27.03.09, 10:29
Kobietki jakie macie wrażenia z Waszych porodów? Bo ja wspominam nawet miło.
Najgorsze były skurcze na rozwarcie, a jak przyszły parte to mnie nic nie bolało:)
Gorzej wspominam szycie.
Ale dla mnie poród to naprawdę coś wyjątkowego, mistycznego, kiedy ujrzałam
moją ślicznotkę zapomniałam o bólu.
Pobyt w szpitalu też wspominam miło. Położne i pielęgniarki spisały się na
medal. Rodziłam w Ostrowcu Św.
Jeśli macie ochotę- piszcie ;)
Obserwuj wątek
    • ivinka275 Re: Poród 27.03.09, 11:59
      ja z innym pytaniem ;)
      Aga, widze, ze rodzilas w Ilzy, ja tam lezalam przed porodem kilka
      dni, powiedz mi jak sie nazywa taki przystojny mily lekarz wlasnie
      stamtad? tylko jego milo wspominam z tamtego pobytu i chcialabym
      znac nazwisko :)
      • ivinka275 Re: Poród 27.03.09, 12:00

        o, nei rodzilas w Ilzy, ale gapa ze mnie
        ale znasz tamtejszych lekarzy :)
        • agnieszkadrab1980 Re: Poród 27.03.09, 17:36
          Iwinka od 2005r nie mam kontaktu z iłżeckimi lekarzami. A ci co pracują na
          oddziale to:
          1. lek. WOJCIECH MAROSZYŃSKI , specjalista położnictwa i ginekologii- Ordynator
          2. lek. ANDRZEJ PALA, specjalista położnictwa i ginekologii - z-ca Ordynatora
          3. lek. JOANNA DĄBROWSKA-JASTALSKA, specjalista położnictwa i ginekologii
          4. lek. GRZEGORZ LESISZ - specjalista położnictwa i ginekologii - asystent
          5. lek. PIOTR KIELSKI, specjalista położnictwa i ginekologii
          6. lek. ANDRZEJ WÓJCIK, specjalista położnictwa i ginekologii
          7. lek. ANNA WILCZYŃSKA -asystent
          Musiałaś mieć do czynienia z asystentami Lesiszem albo Kielskim, a tych niestety
          nie znam.
    • patsy79 Re: Poród 27.03.09, 13:30
      ja miałam poród nietypowy :) tzn nie wiem co to skurcz i ból przy porodzie, mimo
      kilku dawek oksytocyny :) nic mnie nie bolało, tak jak teraz siedzę bezboleśnie
      tak i wtedy było :) gorzej było po porodzie, bo u mnie cc :)
      • kamar26 Re: Poród 27.03.09, 15:52
        hej
        rodziłam w październiku 2008 więc wspomnienia mam świeże, bóle na rozwarcie w
        połączeniu z lewatywą to był dla mnie koszmar za to parte to już sama
        przyjemność :-))
        cały czas fajna atmosfera bo trafiłam na lekarkę która prowadziła moją
        ciążę!!!no i jak na pierworódkę to szybko poszło ok 22 zaczęły się skurcze
        (takie co 3 min ale nie za mocne) a Adaś był na świecie już o 5:20
        Później mi go przynieśli spał słodziutko i cisza była, aż przyszła położna
        spojrzała na mojego Aniołka powiedziała "o jaki cichutki i słodko śpi..." a mój
        dzieć otworzył oczka i od tamtej pory wycie przez trzy dni i dwie noce w
        szpitalu!!! poza tym trafiłam na jakieś felerne położne, np jak powiedziałam że
        mi słabo i zaraz zemdleje to kazały mi wstać wyprowadzić dziecko i przewietrzyć
        pokój :-))))- wszystko to na Józefowie
        ale jak mówią z czasem się zapomina te złe rzeczy a u mnie ten czas chyba
        nadchodzi...
        Ps mam nadzieję że nie wystraszyłam swoją opowiastką żadnej przyszłej radomskiej
        mamusi;-))
    • inia33 Re: Poród 27.03.09, 15:45
      dwa razy rodziłam, sn bez znieczulenia, pierwszy poród książkowy,
      bóle owszem, i to takie, że prawie mdlałam w przerwach między nimi,
      ale nawet nie jęknęłam, parłam cuudnie, położna z podziwu nie
      mogła wyjść;)
      drugi poród to jakaś masakra, ból był tak potworny, że wreszcie
      zrozumiałam babki drące się podczas porodu, sama wyłam na cały szpital... po tym drugim porodzie nabawiłam się urazu i stwierdziłam,
      że NIGDY WIĘCEJ!!!
    • patir23 Re: Poród 27.03.09, 20:39
      ja wspominam ogolnie milo,mialam rodzinny wiec moze bliskość męża mnie jakoś
      wspierała. rodziłam na józefowie,lekarz prowadzący odbierał więc tu nie było
      problemów...nawet szycie nie bolało. no a poza tym jak kazda skurcze
      bolesne,porod z kroplówki bo po terminie. i jak na pierwszy poród to trwał rowne
      4 godz...na cale szczescie.
      • palisanderka Re: Poród 28.03.09, 11:05
        Pierwszy poród miał być w terminie po oksytocynie, niestety zadziałała jak mój
        lekarz schodził z dyżuru , zaczęło się o 5 rano, a skończyło 21.30 cesarskim
        cięciem, w trakcie którego byłam pół przytomna, potem depresja , 11 dni w
        szpitalu , wada serca u syna , brak pokarmu , koszmar. Poród w Warszawie. W
        trakcie całego pobytu tam spotkałam dwie miłe i pomocne osoby ( takie z
        powołaniem ). Drugi poród Radom , tym razem od razu cesarskie cięcie, choć
        lekarze namawiali mnie na poród siłami natury nawet się nad tym nie
        zastanawiałam , po traumie jaką przeżyłam poprzednim razem, nie było mowy o sn.
        I mały urodził się zdrowy, ja byłam szczęśliwa , po dwóch godzinach przystawiłam
        go do piersi. Dziś ma 7 miesięcy, a ja dalej karmię. Dopiero teraz odkrywam
        uroki macierzyństwa.
    • marzena604 Re: Poród 28.03.09, 15:37
      Rodziłam w 2005 roku i od początku to był jakiś koszmar. Bóle z kręgosłupa tak
      straszne, że miałam ochotę opuścić swoje ciało i gdzieś uciec. Syn urodził się
      zdrowy, ale to był dopiero początek. Nie mogłam chodzić po porodzie-jak się
      prostowałam to mdlałam. Pielęgniarki mimo moich próśb tylko raz pomogły m się
      wykąpać (bo przecież pani musi sobie radzić sama!)-przez to przetrzymywałam mocz
      (bo wiedziałam, że będę musiała jakoś iść potem pod prysznic) i nabawiłam się
      zakażenia rany. Rozeszły mi się szwy i po 11 dniach leżenia w szpitalu na
      odchodne znów mnie zszyli. A Maluszek w drugiej dobie zgorączkował. Zabrali mi
      go na noc bez słowa, rano dowiedziałam się o tym, że jest na silnym antybiotyku
      i że wysoko gorączkował w nocy i był apatyczny. A neonatolog mi powiedziała
      wprost, że to moja wina bo w połowie ciąży miałam infekcję gardła i brałam
      antybiotyk (po konsultacji z ginekologiem-powiedział, że jest słaby i
      nieszkodliwy dla dziecka). Psychika mi całkiem siadła jak pod koniec pobytu
      znieśli mnie na oddział septyczny na którym było chyba 15 st (to był luty) i
      dogrzewałyśmy się farelka, a podczas jak mnie nie było w sali, bo miałam
      czyszczoną ranę, pielęgniarka powiedziała, widząc płaczącego syna, że "co to za
      matka, na wszystko ma czas, tylko nie dla syna". Poza tym w łazience (i na
      septyczny i na położnictwie) też było zimno, bo pielęgniarki paliły tam
      papierosy i wietrzyły zostawiając otwarte okno. A te wszystkie rewelacje
      spotkały mnie w Radomiu na Narutowicza. Jakby jeszcze któraś z Was się
      zastanawiała gdzie rodzić, to ten szpital proponuję omijać szerokim łukiem.
      Pozdrawiam.
    • agamama123 Re: Poród 28.03.09, 16:49
      Rodziłam 3 razy - łączny czas wszystkich porodów to 8 godzin:)Pierwszy
      najbardziej stresujący bo przedwczesny w 33 tc - do tego z zzo. Syna położna
      wycisnęła mi z brzucha. Ale sam poród - dość lekki. Drugi - budziłam zgrozę na
      oddziale (rodziłam w warszawie na Karowej)bo przy 7 cm rozwarcia nie miałam
      skurczy:) Trzeci... jeden party i moje pytanie na widok dziecka na brzuchu: to
      już?????
      Mogę rodzić:) Bułka z masłem.
      Aaaaa.... rodziłam 2 razy w Warszawie i raz na Józefowie - i nie da się tych 2
      miejsc porównać. Pierwsze 2 porody: opłacone, osobne sale srata pierdata...
      Radom: poród bez męża na bloku porodowym... i anielska położna, świetna opieka -
      radom pokonał warszawę:)
    • lukrecja34 Re: Poród 29.03.09, 12:40
      pierwsze dziecko rodziłam 11 lat temu na Narutowicza.najpierw odeszły mi wody i
      bez żadnych skurczy,z 3 cm rozwarciem wylądowałam na patologii ciąży.na drugi
      dzień już na porodówce skurcze się wreszcie zaczęły i do 7 cm było lajcikowo a
      potem położna przebiła mi pęcherz i odeszły już wszystkie wody i dostałam wtedy
      takich bóli z szyjki,że gryzłam podłogę i wyłam na całą porodówkę.na szczęście
      trwało to tylko 3 godziny i bardzo pomagał mi mąż.urodziłam Tomasza
      zdrowego,ślicznego i bez nacinania,pęknięcia i szycia.
      drugi poród był 1,5 roku temu,też na Narutowicza,tym razem bez męża (czego do
      dziś żałujemy choć poród był lekki).dostałam bóli o 4 rano w sobotę,o 7 byliśmy
      na porodówce z 2 cm rozwarciem.bóle były znośne-w porównaniu z pierwszym razem
      to jakby ich wogóle nie było.po prostu leżałam sobie,oddychałam,nawet łazić mi
      się nie chciało i cały poród nawet na chwilkę nie zeszłam z łóżka.KTG pokazywało
      prosty wykres a rozwarcie robiło się szybciutko-i tym sposobem dotrwałam do
      10,30.wtedy,bo dość bolesnych 5 partych pojawiła się Ania.niestety dostała 8 pkt
      i początkowo nie widziałam jej bo położne ją zabrały.po 5 minutach już było
      ok.tym razem też nie byłam nacięta,lekko pękłam na 2 powierzchowne szwy.
      w obu przypadkach miałam fantastyczne położne,świetne pielęgniarki i nie mogę
      jednego złego słowa powiedzieć.
      jedyny minus tego wszystkiego to depresja poporodowa,która przyplątała się po
      Ani i trzymała mnie ok. pół roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka