księży: - Dokonałam pewnej analizy. Może ona się wydawać nieco prymitywna, ale co mi tam. Spisałam na kartce nazwiska znajomych księży i określiłam ich sytuację. Otóż wśród moich znajomych 24 kapłanów, 14 jest proboszczami i 10 wikarymi. 16 księży ma stałe partnerki, generalnie są to panie mieszkające na plebanii, 4 wykazuje zainteresowania homoseksualne, 1 jest bardzo prawym i Bożym człowiekiem, 1 nie ma kobiety, ale tylko dlatego, że żadna by go nie chciała (facet jest zaniedbany i bardzo brudny), 1 bardzo nadużywa alkoholu, 1 jest facetem, którego znam krótko (wydaje się być poczciwym kapłanem). Na odejście z kapłaństwa z miłości do kobiety decydują się nieliczni. - Który zrzuci sutannę? Takich, którzy potrafią to zrobić dla kobiety ich środowisko uważa za wariatów, a paniusie w moherowych beretach za przeklętych. Czy te baby przejrzą kiedyś na oczy, że ci faceci w czarnych kieckach żerują na ich naiwności i żyją sobie w luksusie, spokojnie i dostatnio? – stwierdza gorzko jedna z kobiet żyjąca z księdzem. Odchodzą ci, którzy wiedzą, że dadzą sobie radę, inni boją się i zostają w sutannie. Bo odejście od kapłaństwa wiąże się z dużymi komplikacjami. Eksksiądz z dnia na dzień zostaje bez mieszkania, pracy, pieniędzy. Musi zaczynać praktycznie od zera, nie ma zawodu. Do tego dochodzi obawa o rekcję rodziny i „branżowych” kolegów. Najczęściej były ksiądz z partnerką wyjeżdża kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, gdzie mieszkał i układa sobie życie na nowo. - Jeśli chodzi o odejście X z "firmy" to na własnym przykładzie mogę powiedzieć, ze najgorszy okres po odejściu to jakieś 10 miesięcy. Jeśli znajdzie pracę wszystko zacznie się układać. Są to ciężkie chwile, bo trzeba być bardzo wyrozumiałym i cierpliwym. Jeśli nie odpowiadało mu życie X, to w ciągu tego okresu przestaje tęsknić, a pobyt w strukturze Kościoła jest traktowany raczej w kategoriach lekkiego sentymentu – zwierza się żona eksksiędza. Sefora, również żona byłego księdza, tak opisuje swoją historię: - Ksiądz "uwikłany" w znajomość z kobietą, ma według mnie dwa uczciwe wyjścia - rozstać się z sutanną, albo z kobietą. I jestem szczęśliwa, i dumna, że mój Ukochany potrafił podjąć męską decyzję, że wystarczyło Mu siły, odwagi, uczciwości i determinacji. I potrzebował na "namyślenie się" niecałego roku. Dał mi tym samym najlepszy dowód na to, że "kocham Cię" to nie są puste słowa bez pokrycia. Podjął radykalną decyzję, mimo że w żaden sposób na Niego nie naciskałam, nie stawiałam ultimatum wiedząc, że sam "dojrzeje" do decyzji. Nie wiedziałam jedynie, jaka to będzie decyzja... I dlatego mówię Wam, dziewczyny - jeśli Wasi X naprawdę Was kochają, powinni mieć Wam do zaoferowania coś więcej, niż tylko status "kochanki księdza" – radzi koleżankom w podobnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Dziewczyna szamana... :))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 09.02.09, 14:10 Czy powstała już piosenka o tytule "Dziewczyna szamana", wie ktoś? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog "męskość" grafomana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 14:49 > Nie mam zamiaru wyobrażać sobie sytuacji w której owa kobieta w ogóle nie mogłaby przejść przez przejście dla pieszych przez jezdnię :))))))))))))))))))))))))))))) Ja to przecież wiem! Ty masz zamiar wyobrażać sobie tylko głupoty, które jakimś sposobem miałyby świadczyć o Twojej racji. Niech to będą kompletne i same sobie zaprzeczające bzdury, ale niech będzie długo i zabawnie, bo przecież Ty taki zabawny jesteś i tak szybko i łatwo piszesz bzdury. I tak Ci się to podoba i tyle masz z tego radości... ile na Twoim miejscu miałby każdy inny grafoman:))))))))))))))))))))))))))))) Ale nie ważne ile Ci to przyjemności sprawi, bo te Twoje bzdurne wymysły nie mogą świadczyć o mnie, tylko o Twojej (...). Każdy, kto może, zrozumie o czym:) > Nie mam również zamiaru za długo dyskutować nad > Twoją dobrocią, która nie pozwala rodzinie opuścić (opuścić!) > przejścia dla pieszych (o ironio – dla ich własnego dobra). Moja dobroć? Ależ mnie tam w ogóle nie było! Zapomniałeś już co sam sobie uroiłeś? A może jednak dopiszesz jeszcze dalszy ciąg, w którym się okaże, że ja tam jednak byłem? No, dawaj! Nie krępuj się, publika czeka :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) > Jeżeli chcesz je cytować, bądź mężczyzną, cytuj całość Dobre! :))))))))))))))))))))))))))))) I tu, tym razem ja wyobrażam sobie herosa grafomanów, takiego trochę w stylu Bogusia Lindy, który znad klawiatury cedzi: "co ty możesz wiedzieć o pisaniu... Patrz na mnie! A jeśli tak nie umiesz, to przynajmniej bądź mężczyzną: -cytuj całość!" :)))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "męskość" grafomana IP: 82.139.58.* 09.02.09, 20:07 Nie mam zamiaru wyobrażać sobie sytuacji w której owa kobieta w ogóle nie mogłaby przejść przez przejście dla pieszych przez jezdnię" Jeśli to za trudne i jest dla was takie ważne w tej dyskusji, to może(gdzie się dwóch bije) tam trzeci... Otóż często przechodzę przez to przejście. Jest faktycznie stresujące. Stałam na nim nieraz ... nie krócej niż wymieniona kobieta. Stałam. Powiem jedno. Nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy oczekiwać pomocy od kogokolwiek. Powiem wręcz, że obraziłabym się za takową, mimo że jestem starszą panią, a nie młodą kobietą. Moje lęki przed trafiką, to moje lęki. Gdy sama pomagam ludziom w różnych innych sytuacjach, nie przychodzi mi do głowy się tym chwalić. Są bardziej heroiczne życiowe zadania niż jednorazowe czyny na pokaz. Tak, tak antyaateolu! - Na pokaz. "Przeprowadzić staruszkę przez jezdnie..." To wypisz wymaluj przykaz z katechezy, jakże prymitywny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: "męskość" grafomana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 22:10 > Są bardziej heroiczne > życiowe zadania niż jednorazowe czyny na pokaz. Tak, tak antyaateolu! - Na pokaz. No i widzisz, nonna, dałaś się wpuścić w kanał szacuneczkowi, który prowadzi tu swoją prywatną wojnę. Nie Twoją, nonna, wojnę o uznanie wyższości ateistów nad katolikami, tylko swoją: o swoje rozdęte i kiedyś przydepnięte przeze mnie ego:) Ja wprawdzie parę staruszek przez jednię przeprowadziłem w swoim życiu, ale dotychczas nie przyszło mi do głowy, żeby się tym chwalić na forum. To Ty sama sobie to ubzdurałaś za podpuszczeniem szacuneczka, którego miałem jeszcze wypytać o to, czemuż to nie podrzucił kobicinie ze swoich chorych urojeń jakiegoś termosu z herbatą i batoników dla dzieci, a zamiast tego przesłuchał ją tylko i zaraz pognał wklepywać w klawiaturę swoje wypociny o tym, jak to ja ją skrzywdziłem:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Co ja rzeczywiście robię w sytuacjach, o których jemu wcześniej, a Tobie teraz chodzi, to ja sam napisałem w tamtym wątku. Tu wklejam to teraz w całości, żebyś się mogła sama przekonać, jak to warto ufać fantazjującym grafomanom, którzy wprawdzie nie rozumieją czytanego tekstu, ale za to zawsze mogą sobie coś ubździć: "Ja, jeśli jadę raczej zatłoczoną drogą, na której wszyscy jadą dosyć szybko, albo: nie przepuszczam pieszych -jeśli ich zobaczę na tyle późno, żeby musieć przed przejściem choć trochę ostrzej hamować, albo: przepuszczam ich, ale pod warunkiem, że zobaczę ich z daleka i mam czas łagodnie zahamować w taki sposób, żeby jadący za mną nie mieli potrzeby meldowania mi się w bagażniku, a jeśli już koniecznie muszą mnie wyprzedzić, to żeby to zrobili jeszcze przed przejściem. A jak pieszy wejdzie już na jezdnię, patrzę jak się zachowuje (czy nie lezie gapiąc się bezmyślnie tylko przed siebie) i staram się pamiętać o spojrzeniu w lusterko, czy ktoś nie nadjeżdża bez widocznego zamiaru zatrzymania się. To oczywiście też niczego nie gwarantuje, bo jak się zaspany pieszy wystraszy klaksonu, to zamiast stanąć i sprawdzić dlaczego trąbię -może wyrwać prosto pod koła tego, przed którym go ostrzegam. Ale bardziej ograniczyć ryzyka tylko ze swojej strony (jako przepuszczającego) -nie potrafię, a na to jak jeżdżą inni -wpływu nie mam." A z tym "antyateolem", to mogłaś sobie darować, ale przecież ubzdurałaś sobie, że jestem Twoim wrogiem, albo wrogiem ateistów:)))))))))))))))))))))) Ale tacy jak Ty, chyba nie potrafią żyć bez wrogów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... A "terapełta" niech dalej bełta... :)))))))))))))) IP: 193.111.147.* 10.02.09, 08:26 Wklejam za "Gazetą Wyborczą": Głuchonieme dzieci przez trzydzieści lat były wykorzystywane seksualnie przez księży w ośrodku wychowawczym w Weronie - piszą włoskie gazety. Koszmar zakończył się w 1984 r., ale część duchownych do dziś pracuje z młodzieżą. Do molestowania miało dochodzić w pokojach dzieci, w konfesjonałach, pod ołtarzem kościoła Matki Boskiej Płaczącej w Weronie. - W przykościelnej sali, gdzie nas spowiadano, księża masturbowali się, obmacując dziewczynki - relacjonuje jedna z wychowanek. Ktoś inny (chłopiec) wspomina sceny pod prysznicem, gdzie trzech księży molestowało trzech chłopców. Dzieci nie skarżyły się obcym także dlatego, że głuchoniemym trudniej porozumieć się z otoczeniem, a kiedy dorosły - milczały ze wstydu i strachu. Ofiary księży z Werony zdobyły się na odwagę dopiero w 2007 r. i od tamtej pory bezskutecznie domagają się odsunięcia pedofilów od pracy duszpasterskiej. Przełożony księży przekonuje dziennikarzy, że nie orientuje się w zarzutach. Także miejscowy biskup Giuseppe Zenti, do którego pierwszy list ze skargą na dawnych wychowawców dotarł w listopadzie 2008 r., uchyla się od odpowiedzialności. Tłumaczy, że zgromadzenie prowadzące ośrodek jest autonomiczne wobec diecezji. - Jeśli te fakty znajdą potwierdzenie, to byłaby to rozdzierająca rana dla naszej wspólnoty - powiedział przed kilkoma dniami dziennikarzom "L'Espresso". - Nie chcemy dla nich kar więzienia. Nie pragniemy odszkodowań. Chcemy, aby już nikomu nie zaszkodzili - tłumaczą dawne ofiary Istituto Antonio Provolo, który przez blisko sto lat był chlubą włoskiego Kościoła, bo w całej Europie uznawano go za wzorcowy ośrodek wychowawczy przygotowujący głuchonieme dzieci do pracy zawodowej i samodzielnego życia poza zakładem zamkniętym. Dlaczego jego dorośli wychowankowie dopiero teraz postanowili opowiedzieć koszmar z dzieciństwa? - Zachęcił nas Benedykt XVI, który w Nowym Jorku i Sydney spotkał się z ofiarami księży pedofilów. I obiecał, że Kościół zrobi wszystko, by nikt już nie został skrzywdzony - tłumaczą dziennikarzom włoskiego tygodnika "L'Espresso". Zeznania, pod którymi podpisało się ponad 60 kobiet i mężczyzn, obciążają 25 księży wykorzystujących wychowanków internatu od lat 50. do 1984 r. Kilka dorosłych ofiar, które dziś potrafią mówić dzięki nowoczesnym metodom ośrodka Istituto Antonio Provolo, nagrało swe świadectwa na wideo i zgodziło się na ich zamieszczenie na stronie internetowej "L'Espresso". - Ogłuchłem w wieku ośmiu lat. Do ośrodka trafiłem w wielu dziewięciu lat i trzy miesiące później stałem się obiektem seksualnego zainteresowania. Kolejni księża i bracia zmuszali mnie do wszelkiego rodzaju stosunków aż do 15. roku życia, kiedy opuściłem ośrodek - opowiada Bruno [nazwiska wychowanków zostały utajnione]. Podaje dziennikarzom 16 nazwisk kapłanów, wśród których jest podobno powszechnie znany w Weronie prałat. - Kiedy wreszcie w 2006 r. poszliśmy do przełożonego ośrodka ojca Danila Corradiego, ten padł na kolana i 12 razy błagał o wybaczenie - opowiadają. Kiedy jednak wbrew ich nadziejom i deklaracjom Watykanu nie nastąpiły żadne działania, postanowili zwrócić się do prasy. Choć w ośrodku już od kilku lat nie ma internatu, to tamtejsi księża ze Zgromadzenia św. Marii na rzecz Wychowania Głuchoniemych wciąż prowadzą zajęcia dla dojeżdżającej młodzieży. Z ośrodkiem nadal jest związanych mniej więcej dziesięciu księży oskarżanych o molestowanie (pozostali zmarli). Po głośnych skandalach pedofilskich w amerykańskim Kościele Watykan wydał zalecenia, aby w przypadku podobnych oskarżeń - przy zachowaniu domniemania niewinności - odsuwać księży od pracy z dziećmi już w czasie śledztwa kościelnego. Zarzuty wychowanków ośrodka w Weronie mogą świadczyć o tym, że lokalny Kościół zlekceważył te wskazówki. Oskarżeń nie może sprawdzić prokuratura i państwowe sądy, bo w świetle prawa już się przedawniły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... A "Terapełta" bełta i bełta... IP: 193.111.147.* 10.02.09, 13:26 "Zachęcił nas Benedykt XVI, który w Nowym Jorku i Sydney spotkał się z ofiarami księży pedofilów". O masz Ci los. To i w USA, i w Australii również są ofiary księży pedofilów??? Aż się boję zapytać: "I gdzie jeszcze..."? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog szacuneczkowe lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 14:26 > O masz Ci los. To i w USA, i w Australii również są ofiary księży > pedofilów??? Aż się boję zapytać: "I gdzie jeszcze..."? Sprawdź może u siebie pod łóżkiem. I jeszcze za kaloryferem w wc. A w lodówce może znajdziesz jakiegoś pedofila w sutannie? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Ubaw po pachy, prawda? IP: 193.111.147.* 10.02.09, 14:56 Najwyraźniej ubawiłeś się wzmianką o pedofilach w sutannach... Próby Twojego dyskredytowania jednak nie są na miejscu. Ale, że czujności nigdy za wiele, ja Ci z kolei poradzę, byś... Ty również poszukał pedofila w sutannie. Przeciez wiesz tak naprawdę gdzie ich szukać. Oczywiście nie w niedzielę. Niedziela to dzień wolny... A jakże... Od podejrzeń również. Wszelakich. Skoro jesteś to ja może Ci spróbuję pomóc po raz kolejny. Rzeczywiście nie mam zamiaru wyobrażać sobie sytuacji w której owa kobieta (Ty już wiesz która) w ogóle nie mogłaby przejść do końca po przejściu dla pieszych przez jezdnię, ale nie dlatego, że mam zamiar wyobrażać sobie głupoty, które jakimś sposobem miałyby świadczyć o mojej racji (i nie tylko mojej racz zauważyć). To nie będą kompletne i same sobie zaprzeczające bzdury. Nie będzie również długo i zabawnie na ten temat. I wcale nie dlatego, że Twoim zdaniem jestem śmieszny i zabawny pisząc (to Twoja opinia) bzdury... :))))) Ja po prostu nie mam zamiaru wyobrażać sobie powyższej sytuacji albowiem... jest to dla mnie sytuacja na tyle idiotyczna, że szkoda długo wymieniać poglądów z kimś, kto uważa, że dla dobra rodziny nie pozwoli jej przejść przez przejście dla pieszych – niech kobieta z dziećmi stoi na środku "czteropasmówki" (nie precyzujesz jak długo, a szkoda bo właśnie to mogłoby być zabawne, bo bzdurne było już wcześniej). Tam nawet nie było "wysepki" nawet. I nie pomoże Ci obecne Twoje tłumaczenie się "co autor wypowiedzi miał na myśli". Miałeś czas, ośmieszyłeś się. I ja to rozumiem. Wtedy była ta dyskusja i wtedy się ośmieszyłeś. Moim zdaniem teraz jest odrobinę za późno, by się tłumaczyć tak jak w szkole. Klasówka została już napisana. Nie jazgocz. Po prostu, po raz kolejny "nauczyciele Cię nie zrozumieli". Ktoś, kto założył wątek o owej sytuacji nawet zgrabnie go nazwał "Debile w samochodach itd.". Wydaje mi się, że wyraziłem się jasno i precyzyjnie. Gdybyś miał jednak nadal jeszcze jakieś trudności proszę rozluźnij się (możesz napisać coś o wytryskach). :)))))))))))))))))))))))))))))) Miło mi, że podkreślasz w swoich wypowiedziach, że piszę bzdury, że same sobie te bzdury zaprzeczają (to Ci się udało, zaprzeczające sobie nawzajem bzdury są nadal bzdurami?), że te bzdury są zabawne (rozumiem, że uśmiałeś się czytając o cierpieniach dzieci gwałconych przez pedofili w kościele; pewnie mieli na sobie sutanny?) i że bzdury... więc to są bzdury, chyba każdy to widzi, że to bzdury... (nie widzi, ops...? Zapaliło się światełko w tunelu?). A... gdybyś się tak mylił? Bierzesz to pod uwagę...? Jesteś nieomylny (jak kapłan)? Co w sytuacji, kiedy ja nie piszę bzdur, co? Przecież nie jesteś jakimś nadzwyczajnym jurorem w sprawie, tylko samotnie reprezentujesz jakieś poglądy. Nie wiem pod dokładnie iloma nickami produkujesz się na tym forum, ale z tego co zauważyłem, za każdym razem – bez względu na to z kim i na jaki temat rozmawiasz, od początku zaczynasz mieć zły humor w momencie, kiedy nie jesteś rozumiany przez zdecydowaną większość Internautów. Zwróć uwagę na swoje wpisy pochodzące np. z wątka zatytułowanego "Debile w samochodach a... rozsądek gdzie?". Ty przyjąłeś nick "Rozsądek", pamiętasz jeszcze? Pamiętasz... :)))))) Ponownie zauważam – o ironio, że piszesz o jakimś rozdętym ego. O swoim nic nie piszesz... To znamienne jest, zauważ. Naprawdę nie jesteś doceniany? A szkoda... Wiem, że nie możesz się otrząsnąć z tego upokorzenia, którego zaznajesz za każdym razem kiedy to media ośmielą się donieść społeczeństwu radosną nowinę o pedofilstwie i oszustwach kapłanów. Wiem, że takie informacje nie pasują Ci do koncepcji zaszczepionej Ci mozolnie i metodycznie przez pewien aparat bezbolesnego (teraz bezbolesnego, kiedyś było inaczej) przymusu. Automatycznie węszysz oczywiście jakiś spisek. To minie, okrzepniesz, nabierzesz siły i ponownie będziesz sobą (sobą?). Wyprzesz to ze swojej świadomości, tak działa mózg. Nic się takiego nie stało Jakiś tam dziennikarzyna naskrobał jakieś bzdury, zabawne bzdury, one – te bzdury – przecież się wzajemnie bzdurzą (czy jakoś tak, podobnie...). Bądź spokojny. Przecież co tydzień jesteś projektowany przez fachowców od trzymania się przy żłobie... :)))))) Cieszy mnie również fakt, iż powoli zaczynasz podbierać mój styl pisania. Wiedziałem, że w końcu to nastąpi. Trochę się podciągnąłeś. Brawo. Będziesz mieć pamiątkę. Kiedyś nawet pisałem do Ciebie o takim "syndromie kata". Widzisz, że się sprawdza? Nie tylko w tym wątku pisałeś zacietrzewiony i jednocześnie zapatrzony w moje teksty... :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Sprawa jest poważna... IP: 193.111.147.* 10.02.09, 15:09 Zastanawiam się czy działania opisane poniżej przestraszą pedofili... I jeżeli przestraszą, to czy przestraszą wszystkich pedofili... Wklejam za WP: Krajowy konsultant w dziedzinie seksuologii profesor Zbigniew Lew- Starowicz powiedział, że będzie kierował pierwszym w Polsce ośrodkiem dla osób z zaburzeniami seksualnymi. Prof. Lew-Starowicz mówił, że ośrodek ma powstać w 2010 roku przy warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii. - Do ośrodka będą trafiały osoby, które popełniły przestępstwa seksualne z zaburzeniami preferencyjnymi (m.in. pedofile) - wyjaśnił Lew- Starowicz. Ministerstwo Zdrowia informowało we wrześniu, że ma powstać Centralny Ośrodek Seksuologii Sądowej, który zajmie się m.in. wydawaniem opinii nt. pedofilów zakwalifikowanych do tzw. kastracji farmakologicznej i organizacją ich leczenia. W grudniu wszystkie kluby opowiedziały się za zamianami w Kodeksie karnym, przewidującymi zaostrzenie kar za pedofilię i farmakologiczne leczenie pedofilów. Do Komisji Nadzwyczajnej skierowano regulujący to projekt rządowy, jak i projekt Lewicy. Projekt Lewicy zakłada m.in. także karanie propagowania tzw. dobrej pedofilii - czyli przekonywania, że kontakty seksualne z dziećmi nie muszą ich krzywdzić. Rządowy projekt przewiduje zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności popełniane wobec osób poniżej 15. roku życia (gwałt pedofilski) lub członków najbliżej rodziny (gwałt kazirodczy). Zakłada uznanie gwałtu na takich osobach za zbrodnię, za co grozi kara od trzech lat więzienia. Kazirodcze stosunki seksualne zagrożone są karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat. O potrzebie leczenia pedofila ma decydować sąd na sześć miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem lub przed wykonaniem kary. W przypadku gwałtu na osobie poniżej 15. roku życia lub osoby najbliższej umieszczenie w zakładzie zamkniętym lub skierowanie na leczenie ambulatoryjne ma być obligatoryjne. Sejm będzie także pracował nad projektem nowelizacji Kodeksu karnego autorstwa PiS, zaostrzającym kary za pedofilię, a także wprowadzającym karę bezwzględnego dożywocia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog zagięcie czasoprzestrzeni szacuneczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 15:51 > I nie pomoże Ci obecne Twoje tłumaczenie się "co autor wypowiedzi miał na myśli". Miałeś czas, ośmieszyłeś się. :))))))))))))))))))))))))))))))))) Im więcej piszesz, tym wyraźniej widać, kim jesteś. Porównaj sobie czas wpisania mojej wypowiedzi z czasem wpisania Twojej bzdurnej opowiastki, która miała, w Twoich marzeniach:)))), ośmieszyć moją wypowiedź: Autor: Gość: rozsądek IP: .neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 13:02 A ja uważam, że zasada, że to wymijający przepuszczającego pieszych na przejściu ponosi odpowiedzialność -jest dobra, bo zachęca do wzmożonej uwagi. Ale to wcale nie zwalnia przepuszczającego z obowiązku myślenia. Ja, jeśli jadę raczej zatłoczoną drogą, na której wszyscy jadą dosyć szybko, albo:...itd. Autor: Gość: Szacuneczek IP: 193.111.147. 12.09.08, 14:57 Byłem dzisiaj na ul. 1905 Roku. Wiecie gdzie: na wysokości salonu meblowego... :) Wyobraźcie sobie, że na przejściu dla pieszych na środku ulicy nadal stoi ta kobieta o której tyle już tutaj pisano. Oczywiście miała ze sobą wózek, a obok niej stało dziecko, takie w wieku gdzieś tak około 10-12 lat. Stała na środku „dwupasmówki” i czekała. Nie chciała przejść na chodnik... itd. > Nie tylko w tym > wątku pisałeś zacietrzewiony i jednocześnie zapatrzony w moje > teksty... :))))) Nie tylko grafoman z zaburzoną percepcją czasu, który nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem wypowiedzi, do której się odnosi, ale do tego zakochany w sobie paranoik? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog No, ubaw po pachy, -prawda! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.09, 21:43 > Ale, że czujności nigdy za wiele, ja Ci z kolei poradzę, byś... Ty również poszukał pedofila w sutannie. Przeciez wiesz tak naprawdę gdzie ich szukać. Oczywiście nie w niedzielę. Chyba jednak będziesz mi musiał wybaczyć, że w niedzielę nie odpisuję na Twoje wypociny. Wiem co tam Ci się roi w tej Twojej chorej wyobraźni o naszych niedzielnych zajęciach, ale tak naprawdę, to my, katolicy, w niedzielę modlimy się o wyzdrowienie dla swoich... hmmm... jak by tu powiedzieć, żeby choć trochę połechtać Twoje rozdęte ego???... -"straszliwych" "prześladowców" internetowych??? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Normalnym być... bezcenne... IP: 193.111.147.* 11.02.09, 12:03 Ładnie piszesz "my, katolicy, w niedzielę modlimy się...". Ale chyba nie wszyscy, nie wszędzie i nie tylko... Wklejam za WP: "Kato-tata. Nie-pamiętnik" - szokująca książka o molestowaniu seksualnym małej dziewczynki - trafiła właśnie do księgarń - czytamy w dzienniku "Polska". Dolny Śląsk, lata 70., katolicka rodzina: trójka dzieci, tata na kierowniczym stanowisku, mama pracuje w biurze. Najmłodsza córka zostaje "pupilką" tatusia. Molestuje ją seksualnie, brutalnie gwałci. Gehenna trwa całe dzieciństwo i okres dorastania dziewczynki. Ta początkowo sądzi, że robią tak wszyscy tatusiowie. Matka wie o wszystkim, ale nie reaguje. - Moje pierwsze doświadczenie seksualne miało miejsce, kiedy miałam około trzech latek, a może nawet mniej - pisze autorka Halszka Opfer. Nieprzypadkowo "opfer" to słowo pochodzące z niemieckiego, oznacza ofiarę. Tak też czuje się dziś dorosła, 47-letnia kobieta, która po latach postanowiła przerwać milczenie o piekle dzieciństwa, jakie zafundowali jej rodzice. Książkę zaczęła pisać trzy lata temu, po wielu terapiach psychologicznych. Mieszka w Wielkiej Brytanii. Lektura jest wstrząsająca: "Tatuś głaszcze mnie po głowie, rozmawia ze mną czule,jednocześnie wkładając rękę w moje śpioszki. Czuję, że jego palec zaczyna mi wchodzić w podbrzusze, zaczynam się wiercić. Boli. On jednak nie przestaje i wkłada palec jeszcze głębiej. Boli mnie jeszcze mocniej, coraz bardziej się boję i łzy lecą mi strumieniami". Ta książka to dla niej niewysłany do rodziców list. Ojciec zmarł dwa lata temu. Przeprosił za wszystko. Ale brat autorki zagroził, że jeśli wyda książkę, zniszczy życie rodzinie i jego dzieciom. Kobieta nie chce osądzać rodziny. Chce pomóc tym, którzy wciąż nie umieją krzyczeć i wołać o pomoc, gdy są krzywdzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: "antyaateolog IP: 82.139.58.* 10.02.09, 22:21 [...]z tym "antyateolem", to mogłaś sobie darować, ale przecież ubzdurałaś sobie, że jestem Twoim wrogiem, albo wrogiem ateistów:))))))))))))))))))))))[...] Nie uwierzysz , ale napisałam to nieświadomie. Po prostu pomyłka... Przepraszam. A jeśli jeśli ci się skojarzyło z "katolem", to już nie moja wina:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Przystosowująca się sprytna organizacja... :))))) IP: 193.111.147.* 11.02.09, 10:16 Poniższy tekst jest naprawdy "niezły". Doskonale pamiętam te masowe rżenie zahipnozowanego w zdecydowanej większości społeczeństwa z teorii Darwina. A teraz... w drugą stronę... Ech te małpy... :))))) Czy ktoś zamierza rozliczyć organizacje za wielowiekowe robienie wody z mózgu ludziom? Pisałem wcześniej, że KK jest przystosowująca się do zmieniających warunków działania organizacją. Ale żeby aż tak? :))))))))))))))))))) Co jeszcze? Ech, żeby się tak w końcu wzięli za pedofili... Co im... szkodzi? :)))))))))))))))))))))))))))) Wklejam za Onetem: Watykan przyznał, że Karol Darwin głosząc swoje twierdzenia, jakoby człowiek pochodzi od małpy, był na właściwej ścieżce - informuje na swej stronie "Times". Jeden z wysokich hierarchów kościoła stwierdził, że teoria Darwina jest zbieżna z wiarą chrześcijańską, a nawet może być zgodna z poglądami wygłaszanymi przez św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu - donosi "Times". - W rzeczywistości, to co rozumiemy przez ewolucję, to świat, który został stworzony przez Boga - powiedział arcybiskup Gianfranco Ravasi, szef Papieskiej Rady ds. Kultury. Watykan również przeciął wszelkie spekulacje mówiące, że papież Benedykt XVI może zatwierdzić teorię Inteligentnego Projektu, którego zwolennicy uznają "wyższą moc" za twórcę życia. Kościół przez długi czas był wrogo nastawiony do Darwina ponieważ jego teoria stała w jawnej sprzeczności z chrześcijańskim Genesis. Obecnie jednak, ustami arcybiskupa Ravasiego, kościół stwierdził, że ewolucja biologiczna i wiara chrześcijańska są komplementarne. Teoria Darwina nigdy nie została oficjalnie potępiona przez Kościół rzymskokatolicki. Tym niemniej jego rehabilitacja zaczęła się już w 1950 r., kiedy Pius XII opisał ewolucję jako ważne naukowe podejście do rozwoju człowieka. W 1996 roku, jak pisze "Times", Jan Paweł II powiedział, że teoria jest czymś "więcej niż hipotezą". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Zakochany kundel... :))))))))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 11.02.09, 11:28 Zainteresowanych informacjami jakoby pewien „Rozsądek” był najmądrzejszy (może stąd te jego teksty o rozdętym ego?) na tym forum odsyłam do wątku zatytułowanego „Debile za kierownicą... a rozsądek gdzie?”. Mimo moich (ponawianych kilkakrotnie) apeli mój rozmówca, nadużywając na oślep wyrażenia o tym, by czytać ze zrozumieniem (oraz słów: masturbacja, wytrysk, bzdury) , sam – nie bacząc na nic – nadal rozpaczliwie wkleja sobie tylko wygodne teksty (lub jedynie ich wycinki) omijając (i tak naprawdę nisko oceniając innych podejrzeniem, że tego nie zauważą) meritum sprawy. Z braku polotu, który jak widzę nie towarzyszy mu wcale, zaczyna w końcu obrażać (prawdopodobnie tupiąc przy tym jedną nogą) rozmówców. Taki ma styl i już. Zainteresowani sprawą mogą prześledzić jego tok rozumowania i odnoszenie się do Internautów próbujących podejmować z nim dyskusję na wymienionym już przeze mnie wątku zatytułowanym (przypomnę): „Debile za kierownicą… a rozsądek gdzie?”. Sztucznie wywołując, w tym akurat wątku, dyskusje nad niebezpieczeństwem na jaki była narażona kobieta z dwojgiem dzieci – i jego rzekomym osobistym bohaterstwie – usilnie (ale jednak nieudolnie) chce odwrócić uwagę od tematu olbrzymiego oszustwa i zwyrodnialstwa jakie miało miejsce przez kilkadziesiąt lat w kościelnym instytucie w Weronie. Jak ognia chce uniknąć dyskusji na temat: „Gdzie jeszcze księża gwałcili dzieci? Czy gwałcą nadal? Dlaczego w sprawę jest ponownie zamieszany KK? Od jak dawna to trwa? W jaki tak naprawdę sposób „szerzono” wiarę na „nowych terenach”? Dlaczego w obliczu kryzysu mamy nadal płacić wysokie myto KK? Kto doprowadził do podpisania Konkordatu i dlaczego teraz jest ambasadorem w Watykanie? Co skłoniło tę dorosłą już osobę do zmiany wiary – oczywiście przed zostaniem ambasadorem – na katolicyzm? Pytań jest bardzo wiele. Celowo tutaj pomijam Inkwizycję…). Przypomnę: Dwudziestu pięciu zwyrodnialców, którzy głosili niepełnosprawnym dzieciom słowo Boże zostało oskarżonych przez swoje ofiary o pedofilstwo. Te (i inne nowoprzybyłe) dzieci były gwałcone przez około trzydzieści lat. Do dzisiaj sprawcy nie zostali ukarani. Ci, którzy nie umarli ze starości (bo przecież nie od wyrzutów sumienia), nadal pełnią swoje wysokie funkcje w KK. O tym pisałem wcześniej powołując się na teksty Polskiej Agencji Prasowej. Nikogo nie interesuje od kiedy tak naprawdę trwało to ohydztwo i zakłamanie. A propos: Co się dzieje z abp. Juliuszem P., wie ktoś? Do aaa...: Ja doskonale wiem co Ty robisz w niedzielę. Przekazujesz znak pokoju i, uspokojony w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i dobrze zrobionego biznesu, czym prędzej pędzisz przed komputer – by, niebawem (kiedy oszołomienie minie), zacząć kąsać... Cóż, był czas przywyknąć... :))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Przystosowująca się sprytna organizacja... :) IP: *.radom.vectranet.pl 11.02.09, 13:09 Chcę dodać do twego wątku o ewolucji to, że obecnie obchodzi się dwusetną rocznicę urodzin Karola Darwina oraz ROK DARWINA (stąd między innymi te tytułowe napisy.) Obchody mają na celu uporządkować wiedzę zapoczątkowaną przez tego geniusza. Obecnie na Wyspach w jego ojczyźnie nie jest z tym najlepiej. Jedynie 25% wierzy absolutnie w teorię ewolucji. 10% wierzy, że Bóg stworzył istoty ludzkie w formie podobnej do dzisiaj. 12% uznaje teorię inteligentnego projektu, starając się połączyć darwinizm z kreacjionizmem. 28% wszystkie te teorie się pomieszały. Trwają więc w ramach obchodów dyskusje, mające na celu tę wiedzę uporządkować. Na wyspach jest tylu niezorientowanych a co dopiero u nas! U nas nauczyciele boją się uczyć o ewolucji, a kreacjionizm podają jako równorzędną teorię pomimo, że taką nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Re: Przystosowująca się sprytna organizacja... :) IP: 193.111.147.* 11.02.09, 13:27 Witaj Nonna. Dziękuję za uzupełnienie wątku. Teraz zacznij obserwować wymienione przez Ciebie wskaźniki. Przekonasz się, że jedne "zlecą", a inne "wzrosną". Wystarczyło tylko na nowo nakreślić "jedynie słuszną drogę"... tak jak to wczesniej bywało. Jak juz coraz więcej ludzi zauważa "błedy merytoryczne" - pstryk, zbierają się fachowcy od kreowania i... medytuja co by tu zmienić, by "opinia publiczna" znowu zaczęła łykać jak pelikan... Za kilka lat nikogo już nie przekonasz jak to było naprawdę. Kto kogo szykanował i kto kiedy co zapoczątkował... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: 193.111.147.* 11.02.09, 15:50 Ja tylko mam nadzieje, ze poniższy tekst to efekt przekręcenia przez dziennikarzy "Times" a nie wpadka Watykanu: "Watykan przyznał, że Karol Darwin głosząc swoje twierdzenia, jakoby człowiek pochodzi od małpy, był na właściwej ścieżce - informuje na swej stronie "Times"". A mnie się wydawało, że Karol Darwin wcale nie głosił iż człowiek pochodzi od małpy, tylko że małpa i człowiek mają wspólnego przodka i drogę ewolucji, ktora się rozdzielila na pewnym etapie. Niby nic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: 82.139.58.* 11.02.09, 17:25 Niby nic... Taki skrót myślowy a ile było pojedynków z tego powodu, ile obrazy :)"Pochodzisz od małpy". Za takie powiedzenie padł niejeden policzek. I co? Watykan mówi, że jest prawdziwe? A ono o ironio, jest nieprawdziwe! Szacuneczku...Uważasz, ze działanie, organizowanie się ludzi podobnie myślących, poprawa edukacji naszych dzieci, nie ma sensu? Według ciebie liczy się tylko ewolucyjna zmiana świadomości i zmiana sytuacji materialnej, bo już materialiści wiedzieli, że od niej zależy świadomość człowieka(najłatwiej sterować biednymi bezbronnymi ludźmi strasząc ich nieszczęściem i piekłem na dodatek). Ja jestem człowiekiem czynu i dlatego wybieram walkę o ludzką świadomość. Zobacz też link: etyka.wordpress.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 19:42 Obawiam się, nonna, że w swoich politycznych planach nie możesz na niego liczyć. On się najwyraźniej spełnia w wyszukiwaniu w necie i wklejaniu na forum codziennie nowych opisów przeżyć molestowanych dzieci. Chyba nie będzie miał czasu ani wystarczającej satysfakcji ze zrobienia czegokolwiek w realu. Tak to już jest z kompulsywnymi grafomanami... :)))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Re: Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: 193.111.147.* 12.02.09, 09:20 Witaj Nonna. Nie podważajmy może tego co powiedział Watykan. To takie niesprawiedliwe i kłujące w oczy innych mieć swoje przemyślane zdanie... Wygodniej i łatwiej jest, becząc pod dyktando, iść bezmyślnie za stadem… Nawet do rzeźni (do czasu oczywiście), albo na… cykliczne strzyżenie. :))))))))))))))))))))))))))))))))) Skoro Watykan uznał, że obecnie jest na „topie” Darwin, to zapewne Watykan ma rację. Watykan zawsze miał rację... Zawsze... I to niektórych uspokaja i automatycznie zwalnia z obowiązku myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków. Niektórych... :)))))))))))))))))) „Wczoraj” Darwin nie pasował im do koncepcji – „dzisiaj” Darwin im do tej koncepcji pasuje. Nie dziwmy się. Przecież oni co jakiś czas zmieniają koncepcję, tak by nadążyć za inteligentną częścią społeczeństwa nie potrzebującego „narkotyku” i „zbiorowej hipnozy”. KK sprytnie dostosowuje się do aktualnego stanu wiedzy. Zmieniają koncepcje na wszelki wypadek, na wypadek – na przykład – przyszłych pytań, czy „kiełkującego” zwątpienia. Co będzie „jutro” jeszcze nie wiadomo, ale jak coś trzeba będzie zmienić to po prostu ogłosi się zmianę i już. Co było „wczoraj” już dawno wymazano z pamięci ludziom, którzy w skrytości ducha zauważyli, że można być tak naprawdę beznadziejnym na co dzień (nie wymieniam nazwy nicka) i jednocześnie pobeczeć sobie odrobinę raz w tygodniu i mają sprawę załatwioną. Mogą znowu próbować dokopać bliźniemu, albo z bezsilności i braku argumentów po prostacku wtrącać się do rozmowy bez pytania, złośliwie wymyślając innym… To im przynosi prawdziwą ulgę... :))))) W ostateczności zmówi się to i owo i wszystko gra. Taki maja układ. Smutnym jest to, że jednocześnie uważają, że są sprytniejsi od tych, którzy ich strzygą... (albo od tych, od których na tym forum odbierają – nazwę to na roboczo – manto na zimno). :))))))))))))))))) Pytasz się mnie: "Uważasz, ze działanie, organizowanie się ludzi podobnie myślących, poprawa edukacji naszych dzieci, nie ma sensu?" Nie wiem dlaczego akurat do mnie kierujesz to pytanie, ale od razu ogólnie na nie odpowiadam: „Uważam, że ma sens. Pisałem o to na tym forum”... :))))))))))))) A o tym, że strach towarzyszył ludziom od dawna i był od zarania dziejów wykorzystywany przez najsprytniejszych do swoich celów również wcześniej pisałem. Nie tylko strach był wykorzystywany, ale również np. ludzka zawiść. Zauważ, że takie powiedzenie, które mniej więcej „mówiło”, że „prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne nim bogaty znajdzie się w królestwie niebieskim” szybko odchodzi w zapomnienie. Kto go dzisiaj używa… Po co drażnić darczyńców... :)))))) Kiedyś było przez kler bardzo często używane – parę lat temu polscy zniesmaczeni „biznesmeni” zapewne porozumieli się w tej kwestii z KK i jest spokój... A było tak pięknie: „Ja jestem biedny, ale tamten – psia mać – jeszcze pożałuje swojego bogactwa”. Takie postrzeganie rzeczywistości pasowało nawet komunie... :))))))))))))))))))))))))) Życzę Ci powodzenia w tej, jak to nazwałaś, walce o ludzką świadomość. Mnie się wydaje, że będzie Ci ciężko, bo ludzie masowo są na co dzień ogłupiani. Na tym polega gra umysłu. Tworzy się coś w wyobraźni na potrzebę chwili i nie da się udowodnić istnienia czy nieistnienia. A świadków nie ma... :))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Re: Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: *.radom.vectranet.pl 12.02.09, 10:16 [...]Życzę Ci powodzenia w tej, jak to nazwałaś, walce o ludzką świadomość. Mnie się wydaje, że będzie Ci ciężko, bo ludzie masowo są na co dzień ogłupiani. Na tym polega gra umysłu.[...] Dzieki!Wiem...szacuneczku! Nie jest lekko. Ludzie lubią status qwo. Już Lem mówił: Gdyby wynaleziono maszynę potrafiącą zwiększać lub zmniejszać inteligencję, były popyt na zmniejszanie; w myśl zasady: NAJSZCZĘSLIWSI SĄ IDIOCI! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Mam nadzieje, że to zwykła pomyłka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 10:45 > Życzę Ci powodzenia w tej, jak to nazwałaś, walce o ludzką > świadomość. A nie mówiłem, że nie możesz na niego liczyć?:) Ale życzenia powodzenia, to w końcu też jakieś wsparcie...:)))))))) > w myśl zasady: NAJSZCZĘSLIWSI SĄ IDIOCI! Chyba jednak nie ma na świecie większych idiotów, niż politycy, którzy jako swój program wyborczy ogłaszaliby podjęcie działań z złożenia unieszczęśliwiających swoich wyborców:)))))))))) No, ale przynajmniej próbowaliby być uczciwi i nie udawali, że ich "mądrość" może komukolwiek przynieść jakikolwiek pożytek. Idioci, ale uczciwi:)))))))))))))) A z resztą... Co ja się będę produkował o idiotyzmie? Nic o nim nie wiem. To jest jedyne pole, na którym walczący ateiści są prawdziwymi ekspertami! W końcu to ich nauce udało się dowieść, że dziedziczą właściwości swoich umysłów po czymś jeszcze bardziej prymitywnym, niż małpy:))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kapucyn Oddam interes w dobre ręce.. IP: 212.59.228.* 12.02.09, 10:51 100 zł na rękę za jednorazowe oddanie spermy-pomysł Autor: Gość: bezrobotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.09, 11:57 Wspaniały pomysł na kryzys i bezrobocie. Dawcy dostają 100 zł na rękę za jednorazowe oddanie spermy, ale dopiero wtedy, gdy pozytywnie przejdą wstępne badania. Ich dane są utrzymywane w ścisłej tajemnicy. - Oddawałem już kilka razy, cieszę się, że mogę pomóc tym parom, które pragną dziecka, a nie mogą go mieć - mówi Marcin, student medycyny. - Wiem, że na Zachodzie oddawanie spermy to nic gorszącego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Dobry interes :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))) IP: 193.111.147.* 12.02.09, 11:54 "Chyba jednak nie ma na świecie większych idiotów, niż politycy, którzy jako swój program wyborczy ogłaszaliby podjęcie działań z złożenia unieszczęśliwiających swoich wyborców:)))))))))) No, ale przynajmniej próbowaliby być uczciwi i nie udawali, że ich "mądrość" może komukolwiek przynieść jakikolwiek pożytek. Idioci, ale uczciwi:))))))))))))))". Oho... Przypomniał sobie, że KK od wieków (dużo wcześniej nim powołał inkwizycję) czynnie angażuje się w politykę... Czyżby... "pierwsza jaskółka"? "Co ja się będę produkował o idiotyzmie? Nic o nim nie wiem. To jest jedyne pole, na którym walczący ateiści są prawdziwymi ekspertami! W końcu to ich nauce udało się dowieść, że dziedziczą właściwości swoich umysłów po czymś jeszcze bardziej prymitywnym, niż małpy:)))))))))))))))". Tak, on jest najwyraźniej czymś zatruty. Najwyraźniej. Pewnie nie zauważył, że "Watykan przyznał, że Karol Darwin głosząc swoje twierdzenia, jakoby człowiek pochodzi od małpy, był na właściwej ścieżce"... hahahahaha Ech... a jeszcze nie tak dawno pisał: "Najzabawniejsze u ateistów jest to, że sami najlepiej potrafią sobie zaprzeczyć". Hmmm... :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Ogon nadal ma w ruchu. Na dodatek pechowo dla niego ktoś wkleił watek o oddawaniu spermy... Może nie zauważy... :))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: InteresWruchu Re: Dobry interes :celowo a nie pechowo,Misiu!!! IP: 212.59.228.* 12.02.09, 12:16 Misia...czarna palona,w ząbek,kędzierzawo kręcona, pachnąca...rano gorąco pita w łóżeczku,przed oddaniem pierwszej spermy! Z < szacunkiem> ...ale tu nie ma zmyłki...to jest życie w demokratycznym kapitaliźmie, jak u wszystkich zdrowych na ciele i umyśle ssaków a nie jakich tam stulejkowatych libertynów antyatelogicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog Re: Dobry interes :)))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 13:53 > Pewnie nie > zauważył, że "Watykan przyznał, że Karol Darwin głosząc swoje > twierdzenia, jakoby człowiek pochodzi od małpy, był na właściwej > ścieżce"... hahahahaha A szacuneczek najwyraźniej nie zauważył, że Watykan nigdzie nie przyznał, że właściwości umysłu człowieka są dziełem ewolucji. Ta to zauważył, że twierdzenie o pochodzeniu choćby samej cielesnej natury człowieka od małpy, może być przekłamaniem dziennikarzy, a nie stanowiskiem Watykanu... Wcześniej faktycznie twierdziłem, najzabawniejsze u ateistów jest to, że sami najlepiej potrafią sobie zaprzeczyć. Ale teraz to odwołuję: o wiele zabawniejsze jest to, że oni prawie nigdy nie widzą sprzeczności w swoich własnych bredniach:)))))))))))))))))) > Na dodatek pechowo dla niego ktoś wkleił > watek o oddawaniu spermy... Może nie > zauważy... Za to Ty zauważyłeś, a jakże! W końcu jest to jakaś szansa dla przypadków z problemami, do których się wyżej przyznałeś: "to Twoja opinia, że tryskałem – ja protestuję":)))))))))))))) Zauważ tylko, że poza dawcą, którego miłosiernie podsuwa Ci kolega, potrzebna Ci jeszcze będzie partnerka, która cudze dziecko będzie chciała z Tobą wychowywać. Obawiam, się, że nie będzie Ci łatwo taką znaleźć. Musiałaby być ślepa i głucha, żeby nie słyszeć ani nie czytać tych nienawistnych bredni, które ciągle produkujesz. I tu chyba jednak wraca problem źródeł Twojej fascynacji wykorzystywaniem seksualnym niepełnosprawnych... :))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antyateolog No, dobra, -wystarczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 14:08 Ja Ci odpuszczam. Trochę się ubawiłem, ale widzę, że jednak naprawdę cierpisz. Wybacz, że Cię podpuszczałem. Tak naprawdę, to nie myślę o Tobie aż tak źle. Może nie na tyle dobrze, żeby się chcieć z Tobą zaprzyjaźniać, ale na tyle, żeby w końcu ulec wzbierającej we mnie już od jakiegoś czasu litości. Zatem: Zdrowia życzę, popisz sobie jeszcze, popodbijaj nikogo nie interesujące wątki, a potem lepiej pomyśl o jakimś relaksie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Fałszywy był, jest i będzie... :))))))))))) IP: 193.111.147.* 12.02.09, 14:10 hahahahahahahaha... Nareszcie sobie przypomniał o "znaku pokoju"... :)))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Fałszywy był, jest i będzie... Szkoda... IP: 193.111.147.* 13.02.09, 10:38 Wynika z tego, że jestem świadkiem kolejnej jego sromotnej rejterady. Kolejnej w żenującym stylu... Do końca, zgorzkniały, próbuje ratować się kłamstwem, rzucaniem obelg i wycinaniem z kontekstu sformułowań, tak by nie wyjść na krańcowego oszołoma. Niestety nie udało mu się. Oto ten specyficznie chory człowiek wypomina mi, że to ja mam problemy (a on – jak rozpłodowy królik bystrzak) widzi to i chyba mi współczuje. Zafascynowany swoimi płynami ustrojowymi (czyżby traci je w samotności lub z kolegami, których tak zawzięcie próbował bronić?) – wkleja kawałek mojego tekstu na dowód prawdziwości swoich podejrzeń: „to Twoja opinia, że tryskałem – ja protestuję” I śmieje się licząc na to, że tym razem nie sprostuję. A przecież prosiłem go kilkakrotnie, by był mężczyzną. Prosiłem, by nie zachowywał się nieetycznie. Niestety... genetyka... Tym razem więc również sprostuję. W oryginale mój tekst brzmi następująco: „Ale do rzeczy. Ułatwiasz mi bardzo pisząc tak jak piszesz (jakbyś walił głową w mur – tak na oślep). Musisz zrozumieć, że moje „pisemne łojenie” z wytryskami (to Twoja opinia, że tryskałem – ja protestuję) Ciebie nie sprawia mi zbytniej satysfakcji”. I podtrzymuję to co powyżej wkleiłem. Pisząc do niego nie tryskałem. Uważam to za zdrowy objaw, on – że coś jest ze mną nie tak. Najwyraźniej się ze sobą nie zgadzamy i w tym temacie. Trochę jest mi przykro, że tak długo „wymieniałem się” słowami z człowiekiem, który okazał się w sumie marnym moralnie. Jego wirtualne, nieudolne próby udawania na siłę kogoś szlachetnego w końcu spełzły na niczym. Został obnażony. Zapatrzony ślepo w swoich kolegów w sutannach (pisząc o jakiejś mojej nienawiści) strzyka jadem na każdego, kto zauważa, że jednak coś w KK nie gra. I to od setek lat. Że może warto by było się zastanowić... Boi się zmian, boi się dowiedzieć, że przez całe życie był manipulowany. Że jego umysłem zawładnęła grupa zorganizowanych osobników. Nie dziwię się, że ślepcem pozostaje do końca. Nie zastanowi się nawet przez moment, że gdyby „parę lat” temu urodziła go Murzynka w środku Afryki, to po dorośnięciu – błyskając białkami oczu i poprawiając sobie kołek umieszczony w rozdętych nozdrzach – wbijałby ochoczo szpilki w szmaciane kukiełki i miarowo ruszając dolną wargą szeptałby „Woo Doo Woo Doo”... i w jakimś narkotycznym szale kąsałby wszystkich, którzy próbowaliby mu wmówić, że jest trochę smieszny... Szkoda, że tak się kończy ta dyskusja. Prymitywne sięganie przez niego po omacku po temat zapłodnienia partnerki i przyszłego dziecka świadczy o tym, że ten nieszczęśliwy człowiek zaszczuty na tym forum ma już dość i tchórzliwie uciekając staje się takim jakim jest naprawdę... Mizernym. Jego zaś notoryczne upieranie się, że fascynuję się gwałceniem przed ołtarzem przez księży niepełnosprawnych dzieci jest moim zdaniem (łagodnie pisząc) bardzo niesmaczne i może świadczyć o tym, że objawy jakiejś paranoi dosięgły go i trzymają mocno w swoich objęciach... Zainspirowany moją wcześniejszą wzmianką o „znaku pokoju” na koniec mamrocze, że coś mi odpuszcza, że lituje się nade mną, obawia się o mnie... Jednak jego obłuda i jego fałszywość, do których przywykł (i do których ma wybitne predyspozycje) nie robią na mnie żadnego wrażenia. Wzruszam ramionami. Wystarczy już tego. Pisząc o jakimś podpuszczaniu mnie wierzy, że nikt nie zauważy iż sam zaczął przysypiać mniej więcej w połowie wpisów (z przedziału 1– 100) na tym wątku. Sieknięty przeze mnie słowem (jak bacikiem umiejętnie po pęcinach) próbował dotrzymać kroku jeszcze przez około dwieście wpisów. I to on pisze o jakimś podpuszczeniu. Zabawne są te jego starania, które roboczo nazwałem „odwracaniem kota ogonem”. Notorycznym. Być może został zainspirowany opowieścią o gnojku, który ukradł zegarek i, by uniknąć kary, sam zaczął krzyczeć, że to jemu ukradli zegarek. Prymitywne, tak jak jego nieudolne starania, by zabłyszczeć w temacie. Cieszę się za to, że mam to szczęście, że nie urodziłem się dużo wcześniej. Chociażby mniej więcej dwieście lat temu. Mam świadomość, że ludzie, którzy w tamtych czasach (i dużo, dużo wcześniej) zaczynali zauważać całą obłudę i zakłamanie KK bardzo marnie kończyli. Bardzo marnie kończyli. Oni i ich rodziny... Im wtedy nie przekazywano znaku pokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: Fałszywy był, jest i będzie... Szkoda... IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.09, 10:55 ooo.... to już koniec? A tak się dobrze czytało. Czekalem na fragment o inteligentnym projekcie i kolejnym sprytnym dostosowaniu sie do zmieniajacej rzeczywistosci... Watykanu. Odpowiedz Link Zgłoś
scher1 Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo 21.02.09, 08:35 No powiedzcie, kto jest ważniejszy: bernardyn czy kapucyn??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 14:09 A który skuteczniej przekonuje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hierarcha Re: "Boga raczej nie ma" Napis na autobusach w Lo IP: 212.59.228.* 23.02.09, 09:34 Bernardyn bo może co noc trzepać kapucyna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w KK? IP: 193.111.147.* 06.03.09, 07:46 Wklejam za Onetem: Ujawnił pedofilię w Kościele - odchodzi z zakonu O. Marcin Mogielski, dominikanin, który rok temu ujawnił aferę pedofilską w szczecińskim Kościele, odszedł czasowo z zakonu - dowiedział się serwis internetowy tvp.info. Po roku zdecyduję, czy moje miejsce jest wśród świeckich, czy w zakonie. W czasie trwania rocznego urlopu, o jaki poprosił o. Mogielski, nie będzie mógł sprawować posługi kapłańskiej, jest zwolniony z obowiązków zakonnych i mieszka poza klasztorem. – Jest to czas spokoju, który ma przeznaczyć na zastanowienie. Nie oznacza to wykluczenia z zakonu czy kapłaństwa – wyjaśnia o. Błażej Matusiak, przeor warszawskiego klasztoru przy ul. Freta. Rok temu dominikanin ujawnił w "Gazecie Wyborczej" wstrząsające zeznania podopiecznych Ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie, którzy mieli być molestowani przez byłego dyrektora ośrodka ks. Andrzeja. Sprawa wywołała konflikt w Kościele. O. Mogielski spotkał się z krytyką części hierarchów. Publicznie zaatakował go abp. Zygmunt Kamiński, jednak w jego obronie stanęli przełożeni zakonni. Nie jest jasne, czy decyzja dominikanina o czasowym odejściu z zakonu ma związek z problemami, jakie go spotkały po ujawnieniu afery - To nie ma bezpośredniego związku ze sprawą molestowania w Szczecinie. Potrzebuję czasu i dystansu, aby przemyśleć sobie najważniejsze kwestie mojego życia ludzkiego, kapłańskiego i zakonnego. Wiele w moim życiu i w moim przeżywaniu świata, się zmieniło – wyjaśnia serwisowi tvp.info dominikanin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.09, 09:12 Co? znowu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Re: To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w IP: *.gprs.plus.pl 08.03.09, 09:51 Ja to ...<znowu...> ...też pytanie,panie...skunnks . A co,mam trzepać kapucyna w ręcznej manufakturze? Dzwony i dzwońce przecież ministranciki obsługują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.09, 18:19 Borsuk to nie skunks chyba? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bernard Re: To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w IP: 212.59.228.* 09.03.09, 12:41 To weź i zajrzyj mu w ....genetykę,od zadu i od razu najlepiej ....zęby, tak po sakryszewsku. Może ktoś zarobi,dentysta, ginekolog albo inny weteryniorz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: To pewnie kolejny przypadek z pedofilstwem w IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.09, 17:52 Odpowiedź godna autora? Bernard otrząsnij sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Tym razem w Grecji... "więź duchowa"... IP: 193.111.147.* 10.03.09, 14:57 WP: Grecka policja poinformowała o aresztowaniu przełożonego (igumena) klasztoru prawosławnego, który w latach 1988-2007 miał dopuścić się molestowania seksualnego sześciu nieletnich nowicjuszy. 68-letni obecnie przełożony monasteru w okolicach Aten jest także podejrzany o nadużywanie swych wpływów dla czerpania korzyści seksualnych od 15 innych osób, przebywających w klasztorze. Ich wieku nie sprecyzowano. Od marca sześciu dawnych nowicjuszy, w wieku od 18 do 34 lat, złożyło na policji zeznania obciążające igumena. Według komunikatu policyjnego, "stosował on przemoc psychiczną" wobec ofiar, wykorzystując nawiązaną z nimi "więź duchową". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonna Koniec IP: 82.139.58.* 10.03.09, 20:53 Watek zaczęłam. Dyskusja rozwijała się pięknie. Zmarła śmiercią naturalną, a z nią Bóg chrześcijan. Teraz powiem: Ciszej nad tą trumną! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... Statystyka... i pogoda... :))))))))))))))))))))))) IP: 193.111.147.* 11.03.09, 08:48 WP: Na niedzielne msze przychodzi coraz mniej wiernych. Ubiegły rok był najgorszy. Badania frekwencji prowadzone są od 30 lat. Ze wstępnych wyników dorocznej akcji liczenia wiernych we wszystkich parafiach wynika, że obowiązku regularnego uczestniczenia w niedzielnej mszy przestrzega zaledwie 38 procent katolików. To aż o 6 proc. mniej niż rok temu. Dziennik "Polska" wskazuje, że do tej pory za najgorszy uchodził rok 1993, kiedy w czasie akcji liczenia wiernych księża odnotowali, że na niedzielną mszę przyszło tylko 43,1 proc. wiernych. Potem frekwencja nieco się poprawiła, a w 2007 roku wyniosła nieco ponad 44 proc. Księża tłumaczą, że za rekordowo niską frekwencję odpowiada zła pogoda (liczenie wiernych odbyło się 23 listopada). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szacuneczek... I wracamy do Włoch... IP: 193.111.147.* 11.03.09, 14:56 ONET: Kościelny dom opieki zgotował horror pacjentom Dwunastu pacjentów domu opieki w Kalabrii, na południu Włoch, zaginęło bez śladu, a 15 zmarło w tajemniczych okolicznościach - takie są nagłośnione przez media ustalenia śledztwa w sprawie kościelnego Instytutu imienia Jana XXIII w miejscowości Serra d'Aiello. Te szczegóły w sprawie skandalu z "domem horroru", jak został nazwany ten dom opieki przez prokuratora, wyszły na jaw w trakcie dochodzenia, dotyczącego stwierdzonych tam oszustw i malwersacji. Pod zarzutem sprzeniewierzenia 13 mln euro w lipcu 2007 roku został zatrzymany szef instytutu ksiądz Alfredo Luberto. Jego proces ma wkrótce się rozpocząć. Prokurator, zajmujący się tą sprawą, powiedział, że trudno uwierzyć w to, że 12 podopiecznych instytutu dosłownie "przepadło bez wieści". - To bardzo niepokojące incydenty, które próbujemy wyjaśnić, a ponadto staramy się ustalić dokładne przyczyny śmierci pewnej liczby innych rezydentów - oświadczył prokurator. Śledczy zwracają uwagę na wysoką liczbę "dziwnych incydentów" i "tajemniczych obrażeń" wśród pacjentów, wśród których byli ludzie starsi, niedołężni oraz chorzy psychicznie. Dom, założony w latach 50. XX wieku, od lat 70. był zarządzany przez fundację, kierowaną przez arcybiskupa miasta Cosenza. Przez dekady uchodził za wzorcową placówkę opiekuńczą. Sponsorowany był przez różne organizacje i firmy. W październiku 2006 roku ujawniono, że zarząd instytutu sprzeniewierzył miliony euro, podczas gdy personel zarabiał bardzo mało, a kilkuset podopiecznych przebywało w straszliwych warunkach sanitarnych. Na liście podejrzanych znalazło się ponad 20 osób. I właśnie, gdy prowadzono dochodzenie w sprawie tych oszustw i zaniedbań, wyszły na jaw liczne tajemnicze przypadki zniknięć oraz śmierci. Jeden z nich opisuje w środę dziennik "La Repubblica". Dotyczy on niewyjaśnionego do tej pory zniknięcia w 2001 roku 29-letniego pacjenta, które to zniknięcie dyrekcja domu opieki usiłowała przez dłuższy czas zataić, nie informując nawet o tym rodziny. Mężczyzna miał kłopoty z poruszaniem się, dlatego też jego brat nie uwierzył w późniejsze zapewnienia personelu, że oddalił się sam z domu i przepadł bez śladu. Według relacji świadka mężczyzna został siłą wyprowadzony z pokoju przez dwie osoby. Co się z nim stało - nie wiadomo. Rodzina nie wyklucza, że mógł paść ofiarą handlu organami. Odpowiedz Link Zgłoś