czwartek.r
26.06.09, 11:37
W samym centrum Europy, w Polsce, w dużym mieście Radomiu,
rozciągają się łąki. Dziwne, ale to miejsce pozostaje niezabudowane
od XIV wieku. Kryje ono bezcenny archeologiczny skarb, wart
wykorzystania – gród sprzed tysiąca lat
Zielony obszar nosi nazwę Piotrówka. 80 hektarów trawy w centrum
miasta. Los, dzieje, historia umówiły się i sprawiły, że te tereny,
podmokłe, nawilżane przez rzeczkę o apetycznej nazwie Mleczna,
pozostają niezabudowane od czasów Kazimierza Wielkiego. Wcześniej
kwitł tam wczesnośredniowieczny gród, w kilku osadach – targowej,
wytapiającej żelazo, rolnej – kipiało życie. Ale XIV-wieczna lokacja
przesunęła miasto obok, a pozostałości dawnego życia pochłonęła
woda, błoto, zarosła je trawa.
– I dzięki Bogu! – zaciera ręce prof. Andrzej Buko, archeolog,
mediewista, badacz początków państwa polskiego. – Woda świetnie
konserwuje drewno, najlepszym przykładem Biskupin. Na szczęście nikt
nie osuszył tych podmokłych i bagnistych terenów, w przeciwnym razie
dziś już tam pod trawą, o ile w ogóle rosłaby tu trawa, pozostałoby
kilka suchawych patyków. A tak, jest tam średniowieczny gród. A my
go wydobędziemy spod tej trawy. Władze miasta są na tyle mądre, że
ulokują w tym miejscu archeologów, a nie deweloperów. Zamiast bloków
mieszkalnych powstanie archeologiczny skansen.
Średniowieczna tajemnica
Na grodzisku Piotrówka prowadzono już wykopaliska, w latach 60. XX
wieku. Ale nie było lidera tych badań, ktoś z uczestników umarł,
ktoś przeszedł na emeryturę, suma sumarum wykopane zabytki tkwią w
magazynach, dokumentacja w archiwach. Jednym słowem, łopaty powinny
pójść ponownie w ruch w tym tajemniczym miejscu.
Już sama nazwa jest intrygująca, laikom niewiele mówi, ale
specjaliści od średniowiecza wiedzą, że najstarsze kościoły
fundowano pod wezwaniem św. Piotra. W Radomiu pozostała po nim tylko
nazwa, chociaż kto wie, może pod trawą są także fundamenty?
Początek grodu sięga IX wieku. Takich grodów na terenie Polski były
setki. Badania ostatnich lat dowiodły, że Piastowie, budując swoje
państwo, większość z nich zniszczyli, spalili, zburzyli, a jeśli nie
równali ich z ziemią, to tylko dlatego, że nie było wówczas
buldożerów. W miejsce zniszczonych wznosili nowe grody. Obłęd? Nic
podobnego, w ten sposób likwidowali starą, plemienną strukturę
władzy, stare autorytety. W ich miejsce kreowali nową, państwową
strukturę administracyjną i militarną. Nowe grody obsadzali swoimi
ludźmi. Dlaczego gród w Radomiu nie podzielił tego losu? Wyjątków
jest niewiele, na przykład Kraków, Wolin, Giecz, Kalisz, Kołobrzeg –
ale to były potężne ośrodki, warte zachowania. Czy Radom był grodem
tej rangi, wartym zachowania? – Wydaje się, że to jedyne
wytłumaczenie przetrwania grodu podczas piastowskiej
państwowotwórczej burzy – uważa prof. Buko.
Kolejna tajemnica to tożsamość mieszkańców grodu. Kim się czuli?
Jedna z pobliskich osad nosiła nazwę Mazowszany, a to oznacza, że
traktowano jej mieszkańców jako obcych, przybyszów z Mazowsza. Gród
należał do archidiecezji krakowskiej, a to oznacza przynależność do
Małopolski. No, ale przecież Radom to nie Małopolska. Czy czuli się
radomianami? Czy byli “u siebie”? W tym regionie osadnictwo było
bardzo intensywne, naukowcy zlokalizowali setki
wczesnośredniowiecznych stanowisk. Świadczy to o tym, że istniała
tam wówczas jakaś silna wspólnota. Ale z czego ci ludzie żyli, skoro
wokół rozciągała się puszcza?
Archeolodzy wydobyli (podczas wcześniejszych wykopalisk) wiele
przedmiotów importowanych. To wskazówka, że populacja ta miała się
dobrze, miała trwałe podstawy bytu. Skąd zatem brała się ta
zasobność? – Z handlu. Z korzystnego położenia w pobliżu szlaków
handlowych wiodących do Wielkopolski, na Pomorze, na Ruś –
podpowiada prof. Buko. – To zadecydowało, że włączając te ziemie do
tworzonego państwa, Piastowie nie postąpili po swojemu, czyli nie
zniszczyli starego i nie zbudowali w pobliżu nowego grodu. Dzięki
temu miasto rozwija się nieprzerwanie do dziś.
I właśnie od dziś będzie się liczyć nowa era w dziejach miasta.
Radni postanowili, że Radom będzie słynny dzięki archeologii. Nad
wykopaliskami będą czuwać specjaliści z Instytutu Archeologii i
Etnologii Polskiej Akademii Nauk, stosowna umowa, na razie na pięć
lat, już jest podpisana. Nikt tu nie zbuduje domów, powstanie
skansen archeologiczny, ale taki, że będą do niego przyjeżdżali
ludzie z całej Europy, podobnie jak przyjeżdżają do Biskupina.
Więcej niż Biskupin
Po trawie Piotrówki już uwijają się geografowie z uniwersytetu
warszawskiego, wiercą, pobierają próbki pyłków roślin i mikrofauny,
odtworzą wczesnośredniowieczny krajobraz i przebieg koryta rzeczki
mlecznej, która dziś jest kanałem melioracyjnym biegnącym prosto jak
strzelił. jeszcze trochę, i Mleczna popłynie tak jak tysiąc lat
temu. jeszcze trochę i się okaże, czy teren nadawał się do siania
zboża czy może raczej do sadzenia drzew owocowych albo wypasu bydła.
Archeolodzy wejdą na trawę jesienią tego roku. Wiele placówek
polskich i zagranicznych chce uczestniczyć w tym projekcie. – Będą
to ogromne badania, które właściwie nigdy się nie skończą. Ja
przejdę na emeryturę, poprowadzą je inni – mówi prof. Buko. W miarę
odkopywania obiektów będą one konserwowane i część z nich trafi do
skansenu.
Obszar zostanie zbadany nowoczesnymi metodami – magnetometrem
protonowym, georadarem, metodą elektrooporową. Będzie wydzielony
obszar poligonowy do ciągłego prowadzenia wykopalisk. Powstanie tam
letnia szkoła archeologiczna dla studentów polskich i zagranicznych.
Wszystko to świadczy o tym, że coraz mądrzejsi są i archeolodzy, i
włodarze miasta. Ci pierwsi działają w ramach programu “Archeologia
i społeczeństwo” z myślą o dzisiejszych małych ojczyznach, które w
przeszłości miały kluczowe znaczenie dla dziejów regionów i Polski.
Na przykład, do Instytutu Archeologii i Etnologii PAN już zwróciły
się władze Santoka, dawnego grodu na pograniczu polsko-niemieckim, z
propozycją działań podobnych do tych w Radomiu. I władze Chełma
również, ponieważ też dysponują skarbem w postaci średniowiecznego
pałacu Daniela Halickiego.
Dla nich współpraca z archeologami uwieńczona powstaniem skansenu
jest po prostu “miastotwórcza”. Ruiny zamków, klasztorów, twierdz
nie muszą być martwe, po stuleciach mogą ożywiać współczesne miasta.
Krzysztof Kowalski 26-06-2009, ostatnia aktualizacja 26-06-2009
01:47
www.rp.pl/artykul/275010,325404_Terra_incognita_.html