Jak w tytule wątku.
Mam 38 lat i widzę, że z roku na rok zdrowie mi siada. Po odebraniu wczoraj wyników badań a dzisiejszej wizycie u rodzinnego to już w ogóle załapałam doła

Mamy koniec marca a dla mnie rok zaczął się 3 diagnozami.
Może zacznę od początku.
W wyniku niedotlenienia przy porodzie mam wadę wzroku i słuchu. Słuch mi stopniowo siada, w przeciągu 2 lat znaczne pogorszenie.
Od 2015 zdiagnozowano u mnie endometriozę z badania hist-pat.
Od 2017 mam niedoczynność tarczycy.
Od 2018 anemię - mój organizm nie przyswaja żelaza, musze wspomagać się lekami.
Od 2019 dziwny wyprysk na nodze, w 2024 (tak, 5 lat) zdiagnozowano u mnie, że to obrzęk limfatyczny.
2025 - IO, jakieś problemy z prolaktyną, biorę leki.
I dziś - najprawdopodobniej RZS

Wyniki są niejednoznaczne bo współczynnik reumatoidalny RF wynosi 33 (norma 15), OB 15 (norma 12) CRP 2 (norma 5). Za to p/c przeciw cyklicznemu cytrulinowanemu peptydowi 3 (accp) 2 500 (norma do 17). Nawet lekarz zaniemówił na ten wynik.
Wiem, że inni mają gorzej. Wiem, że są gorsze choroby. Wiem, że mogłabym mieć gorzej. Ale i tak jestem przerażona ilością chorób jakie mnie dopadły. Może komuś się wydawać, że to nie są aż takie poważne choroby ale dla mnie sytuacja jest nieciekawa. 8 lat temu była tylko endo niby zaleczona i niedoczynność. A dziś chorób przybyło.
Jeszcze nie wiem czy nie czeka mnie operacja oczu ale to się dowiem w przyszłym tygodniu.
Pocieszenia szukam, ojojania i w ogóle.
Wiem tyle, że na najprawdopodobniej większość z tego jest spowodowana silnym, wieloletnim stresem na tle rodzinnym.
Tak potrzebowałam się wyżalić bo nie mam gdzie