Dodaj do ulubionych

sama nie dam rady...

30.12.07, 16:53
poproszę o modlitwę o prawdziwego przyjaciela.

Pozdrawiam wszystkich tu piszących.
Obserwuj wątek
    • urmila Re: sama nie dam rady... 30.12.07, 19:09
      Myslę, że powinnaś pomodlić się sama....
      Nikt dla Ciebie nie załatwi tej sprawy:)
      Podam Ci modlitwę, którą możesz modyfikować dla swoich potrzeb.....
      To jest modlitwa do Umabela, który pomaga znaleźć miłość w życiu...

      pomaga w odnalezieniu partnera i pociesza samotnych.

      Niech będzie Bóg uwielbiony. Niech będzie uwielbione święte Imię jego. Niech
      będą błogosławione Chóry Archaniołów i wszystkie Zastępy Aniołów stojące przed
      Tronem Pana. Niech będzie pozdrowiony Anioł UMABEL, którego Pan powołał, aby
      niósł pomoc tym, którzy się do niego zwracają. O święty Aniele UMABELU,
      ja......... wzywam Cię przez święte Imię JAHWE, wysłuchaj mnie.
      Prosze Cie byś przybył mi na pomoc i pocieszył w samotności i trudnych
      chwilach. pomóż mi cierpliwie przetrwać dni i wieczory, w których ogarnia mnie
      żal, smutek i udręka. Niech zstąpi na mnie światło Twojej radości, a wszystko
      co było złe, przeminie i nigdy nie powróci. Ufam, że nadejdzie dzień, gdzie
      spotkam prawdziwa miłość i cieszyć się będę i radować. Dopomóż mi proszę, abym
      mógł znaleźć dobre i szczere uczucie, któremu oddam całe serce. Niech dane mi
      będzie kochać i być kochanym i tym uczuciem wypełnić całe swoje życie. Niech
      dusza moja żyje i napawa się miłością, w której Bóg będzie miał upodobanie.
      Przyjmij modlitwy moje Aniele UMABELU i z miłością zanieś je przed Majestat
      Pana, który jest dawcą wszelkiego dobra, a ja uwielbię święte imię Jego po
      wszystkie dni życia mego. Amen
      • ag_at5 Re: sama nie dam rady... 30.12.07, 19:34
        A to ciekawe.
        Miłości już nie szukam. Nie każdemu dane jest w tym życiu kochać i
        być kochanym. Męża mam.
        Przyjaciela - mądrego, światłego człowieka chciałabym mieć koło
        siebie. Takiego, który doradzi, pomoże... zrozumie.
        I którego nie pogonię ani nie zniechęcę podczas pierwszej rozmowy...

        Tak czy inaczej - dziękuję :)
        Zmodyfikuję:)
        • azza4 Re: sama nie dam rady... 30.12.07, 20:10
          Hmm...dziwne troche to co piszesz.Wynika z tego,ze posiadanie meza
          pozbawilo cie milosci i nadzieji na nia.Teraz to juz tylko potrzebny
          Ci przyjaciel ktory ukoi smutek.Moim zdaniem nie znajdziesz
          prawdziwego przyjaciela jesli nie zaczniesz wierzyc w milosc i to
          przede wszystkim do samej siebie.Moze potrzebny Ci bardziej
          psycholog do wygadania sie.Osoba,ktora doradzi i dotrze do
          prawdziwego sedna sprawy.Moze dobra wrozka?
          • urmila Re: sama nie dam rady... 30.12.07, 21:00
            O przyjaciela czasem trudniej niż o miłość mężczyzny ....
            Jeśli potrzebujesz pogadać, zawsze możesz pisać tutaj.... Jestes anonimowa więc
            niczego sie nie obawiaj:)
    • ag_at5 Re: sama nie dam rady... 31.12.07, 08:59
      Azza4 - MIłOŚĆ - jeżeli wyciągasz po coś rekę i zawsze dostajesz po
      łapach, wyciągasz wnioski.
      Przyjaciel - nie przytulanka tylko MENTOR.
      Dziękuję za rady:)

      Urmilo, zapewne skorzystam z zaproszenia.

      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)))
    • ag_at5 Wiecie co... 21.02.08, 10:03
      Przedwczoraj wydarzylo sie cos niezwyklego. Nie, nie z zewnatrz.
      Poczulam w sobie tak wielka milosc, cieplo - ach, nie wiem jak to
      opisac - ale bylo to cos przepieknego:)
      Moze jednak nie jestem "sama" - pomyslalam...
      • azza4 Re: Wiecie co... 21.02.08, 14:26
        Ciesze sie :))))Moze to byl powiew tego nowego,dobrego co w koncu do
        Ciebie przyjdzie?Aniol dal Ci znak,ze razem dacie rade ;)))
    • laurencja5 Re: sama nie dam rady... 21.02.08, 15:19
      Ja tak pragnęłam mieć chociaż przyjaciela, i moje pragnienie się
      zrealizowało. Ale po pewnym czasie poczułam coś więcej niż typową
      przyjaźń. Jednak pozostaliśmy tylko przyjaciółmi takimi aż do
      grobowej deski :)Nadal jestem samotna, ale nie osamotniona.

      Prośby o znalezienie "drugiej połówki" do jakiego anioła/archanioła
      najlepiej kierować? Albo nie rozmyślać zbyt wiele, to może
      wtedy się pojawi nagle znienacka miłość :)Należy zaufać
      przeznaczeniu? Co o tym sądzicie?
      • ag_at5 Re: sama nie dam rady... 21.02.08, 17:27
        Przyjazni w/g mnie nie nalezy mylic z potrzeba fizycznej milosci.
        Trzeba nuczyc sie rozumiec, wyczuc siebie i swoje zapotrzebowanie.
        Choc - tylko ludzmi jestesmy :)

        - Nie pragne "chociaz przyjaciela" - tylko: " PRZYJACIELA":)
        - zaufac, ale - nie siedziec w domu!; byc pewna, ze to sie zdarzy!

        Azza - ilez Ty masz w sobie ciepla:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka