Dodaj do ulubionych

Pytanie na serio

24.04.08, 18:04
Ok, troche sie ponabijalem z niektorych watkow, ciezko mi bylo sie oprzec,
strasznie sie denerwuje jak wciska sie ludziom ten caly religijny, duchowy i
bioenergetyczny chlam.
Pytanie:
Jak zdrowy na umysle czlowiek moze w to wierzyc i co gorsza kierowac sie tym w
zyciu?
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 24.04.08, 18:17
      Odpowiem:
      Wiara, przekonania, ścieżki duchowe - to indywidualna sprawa
      drugiego człowieka. Można o tym dyskutować, polemizować, ba - nawet
      się sprzeczać. Byle z kulturą. Najlepiej z minimum wiedzy o
      przedmiocie dyskusji. "Czym bowiem trzaskanie cierni pod kotłem, tym
      śmiech głupca". Ot i wszystko.
      • m_caliban Re: Pytanie na serio 25.04.08, 11:09
        Opanowanie "minimum wiedzy o przedmiocie dyskusji" zalecałbym przede
        wszystkim tej całej gromadzie "życzliwych", którzy różnego rodzaju
        zagubionym, a często chorym ludziom usiłują "pomóc", polecając im
        różnej maści szarlatanów i oszustów, a w gruncie rzeczy,
        potwierdzając ich wiarę w różne dziwne rzeczy, "pomagają" im brnąć
        głębiej w chorobę. Osoba chora psychicznie nie wie, skąd się bierze
        jej choroba, wie tylko, że coś jest nie tak - i utwierdzanie takiej
        osoby w przekonaniu, że za jej cierpienie odpowiadają duchy,
        pasożyty astralne, demony, które jakiś "uznany radiesteta" może
        wygonić jest - tak zwyczajnie, po ludzku - świństwem.
        Choroby umysłu leczy psycholog, psychiatra, neurochirurg - za darmo.
        Nie magiczny pan Kazio wymachujący różdżką za sto złotych od seansu.
        • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 25.04.08, 18:41
          A moim zdaniem, zwyczajnie i po ludzku świństwem jest wmawianie
          komuś choroby psychicznej. Bez jakiejkolwiek wiedzy o danej osobie,
          jej historii, przeszłości, wcześniej podejmowanych przez nią
          działaniach.
          No chyba, że zaprzysięgły materialista naukowiec po cichu praktykuje
          jakieś formy jasnowidztwa.
          A tak poza tym szanowny Pan, psychiatra może? Czy neurolog lub
          psycholog? Bez prywatnej praktyki oczywiście. I skąd ta poruszajaca
          wiedza o magicznych Panach Kaziach? Z autopsji czy za dużo Harrego
          Pottera się pod ławką czytało.
          • m_caliban Re: Pytanie na serio 25.04.08, 19:26
            > A moim zdaniem, zwyczajnie i po ludzku świństwem jest wmawianie
            > komuś choroby psychicznej. Bez jakiejkolwiek wiedzy o danej
            osobie,
            > jej historii, przeszłości, wcześniej podejmowanych przez nią
            > działaniach.

            Właśnie po to w praktyce psychiatrycznej istnieje takie coś jak
            diagnoza. Nie wiem czy wiesz, ale żeby leczyć jakąś chorobę,
            najpierw się ją diagnozuje. Na podstawie badań. Wypracowanych
            poprzez lata badań podstawowych, studiów i praktyki. W porównaniu
            z "diagnozą" polagającą na tym, że pan Kazio pomacha wahadełkiem
            albo przesunie rękami nad czyimś czołem - trudno to nazwać
            wmawianiem, n'est pas?

            > A tak poza tym szanowny Pan, psychiatra może? Czy neurolog lub
            > psycholog? Bez prywatnej praktyki oczywiście. I skąd ta
            poruszajaca
            > wiedza o magicznych Panach Kaziach?

            Neurobiolog-doktorant. A wiedza o panach Kaziach z obserwacji i z
            autopsji. Zajrzyj do wątku o raku na tym forum, pozwoliłem sobie
            podzielić się tam przypadkiem mojej krewnej i rezultatów jej wiary w
            bioenergetyczne zdolności właśnie takiego pana Kazia.
            • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 25.04.08, 20:32
              PWszystko to piękna teoria, ale i psychiatrom, pomimo studiów,
              praktyki, itp., zdarzają się straszne pomyłki, niszczące życie ich
              pacjentom. O psychologach było dostatecznie głośno w kontekście
              afery Samsona, której nie muszę chyba przypominać.
              Żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką szarlatanów, tak tych z
              wahadełkiem, jak i tych w białych kitlach, zasłaniajacych się
              parawanem akademickiej wiedzy.
              Zapewne wiesz sporo na temat zaniku przewodnictwa nerwowego, na to
              cierpi mój pies. Wydałam fortunę na ratowanie go. Była operacja,
              farmakoterapia. Rozłożenie rąk. Teraz są masaże shiatsu i wraca
              nadzieja. Bo cofnęły się zaniki mięśni, pies zaczyna stawać na łapy
              i wróciła mu chęć do życia. Tak na marginesie, zabiegi mamy za
              darmo. Nie oczekuję cudu i tego, że pies zacznie biegać jak dawniej.
              Ale każdy postęp jest cenny.
              O chorych na raka nie będę się wypowiadać. Moi bliscy padli ofiarą
              szarlatana bez skrupułów majacego tytuł naukowy i działającego w
              majestacie oficjalnej medycyny. To właściwie sprawa dla prokuratury,
              zbyt bolesna jednak by ją wywlekać.
              Szarlatani bez białych fartuchów mimo wszystko częściej stają przed
              sądem. I nie chroni ich korporacyjna zmowa milczenia.
              Oczywiście nie twierdzę przez to, że nie ma uczciwych oddanych
              lekarzy.
              Przeciwna jestem jednak generalizowaniu i potępianiu w czambuł tzw.
              medycyny niekonwencjonalnej. Oraz robieniu z tata wariata. :)

              • m_caliban Re: Pytanie na serio 25.04.08, 22:25
                Daleki jestem od negowania wartości niektórych technik uważanych za
                niekonwencjonalne - hipnozy na przykład - tyle tylko, że te
                wszystkie tłumaczenia, że byty astralne, duchy i czakry... Strasznie
                bzdurne to. Ludzki mózg jest wystarczająco skomplikowany, nie musimy
                sobie szukać dodatkowych wyzwań rojąc jakieś wydumane byty.
                • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 28.04.08, 10:28
                  Ja też jestem, wbrew pozorom, zwolenniczką brzytwy Ockhama. W całej
                  tej dyskusji generalnie chodziło mi o to, żeby od razu nie wysyłać
                  do psychiatry osób ekstrawaganckich, odmiennych od nas,
                  przejawiających inne poglądy czy styl życia.
                  Terapeuta, który rehabilituje mojego psa, opowiadał mi, że często
                  jest pytany "jak to działa". I mówił, że osobom nastawionym
                  bardziej "naukowo" robi wykład o połączeniach nerwowych, zaś tym
                  bardziej "uduchowionym" o energii qui i meridianach. Dodam, że w obu
                  przedmiotach ma stosowne wykształcenie. W tym zagraniczne.
                  I jeszcze z innej strony, poruszyła mnie historia sędziwego Polaka
                  pustelnika, żyjącego w Anglii, w namiocie między pasami obwodnicy.
                  Miejscowi Hindusi czcili go jak świętego. Podejrzewam, że w Polsce
                  byłby obiektem drwin, politowania o ile na siłę nie zamknięto by go
                  w szpitalu psychiatrycznym lub domu opieki.
                  • m_caliban Re: Pytanie na serio 28.04.08, 22:08
                    Spotkałem się z takim rozumowaniem ("inteligentowi powiedz, że
                    oparte o najnowsze badania, a nad chłopem zapal świeczkę i odmów
                    zdrowaśkę"), ale mnie nie przekonuje. I znowu - "wysyłanie do
                    psychiatry" to nie całkiem to, o co tu chodzi - nie postuluję
                    zamykania ludzi w szpitalu, bo się dziwnie zachowują, ani w ogóle
                    nietolerancji dla czyjegokolwiek światopoglądu. Ba, sam jestem dość
                    ekstrawagancki w mowie i czynach :) Natomiast owszem, jeśli ktoś źle
                    się czuje psychicznie (z czym zwykle łącza się objawy somatyczne,
                    jakieś bóle brzucha, głowy, chroniczne zmęczenie, whatever) to niech
                    idzie do lekarza. Albo psychologa. Żaden wstyd, żaden problem, a do
                    tego refundowane przez kasę chorych. Natomiast jak czytam wątki, w
                    których różne (sądząc po tym, co piszą) nieszczęśliwe, bo mające
                    jakiś problem z sobą, osoby piszą, że szukają pomocy i nagle pojawia
                    się tłum "bioenergocudotwórców", którzy im jeden przez drugiego
                    oferują magiczną pomoc, to... czuję jednak pewien niesmak. Dopóki
                    ktoś sobie wierzy, niech wierzy, ale ten cały pokątnie rozkręcany
                    biznes to już insza inszość, nie mówiąc już o tym, że wielu tu
                    piszących wypisuje tak piramidalne głupoty (pierwszy przykład z
                    brzegu - wątek o schizofrenii... słodki Jezu!), co sprawia, że łatwo
                    i przyjemnie można ich "strollować" - pociągnąć za słowo po prostu ;]
                    Co najmniej parę razy złapałem się za głowę z niedowierzaniem,
                    czytając niektóre posty.
                    • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 29.04.08, 09:21
                      Cóż, te naprawdę wymagające pomocy psychiatry osoby nie piszą na
                      forach internetowych, bo są zagubione we własnym świecie. Siostra
                      mojego znajomego nie ma czasu na internet, bo odczytuje przesłania
                      od kosmitów z ustawienia samochodów na parkingu (autentyczne i nie
                      ma się z czego śmiać).
                      Ci tutaj, to raczej ta druga kategoria, czyli osoby "dziwne". Chcące
                      zwrócić na siebie uwagę lub coś w tym stylu. Wolno im. Poza tym,
                      przypuszczam, że wiele z tych wątków to prowokacje, autoreklama,
                      itp.
                      Wiele piszących tu osób ma doświadczenia z różnymi formami
                      bioterapii, nie wszystkie to szarlataneria i nie każdy bioterapeuta
                      relamuje się tą drogą.
                      A co do badań, świeczki i zdrowaśki. Trudno mi powiedzieć, czy do
                      mojego psa bardziej trafia argumentacja o badaniach nad
                      przewodnictem nerwowym, czy o czakramach i energii qui. :)
                      • m_caliban Re: Pytanie na serio 29.04.08, 14:19
                        > Cóż, te naprawdę wymagające pomocy psychiatry osoby nie piszą na
                        > forach internetowych, bo są zagubione we własnym świecie.

                        Ohoho, zdziwiłabyś się. Niewiele osób chorych psychicznie to
                        stereotypowi wariaci z urojeniami paranoidalnymi i kompletnie
                        oderwani od rzeczywistości (jak w Twoim przykładzie).

                        A że wiele wątków to prowokacja, to swoją drogą się domyślam - akcja
                        z seksem astralnym na przykład brzmi już nazbyt niewiarygodnie jak
                        dla mnie ;)

                        Co do argumentacji - ma przecież trafiać nie do psa, a do Ciebie
                        (innymi słowy - za co więcej zapłacisz:) Wszystko jest pięknie i
                        ładnie, dopóki takie praktyki są nieszkodliwe - ale kiedy ktoś
                        wyskakuje na serio z takim czymś jak temat o schizofrenii (którą
                        powodują duchy pasożytujące na szyszynce), to już nie jest
                        nieszkodliwe. Bo ktoś uwierzy i oleje leczenie, a będzie łaził po
                        egzorcystach i tylko głębiej brnął w urojenia.
                        Dobrym przykładem jest cała ogromna rzesza ludzi w USA zajmujących
                        się "leczeniem" (zwykle przez hipnozę) osób rzekomo porwanych przez
                        kosmitów. Oglądałem o tym reportaż (ichni) i nie mogłem uwierzyć -
                        ludzie, pacjenci, z (prawdopodobnie) depresją i bardzo dla nich
                        przykrymi urojeniami byli uzależnieni od swojej "terapeutki", która
                        cynicznie trzymała ich w garści i zgarniała od nich forsę (a nie
                        byli to bogaci ludzie). Do tego jak zaczynała gadać, dorabiać do
                        tego ideologię... w głowie mi się coś takiego niemieści. Moje
                        doświadczenia z radiestetami, ezoterykami, egzorcystami i
                        innymi "przewodnikami duchowymi" są podobne, podobny jest schemat
                        działania - uzależnić od siebie słabą psychicznie osobę i wydusić
                        forsę. Może i są tacy, którzy nie działają w ten sposób, ale całe
                        środowisko, sama zasada, na jakiej tacy ludzie funkcjonują (poza
                        kontrolą, poza empiryczną weryfikacją itd) sprawia, że całość jest
                        dla mnie niewiarygodna.
                        A poza tym, to jednak śmieszne, w dobie terapi genowej, metod
                        nowoczesnego obrazowania mózgu, ksenotransplantacji i komórek
                        macierzystych - wierzyć, że chorobe wywołuje duch esesmana, który
                        wszedł komuś do głowy :)
                        • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 29.04.08, 16:51
                          No nie do końca tak jest z tą argumentacją, bo gdyby zabiegi psu nie
                          pomagały, to bym za nie nie płaciła. Niezależnie od tego, jakie
                          argumenty by mi przytaczano. Pomijam fakt, że akurat mój pies
                          rehabilitowany jest za darmo, bo terapeuta ma doświadczenia i
                          uprawnienia wyłącznie do pracy z ludźmi.
                          Psychiatrzy i psycholodzy ... Znam osoby biegajace od jednego do
                          drugiego, zmieniające leki, cierpiące z powodu skutków ubocznych i
                          cierpiących z powodu pogłębiającej się depresji i frustracji
                          wywołanej brakiem efektów. Nie wspominając o kosztach, kuracja
                          seroxatem na przykład jest bardzo droga jak na przeciętną kieszeń.

                          A znam przypadek, gdzie bioterapia połączona ze zmianą diety,
                          ćwiczeniami
                          fizycznymi i pracą z afirmacjami odniosła zbawienny skutek w
                          leczeniu depresji. Bez potwornych efektów ubocznych.
                          Co do schizofrenii, to ostatecznie nie wiadomo, co ją wywołuje,
                          zresztą jest jej tyle postaci, że naprawdę trudno o tym dyskutować.
                          Co do kosmitów, ojej, temat rzeka. Dajmy spokój kosmitom.
                          Współczesna nauka zaczyna odchodzić od filozofii Comte'a, w której
                          myśl uczono nas w szkołach. Dlatego zaczyna być w niej miejsce i na
                          geny i na czakramy i na błądzące duchy. Człowiek, na całe szczęście,
                          przestaje być traktowany jako biochemiczna maszynka.
                          Wiadomo, że mózg człowieka przejawia aktywność bioelektryczną.
                          Wiadomo, że jedna osoba może wpłynąć na tę aktywność u drugiej osoby
                          (hipnoza), więc dlaczego negować, że zjawisko takie może być
                          wywołane przez innego rodzaju energie.

                          Przypomniała mi się słynna historia z wizją proroka Ezechiela, który
                          w czasach biblijnych opisał swoje spotkanie z Bogiem poruszającym
                          się w rydwanie. Opisał je używając dostępnego mu języka. Współcześni
                          inżynierowie z NASA na podstawie tego opisu sporządzili działający
                          pojazd.

                          To dowód na to, że w dziwnych opowieściach, które rozum, skażony
                          filozofią Comte'a, każe nam traktować co najwyżej metaforycznie,
                          może kryć się coś bardzo realnego.
                          • m_caliban Re: Pytanie na serio 01.05.08, 10:53
                            > A znam przypadek, gdzie bioterapia połączona ze zmianą diety,
                            > ćwiczeniami
                            > fizycznymi i pracą z afirmacjami odniosła zbawienny skutek w
                            > leczeniu depresji.

                            Bo depresja generalnie dobrze się poddaje leczeniu
                            niefarmakologicznemu w wielu przypadkach. Ja też nie chciałem być
                            szpikowany lekami. Znowu - nowoczesna psychiatria to nie tylko
                            środki farmakologiczne.

                            > Współczesna nauka zaczyna odchodzić od filozofii Comte'a, w której
                            > myśl uczono nas w szkołach. Dlatego zaczyna być w niej miejsce i
                            na
                            > geny i na czakramy i na błądzące duchy.

                            Err... możesz mi zacytowac jakieś publikacje, najlepiej z wiodących
                            czasopism z wysokim impact factor? Bo trochę w bieżącej literaturze
                            naukowej z dziedziny neurobiologii siedzę (z racji zawodu) i jeszcze
                            nic o czakramach i trzecich oczach nie widziałem ;)

                            > Wiadomo, że mózg człowieka przejawia aktywność bioelektryczną.
                            > Wiadomo, że jedna osoba może wpłynąć na tę aktywność u drugiej
                            osoby
                            > (hipnoza), więc dlaczego negować, że zjawisko takie może być
                            > wywołane przez innego rodzaju energie.

                            Uch, ale mieszasz. Aktywność bioelektryczna mózgu jest
                            fundamentalnym sposobem przetwarzania informacji, tyle tylko, że
                            poszczególne neurony generują tak malutki prąd, że nawet jak
                            mierzysz "zbiorczo" fale EEG z dużych fragmentów kory, to
                            przesunięcie elektrody do EEG po skórze o kilka milimetrów powoduje
                            większy (po to się te elektrody przykleja i po to też są te śmieszne
                            czepki). Nie ma fizycznej możliwości, żeby pole elektryczne
                            generowane przez neurony w mózgu jednej osoby oddziaływało
                            bezpośrednio na mózg drugiej osoby! Jak to sobie wyobrażasz?
                            Przecież poszczególne neurony muszą przewodzić niezależnie od siebie
                            i przekazywac sobie sygnał w zdefiniowany sposób, na synapsach -
                            pomyśl więc logicznie - skoro pole neuronów nie zakłóca pracy
                            sąsiednim neuronom, to jak może wpływac na neurony, które są
                            oddzielone oponami, czaszką, włosami, czapką, powietrzem, znowu
                            włosami, czaszką i oponami? No way:)
                            A z hipnoza jest taka sprawa, że wywołuje ją osoba hipnotyzowana,
                            hipnotyzer tylko pomaga w koncentracji. Dlatego łatwo można się
                            nauczyć technik autohipnozy, autosugestii itd. Ja sam używam
                            podobnych rzeczy w przypadku bólu - szkoda mi wątroby na łykanie
                            paracetamolu.
                            I znowu - mózg ma niesamowite właściwości, ale nie ma potrzeby ich
                            tłumaczyć jakimiś dziwnymi energiami, duszą, magią, duchami,
                            czakrami - skoro nasze dotychczasowe tłumaczenia albo już są
                            eksperymentalnie zweryfikowane, albo będą niedługo, jak tylko
                            pojawią się nowe techniki (możemy już obserwować pojedyncze neurony
                            w czasie rzeczywistym in vivo za pomocą mikroskopu dwufotonowego -
                            fantastyczna sprawa!). Mózg jest systemem emergentnym - tzn. z
                            prostych elementów i prostych zasad zbudowany jest układ o
                            złożoności przekraczającej sumę wszystkich części. Innym przykładem
                            takiego systemu jest biosfera. Badając części i ich relacje między
                            sobą, możemy poznać, jak to naprawdę działa - bez wprowadzania
                            pierwiastka transcendentnego.

                            > Przypomniała mi się słynna historia z wizją proroka Ezechiela,
                            który
                            > w czasach biblijnych opisał swoje spotkanie z Bogiem poruszającym
                            > się w rydwanie. Opisał je używając dostępnego mu języka.
                            Współcześni
                            > inżynierowie z NASA na podstawie tego opisu sporządzili działający
                            > pojazd.

                            Eee, dużo krąży takich mitów. Na pewno na przykład słyszałaś, że
                            człowiek wykorzystuje tylko 10% swojego mózgu i takie tam ;)
                            • szuwary4 Re: Pytanie na serio 01.05.08, 12:41
                              Wobec naprawdę groźnych chorób psychicznych, takich, pod wpływem których ludzie
                              zabijają innych ludzi w przekonaniu, ze uwalniają ludzkość np. od antychrysta -
                              to chyba wszyscy: i bioenergoterapeuci i psychiatrzy są bezradni.
                              Bienergoterapeuci chyba się za takie przypadki nie biorą, kiedy to trzeba mieć w
                              pogotowiu - na wypadek ataku- kaftan bezpieczeństwa i paru tęgich pielegniarzy,
                              a dyplomowani psychiatrzy potrafią tylko zaaplikować w takich razach potężnego
                              ogłupiacza...
                              • m_caliban Re: Pytanie na serio 01.05.08, 15:59
                                Twoje wyobrażenie o chorobach umysłowych i ich leczeniu jest...
                                nieprecyzyjne.
                                • szuwary4 Re: Pytanie na serio 01.05.08, 16:57
                                  Zgadza się. I w dodatku myślę, ze reprezentatywne dla wiekszości społeczeństwa.
                                  Moje oparte jest o obserwację przypadku z sąsiedztwa. Skadinad przyzwoity
                                  zupełnie człowiek w okresie między atakami choroby, gdy ma atak robi się bardzo
                                  agresywny, zabierany jest przez pogotowie do szpitala psychiatrycznego, po
                                  jakims czasie wraca, a historia za jakis czas się powtarza. I tak od wielu lat.
                                  No to chyba jednak, trudno mu pomóc. A moze nie bierze przepisanych leków... Tak
                                  sie zastanawiam... Ponoć tak bywa , że psychicznie chorzy, nie zawsze chcą
                                  uznać swą chorobę i leczyć się... Myślę m_calibanie, że to Ty mógłbyś nam na ten
                                  temat powiedziec dużo wiecej. Jesli chodzi o praktyki ezoteryczne, to
                                  nauczyciele z którymi ja miałam doczynienia, bardzo wyraźnie zaznaczali, że do
                                  bezpiecznego i skutecznego ich praktykowania potrzebna jest stabilnośc
                                  psychiczna, a tych którzy mieli z tym kłopot zachęcali do wizyty u lekarza.
                                  Pozdrawiam
                            • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 03.05.08, 16:59
                              m_caliban napisał:

                              Depresja generalnie dobrze się poddaje leczeniu
                              > niefarmakologicznemu w wielu przypadkach.
                              Ja też nie chciałem być
                              > szpikowany lekami. Znowu - nowoczesna psychiatria to nie tylko
                              > środki farmakologiczne.

                              No właśnie. Zaczyna ona czerpać z liczących sobie tysiące lat
                              doświadczeń tzw. "medycyny niekonwencjonalnej" - śliczny termin
                              ukuty przez zwolenników traktowania człowieka jako biologicznej
                              maszynki.



                              >
                              > > Współczesna nauka zaczyna odchodzić od filozofii Comte'a, w
                              której
                              > > myśl uczono nas w szkołach. Dlatego zaczyna być w niej miejsce i
                              > na
                              > > geny i na czakramy i na błądzące duchy.
                              >
                              > Err... możesz mi zacytowac jakieś publikacje, najlepiej z
                              wiodących
                              > czasopism z wysokim impact factor?

                              No, ładnie takie chwyty stosować, toż to czysta demagogia :-)


                              A teraz a propos właściwości mózgu, badań itp.
                              Była sobie taka pani, Nina Kułagina, z którą przeprowadzono w ściśle
                              kontrolowanych warunkach laboratoryjnych badania, majace na celu
                              sprawdzenie, skąd biorą się jej umiejętności. A potrafiła m. in.
                              wstrzymać bicie serca żaby zamkniętego w izolowanym pojemniku.
                              Niestety, nie udało się odkryć, jak to robi. Dowiedziono jedynie
                              ponad wszelką wątpliwość, że to robi. Tzw. siłą woli. Czyli czym?
                              Wysłanym z mózgu
                              impulsem? Ale przecież to niemożliwe, bo czaszka, bo opony, bo coś
                              tam... :-)
                              >
                              > > Przypomniała mi się słynna historia z wizją proroka Ezechiela,
                              > który
                              > > w czasach biblijnych opisał swoje spotkanie z Bogiem
                              poruszającym
                              > > się w rydwanie. Opisał je używając dostępnego mu języka.
                              > Współcześni
                              > > inżynierowie z NASA na podstawie tego opisu sporządzili
                              działający
                              > > pojazd.
                              >
                              > Eee, dużo krąży takich mitów. Na pewno na przykład słyszałaś, że
                              > człowiek wykorzystuje tylko 10% swojego mózgu i takie tam ;)

                              Każdemu z nas, na pewno i tobie zdarzyło się zadzwonić do kogoś i
                              usłyszeć - o fajnie, że dzwonisz, bo właśnie o tobie myślałem! Lub
                              na odwrót, intensywnie o kimś myśleć i nagle go spotkać na ulicy.
                              Przypadek? Są ludzie którzy potrafią świadomie i celowo "przyciągać"
                              kogoś myślami, to kwestia treningu. Tak samo można wytrenować
                              budzenie się o określonej porze bez użycia budzika.
                              Oglądałam program, gdzie pokazywano mężczyznę, który wyrwał
                              zaklinowane drzwi samochodu, ratując płonącego pasażera. Przeciętny,
                              nie uprawiający żadnych sportów siłowych chłopina. A lamowie
                              tybetańscy, którzy trenują owijając się mokrymi prześcieradłami na
                              kilkustopniowym mrozie i suszą je podnosząc temperaturę swego ciała?
                              Wszystkimi tymi czynnościami steruje mózg, "każąc" gruczołom
                              dokrewnym produkować zwiększoną ilość określonych hormonów, a jednak
                              na co dzień większość z nas nie umie świadomie sterować tym
                              procesem. Jak wiele możliwosci mózgu, czy też własnego organizmu
                              zatem wykorzystujemy?
                              Celowo pomijam trening umiejętności mnemotechnicznych znany jako
                              metoda Wojakowskiego, który pozwala dzieciom na naprawdę niezwykłe
                              osiągnięcia - byłam na takiej Olimpiadzie Pamięciowej, robi wrażenie.
                              Co ciekawe, te niesamowite dzieci przed treningiem nie przejawiały
                              żadnych szczególnych umiejętności, tak wyszkolić można każde dziecko.
                              • m_caliban Re: Pytanie na serio 03.05.08, 18:56
                                > No właśnie. Zaczyna ona czerpać z liczących sobie tysiące lat
                                > doświadczeń tzw. "medycyny niekonwencjonalnej" - śliczny termin
                                > ukuty przez zwolenników traktowania człowieka jako biologicznej
                                > maszynki.

                                No ładnie, tylko że żaden szanujący się psychiatra nie będzie raczył
                                swojego pacjenta opowiastkami o duchach, pasożytach astralnych i tak
                                dalej - bo to byłoby raczej szkodliwe, niż pomocne. A metod do
                                niedawna uważanych za nienaukowe, a dziś używanych, nie jest aż
                                tyle - najbardziej warta uwagi jest bodajże hipnoza.

                                > No, ładnie takie chwyty stosować, toż to czysta demagogia :-)
                                >
                                >
                                > A teraz a propos właściwości mózgu, badań itp.
                                > Była sobie taka pani, Nina Kułagina, z którą przeprowadzono w
                                ściśle
                                > kontrolowanych warunkach laboratoryjnych badania, majace na celu
                                > sprawdzenie, skąd biorą się jej umiejętności. A potrafiła m. in.
                                > wstrzymać bicie serca żaby zamkniętego w izolowanym pojemniku.
                                > Niestety, nie udało się odkryć, jak to robi. Dowiedziono jedynie
                                > ponad wszelką wątpliwość, że to robi. Tzw. siłą woli. Czyli czym?
                                > Wysłanym z mózgu
                                > impulsem? Ale przecież to niemożliwe, bo czaszka, bo opony, bo coś
                                > tam... :-)

                                Podaj źródło. Pytanie o źródła to nie jest żadna "demagogia", tylko
                                konieczność - doniesienie, w takiej formie, w jakiej je
                                przedstawiasz, jest dla mnie zwyczajnie niewiarygodne. Inna rzecz,
                                że dane anegdotalne nie są raczej wartościowe jako źródło wiedzy ;]

                                > Każdemu z nas, na pewno i tobie zdarzyło się zadzwonić do kogoś i
                                > usłyszeć - o fajnie, że dzwonisz, bo właśnie o tobie myślałem! Lub
                                > na odwrót, intensywnie o kimś myśleć i nagle go spotkać na ulicy.
                                > Przypadek?

                                Przypadek. Jeśli o kimś myślisz, to akurat masz z reguły powód,
                                prawda? Masz tej osobie coś do powiedzenia, albo ona tobie i tak
                                dalej. A kiedy dojdzie do takiego zbiegu okoliczności, to go
                                zapamiętasz, bo - nie ukrywajmy tego - przeciętny dzień w życiu
                                przeciętnego człowieka to nic specjalnego, więc takie ewenementy się
                                pamięta.

                                > [lamowie etc] Jak wiele możliwosci mózgu, czy też własnego
                                > organizmu zatem wykorzystujemy?

                                Jak sama piszesz - są to możliwości mózgu i, generalnie, organizmu,
                                które można wytrenować, a co ważniejsze, przebadać i odnaleźć ich
                                konkretne neuralne korelaty. Gdzie tu więc miejsce na magię? ;)
                                • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 03.05.08, 19:29
                                  Cóż, "szanujący się" psychiatrzy może i nie, natomiast szanujący
                                  swych pacjentów - i owszem. Ta dziewczyna, odbierająca komunikaty od
                                  kosmitów za pośrednictem samochodów na parkingu, dostała od swego
                                  psychiatry zalecenie, aby nie starała się za wszelką cenę rozumieć
                                  czego owi kosmici od niej chcą. Leczenie nie polega w żadnym stopniu
                                  na tym, by przekonać ją, że kosmici nie istnieją.

                                  Co do źródeł, cytatów, itp. - nieco się zagalopowałeś, to nie
                                  egzamin, jeśli temat cię zainteresował, to poczytaj, poszukaj sam. Z
                                  pewnością ci to nie zaszkodzi. Poszerzenie horyzontów zazwyczaj
                                  wychodzi na dobre. :-)

                                  Co do opisanych przeze mnie przykładów niezbadanych właściwości
                                  mózgu - to był przykład na to, że współczesna nauka, pomimo iż jest
                                  w stanie rozebrać go na części, tak naprawdę nie wie jak on działa.

                                  A co dopiero mówić o świecie zewnętrznym i istniejących w nim
                                  energiach. Od jak dawna wiemy o istnieniu różnego rodzaju fal? A czy
                                  one nie istniały zanim nauczono się je wykrywać, badać i w pewnym
                                  stopniu wykorzystywać? Tak samo manifestacje energii elektrycznej
                                  uważano, jeszcze nie tak dawno temu za zjawisko nadprzyrodzone. Do
                                  dziś nie wiadomo czym jest piorun kulisty. Ale nikt przy
                                  przysłowiowych "zdrowych zmysłach" nie powie, że w piorun kulisty
                                  nie wierzy.
                                  Dokładnie tak samo rzecz się ma z szeroko rozumianymi duchami. To,
                                  że "nauce" nie wiadomo czym one są, nie jest jeszcze powodem, do
                                  negowania ich istnienia.
                                  Ktoś - źródła nie pamiętam, przykro mi ;-), powiedział, że
                                  zaawansowana nauka niczym nie różni się od magii. Moim zdaniem,
                                  twierdzenie to swobodnie można odwrócić.



                                  • po.prostu.ona Google nie gryzie :-) 03.05.08, 19:40
                                    Film o Ninie Kułaginej
                                    www.videosift.com/video/Nina-Kulagina-the-KGBs-Secret-Weapon
                                  • m_caliban Re: Pytanie na serio 04.05.08, 13:37
                                    To, że czegoś nie wiemy, wiemy od niedawna itp. nie uprawnia w żaden
                                    sposób do szukania nadprzyrodzonych wytłumaczeń. Wprowadzanie duchów
                                    i tajemniczych energii astralnych jest tak naprawde kapitualcją, bo
                                    zamiast rozwiązywac problem (tworząc i testując konkretną hipotezę
                                    naukową), generuje się jakieś ezoteryczne mli-mli, które nie dość,
                                    że nic nam wartościowego o świecie nie mówi, to jeszcze trzeba je
                                    odkręcać (tak jak z Twoim przykładem o hipnozie jako procesie
                                    polegającym na oddziaływaniu "falami bioelektrycznymi" na drugi
                                    mózg).

                                    Natomiast Trzecie Prawo Clarke'a (bo to o nie Ci chodzi) ma dla mnie
                                    wymowę wprost przeciwną do tej, którą chcesz jej przyznawać:
                                    zaawansowana nauka jest tak niezwykła (czarne dziury, skanowanie
                                    mózgu, nanotechnologia - to są przecież rzeczy niesamowite!), że
                                    łatwo ulec pokusie patrzenia na to tak, jak ty - "skoro ludzie
                                    odkrywają takie cuda, to przecież tam może być jeszcze X!" - gdzie X
                                    to mentalne promienie, czakry, ukryte wymiary, astralne byty, demony
                                    i błądzące duchy. Sorry, nauka tak nie działa i udawanie, że jest
                                    inaczej, to wkraczanie w smutnośmieszny swiat pseudonauki (jak
                                    czynią to różni różdżkarze, telepaci, znachorzy, psychokinetycy,
                                    budujący na poczekaniu "naukowe" wytłumaczenia swoich rzekomych
                                    wyczynów).
                                    • po.prostu.ona Re: Pytanie na serio 04.05.08, 16:12
                                      Rzecz w tym, że to co dla Ciebie nadprzyrodzone, dla kogoś innego
                                      wcale takim być nie musi.
                                      Dziewczyna od kosmitów przestawiających samochody na parkingu w
                                      społeczeństwie dajmy na to Buszmenów czy Aborygenów nie byłaby
                                      traktowana jak ktoś chory.
                                      Mój przykład o hipnozie, dowodził jednego, że tak naprawdę nie
                                      wiemy, na czym polega sugestia czy autosugestia. Możesz to nazywać
                                      mli-mli możesz ciu-ciu albo be. Skoro infantylny żargon dodaje ci
                                      pewności siebie, twoje prawo :-)
                                      Także oficjalna nauka ma swoją tragikomiczną stronę, link do
                                      najbardziej spektakularnych wpadek już przytoczyłam, a jest tego
                                      znacznie, znacznie więcej.
                                      I co najważniejsze - to nie psychokinetycy, bioterapeuci etc. budują
                                      pseudonaukowe wyjaśnienia. Czynią to z uporem maniaka
                                      właśnie "naukowcy", którzy za wszelką cenę starają się wyjaśnić to,
                                      co jak dotąd wymyka się szkiełku i oku.
    • natura.meridian Re: Pytanie na serio 04.05.08, 20:56
      Miło że ktoś zdrowy na umyśle tu się pojawił .
      Odpowiem Ci na Twoje pytanie .
      Zdrowy na umyśle człowiek nie musi wierzyć w żadne terapie ani też chodzić po
      lekarzach , najczęściej koś jest tym zainteresowany wtedy gdy potrzebuje pomocy
      . Ty jak widzę nie musisz tego robić . Gratuluję Ci więc zdrowia i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka